Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dzikie wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dzikie wybrzeże   03.04.16 20:43

First topic message reminder :

Dzikie wybrzeże

Walia słynie z fascynujących krajobrazów, które wcale nierzadko stanowiły inspirację dla artystów i poetów. Ta część wybrzeża ulokowana jest pomiędzy klifami, doskonale dbającymi o prywatność osób, które odnalazły tę odludną część stanowiącą zaledwie niewielki fragment Parku Narodowego Pembrokeshire Coast. Mgła osadza się tutaj o wczesnych godzinach porannych i wieczornych. Grafitowe skały zachęcają do odpoczynku i kontemplacji morskich fal bijących o ściany wysokich klifów, morska bryza drażni skórę, a jod wypełniający powietrze jest doskonale wyczuwalny szczególnie w późniejszych porach roku. Odpoczywać można także w wysokich, gęstych trawach urozmaiconych różnokolorowymi kwiatami. Warto wybrać się także na spacer po nieodległych, piaszczystych plażach podczas jednego z monstrualnych odpływów. Niestety, kąpiel możliwa jest tylko w kilku miejscach, gdzie skały łagodnie opadają w głąb płycizny. Doskonale odnajdą się tutaj także miłośnicy skamielin - na wybrzeżu z łatwością można odnaleźć mniejsze i większe amonity wyrzucone na brzeg lub wrośnięte w skały. Jeśli ma się wystarczającą ilość szczęścia, w oddali można dojrzeć bawiące się delfiny i hipokampusy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże   26.07.17 22:57

Krótkie spięcie mięśni było jedyną reakcją na słowa Daphne, której nie mogła ujrzeć w ogarniającym ich mroku oraz ciałach okutanych fałdami drogich szat. W zamian miała niepowtarzalną okazję dostrzec błyszczące spojrzenie okraszone cyniczną miną oraz usłyszeć nieskrywane parsknięcie.
Wybacz, że cię uraziłem, Daphne — powiedział wyraźnie lekkim tonem, robiąc niewielki krok w jej stronę. — Sprawiłaś mi wielką ulgę i pociechę, upewniając mnie, że nie jesteś sobowtórem podstawionym przez naszych wrogów. — Zamilkł, poruszając luźno ramionami, wprawiając tym samym płaszcz w delikatny ruch podobny do powiewu wiatru. Nie był do końca pewien, co w niego wstąpiło, kiedy odważył się rozewrzeć wargi i skalać przestrzeń gamą wypowiedzianych przed momentem bzdur. Nie żałował ich jednak, bowiem miały one cel skrywany nawet przed samym Cassiusem. Mimo obycia w skomplikowanym świecie arystokracji wiedział, że czasami należało ponieść pewne konieczne ryzyko. Dziś podejmował je po raz kolejny, począwszy od wysłania sowy do dziedziczki Rowle'ów, a skończywszy na steku podejrzeń podszytych niejasnymi inwektywami. Posłanie sowy z butelką dobrego wina w ramach przeprosin było w takiej sytuacji rozsądnym posunięciem, choć nie do końca rozeznawał się w guście tej konkretnej damy.
Ruszając za Daphne, pozwolił sobie na oddanie odrobiny inicjatywy w jej ręce. Traktował ją, jako jedną z niewielu osób, w których pokładał tę odrobinę zaufania, że nie poczynią bzdurnych kroków niosących zagładę. W oczach Notta przemawiał za nią wiek, choć powinien wystrzegać się jej staropanieństwa. Salonowa etykieta bardzo klarownie opiniowała damy tego rodzaju, lecz to jego własna ciotka była chlubą towarzystwa, wobec której stwierdzenie stara panna było największą z obelg. Musiał wypierać ze świadomości fakt ten, naginając zasady własnej woli, z czym – we własnej opinii – radził sobie na tyle dobrze, iż nikt nie mógł zarzucić mu impertynencji pierwszego rodzaju. Owszem, objawiał ignorancję w wielu kwestiach, jednak wynikała ona z szeroko pojętego uprzedzenia zaszczepionego w dzieciństwie i kto, jak kto, ale Daphne powinna to doskonale rozumieć, wszak to w jej żyłach płynęły gorące obelgi kierowane w stronę szlam i mugoli.
Stawiając buty w mokrym piasku, trudno było zachować należytą równowagę i godność. Własny chód mógł przyrównać do kaczego kiwania się, które urągało każdemu szanującemu się czarodziejowi. W takiej chwili był niezmiernie wdzięczny, że kroczył w mroku i na dodatek z dala od towarzystwa patrzącego na każdy twój oddech.
Z ogromną ochotą zwiedziłbym te katakumby. Muszą skrywać w swym wnętrzu niepowtarzalną historię śmierci, bólu i cierpienianiemal identyczną, którą my napiszemy wkrótce. Wygiął usta w cichym zadowoleniu, sięgając dłonią do wewnętrznych kieszeni płaszcza, by wyciągnąć z ich fałd papierosa. Wcisnąwszy go między wargi, potarł koniec palcem i wciągnął w siebie chmurę dymu, którą po krótkiej chwili wypchnął przed własną twarz, czując gryzący obłok po raz drugi.
Czy twoje tajemnicze podróże obfitowały w odkrycia godne arystokratki? — spytał cicho, zaciągając się kolejnym pociągnięciem dymu. — Precyzując, czy trafiłaś na intrygujące nieścisłości historii, magii i run? Spędziłem we Francji niespełna dwa lata, korzystając z gościny rodu Rosierów, lecz nie dane mi było zaznajomić się z ogromem miejsc, skrywających swe historię i swą wiedzę przed światem. Czy jest tam coś warte uwagi i magii, której lękają się słabeusze, szlamy i partacze naszego społeczeństwa? — Niemal odetchnął z ulgą, ostatecznie formułując krążące pośród myśli pytanie. Dla niego samego było ciężkie i prawie nie na miejscu, gdy dotarło do niego spostrzeżenie, że ktoś mógł śledzić ich i zbierać informacje. Nie zdradził się do tej pory z niczym, by sprowadzić na siebie kłopoty, jednak nie był pewien co do tego, czy Ministerstwo nie zapragnęło widzieć więcej o swoich pracownikach.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże   28.08.17 21:34

Jolanda Cadwallader zawsze kochała Walię, a Pembrokeshire Coast należało do jej ulubionych miejsc na całym świecie. Jasne promienie słońca, szum morskich fal bijących o wysokie ściany klifów, które rzucały rozległe cienie, zapewniające prywatność. Prywatność była zdecydowanie czymś co sobie ceniła - nie chodziło nawet o malowanie. Raczej o przekąski które bardzo często zabierała ze sobą. A brat wciąż powtarzał jej, Jolanda, nie jedz bo będziesz gruba jak nasza prapraciotka Abrichalda. Jolanda, zaczynasz wyglądać jak beczka pełna kiszonej kapusty. Ale Jolanda nigdy nie przejmowała się zmianami. Nie przejmowała się gdy jej marchewkowo-rude włosy zwijały się w niezadbane loki, gdy stawały się siedliskiem pajęczaków i much końskich. Nie przejmowała się gdy jej twarz oprócz konstelacji gęstych piegów w kolorze sosu pomidorowego, zaczęły zdobić przebarwienia i pryszcze. Bez skrępowania wciskała się w zbyt małe suknie, które zbyt bardzo uwydatniały jej tuszę, nie zwracając uwagi na to, że na wiele z nich jest już zdecydowanie za gruba. Uważała, że jest artystką, a artyści mają prawo rozumieć świat na swój sposób. Pewnie dlatego też nie przejęła się też gdy pewnego dnia umarła. Nie zwróciła na to uwagi i po prostu żyła dalej, jako duch, wciąż z wielką miłością i oddaniem dokuczając bratu, a wolne chwile spędzając tu.
- Jaki piękny zachód słońca i te różowiutkie kwiatki - pisnęła z radością, zupełnie ignorując obecność dwójki czarodziejów. - Nie wiem sama co namalować, czy te różnokolorowe trawy, czy może te delfiny w oddali.
Dopiero wtedy jej wzrok zwrócił się w stronę rozmawiającej dwójki, a gdy tylko prześliznął się z damy o lodowato jasnych włosach, na mężczyznę obok niej, aż westchnęła z zachwytu. Gdyby miała serce, pewnie dostałaby zawału. Wydając z siebie kolejny dziwny pisk i przeciskając się jak najbliżej, starała się odgonić Daphne, jakby nie przejmując się zupełnie tym, że nie ma już wpływu na świat materialny.
- Och, namaluję Ciebie, piękny chłopcze, tak, tak, tak właśnie - powiedziała rozmarzonym głosem, wyobrażając sobie jasne promienie słońca tańczące złotem na jego ciemnych włosach.
Nie musiała nawet dodawać: Ciebie nie, blada pani. Wydawało jej się to oczywiste. Choć dama w istocie wydawała jej się piękna, nie lubiła chłodnych barw, a malowanie jej w innych, wydawało się zupełnie nieodpowiednie. Nie zawracała sobie głowy jakimiś konwenansami, ani tym, że przerywa w cudzej konwersacji, zresztą czy to nieodpowiednie, by taka dama zapuszczała się w taki rejon sama? Jolanda natychmiast zaczęła zastanawiać się co powiedziałby mąż jasnowłosej, no chyba, że to był jej mąż, ale czy w takim wypadku w ich statycznym życiu nie przydałaby się odrobina szaleństwa? Będą mieli co opowiadać wnukom, tak, z pewnością. Zresztą ruda malarka już doskonale to widziała - gromada dzieci wpatrujących się w portret ojca wiszący nad kominkiem.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże   31.08.17 13:28

W pewnych kręgach zwykło się mawiać, że ostrożności nigdy dosyć. Cassius nie dawał wiary tym słowom; niezupełnie, bowiem sam przecież praktykował wszelakie metody i sposoby na zachowanie nie tylko własnej prywatności, lecz także chronił godności tych, którzy mu towarzyszyli. Rzadko wprawdzie bywało, by smakował towarzystwa nisko urodzonych szlam, plugastwa i zarazy pożerającej ich nieskalaną przed wiekami społeczność czarodziejów, jednakże szczególnie w takich przypadkach dbał o to, by jego nazwisko, jego duma i zaufanie rodziny nie zostały w jakikolwiek sposób narażone na hańbę godną zdrajców krwi. Zbyt mocno cenił sobie tytuły, luksus, przywileje oraz własną reputację, żeby dać pozbawić się lordowskich godności Nottighamshire, wszak coraz mniejsze grono arystokracji dbało o chwalebne tradycje przeszłości.
Maszerując piaskami dziekiego, walijskiego wybrzeża, rozważał jedną z takich spraw dotyczących jego towarzyszki. Wszelkie detale o niej straciły swe znaczenie i zatarły się wraz z jej zniknięciem z salonowych foteli. Dziś przypominał sobie każdy szczegół, który jakkolwiek mógł zaważyć na dalszej znajomości. Odkurzał odmęty własnej pamięci, wybierając tylko te istotne wspomnienia. Jednakże temu istotnemu procesowi przeszkodziło to coś.
Gwałtowne naruszenie jego prywatności, strefy, do której nie wkraczał nikt inny przez jazgotliwego ducha. Lśniący obłok czegoś, co nie żyło i niewątpliwie było wspomnieniem żyjącej niegdyś osoby, czego nie dało się przegonić żadnym znanym mu zaklęciem ani eliksirem. Namolna istota pozbawiona ciała – duch – zmuszona do pozagrobowego żywota pośród tych, którzy to życie mogli jej odebrać.
Cassius nie zamierzał ani nie pragnął kończyć jako coś takiego. Jego śmierć będzie końcem, który nadejdzie w odpowiedniej dlań chwili; zakończy się w otoczeniu najbliższej rodziny z ostatnim kieliszkiem Toujous Pur. Tymczasem jednak myślami wędrował za nawiedzonym duchem, jakby stworzenie to samo w sobie nie było nawiedzione, trawiąc zasłyszane słowa, pośród których objawił ciemności swój cyniczny uśmiech.
Chłopcem przestałem być lata temu... szanowna pani — odparł wolno, sugestywnie tworząc dramatyczną pauzę, nim skierował ku niej spojrzenie. — Twe pragnienie uwiecznienia mego wizerunku pozostanie jednak niespełnione. Jaką będę mieć pewność, że nie stworzysz mej karykatury, którą wyszydzi moja rodzina. Pragniesz ponieść to ryzyko, droga pani? — Pytał nie bez sarkazmu. Toczył go w każdej wypowiadanej zgłosce, równo rozkładanym akcentem tnąc własną wypowiedź tak, aby nie stanowiła jasnego przekazu. Nie zwykł ujmować spraw tak prosto wobec obcych, a już szczególnie duchów, które nie potrafiły odbierać życia tak, jak dane to było im żywym. Nie sądził jednak, żeby to wspomnienie go zrozumiało, skoro za życia było malarką bujającą w obłokach własnego, zmyślonego świata ani trochę niezwiązanego z ponurą rzeczywistością.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
 

Dzikie wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.
» Kamieniste wybrzeże.
» Wybrzeże
» Wielkie Księstwo Ro - wybrzeże
» Skaliste wybrzeże

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17