Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Humorzasta polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Humorzasta polana   08.04.16 21:47

First topic message reminder :

Humorzasta polana

Niedaleko Cardiff mieści się legendarna polana, o której niechętnie mówią mieszkańcy. Najpewniej chcą ją zachować z dala od turystów, nieuważających na delikatne kwiaty. Polana nie znajduje się na żadnej mapie, więc nie mają do niej dostępu mugole, dodatkowo chroniona jest zaklęciami. Najczęściej mieszkańcy przychodzą tu, aby zmierzyć się ze swoimi emocjami, bowiem polana posiada pewien sekret; pogoda panująca na jej obszarze dostosowuje się pod humor odwiedzających. Jednak nie mówi się o tym otwarcie, a każdy kto jeszcze tutaj nie był, odkrywa burzę czy upalne słońce na swojej skórze po raz pierwszy. Zazwyczaj dopiero po chwili łączy zjawiska pogodowe ze swoim humorem. Jeśli przyjdziesz tu szczęśliwy, kwiaty będą otulone przyjemnym słońcem, a twoje włosy będą tańczyć z wiatrem. Zobaczysz najpiękniejsze kolory nieba, a zapach wiosenno - letniej łąki będzie pieścił twoje zmysły. Jednak jeśli gniew tobą kieruje, polana zrobi wszystko, aby cię zniechęcić do przebywania na jej terenie. Grzmoty nie pozwolą ci skupić żadnych myśli, a deszcz tworzący się tylko wokół twojej osoby, zmoczy cię doszczętnie. Depresja objawia się tutaj ponurym, zniechęcającym, późnojesiennym krajobrazem, często z opadami deszczu. Musisz uważać na swój humor, ponieważ każda gwałtowna zmiana negatywnie wpływa na rosnącą tu florę.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   06.07.16 23:14

The member 'Barry Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 84


Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 http://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne http://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode http://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 http://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   06.07.16 23:23

Lorne aż drgnął z zaskoczenia, że Barry odparował jego zaklęcie. Wyjątkowo udane zaklęcie! Ba, oprócz tego zaszarżował czymś mocno ofensywnym! Ech, ten cholerny rudzielec, może faktycznie jest lepszy w boju?
- Protego! - zawołał i zamachnął się różdżką.
Oj tak, zbliżał się koniec. Okazuje się jednak, że fortuna to neutralny potwór. Prawdopodobnie stanie po stronie Barry'ego. A może nie? Nadzieja umiera ostatnia, a po niej decyduje już tylko niewierna różdżka.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   06.07.16 23:23

The member 'Lorne Bulstrode' has done the following action : rzut kością


'k100' : 7


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   06.07.16 23:36

I tak oto los się uśmiechnął do rudego, który ostatecznie wygrał pojedynek 2:0. Obserwował, jak obrona lorda Bulstrode'a pada, a sam po chwili sztywniejąc, spadł na twarde podłoże. Barry zająłby się nim, lecz chce się pozbyć tych pająków, więc wpierw rzucił na nie Aranię Exumeni, a potem Confrigo na pajęczą sieć, aż ostatecznie rzucił Evanesco, by ono zniknęło i zgubiło się we wspomnieniach z obecnej chwili. Żaden z nich nie potrzebował pająków jako swych towarzyszy. Dlatego Barry pozbywszy się insektów, podszedł do Lornego, i zaraz obudził go zaklęciem kucając przy jego głowie.
- Jak lądowanie?- zadał rudzielec żartobliwym tonem, lecz zaraz pomógł swemu kompanowi powstać na jego własne nogi.
- No prawie ci się udało. I kto by pomyślał, że uczeń przerośnie mistrza. Ale miło było sobie poćwiczyć. Mam nadzieję, że nie będziesz chować urazy, co do zamiany w kamień. Nie planowałem tego.- powiedział swobodnie chowając różdżkę do kieszeni, bo przecież już nie będą walczyć. Jest pojedynek do dwóch zwycięstw? Jest!
- To ja będę czkać na Twoją sowę. A teraz wybacz, lecz czas wrócić do swych obowiązków. Do zobaczenia na sabacie.- pożegnał się, a nawet podał Lornemu rękę na pożegnanie, po czym z cichym trzaskiem deportował się z polany, która znów promieniała przez chwilę słońcem.

z.t oboje





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   24.07.16 9:50

| 11 stycznia

Nie miał zbyt dużo czasu, by to wszystko zaplanować, lecz definitywnie wolał spotkanie gdzieś poza obszarem Londynu. Innym wmówił, że nie zostało mu nic z narkotyków, lecz skłamał. Chciał jeszcze ostatni raz na nich zarobić, zamiast zmarnować taki dobry towar. A że wiedział, do jakich osób się zwrócić, to się nie obawiał, ze wydadzą jego na przedostatniej prostej.
I dlatego wolał rozwijać swe usługi w domu Mulcibera. Nie rozumiał, dlaczego tak uparcie chciał szukać w innych miejscach, jakby nie chciał dopuścić rudzielca do swych prób, ale już nie chciał w to wnikać. Teleportował się z Dziurawego Kotła na Humorzastą polanę, na której sobie ćwiczył całkiem niedawno z Lornem pojedynki. Kto by przypuszczał, że dzięki temu będzie w stanie dobrze walczyć w niedalekiej przyszłości w klubie pojedynków. Może się umówi na najbliższe dni na pojedynki, by odegrać owe bitwy.
Ale na razie chciał się pozbyć towaru, który staje się coraz bardziej kłopotliwy. Stanął przy drzewie odczuwając efekt delirium i zacisnął mocno dłonie chcąc podtrzymać ten wołający w środku głosik, który chciał się naćpać. Siła woli, musi być silny i przezwyciężyć to. Rudzielec nie spodziewał się, że to może być takie trudne. Z nieba zaraz zaczął padać deszcz, który moczył nieokrytego w kaptura rudzielca. czuł, jak krople wody spływają po jego twarzy, lecz nic z tym nie zrobił. Próbował się uspokoić zerkając na krople wody na swych zaciśniętych dłoniach.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   24.07.16 10:27

Śnieżka. Nie sięgał po to regularnie. Prawdę powiedziawszy sięgał po to w chwilach dla siebie krytycznych, kiedy organizm był zbyt zmęczony aby pracować dalej, a on usilnie nie pozwalał mu odpocząć. Niewiele sypiał. Unikał tej formy odpoczynku jak tylko mógł, skracając czas do czterech, czasem dwóch godzin na dobę. Kiedy zamykał oczy nawiedzały go koszmary, nie tyle straszne, co po tylu latach uciążliwe, frustrujące, dlatego wolał to odpuścić i męczące noce zamienić w coś produktywnego. Studiował wtedy czarną magię, zajmował się badaniami, a czasem... a czasem nic nie robił, byle nie spać. To, co dostawał od Barry'ego pomagało mu utrzymać się na nogach, pomimo, że odbijało się to na jego wyglądzie.
Teleportował się na polanę zgodnie z ustaleniami. Rozpadało się, więc od razu naciągnął na głowę kaptur ciemnego płaszcza, który miał go uchronić przed całkowitym przemoknięciem. Dojrzał Weasley'a pod drzewem, więc ruszył w jego stronę. Szczęśliwie konary były gęste, a deszcz słabszy w tym miejscu.
— Co masz dla mnie, Weasley?— spytał, spoglądając na twarz chłopaka. Wyglądał słabo. Naprawdę z tym skończył? Czyżby nękały go skutki odstawienia? — Co się właściwie stało, że to rzucasz, hm?




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey



Ostatnio zmieniony przez Ramsey Mulciber dnia 24.07.16 20:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   24.07.16 12:59

Słysząc trzask teleportacji, odwrócił głowę w stronę strumienia głosu, skąd przybył ów dźwięk. Ramsey, dobrze. Spuścił nieco nabranego powierza dając sobie nieco ulgi, że nikt na razie nie wie, dokąd się udał. I nikt nie musi wiedzieć, bo mimo wszystko wolał, aby to zostało w tajemnicy przed bratem i Selwynem.
- Opium i Rybkę. Szybka decyzja, chcesz czy nie.- rzucił rudzielec chcąc wiedzieć, czy jest tym zainteresowany, czy nie. Nie miał zbyt wiele czasu, a sam też nie czuł się najlepiej, co ukazywało pytanie Ramsey'a.
- Garrett się dowiedział.- powiedział krótko i rzeczowo. To powinno dać Ramsey'owi jasny obraz jego sytuacji. Jak i wytłumaczyć w większości to, co pisał w listach. Rudzielec tylko nie wspomniał, że sam jemu to powiedział, ale to jest niezbyt istotne. Z resztą Ramsey nie musi o wszystkim wiedzieć. Co, jeśli wygada się przypadkiem komuś z Burke'ów? Nic nie wydało się być proste ani łatwe do powiedzenia, więc po prostu musiał kombinować, jak to on. - Nie czuję się na siłach, a jeśli nie wrócę za piętnaście minut, to mogę pożegnać się z nazwiskiem.- dodał. Może nieco przegiął, ale naprawdę nie miał zbyt wiele czasu. Jemu się śpieszyło, aby to wszystko się nie wydało.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   24.07.16 20:39

Oparł się barkiem o pień drzewa i spojrzał spod ciężkich powiek na rudzielca, przez chwilę uważnie mu się przyglądając.
— Wezmę opium.— Bo opium dobrze na niego działało. Po jakimś czasie wpływało na niego jak środki nasenne i to takie, po których nie nękały go koszmary. Po prostu zasypiał na jakiś czas i nie budził się przez kilka godzin. Wstawał w miarę gotowy do boju, wypoczęty, a z pewnością bardziej rozluźniony. Zaczynał odczuwać skutki zmęczenia, potrzebował chwili oddechu.  
— Garrett — powtórzył, bo to imię niewiele mu mówiło. Dopiero po chwili skojarzył je z tym, co widział na liście z klubu pojedynków. — Twój brat?
Nie znał się oficjalnie ze starszym Weasleyem. Nie znał go osobiście, niewiele o nim wiedział i pewnie nigdy go nie spotkał.
— Czym zajmuje się Twój brat?— spytał ni stąd ni zowąd. Pytanie może było dziwne, ale dzięki temu Mulciber mógł wywnioskować czy to zwykła rodzinna troska wynikająca z miłości, czy może coś poważniejszego. Może jego brat był z magicznej policji? Kto wie. — Powinieneś skołować sobie jakiś eliksir wzmacniajacy, Barry — polecił mu cicho i sięgnął do kieszeni pod płaszczem, żeby wydostać małą sakiewkę. Podał ją Rudemu i zmrużył oczy.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   24.07.16 21:08

Opium, no dobrze. Kiwnął głową nic nie mówiąc. Będzie musiał wymyślić, co zrobi ze Złotą Rybką, ale to już nie na dzisiejszy jego ból głowy. Zbyt dużo zmartwień, zbyt wiele rzeczy miał na głowie, a sam się czuł wręcz okropnie. Przetarł sobie ręką czoło czując, że nawraca się jemu gorączka. Powinien wracać, a obecny deszcz wcale jemu zbytnio nie pomagał.
Ostatecznie trzymał siły, aby nie pokazać Mulciberowi, jak słabo się czuje, że pewnie czeka go rozczepienie, ale wiedział, że odpowiednia osoba nim się zaopiekuje. Bez zbędnych słów przytaknął mówiąc niewerbalnie, że tak, Garrett jest jego bratem, starszym bratem. - Jest aurorem.- powiedział prawdę, nie rozwijając się zbyt mocno. Po prostu nie chciał o nim rozmawiać.
I padły słowa godne uzdrowiciela. Weź to, weź tamto, tego nie bierz, bo zaszkodzi. - Mam urlop w pracy, więc nie chcę wydawać pieniędzy, jeśli tego nie muszę. Zajmuje się mną jeden uzdrowiciel, spokojnie.- odpowiedział chcąc, aby dał spokój w dawaniu rad z rodu Munga. Westchnął i wziął od bruneta sakiewkę z pieniędzmi, a zaraz też on podarował woreczek z dwoma porcjami opium. - Na pewno nie chcesz złotej rybki? Nie wiem, komu mógłbym ją sprzedać, a nie chcę, by znaleziono coś przy mnie.- mimo iż chciał jemu sprzedać opium, próbował też i sprzedać złotą rybkę. Co szkodzi Mulciberowi? Posmakuje, a nuż jemu wpadnie w gusta. W razie czego może ją komuś innemu sprzedać, bo rudzielec wolał już nie ryzykować w kolejne handle. Miał jeszcze na jutro ostatnią transakcję do przeprowadzenia i koniec. Nic więcej nie sprzeda z narkotyków. [bylobrzydkobedzieladnie]





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.



Ostatnio zmieniony przez Barry Weasley dnia 24.07.16 23:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   24.07.16 22:54

Aurorem? Nie chciał głośno wyrazić swojego zdumienia, ale z pewnością ta informacja była cenna. Czyli Garret Weasley trafił na listę osób, na które musiał uważać, i z którymi nie chciał mieć nic do czynienia. Westchnął ciężko, spoglądając gdzieś w bok. Zachciało mu się cytrynowych landrynek, ale nie miał nic w kieszeni.
— Mhm — mruknął jedynie twierdząco, samemu też nie rozwodząc się nad jego bratem. Jeśli kiedyś zajdzie taka konieczność będzie wiedział, co robić. Teraz problemem wydawał się jednak Barry, a raczej jego słaby stan. Kiedy znów zerknął na niego był pewien, że jest na odwyku. Był blady, lekko poddenerwowany. Może nawet pociły mu się dłonie? — Jak chcesz. Źle wyglądasz, to ci raczej nie pomoże.— Jedynie skwitował i wzruszył ramionami. Znał go od dawna, a ten stan nie wróżył niczego dobrego. Szybciej sprowadzi go na drogę desperacji i wściekłości, skłóci z rodziną niż zdoła się sam ogarnąć. Ale Weasley był już dużym chłopcem, wiedział, co robi, a Mulciber był ostatnią osobą, która miałaby mu matkować. — To nie jest dla mnie czas na Złotą Rybkę Barry. Potrzebuję czegoś na uspokojenie, nie pobudzenie. Nie tym razem — powiedział, odbierając od niego woreczek, który schował do wewnętrznej kieszeni. — Ale znajdę kogoś, kto weźmie, spokojnie. Po prostu to schowaj.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   25.07.16 15:28

Może nie chciał zbyt wiele wdawać się w szczegóły tego, co robi jego własny brat, ale taka wiedza powinna być wystarczająca. Tak samo i taka, która wychodzi z mowy jego ciała, że powinien już skończyć rozmowę, a nie ją przeciągać. - Dziękuję za radę, samarytanie.- burknął niezadowolony powstrzymując jednak język od średnio przyjemnych wiązanek. Owszem, wie jak źle się czuje, lecz musi to wytrzymać. Dla brata przede wszystkim. Chciał pokazać, że zarówno jak umie wejść w nałóg, tak też umie z niego wyjść.
Przez natłok jego własnych emocji i samopoczucia deszcz stał się gwałtowniejszy, a nawet i mały grad zaczął padać. Musi się uspokoić, lecz jak, skoro trawi jego od środka głód. Ścisnął w kieszenie pakunek ze Złotą Rybką powstrzymując się od wyciągnięcia jej i po prostu ulżenia sobie. Ale wtedy znów będzie powtórka z rozrywki.
- Tylko... nie mów nic Katyi. W ogóle... wiesz co u niej?- zmienił nieco temat chcąc zapomnieć o tym, że jest głodny. Chciał przenieść myśli na inny front, aby się nieco uspokoić. Aby ręka, która mocno ściska pakunek z narkotykiem, puściła i wyszła na deszczową aurę. Nie musiał dodawać nic więcej odnośnie narkotyków, miał nadzieję, że zaufanie, które obdarzył Ramsey'owi, nadal po prostu będzie trwać.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   25.07.16 16:14

Przyglądał się Barry'emu z całkowitym spokojem, co było totalnym przeciwieństwem stanu rudzielca. Irytował się, był rozdrażniony, łatwo go było wyprowadzić z równowagi. Naturalna złośliwość sprawiła, że sięgnął po woreczek, który mu wręczył chwilę wcześniej i uniósł go lekko — tak, aby nie zamókł na deszczu.
— Może chcesz? Wiem, że chcesz — dodał z przekąsem i przekrzywił głowę, aby mu się lepiej przyjrzeć. Dzieciak trenował silną wolę, tak? Ale kto będzie mu dostarczać opium, gdy ten wyjdzie z nałogu i postawi się Burkom. Na Barry'ego mógł do tej pory liczyć w każdej chwili, wystarczył jeden list, a już czekał na niego z kieszenią pełną towaru. Do wyboru do koloru. Ale teraz potrzebował tylko opium. Tylko snu i ukojenia.
— To moja narzeczona, oczywiście, że wiem, co u niej — odpowiedział jakby go obraził, choć w gruncie rzeczy Ramsey interesował się losem lady Ollivander mniej niż na to wskazywał, a ponieważ w słowach Weasley'a czaiło się kolejne pytanie pt. "co w takim razie" od razu odpowiedział. — Przeżywa to, co wydarzyło się na Sabacie, zdrowie jej szwankuje, poza tym świetnie — dodał markotnie. Miał ochotę zapalić papierosa, ale w tym deszczu to nie miało najmniejszego sensu. — Będziemy tak stać? Pomóc Ci w czymś jeszcze?— spytał niecierpliwie, spoglądając w górę, bo chociaż stali




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   25.07.16 17:22

Dosłownie - zirytował się, gdy ujrzał podarowany przez samego siebie woreczek z opium. - Schowaj to Mulciber.- powiedział, czy może wysyczał zerkając mimochodem w ów woreczek, a gdy się na tym sam przyłapał, spojrzał gdzieś przed siebie, w naturę, chcąc w ten sposób pozbyć się tego worka.
Może i dlatego skierował rozmowę na Katyę, bo też czuł jakiś żal, za to, jak ją potraktował przy ich ostatnim spotkaniu. A podczas sabatu nie mieli okazji wymienić się słowem. Czuł, że powinien do niej napisać, lecz teraz nie był to najlepszy pomysł, zwłaszcza w jego stanie.
- Odwiedziłbym ją, jeślibyś nie miał nic przeciwko, tylko chyba może później.- powiedział myśląc jednocześni na głos, jak i zwracając się do Ramsey'a nieco nieświadomie. Lecz z drugiej strony tak jakby nie chciał jego urazić, dlatego też rzucił głupią formułkę o jakiejś prośbie o jego zgodę, jakby już byli małżeństwem. Zaraz jednak potrząsnął głową i puścił rękę, którą to przez cały czas podpierał się o drzewo.
- Jak będę potrzebować pomocy, dam znać. Tymczasem muszę iść. Trzymaj się.- rzucił na odchodne, po czym teleportował się o mało nie rozczłonkowując się przed nosem Mulcibera. Lecz gdy trafił do wybranego miejsca, zdecydowanie nie nadawał się do chodzenia.

z.t





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   25.07.16 18:25

Domyślał się, że tak zareaguj. Propozycja jaką mu złożył była złośliwa i wredna, ale nie mógł się powstrzymać. Wiedział, że się nie będzie złościł, a nawet jeśli to niezbyt długo, w końcu to Weasley. Jedynym permanentnym stanem jaki mógł im się przytrafić do wieczne niezadowolenie, że szlachta traktuję ich jak plebs. Oczywiście, Mulciber nie miał nic do tego, niektórym to po prostu doskwierało.
Schował woreczek w bezpieczne miejsce i poprawił kaptur płaszcza, również odrywając się od drzewa.
— Skąd, będzie przeszczęśliwa — odparł zgodnie z prawdą i posłał Barry'emu szybki uśmiech. Miał to, czego chciał, mógł się więc czuć usatysfakcjonowany. Nastrój mu się poprawił, jakby opium będące rychłą obietnicą głębokiego snu już zaczynało działać. Skinął głową do chłopaka, nie odpowiadając mu już niczym. Popatrzył jak się teleportował i przez moment miał wrażenie, że kiedy go już nie było został sam jego nos, ale ostatecznie i on zniknął.
On sam postanowił zrobić to samo. Okrył się szczelnie płaszczem, i upewniwszy się, że nikt ich nie obserwował teleportował się z powrotem pod dom.

/zt




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Humorzasta polana   01.10.16 14:03

| 20 luty

Nie musiał powtarzać zaklęć, wybrał te, którymi będzie chciał wycelować w pannę Moore. Nie ćwiczył, bo przecież ostatnio walczył i wygrał. Był gotów do walki, do pojedynku, który miał być tylko podkreśleniem jego dobrej formy w klubowych pojedynkach. Ale czemu wziął za swego sekundanta Ramsey'a? Chyba wybrał osobę, którą Sally mogłaby nie znać tak dobrze, jak jego rówieśników, czy jakichś aurorów. Poza tym miał wrażenie, że i Mulciber nie jest zły w te klocki, więc po prostu zaryzykował. Tylko musiał jakoś zapewnić i jemu rozrywkę, bo inaczej więcej nie zgodzi się na rolę sekundanta. Ale coś wymyśli do czasu pojedynku. Na razie stawił się pół godziny przed czasem, ubrany w ciemny płaszcz i uśmiech na ustach, które wyglądały dziwnie przy jego nieco podkrążonych oczach. Ale nie przejmował się tym, zawsze może powiedzieć, że ma problemy ze snem, proste. Pod szatą czuł naszyjnik z czarną perłą i fluorytem, który styka się z jego nagim ciałem. Jakby to miał być jego amulet na wygraną. Wyjął różdżkę z kieszeni i zaczął ćwiczyć kilka pozycji. Także rzucił parę zaklęć przed siebie, kiedy nagle ujrzał zająca. Nagle coś mu wpadło do głowy, na co cicho zachichotał pod nosem.
- Animatoris - rzucił w stronę zwierzaka myśląc, by ugryzł Sally w kostkę, jak tylko się zjawi. Może to było nieuczciwa zagrywka, lecz po prostu chciał sprawdzić, czy może liczyć na swoją różdżkę. Byłoby zabawne, gdyby się udało i Sally podskakiwała na dzień dobry przez biednego zająca.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Humorzasta polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17