Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Jezioro Brzydoty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Jezioro Brzydoty   09.04.16 16:27

Jezioro brzydoty

Jezioro mieszące się w centralnej części Walii rzadko kiedy przyciąga tłumy turystów. Wyjątkowo spokojna okolica pozwala na odprężenie się. Niska, zadbana trawa zachęca do pikników, a kręcący się tu starzec dba o porządek. Pan Ernst jest rozpoznawany przez wszystkich mieszkańców. Po tym jak jego żona utopiła się w Jeziorze Brzydoty, dba o nie jak o własny dom i goni każdego, kto zostawia tu bałagan. Miejsce to jednak skrywa w sobie jeszcze jedną tajemnicę. W XVIII wieku stało się tu coś magicznego, a tafla wody odkrywa przed człowiekiem wszystkiego jego kompleksy. W odbiciu wyglądają na wyolbrzymione, a brzydota atakuje obserwującego. Podobno jak ktoś długo będzie wpatrywał się w tafle wody, może nawet oszaleć.


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 12:35

|9 marca

Nie myślał o tym, że został spętany, haniebnie ubezwłasnowolniony, właściwie pozbawiony prawa głosu. Dosłownie: czuł się, jak zakneblowany zaklęciem silencio, jak zakrztuszony własnym zdaniem, które więzło mu w gardle i za nic nie mogło wydostać się na zewnątrz. Pozostawały mu tylko niezwerbalizowane opinie, które Czarny Pan i tak przecież mógł z łatwością z niego wydobyć, jakby sforsowanie zabezpieczeń umysłu było dlań dziecięcą igraszką. Mógł się ucieszyć, wyprzeć ze świadomości niedogodności, uznając cenę, jaką przyszło mu zapłacić za szczęście. Był przecież całkowicie wolny od rozterek, nie musiał zastanawiać się nad sensem tego, co robi, teoretycznie odsunięty od odpowiedzialności za swe czyny. Akcja-reakcja: reagował bezwarunkowym posłuszeństwem, buntując się cicho jedynie w środku. Zżerało go obrzydzenie, gdy poddawał się rozkazom, ale nie chciał umrzeć, nie w taki sposób. Julienne miała zapewnioną opiekę w nieoczekiwanej osobie jego brata, lecz Avery miał zbyt wiele niedokończonych spraw, by móc w jednej chwili zniknąć, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Brzemienna Laidan nieustannie zajmowała jego myśli, pojawiała się w snach, a on łudził się, że nosi w sobie jego syna i że jeśli dziecko urodzi się zdrowe, znowu staną się - choćby - rodziną. Brutalnie pozbył się naiwnych marzeń o powrocie do dawnej relacji, lecz ze względu na jej dobro i na dobro swojego brata, Samael gotów był do zrzeknięcia się każdego, niepisanego prawa do Lai.
Fantomowo obecnej przy nim nawet wtedy, gdy znajdowała się w oddalonym o całe mile Shropshire, a on błądził po walijskich bezdrożach, zaprzęgnięty do wymierzenia sprawiedliwości jak wynajęty rzezimieszek. Milczące towarzystwo Notta całkowicie mu odpowiadało, choć przypuszczał, że ten nie odzywa się nie z powodu ostrożności, lecz zwyczajnie nim gardzi, a rozmowę z pederastą odczytuje za ujmę dla swego honoru. Avery uśmiechał się pogardliwie, odnajdując ulgę w tej grobowej wesołości: trwająca już kilka godzin wędrówka przebiegała w całkowitej ciszy, przerywanej wyłącznie naturalnymi dźwiękami. Trzask łamanych gałęzi, trele ptaków, szum wysokich drzew, jakiś niezidentyfikowany odgłos odżywającej przyrody. Piękny plener dla równie spektakularnego spektaklu - woda jeziora obmywała jego kamieniste brzegi; wkrótce tak samo mogła obmywać ciało z krwi, lecz na razie po kłopocie nie widział nawet śladu.
-Homenum Revelio - wypowiedział inkantację, skupiając się na starannym wyartykułowaniu zaklęcia. Obrona przed czarną magią nie była jego konikiem, lecz nie stanowiło to przecież żadnej wymówki. Wallace musiał wiedzieć, że go szukają - Avery zastanawiał się, czy dobrym wstępem do negocjacji okaże się urocza opowiastka o jego d o ś w i a d c z e n i a c h. Czyż nie lepiej uczyć się na cudzych błędach?






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 12:35

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 8


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 18:38

Nie mógł uwierzyć, że to właśnie Avery miał mu towarzyszyć w trakcie misji. Absolutnie nie przyjmował do świadomości odwrotnej sytuacji. Nie zdołał jeszcze przetrawić wszystkiego, czego dowiedział się zaledwie kilka dni temu. Czuł niemożliwą do opisania złość, poznając tak wiele szczegółów z życia kogoś, kto nie miał dla niego większego znaczenia. Nić porozumienia z jednym z Averych była dostatecznie cienka, by dało się ją unicestwić choćby jednym, niewłaściwym słowem. Nie wątpił, że niektórym zależało na dalszym pogłębianiu pewnego rodzaju zażyłości. Ba, był przekonany, iż to właśnie te pokusy kierowały ich ku takim, a nie innym, wystąpieniom. Wyrażał stanowczą dezaprobatę dla tego wszystkiego. Zdecydowanie wolał nie mieć nic wspólnego z takimi pogłoskami, choć na to było zdecydowanie za późno. Uczestniczył w tym. Wiedział to od samego Czarnego Pana i nie śmiał wątpić w jego nieomylność. Nie znał potężniejszego czarnoksiężnika, a przecież nikt o wątpliwych umiejętnościach nie dokonałby tylu wspaniałych rzeczy w tak krótkim czasie. Nie pozostawał cień wątpliwości, że tak właśnie było. Zatem dlaczego on, Cassius, został pokarany towarzystwem... jego, człowieka o skłonnościach wyniszczających szlachetnie urodzonych, ale i rzucających niepożądany cień na wszystkie rody? Nie znał odpowiedzi i głęboko żałował, iż nie miał szansy zapytać Czarnego Pana o motywy tej decyzji, choć nie czuł się wystarczająco istotnym człowiekiem, by domagać się jakiejkolwiek odezwy. Nie czuł potrzeby rozmowy z towarzyszem, skoro sama jego obecność ciążyła mu wystarczająco mocno.
Wędrując w bezpiecznej odległości, nasłuchiwał jedynie tych typowych dźwięków. Ledwie zwracał uwagę na cokolwiek innego, co rusz zaciskając palce na różdżce, kciukiem gładząc wyrzeźbiony symbol rodu. Zdawać się mogło, że posiadanie jej przy sobie pocieszało go i podnosiło na duchu, iż nie pochodził z rodu znanego w taki sposób. Prowadził się czujnie i tak też czynił dziś, lecz nie potrafił odeprzeć złudnej myśli, że pobliska tafla wody jeziora czekała, by wyciągnąć po niego swe chłodne macki. Być może to tam skrywał się kolejny tchórz, imieniem Wallace. Nie wierzył, że powtórzyłby po swoim poprzedniku tanią sztuczkę, na którą nie dał się nabrać. Nie dawał też wiary słowom, które właśnie usłyszał; jedyne, które padły między nimi w ciszy przerywanej odgłosami natury. Pragnął sam powtórzyć ten krok, wyciągając różdżkę przed siebie, lecz zwlekał przez moment, aż wreszcie pozwolił wargom rozchylić się. — Homenum Revelio — rzekł głośnym i pewnym tonem, unosząc koniec różdżki nieco do góry. Docenił już raz przydatność tego zaklęcia i liczył, że również teraz odniesie ono pożądany skutek.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 18:38

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 9


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 20:21

Nie patrzył w taflę jeziora. Nie był człowiekiem przesądnym i daleko mu było do wiary w gusła, lecz szanował lokalne legendy, w których przecież tkwiło ziarno prawdy. Bał się zobaczyć w wodzie własnych deformacji - wystarczył ten skrzywiony obraz w tęczówkach Cassiusa. Nott perfidnie udawał, że na niego nie spogląda, choć Avery wyczuwał jego wzrok na swoich plecach, tak jak instynktownie odbierał wibrującą niechęć. Musieli stanowić łatwy cel. W taki właśnie sposób łowcy stawali się ofiarami, lecz Samael nie zamierzał więcej niż raz proponować Cassiusowi współpracy. I tak musiał się przełamać, lecz zdecydowanie wolał pozostać żywym, przynajmniej do czasu rozwiązania. Kiwnął głową, wchodząc głębiej w las, otaczający przejrzyste jezioro. Ani żywego ducha, gąszcz zdawał się martwy i pusty, nawet ptaki straciły rezon i ukróciły wesołe trele. Wyczekująco? Może popadał w paranoję, może zdążył już zupełnie oszaleć, lecz miał złe przeczucia. Niewiele wiedział o Wallecie. Ot, modernistyczny pisarzyna o kilku imionach, ale przecież musiał coś znaczyć, skoro Czarnemu Panu tak na nim zależało. Przypuszczał, że nie był kolejnym Carrowem, znudzonym arystokratą, który myślał, że ich działalność to zabawa. Wallece znaczył więcej: nie płynęła w nim szlachetna krew, nie posiadał majątku ani poparcia anglosaskiej socjety, poza wąskim gronem czytelników nie posiadał niczego. Skąd zatem zainteresowanie Lorda Voldemorta? Avery jeszcze tego nie rozgryzł, lecz przypuszczał, iż spotkanie twarzą w twarz z owym tajemniczym mężczyzną, rozwieje wszystkie wątpliwości. On pozostawał jednak nieuchwytny. Tropili go od wschodu słońca, podążając za wskazówkami Czarnego Pana, aż utknęli tutaj, pośród walijskiej polany, ukryci przed ludzkim wzrokiem. Wystarczyła ledwie roślinna bariera, zarośnięty zagajnik, kilka kroków wgłąb zielonego boru, by już zasłaniała ich strzelista wieża wysokich drzew, tworząc idealną arenę dla sceny zbrodni.
Mieli przewagę liczebną, działającą wyłącznie na ich korzyść - nie przejmowali się przecież uczciwą walką, interesował ich jedynie cel. Makiawelistyczne podejście musiało się opłacić, zwłaszcza, że oba zaklęcia rzucone przez nich perfidnie zawiodły.
-Planta auscultatoris - rzekł wyraźnie, dokładnie akcentując słowa. Bujna roślinność stwarzała szerokie pole do popisu; Avery licząc na powodzenie zaklęcia, starannie sprecyzował swoje wymagania, myśląc o stworzeniu zamkniętej kopuły nad terenem, na którym znajdowali się we trójkę. Wallece, Nott oraz on sam, zdeterminowany, aby dać upust swojemu gniewowi, który przynajmniej mógł wyładować na żywym człowieku. Jeszcze; bo wiedział, że gdy David wpadnie w ręce Lorda Voldemorta, stanie się zwykłym stworzeniem, nieprzypominającym istoty ludzkiej,






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 20:21

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 95


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 23:52

Wkładał niemały wysiłek w powstrzymanie ogarniającego go zmęczenia. Od wielu godzin podążali za nikłymi śladami, aż wreszcie dotarli tam, gdzie Cassius z pewnością nie chciał być. Przez lata skutecznie wystrzegał się wycieczek oraz wszelakiego zapuszczania w głąb lasów, lecz od początku roku wylądował już w trzecim tego rodzaju lokalizacji. Czuł ogromny żal do ludzi, którzy chowali się w takich miejscach. Instynktownie uważali otoczenie drzew i krzewów za bezpieczeństwo, podczas gdy to właśnie pośród nich kryło się największe zagrożenie. Wprawdzie nie poruszali się po gęstwinach Sherwood, gdzie wstępu broniła jego własna rodzina, jednakże nie zmieniało to faktu, iż chodzenie po lesie nie należało do pasjonujących go rozrywek. Strach przed powtórką z przeszłości tkwił gdzieś głęboko w nim, ale nie wychodził na zewnątrz. Nott skutecznie trzymał swoje emocje na wodzy, chcąc zapanować nimi niemal bezgranicznie i jedynie spojrzeniem ciemnych tęczówek zdradzał swój nastrój. Targające nim uczucia niewątpliwie dotyczyły towarzystwa, w którym się obracał. Konieczność współpracy z kimś takim budziła w nim odrazę większą od strachu wyniesionego z dzieciństwa i to właśnie ona kierowała go teraz za sylwetką Avery'ego, ciągnąc w coraz to głębszą otchłań lasu. Dotychczas nie zwrócił większej uwagi na nieskuteczne zaklęcie ujawniające obecność ludzi. Przez różdżkę przebiegła zaledwie cienka wibracja, dotykając koniuszki palców niemalże pieszczotliwym gestem. Odruchowo zacisnął je mocniej wokół rączki, zaś drugą dłonią miął rękaw płaszcza. Dziwił się sam sobie, że był w stanie wykonać tyle czynności na raz i nie dopadła go żadna obsesja. Mogłaby, gdyby pozwolił sobie na chwilę słabości. Uderzyłaby w niego dużo mocniej niż najmroczniejsze zaklęcie znane światu, lecz nie uczyniła tego i był wdzięczny własnej świadomości, że wszystko przebiegało w jako takim porządku. Zaklęcie Avery'ego tylko to potwierdzało i teraz nadeszła jego kolej, by zabłysnąć magią. Tyle tylko, że nie miał ku temu ochoty. Zmęczenie powoli brało nad nim górę, toteż i poprawne wykorzystanie którejkolwiek z inkantacji krążących w umyśle stawało się coraz trudniejsze. Nie mógł jednak postawić na szali powodzenia wyznaczonego im zadania z powodu własnych kaprysów i krótką chwilę później trzymał różdżkę nieco wyżej, wykręcając nią nadgarstkiem. — Concordia — powiedział stanowczo, choć dało się dosłyszeć zniechęcenie. Jednocześnie, wraz z wypowiedzianymi słowami zatoczył końcem różdżki koło, skupiając swe myśli wokół kopuły, którą utworzył dla nich Avery.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   09.10.16 23:52

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 81


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   10.10.16 1:20

Musiał być blisko. Z satysfakcją obserwował, jak korony drzew zamykają się nad nimi, tworząc zamkniętą przestrzeń, scenę dla ich występu. Teatr trzech aktorów, w którym jednak zabrakło miejsca dla chóru, komentującego wydarzenia. Może zawinił Cassius, najwidoczniej zbyt rozkochany we własnym głosie, by pozwolić innym się odzywać? Chciał ukraść dla siebie całą atencję? Możliwe; jego zaklęcie było równie skuteczne, jak czar Avery'ego... choć w jego mniemaniu, całkowicie bezużyteczne. Rzucił mu wściekłe spojrzenie - nie uniósł nawet różdżki, aby się bronić, bo nie spodziewał się tak idiotycznej zagrywki ze strony swego sprzymierzeńca. Kto w końcu był ich celem? Czy aby na pewno obaj przybyli na obławę na jedną i tą samą osobę?
Nie wysilał się, by okazać swoje niezadowolenie. Nie zwykł stroić fochów; uważał to za kobiecą domenę, więc i tym razem zwyczajnie zignorował niedogodność. Nie stanowiła ona problemu nie do pokonania; nierzadko posługiwał się czarami niewerbalnymi, więc nie powinien odczuć porażającej różnicy. Nie miał wprawdzie pojęcia, co Nott próbował ugrać - przecież i tak rozumiał, że nie chce się do niego odzywać, i zdawało mu się, że nawet respektował ową niechęć, nie wciągając Cassiusa w jałowe rozmowy - najwidoczniej jednak ten zapragnął uciszyć go na dłużej. Razem z wrogiem, lecz osłabianie ich oboje powinno przynieść raczej niewymierny sukces. Na szczęście pozostał mu zmysł wzroku oraz słuchu. Nie musiał mówić, skoro Nottowi na tym nie zależało. Mógł zatrzymać dla siebie wszystkie informacje, samemu zagarnąć aprobatę Czarnego Pana. Nie ukrywał, że była mu potrzebna. Kiwnął jednak głową, starając się ściągnąć uwagę Cassiusa. Zauważył go. Praktycznie nieruchomą sylwetkę, kryjącą się za jednym z drzew. Niebezpiecznie blisko nich.
-Obscuro - zadziałał niemal instynktownie, delikatnie podrywając nadgarstek w górę i smagając różdżką, kierując promień wprost w przyczajonego za pniem sosny mężczyznę. Chciał ugrać jak najwięcej, a uczynienie go chwilowo ślepym, mogło pomóc. Przynieść chociażby i chwilową korzyć, zyskać im chwilę na czasie - aby Nott łaskawie zdjął swe idiotyczne zaklęcie, rzucone w celu - zademonstrowania swej biegłości w czarach? - Avery doprawdy nie miał innego pomysłu.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   10.10.16 1:20

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 19


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   10.10.16 22:55

Nie miał pojęcia, jak doszło do tej fatalnej pomyłki. Zaklęcie zabrzmiało w lesie bardzo cicho, jednak natychmiastowo przyniosło skutki, które wcale nie okazały się być takie najgorsze. Zmuszając Avery'ego do milczenia, sprowokował Wallace'a. Głupiec zdradził swoją pozycję i teraz nie czekało go nic innego jak starcie się z nimi. Musiał tylko w oczywisty sposób ułatwić tę procedurę swojemu towarzyszowi, choć myśl o zapewnieniu sobie przestrzeni wypełnionej jedynie jego własnym głosem była nader kusząca. Z resztą nie chodziło tu o uprzykrzanie wątłej współpracy z Averym. Widział jego nieudaną próbę rzucenia niewerbalnego czaru, nawet dojrzał, jak cień przepaski otacza oczy Wallace'a i równie szybko znika. Czyżby rozzłościła go konieczność milczenia? Możliwe, ale Cassius i tak nie dbał o zażyłości między nimi. Czuł zbyt wielką urazę i obrzydzenie do tego człowieka, i właściwie nie mógł marzyć o niczym innym, jak sprowadzeniu na niego jeszcze większego cierpienia. Zrobiłby to bez chwili wahania, gdyby nie jasno sprecyzowane polecenia Czarnego Pana. Ufał mu na swój sposób, który nie godził w jego osobistą postawę obdarzania każdego człowieka stosownym dystansem. Jemu jedynemu był w stanie zawierzyć coś więcej niż własną różdżkę, choć dotychczas nie został o to poproszony. Nie chciał zostać kolejną ofiarą, która zasługiwała na karę. Pragnął jedynie wyróżnienia za wkładany trud i wierzył, że kiedyś dostąpi tego zaszczytu. Dziś jednak współpracował z Samaelem i poniekąd doprowadził ich poszukiwania do bliższego końca. Wallace spanikował. Zdradził się i musiał wkrótce ponieść konsekwencje. Wystarczyłoby tylko, żeby to on, Cassius, dał swojemu partnerowi stosowny znak do przeprowadzenia ataku. Spojrzał na niego. Ba, obdarzył wzrokiem niewyrażającym skruchy z powodu tego małego, milczącego zawirowania, jednocześnie ruszając delikatnie głową tak, by przekaz pozostał jasny. Nott zdejmował swoje zaklęcie, a Avery udowadniał swoją wartość przed Czarnym Panem. Nie było innej opcji. Nie brał pod uwagę innego rozwiązania, co więcej, jął czynić odpowiednie przygotowania. Skrył się za konarem najbliższego drzewa, chcąc ochronić siebie przed zgubnymi skutkami czarów roztrzęsionego Wallace'a, po czym chwycił pewnie różdżkę w dłoni i zakręcił nią maleńki okrąg, szepcząc Finite Incantatem. Myślał tylko o zaklęciu, które przed chwilą zdołał rzucić. Nic innego nie zajmowało Cassiusa, gdy skupiał się na rozpoczęciu właściwej części ataku. Nawet myśl o tym, że Avery mógł zniweczyć ten sprytny plan.

|Ponoć nie muszę rzucać kostką na przerywanie własnego zaklęcia, bo i tak mi się uda, ale niech będzie. Może wynik kosteczki da ci więcej weny.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   10.10.16 22:55

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 84


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   11.10.16 10:05

Jeszcze nie ulegał emocjom.
Musiało zadziać się coś więcej, aby zechciał przypuścić fizyczną szarżę na swego przeciwnika (którego?). Cel mógł wprawdzie uświęcić prymitywną, mugolską bójkę, lecz nie mieli przecież nawzajem rozwalić sobie łbów, ani zakrwawić dłoni. Wallece powinien zostać usunięty po cichu. Zgrabnie, gładko. Przynajmniej wiedzieli, że się bał, że się ukrywał, jak ostatni tchórz, unikając konfrontacji. Zerknął na Cassiusa, gdy ten zdjął czar, lecz nadal milczał jak zaklęty, dość ironicznie nawiązując do jego działania. Nie przybyli w końcu do tej opuszczonej dziury, aby ze sobą gawędzić, a zmusić do mówienia kogoś innego. Zbiegły mężczyzna zaś wciąż ukrywał się pośród zarośli, jakby sądził, że te go przed nimi ochronią. Powodzenia.
Avery zaczął iść w jego stronę, prosto w kierunku Wallece'a dziwnie spokojny i pewny, że nie widzi w nim zagrożenia. Kilka zaklęć świsnęło mu nad głową, lecz każda inkantacja była ułomna, pozbawiona treści, bełkotliwa. Czyżby domyślał się, co właściwie go czeka?
Uciekał. Poderwał się i biegł, podczas gdy Avery nie zmienił tempa marszu, w ogóle nie oglądając się na Cassiusa. Wcześniejsze zaklęcie wciąż działało i Wallece znajdował się w zielonej pułapce, z jakiej nie istniało żadne wyjście. Prócz jednego.
Pomyśleli o tym oboje, w tym samym ułamku sekundy; wynędzniała twarz Davida (jak długo się ukrywał?) rozjaśniła się szaleńczym uśmiechem, gdy z końca jego różdżki wystrzeliła iskra, podpalająca leśną ściółkę. Lekko wilgotną, lecz ogień i tak powoli się rozprzestrzeniał, liżąc swymi czerwonymi językami najbliższą roślinność, torując mu drogę ucieczki. Zbyt powoli; Avery nie zamierzał go oszczędzać, ani bawić się w półśrodki. Mieli dostarczyć go żywego, lecz Czarny Pan nie wspominał nic o stanie, w jakim ma się znajdować. Na początek należało go więc zdekoncentrować, by później móc poczynać sobie śmiało. Mieli do dyspozycji cały arsenał złowrogich zaklęć - a doskonale pamiętał to zafascynowane spojrzenie Notta, jedną z ostatnich twarzy, które widział, nim zapadł się w całkowitej ciemności.
-Confundus - wymruczał, celując różdżką w Wallece'a i ignorując na razie rozprzestrzeniający się ogień. Był zbyt daleko, nie mógł go dosięgnąć...






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty   11.10.16 10:05

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 80


Powrót do góry Go down
 

Jezioro Brzydoty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17