Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sypialnia Constance

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Sypialnia Constance   25.04.16 0:38

Sypialnia Constance

Pokój w rodowych barwach  był oazą spokoju dla panienki Lestrange. Spokojna biel otulona delikatnym błękitem przypominała jej o wartościach rodzinnych. Codziennie rano spoglądając w lustro, pękała z dumy. Wnętrzne przede wszystkim zaskakuje swoją delikatnością. Obrazy najważniejszych członków rodziny wisiały tuż nad łóżkiem: rodzice, Evandra i Caesar. Czasami gdy czuła się samotna, rozmawiała z nimi i prosiła o radę. Jeszcze jeden był dla niej wyjątkowy. Uchwycony moment jak dwie dziewczynki tańczą ze sobą podczas rodzinnego wieczoru. Aż słyszała przygrywaną przez Caesara muzykę. Sentymentalna Constance zbierała przeróżne pamiątki, wzbogacając nimi wnętrze. Nie mogło również zabraknąć nawiązania do syren oraz ręcznie robionego biurka, przy którym często analizowała swój kajet z raportami z badań. Oprócz łóżka znajdował się tu również niewielki stolik kawowy oraz krzesełka. Chociaż Constance nie mogła przyjmować tu nikogo zewnątrz, marudziła ojcu, że i ona potrzebuje swojego kącika, gdzie z Evandrą będą mogły plotkować przy herbacie. W pokoju zawsze pachniało delikatną wanilią, zmieszaną z morską bryzą. Constance codziennie rano prosiła o rozpylanie tego zapachu. Czyż nie każda syrenka powinna być tak rozpieszczana? Pokoju nie znajdował się kominek. Wszak żadna szlachcianka nie powinna przyjmować w łóżku innych gości. Zawsze idealny porządek burzyły wszędzie znajdujące się książki, odwołujące się do tematyki zaklęć oraz obrony przed czarną magią.  




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   25.04.16 0:39

20 grudnia 1955
Gniewnie stawiała stópki na podłodze rezydencji państwa Lestrange. Próbowała się opanować. /na twarz przybrała kamienną maskę. Wszystko jest w porządku. Wolny, dystyngowany chód kontrastował z burzą uczuć, dziejącej  się w środku panienki Lestrange. Pokonywała korytarz, który wydawał się ciągnąć w nieskończoność.
Wciąż przed oczami miała scenę sprzed dosłownie dwudziestu minut, gdy przy obiedzie, kosztując pieczeni z dzika, dowiedziała się, że nasłał ten czas. „Masz dwadzieścia trzy lata, złotko” odbijało się echem w głowie. Co to miało znaczyć? Wszak Constance zdawała sobie sprawę z tego, co ją czeka. Nie wierzyła w wielką miłość, z którą stanie kiedyś na ślubnym kobiercu. Była szlachcianką, a małżeństwo miało być tylko transakcją wiązaną. Od roku analizowała wolnych paniczów z zaprzyjaźnionych rodów. Na którego z nich padnie ten zaszczyt, że stanie się jej mężem? Było to aż za oczywiste: Black, Prewett, kto jeszcze? Czasami przed snem wyobrażała sobie, który z nich będzie wkładał obrączkę na drobny palec, ślubując obietnice, których prawdopodobnie nie dotrzyma. Czekała ze stoickim spokojem aż nadejdzie ten dzień, kiedy dostanie niepodważalne rozkazy godnego reprezentowania rodziny pod innym już nazwiskiem. Była na to przygotowana, wszak tysiące galeonów już zapełniły kieszenie guwernantki, która od tylu lat dbała o edukacje, oczytanie, poznanie oraz zaakceptowanie swoich rodowych obowiązków. Ale nie na niego, nie była przygotowała usłyszeć jego imienia i nazwiska. Wszystko  rozsypało się na miliony kawałków. Udawała, że lepiej trafić nie mogła. Ucałowała dłoń papy, recytując słowa, których uczyła ją guwernantka, lecz nie mówiła ich szczerze. Nie chciała pełnić obowiązków żony przy boku kogoś takiego, jej największego wroga.
Przechodząc obok pokoju Evandry, zapukała, a następnie od razu odeszła. To był znak, że nie będą rozmawiać tam; tam, gdzie jest bliżej do rodziców, gdzie ktokolwiek może ich usłyszeć. I oczywiście, że się łudziła, ale potrzebowała swojego pokoju bardziej niż czegokolwiek na świecie. Nie wiedziała, czy Evandra już wybiegła za nią, czy będzie musiała chwilę na nią poczekać. Szła dalej, prosto do swojej oazy, do klatki bezpieczeństwa, która nijak mogłaby ją uratować przed małżeństwem. Chciała krzyczeć, wyrządzić dziką awanturę i postawić się rodzicom, lecz nie mogła. Szlachcianka miała przyjąć z dumą ten zaszczyt. Przytaknęła, zgodziła się, powiedziała, że czeka na dalsze instrukcje i będzie godnie reprezentowała rodzinę. Stek kłamstw w ułamku kilku sekund, a w środku dosłownie się rozpadała. Spokojnie doszła do swojego pokoju i czekała chwilę na Evandrę. Wszędzie otaczająca ich służba nie dbała o dyskrecję, a one nie miały prawa poczuć się komfortowo. Ileż słów Evandra zrozumie z bełkotu, wołającego o zmianę partnera? Wszyscy - tylko nie On. Dotknęła przypinki rodowej, czekając aż w drzwiach stanie jej najdroższa przyjaciółka. Zamkną się w pokoju i będą szeptać pod kołdrą, aby nikt, dosłownie nikt nie wiedział, z czym zmaga się panienka Lestrange.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   25.04.16 11:24

Domyślała się, że ten czas się zbliża, że i dla Constance znaleźli już kandydata - wszak skoro ona nosiła już na dłoni pierścień Rosierów, tym bardziej przyszedł już czas na starszą kuzynkę. Była już praktycznie pewna nadciągającej katastrofy, gdy jej rodzice zaczęli wymieniać się znaczącymi spojrzeniami, przebąkiwać coś między sobą o podwójnym szczęściu... Lecz dopiero posłyszane ze szczytu schodów urywki rozmowy sprawiły, że jej serce stanęło. Dlaczego wszystko musiało się dziać akurat teraz? Dlaczego ich życie nabrało takiego przeklętego tempa? Dopiero co musiały martwić się o Caesara, by teraz rozpaczać z powodu kolejnych swatów...
Obie zostały złapane w pułapkę, obie musiały stawić czoła bolesnej rzeczywistości, do czego próbowały przygotować się od wielu długich lat. Lecz czy powtarzanie sobie w kółko, że są tylko towarami, że ich małżeństwa muszą być transakcjami wiązanymi, w jakikolwiek sposób pomagało? Czy wmawianie sobie, że tak musi wyglądać ich życie, przygotowywało na tę chwilę? Każda z nich, w głębi serca, marzyła o prawdziwym uczuciu, marzyła o tym, że podjęta przed nestorów decyzja okaże się mądrzejsza, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać, że z obowiązku wykiełkuje wzajemny szacunek, a później może i ta przeklęta, odmawiana od maleńkości miłość. A zawód był tym większy, im większą odrazę czuło się do przyszłego małżonka.
Wiedziała już, co nadchodzi, dlatego wyczekiwała charakterystycznego pukania w napięciu, spacerując po swej sypialni to tu, to tam. Jak miała ją pocieszać? Jak miała przynieść ukojenie, gdy podpisali na nią wyrok, na dodatek wyrok z tym, którego tak bardzo nie chciała, z którym nie mogła odnaleźć nici porozumienia...
Zamarła, gdy Constance zapukała, próbując zwalczyć narastającą w gardle suchość. Następnie szybko ruszyła w stronę drzwi, a później dalej, ku sypialni kuzynki, gromiąc wzrokiem przechodzącą korytarzem służkę; nie potrzebowały teraz dodatkowego towarzystwa.
Gdy zobaczyła ją, stojącą w progu swej sypialni, nie mogła dłużej pozostać opanowana. Kiedy tylko zamknęły się za nią drzwi, chwyciła drobną dłoń Connie, by następnie zamknąć ją w szczelnym, ciepłym uścisku, którym chciała ukoić skołatane nerwy. Zrekompensować ból, który został im przeznaczony jeszcze w dniu narodzin.
- Tak mi przykro - powiedziała krótko, nie wypuszczając jej nadal ze swych ramion, bojąc się tego, co mogła zobaczyć w jej oczach. - Usłyszałam coś przypadkiem, lecz powiedz, czy to nie słuch mnie zmylił, czy to naprawdę ten straszny dzień...


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   25.04.16 13:17

Chociaż lata mijały nieubłaganie, skupienie na nauce nie mogło być wieczne. Nawet jakby uzyskała kiedyś tytuł profesora, nie mogłaby się z łatwością wymigać obowiązkom rodzinnym. Wiedziała, że nadejdzie dzień, w którym nie będzie liczyło się już nic innego. Dobre imię rodziny, pozbycie się własnego nazwiska nigdy nie było aż tak symboliczne. Bała zadawać się pytania, bo żadna z odpowiedzi by ją nie zadowoliła. W głowie aż huczały wszystkie myśli. Liczyła znaki zapytania. Kiedy mają odbyć się zaręczyny? Czy będzie w stanie oddać mu szacunek? Dławiła się samą myślą, jakby miała zwrócić się do szlachcica per lordzie. Podwójne szczęście było najgorszą drwiną życia panienki Constance. Zniosłaby każdego, tylko nie jego. Służki szeptały za plecami, ale plotki nigdy ją nie interesowały. Dbała o dobre imię rodziny, uciszała je szybko w miarę możliwości, a teraz okazało się, że sama była podmiotem historii o staropanieństwie. Doprawdy, czy wszystko musiało dotyczyć pustego miejsca na palcu? Brakowało wciąż pierścienia rodowego, jednego puzzla, który dopełniłby całość życia rodziny Lestrange. Wszystko zamykało się na transakcji wiązanej, na umowie z rozpisanymi wytycznymi.
Walka dwóch światów: ukochanej nauki oraz powinności. Okropne czeluścią obowiązków rodowych skutecznie wybijały im z głowy miłość oraz niewinne zakochanie. Constace marzyła, aby przejść się po ogrodach za rękę ze swoim ukochanym. Pragnęła stworzyć obraz kobiety silnej, lecz nad wyraz delikatnej. Takiej, która nie potrzebuje ramienia mężczyzny do rozkwitu, lecz do wsparcia, do życiowej harmonii. Ich życie nie miał być teatrem ani symfonia, która wpasuje się w oczekiwania wielbicieli rodzinnej opery. Z tym samym człowiekiem będą dzielić nie tylko łoże, ale najpewniej również trumnę. Czy swojego wroga można całować? A co jeśli potrzeba zabicia go będzie silniejsza niż walki o miłość, o realizację obowiązków rodowych?
Odizolowany obiad od reszty rodziny już coś znaczył. Czuła się jak na dywaniku, gdzie tylko mogła potakiwać i przyjąć na swoje barki olbrzymi ciężar. Reszta rodziny mogła tylko przypuszczać, co zaszło pomiędzy tą trójką. Transakcja wiązana, najpiękniejsza nazwa na więzienie uczuć. Nie musiała długo czekać w pokoju. Nie wiedziała, co ma począć z dłońmi. Nikt nie uczył ją jak zareagować na wieść o zamążpójściu. A już na pewno nie za swojego wroga. Skubała skórki wokół paznokci, zagryzała mocno dolną wargę, szukając w pokoju czegokolwiek, co zapewni jej jakąś formę spokoju. Czy mogła prosić o eliksir uspokajający? Nie, służki by się od razu o wszystkim dowiedziały. Chrzęst zamka, szybkie zamknięcie drzwi i nasłuchiwanie, czy ktoś po drugiej stronie również opiera policzek o drewno. Cisza, cisza miała ukoić jej zmysły, a tym czasem wpatrywała się w Evandrę przestraszona i nie potrafiła nawet jej powiedzieć, co teraz czuje. Głośnie przełknięcie śliny, szybkie odejście od drzwi i krótki wydech. Strąciła dłoń Evandry, stając przy oknie, wpatrując się w najpiękniejsze ogrody. Według niej nawet róże Rosierów nie miały takiej atmosfery. Dom zawsze będzie najpiękniejszy, dom to zawsze wspomnienie czegoś, co nas uformowało. Teraz Constace Lestrange rozpadała się na miliony kawałków, wpatrując się w swoją ostoję.
- Arthur Slughorn, lord Arthur Slughorn – a przy słowie lord pojawiła się drwina, gotowa zamrozić wszystko, co tylko stanęło jej na drodze. – Wszyscy, wszyscy tylko nie on – mamrotała pod nosem, walcząc z piętrzącymi się łzami pod powiekami. Mocno zacisnęła oczy, cała drżała, a i tak z dumą dotykała przypinki w kształcie syreny.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   08.05.16 16:32

Zdziwiła się, gdy kuzynka odtrąciła jej dłoń, gdy wzgardziła oferowanym gestem pocieszenia, lecz szybko przełknęła urażoną dumę, opanowując tym samym swój wili temperament. Przecież to była Constance, jej Constance; z pewnością nie chciała jej urazić, nie mogła to być złość na nią.
Zrobiła kilka kroków w przód, w kierunku okna, przy którym zatrzymała się pogrążona w rozpaczy badaczka, lecz nie próbowała nawiązywać już kontaktu cielesnego. Była na tyle blisko, by w każdej chwili móc skrócić dzielący je dystans do minimum, a jednocześnie na tyle daleko, by Connie nie czuła się tym skrępowania, ani nie podejmowała z nią dalszej walki. Westchnęła cicho, boleśnie, doskonale wiedząc, że nie było na tym świecie rzeczy, która mogłaby ukoić jej ból. Wszak ona, gdy dowiedziała się o podpisanym na nią wyroku, ani nie zachowywała się lepiej, ani nie widziała dla siebie żadnej nadziei.
Przez chwilę rozważała pójście po eliksir uspokajający - wszak nie musiały zgłaszać się z tą potrzebą do służby, dopóki posiadała własne zapasy - lecz nie zamierzała jej do niczego zmuszać, nie mogła jej również zostawić w takim stanie.
Zamarła, gdy Constance wymówiła w końcu imię swego przyszłego narzeczonego, potwierdzając jej najgorsze przypuszczenia. Myślała, że się przesłyszała, że to nerwy podsunęły jej tak straszne obrazy, jednak okazało się, że pech zawisł nad nimi obiema, że każda otrzymała tego, którego nie chciała najbardziej.
Arthur Slughorn? Znała go, czy tego chciała, czy nie, ze szkoły i z salonów, i wiedziała, że daleko mu do wymarzonego przez kuzynkę ideału. Wiedziała też, że Connie nie będzie walczyć, nie powie rodzicom złego słowa i przyjmie ich wolę z pokorą, tłumiąc w sobie wszelkie uczucia, wypłakując oczy w poduszkę... Evandra była zła. Zła na to, jakie panowały wśród nich porządki. Zła na to, że chociażby Connie nie trafiła lepiej i że, jak ona, będzie musiała cierpieć, będzie musiała walczyć o wzajemny szacunek, o spokój, o swoją przyszłość... Co jeśli lord Slughorn zapragnie odebrać jej pracę, badania naukowe, wszelką możliwość rozwoju, i zmusi do pozostania w domu? Do rodzenia kolejnych dzieci?
Nawet nie chciała o tym myśleć.
- Connie - zaczęła cicho, kojącym, uspokajającym tonem głosu. Zrobiła kolejny krok w jej kierunku, lecz nie próbowała brać jej w swe ramiona, jeszcze nie teraz. - Jeszcze nie wszystko przesądzone, może uda nam się coś zrobić... A przecież i ten przeklęty Slughorn musi być przeciwny podjętej przez nestorów decyzji, może zyskamy w nim sojusznika w tej nierównej walce o wolność...
Umilkła na chwilę, ze smutkiem obserwując, jak drobne ciało kuzynki drży w kolejnych spazmach. Przecież nie mogła się tak denerwować, nie powinna.
- Mogę przynieść jakiś eliksir, jeśli tylko chcesz, choć przedtem chyba powinnaś się porządnie wypłakać.


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   09.05.16 6:28

Chłód bezgraniczny chłód epatował wokół ciała Constance. Sama stała jak posąg i mogłoby się wszystko robić wokół niej, a i tak zareagowałaby z opóźnieniem. Z jednej strony panienka Lestrange chciała zostać sama, walić piąstkami w poduszkę, rzucać zaklęciami w manekina i nakrzyczeć na niewinną służkę, a z drugiej strony nie potrafiła sobie tego wyobrazić. Cisza odbijająca się od czterech ścian szarpała kruche ciało, wysysała wszystkie siły życiowe i podpowiadała, że nie wie, ile jeszcze dni spędzi w pokoju w barwach rodowych. Nie zdawała sobie sprawy jak bardzo zraniła Evandrę. Wpatrując się w pasma ogrodów Lestrange’ów, łzy zbierały się pod powiekami. „Jestem silna, nie mogę, nie mogę płakać”, powtarzała sobie w myślach, a przecież nie miała przed kim ukrywać swoich słabości. Evandra znała ją lepiej niż rodzice, wiedziała o każdym nawet najmniejszym występku w czasach szklonych, a mimo wszystko ściskała dłonie w pięści, aby panować nad swoimi emocjami. A co jeśli ściany mają uszy?
To mógł być tylko test, sprawdzenie, czy dobrze ją wychowali, czy z pokorą przyjmie nawet najgorsze rozkazy i wykona je z dumą, z uniesioną brodą, pękając z dumy, do jakiego rodu należy. Nie wiedziała, jak opanowywała wewnętrzny strach, trzęsienie się każdej komórki ciała, ale przez to wyglądała jak posąg, napięte wszystkie mięśnie do granic możliwości i odliczanie w duchu do końca własnej agonii.
- To nie jest egzamin, Evandra – powiedziała gorzko, a głos jej zadrżał przy wymawianiu imienia najdroższej przyjaciółki. Odwróciła się do niej, a pojedyncze łzy od razu zalały porcelanowy policzek. Była wściekła, a bezradność założyła kajdany na nadgarstkach.
- To dla niego niesamowity zaszczyt, że będzie mógł się pastwić mną i zatruwać mi życie zapachem eliksirów. Powiedz mi, czy Slughornów nie stać na porządną wannę ciepłej wody? Wszak to podstawa! Ty też jesteś alchemikiem, a nie śmierdzisz jak chodząca apteka – zaczęła histeryzować, nie wiedziała, czego by tak naprawdę nie zniosła: jego osoby, głosu, nosa, zapachu czy może samego faktu, że będzie musiała mu służyć i oddawać szacunek?
- Udławię się własną śliną zanim wypowiem jego tytuł – dodała, wtrącając się w słowa Evandry. – Widzisz z nim jakąkolwiek współpracę? Och, przecież to dla niego wspaniała okazja i dla tego przeklętego rodu! Cóż dadzą nasze sprzeciwy, to obowiązek, nic więcej, dwa podpisy, dwie obrączki, na Merlina, dlaczego on! Wszak on nie ma żadnego talentu! – temat eliksirów skutecznie pomijała, bo co jak co, nie uzna wyższości Slughorna w tej dziedzinie nad jej ukochaną kuzynką. Zaczęła chodzić nerwowo po pokoju, zastanawiając się nad jakimś rozwiązaniem, ale każde zaczynało i kończyło się na wydziedziczeniu.
- Och, już wiem, już wiem! – zatrzymała się gwałtownie i złapała przyjaciółkę za dłonie – Urządźmy wieczorek muzyczny, najlepiej na włościach twojego narzeczonego, wszak jak go zje smok, to to nie będzie nasza wina! – jej myśli mogły wydawał się absurdalne, ale wolała dopuszczać do głowy fakty, że którykolwiek ze stworzeni chciałby pożywić się Slughronem niż ona miałaby zacząć z nim sypiać.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   10.07.16 15:41

To nie egzamin...? Zarzut na tyle irracjonalny, że nawet nie próbowała się do niego odnosić; wszystko zrzucała na karb zdenerwowania, na tę przeklętą, wyprowadzającą z równowagi wiadomość, którą została uraczona Constance. Nie rozumiała jego podłoża, nie chciała nawet dłużej się nad nim zastanawiać.
- Connie - wymówiła jej imię miękko, czule, cierpliwie znosząc każdy, choćby najmniejszy atak. Wiedziała, że to nie jej wina. Że w tym momencie była zwyczajnie... niepoczytalna. Ale która z nich nie była, kiedy cały świat walił się na głowę?
Dostrzegła łzy, które chciała otrzeć - lecz nie mogła ryzykować kolejnego ataku złości. Niech płacze, niech da upust emocjom; wiedziała, że tylko to może jej teraz pomóc. Że to jedyne, na co może sobie pozwolić.
- To obowiązek, jednak przecież żadne z nas nie chce wiązać się z wrogiem, kruszyno. Ani Ty, ani nawet on. - Może spróbuje do niego napisać? Nawiązać kurtuazyjną wymianę zdań, jak lepszy alchemik z gorszym, i dowiedzieć się, co sądzi o zacieśnieniu więzów między ich rodami? Nie było to stosowne. Nie było to całkowicie rozsądne. Lecz jeśli nestor naprawdę o tym myślał, jeśli zamierzał unieszczęśliwić jej kuzynkę...
Była drugim alchemikiem wysp, wszyscy o tym wiedzieli - nie wyłączając lorda Slughorna. To z pewnością nie pomagało w nawiązaniu hipotetycznej współpracy; jednak cóż mogło być dla niego ważniejsze? Urażona duma, przegrana z kobietą, czy to, jak może wyglądać cała jego przyszłość, kolejne kilkadziesiąt lat długiego czarodziejskiego życia?
- Nie możesz, nie możemy poddać się bez walki. - Ściany w ich dworze nie mogły mieć uszu; nikt nie kwestionował wierności służby, przynajmniej nie na wstępie, lecz lepiej dmuchać na zimne, lepiej pilnować czarów ochronnych, wyciszających, niż później wyciszać skandale. Sięgnęła po różdżkę, machnęła nią krótko i upewniła się, że może mówić wszystko, co tylko miała na myśli.
Patrzyła na kuzynkę ze współczuciem, ale i siłą, zdeterminowaniem; musiała być dla niej silna, musiała szukać rozwiązania, które Connie mogło umknąć z powodu nerwów, dojmującej paniki.
- Pożarcie przez smoka jest ostatnią deską ratunku - przyznała cicho, wodząc wzrokiem za spacerującą po pokoju Constance. - Wyślemy za nim ludzi, dowiemy się, czy nie skrywa sekretów, które mogłyby go skompromitować w oczach nestora...


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Constance   12.07.16 20:16

Wszystko ją denerwowało – piętrzący się śnieg za oknami, wsparcie Evandry i nieznośna cisza w domu. Cisza przed burzą, przed końcem świata. Arthur był nieznajomym, a od czasów dzieciństwa okazał się największym utrapieniem. Wyobrażała sobie go jako uzurpatora, który zabierał jej szczęście sprzed nosa. Najpierw miłość, potem przyjaźnie, naukę, rodzinę. Constance miała wiele nienamacalnych rzeczy, z których łatwo było ograbić. Wyrwać serce tak, aby jeszcze biło w dłoniach. Cichy głos Evandry wybił ją z przemyśleń. Szybko pociągnęła kuzynkę w stronę łóżka, gdzie zajęła miejsce. Wierzchem dłoni niechlujnie wytarła łzy.
- Muszę przepisać salon na ojca, on wszystko zabierze, wszystko. Och, będzie się mścił za te lata – jęknęła, a w jej głosie można było usłyszeć p r z e r a ż e n i e. Wszak kto lepiej wiedział, co wyprawiała Arthurowi Constance. Znęcała się nad nim psychicznie, zarzucając tylko nici porozumienia, okropne sidła w które wpadał. Była młoda, głupia, szukała łatwego celu, który wyróżniał się z tłumu, lecz ten cel nie miał zostać jej mężem. Tylko nie on! Ułożyła głowę na kolanach Evandry, wpatrując się w sufit. Musiały wymyślić plan. Sam pomysł pozbycia się Arthura z życia Constance wydawał się niedorzeczny. Nie one decydowały. A co jeśli musiała nauczyć się go akceptować?
- Evandro, jak to zrobiłaś, jak to zrobiłaś z Tristanem, że jest… tak inaczej? Czy to wciąż twój obowiązek, czy już uczucie? – Małe światełko nadziei: kiedyś może będzie lepiej. Nie, to niedorzeczne. To Arthur Slughorn, którego tytuł staje w gardle, a co dopiero myśl o tworzeniu rodziny, o urodzeniu mu dziedzica i ukazywaniu szacunku oraz oddania mężowi. Constance nie potrafiłaby skłonić głowy. Czy naprawdę musiała nauczyć się patologicznie kłamać o najmniejszej rzeczy? Przytakiwać wtedy, gdy cała w środku krzyczała i nie zgadzała się z kimś? Nie wiedziała, jakie plany pojawiały się w głowie Evandry, lecz byłaby pewnie na nią zła. Tak jak i kuzynka miałaby prawo wściekać się na Constance, gdyby dowiedziała się o odwiedzinach Tristana. Walczyły o swoje szczęście wzajemnie i nigdy, przenigdy nie pozwolą się skrzywdzić.
W tym momencie znowu zazdrościła Evandrze Tristana. Nie garbił się, nie śmierdział eliksirami, nie był niedorajda życiową, która walczyła z nią o miejsce w Departamencie Tajemnic. Tu już nie chodziło o zwykłą rywalizację pomiędzy badaczami. Ceną była duma oraz wolność. Constance boleśnie przekonywana się, że kobiety mają jedną rolę w tym świecie i nią nie jest awans za awansem.
- Czy nienawiść może się przerodzić w coś innego? – spytała, wciąż trzymając głowę na kolanach Evandry. Ta miała mnóstwo powodów, aby buntować się przed swoim przyszłym małżeństwem. Constance, jeszcze wtedy wierząca w idealną miłość, szeptała cicho, że złe duchy szeptały Tristanowi do ucha niedobre rzeczy. A mimo wszystko bała się o Evandrę. I wierzyła, że chęć zemsty na Caesarze nie sięgnie zenitu, a jej słodka kuzynka będzie bezpieczna w ramionach Rosiera. I dobre duchy Lestrange’ów będą czuwały nad jej chorobą. Słuchała uważnie planu Evandry.
- Wtedy same dopuścimy się skandalu. Chciałam być dla niego okropna, aby sam zrezygnował, ale ojciec… Och, byłam zmuszona mu obiecać, że dołożę wszelkich starań… Muszę się z tym pogodzić – Słowa grzęzły jej w gardle, ale nie widziała już innego wyjścia. Miała dwadzieścia trzy lata, ile mogła jeszcze sprzeciwiać się woli ojca, a nawet nestora?




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Constance

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości :: Wyspa Wight, dworek na wschodnim wybrzeżu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17