Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Magiczna menażeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Magiczna menażeria   26.03.15 20:11

First topic message reminder :

Magiczna menażeria

Jest to obszerne pomieszczenie zajmujące niemalże cały parter jednej z niewielkich kamienic usytuowanych przy Pokątnej. Pod każdą ze ścian, a także i na sklepowej wystawie, piętrzą się klatki oraz pojemniki pełne najróżniejszych magicznych stworzeń: sów, kotów, myszek, ropuch, węży oraz szczurów - i choć wiele z nich wygląda doprawdy uroczo, już od progu w nozdrza uderza ostra woń mieszająca się z zapachem karmy oraz odchodów. Podłoga wyłożona jasnymi kaflami lśni w blasku unoszonych w powietrzu świec. Dębowe drzwi wejściowe skrzypią charakterystycznie, gdy do środka co rusz wkracza jakiś nowy klient. Ogromna półka tuż za sklepową ladą pełna jest wszelkiego rodzaju książek, poradników, akcesoriów oraz lekarstw i różnych mikstur dla zwierzaków.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   20.05.16 2:42

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : rzut kością


'k100' : 61


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   20.05.16 13:28

Kobieta wydawała się obruszona, wręcz urażona zachowaniem szlachcica! Tyle się o nich nasłuchała, że tacy wspaniali, tyle jej koleżanki (niewątpliwie piękne) opowiadały o nich jak o prawdziwych bożyszczach, a tu proszę. Trafił jej się jakiś wyjątek od reguly. I to w dodatku Rosier! Bo dziewczę znało wszystkich szlachciców bardzo dokladnie, w końcu wiecznie było ich wszędzie pełno i o nich glono. Zmarszczyła wściekle brwi, niezadowolona warknięciem mężczyzny i prychnęła wprost nad jego ramieniem, a chwilę potem sama go trąciła lokciem, chociaż ona włożyła w to więcej siły, przy okazji przepychając go całym swoim ciężarem na bok, a ważyła prawdopodobnie więcej od niego.
No wie Pan! — rzuciła niezadowolona i zadarła zuchwale głowę do góry, jak to na niewychowaną pannę przystało, co to o etykiecie niewiele wiedziała. Wyciągnęła różdżkę, hucząc głośno:
Everte Stati! — bo chciała zawstydzić tego bufona, sama pokonać durnego węża, bowiem Tristan jeszcze nie wiedział, że gniew kobiety, którą się zlekceważyło może rzutować na jej rozsądku i pozwala jej na rzeczy, na które normalnie nie miałaby śmiałości. A jeśli dziewczę przy okazji wyrwie biednemu Gaspardowi nogę to będzie to tylko i wyłącznie wina Tristana, który nie docenił kobiecego piękna. Bowiem dama ta była przekonana, ze to piękno w sobie nosi, bez względu na to co Rosier miał na ten temat do powiedzenia.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   20.05.16 13:28

The member 'Ain Eingarp' has done the following action : rzut kością


'k100' : 19


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
15
30
0
0
0
34
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   25.05.16 1:00

Wytrąciła go z równowagi, przepychając się łokciem; Tristan nie widział, dokąd poszybowało jego zaklęcie, ale szczęśliwie - trafiło w węża, uderzając nim o podłogę, co wystarczyło, żeby go oszołomić - na tyle, by nie zdołał zaatakować Gasparda. Szkoda tylko, że wąż wciąż pozostawał owinięty wokół nogi Gasparda, który musiał przy okazji również zostać trafiony. Chwilę trwało, nim Tristan odzyskał równowagę, podczas czego do jego uszu dobiegło zarówno prychnięcie puszystej panienki, jej oburzenie, jak i... zaklęcie?
- Co ty... - zaczął, ale zareagować nie zdążył, Everte Stati rzucone wyjątkowo niewprawnie - Tristan, który jeszcze wiele musiał nauczyć się o świecie, nieszczególnie wierzył w umiejętności bojowe kobiet, a zwłaszcza kobiet wątpliwego pochodzenia - tym razem na skutek zapewne zbiegu okoliczności utwierdził się w swoim przekonaniu. Głownie za sprawą łoskotu, który dobiegł go zaledwie chwile później, kiedy nietrafiony w węża urok natrafił na lorda Lestrange (wcześniej trafionego również Deprimo Tristana, to musiał być zły dzień dla Gasparda). - Czyś ty zwariowała - wymsknęło mu się, w pominięciu jakichkolwiek zwrotów grzecznościowych, do których jako wyżej urodzony zresztą wcale się nie poczuwał. I choć może winien pomóc powstać Gaspardowi, jego uwaga skoncentrowała się teraz w całości na panience, której obecność nie tylko fizycznie zdawała się wypełniać całą przestrzeń. Był jej pełno, w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. - Natychmiast opuść różdżkę - polecił ostrym głosem, nie mając cierpliwości do nieporadności czarownicy. - Zanim przypadkiem wysadzi... panna ten sklep i nas wszystkich w powietrze - dodał, krzywiąc się w niesmaku. Dotychczas zajęty sobą, dopiero teraz spojrzał na Gasparda, niewprawnym okiem oceniając jego stan; zdaje się, że Lestrange będzie potrzebował pomocy.
- Pomóż mi - A właściwie jemu, polecił nie mniej apodyktycznym tonem, przyzwyczajony do wydawania rozkazów. Podszedł bliżej nieprzytomnego Gasparda, chcąc go podnieść, w nadziei, że czarownica w tym czasie zdoła przywołać magiczne pogotowie - może chociaż do tego się przyda, Tristan prawdopodobnie to ją obarczał winą za cały ten wypadek, swoje zaklęcie biorąc za... konieczne i uzasadniane działanie. Zdecydowanie.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   28.05.16 12:27

Tristan Rosier w wyobrażeniu młodej damy wyglądał zupełnie inaczej. Słyszała o nim lepsze rzeczy, Rosierowie opowiadali lepsze rzeczy. Okazał się natomiast zadufanym w sobie, bezczelnym bufonem. Rozdrażniona kobieta wcale nie miała już ochoty z nim rozmawiać. W całym swoim zdenerwowaniu nawet wąż nie był jej już straszny, chociaż w pierwszym momencie miała wrażenie, że zagraża jej bezpieczeństwu. Teraz jedyne niebezpieczeństwo, jakie na nia czyhało, w jej rozumku zapisała sobie, jako niebezpieczeństwo zarażenia się od tego niewychowanego gumochłona jego prostactwami. Dlatego dla bezpieczeństwa odsunęła się kilka kroków od niego, prychając pod nosem na każde rzucone przez niego słowo.
Dla Pana, Czyś ty zwariowała, pani Godwill!. Nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na Ty! — nakrzyczała na niego obserwując jego poczynania i zadarła z dumą głowę do góry. Trudno powiedzieć skąd w niej brało się to poczucie godności, skoro nie była ani zamożna, ani cystością krwi nie grzeszyła, urodą też nie, chociaż buzię miała ładna, gdyby schudła. Z pewnością jednak, co nie ulegało wątpliwości, ta jej duma miała się gdzie pomieścić. Stanęła dlatego z boku sklepu, nie wspomagając dwójki głupich szlachciców. Przyszli, narobili rabanu i szukają ludzi, którzy za nich posprzątają? Jeszcze czego! Pulchna pani wyprostowała się i wyrzuciła z zażenowaniem:
Panu to nawet oddział zamknięty Świetego Munga nie pomoże!
I odwróciła się na pięcie, odrzucając książki, z którymi tu przyszła na ladę. Opuściła sklep, zapominając po co tu przyszła, ale na pewno nie będąc w wstanie tak samo wrzucić w niepamięć, jakie to chodzą paskudnie przerysowane plotki o tych szlachcicach!

zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
15
30
0
0
0
34
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   01.06.16 1:36

Z ust Tristana wydobył się bliżej niezidentyfikowany pomruk, być może to grube babsko było kobietą, ale z nich dwojga wciąż to on był wyższy stanem - więc też to on rościł sobie prawa do decydowania o sposobie, jakim się do niej zwracał - i  w żadnym razie nie czynił tego obustronnie. Niezbyt obeszły go jej wrzaski, w swoim mniemaniu pozostając w całkowitym przekonaniu, jakoby racja leżała po jego stronie - tylko i wyłącznie. Babsko się awanturowało, przepychało, było głośne - Merlinie, czy istniało coś gorszego od głośnej kobiety? Dłoń drgnęła, zaciskając się na wciąż trzymanej dłoni, w myślach miotając jej w plecy wyjątkowo paskudną klątwę. Na myślach stanęło, otaczało ich przecież mnóstwo świadków - czy był tutaj jeszcze ktoś, kto nie zwrócił uwagi na jej wrzaski? - a Tristan nie miał zwyczaju wykazywać się aż tak skrajną nieodpowiedzialnością. Nie zdążył jej odpowiedzieć, kiedy wyszła, choć jego brwi zmarszczyły się gniewnie, a w oku błysnęła złowroga iskra. Z niesmakiem odwrócił spojrzenie od drzwi zatrzaśniętych za babskiem w kierunku Gasparda, a na końcu węża, który narobił najwięcej zamieszczania. Zniecierpliwiony, odwrócił się w końcu do kontuaru, mijając ludzi wepchnął się przed kolejkę, kładąc dłonie na ladzie tak, żeby nikt nie mógł go stamtąd wypchnąć ani przekrzyczeć.
- Czy ktoś tu jeszcze pracuje? - zwrócił się podniesionym tonem, nie krzykiem, na zaplecze, upatrując jakiegokolwiek śladu sprzedawcy. Kiedyś był to naprawdę dobry sklep. - Wąż wyszedł z terrarium, jeśli ma przeżyć, będzie potrzebował pomocy. Czy ta buda musi spłonąć, żebyście się wreszcie zainteresowali tym, co się tutaj dzieje? - Jeśli nieprzytomny arystokrata leżący w półkach z karmą to za mało, jeśli awantura z wężem i rzucanymi zaklęciami to wciąż za mało, to chociaż to głośne babsko powinno zwrócić czyjąkolwiek uwagę - jak nie trąd, to cholera. Tymczasem obsługa wciąż wydawała się całkowicie niezainteresowana... niczym. Rozgardiasz wokół zdecydowanie nie wystawiał im najlepszej recenzji.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   19.06.16 11:32

To był wyjątkowo tłumny dzień. Do magicznej oranżerii przybyło dużo nowych okazów wężów. Prawdziwy sympatycy zjawili się, ale znajdowali się w zupełnie innej części sklepu, zachwycając się nad nową dostawą dumnych kugucharów, które przybyły tu dzisiaj w nocy. Część z nich należała do pionierów w zwyciężaniu na magicznych wystawach zwierząt. Nic więc dziwnego, że właściciel sklepu znajdował się właśnie w tamtym miejscu, prowadząc żywe dyskusje z klientami gotowymi zapłacić mu sterty galeonów za jednego zwierzaka. Część z zainteresowanych dopiero co zdążyła opróżnić skrytkę bankową. Mężczyzna bardzo łasy na pieniądze, zaaferowany dysputą, nie w czas spostrzegł się o mającym tu miejsce incydencie. Pierwsze okrzyki grubej damy zignorował, traktując ją jako bardzo irytujące babsko, które przychodziło tu co tydzień, co tydzień zawracało mu głowę i kupowało drobnostki, za które Pan Dickins mógł sobie pokryć koszt kupna wykałaczek! Dopiero kiedy usłyszał ton Tristana Rosiera, obrócił się przez ramię i przeciskając się przez tłum, dostał się do lady, stając obok mężczyzny.
Lordzie Rosier, najmocniej przepraszam. Czy…
W tym momencie dostrzegł Lorda Lestrange. Ten nie wyglądał jak okaz największego zdrowia. Gdzieś dalej wił się zdezorientowany wąż. Właściciel warknął pod nosem:
Na Merlina, rozejść się! Płoszycie to biedne zwierzę — oburzył go brak kompetentnej wiedzy klientów sklepu, rozganiając ich na boki. Zanim jednak zajął się opanowaniem wijącego się gada, wypuścił najprostsze ze znanych mu zaklęć w powietrze. Medico rozświetliło wnętrze sklepu, na moment przed tym, jak właściciel uniósł różdżkę w kierunku zwierzęcia. Niewerbalnym zaklęciem odesłał go do terrarium. W całym tym rozgardiaszu to Tristana Rosiera uznał za największy autorytet. Dlatego wrócił do niego, stając przed nim.
Lordzie Rosier, lord wybaczy to nieporozumienie. Jest coś, co mógłbym lordowi zaproponować w ramach rekompensaty?




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
15
30
0
0
0
34
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   09.07.16 10:42

Nareszcie. Nie miał pojęcia, co odciągało właściciela od codziennych obowiązków, ale z pewnością było to coś, przez co ucierpi renoma tego miejsca; ranny arystokrata pod dachem Magicznej Menażerii, tego już za wiele, arystokrata zaatakowany przez węża przy nieuwadze i ignorancji pracowników, to coś, na co nie powinien pozwolić sobie żaden przedsiębiorca. Wspierając się jedną ręką o ladę Tristan spoglądał, jak właściciel w końcu interesuje się sytuacją w swoim sklepie. Wąż mógł umrzeć, jego zaklęcie cisnęło nim kilka metrów; żal stworzenia, ale w obliczu życia nieporadnego Gasparda nie znaczyło to nic. Uniósł lekko brew, kiedy usłyszał jego przeprosiny, nie podejmując jednak rozmowy, póki mężczyzna nie posprzątał do końca - nie chcąc go rozpraszać, Merlin jeden wie, co mogłoby się jeszcze stać.
- To biedne zwierzę było pozbawione opieki - odparł kategorycznie, nie współdzieląc troski; cenił wysoko magiczne zwierzęta, ale wszystko miało swoje granice - a granica wytrzymałości Tristana była niezwykle krucha. - Dla mnie nic pan nie może uczynić, ale jeśli chce pan zatrzymać renomę tego miejsca, powinien pan wymienić pracowników stojących przy kasie. Natychmiast - zaakcentował ostatnie słowo, wracając spojrzeniem do leżącego Lestrange'a; znalazł się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze, to wszystko. Obsługa winna zadbać o to, by był tutaj bezpieczny, nie uczyniła tego nawet wtedy, kiedy wybuchło zamieszanie. Karygodne... i zupełnie nieprofesjonalne. Tak naprawdę już wcale nie pamiętał, po co przyszedł do tego sklepu, po coś dla Vespasiena, po coś dla Enjolrasa? Chrzanić to, wyśle skrzata, a w Menażerii nie pojawi się już przez dłuższy czas. Niechętny grymas wpełzł na jego twarz, lecz Tristan pozostał w środku aż nie zjawił się korpus medyczny, który zajął się Gaspardem. Dopiero wówczas skinął sprzedawcy głową i bez słowa pożegnania opuścił sklep, złorzecząc pod nosem w zniecierpliwieniu i wyjmując zaczarowanego papierosa z połów płaszcza z zamiarem odurzenia się nikotyną - to miał być tylko zwykły spacer do sklepu.

[zt]




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   11.11.16 17:03

|20 marzec
Że też dała się na to namówić... Zdecydowanie za bardzo go rozpieszczała, ale co miała zrobić jak już od dość długiego czasu nie dawał jej spokoju jeśli chodziło o ten temat. Zresztą może to chłopca czegoś nauczy? Odpowiedzialności chociażby. Miała przynajmniej taką nadzieję.
Dobrze, że nie było z nimi chociaż Craiga. Wtedy już chyba by z tego sklepu nigdy nie wyszła, albo przynajmniej z połową jego asortymentu.
Wraz z synem pojawiła się na Pokątnej, aby udać się z nim w kierunku Magicznej Menażerii. Stojąc przed budynkiem jedynie westchnęła zwracając uwagę na podekscytowanie chłopca, a następnie weszli oboje do środka. Rozglądnęła się uważnie zawieszając oko na niektórych klatkach, w których trzymane były zwierzęta, aby ostatecznie przenieść swój wzrok na starszego mężczyznę.
-Dzień dobry.-W ramach powitania kiwnęła lekko głową sprzedawcy stojącemu za ladą, aby następnie przenieść swój wzrok na chłopca niecierpliwie czekającego obok niej.-Możemy kupić tylko JEDNO zwierze. Pamiętaj jednak, że to ty będziesz się nim zajmować i że to od ciebie będzie zależeć jego życie.-Miała nadzieję, że nie znudzi się tym nieszczęsnym stworzeniem za szybko i nie zostawi go na jej głowie. Choć nie wątpiła jednak w to, że Tobias to jednak rozsądny chłopiec, przez co była pewna, że nie byłby on zdolny ot tak porzucić zwierze. Nie zmienia to faktu, że trochę postraszyć go nigdy nie zaszkodzi...


Powrót do góry Go down
Tobias Yaxley
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
http://www.morsmordre.net/t3961-tobias-yaxley
przyszły zwycięzca quidditcha
6.5
Szlachetna
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
2
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   16.11.16 0:44

Tak! Godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata oczekiwań na ten dzień. Wreszcie dostanie swoje upragnione zwierzątko! Nie będzie z jakiejś dzikiej nory spod drzewa czy wyjęte siłą z gniazda niebezpiecznej matki. To stworzonko to stworzonko Tobiasa Yaxleya! Jego własne, jego... Ale jakie to właściwie będzie? Chłopak powinien mieć uśmiech na twarzy, ale on się tak łatwo nie pojawiał. Wciąż po głowie chodziły mu różne myśli... Ptak? No lata, śpiewa, jest przepiękny, ale nie będzie z nim biegał po ogrodzie... A może kuguchary? One biegają, są puszyste, ale czasami dosyć wredne...

Chłopak do samego końca nie mógł się zdecydować, a drewniane drzwi do raju zbliżały się z każdym krokiem coraz szybciej. Yh, mamo, zwolnij no... Chciał te słowa wydusić na zewnątrz, ale przypomniał sobie, że obiecał mamusi, że nie będzie nic marudził. No ona tutaj rządzi, to ona mu kupuje zwierzaka, więc słuchać się trzeba. Zakręcając przy jednym ze sklepów, do uszu Tobiasa nagle dotarły dźwięki ryczenia, skrobania, syczenia, a nawet śpiewania. Są już tak blisko! I chociaż chłopak wciąż nie wiedział co pragnie kupić, to był szczęśliwy, że jedno z tamtych zwierzątek zostanie uwolnione.

Szybkim krokiem wyprzedził mamę i otworzył jej drzwi, aby mogła pierwsza wejść do pomieszczenia. Dziadek już od paru tygodni wmawiał mu, jak Tobias powinien się zachowywać w towarzystwie dam i nie tylko. Nie za bardzo wiedział dlaczego to akurat kobiety mają pierwsze wchodzić do środka, ale nie negował tego. Może sobie nawet tym zaplusuje? No czemu ona idzie tak wolno? O, weszła! Chłopak "spokojnym" krokiem wgramolił się do pomieszczenia i rozejrzał wokół. Wow! Tyle pięknych stworzeń! Egzotyczne ptaki, przemiłe futrzaki, a także rozkoszne... Sam nie wiedział co to jest, bo nigdy się nie spotkał z takimi dziwacznymi stworzeniami. Jego obserwacje kończyły się na mokradłach i obrzeżnych lasach, a tam aż takich ciekawych rzeczy niestety nie było.

Mamooo, ja nie wiem, którego mogę, który mi się przyda, który będzie fajny... Jejku, to jest okropny wybór! –  No bo jak można wybrać jedno, kiedy wszystkie pragną z Tobą wyjść na świat i poczuć nieco wolności na łąkach. Chodząc od klatki do klatki, chłopca zainteresował szczególnie dziwny stworek, który miał ryjek niczym słoń. Wow! Takiego czegoś nie widział nigdy. Próbował przeczytać co tam było napisane, ale nie był zbyt płynny w tym.

N... Niu... Mamo, co to jest? – Wskazał palcem na stworzenie, ale po chwili go schował. Tak przecież nie może się lord zachowywać! Ah, te wszystkie zasady... Kucnął bliżej klatki i zaczął się przyglądać temu stworkowi, który chyba nie odwzajemniał jego uczuć. Ale z pewnością się polubią, o ile to w ogóle jego Tobias wybierze.


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   21.11.16 19:40

Czekała tylko na moment aż chłopiec trafi do Hogwartu. I nie chodziło jej bynajmniej o to, że nie może się doczekać chwili, gdy wyfrunie on z gniazda. Broń Merlinie! Jej nawet taka myśl przez głowę by nie przeszła. Chodziło jej bardziej o to, że Tobiasowi na pewno bardzo się tam spodoba. To wspaniałe miejsce, pełne tajemnic, zgłębianej wiedzy i magii. To będzie dla niego istny raj, a przynajmniej miała taką nadzieję, bo jakby nie patrzeć chłopiec spędzi tam dość sporo czasu.
-Nie ma łatwych wyborów.-Smutna prawda, którą będzie on musiał kiedyś zrozumieć. Ale im później tym lepiej, prawda?
Uśmiechnęła się lekko widząc jak chłopiec speszony schował palec, którym przed chwilą wskazywał na stworzenie. Najpierw drzwi, teraz to. Może go jednak dobrze wychowała...
-Niuchacz-Były to interesujące stworzenia i na pewno dość charakterystyczne z wyglądu, więc nie dziwiła się, że właśnie to zwierze zainteresowało chłopca. -Ale raczej nie byłby dobrym wyborem. Zresztą nie moglibyśmy go trzymać w dworku. Bardzo bałaganią i na dłuższą metę są uciążliwe.-Naprawdę nie marzył jej się wieczny bałagan w Yaxley Manor, za którego sprzątaniem nawet magia by nie nadążyła. Niuchacze były użytecznie, ale na zewnątrz, bądź w Banku, na pewno nie w jej domu. Westchnęła cicho przyglądając się przez chwilę ślepią zwierzęcia aby ostatecznie skierować wzrok na syna.
-Nie skupiaj się na nich aż tak bardzo. Nie zwracaj też uwagi na detale.-Poradziła mu z lekkim uśmiechem na ustach.-Który z nich, prócz oczywiście Niuchacza przyciąga twoją uwagę?-Jeśli chłopiec miał już kupić jakieś stworzenie to powinien poczuć z nim więź. Przynajmniej ona była tego zdania. Pamięta dobrze jak długo szukała odpowiedniej sowy. Ta za mała, ta za duża, zbyt upierzona... aż w końcu przestała zwracać uwagę na szczegóły i kupiła tą, która od początku, gdy rudowłosa jeszcze wtedy dziewczynka weszła tylko do sklepu śledziła ją wzrokiem.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Tobias Yaxley
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
http://www.morsmordre.net/t3961-tobias-yaxley
przyszły zwycięzca quidditcha
6.5
Szlachetna
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
2
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   25.11.16 0:46

Usiadł na kolanach przed klatką niuchacza i spoglądał na jego maleńkie łapki. Może faktycznie jest to nieodpowiednie stworzenie... Ale tak bardzo by pragnął je mieć. Jest niezwykłe, piękne i takie wyjątkowe! To nie jest jakiś pufek, który przypomina kłębek wełny czy ptak, których wiele na niebie sobie lata. To jest... W zasadzie sam nie wiedział jak można to zdefiniować, ale przez to stworzenie to staje się jeszcze piękniejsze! Nie zwracaj uwagi na detale?

Ale ja chcę wyjątkowe stworzonko. Z detalami – odburknął obrażony. Nie po to błagał matkę miesiącami, aby ta jeszcze za niego wybierała zwierzaka. Przecież on nie może być taki zły. – W sklepie nie bałagani, to w domu również nie będzie bałaganić. Nie musimy go trzymać w domu! –  Energicznie podniósł się z podłogi i ruszył w kierunku jakichś walizek porozrzucanych z tyłu sklepiku. Usiadł na jednej z nich i podkulił nogi po brodę. Nie chce patrzeć na swoją rodzicielkę, która znowu chce mu ustawić życie. Oh... Dopiero teraz zrozumiał swoje zachowanie. Przecież jemu tak nie wolno. Zawsze się słuchał, chociaż nie zawsze wiedział po co mu niektóre tak nudne rzeczy. Podniósł głowę i swoimi lekko zaszklonymi oczami spojrzał w stronę matki. Nie chciał ją jeszcze przepraszać, bo w głębi duszy czuł, że to może pomóc zdobyć mu zwierzaka.

Nie... To nie może być takie proste. Eh, zwierzaki... Ptaki są piękne, pewnie będą dobrym przyjacielem. Czy wyjątkowym? Pewnie nie tak samo jak te drapieżniki próbujący wyrwać się z krat. Te pewnie będą zbyt agresywne jak dla domostwa... Chyba nic z tego. Trzeba będzie się przyzwyczaić i poczekać. Przesunął się bliżej ściany i położył na niej swoją główkę. Długo tak tutaj nie wytrzyma.


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   27.11.16 20:08

To tak jakby oceniać ludzi po kolorze oczu, bądź po sposobie w jaki jedzą albo po statusie krwi... ostatnią myśl wyrzuciła jednak szybko z głowy spoglądając z lekkim uśmiechem na syna.
-Nie tylko detale składają się na jego wyjątkowość, a on sam. Ludzi również nie można oceniać tylko po nich.-Miała nadzieję, że może te zakupy będą również jakąś lekcją dla chłopca. Nie łatwo było być jednocześnie matką i ojcem, dlatego też cieszyła się z faktu powrotu Craiga do kraju. Może ją choć trochę w tym wyręczy.
-Jest w klatce to i nie bałagani. Nie chcesz chyba kupić zwierzęcia, które cały czas w niej będzie.-Rzuciła mu karcące spojrzenie obserwując jego dalsze poczynania, które nie za bardzo się jej spodobały. Gdyby zobaczył to Nestor miałaby poważne problemy. Chłopiec musi to zrozumieć tym bardziej, iż nie wie ona ile czasu im jeszcze zostało. Jak długo pozwolą się jej jeszcze nim zajmować...
-Tobias dobrze wiesz, że twoje obrażanie się nie robi na mnie wrażenia.-Podeszła w stronę chłopca stając kilka kroków przed nim i spoglądając na niego z góry. Rozpieszczała go i dobrze zdawała sobie z tego sprawę, ale nie mogła mu też pozwolić wejść sobie na głowę.-Może i jesteś dzieckiem, ale musisz zachowywać się tak jak na młodego lorda, w przyszłości mężczyznę, mojego i twojego ojca syna przystało.-Mówiła dobitnie nie przejmując się nawet obserwującym ich cały czas sprzedawcą.-Masz w sobie krew dwóch wspaniałych rodów, szanuj to Tobiasie.-Chciała aby zachował on swoją dziecinną niewinność jak najdłużej, ale nie mógł też zapominać kim jest. Jest arystokratą i czy tego chcą, czy nie chłopiec musi to zrozumieć i zacząć się zachowywać jak na szlachetnie urodzoną osobę przystało. Dzieci jak Tobias były skazane na to aby dojrzeć szybciej. Niestety...




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Tobias Yaxley
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
http://www.morsmordre.net/t3961-tobias-yaxley
przyszły zwycięzca quidditcha
6.5
Szlachetna
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
2
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   02.12.16 0:25

Szanuj to Tobiasie. Każdy mu tylko mówi jak żyć i jak postępować, a on chciałby inaczej. Zawsze wierzył w mądrość swoich przodków i ufał, że pomogą mu w dorastaniu, ale w tym przypadku nie zgadzał się z nimi. Tobias zresztą nie znał innego życia niż to poza dworkiem Yaxley'ów, więc skąd mógł wiedzieć jak zachowują się inne dzieci, te mniej... ułożone. Istnieją takie? Chyba nie. Dorośli też musieli przez to przejść, więc nie ma szans.

Spojrzał na swoją mamę nieco spod byka, a na twarzy malował mu się grymas niezadowolenia. Był smutny, bo sprawił jej przykrość, ale z drugiej strony był mocno wkurzony na te całe rody. Tyle lat marzył o zwierzęciu, a jak już je zobaczył, to chcą mu odebrać. Bo nie pasuje...

Przepraszam – wybełkotał pod nosem, poprawiając się i w końcu zeskakując z kącika, w którym się znajdował. Chciał wytłumaczyć swoje zachowanie mamie, ale wiedział, że to na nic się zda. Trzeba przecież zachowywać się jak wymagają tego zasady, a wszelkie inne zachowania są niezgodne z ich wymyślonym regulaminem. Granie w quidditcha w ogródku, brudzenie się w moczarowym błocie, kiedy jakiś niebieski ptak próbował uciec przed zrobieniem zdjęcia, ah... Ale zdawał sobie sprawę, że jest jeszcze mały, a dorośli już są nieco mądrzejsi. Nie pozostało nic innego jak powrót i wybranie innego zwierzaka.

Jeżeli spojrzę się na niewłaściwego, to powiesz mi, mamo? – Nie było to sarkastyczne pytanie, jakby mogło się wydawać na początku, ale chciał być dobrym synem i wykonywać wszystkie jej polecenia, chociaż kompletnie mu się nie podobały. Przechodząc obok klatki z niuchaczem, delikatnie się uśmiechnął w jego stronę, ale już po chwili odwrócił głowę w przeciwnym kierunku. Nie wolno tak, Tobiasie...

Oh – szepnął cicho pod nosem, próbując ukryć pojawiający się mimowolnie uśmiech. Kot! Kuguchar? Nie... nie jest rudy, przypomina raczej jakiegoś kota. Mugolskie zwierzę? Babcia mówiła, że koty mają wielką moc, a przynajmniej tak wierzono w tym no... średnimwieczu. Chociaż to był plan B, to cieszył się, że coś znalazł. Piękny, dostojny... Ciekawe jaki jest w środku. Nie był w pełni zadowolony, a po głowie wciąż chodziła mu wizja niuchacza, ale... to nie w tym życiu. Skierował swój wzrok mimowolnie na matkę. – Ten jest odpowiedni? Myślę, że jest piękny. Jak ty – rzucił ostatnie słowa i uśmiechnął się do mamy. Był na nią nieco zły, ale nauczył się już szacunku do dziewczyn, o co szczególnie dręczył go dziadek, a w takiej sytuacji wypada szepnąć coś miłego.


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   03.12.16 16:05

Cierpliwie czekała aż Tobias przetrawi sobie te wszystkie informację. Musiał nauczyć się podejmować decyzję. Jeśli zacząłby się z nią wykłócać wyszliby ze sklepu, a on sam mógłby jedynie pomarzyć sobie o swoim upragnionym zwierzęciu. Musiał być sprytny, nauczyć się dedukcji, spostrzegawczości. W innym wypadku nie poradzi sobie w tym nowym świecie.-Nie szkodzi.-Nienawidziła mu odmawiać, ale nie mogła też pozwolić aby jej własny syn nią rządził. Jeśli obydwoje chcieli być ze sobą jak najdłużej musieli trzymać się zasad. Nie tylko chłopcu one się nie podobały. Zdawała sobie również sprawę, ze gdyby Longinus żył dzieciństwo tego chłopca wyglądałoby zupełnie inaczej. To, że ona go wychowywała ograniczało go.
Spojrzała na Tobiasa próbując wyczytać, czy ten pyta się jej o to szczerze, ale nie widząc niczego podejrzanego jedynie mu odpowiedziała.-Tak-Widziała, że chłopcu nie jest łatwo. Bycie szlachetnie urodzonym dzieckiem w konserwatywnej Anglii chyba nigdy takie nie będzie. Ale skoro nie dało się walczyć z tymi zasadami, musiał się im podporządkować. Nawet Craig jako łamacz zasad numer jeden w jej najbliższej rodzinie ostatecznie i tak musiał im wszystkim ulec.
Chłopiec ruszył dalej przypatrując się kolejnym zwierzętom, a ona wciąż go obserwowała. Dopóki nie wyrośnie nie dowie się czy jej wychowanie nie poszło na marne. Nie miała w tym żadnego doświadczenia. Tobias miał być jej pierwszym i ostatnim dzieckiem, więc jak miała je niby zdobyć? Nie chciała jednak aby w wychowanie jej syna ingerowała jakaś obca osoba. Czy to teściowa, jej własna matka albo nawet guwernantka, której za nic w świecie nie chciała wynająć. Pragnęła pokazać wszystkim, że bez względu na wszystko poradzi sobie z samotnym wychowywaniem jej pociechy. Nie potrzebuje niczyjej pomocy, w końcu jest Ślizgonką, członkiem rodu Burke, matką.
Słysząc słowa syna nie mogła powstrzymać cichego śmiechu.-Jesteś taki sam jak twój ojciec. On też gdy coś przeskrobał, później mi słodził.-Możemy prosić?-Odwróciła się w kierunku ekspedienta, który zaraz później do nich podszedł pytając się o co chodzi?-Moglibyśmy przyjrzeć się bliżej temu kotu?-Mężczyzna jedynie skinął głową i otworzył klatkę odchodząc kilka kroków dalej aby zrobić swoim klientom więcej miejsca.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
 

Magiczna menażeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Magiczna Menażeria
» Menażeria u Nanuka
» Sala lustrzana
» Rośliny
» Magiczna Szafa Grająca.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17