Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Muzeum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Muzeum   28.04.16 12:53

First topic message reminder :

Muzeum

Tower of London od dawna nie jest mugolskim więzieniem. Obecnie pełni za to zupełnie inną funkcję, jednego z najbardziej rozpoznawalnych na świecie londyńskich zabytków. To właśnie tutaj zobaczyć można klejnoty koronne królowej, poznać historię Anglii. W ciągu dnia miejsce pełne jest turystów chodzących po dziedzińcu i w budynkach muzealnych. Wieczorem to miejsce przejmowane jest przez kruki, symbol Tower. Czasami ze względu na wyjątkową rolę fortecy w historii Londynu organizowane są tu wystawne bankiety.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Frederick Fox
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 http://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 http://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 http://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 http://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
łowca czarnoksiężników... znaczy auror!
32
Zdrajca
Kawaler
I am sometimes a fox and sometimes a lion. The whole secret of government lies in knowing when to be the one or the other.
35
15
0
0
5
1
4
5
Metamorfomag
Love all, trust a few, do wrong to none.

PisanieTemat: Re: Muzeum   09.05.16 20:00

Fałszywe imiona kleiły się do mnie jak rzepy psidwakowych ogonów – zupełnie tak, jakbym te siedemnaście lat temu, fałszując swoje dane po raz pierwszy w zetknięciu z Deimosem, ściągnął na siebie lawinę aliasów. A może po prostu ta przypadłość szła w parze z moimi niezwykłymi umiejętnościami?
Kiedy w końcu znaleźliśmy się wewnątrz muzeum, przez chwilę pożałowałem jeszcze biletera, który chyba został trafiony falą confudusów. Niby zakonnicy, niby aurorzy, niby tacy prawi, a bezlitośnie obezwładniają nieświadomego mugola. Oby tylko nie stracił przez nas pracy – ale najwyraźniej działaliśmy w imię wyższego dobra. Tylko czy faktycznie istniały dobra ważne i ważniejsze? W tej chwili skupiłem jednak swoje myśli na pomieszczeniu, do którego zawędrowaliśmy wraz z tłumem, po drodze rozdzielając się z Cynthią, Fridem i Rogerem, którzy prędzej czy później też musieli wylądować w tym samym miejscu.
- Z pewnością więcej niż tych, których można rozpoznać po uniformach. - Podchwyciłem tok rozumowania Garretta. Czarodzieje nie mieli przecież prawa ujawniać się – a strażnicy Tower z pewnością mogli poszczycić się lepszym kamuflażem od naszego, co nie było szczególnym osiągnięciem. Musieliśmy rzucać się w oczy.
Jak zawsze... dlaczego nie było wśród nas mugolaka, który zapewne przewidziałby tę katastrofalną lukę w planie? Musztarda po obiedzie. Najwyraźniej wszystkie misje musiały posiadać elementy losowe, które sprawiały, że akcje nigdy nie przebiegały zgodnie z planem. Prawa Murphy'ego rządziły światem.
- Ogień wzbudza panikę. A panika to nasza szansa. Ale nie chcemy puszczać Tower z dymem. Ale, jak to mówią – nie ma dymu bez ognia... Co, gdybyśmy postarali się o sam dym? - Rozważam na głos.
Potrzebowaliśmy jedynie kurtyny, za którą znikniemy. Dlaczego nikt nie przytargał ze sobą peleryny-niewidki? Wbiłem dłonie w kieszenie, jakby miało mi to pomóc w poskładaniu myśli, mimowolnie natrafiając na cukierki, które już dawno powinny trafić do Marigold.
I nagle mnie olśniło.
- Macie może ochotę na pieprzne diabełki? - Rzuciłem, energicznie spoglądając to na Garretta, to na Alexa. Może był to idiotyczny pomysł, a może, gdybyśmy zjedli ich odpowiednią ilość...
Pomysł godny aurora, doprawdy.





While you were hanging yourself on someone else's words, dying to believe in what you heard, I was staring straight into the shining sun.
Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   14.05.16 14:04

|:x

Chwilę mi zajęło, nim dostrzegłam, iż wyglądam w tym eleganckim tłumie mugoli, jak osoba bezdomna przy… Deimosie? Tylko że, niestety, ja zazwyczaj wyglądałam jak ktoś, kto preferował wiecznie wędrowniczy tryb życia. Tyle tylko, że nie cuchnęłam na kilometry, bo o higienę osobistą dbałam. Dziwiłam się – trochę też przeciwstawiałam, ale cicho sza – również, iż w Mungu jest ona nieco zachwiana. Nieco bardzo.
Jakoś odruchowo złapałam za ramię Rogera, bo najlepsze plany najwyraźniej wpadały mi do głowy spontanicznie i nieprzemyślanie, po czym szepnęłam mu, że to chyba jego czas. Oczywiście wcześniej widziałam, jak panowie z przodu rozglądają się wokół, zaś ich wzrok niemal non stop padał na środek stołów… A jako że u nas mapę niósł wysoki Brandt?, to nie zawracałam sobie nią zanadto głowy, tylko… No, właśnie. Zaczynałam szerzyć nieodpowiedzialność i spontaniczność.
Nie chciałbyś się narazić kilku pannom łaskotaniem po kostkach? – zapytałam, choć mi niezbyt wypadało, mi, reprezentantce poważanego Świętego Munga, osobie posiadającej całkiem normalny kącik na Pokątnej, który niedawno otworzony, nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek skandale. A mimo to nierozważna Cynka dołączyła do Zakonu Feniksa, by szerzyć chaos… Co prawda mający na celu dobro wszystkich ludzi, ale nadal chaos.
Chaosu potrzebowaliśmy! Więc gdzie on? Zawsze mogłam odłączyć się od kompanów i tym samym zwrócić uwagę całego tłumu na siebie oraz na swe przerażone krzyki. Pewnie bym zniknęła gdzieś w uciekającym tłumie, tylko wtedy kto pomoże rannym? Zastanawiało mnie także, czy jeśli zostałabym aresztowana, to czy ktoś starałby się mnie ratować. Oczywiście na myśli miałam Deimosa, ale… Czy ktoś jeszcze? Ostatnio nie spędzałam w sumie z nikim za wiele czasu, biegając od szpitala do cukierni.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   14.05.16 20:43

Coraz więcej ludzi zasiadało przy stołach z zainteresowaniem spoglądając w miejsce, w którym znajdowała się interesująca was klapa. Nie wiedzieliście czy jest zabezpieczona zaklęciami, czy tylko dobrze zamaskowana, nie mogliście jej bowiem dostrzec. Była tam, zgodnie z mapą, ale co, jeśli mapa kłamała? W jednym miejscu kwadrat ze stołów był niedomknięty, tamtędy najwyraźniej ktoś miał wchodzić. Ciągle nie wiedzieliście, co będzie się tu odbywało, ale czy to ma znacznie? W trakcie całego wydarzenia dostanie się na środek prawdopodobnie nie było łatwiejsze, musieliście odwrócić uwagę zebranych mugoli skutecznie i na tyle długo, by znaleźć wejście i zdążyć z niego skorzystać.

|Na odpis macie 48 godzin, w razie pytań, jestem do dyspozycji.


Powrót do góry Go down
Fridtjof Brand
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1241-fridtjof-brand http://www.morsmordre.net/t2646-brandowa-poczta#42088 http://www.morsmordre.net/t1275-witam-i-o-zdrowie-pytam http://www.morsmordre.net/f154-west-country-dolina-godryka-rezydencja-brandow http://www.morsmordre.net/t1567-fridtjof-brand#15341
auror
52
Czysta
Żonaty
Nie jest ważna "czystość" krwi, a wiedza, umiejętności i siła z jaką stąpasz po ziemi, czarodzieju. Krew brudna jest tylko wtedy, gdy broczy z leżących w błocie, świeżo upieczonych zwłok.
20
6
0
0
0
0
0
6
Czarodziej
Sweden, bitch!

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 0:34

uuuh, jestem w końcu!

Znajdowali się już w środku, lecz to żadne zwycięstwo ni sukces. Wejście miało przecież nie być żadnym problemem. Nie było w ogóle brane pod uwagę, jakby nikt nie podejrzewał, że może to sprawić jakąkolwiek trudność. A jednak grupa, którą Garrett zręcznie uratował, takową trudność napotkali. Cóż, byleby to były tylko złe początki.
Fridtjof zdecydował się poprowadzić drugą trójkę, jaką tworzył z Cynthią i Rogerem na przeciwną (do tej, po której znajdowali się Selwyn, Weasley i Fox) stronę sali. Ukradkiem spojrzał na mapę i zsynchronizował ją z przestrzenią pomieszczenia, rozglądając się po nim. Zauważył miejsce, w którym zgodnie z mapą znajdować miało się przejście do czarodziejskiej części Tower. Jednak widział je jedynie na papierze. W rzeczywistości wszyscy zgromadzeni w muzeum mugole siedzieli wokół stołów i wpatrywali się w to miejsce, przeszkadzając tym samym zakonnikom w sprawdzeniu czy przejście jest prawdziwe. Potrzebowali dystrakcji, którą zgodnie z planem miał wprowadzić w życie niejaki Roger Elliot w postaci kota. Czy sam kot jednak wystarczy? W przypadku, kiedy potrzebne byłoby większe zamieszanie, zawsze dało się je zrobić. Z pewnością ktoś z drugiej grupy miał też jakiegoś asa w rękawie. W razie czego - panu Brandowi wręcz cisnęło się na usta stare, dobre "Nox Maxima". Koty widzą w ciemności, prawda?
- Kmh... Elizabeth, Harry... - zwrócił się do swoich współpracowników, co próbował zaakcentować, odwracając się do nich przodem; przystanął przy ścianie - Co myślicie o tym, żebym kupił sobie kota? - tu spojrzał wymownie na Rogera - Myślę, że to bardzo przyjazne zwierzaki, nie trzeba ich wyprowadzać i zawsze ogrzeją... Martwię się tylko, że będzie dużo rozrabiał. Khm... Harry? Wyglądasz trochę blado... Może powinieneś pójść do łazienki? - albo po prostu gdzieś, gdzie nikt nie będzie widział twojej transformacji w kota?
Specjalne ściszanie głosu byłoby bardziej podejrzane i wyróżniłoby ich jeszcze bardziej od siedzącego grona. Miał tylko nadzieję, że Cynthia, a przede wszystkim Roger, chwycą haczyk.
Trzeba było coś szybko wymyślić. Szybko, zanim to, cokolwiek miałoby to być, się zacznie.


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 1:48

Tłum brnął naprzód, a oni razem z nim - pozbawieni prawa do sprzeciwu i podejmowania decyzji. Przejście pozostawało niewidoczne, ale Garrett nie dopuszczał do siebie myśli, że mapa kłamała. Okazja przemykała im tuż przed nosem; nie mógł się odwrócić, by sprawdzić, jak trzyma się reszta, czy w ogóle udało im się wejść do sali, czy Roger zamierza pomóc w odwracaniu uwagi. Teraz albo nigdy - przeszło mu przez myśl, gdy niespiesznie sięgał ręką za poły płaszcza. Czy jest coś, co wzbudza większy zamęt od tlącego się ognia? Wiedział, że panice towarzyszy nagłe poruszenie, że wszyscy rzucą się do ucieczki - co z tego, że po drodze stratują ich samych.
Cóż, trudno. Jeżeli nie zrobią nic, i tak nie uda im się dostać do środka.
W tym tłumie ludzi pogrążonych w rozmowach konspiracja raczej nie miała sensu, w końcu nikt ich nie podsłuchiwał - a nawet jeżeli bezpieczniej byłoby posługiwać się niepozornym kodem, nie było na to czasu. A żyje się tylko raz, jak to mówią.
Pomysł Freda być może miał jakiś potencjał, ale przeciwnikiem był czas - jego brak nieprzyjemnie kąsał po kostkach i motywował do poświęceń. Irracjonalnych zachowań. Garrett pokręcił lekko głową; potrzeba czegoś większego, gwałtowniejszego, gwarantującego całkowity chaos.
- Jak się zacznie, Salvio i wchodzimy do środka - mruknął enigmatycznie w stronę Freda, mając nadzieję, że auror zrozumie, co miał na myśli; być może w trakcie zamieszania uda im się dostać do wnętrza kwadratu wyznaczonego przez stoły, rzucić zaklęcie osłaniające ich przed wzrokiem wszystkich wkoło i wtedy wprawnym Dissendium odblokować tajne przejście... choć tak naprawdę mogło go tam wcale nie być. Ten plan (a raczej jego brak) z każdą chwilą miał coraz mniej sensu i coraz mocniej tracił na rozsądku.
A mogli pójść kanałami, zamiast wpychać się w paszczę lwa.
Niby wciąż grzebiąc w wewnętrznej kieszeni płaszcza, obrócił w dłoni różdżkę i lekko wychylił jej koniec, wskazując nim jeden ze stołów w centrum sali: znajdujący się na tyle daleko, by płomień nie przeszkodził im w dostaniu się do środka, a przy tym na tyle blisko, by Garrett mógł mieć pewność, że wceluje i że przez przypadek nie podpali całego Tower.
- Incendio - wyszeptał najciszej jak potrafił, nie polegając na magii niewerbalnej; w tej chwili nie wierzył już nawet swoim umiejętnościom. Musieli się spieszyć, zanim ich wszystkich zaaresztują, albo, co jeszcze gorsze, misja zakończy się kompletnym fiaskiem.
W ostatniej chwili zauważył w myśli, że gdyby w pracy pozwolił sobie na taką niesubordynację i niepytanie o zgodę, skończyłby z dumną etykietą bezrobotnego. Dobrze, że aktualnie zajmowali się raczej łamaniem przepisów, a nie ich pilnowaniem.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 1:48

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Frederick Fox
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 http://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 http://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 http://www.morsmordre.net/f220-varden-street-19 http://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
łowca czarnoksiężników... znaczy auror!
32
Zdrajca
Kawaler
I am sometimes a fox and sometimes a lion. The whole secret of government lies in knowing when to be the one or the other.
35
15
0
0
5
1
4
5
Metamorfomag
Love all, trust a few, do wrong to none.

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 2:27

Widziałem Cynthię, Frida i Rogera, jednak znajdowali się za daleko, byśmy byli w stanie się porozumieć. Spróbowałem zerknąć Weasleyowi przez ramię, by rzucić okiem na mapę – przejście, nie wiadomo, czy istniejące, znajdowało się prawdopodobnie w centralnej części pomieszczenia. Towarzysze odpowiedzieli milczeniem na mój plan, czasu było coraz mniej, a to właśnie on zdawał się być kluczem do sukcesu.
I najprawdopodobniej wtedy Garrett posunął się do najbardziej szalonej wersji pomysłu, jaki wszystkim przemykał gdzieś po odmętach umysłu, i do jakiego nikt nie chciał się posunąć. Ułamek sekundy, podczas którego usłyszałem Salvio, a później towarzyszące mu Incendio nie wróżył niczego dobrego. Weasley postawił wszystko na jedną kartę – teraz nie było już odwrotu.
A zawsze wydawało mi się, że to ja byłem tym mniej rozważnym aurorem...
- Obyśmy tylko nie mieli na sumieniu żadnych istnień. Mam nadzieję, że ci ludzie szybko biegają.
Mieliśmy ogień, którego tak wszyscy pożądali. W kanałach zapewne przyszło by nam walczyć z wodą. Co za różnica? Wszędzie, gdzie byśmy nie podążyli, byliśmy absolutnie pozbawieni planu. Choć ten wydawał się dość prosty – przedrzeć się do klapy. I liczyć na to, że wybraliśmy słuszną drogę.
Byłoby świetnie, gdyby przy okazji nikt nie ucierpiał, ale to już chyba dawno przestało być możliwe. Koncert życzeń skończył się w momencie przekroczenia bram Tower.
- Salvio Hexia – wypowiedziałem inkantację wystarczająco cicho, ale dostatecznie wyraźnie, nadal ukrywając różdżkę, choć wątpliwe, by w tłumie mugoli ktokolwiek ją dostrzegł. W końcu bariera zdawała się jedyną szansą na to, że uda się nam w końcu wykonać coś niezauważenie. Pozostawało tylko liczyć na to, że reszta drużyny, z mapą w ręku, nie będzie miała problemu z odnalezieniem przejścia... I że nie zostaniemy stratowani przez mugoli.
Nasz plan był f a t a l n y.





While you were hanging yourself on someone else's words, dying to believe in what you heard, I was staring straight into the shining sun.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 2:27

The member 'Frederick Fox' has done the following action : rzut kością


'k100' : 81


Powrót do góry Go down
Roger Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2076-roger-elliott http://www.morsmordre.net/t2139-poczta-rogera http://www.morsmordre.net/t2140-roger-that http://www.morsmordre.net/f239-fleet-street-11-2 http://www.morsmordre.net/t2152-roger-elliott
auror
28
Półkrwi
Kawaler
there's no room to swing a cat
2
8
1
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 18:04

| nie wiem, czy rzucać kostką ale yolo

Szczęście w nieszczęściu. Chociaż znał się doskonale na temat poruszania między tłumem mugoli; ogółem jego wiedza na temat ludzi niemagicznych była rozległa, tym razem nieuchronnie i on przyciągał uwagę - mimo starań, które wkładał całym swoim zachowaniem, całą postawą i zaplanowaną na tę chwilę mimiką. Cóż, nie wszystko szło, jak iść zamierzało, ale Roger Elliott był ostatnim, który miał się w owym momencie poddać. Patrzył uważnie, starając się zignorować osiadający na nim wzrok przypadkowo spotykanych twarzy, twarzy nieistotnych - bo liczyło się tylko dostanie do środka. Z tym jednak było znacznie gorzej, nawet jeśli udało im się znaleźć na całym przyjęciu, należało również przedostać się zapomnianym wejściem (i to przedostać w taki sposób, by nie dostrzegli ich niewątpliwie kryjący się w tej masie funkcjonariusze.
Biorąc kwestię szczęścia-nieszczęścia ponownie, Roger Elliott nie zaliczał się do ludzi nadto cierpliwych, ani tym bardziej nadto poważnych. Aby umożliwić innym bezpieczne poszukiwanie i przedostanie się, wiedział doskonale, na czym powinno jego zadanie polegać. Odwrócenie uwagi. Kwestia niezwykle ważna, brzmiąca łatwo - zapewne przeszłaby przez gardło bez większych przeszkód - lecz zarazem w wykonaniu przyprawiająca o wiele trudności.
Czekał na znak. Jakąkolwiek dogodność.
Garść motywacji zagościła w jego wnętrzu, gdy tylko dotarły doń słowa pana Branda. Jak mógłby tego nie zrozumieć? Spożytkował ogromną ilość sił, by nie przywołać na twarzy uśmiechu. Należało działać.
- Chyba masz rację. Z-zaraz wracam. - Wychodząc na jakiegoś chorowitego biedaka, snuł się wśród ludzi, choć przy tym nie chciał na sobie przykuwać nadto wzroku. Łazienka była dobrym pomysłem. Duże szpary pozwalały mu wymknąć się z kabin akurat w momencie, kiedy nikogo nie było lub byli zamknięci na tę chwilę prywatnego czasu - nie dało się ukrywać - i prześlizgnąć się pod nogami wraz z momentem, gdy ktoś otwierał drzwi.
Teraz popis miał się zacząć, kiedy z rozmachem wskoczył na jeden ze stołów, mając zamiar robić swój obchód, przy tym taranując wszystko po swojej drodze, a zniesmaczonych ludzi, krzyczących k o t! jakby zobaczyli co najmniej ducha (w końcu mugole panicznie bali się duchów), uraczyć pazurami i tłuczonym, jeśli był tylko obecny, dobytkiem.




a co mnie spotka jutro

o tym nie myślę wcale

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 18:04

The member 'Roger Elliott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 17


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 http://www.morsmordre.net/t999-fumea http://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 http://www.morsmordre.net/f127-chelmsford-rezydencja-hylands http://www.morsmordre.net/t979-jaszczurka-a-selwyna
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
13
0
16
5
0
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 20:57

Wszystko zadziało się szybko, a nawet bardziej niż szybko. W jednej chwili rozglądali się po felernej sali bankietowej, a w drugiej Weasley już dawał jakieś wytyczne i... podpalał stół? O radości!
PODPALAMY!
W Selwynie obudziło się małe, pirotechniczne dziecko, całą siłą powstrzymywał się od radosnego podskoczenia w miejscu, jednak ogniki w jego oczach i delikatny, hamowany uśmiech mówiły wszystko - podobało mu się. Zaraz usłyszał Salvio rzucane przez Foxa i zaczął zastanawiać się, co też może zrobić. Rozejrzał się szybko wokół, wyciągnął rękę do kieszeni i udał, że sięgając do czeluści płaszcza upuścił jakiś przedmiot.
- Ale ze mnie niezdara - powiedział, po czym rzucił się w pogoń za nieistniejącą zgubą, prosto pod stoły. Zanurkował przedzierając się przez obrusy, lądując dokładnie w biesiadnym kwadracie. Podnosząc się na nogi, w pięści niby-ściskając niby-zgubę, dokładnie zlustrował powierzchnię podłogi w środku kwadratu, szukając rzekomej klapy do zapomnianego przejścia.

|Rzucam na ogarnianie podłogi




If you're loved by someone
you're never rejected.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Selwyn dnia 16.05.16 21:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 20:57

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 56


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   16.05.16 22:16

W jednej chwili w Muzeum w Tower of London wybuchło coś na kształt paniki. Stół zapłonął natychmiast, płomień wystrzelił w górę paląc ustawione na stole obrusy, indyki i pasztety. Szkoda, wyglądały bardzo smacznie. Wszyscy, a może prawie wszyscy obecni od razu rzucili się do ucieczki. Natychmiast także pojawiły się postaci w strojach dość odróżniających się od tych mugolskich. Nagłe wydarzenia zmusiły strażników do ujawnienia się. Zamiast jednak przeszkadzać Zakonnikom, którzy w zamieszaniu zniknęli im z oczu (również dzięki zaklęci Frederica), zaczęli czym prędzej wyganiać zgromadzonych na dwór. Żeby użyć magii, która najszybciej poradzi sobie z ogniem, musieli pozbyć się wszystkich niemagicznych z pomieszczenia. Tych, którzy dopiero wchodzili i jeszcze nie mieli okazji zobaczyć palącego się stołu, a ich instynkt nie podpowiedział im, by uciekać, płoszył Roger zmieniony w kota. Nie mógł wiedzieć, że pierwszy mężczyzna, którego przestraszył cierpiał na ailurofobię* i wycofując się przekonał sporą grupę ludzi, by nie pojawiali się tam, gdzie grasuje zębata bestia. Alexander natychmiast prześlizgnął się przeszukując miejsce, w którym miało być wejście. Miał szczęście, ledwo klęknął, zobaczył dziurę w podłodze, w którą idealnie mieściła się dłoń. Na podłodze zaś można było zaobserwować delikatny zarys klapy. Kiedy Lord Selwyn ją uchylił zobaczył coś, czego zapewne się nie spodziewał. Pod posadzką sprzątaczki zrobiły sobie składzik na mopy i środki czyszczące. Do środka prowadziła metalowa drabinka. W Muzeum było coraz mniej mugoli, niebawem Zakonnicy zaczną rzucać się w oczy, to był ostatni moment, żeby się wycofać albo pójść dalej. Jedno było pewne, nie mogli zostać na miejscu.

*ailurofobia - lęk przed kotami
| Na odpis macie 48 godzin, pamiętajcie, że jeśli teraz nie znikniecie, złapią was strażnicy. W schowku sprzątaczek będzie ciasno, ale się zmieścicie, jest tam włącznik światła, ale jeśli nie znacie mugolskiej technologii nie będziecie potrafili go włączyć, musicie rozświetlić pomieszczenie w inny sposób. Samo wejście do schowka nie jest liczone jako czynność, oprócz tego możecie jeszcze coś zrobić.


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   17.05.16 16:37

Jak na fakt, że bawili się w paniczną improwizację, poszło im całkiem nieźle; Garrett przepchnął się łokciami w stronę stołów, stratowanym po drodze mugolom bąkając jakże brytyjskie przeprosiny. Przez ulotną chwilę nie mógł przepchnąć się przez tłum, więc palnął coś o młodszej siostrze znajdującej się po drugiej stronie sali - czy ludzie nie zlitują się nad troskliwym starszym bratem?
Ale w końcu się udało; czym prędzej podszedł do klapy i, nie tracąc czasu na sprawdzanie, dokąd właściwie się udaje, pospiesznie zszedł po raczej niestabilnej, metalowej drabince. Nie pozwolił sobie na oddech ulgi nawet wtedy, gdy jego stopy zetknęły się już z posadzką.
- Lumos - mruknął pod nosem, kiedy wyciągnął już różdżkę, a potem w niemalże odruchowym geście uniósł ją, by rozświetlić mrok panujący w pomieszczeniu.
To był właśnie ten moment, w którym powinien zbesztać lekkomyślne zachowanie, jakiego świadkami byli tuż przed chwilą, ale problem w tym, że jego prowodyrem był... on sam. Pogrążając się w oczekiwaniach na resztę (choć nawet nie ułamek sekundy nie tracił czujności, przygotowany na natychmiastową reakcję w sytuacji nagłego zagrożenia), rozglądał się za dalszym przejściem, bo nie wierzył, że ten schowek na mopy miał się okazać wyłącznie ślepym zaułkiem. Czy dla paru mioteł zaryzykował życie pięciu innych zakonników i kilkudziesięciu niewinnych mugoli?
- Wszyscy cali? - spytał kontrolnie, patrząc na kolejne schodzące osoby i mając nadzieję, że ta ostatnia wpadnie na to, by mocno zatrzasnąć za sobą klapę. Powinni ruszyć już teraz, natychmiast, zanim któryś ze strażników wpadnie na to, by sprawdzić, czy nikt nie postanowił skorzystać z tej klapy.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Muzeum   17.05.16 16:37

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 96


Powrót do góry Go down
 

Muzeum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Muzeum Madame Royce
» Opuszczone muzeum
» Muzeum Quidditcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Tower of London-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17