Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wnętrze lodziarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wnętrze lodziarni   26.03.15 20:14

First topic message reminder :

Wnętrze lodziarni

Lody... Kto ich nie lubi? Zwykłe, popularne wszędzie, dosłownie we wszystkich zakątkach świata i te bardziej nietypowe, autorskie wytwory, których przepisy są starannie skrywanym sekretem rodzinnych lodziarni. Niezależnie od wszystkiego, zimne przysmaki cieszą praktycznie wszystkich - i dorosłych, i dzieci. Z tego właśnie założenia wyszedł założyciel lodziarni na Pokątnej, racząc londyńczyków wybornymi słodkościami. Mimo dosyć ciężkiego okresu dla biznesu, drzwi tutaj są zwykle otwarte. Wstąp więc tutaj, strudzony wędrowcze. I... Uśmiechnij się.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Serah Skeeter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4414-serah-skeeter-budowa http://www.morsmordre.net/t4529-okno-serka#96349 http://www.morsmordre.net/t4528-serek http://www.morsmordre.net/f327-pokatna-18-31 http://www.morsmordre.net/t4888-serah-skeeter#105995
autorka poradników miłosnych, plotkuje dla Czarownicy
25
Czysta
Panna
She would always like to say,
"Why change the past,
when you can own this day?"
10
5
0
0
20
0
3
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   19.06.17 0:08

Między wszystkimi tymi słowami, Serah zwróciła uwagę na niemały szczegół przyciągający jej wzrok niczym magnes. Twarz jej rozmówcy nie zmieniła się jakoś drastycznie, ale zdecydowanie było na niej widać wpływ tych prawie dziesięciu lat, gdy nie mieli okazji się spotkać. Gdy tak się o tym pomyśli, to dekada jest naprawdę sporym kawałkiem czasu. Trochę głupio się poczuła, że dalej chciała uznawać Floreana za swojego przyjaciela, a przecież i w jego i w jej życiu wydarzyło się tak wiele, że na pewno nie byli już tymi samymi osobami. Doświadczenia zmieniają ludzi. Niemniej odczuwała promieniujące z jej wnętrza delikatne ciepło - radość, że mimo wszystko, dalej mogli rozmawiać w miarę swobodnie. Zawsze mogli spróbować poznać się od nowa.
- Proponuję wziąć zawarte w tej gazecie treści z lekkim przymrużeniem oka, czasem udaje się wtrącić jakieś złośliwości o opisywanych osobach - dodała szeptem, coby nie urazić uszu żadnej obecnej w lodziarni osoby. Kto tam wie, kto z kim jest w jakiś sposób spowinowacony. Oni mogli sobie pożartować ze szlachciców, ale jedynie we własnym, zaufanym gronie.
Gdyby Florean zaczął wypytywać Skeeter o jakieś tajemnice, z pewnością nieco by się zawiódł - by pisać do Czarownicy nie potrzebna była podobna wiedza. Inaczej wyglądałoby to przy pracy w Proroku, ale na tę chwilę Serah nie wiedziała o Zakonie i nie zaprzątała sobie głowy takimi sprawami. Gdyby jednak się tam kiedyś znalazła, z pewnością mało kto uważałaby ją, niską i chudziutką blondyneczkę, za obiekt powszechnego zagrożenia.
- Nie można oczekiwać niczego innego skoro posady sponsorowane są tam przez ministerstwo - westchnęła cicho, opierając przedramiona na małym stoliku. - Chętnie wyraziłabym swoją opinię o tym wszystkim, ale... Szkoda tego miejsca na takie obelgi - odpowiedziała ze skwaszoną miną na wspomnienie ostatniego dodatku. Każdy normalny człowiek z obrzydzeniem czytał podobne twory.
Dlatego ucieszyła ją zmiana tematu, która wynikła tak szybko i w tak niewymuszony sposób.
- Powiedzmy, że zwiedzam Pokątną w dość nietypowych godzinach - stwierdziła z rozbawieniem. - No, na pewno nie w takich, by twoja lodziarnia była otwarta. Szybko wychodzę, późno wracam, czasami w ogóle nie wracam, bo trzeba się stawić w jakimś pubie i zebrać informacje o kolejnych wydarzeniach ze światka magii... - stwierdziła, wzdychając po wypowiedzianych słowach. Miała wrażenie, jakby tygodnie, miesiące, a nawet lata przelatywały jej w naprawdę niekontrolowany sposób przez palce. Może to dlatego dalej tak intensywnie pamiętała szkolne czasy? Wydawałoby się, że to wszystko było wczoraj, a nie kilka lat temu (to by też tłumaczyło, dlaczego wszystkich swoich obecnych znajomych znała właśnie z tamtych czasów). Własne książki też nie dodawały jej wolnego czasu...
Pokręciła głową i machnęła ręką na jakiekolwiek próby odpowiedzi na jej bezsensowne pytanie - nie było na miejscu, ba, było głupie w obecnej sytuacji. Nie było sensu roztrząsać przeszłości, skoro teraźniejszość wydawała się być zdecydowanie bardziej optymistyczna. Miała nadzieję, że przynajmniej szczery uśmiech przegoni chwilowy niesmak.
- Oczywiście, że muszę ich spróbować - odpowiedziała z niemałym entuzjazmem, prawdopodobnie podbudowana sympatyczną reakcją Floreana. Nie przepadała za słodyczami (a to przecież była mięta, uf!), ale nie wybaczyłaby sobie zaprzepaszczenia okazji wypróbowania lodów rodzeństwa Fortescue, skoro wszyscy tak jak je wychwalali. No i zważając na jej skrzętnie skrywane podekscytowanie całą sytuacją, raczej nie potrafiłaby Floreanowi w tej chwili odmówić czegokolwiek. - Czy dają te same efekty co cukierki? Powinnam się martwić? - zagaiła z udawanym przerażeniem, wbijając swoje spojrzenie w tęczówki rozmówcy. Chyba pierwszy raz w trakcie tego spotkania nie chciała podświadomie uciekać wzrokiem - temat lodów budził w niej wewnętrzne beztroskie dziecko.
Szara Pokątna wydawała się być daleko, daleko od tego kolorowego miejsca.




I will carry you here in my heart
You'll remind me
That come what may, I know the way
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   23.06.17 22:29

- Możesz być pewna, że kupię najnowszy numer - powiedział, a że nie zdarzało mu się rzucać słów na wiatr, z pewnością zrobi to w najbliższej przyszłości. Nawet był ciekawy za jaki dokładnie dział odpowiada Serah - nie widzieli się dziesięć lat, co było naprawdę długim okresem, i Florean poczuł potrzebę nadrobienia tego czasu. Nie wiedział czy jest to jeszcze możliwe, ale nie chciał spisywać tej znajomości na straty. Zbyt wiele dla niego kiedyś znaczyła, by ot tak o niej zapomnieć. Szczególnie teraz, kiedy los zdawał się ich ponownie pchnąć w swoje ramiona, a z losem nie należy dyskutować. - Masz rację. Lepiej porozmawiać o czymś przyjemniejszym - odparł, z ulgą przyjmując jej słowa. Niepotrzebnie się przed chwilą uniósł, to nie było odpowiednie miejsce na takie rozmowy. Zresztą narzekanie na nic się nie zda - już zdążył się o tym przekonać i właśnie dlatego dołączył do zakonu. Trzeba było zacząć działać, a nie tylko rzucać słowa na wiatr. - Możesz mówić co chcesz, ale to i tak niesamowite, że dopiero teraz się spotykamy - zauważył, rozglądając się kontrolnie po lokalu. Zdecydowanie potrzebowali dodatkowych rąk do pracy. Zbliżał się sezon i lodziarnia niedługo zacznie pękać w szwach! Florek przynajmniej miał nadzieję, że właśnie tak się stanie. Upalnie dni sprzyjały jedzeniu lodów. - Teraz musimy zacząć częściej na siebie wpadać - stwierdził, wzruszywszy ramionami. Łączyło ich tyle wspomnień! Wszystkie mniej lub bardziej zabawne pojawiały się przed oczami Floreana, który nabierał coraz większej ochoty na wspominki. Wiedział jednak, że jak teraz zacznie, to nie skończą do wieczora, a niestety praca na niego czekała.
Przyjął z wdzięcznością to machnięcie ręką, bo nigdy nie był najlepszy w takich wyznaniach. Kiwnął za to głową z uśmiechem i podniósł się, żeby pójść po dwa pucharki lodów. - Sama zobaczysz - odparł tajemniczo i podszedł do lady, nakładając nieco tych mrożonych pyszności. Spoglądał na klientów, modląc się w duchu, by teraz nie przyszło im do głowy podejść i coś zamówić. Nie miał czasu! - Proszę bardzo - postawił na stoliczku oba pucharki i usiadł na krzesełku. Wsadził sobie do ust pełną łyżkę, nie bojąc się żadnych efektów, w końcu sam pracował przy wynalezieniu tego smaku. Dosłownie sekundę później z jego uszu zaczął wydobywać się siwy dym, jakby palił się w środku. Zmarszczył się cały na twarzy i pokręcił głową, bo było to bardzo dziwne uczucie, przede wszystkim łaskoczące uszy. - O nie - jęknął niezadowolony, widząc jak do lady podchodzi wielodzietna rodzina. - Przepraszam, muszę wracać do pracy, ale musimy się niedługo spotkać - powiedział, wskazując na nią niemalże oskarżająco palcem, coby wzięła to na poważnie. A potem podbiegł do lady, obsługując klientów.

|zt




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   13.11.17 10:41

Minęło już siedem dni, od momentu kiedy Florence wyszła ze szpitala... naturalnie, wróciła już do pracy - siedzenie i odpoczywanie w domu chyba sprawiłoby, że kobieta zwyczajnie by oszalała. Zbyt wiele czarnych myśli przeciskiwało się przez jej głowę, musiała się więc czymś zająć. Nie odnajdywała obecnie w pracy takiej radości jak zwykle - kiedy przychodziła wiosna, Florence lubiła zaskakiwać klientów nowymi smakami lodów, które sama opracowała. Część z nich nie zyskiwała zbytniej popularności, ale było kilka takich, które stały się niemalże hitami, a klienci ustawiali się w mega długich kolejkach, by ich spróbować. Dobrze więc złożyło się, że mieli w zapasie dwa nowe przepisy, które Flo opracowała w zimie, gdy w lodziarni było zdecydowanie spokojniej. Obecnie nie czuła się zbytnio na siłach by eksperymentować ze smakami - to był kolejny, mały powód, który sprawiał, że czuła się winna. Lodziarnia była jej największym skarbem, więc mimo swojej niedyspozycji, nie mogła pozwolić, by odbiło się to na dobrym imieniu firmy... Na szczęście przynajmniej póki co, przed ladą ustawiały się takie same kolejki jak to bywało w poprzednich latach o tej porze roku, Florence mogła więc skupić się na prostych, niezbyt skomplikowanych, aczkolwiek wciąż niezwykle absorbujących obowiązkach.
Szczególnie lubiła, kiedy do lodziarni przychodziły dzieci. Chociaż czasami potrafiły być męczące, bo nie mogły zdecydować się na jeden konkretny smak - a przecież rodzice nie pozwolili więcej niż jedną gałkę! - to i tak swoim urokiem podbijały jej serce. Szczególnie, kiedy wchodziły do lokalu i z zachwytem rozglądały się po wystroju, którego autorem w głównej mierze był Florean.
Florence właśnie skończyła obsługiwać matkę z dwójką takich maluchów. Obserwowała przez chwilę, jak rodzina idzie usiąść przed lokalem przy stolikach, a potem zabrała się za szybkie ogarnięcie lady. Kiedy nie myślała o tych wszystkich nieprzyjemnych rzeczach, było dobrze. Potrafiła się nawet uśmiechać, choć rzadko uśmiech ten sięgał oczu.




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright http://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 http://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 http://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek http://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
jeszcze 27 lat
Półkrwi
Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
14
5
0
0
0
0
28
10
Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   13.11.17 15:07

17.05.

Wielka Brytania od pierwszego dnia maja dosłownie stanęła na głowie. Choć minęły już ze dwa tygodnie od kiedy Joseph wrócił do kraju, to wciąż nie mógł przywyknąć. "Czarujący" mugole, magia, która wybuchała to tu, to tam bez żadnej konkretnej przyczyny, a przede wszystkim jego własna różdżka, która nagle stała się kapryśna i przestała go słuchać. Nawet pogoda powariowała i od wichur i burz przerodziła się w upał, do którego mężczyzna niespecjalnie był przyzwyczajony. Cóż, dopóki nie szwankowały miotły i dało się trenować, to w sumie nie uważał tego wszystkiego za kataklizm, choć musiał przyznać, że rzucanie zaklęć stało się co najmniej kłopotliwe, a nierzadko też zwyczajnie irytujące.
W zasadzie teraz, kiedy upewnił się, że jego bliscy są mniej więcej cali, mógłby kontynuować swoje kursowanie przez granicę kraju... ale jakoś nie mógł się przełamać. Było za wcześnie, wciąż nie wiedział co wywołało te całe magiczne anomalie i czuł, że jeśli się oddali, to znów może się coś przytrafić. Coś jeszcze gorszego.  
Wtedy, na początku maja, tak ciężko było mu wrócić z powrotem do kraju, dowiedzieć się czy nikomu nic się nie stało... (pewnie byłoby łatwiej gdyby w końcu kupił tą przeklętą sowę!). Tak się wtedy bał o bliskich, że teraz nie chciał nawet myśleć o jakichś dalszych wyjazdach. Co więcej, nadzwyczaj często jak na siebie zaczął odwiedzać Londyn i ulicę Pokątną. To miasto budziło w nim niezbyt miłe wspomnienia, więc od dawna go unikał jak ognia, ale jednak było stolicą, a w swoim miasteczku czuł się obecnie trochę za bardzo odcięty od świata. Musiał być na bieżąco z nowinkami i, do czego starał się nie przyznawać nawet przed samym sobą, czuł potrzebę upewniania się, że u Hannie wszystko w porządku. Tak więc odwiedzał jej sklep miotlarski zaskakująco często. A, bo niby zapomniał pasty Fleetwooda, a, bo chciał się dopytać o jakąś miotłę (a przecież nie miał sowy), a bo akurat był w okolicy... Szczerze mówiąc powoli zaczynały mu się kończyć wymówki. Dziś na przykład tylko przemknął w tłumie pod witryną sklepu zerkając, czy Hannah aby na pewno tam jest, a że pretekstu, żeby wejść do środka nie znalazł, miał się już zwijać z Pokątnej.
Mimo sunących leniwie po niebie obłoczków, upał był nie do wytrzymania szczególnie w mieście i marzył o schowaniu się w chłodzie swoich czterech ścian. Już miał się teleportować do Piddletrenthide, kiedy jego wzrok padł na jeden ze znajomych szyldów. Mijał go w tym miesiącu już ze dwa czy trzy razy, ale jakoś nie miał czasu wstąpić, teraz jednak... wizja spotkania wydała mu się nazbyt kusząca. Porzucił więc plan szybkiego powrotu do domu.
Przy ladzie krzątała się dokładnie ta osóbka, którą liczył zobaczyć. Choć od ich ostatniego spotkania minęło naprawdę sporo czasu (zbyt dużo), to miał wrażenie, jakby jeszcze wczoraj żartowali i śmiali się wspinając po stopniu Hogwart Expressu. Florence w każdym razie od tamtego czasu nic się nie zmieniła. Chociaż... czyżby na pewno?
Była tak pochłonięta myślami, albo samą czynnością uprzątnięcia lady, że zakradnięcie się do samego blatu nie stanowiło dla niego najmniejszego nawet wyzwania mimo jego gabarytów. Dosłownie więc wyrósł nagle przed nią jak spod ziemi i uśmiechnął się zawadiacko, opierając nonszalancko o blat. Cały Joey.
- Przepraszam, czy są lody pierniczkowe? - zapytał z tym swoim błyskiem w oku, wbijając spojrzenie w znajomą szatynkę.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   13.11.17 23:19

Do Florence nadal nie do końca docierało, że ze światem działo się coś dziwnego. Wciąż w pewnym sensie... myślami pozostawała w przeszłości, w końcówce poprzedniego miesiąca. Oczywiście, ciężko byłoby przegapić poszczególne symptomy, jak chociaż zmiany pogody. Chociaż nie raz już zdarzało się, że Flo zapominała o niecodziennych anomaliach i w końcowym rezultacie wychodziła z domu zupełnie nieprzygotowana na ewentualną, gwałtowną zmianę pogody. I tak już kilka razy, gdy wychodziła z domu, w górze świeciło słońce i żar lał się z nieba, a gdy miała już wracać, całe było zasłonięte przez chmury ciemniejsze niż atrament, a deszcz, który z nich padał, przypominał wręcz wodospad. Na szczęście udało jej się nie złapać póki co zapalenia płuc. Nie zniosłaby ponownego przykucia do łóżka, nawet jeśli tym razem mogłaby leżeć we własnym łóżku, a nie w jednej z obskurnych sal w Mungu.
Już zdecydowanie większą uwagę Florence przywiązywała (jak chyba każdy czarodziej, przyzwyczajony przez niemal całe życie do w miarę swobodnego czarowania) do kaprysów swojej różdżki. I tak miała szczęście, bo z racji posiadania jednego niemagicznego rodzica, doskonale wiedziała czym jest praca wykonywana własnymi rękami a nie magią. Nie znaczyło to, że nie odczuwała dyskomfortu, w końcu różdżka była dla niej niczym przedłużenie owej ręki, posługiwała się nią na co dzień. Teraz, gdy nawet przy najmniejszych zaklęciach zdarzały się przeróżne wypadki, Florence wolała używać magii jak najmniej, co jednak wprawiało ją w rozdrażnienie. Czemu świat musiał zmieniać się tak gwałtownie i do tego na gorsze?
Pogrążona we własnych myślach, istotnie nie zauważyła osoby, która właśnie podeszła do lady. Dość nieodpowiedzialne z jej strony, skoro była w pracy a owa osoba mogła być - a może nawet powinna? - klientem! Florence odkładała właśnie opłukaną łyżkę od lodów na swoje miejsce, kiedy drgnęła lekko, wyrwana z rozważania o sprawach mniej lub bardziej błahych. Poderwała zaraz głowę, spoglądając na mężczyznę.
- Są, oczywiście, że... - gdy już jej wzrok spoczął na mężczyźnie, urwała swoją odpowiedź w połowie. Minęły może ze trzy sekundy, kiedy zdała sobie sprawę, kogo ma przed oczami. - ... Joey!
Minęły kolejne trzy sekundy - tyle czasu zajęło jej rzucenie tego, co miała w rękach, przejście na drugą stronę lady i zamknięcie go w przyjacielskim uścisku. Autentycznie się wzruszyła, kiedy i jej przed oczami stanęły te beztroskie chwile z Hogwartu. Jak dobrze było znów zobaczyć jego twarz!
- Nie pisałeś... że będziesz w Londynie - poskarżyła się, pociągając nosem i odsuwając się na długość ramion. Merlinie, nie zdawała sobie sprawy, jak za nim tęskniła, póki nie zobaczyła go przed nosem. Ten bardzo sporadyczny kontakt przez sowy dawał jednak niewiele.




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright http://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 http://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 http://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek http://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
jeszcze 27 lat
Półkrwi
Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
14
5
0
0
0
0
28
10
Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   14.11.17 8:59

Kiedy Flo zaczęła mu odpowiadać i nagle przerwała, zdając sobie sprawę z tego kto przed nią stoi, Joe uśmiechnął się jeszcze szczerzej. Jej reakcja zdecydowanie go usatysfakcjonowała. Z tym bezbrzeżnym zaskoczeniem, które wymalowało jej się na twarzy przez dobry moment przypominała wyjątkowo uroczy posąg samej siebie.
- Hej, Flo - przywitał ją z nieznikającym z twarzy uśmiechem. Tak, utwierdził się w przeświadczeniu, że pomysł odwiedzenia dziś lodziarni, był dosłownie doskonały.
Ani się obejrzał, a dziewczyna była już przy nim przytulając go serdecznie. Odwzajemnił uścisk przygarniając ją do siebie na chwilę.
Szczerze mówiąc, sam też dopiero w tym momencie zdał sobie sprawę z tego jak mu jej brakowało przez cały ten szmat czasu. W Hogwarcie byli niemal nierozłączni, jakby to on był jej bratem bliźniakiem, a nie Florean. Wspólne ładowanie się w kłopoty, wspólne świętowanie po zwycięstwach Gryfonów, już mniej wspólne pisanie esejów na Historię Magii... te wszystkie obrazy przemknęły mu w głowie w ułamku sekundy i poczuł, jakby się cofnął w czasie, dosłownie. Jakby znów miał te naście lat, a nie... prawie trzydzieści.
Ech, cała Flo, jeszcze się dobrze nie przywitali, a już oskarżenia. Nic się nie zmieniła. Jak witali się po wakacjach na peronie 9 i 3/4, wyglądało to dokładnie tak samo. "Nie odpisałeś na ostatni list", "nie odzywałeś się przez trzy tygodnie", "nie dałeś znać kiedy robisz zakupy na Pokątnej".
- Łatwiej i szybciej było po prostu podejść - odpowiedział lekko... i zgodnie zresztą z prawdą. - Wciąż nie mam sowy - wzruszył ramionami, nie okazując ani odrobiny skruchy w tym aspekcie. Jeszcze gdy był w szkole, jego stara Helga padła i od tamtej pory i sobie i innym (szczególnie matce) obiecuje, że sprawi sobie nową. To już... kilkanaście lat? Kupno ptaszyska szło mu gorzej niż krew z nosa.
A że w miasteczku, w którym mieszkał nie było żadnej sowiarni, to faktycznie sensowniej było po prostu teleportować się do Londynu i zaglądnąć do lodziarni.
- U ciebie w porządku? - szybko zmienił temat. - Maj zaczął się tak feralnie... z kim nie rozmawiałem, to mówił, że działy się straszne rzeczy - zlustrował ją uważnie od stóp po czubek głowy, jakby upewniał się, że wszystko ma na swoim miejscu. I chyba miała - żadnych nadprogramowych kończyn w każdym razie nie dostrzegał.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   14.11.17 15:04

No tak, przecież Joey zawsze robił za śmieszka w Hogwarcie. Gdyby Florence choćby próbowała się domyślać, że mężczyzna prędzej czy później zjawi się w jej lodziarni, mogła się spodziewać właśnie takiej formy "powitania". To było jednym z elementów, które sprawiały, że tak bardzo się od siebie różnili - i przez co tworzyli zgrany duet w Hogwarcie. Jej twarz zdecydowanie rozjaśniła się, kiedy na niego spojrzała. Udała mu się ta niespodzianka, zdecydowanie. Było trochę tak, jakby Joey przyniósł ze sobą odrobinkę słońca - i wcale nie liczył się tu fakt, że na ulicach żar lał się z nieba!
- Chodź, pogadamy chwilę na zapleczu, tak szybko cię stąd nie wypuszczę, skoro się już pojawiłeś! - powiedziała, wskazując ręką drzwi za ladą. Nie widzieli się tyle czasu, na pewno nie pozwoli mu teraz wyjść bez choćby kilku minut pogawędki! A że już kilka osób patrzyło się na nich z zainteresowaniem, Flo wolała przenieść się w cichsze i spokojniejsze miejsce. Zaraz więc pociągnęła go na tyły budynku, wołając jeszcze po drodze do jednej z pracownic: - Stephanie! Idę na przerwę, zastąp mnie, proszę.
Kiedy już znaleźli się z tyłu, nie mogła się powstrzymać, by nie obdarować go kolejnym przyjacielskim uściskiem. Istotnie, Joey w czasach szkolnych był dla niej równie ważny jak Florean, a przez fakt przynależności do tego samego domu, spędzali razem bardzo dużo czasu. A kiedy go już wypuściła z objęć, musiała mu się przez chwilę przyjrzeć. Niby wiedziała, jak się zmienił przez te lata, w końcu w listach zdarzało im się wysyłać również zdjęcia, a poza tym widywała go czasem w gazetach (szczególnie w okresie skandali, choć wtedy przez własne problemy ledwo rzucała okiem na jakąkolwiek prasę). Móc jednak w końcu zobaczyć go na żywo, do tego w, jak widać po tym przywitaniu z zaskoczenia, szampańskim nastroju, całego i zdrowego, po tylu latach... dopiero teraz mogła naprawdę docenić, jak się zmienił. Jak wydoroślał i zmężniał. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, była z niego duma - w końcu to był jej nie-rodzony, gryfoński braciszek, nie?
- Tu też nie było specjalnie kolorowo - mruknęła w odpowiedzi na jego wcześniejsze pytanie. Chociaż sam wybuch anomalii wcale aż tak wiele złego jej nie przyniósł (pomijając oczywiście dziwną, nocną teleportację ze szpitala do jakiegoś dzikiego zakątka wyspy Wright), Florence tak naprawdę złe wspomnienia wiązała z ludźmi i z tym, co się z nimi działo. - Wyniosło mnie w nocy w jakąś dzicz, ale dość szybko wróciłam do siebie. Za to Florean miał szczęście, całą noc sobie smacznie chrapał w spokoju.
Odpowiedź spróbowała zakończyć z elementem humorystycznym - Joey nie musiał wiedzieć wszystkiego. A przynajmniej nie od razu. Poza tym, nie chciała od razu przechodzić do opowiadania o swoich problemach - chociaż kiedy już wracała do nich wspomnieniami, uśmiech na jej twarzy nieco przygasł.




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   14.11.17 23:47

Ciemna, z pozoru niewidoczna kula, która kumulowała w sobie drgającą ciemność, dokładnie od 1 maja tkwiła w ścianie. Pozostawiona sama sobie, rozrastała się, obejmując coraz większą powierzchnię. A potem zaczęło brakować miejsca. Mrok narastał, skupiał moc i co (nie)dziwne nabierała świadomości. Pojedyncze dźwięki, układały się w słowa, plamy świateł i cieni, kreowały obraz, a intensywny woń powietrza, nadawała znaczenia jego źródłu. Ściana, nabrała życia. Dziwnego, bardzo topornego, a przede wszystkim gniewnego. Nic, co rodziło się z ciemnej magii nie mogło zaznać spokoju i ten sam spokój, miał zostać odebrany wszystkim, znajdującym się w pobliżu. A dziś, tuż przy gładkiej ścianie, stanął Joseph Wright ze swoją towarzyszką Florence.
Pierwsze pęknięcie mogło nie być dostrzeżone. Siec cienkich rys naznaczyła ścianę w kącie, a linie pęknięć pobiegły dalej, krusząc twarda powłokę. I w momencie, gdy para weszła na zaplecze, ścianę z głuchym, dudniącym rumorem trzasnęła i wybuchła, rozsypując nie tylko gruz, kamienie i tumany miałkiego pyłu, ale też ustawione na zapleczu przedmioty, które niefortunnie  znajdowały się w pobliżu ożywającej właśnie ściany.
Zakończenie przedstawienia nie miało nadejść, bo z całego gruzowiska, nieforemnych odłamków i przedmiotów, na samym środku wygiętej od uderzenia podłodze, zaczęło tworzyć się coś, co prawdopodobnie miało przypominać niekształtnego humanoida. Najbardziej adekwatne do tego, byłoby określenie "golem", ale  do mitycznej, fantastycznej istoty, tworzonej własnie istocie, było zbyt daleko. Dwie, ziejące czernią dziury w wielkim odłamku ścienny, który miał służyć za głowę, uwalniały przeraźliwą, duszącą już od samego patrzenia, magię. Czarna magię.

Joseph jako pierwszy dostrzegłeś zbliżająca się katastrofę i w momencie wychucha, byleś najbliżej źródła anomalii. W twoim kierunku lecą największe odłamki ścian, które mogą cie dotkliwie poranić, jeśli w porę nie odskoczysz.
Dodatkowo, masz obok siebie Florence, możesz spróbować ją ochronić, co będzie o wiele trudniejsze lub ratować siebie.
St udanego uniku, jeśli próbujesz ratować się sam, wynosi 60. Dla drugiej opcji, musisz osiągnąć wynik 95 Rzut k100 + uniki.
Florence jeśli  Joseph zechce ci pomóc, możesz rzucić kością k100 i wasze rzuty zsumują się, w innym wypadku, automatycznie otrzymujesz 40 obrażeń.

Na odpis macie 48h


Powrót do góry Go down
Joseph Wright
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright http://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 http://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 http://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek http://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
jeszcze 27 lat
Półkrwi
Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
14
5
0
0
0
0
28
10
Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   15.11.17 8:43

Bez najmniejszych oporów dał jej się zaciągnąć na zaplecze. Skoro Flo sama to zaproponowała i nie musiała w tym celu zamykać lodziarni, to chyba może tu zabawić chwilę bądź dwie... w końcu nie widzieli się sto lat! Zamienienie kilku wspólnych zdań nie powinno przynieść strat, co? Ruszył więc za dziewczyną z nieznikającym z twarzy uśmiechem.
Chyba faktycznie powinien był wcześniej pojawić się w tej lodziarni. Wcześniej i częściej - teraz to wiedział. Quidditch tak zajmował mu łeb, że zapominał o innych ważnych rzeczach. I osobach.
Nie zdążył nic powiedzieć, kiedy wkroczyli na zaplecze. Nie był pewien czy kątem oka dostrzegł rosnące pęknięcie ściany czy to już huk wybuchu popchnął go do działania, ale zareagował instynktownie refleksem godnym zawodnika Zjednoczonych z Puddlemere. Flo właśnie chciała go wyściskać po raz wtóry, ale to on ją złapał i gwałtownie do siebie przyciągnął odskakując razem z nią z powrotem w stronę wnętrza sklepu i przy okazji obracając się tak, by osłonić dziewczynę swoim ciałem przed lecącymi w ich stronę odłamkami.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   15.11.17 8:43

The member 'Joseph Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 17


Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue http://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 http://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
I’m a phoenix in the water,
A fish that’s learnt to fly,
And I’ve always been a daughter,
But feathers are meant for the sky.
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   15.11.17 9:30

Och, gdyby tylko Florence mogła, to może by i nawet tę lodziarnię na chwilę zamknęła, ale jednak biznes to biznes, nie mogła zostawić swoich klientów w potrzebie, tym bardziej gdy na dworze było upalnie. Drobna przerwa jednak na pewno nie zaszkodzi, tym bardziej że na sklepie zostały jeszcze dwie dziewczyny, przez kilka minut z pewnością poradzą sobie z obsługą klientów. Ona sama zdecydowanie potrzebowała kilku dłuższych chwil, żeby móc się nacieszyć tym spotkaniem po latach.
Widocznie jednak zbyt wcześnie chciała mu się pochwalić, że w wyniku anomalii nie przydarzyło im się nic aż nazbyt dziwnego. Florence do tej pory cieszyła się, że zarówno jej brat jak i lokal w niczym nie ucierpiały. To były dwa najistotniejsze elementy jej świata, dobrze więc że zostały nietknięte.
Do czasu, jak widać.
Florence nie widziała nadchodzącego zagrożenia, zbytnio zajęta cieszeniem się z towarzystwa Joey'a. Miała mu sporo do opowiedzenia, jak to zwykle bywa gdy spotka się przyjaciela. Zanim jednak ich rendez vous mogło się choćby rozkręcić, huknęło a ona znów znalazła się w ramionach Joey'a, aczkolwiek w charakterze zupełnie innym niż początkowo planowała. Nagły hałas spowodował jednak, że odruchowo skuliła się w jego uścisku, próbując uniknąć zagrożenia.

Rzucam k100 na zsumowanie rzutów, bo Joe bohater próbował mnie zasłonić <3




Show me that you're human
You won't break.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   15.11.17 9:30

The member 'Florence Fortescue' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 21


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   15.11.17 22:22

Karykaturalna istota, ciężko zbierała się, tworząc swoisty, monument, ale zdecydowanie ruchomy. Poruszyło kamiennymi kończynami, jakby testowało swoją żywotność, przez kilka chwil nie zwracając uwagi na dwójkę czarodziejów, którzy upadli pod wpływem silnego wybuchu.
Gdzieś w oddali słychać było krzyki, pierwszych gapiów, którzy przez wyłamane drzwi dostrzegli coś, czego widzieć nikt nie chciał. Ludzie w panice próbowali wybiegać z lodziarni, ale pod największym zagrożeniem, był Joseph i Florence.
Oboje upadliście na spękaną, pełna pyłu podłogę, w uszach głośny pisk wciąż uniemożliwiał właściwe korzystanie ze zmysłów, ale to co najbardziej bolało - dosłownie, to otrzymane rany. Joe, jako że próbowałeś ochronić swoją towarzyszkę, większość odłamków, a z tym i obrażeń spadło na ciebie. Głębokie rozcięcia znaczyły twoje plecy w kilku miejscach. Oprócz tego silne obicia, i krwiaki w okolicy łopatki. Flo nie ominęły obrażenia, chociaż te znaczyły tylko ramię dłoń, którą próbowała osłonić głowę. Macie jednak chwilę, nim golemiczny stwór zwróci się ku wam. Oboje dostrzegacie, że wejście jest przyblokowane większymi odłamkami i wyłamanymi drzwiami.
Możecie albo spróbować pozbyć się blokady i uciekać, zostawiając bestię? samą sobie, tym samym pozwalając, by siała zniszczenie. Albo spróbować unieruchomić, czy też pokonać, narażając siebie na ogromne niebezpieczeństwo. Żadne z was nie wiedziało z czym walczy, ale zdawaliście sobie sprawę, jak wiele niebezpiecznych anomalii wybuchało i jak bardzo były nieprzewidywalne. I prawdopodobnie byliście świadkami jednej z nich. Czasu na decyzję nie mieliście wiele.

Każde z was może rzucić k100 na spostrzegawczość lub wykonać inną akcję, zgodną z mechaniką gry.
W następnej turze, golem zaatakuje.

Na odpis macie 48h

Żywtoność:
Joe: 190/230 (-5 do rzutów)
Flo: 201/216 (-5 do rzutów)


Powrót do góry Go down
Joseph Wright
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright http://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 http://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 http://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek http://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
jeszcze 27 lat
Półkrwi
Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
14
5
0
0
0
0
28
10
Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   16.11.17 9:20

Siła wybuchu powaliła ich na ziemię. Joe słyszał w głowie głośny świst, wciąż nie bardzo wiedział co się stało, ale towarzyszyło mu nieprzyjemne przeczucie, że czasu na rozeznanie się w sytuacji nie miał zbyt wiele. Jak najszybciej postarał się stanąć na nogi, mocne rwanie w plecach trochę mu to utrudniało, ale w tej chwili nie było to aż tak istotne. Trochę jak podczas gry - oberwanie tłuczkiem, choćby nie wiadomo jak bolesne, zawsze ignorował i grał dalej. Nie ma, że boli.
Złapał Florence za zdrową rękę i pomógł jej wstać, by zaraz rozejrzeć się wokół. Nie trzeba było być geniuszem, żeby dojść do tego co było źródłem "wybuchu". Bo tak właściwie to nie był wybuch, ale kamienny, humanoidalny stwór. Joe doskonale widział jego głowę i miejsce oczu, od których aż ziało czarną magią. Aż włosy jeżyły się na karku.
Odruchowo stanął tak, by oddzielać dziewczynę od potwora. W ręce już miał różdżkę.
- Flo, spróbuj się stąd wydostać - powiedział do niej stanowczo, zachowując zimną krew i rozglądając się wokół. Dostrzegł już, że wyjście było przyblokowane, ale chyba nie takie tragiczne do odgruzowania? A może znalazłaby się inna droga ucieczki? Największą uwagę jednak poświęcił kamiennej bestii - raz, żeby w porę zareagować, gdyby ta zechciała (bo nie wyglądała na pokojowo nastawioną) zaatakować, ale oprócz tego a nuż dostrzegłby jakiś jej słaby punkt...? Albo cokolwiek, co pomogłoby im w obecnej sytuacji.


Spostrzegawczość II (+35) [40-5]





Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   16.11.17 9:20

The member 'Joseph Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 27


Powrót do góry Go down
 

Wnętrze lodziarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Wnętrze lodziarni
» Serce zakazanego lasu
» Korytarz na II piętrze
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Lodziarnia rodzeństwa Fortescue-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17