Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Teatr Palladium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Teatr Palladium   29.04.16 1:32

First topic message reminder :

The Palladium

Teatr Palladium powstał w 1910 r., to największy i najsłynniejszy teatr w Anglii albo i całej Wielkiej Brytanii. Aby znaleźć się w czarodziejskiej części teatru, należy przejść przez jedną z kotar mniejszych bocznych scen, które dla mugoli wydają się na tyle nudne, że ci instynktownie omijają to miejsce.
W teatrze występują gwiazdy najwyższego formatu, stałym gościem jest tutaj piękna Belle, niezwykle często goszczą artyści ze Stanów Zjednoczonych. Główna scena otoczona jest doprawdy imponującą widownią dodatkową upstrzoną wygodnymi kilkuosobowymi lożami balkonowymi.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   13.04.17 21:02

Nie słyszę odpowiedzi lady Rosier. Słyszę natomiast kolejne kroki - czyżby to był jakiś żart? Może ucieka bojąc się ciemności? Jest mi trochę przykro z powodu tej sytuacji. Naprawdę chciałam pokazać co umiem. Wykazać się, zostać zauważoną! Niestety w tym samym czasie zostaję odrzucona, wręcz ktoś jawnie ze mnie kpi. Zaciskam usta udając, że wcale się nie boję. Ciemność. Jasność. Ciemność. Jasność. Ktoś bawi się światłem, to więcej niż pewne - tylko dlaczego? Strach przechodzi w irytację. Okręcam się dookoła własnej osi starając się rozeznać w sytuacji. Nie podejrzewam, że to sprawka arystokratki - jeśli tu w ogóle była, to teraz szybko opuściła wielką salę. Zostaję sama z jakimś dowcipnisiem. Lepiej, żebym go nie dorwała! Tak mnie oszukać, tak zniszczyć nadzieję… chyba nie wie, że jestem półwilą i mogę zamienić jego szaty w popiół! Zupełnie nie przypuszczam, że ten cały żartowniś już od dawna nie żyje, a jego niematerialne ciało trudno zająć ogniem… teraz liczy się tylko ta złość, która nie ma jak uciec. Mam ochotę krzyknąć, ale staram się trzymać emocje na wodzy, jak na damę przystało. Niekiedy udaje mi się zapamiętać część nauk, które inni starają mi się wtłoczyć do głowy.
Schodzę w dół rozglądając się nerwowo to na boki, to przed siebie, a nawet za siebie. Stukot obcasów rozlega się po pomieszczeniu odbijając akustycznym echem. Krążę między sceną a widownią, następnie udając się schodami na podniesienie. Szukam tego wstrętnego intruza, który zrujnował mi występ. Odsłaniam grubą kotarę prowadzącą za kulisy i dostrzegam tam… ducha?!
- Aaaa! - Pisk pełen strachu wydobywa się z mojego gardła. Jestem prawdziwie przerażona tym, co zastaję. Konkretnie to tym, co widzę, lub raczej czego do końca nie widzę. Przezroczysta postać… dziecka. Uśmiechającego się tak złowieszczo! Z taką nieopisaną satysfakcją niszczącą mi karierę! Marzę o tym, żeby dać mu nauczkę, kiedy w porę dociera do mnie, że to i tak nic nie da. Zamiast tego cofam się o kilka kroków, zawijając się szczelnie w kotarę - tak jakby miała mnie uchronić przed atakiem tego… tego… czegoś. Z wielkimi od lęku oczami to obserwuję. Zastanawiające, że zamiast uciekać w popłochu kurczowo trzymam się nikłej, szmacianej kryjówki. Chyba nie umiem reagować adekwatnie do sytuacji.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   15.04.17 9:26

Kiedy śmiech chłopca rozniósł się echem po sali głównej teatru do przewidzenia było, że i ostatni goście opuszczą to miejsce drżąc przed niewyjaśnionym śmiechem docierającym prawdopodobnie znikąd. Felix zwykle bardzo się pilnował by nikogo nie przestraszyć. Życie tutaj było smutne i samotne i chociaż nie chciał dopuszczać do siebie tej myśli to właśnie taka była prawda. Czy ta piękna pani przestraszona jego śmiechem także odejdzie? Miał nadzieje, że nie. Z wyglądu przypominała mu mamę. Miała tak samo jasne włosy i tak samo małe dłonie. Minęło tyle lat, a on doskonale pamiętał dłoń mamy gładzącej go po włosach kiedy zasypiał w swoim łóżku. Nie tęsknił za snem. To była chyba jedyna rzecz, w jego życiu ducha, która mu się podobała. Mówił przecież ojcu, że przez sen tak wiele rzeczy można przegapić, tyle rzeczy może nam umknąć. Teraz doskonale wiedział co mogło mu umknąć. Wyjrzał zza kotary i widząc idącą w jego stronę blondynkę szybko poprawił swój elegancki i trochę zakurzony frak. Sięgnął po leżący na podwyższeniu kapelusz, w którym mieściła mu się niemalże cała głowa. Kiedy zasłona się odsunęła, a kobieta pisnęła głośno chowając się za kotarą, mały Felix zrobił krok w stronę blondynki i ukłonił się jej nisko. - Czy ja panienkę przestraszyłem? - zapytał uśmiechając się do kobiety szeroko. - Jestem Felix. Bardzo przepraszam. Nie chciałem panienki przestraszyć. Jest pani taka ładna. - mruknął z zachwytem i podskoczył radośnie klaskając w dłonie. Przestraszy się? Ucieknie? Miał nadzieje, że nie. Dobrze by było chociaż przez chwile porozmawiać z kimś kto sam będzie chciał z nim rozmawiać. W końcu Felix widział, że pan woźny to już nawet zaczął w pracy pić bo myśli, że ma omamy. Czarodzieje. Żyją w magicznym świecie, a boją się duchów. Czy to normalne? Kiedy chłopiec radośnie klasnął w dłonie światła w całej sali głównej zamigotały by zaraz znowu się zapalić. - Tamta pani się mnie bała? - zapytał z wielką ciekawością.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   21.04.17 22:28

Śmiech jawi mi się jako przerażający, a widok ducha w kapeluszu jeszcze bardziej. Nie panuję nad swoimi odruchami nękana strachem oraz lękiem o własne życie. Nie miałam zbyt często do czynienia z perlisto-przezroczystymi zjawami - mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że wcale. Świat niematerialny, pozagrobowy nigdy mnie nie interesował i nic się w tej sprawie nie zmieniło. To trochę przerażające widzieć martwe dziecko, naprawdę szczerze mu współczuję. Nie uważam się jednak za kogoś, kto miałby stać się jego niańką. Przyszłam tu w pewnym konkretnym celu, a skoro ten nie został przeze mnie osiągnięty, co gorsza szanse na jego realizację są równe zeru, to nie powinnam wcale tutaj stać. Patrzeć jak cielę w malowane wrota, tylko na jasną twarzyczkę chłopca. Dygoczę ze strachu chowając się za bordową kotarą, zastanawiam się jak uciec. Czy ten natrętny duch nie poleci za mną? Wygląda na kogoś złośliwego, kogoś, kto za wszelką cenę chce się pobawić z kimś żyjącym. Na tym etapie nasze pragnienia się mocno rozmijają.
Jedną dłonią puszczam trzymany materiał, poprawiam solidnie upięte włosy starając się nie patrzeć na dziwne zjawisko tuż obok. Niestety ono nie daje za wygraną, dlatego z przestrachem zerkam w jego stronę. Boję się wciąż. Nawet jeśli rzeczywiście ten chłopiec nie zamierzał mnie przestraszyć. Tak naprawdę - nie wierzę w to.
- A co chcieć robić zapalać i gaszać światło? - pytam kulawo. Poddenerwowana, nieufna, najeżona. Rozluźniam się odrobinę słysząc komplement. Niby często go słyszę, ale zawsze jest mi niezmiernie miło coś takiego zasłyszeć. Jak każda próżna kobieta jestem łasa na komplementy, nawet jeśli miały one być od dziecka-zjawy. Zmuszam się do uśmiechu, który jest jednak niepewny, wręcz drżący w swoich fundamentach. Przygryzam lekko wargę zerkając w stronę wyjścia. Którym prawdopodobnie mogła wyjść przed chwilą lady Rosier.
- Ona spieszyć się dużo - odpowiadam, kiedy odzywa się we mnie zdrowy rozsądek. Nie powinnam drażnić tę zjawę - nie wiadomo do czego jest zdolna. Może się zdenerwować jeśli powiem, że i ja najchętniej uciekłabym stąd jak najdalej. - Gdzie być twój rodzice? - pytam trochę niemądrze, ale skoro on nie żyje, to oni też? Nie wiem co mną w tym momencie kieruje. Może po prostu chcę, żeby ktoś go stąd zabrał. Wtedy ja oddalę się w swoją stronę.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   28.04.17 9:15

Felix usłyszał kiedyś od pana woźnego, że życie do pasmo niespodziewanych porażek. Chłopiec nie wiedział czym są porażki, ani jak wygląda kierowane nimi życie, ale wiedział czym są niespodzianki. Domyślał się, że niespodzianką było oddalenie się od rodziców by z góry poprzyglądać się na tańczące pary, że niespodzianką jest to co znajdzie pani sprzątająca pod fotelami, a już szczególnie tym jednym z prawej i że niespodziewane dla stojącej przez nim kobiety była jego obecność. Widział w jej oczach strach, ale starał się go ignorować. Przecież nie chciał jej skrzywdzić więc ona nie powinna się bać. Takie tłumaczenie działało tylko na niego bo przez te lata zdał sobie sprawę z tego, że co by nie zrobił ludzie i tak będą się go bali. Więc zaczął to ignorować. Mógł być wtedy pewniejszy tego co robi. Nie zastanawiał się nad tak prostymi rzeczami, które widzi w nim śpiewaczka. Uśmiechnął się na jej słowa. - Jeeej… - mruknął zemocjonowany. - Skąd pochodzisz? - zapytał szybko, żeby tylko jak najwięcej się dowiedzieć. Nie mógł jej teraz tak po prostu wypuścić. Dopiero ją poznał, a ona sprawiała wrażenie jakby chciała już uciec. Czemu ludzie w tych czasach są tak niegrzeczni? Pokręcił głową z rozbawieniem. - Przez przypadek je zgasiłem, a wy się przestraszyłyście. To tylko światło. - dodał chowając śmiech w dłoni. Chyba szybko zdał sobie sprawę z tego, że nie musi zwracać się do niej per pani. Był w końcu tylko dzieckiem, którego maniery po prostu męczyły. - Ale, ale… po jakiemu języku mówisz? Ja umiem tylko powiedzieć cześć po trytońsku. Pokazać? - może i ona się go bała, a może po prostu bała się dzieci, bo ciekawość jaką miał i chęć dzielenia się nią była równa każdemu dziecku. - Mój rodzic być… znaczy ja nie wiem. Jestem tutaj odkąd… - tu przejechał dłonią przez drugą dłoń na wylot. -… jestem taki. Jestem dorosły tylko już nie rosnę. Ciocia Harriett mówiła, że miała w rodzinie karła. Może ja też jestem karłem? Wolisz duchy czy karły? - zapytał i podskoczył wesoło by zaraz usiąść po turecku i wpatrywać się w kobietę z zachwytem. Może powie, że go spotkała i teraz wszyscy zaczną do niego przychodzić? Ten pomysł tak mu się spodobał, że gdyby nie był duchem prawdopodobnie aż by się zarumienił.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   02.05.17 14:25

Widok ducha w teatrze rzeczywiście zalicza się na poczet niespodzianek. Tych mocno nieprzyjemnych. Nie mam ochoty rozmawiać z dzieckiem, a co dopiero niematerialnym. Boję się. Małe szkraby są nieprzewidywalne - sama taka byłam. Krnąbrna, ledwie słuchająca własnych rodziców przelewających swoje niespełnione marzenia właśnie na nas. W tym na mnie. Mogło się wszystko skończyć na Solene - ale tak się nie stało. To straszne, że ta gnida pierwsza uciekła z naszego rodzinnego domu zostawiając mnie z tym wszystkim samą! Jednak teraz to ja brnę na szczyt, podczas gdy o niej nic nie słychać. I dobrze. Rozmyślania w krainie fantazji przerywa mi chłopiec, który widocznie jest urzeczony moją urodą, skoro nie potrafi tak po prostu sobie stąd odejść. I mi dać odejść. Przygryzam lekko wargę kiedy widzę u niego taki entuzjazm. Nie spodziewałam się, że działam również na tak młodych osobników. Przyglądam mu się chwilę starając się powstrzymać wszystkie lęki na wodzy.
- Francja - mówię dumnie, unoszę nawet wyżej podbródek. Nie wstydzę się tego kim jestem oraz skąd pochodzę. Nawet jeśli nie mogę poszczycić się nienagannym angielskim. Historia mojej rodziny jest długa oraz znamienita, a kraj ten jest przepiękny. Gdyby nie presja rodziny, zostałabym tam na zawsze. Zaciskam mocniej palce na kotarze będącej nadal wokół mnie, po raz kolejny przywołując niemiłe wspomnienia. Kręcę głową odganiając z niej zbędne myśli.
- Światło rozganiać ciemność - dodaję poważnie, oburzona, że dla kogoś to nie jest żadnym problemem. Nie lubię ciemności. - Po francuski - komentuję coraz mocniej zniesmaczona niewiedzą tego dziecka. Zresztą, kogo obchodzą trytony? Może Cressida rzeczywiście byłaby zachwycona niniejszą propozycją, ale ja jednak chcę, żeby on sobie po prostu poszedł. - Lepiej nie - odpowiadam zatem oszczędnie, nie wierząc, że jeszcze tu stoję. Oglądam się na wyjście marząc, żeby właśnie przez nie przejść.
- Aha. - Wydobywa się z moich ust. Tylko tyle. Nie potrafię się zdecydować co do ducha bądź karła, obie te cudaczne istoty mnie brzydzą. - Musieć iść, czas podwieczorek - wypalam nagle oraz puszczam z rąk zasłonę. Tak, muszę przestać z nim rozmawiać i zamiast tego wreszcie się stąd wydostać.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   09.05.17 9:56

Przez ten czas, który tu spędził mógł nauczyć się wiele chociaż nie bardzo go to wszystko ciekawiło. Patrzył się z boku i obserwował. Może właśnie dlatego jeszcze nikt na niego nie nasłał, któregoś pana co zabiera duchy. Felix widział już raz takiego kiedy ten przyszedł po starą Bertę. Berta była duchem, który opowiedział mu o plusach i minusach bycia zmarłym. Pewnie gdyby nie ona nie znalazłby żadnych plusów, a jednak… ciągle tu był. Przez cały ten czas nauczył się wiele o ludziach i potrafił odgórnie stwierdzić, że ci niezbyt zasługiwali na poświęcenie uwagi, ale kiedy nie miał nikogo innego, a tylko ciągle wpływający do teatru ludzie to co miał robić? Zanudziłby się tu na śmierć… ups. - Francjaa… - powtórzył chłopiec z niemałym przejęciem. Wyglądała mu na Francuzkę, a może właśnie tylko sobie ubzdurał, że ma pojęcia jak takowa wygląda. Jednak było w niej coś co wyróżniało ją wśród innych. Felix od razu to zauważył i to nie dlatego, że mama zawsze mu powtarzała iż jest spostrzegawczy, ale dlatego, że spoglądał na nią zza zasłony przez ten cały czas. Chłopiec spogląda na nią niepewnie słysząc ostrą nutę w jej głosie. - Dlaczego jesteś dla mnie niemiła? - pyta bo przecież dla niego wszystko jest albo czarne albo białe. Nie istnieją półśrodki. A ona zdecydowanie w tym momencie przechodzi na ciemną stronę mocy. Może to dlatego, że jest Francuzką? Tak. To też potrafił sobie wyobrazić. Wzruszył ramionami kiedy powiedziała, że nie chce usłyszeć jak ładnie wypowiada cześć w stronę trytonów. Pamiętał przecież dobrze, że jego opiekunka była zachwycona gdy pierwszy raz jej to powiedział. Kto by zresztą nie był? - Wrócisz jeszcze do mnie? - zapytał z prawdziwą nadzieją w głosie. Zaraz podskoczył wesoło. - Jak znowu przyjdziesz to ja tu będę i będę ci machać. Dobrze? Chcesz? - i znowu rozpaliła się w nim nadzieja, że może wcale ta piękna dziewczyna przed nim nie jest całkowitym cieniem, a może też delikatnym promieniem słońca, który tak często oglądał z matką. - Wróć, wróć, wróć! - powtarzał, a potem z uśmiechem zbiegł po schodach i zniknął w korytarzu całkowicie rozanielony.

z.t




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   09.05.17 16:20

Nie pamiętam już jak to być dzieckiem. Nie miałam zresztą łatwego czy spokojnego dzieciństwa - od zawsze było ono okraszone ciężką pracą. Pracą, która na niewiele się zdała. To znaczy, znajomość etykiety, tańca oraz innych tego typu umiejętności naprawdę się przydała. Gorzej z próbą zapamiętania wszystkich leczniczych zaklęć, anatomicznych nazw, tak jak łacińskiego nazewnictwa roślin oraz właściwości zwierząt, to wszystko wyparowało. Nie umiem stworzyć podstawowej mikstury, tak naprawdę potrafiąc jedynie coś uleczyć, ale też bez skomplikowanych procedur. W każdym razie non stop siedziałam z nosem w książkach, dlatego dziecięca beztroska jest mi obca. Nie potrafię się odnaleźć w tym chłopięcym śmiechu, ciekawości ludzi oraz świata, w tej niewinności. Patrzę na okładkę, powierzchowność - i widzę ducha. I dziecko zbyt dociekliwe. Nierozumiejące, że czyni szkody samowolnym gaszeniem światła. Niektórzy boją się ciemności. Ja też, może nie tak panicznie, ale odczuwam głęboki niepokój będąc w nieznanym mi miejscu. Bądź z nieznanymi ludźmi.
Staram się, naprawdę. Wykrzesać z siebie tą miłą stronę. Otoczyć opieką potrzebującego chłopca pozbawionego życia oraz rodziców. Nie potrafię. I chociaż wyplątuję się z kotarowego kokonu, nie zapowiada się na to, żebym zyskała na śmiałości. Kiwam głową, unosząc dumnie podbródek. Kocham swój kraj oraz swoje korzenie, nawet jeśli inni zarzucają mi brak umiejętności władania w języku angielskim. Uczyłam się go, to dlatego wiele słów rozumiem, ale nigdy nie miałam talentu do językoznawstwa.
- Ja? Być miła, dużo - odpowiadam zaskoczona tym oskarżeniem. Odgarniam do tyłu włosy, trochę się obawiając, że ten duszek stanie się mniej przyjazny. Na szczęście moje obawy są bezpodstawne. Gorzej, że wymusza na mnie pewnego rodzaju obietnicę, której wcale nie chcę składać.
- Podejrzewać, że śpiewać tu, w przyszłość - rzucam niepewnie, po czym wzruszam ramionami. Nie wiem jak się ułożą następne dni, miesiące czy lata, nie wiem czy będzie mi dane nawet śpiewać. Głęboko wierzę, że tak. Że nareszcie ktoś dostrzeże mój talent. Nawet jeśli nie będzie to lady Rosier. Nim jednak jestem w stanie powiedzieć coś więcej, zjawa znika. Przyjmuję to z ulgą - szybko dreptam do wyjścia, mając nadzieję, że zapomnę o tym feralnym dniu.

zt.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   09.05.17 21:24

10 kwietnia
Nie potrafiła odmówić - nie tej kobiecie. Godziny spędzone na zajęciach nie dawały przeliczyć się na zwykłe miary czasu, owocowały za to w sukcesach i postępach - poza własnym uporem i zaangażowaniem, to pani Levine prowadziła ją na szczyt, surowo oceniając każde udane oraz nieudane kroki, cierpliwie pilnując doprowadzenia każdej figury do końca, narzekając na płynność. Była bezwzględna i w młodości Yvette miała wrażenie, że nie ma żadnego sumienia, lecz czas zrobił swoje, owocując przywiązaniem oraz szacunkiem - była pewna, że mogła ufać jej umiejętnościom. Były równie wytrwałe. Mimo wieku, pani Levine wciąż doglądała baletnic, służąc im radą oraz najsurowszą krytyką, przygotowując zarówno młode, jak i starsze, do występów, ale kwiecień okazał się dla niej ciężkim miesiącem, w sferze prywatnej oraz zdrowotnej, zmuszając do znalezienia zastępstwa. Nie na same zajęcia, lecz na występ - wszystko musiało zostać dopięte na ostatni guzik, a Yvette, przebywająca w tym środowisku i posiadająca doświadczenie, wydawała jej się wystarczająco odpowiedzialną osobą, by zająć się młodymi tancerkami.
Nie bez wahania przyjęła prośbę - scena, do tego w tak prestiżowym miejscu (znajomym półwili, bowiem na tych deskach miała okazję tańczyć) kojarzyła się wciąż z okropną kontuzją i Yvette miała poważne wątpliwości, czy zdoła podejść spokojnie do głównej gwiazdy. Znała układ, lecz odświeżyła go sobie w pamięci przed przybyciem, nie chcąc spartaczyć roboty. Nie zamierzała też być słodka, miła i uprzejma - młódki mogłyby jej wtedy wleźć na głowę.
Zjawiła się w teatrze wcześnie, chcąc upewnić się, że wszystko zostanie przygotowane na czas i w efekcie snuła się po budynku, zajmując myśli nie tylko dzisiejszym dniem, ale i ostatnimi wydarzeniami, pozostawiającymi po sobie coraz więcej sprzecznych emocji. Zatrzymała się na piętrze, przez chwilę obserwując drobne zamieszanie przed wejściem, lecz od zajęcia oderwało ją czyjeś nawoływanie.
- Panno Baudelaire! - zniecierpliwiona kobieta przemierzała korytarz, stukocząc rytmicznie obcasami. Musiała przejść spory kawałek, dyszała bowiem lekko, furcząc pod nosem subtelne przekleństwa, niegodzące w nikogo, nawet w Merlina, choć Yvette nie zrozumiała ich - nie znała francuskiego. - Witam. Pewnie się znacie - kiwnęła głową, łapiąc półwilę za łokieć z nadzieją, która lśniła również w jej oczach. - Proszę mi powiedzieć, gdzie się skryła - poprosiła wyczekująco, zmuszając Yvette do wycofania się krok do tyłu. Pokręciła głową, powoli kojarząc nazwisko z rodziną matki, co z kolei wymazało jej z myśli wszelkie możliwe odpowiedzi, dlatego fuknęła pod nosem, po rosyjsku krótkie niestety nie, udając, że nie jest w stanie porozumieć się po angielsku i bez wahania ruszyła na schody, zostawiając nieznajomą kobietę, wciąż nawołującą.
Nieco wybita z rytmu zatrzymała się w połowie stopni, biegnących spiralą, dostrzegając niżej blondynkę, znikającą zaraz w drzwiach garderób - te jednak były dziś przeznaczone tylko i wyłącznie dla baletnic, a nie sądziła, by któraś z nich zjawiła się w teatrze aż tak wcześnie. Pokonawszy resztę schodów sama przemknęła w ów zakątek, rozglądając się powoli po kolejnych pomieszczeniach, aż nie trafiła na nieznajomą. Coś jej podpowiadało, że może być zaginioną panną Baudelaire, zaginioną nie tylko w teatrze, ale nie spieszyła się we wnioskach, krzyżując tylko ręce i wpatrując w nią, wsparta o framugę drzwi.
- Czego tu szukasz? - zapytała twardo, śledząc wzrokiem blondynkę.




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   21.05.17 21:06

Powoli zaczyna mi dochodzić coraz więcej obowiązków. Muszę ciężko pracować na własny sukces, nawet jeśli zostaje mi też mnóstwo czasu na spotkania towarzyskie. Staram się mimo to, naprawdę. Ćwiczę struny głosowe oraz nienaganną prezencję - wszystko, co może zaważyć o moim sukcesie lub jego braku. Kolejne zlecenie wydaje mi się być jednak potwarzą, kiedy mam być wtrącona do chórku, który nie jest nawet rolą drugoplanową, albo i nawet nie trzecioplanową - jestem niezadowolona. Cały ranek chodzę naburmuszona oraz rozdrażniona zastanawiając się czy rzeczywiście zasługuję na tak wstrętne potraktowanie. Miałam brnąć do przodu, rozwijać się, nie zaś cofać. Z drugiej strony to mimo wszystko szansa, zdobywanie doświadczenia oraz możliwość zaprezentowania się, nawet jeśli gdzieś na tyłach sceny, gdzie nikt mnie nie dostrzeże. Gryzę się z myślami podczas nakładania maseczki na twarz, podczas malowania paznokci oraz układania fryzury. Przygotowuję się do wyjścia, pomimo jawnego braku przekonania co do słuszności decyzji opuszczenia domostwa. Zegar tyka, przybliżając czas do godziny zero. Godziny, w której będę musiała coś przedsięwziąć. Koniec z odkładaniem problemów na dalszy plan oraz ich zapomnienie. Wzdycham nas własnym losem kiedy przeglądam się w tafli lustra zdobionego złotem. Jeszcze kilka pociągnięć szczotki po złocistych włosach, misterne upięcie. Zamiana szlafroku na bieliznę oraz odpowiednią suknię - bordową ze złotą nicią, dość skromną jak na mnie. Nie do końca rozpoznaję własne odbicie w zwierciadle, kiedy na twarzy widoczne jest zmartwienie oraz niepewność. To naprawdę rzadki widok. Obawiam się, że podejmę złą decyzję. Na korzyść występu przemawiają jeszcze pieniądze, których pilnie potrzebuję na kolejne kreacje. Ponowne westchnienie wypełnia niewielkie pomieszczenie gościnnego pokoiku.
Kiedy jestem gotowa, teleportuję się w okolice teatru. Drobnymi krokami zbliżam się do budynku, w którym już chwilę później rozlega się stukot obcasów. I nagle resztki pewności siebie opuszczają moje serce. Zaciskam wargi kierując się w magiczną stronę miejsca. Przechodzę korytarzami, a dostrzegłszy moją zleceniodawczynię, instynktownie skręcam w bok chcąc ją wyminąć. Kolejna plątanina wąskiego labiryntu, aż dopadam do schodów. Pnę się w górę chcąc zgubić natrętnego babsztyla, który zaczyna o mnie wypytywać. Ściągam gniewnie brwi, znikając najpierw za winklem, a następnie otwierając drzwi do garderoby. Wokół nie ma żywej duszy, mam więc nadzieję, że ominie mnie nieprzyjemna rozmowa z kobietą. Będę mogła czym prędzej czmychnąć z powrotem do domu. Czekając na znacznie lepsze oferty - godne mnie samej.
Niestety krótko po sobie słyszę skrzypnięcie drzwi pomieszczenia, w którym jestem. Obracam się przez ramię dostrzegając dziewczynę widzianą pierwszy raz na oczy. Od razu widać, że też jest półwilą - może to przydupas Belle? Najeżam się na samą myśl, a usta zaciskają się w wąską linię. Podchodzę do wieszaków uginających się pod ciężarem różnorodnych kreacji.
- Nie twój interes - mruczę zupełnie nią niezainteresowana, może nawet odrobinę lekceważąco. - Oglądać suknie - kontynuuję tym samym, łamanym angielskim. Trochę się bojąc, że ta zaraz mnie wyda i narobi rabanu. Rzucam jej lekko wystraszone spojrzenie, ale jednocześnie krótkie. Zaraz wędruje ono na strojach, które skrupulatnie przeglądam. Byleby zyskać na czasie. Z drugiej strony tamta może w każdej chwili tutaj wejść…





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   26.05.17 18:54

Brwi powędrowały lekko do góry, zdradzając momentalnie niedowierzanie, zaś sylwetka oderwała się od framugi, by stanąć tuż obok, wyprostowana i pewna - zmrużyła na moment oczy, uważnie śledząc półwilę wzrokiem, starając się wyszukać jakiekolwiek podobieństwo do matki, lecz siostry musiały być od siebie różne. W pamięci odszukała szybko informację o jednej z panienek Baudelaire, o której wiedziała wcześniej, ale nie miała pewności, czy aktualnie do czynienia przyszło jej mieć z Solange. Prawdę powiedziawszy zdążyła zapomnieć o jej istnieniu, a próby odwiedzin czy listu kończyły się zawsze na planach, choć teraz - w świetle (lub raczej cieniu) zaginięcia matki - zawiązanie podobnej znajomości mogło jej wyjść tylko na dobre. Czy jednak było możliwe, by osoba przebywająca wśród Anglików tak długo, posługiwała się tak łamanym językiem? Mrugnęła podejrzliwie, nie ruszając się z miejsca i chrząknęła lekko, lecz znacząco. Czy właśnie nazwała tiulowe paczki sukniami?
- Tour lent - zażądała wyczekująco, nie spodziewając się, że jasnowłosa wykona krok - znajomość francuskiego nie mogła okazać się wystarczająca w podstawach tańca klasycznego. - Wszystkie są takie same - poinformowała, kręcąc z niedowierzaniem głową. Były stworzone dla zespołu baletowego, na litość! - Rozumiem, że jesteś jedną z siedemnastolatek i pojawiłaś się przed czasem żeby obejrzeć stroje, które widziałaś już kilka razy? - zapytała, nawet nie próbując kryć drwiny. Nie mogła pozwolić, żeby ktoś krzątał jej się pod nosem i robił bałagan, zdecydowanie nie powinno jej tu być, nawet jeśli bywała w garderobach przy różnych innych okazjach, dziś ta część teatru zarezerwowana została dla premiery spektaklu. Nie musiała znać zbyt dobrze swoich chwilowych podopiecznych, lecz miała okazję pojawić się na jednej z prób i mogłaby przysięgać na matkę - żadnej półwili wśród nich nie było.
- Masz więc trzy opcje. Albo wyśpiewasz mi, czego szukasz, albo wyjdziesz stąd dobrowolnie, albo zatroszczę się o kogoś, kto cię stąd wywlecze - poinformowała z chłodnym spokojem, nie mniejszą pewnością, krztyną wyniosłości i domieszką wyczekiwania. Jak na komendę, po korytarzu poniosło się echo nawoływania - panienko Baudelaire, panienko! - przez co mogły się spodziewać, że kobiecina kręci się koło wejścia do garderób. Yvette posłała nowej znajomej
wyczekujące i nad wyraz sugestywne spojrzenie. Współpracuj, a cię nie wydam!




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   05.06.17 14:13

Nie bywam często w teatrach - moim domem jest opera. Natomiast występ tutaj nabiera coraz większej mocy błędu. Nie powinnam była się zgadzać. Tylko teraz wydaje się być za późno. Słyszę nawoływanie mojej osoby niczym natrętne echo odbijające się we wnętrzu czaszki, niepozwalające ani na moment odetchnąć. Z deszczu pod rynnę - jak nie jeden problem, to następny. Obecnie jest nim jakaś nadęta (widocznie to rodzinne, chociaż tego jeszcze nie wiem) primadonna, która musi się wtrącać w nieswoje sprawy. Postałabym tutaj chwilę, poudawała znawczynię jednakowych sukien do baletu (zresztą skąd mogłam wiedzieć, że to one są w tych paczkach?), a potem dyskretnie się zmyła z tego budynku, albo i nawet planety. Niestety, jak coś się psuje, to całkowicie. Nie wiem dlaczego się tak do mnie przyczepiła - czy ja wyglądam na złodziejkę albo niszczycielkę występów?
Kiedy wreszcie odrywam wzrok od nieudanej wymówki w postaci wieszaków, kieruję go na drugą półwilę. Unoszę brwi ze zdziwienia oraz politowania jednocześnie - naprawdę sądzi, że będę teraz tańczyć? Robi się dziwnie, mam nawet obawy, czy rozmawiam właśnie z osobą o całkowitej jasności umysłu, ale nie mogę się dłużej nad tym zastanawiać, skoro wytacza najcięższe działa. Przygryzam lekko wargę, zabieram dłonie z pakunków robiąc jakieś pół kroku w jej stronę. Myślę intensywnie nad tym, co mogłabym zrobić, ale nie mam zbyt wiele opcji do wyboru.
- Naturalnie, że nią nie być - odpowiadam dalej kulawo. Być może przeciętny człowiek mieszkając przeszło rok na Wyspach potrafiłby się lepiej nauczyć języka, ale ja nigdy nie byłam w nich biegła. Zresztą, brytyjski jest strasznie toporny oraz nieciekawy - nie to co śpiewny francuski! Poprawiam poły sukienki, dość nerwowo, chcąc zyskać na czasie, ale kolejne nawoływanie mojego nazwiska w niczym nie pomaga.
- Po prostu szukam schronienia przed kobietą, która wmanewrowała mnie w niezbyt intratny występ, a którego teraz wolę uniknąć. Przeczekam tutaj chwilę i sobie zniknę, tak mocno cię to boli? Jesteś ochroniarzem czy w czym rzecz? - mówię szybko w ojczystym języku żywo gestykulując. W końcu nie sprecyzowała w jaki sposób mam jej to wyjaśnić, ale właśnie przed chwilą to wyjaśniłam - a więc powinna dochować umowy.
Sama natomiast szybkim krokiem podeszłam za szafę w garderobie, przykucając tam w nadziei, że naprawdę nie zostanę zauważona. Jeśli jednak tamto babsko się tutaj zjawi i zajrzy akurat w to miejsce, to zastanie dość niecodzienny widok, ale trudno. Serce bije mi jak oszalałe, do tego stopnia, że nawet nie słyszę cichego skrzypnięcia drzwi garderoby. Zwiastującego nieprzyjemne tłumaczenie się. Doprawdy, bywam jak dziecko.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   16.07.17 21:00

Yvette za teatrami, oraz wszelkimi przybytkami sztuki, tęskniła całym sercem, wynosząc z nich szereg wspomnień przyjemniejszych niż perfekcyjne opanowywanie bólu. Mimo wszystko za kulisami czuła się dziś mniej swobodnie, ulegając podobnemu stresowi, jak przed własnymi wielkimi wystąpieniami - w końcu to od niej zależało powodzenie całej grupy oraz szacunek instruktorki. Nie dopuszczała do siebie nawet skrawka myśli, że coś mogłoby pójść nie tak, wszystko musiało chodzić jak w zegarku i nikt, absolutnie nikt, nie mógł jej przeszkodzić. Nie potrzebowała żadnych intruzów, niezależnie od tego czy na niszczycieli wyglądali, czy nie. Równie dobrze mogła być złośliwą, zawistną koleżanką którejś z dziewcząt, z wielkim planem ułożonym w głowie - jego realizacja mogła rozpoczynać się właśnie teraz. Nigdy nie wiadomo. Wiedziała przecież z doświadczenia, niepozorne potrafiło czynić więcej słów niż dosłowne. Dlatego pozornie niewzruszona, choć subtelnie poirytowana, wpatrywała się uporczywie w nieproszoną personę, ściągnąwszy w końcu jej spojrzenie do własnych oczu. Uważnie, starając się przewidywać ewentualne tragiczne opcje - jeszcze jej brakowało niespodziewanego ataku z różdżką! - wsłuchiwała się w jej słowa. Uniesienie brwi sprowokowała tuż przed wyjaśnieniem po francusku, na co Yvette oburzyła się nieco, nie rozumiejąc większości, zaś zrozumiane słowa - najprostsze i wyniesione z doświadczenia baletowego oraz krótkiego pobytu we Francji, wyłącznie na występ - nie pomogły wcale w zrozumieniu sedna wypowiedzi. Obiecywała sobie, że w końcu nadrobi te braki, ale francuski wcale nie porywał jej, a wypadnięcie z tanecznej elity tylko osłabiło chęci. Coraz bardziej zezłoszczona, choć jeszcze daleko od progu wytrzymałości, uznała tłumaczenie (ba, mogła powiedzieć cokolwiek!) za wyciągnięcie ciężkiego działa. Panna Blythe prychnęła pod nosem, nie ruszając się z miejsca - stała w swej sile charakteru i nieustępliwości. Przy okazji badając temperament prawdopodobnej kuzynki.
- Kombinuj dalej, a wydam cię bez mrugnięcia okiem. Nie wiem co tu robisz, ale w ten sposób się nie dogadamy - fuknęła miękko po rosyjsku, z pełną premedytacją. - Zepsuj mi cokolwiek, a przysięgam, że siądę na twoje wpływy w artystycznym świecie - zagroziła już po angielsku, nie dając się wtrącić, i obserwując, jak chowa się za szafą. Pokręciła głową z niedowierzaniem. Ależ tupet! - Będę cię kryć, ale n i c z e g o nie ruszaj! - odwróciła się na pięcie i ruszyła korytarzem do nawołującej kobiety, dziarskim krokiem i z niekrytą irytacją na twarzy.
- Na litość Merlina, proszę stąd wyjść! Myślałby kto, żeby pchać się z butami tam, gdzie pani nie szukają. Panny Baudelaire tu nie ma - uznała dobitnie, nie trudząc się angielskim, wciąż udając, że go nie zna i licząc na to, że w ten sposób szybciej przegoni interesantkę. Ułożyła dłoń na jej ramieniu i odwróciła kobietę do drzwi, wypychając ją lekko z korytarza. - Nie przeszkadzać! Ważny występ nie potrzebuje dodatkowych intruzów! Proszę szukać gdzie indziej!




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   20.07.17 13:10

Być może rzeczywiście mogłabym być wstrętnym wrogiem którejś z dziewcząt, ale jak sama primadonna zauważyła, nie jestem żadną siedemnastolatką. Nie obchodzą mnie też cudze występy baletowe jakichś tam dziewcząt nie wiadomo skąd. I pomimo, że nie możesz tego wiedzieć, to powinnaś się domyślić! Czuję na sobie ostrzegawczy oraz badawczy zarazem wzrok, który denerwuje mnie chyba jeszcze bardziej od natrętnej baby, która przeszukuje cały teatr w poszukiwaniu mojej osoby. Nie mogłaby założyć, że uciekłam stąd czym prędzej? Żyłoby nam się łatwiej - udałabym się do domu, ta dziwna furiatka pozbyłaby się problemu i tylko tamta kobiecina wyszłaby na tym kiepsko. Ale nawet jak już mnie znajdzie, to zapewniam, że wcale się sytuacja nie polepszy. Dlatego mogłaby sobie darować łażenie za mną jak cień oraz wypatrywanie mnie w każdej z sal. To męczące. Czuję się potwornie wykończona tym pościgiem oraz robieniem z siebie idiotki oglądającej cudze suknie oraz chowającej się za szafą. Nie mam najmniejszej ochoty tu być. A czynniki emocjonalne nie pozwalają mi na bezpieczną teleportację. Klnę w myślach, jednocześnie ganiąc się sama siebie, że tak nie wypada będąc damą - historia zatacza koło.
Nie rozumiem ani słowa z tego, co mówi. Nie wiem nawet co to za język. Dziwny, skaczący, potęgowany niemiłym wydźwiękiem przez pobrzmiewającą w głosie złość. Nie mam pojęcia, co ta kobieta mówi, ale najprawdopodobniej nie jest to niczym miłym. Zaraz dojdzie do katastrofy jeśli zechcemy się tak ścierać w tym pokoju - temperamenty półwil są ciężkie oraz trudne do przewidzenia w skutkach. Za mała przestrzeń jak na dwie urokliwe istoty. Za dużo też gniewu oraz dumy, żeby to wszystko pomieścić w byle przebieralni.
- Nie rozumieć - mruczę, prawdopodobnie dolewając oliwy do ognia. Wzruszam też ramionami, uznając, że nie mam czasu na rozszyfrowywanie tych pełnych złości zdań. Kolejna uwaga trochę mocniej mnie ubodła - to równie dobrze może być nikt jak i ktoś, kto rzeczywiście mógłby mieć na coś wpływ. Z mieszanymi uczuciami chowam się jak tchórz oraz mała dziewczynka, ale nie mam ochoty na konfrontację z tamtą paniusią. Zresztą, jeszcze chwilę temu byłam przekonana, że tamta mnie wyda, a tu taka niespodzianka! Kiedy kobieta wychodzi, drzwi się zatrzaskują i pobrzmiewa wyczekująca cisza, wychodzę ze swojego jakże zmyślnego ukrycia. Otrzepuję trochę sukienkę co najmniej, jakby tam nie sprzątano od wieków, a później podchodzę w głąb pomieszczenia. Już trochę bardziej skruszona.
- Dziękować - zaczynam trochę kulawo, bo moja duma jest ogromna i nie tak łatwo jest ją nadłamać. - Ta kobieta nie rozumieć, że nie chcieć do niej śpiewać. To nie być propozycja dla mnie - wyjaśniam pokrótce, przywołując na twarz nieśmiały uśmiech. - Odette - dodaję, wyciągając pojednawczo dłoń. Aż sama się dziwię skąd we mnie ta łagodność, ale widocznie doceniam drobne gesty pomocy.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   23.07.17 17:42

Była zbyt przejęta dzisiejszym występem, swoim małym wyzwaniem i odpowiedzialnością, jaka została złożona na jej ramionach przez doświadczoną nauczycielkę. Nie mogła zawieść tego zaufania przez udział osób trzecich, których wcale nie powinno tu być. W sprawach tańca klasycznego była perfekcjonistką, wymagającą od siebie i od innych, dlatego wszelkie przeszkody stające na drodze musiały być niezwłocznie likwidowane. Tylko to krążyło w jej myślach, nawet domniemane pokrewieństwo schodziło na dalszy plan, gdy irytacja brała górę. Temperamenty wil zdecydowanie stwarzały pomieszczenie ciaśniejszym, ale od przytulności było do tego określenia stanowczo za daleko. Miała ochotę prychnąć i podnieść głos na podsumowanie krótkiego nie rozumieć, dokładając jeszcze coś na kształt to oczywiste, idiotko, z tego co widzę, wiele spraw jest dla ciebie niezrozumiałych, ale opanowała się w porę, kiedy rozsądek podpowiedział jej, że kłótnia może przerodzić się w prawdziwy pożar, a to był już jawny zwiastun klęski. Spalone stroje, nadpalona scena i zwęglone kurtyny, odwołany występ, opłata, na którą nawet pewnie nie byłoby jej stać, oraz ogromny wstyd i zniesławienie. W tej samej chwili zreflektowała się - robiąc sobie wroga w przypadkowo spotkanej półwili mogła osobiście dać jej powód do niepowołanych działań i zrujnowania całych dni ciężkiej pracy. Sekundy pozwoliły jej na opanowanie najświeższej złości, ściągnęła tylko usta w niezadowolonym grymasie i pogroziła blondynce, zaraz znikając za framugą drzwi, by zająć się jej problemem. W duchu wciąż, jak mantrę, uspokajała się i powtarzała, że panika to wróg udanych występów, że wpada w paranoję, że przecież jedna osoba nie przeszkodzi w tak ważnym wydarzeniu. Odetchnęła głęboko, nim wróciła do sali, zastając tam panienkę Baudelaire już wyraźnie spokojniejszą. Cóż, cudem ominęły tragedii. Blythe doceniła nawet przeprosiny, w duchu dziwiąc się, że takowe otrzymała. Atmosfera poprawiała się w zaskakującym tempie, ale zapracowały na nią obydwie. Odwzajemniła uśmiech, uprzejmie i ostrożnie, ale na zasłyszane imię uniosła nieco brwi w niemym zdziwieniu, mrugając chwilę. Wyciągnęła dłoń, godząc się na to pojednanie.
- Yvette - przedstawiła się także, ciekawa, czy znała jej imię. - Yvette Blythe - nie potrafiła na wstępie palnąć chyba jesteśmy rodziną. Sytuacja wydawała jej się dziwna, zbyt dziwna. Postanowiła z tym poczekać, nawet jeśli miała to być tylko chwila. Albo pozwolić połączyć fakty kuzynce, nieświadoma, że wiedza jest jednostronna. Łamany angielski z wyraźnym, francuskim akcentem na szczęście był wystarczająco zrozumiały. - Co ci proponowała? - znała takie, które koniecznie chciały wepchnąć artystki w nieodpowiednie role. Tak jak w przypadku Odette - również schowane, zbiorowe.
- Wybacz moje nerwy. Zastępuję dziś prowadzącą grupy, to dla mnie bardzo ważny dzień - wyznała, powoli zabierając się do przygotowań. Musiała wyjąć wszystkie stroje i upewnić się, że każdy jest w idealnym stanie, zanim przybędą tancerki.




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Teatr Palladium   23.08.17 15:21

Na pewno podczas spięcia nastąpiłby nieuchronny pożar garderoby - wątpię, żebym przebierała w środkach. Ostatecznie mnie tu wcale nie ma, prysłabym niczym zły sen zostawiając złośnicę z całym bałaganem. To w końcu ona tutaj nadzorowała występ, to pod jej czujnym okiem wybuchłby płomień trawiący wszystko, włącznie z jej szansą na dalszy rozwój. Być może brzmi to okrutnie, ale nie zamierzam udawać, że przejmuję się losem innych osób - szczególnie całkowicie dla mnie obcych. A tych niemiłych to już w ogóle! Owszem, zdarza się, że jest mi szkoda wyjątkowo pokrzywdzonych dziewcząt (np. tych brzydkich i w dodatku ślepych na prawdziwe piękno), ale nadal nie potrafiłabym postawić ich dobra ponad swoim własnym. Tylko rodzina oraz najlepsi przyjaciele mają szansę na moje względy, współczucie oraz empatię, a także szeroko rozumianą pomoc. I skrupuły, których dziś nie miałabym wcale. Na szczęście udało się konflikt zdusić w zarodku, dzięki czemu niebezpieczne iskry nie strawiły połowy teatru. Zdołałam umknąć upierdliwej babie, a to, że dziewczyna mnie nie wydała mogę określić mianem prawdziwego cudu. To dlatego podchodzę do niej teraz bardziej ufnie, w dodatku ze skruchą na twarzy i w spojrzeniu - co akurat zdarza się niebywale rzadko. Zwykle nie potrafię przyznać się do błędu, nienawidzę nie mieć racji; z tego powodu wolę brnąć dalej we własne fałszywe osądy zamiast przeprosić oraz okazać pokorę. Jestem arogancką pannicą wychowaną w poczuciu wyższości nad innymi, nawet jeśli nie mogę poszczycić się szlacheckim tytułem - pamiętając historię własnej rodziny łatwiej jest mi się przestawić na myślenie, że ze względu na dokonania przodków wszystko mi się należy. W tym szacunek oraz podziw innych osób.
Nie dostając tego, czego pragnę, robię się jeszcze bardziej nieznośna niż na co dzień.
Obserwuję twoją mimikę, ale nie potrafię zrozumieć dlaczego moje imię wywołuje w tobie zdziwienie. Nie pasuje do mnie czy w czym rzecz? Przypatruję się tobie dość podejrzliwie, ale zaraz zapominam o tej sytuacji - może nie jest warta rozpamiętywania jej.
- Miło poznać - wypalam nagle. Nie, twoje personalia absolutnie nic mi nie mówią. - To znaczy, jak na okoliczność - dodaję, ale całość kwituję nieznacznym wzruszeniem ramionami. Nie na tyle, żeby skazywać mnie na ostracyzm dobrego wychowania, ale jednocześnie zaznaczający brak przejęcia tym wszystkim. - Być nędzny kwiat, jeden z wiela, podczas spektakl w opera - wyjaśniam niechętnie. Nie jestem dumna z tej propozycji, ani z tego, że nie odrzuciłam jej od razu. Teraz jednak już jestem pewna, że nawet gdybym odmówiła wprost, kobieta zamęczyłaby mnie pytaniami oraz próbami przekonania. Czyżbym była wyjątkowo cennym kwiatem?
- Rozumieć - wzdycham cicho. - Skoro już tu być, to móc pomóc - proponuję, chociaż nie jestem pewna czy nie powinnam pryskać czym prędzej z tego przeklętego miejsca.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
 

Teatr Palladium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Opuszczony teatr
» Festiwal Cieni - Teatr Cieni
» Teatr
» Teatr Katharsis
» Teatr Pandora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17