Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Królewska Szkoła Baletowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Królewska Szkoła Baletowa   29.04.16 2:19

First topic message reminder :

Królewska Szkoła Baletowa

Królewska szkoła baletowa kształci najlepszych tancerzy baletowych w Wielkiej Brytanii, posiada również najlepszych nauczycieli. Najwyższe piętro budynku pozostaje niedostępne dla mugoli, prowadzą tam eleganckie, polerowane schody zasłonięte iluzją odpychającą niemagicznych. I właśnie najwyższy poziom szkoły przeznaczony jest w całości dla czarodziejów; kształcą się tutaj młode latorośle, najczęściej zaprzestając tejże aktywności wraz z dojściem do wieku szkolnego. A także starsze - nieustannie szlifując swój talent.
Występy tancerzy szkoły baletowej mają miejsce głównie w gmachu opery królewskiej.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Królewska Szkoła Baletowa   28.10.16 10:20

Podeszłam. Nie po to, żebyś pytał mnie o nazwisko, które powinieneś znać! Tylko żebyście się z tym przenieśli. Tu się dzieją ważne rzeczy. Muzyka, kultura, śpiew, dramat. Wszystko to, co powinno być wartościami nadrzędnymi. Może mamy inną hierarchię wartości - ale czymże jest ulotność ludzkiego życia od wieczności pieśni? Doprawdy mogłabym być Fawley’em, aż dziw, że się nie urodziłam właśnie z takim nazwiskiem. Czasem nad tym ubolewam, ale wierzę w swój talent i w to, że ktoś mnie kiedyś zauważy. Być może. I mój głos będzie coś dla niego znaczyć. Nie będę się więcej użerać z ignorancją, z taką obcesowością. Obracam się wśród dobrze wychowanych mężczyzn, dlatego nie mogę uwierzyć w to co widzę i słyszę. Jestem przerażona, zła, rozdygotana pod napływem negatywnych emocji płynących przez moje ciało. Twoje słowa działają jak płachta na byka. A słowo wyj przekracza dopuszczalną skalę tolerancji. Ogień zapłonął w moich dłoniach ogromnym żarem, gotowym spopielić chyba wszystko na swojej drodze. Oddycham ciężko, klatka piersiowa unosi się intensywniej niż zwykle. O mały włos i doszłoby do katastrofy - ty poparzony, ja w celi za napaść na policjanta, którym moim zdaniem nie jesteś. Brak ci empatii - mówię to ja, Odette Baudelaire, która zignorowała trupa na schodach.
- Cykać ty się nagle? - pytam cię ze złością, odprowadzając rozgniewanym wzrokiem. Zaraz koncentruję go na mężczyźnie, który okazuje się być znacznie grzeczniejszym. Pod wpływem jego przeprosin znika mój zacięty wyraz twarzy, kule ognia również znikają - bez wyrządzenia jakichkolwiek szkód. Oddycham głęboko, poprawiam swój hełm. Dochodzimy do pewnych kompromisów, czekamy wszyscy w napięciu na wieczór, kiedy rozpoczynamy próbę raz jeszcze.

zt.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Królewska Szkoła Baletowa   30.11.16 15:33

21.03.

Piękne pejzaże powoli malują się za chłodną szybą. Powoli nadciąga wiosna, dość nieśmiało malując świat odrobiną zieleni. Wierzę, że to wszystko ma jakiś głębszy sens. Że teraz może być już tylko lepiej. Także i ja obudzę się z zimowego snu, a mój piękny głos rozniesie się echem po wszystkich zakamarkach tego deszczowego kraju, pozostającego dla mnie czymś nieznanym. Tęsknię za Francją, jej pogodą, gdzie magiczna kultura oraz sztuka pachniała najintensywniej, tuż po przekroczeniu granicy. Wyspy chociaż mają swój urok nie są w stanie dojrzeć do mojego niezaprzeczalnego talentu. Wierzę w to, gdyż bardzo chcę w to wierzyć. Codziennie rano zaraz po otwarciu oczu siadam na łóżku i rozgrzewam struny głosowe. Dźwięki przecinają stabilne powietrze, decybele łaskoczą ośrodek słuchu. Drgania niewidoczne jak ja. Nikt na mnie nie patrzy, nie widzi przeobrażenia z czegoś trywialnego, jeszcze niedopracowanego w coś, co ma moc. Głos się oczyszcza, tak jak oczyszczam swoje ciało podczas kąpieli. Nie przestaję śpiewać. Wynajduję kolejne zwrotki z pamięci. Śpiewam po włosku. Nie wiem nawet co takiego, tekstu zawsze uczę się na pamięć. Maestro zawsze tłumaczy mi ogólną fabułę spektaklu, a w moich myślach pojawia się pomysł. Jak zagrać wzgardzoną przez ukochanego kobietę? Jak przekazać ból kobiety w kwiecie wieku po stracie syna? Jak oddać cierpienie lichej nędzarki trawionej mroźnym podmuchem wiatru prawdziwej zimy? Jak ukazać zachwyt księżniczki spotykającej miłość swojego życia? Te wszystkie emocje siedzą we mnie, muszę je tylko z siebie wydobyć. Wyciągnąć łabędzią szyję, z wnętrza unaocznić uczucia, przenieść je na wrażenia słuchowe. Dźwięk. Najpiękniejsze, co Merlin mógł na ziemi stworzyć.
Wychodzę z żeliwnej wanny, osuszam ciało ręcznikiem, stąpam z gracją po drewnianych podłogach. Przedstawienie wciąż trwa. Nawet wtedy, kiedy wcieram krem w skórę, kiedy przywdziewam najwspanialsze ubrania, kiedy otulam się zmysłowym zapachem, a twarz pokrywam starannym makijażem. Muzyka płynie w grzebieniu układającym złociste pukle. Powinnam mieć już zmęczone gardło - sięgam po szklankę wody, wypijam ją jednym tchem. Robię krótką pauzę kiedy teleportuję się do centrum Londynu. W ciszy też stawiam kroki, zmierzam do przepięknego budynku szkoły baletowej. Niestety nie, nie czeka mnie dziś występ na żywo. Muszę dużo ćwiczyć, żeby w kwietniu wszystkich zaskoczyć. Niech padną na kolana przed potęgą mojego kontraltu. Niech myślą, że zsyłam na nich słodki sen przepełniony szczęśliwością oraz pomyślnością.
Z determinacją wkraczam do środka, rozbieram się ze zbędnych rzeczy mających na celu ochronić moje ciało przed zimnem. Stukot obcasów odbija się głośnym echem kiedy przemierzam kolejne korytarze. Aż docieram na miejsce spotkania. Widzę w nich zarówno znajome jak i nieznajome twarze. Doświadczonych jak i niedoświadczonych śpiewaków. Uśmiecham się promiennie (to element stroju scenicznego), witam z tymi, którzy powitania są godni. Resztę zbywam milczeniem.
Część z nas rusza w stronę garderoby. Zasiadamy przy ogromnych toaletkach pełnych kosmetyków oraz peruk. Za nami znajdują się wieszaki z różnymi kostiumami, butami oraz innymi dodatkami. Wpatruję się w swoje nieskazitelne oblicze wierząc, że zabłysnę na tej próbie. Nie wiem czy wśród widzów będzie ktoś, kto ma realną władzę w tym biznesie, ale nie przestaję marzyć. Kiedyś odniosę sukces i tak. Wolałabym już, teraz, natychmiast, ale mogę i poczekać. Kolejne uniesienie kącików ust. Jedna z zatrudnionych wizażystek staje właśnie przy mnie. Doskonale wie, co powinna zrobić. Mamy grać turystów zagubionych w dżungli.
- Dużo, dużo zielony - mówię więc bez ogródek. Mam swoją wizję. Ona wie, że ma inne wytyczne, ale nie chce się ze mną kłócić. Ostatecznie nie jest to próba ani generalna, ani nie jest to przedstawienie przed docelową widownią. Spełnia więc moją zachciankę. Zamykam oczy, a kiedy już mogę je otworzyć przyglądam się obrazowi widocznemu na srebrzystej tafli. Właśnie maluje mi usta. Zaraz przychodzi fryzjerka próbująca magią natapirować mi włosy. To boli mnie najmocniej. Krzywię się myśląc, że to niechybny koniec moich cudownych włosów. One są równie magiczne jak ja. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. To geny.
Efekt końcowy nie jest tak piorunujący jakbym tego chciała, więc prycham przez chwilę niezadowolona. Wywracam oczami ostatecznie uznając, że już trudno.
- Musieć postarać bardzo na premiera - oznajmiam im natomiast. Żeby nie miały wątpliwości - następnym razem nie ujdzie im to na sucho. Wzdycham z politowaniem nad brakiem ich umiejętności, chociaż od ostatnich wydarzeń w domu mody Parkinsonów staram się być bardziej empatyczna. Rozumieć, że nie wszyscy są tak uzdolnieni jak ja. Dlatego smucę się nad ich okropnym losem, żeby w chwilę później wziąć przygotowany dla mnie strój. Ubieram go w przymierzalni długo poprawiając - coś nie leży właściwie. Wołam jedną z moich koleżanek, ale i ona nie potrafi przywołać materiału do porządku.
- Nic dziś wychodzić nie - rzucam już trochę rozdrażniona, cały czas badawczo przyglądając się sylwetce w lustrze. Coś z szyciem na moich biodrach jest nie tak, a ja nie rozumiem dlaczego. Niestety próba już się zaczyna, dlatego rezygnuję z dalszych poprawek oraz słów pełnych niezadowolenia. Idę na scenę - tam, gdzie moje miejsce.
Spektakl trwa. Główni bohaterowie śpiewają wyciskając ze swoich krtani ostatnie soki. Muzyka płynie po pomieszczeniu. Za nimi zjawiam się ja oraz kilka innych śpiewaczek. Zmienia się nastrój - spokojne, sielankowe dźwięki zastępowane są przez energiczne, wysokie tonacje nakładające się na siebie. Tworzymy naprawdę udany chórek gdyby nie to, że mój głos prezentuje się najlepiej, naturalnie. Rozbrzmiewa z całą mocą, ściskam aż dłoń nie chcąc wypaść z tej fali. Fali sukcesu. Chodzimy po sztucznej dżungli kończąc pierwszy akt. Nadchodzi czas odpoczynku. Następnie akt drugi, który tym razem rozpoczynamy. Każda ma swoje pięć minut kiedy to śpiewa w pojedynkę. Jestem trzecia, za mną są jeszcze dwie osoby. Daję z siebie wszystko słysząc, że jest naprawdę dobrze. W końcu schodzimy ze sceny, ku mojemu wielkiemu zawodowi. Wracamy do garderoby, gdzie czekają na nas eliksiry wzmacniające oraz regenerujące głos. Myli mi się moja toaletka, biorę fiolkę z tej obok. Jedna z dziewczyn nie mogąc dojrzeć swojej, wybiera tą moją. I wtedy dzieją się okropne rzeczy.
Zaczyna krzyczeć, a jej twarz… zmienia się. Przybiera różne kształty, których nie rozpoznaję. Zamieramy w bezruchu, wystraszone. Spoglądamy na ten niecodzienny spektakl nie wierząc w nasz zmysł wzroku. Po kilku niesamowicie długich minutach kobieta zamienia się… w świnię? Mrugam gwałtownie z niedowierzaniem, ale tak. Zamiast twarzy ma świński, różowy ryjek. Nie wiem czy jestem bardziej zszokowana czy rozbawiona tą sytuacją. W końcu nie wytrzymuję, a zamiast pięknego głosu z mojego gardła wydobywa się głośny śmiech. Jeszcze dwie dziewczyny też się śmieją, ale reszta przejęta jest losem swojej koleżanki.
- To nie jest śmieszne! Przestańcie! - krzyczy ta niezbyt ładnie przemieniona. Próbuję zachować powagę, ale jej niekontrolowane chrumknięcie na końcu wzbudza we mnie kolejną salwę wesołości. - Trzeba ją zabrać do uzdrowiciela - mówi inna, po czym chwyta tamtą za rękę i obie wychodzą.
- Nie wiem co się tak śmiejesz, Baudelaire. To miało być dla ciebie - oznajmia jeszcze inna z zebranych w pomieszczeniu. Patrzę na nią zdziwiona, już bez radości. - Nie patrz się tak. To dlatego, że jesteś wredna - dodaje, wywracając zaraz oczami. Nie wiem co o tym myśleć. Uważam to za kompletną bzdurę - ja, wredna? Tylko dla tych beztalenci. Ach, no tak…
Wzruszam ramionami dając do zrozumienia, że ich opinia się dla mnie nie liczy. W żadnym razie. Zaszczycam ich jeszcze mało przyjemnym uśmiechem uznając, że nie muszę się z nimi zadawać. A eliksiry będę kupować sama, z zaufanych źródeł, ot co. Siadam więc na krześle już przed swoją toaletką. Macham różdżką wypowiadając zaklęcie zmywające makijaż. Nakładam nowy. Włosy też doprowadzam już do porządku. Po przebraniu się nie żegnam się z nikim. Te wszystkie panny są po prostu zazdrosne o mój talent - no trudno. Przed wyjściem ubieram malinowy płaszcz, a potem znikam w kolejnej alejce.

zt.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Cece Sykes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes http://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca http://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste http://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 http://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
22
Czysta
Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
4
10
2
13
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Królewska Szkoła Baletowa   17.02.17 22:19

15 kwietnia
Wydawało Ci się kiedykolwiek, że pasja może być czymś, co potrafiłbyś umieścić na piedestale? Czy miałeś wrażenie, że gdy już dorośniesz, oddasz swoje życie w dłonie Merlina, pozwalając mu na popchnięcie Cię w kierunku tak silnie związanym z dziecięcymi marzeniami, że aż przypominającym ułudę? Żwawe obroty i piękna muzyka miały nastrajać Cię pozytywnie na przyszłość. Miałeś wirować raz po raz w dzikiej gonitwie ku doskonałości, niepomny na przepracowane mięśnie i opuchnięte kolana. Krwawiące palce miały być jedynie nieznaczną niedogodnością, możliwą do zlikwidowania w kilka sekund silniejszym węzłem i eliksirem przeciwbólowym. Tańcz, baletnico, tańcz. Szalej w piruetach, walcz o lepszą przyszłość, pozwól wybrać samej sobie swój własny los, niepomna na utyskiwania rodziców, widzących dla Ciebie świetlaną przyszłość na łamach Czarownicy. Możesz być tą piękną, ciemnowłosą tancerką. Sławną, pożądaną i niewysłowienie powabną, gdy jej gibkie ciało zaczyna się poruszać. Ciche, lekkie kroki, delikatny stukot pointów o śliską posadzkę. Pięć podstawowych pozycji, odrobina sissonnes, wymieszanych z glissade, może i miejsce na fondu, zabawne échappé, urocze soutenu. Czas na zajęciach umykał szybko, wszak była to dla Ciebie prawdziwa przyjemność. Potem zapadałaś się w fotelu rodziców, a mama tuląc Cię do piersi bandażowała Twoje nabrzmiałe stopy. Wydawało Ci się, że tak należy postąpić, a jednak znalazłaś się tutaj akurat teraz. Wpatrywałaś się w zdjęcia na jasnych ścianach, odnajdywałaś relikty przeszłości, gdy muskałaś palcami drążki. Wciąż pamiętałaś smak przelanego w tej sali potu oraz gorzki aromat łez, gdy dosięgały Cię porażki. Pierwsza skręcona kostka, zdarte pointy czy spektakl, w którym nie zdołałaś wziąć udziału. Urocza mieszanka, pamiątka z lat szczenięcych, do jakiej chciałabyś kiedyś wrócić. To dlatego tak zawzięcie wirujesz, skaczesz i opadasz. Ciału, chociaż teraz o wiele wyższemu, wciąż nie można odmówić zgrabności i gracji. Czasem podwinie się noga, to zrozumiałe po tylu latach, ale wypadłszy z rytmu, nadrobiła czymś więcej. Uśmiechem i improwizowanym przejściem. Muzyka wreszcie milknie, a ona leży na posadzce. Ma wrażenie, że skóra paruje jej z wysiłku, a pot zalewa jej oczy. Pomimo cienkiego materiału niemalże przeźroczystej sukienki, czuje jak emanuje z niej prawdziwy ogień. Wzdycha, kiedy szczęście wypełnia nie tylko jej ciało, ale i duszę. Już od tak dawna nie wspinała się na najwyższe piętro, nie uciekała do swojej ulubionej nauczycielki, nie prosiła jej o udostępnienie sali. Obie wydawały się być tym pomysłem równie uszczęśliwione i zaczęło się. Od samego rana w domu młodych Sykesów panowały pustki. Dzisiejsze, prawdziwe życie Cece, toczyło się w tej niewielkiej sali baletowej.




DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Powrót do góry Go down
Eden Sykes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4185-edward-sykes http://www.morsmordre.net/t4253-orion#87461 http://www.morsmordre.net/t4254-eden#87462 http://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 http://www.morsmordre.net/t4346-eden-sykes#92898
żeglarz, łowca magicznych stworzeń
25
Czysta
Kawaler
Życiem szczur lądowy kieruje sam,
Chce - zostanie, lub pójdzie w dal,
Ale kiedy morze wejdzie w krew,
Gdy zawoła - pójdziesz wnet.
7
13
0
0
0
0
0
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Królewska Szkoła Baletowa   02.03.17 16:22

Kiedy Eden był dzieckiem raczej nikt nie mówił, że będzie z niego dobry kucharz. Wszyscy raczej wróżyli mu karierę przyszłego kapitana statku, a jak się okazało zaszedł w może niezupełnie, ale nieco inną stronę. Możliwe, że bycie łowcą poniekąd nauczyło go sztuki gotowania, w końcu czasem to co upolował trafiało na stół podczas obiadu.  Poza tym kiedy to siostra nie potrafiła gotować... zwyczajnie sam postanowił się tego nauczyć. Dlatego też wiedząc, że tej znów nie ma w mieszkaniu, a tak się składało, iż posiadał wiedzę na temat tego gdzie będzie, postanowił coś dla niej przygotować. Tym czymś na początku miało być coś bardziej pożywnego, jednak podczas zakupów postanowił, że będą to ciasteczka. Cece raczej ucieszy się na ich widok, tak więc był to całkiem niezły pomysł, z resztą gdy wrócą mógłby zrobić coś 'normalnego'. Właściwie to nie przyjąłby do wiadomości, gdyby miało być inaczej, zaciągnąłby siostrę do mieszkania i już.
Pierwszą próbę przypomnienia sobie właściwej receptury podjął kilka dni wcześniej, jednak seria niefortunnych zdarzeń sprawiła, że próba ta została udaremniona. Oczywiście zamierzał podzielić się tą historią już podczas spotkania na które zmierzał, trzymając pakunek w obu rękach. Czuł się trochę nieswojo wiedząc gdzie idzie, miał nadzieję, że siostra nie będzie nakłaniała go do tańca, ani do zakładania stroju, w którym najpewniej czułby się najgorzej na świecie. On mógł jedynie popatrzeć jak Cece odstawia te swoje fondue, czy inne takie, dziwnie nazywające się pozy. Pamiętał jedynie tą, bo jakoś kojarzyła mu się z gotowaniem.
Wkroczył do szkoły baletowej, od razu kierując się w stronę odpowiedniej sali, mniej więcej znał rozkład pomieszczeń w tym budynku, w końcu bywał tu już nie raz. Bez pukania wszedł do środka, od razu zauważając siostrę siedzącą na podłodze, zmęczoną siostrę.
- Chyba dobrze, że przyniosłem coś do jedzenia - rzucił bez przywitania, dumnie idąc w jej stronę z uśmiechem na twarzy oraz z zapakowanymi ciastkami w dłoniach - Proszę, to dla ciebie - pochylił się i podsunął jej paczuszkę prawie pod nos - Moja kochana siostra jak zwykle zmęczona, nie mogłabyś usiedzieć w domu co? - zaśmiał się z ich rodzinnej przypadłości i usiadł obok niej. Liczył na to, że pochwali jego wypieki, zwłaszcza, że trochę się namęczył próbując je zrobić. Patrzył na nią wyczekująco, dając jej do zrozumienia, że właśnie teraz nadeszła chwila na spróbowanie.


Powrót do góry Go down
 

Królewska Szkoła Baletowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Królewska Szkoła Baletowa
» Szkoły Magii na świecie
» Statut szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie [do edycji]
» Edukacja i Szkoły Magii
» Schody przed szkołą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17