Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Serpentine Lake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Serpentine Lake   29.04.16 2:36

Serpentine Lake

To w tej okolicy londyńczycy najchętniej schładzają się latem. Chłopcy na golasa wskakują do wody, dziewczęta ochładzają się w cieniu otaczających jezioro drzew. Grono łabędzi wyczekująco łypie na każdego, kto zjawi się w okolicy, w nadziei na poczęstowanie chlebem - choć czasem trudno stwierdzić, czy próbują prosić, czy grozić.
Nazwa jeziora czarodziejom nieodłącznie kojarzy się z legendą o młodej wiedźmie, która uciekając przed mugolskim linczem przez Hyde Park miała nagle oddać się strachowi - który jako potężny wróg przejął nad nią kontrolę i doprowadził do potężnego, ostatniego w jej życiu napadu serpentyny. Potężny wybuch magii wydrążył koryto, a płaczące niebo zalało je słoną wodą; odtąd Hyde Park został przedzielony jeziorem.


Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   11.05.16 21:55

| 15 listopad |


Nie spodziewała się takiego obrotu spraw, a przynajmniej nie w takim tempie. To było zadziwiające, że im dłużej lawirowała na granicy odpowiedzialności i ulotności chwil stawała się bardziej nieokiełznana i niezbyt przewidywalna. Mogli twierdzić o niej, że jest mało znaczącą jednostką, pionkiem ledwie, ale czy wogóle ruszyłoby to kogoś takiego jak Katya Ollivander? Oczywiście, że nie. Zazdrością ociekali ludzie słabi, którzy nie mogli dorównać doskonałości, a ona choć daleka była od niedoścignionego ideału, zdawała się przypominać to, czego mogły pragnąć kobiety. Zabawnym było jednak, że nie sięgały po to, a z biegiem lat stawały się bardziej zgorzkniałe, niż ktokolwiek był w stanie przewidzieć.
Oczywiście, nie usprawiedliwiała tego poprzez wpływ pana Mulcibera, który zanim się pojawił był w stanie usłyszeć o małej Katyi to i owo, a przecież swego czasu uprzykrzała swoim rodzicom życie, byle tylko dali jej spokój. Nie obchodziło młodego dziewczęcia przeszłość, bo żyła tym co miało miejsce teraz, choć skrupulatne wykonywanie zawodu kontrastowało z naturą nieokiełznanego ptaka. Trzeba było się nauczyć obcowania z tą konkretną szlachcianką, bo w pierwszej chwili przypominała wycofaną, zdystansowaną i nad wyraz cichą, ale potem? Nie było mowy o zamknięciu w okowach pięknego tytułu, który dla niej nie miał żadnego wartości. Ani teraz ani wcześniej.
Siedziała na ławaczce, która gnieniegdzie przypruszona była pierwszym śniegiem. Nie miała do końca pewności, czy aby na pewno jest to dobry moment, by rozważać poczynania z poprzedniej nocy, a przecież wydarzyło się coś, co było nieodpowiednie - wręcz naganne. Nikt jednak o tym nie wiedział, bo stało się to sekretem pomiędzy dwoma osobami. Co zatem mogła rozważać Katya, która wlepiała wzrok w białe upierzenie łabędzi i ich czarne niczym smoła oczy? Podchodziły do niej nazbyt śmiało i wyciągały szyje, by dała im jeszcze odrobinę ziarenek chleba. Była zabezpieczona, bo od lat spędzała tutaj długie godziny, gdy szukała samotności i odpowiedzi na niezadane pytania. Analizowała ich wolność, której pożądała jak niczego innego, a to co sprawiało, że chciała tego skosztować - było niemal na wyciągnięcie ręki.
Uśmiechnęła się pod nosem, aż w końcu podniosła wzrok i dostrzegła znajomą sylwetkę. Przygryzła policzek od środka, bo... Ile to właściwie minęło od ostatniego wspólnego obiadu? Dwa lata, a może trzy? Traciła powoli rachubę.
-Nie spodziewałam sie ciebie tutaj... Czyżbyś skończył wcześniej pracę? - spytała bez ogródek, wszak był już późny wieczór, a okolica raczej nie zachęcała do tego, by pałętać się po zaciemnionych uliczkach. Ona jak to na czarownicę przystało była odważna i nie bała się żadnego ataku, bo ten nie miał racji bytu. W to chciała rzecz jasna wierzyć. -Mam nadzieję, że nie doskwierała ci samotność - dodała jeszcze z rozbawieniem, bo była ciekawa czy ją pozna. Dawniej była mniej wyszczekana niż teraz, ale przecież zachowywała klasę, styl i przede wszystkim maniery, a Cassius? Znał ją od wielu lat i nie musiała przed nim nosić maski wyrafinowanej istoty, która oprócz ładnego wyglądu - nie ma nic więcej do zaoferowania.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time


Ostatnio zmieniony przez Katya Ollivander dnia 29.06.16 12:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   13.05.16 21:46

Ludzkie uczucia można było traktować w bardzo różny sposób. Jedni brali je bardzo poważnie, inni całkowicie ignorowali, a jeszcze ktoś różny od nich robił z nich dobry użytek. Kategoryzowanie najbardziej złożonej istoty chodzącej po Ziemi stanowiło nie lada wyzwanie, którego nie powinno podejmować się bez gruntownej wiedzy i przygotowania. Większość rodów szlacheckich wpajała swoim potomkom od urodzenia pewien rodzaj zasad ściśle związany z uczuciami. Ojcowie i matki podchodzili do tego na różny sposób, jednak wszyscy zgadzali się w jednej kwestii: Uważaj, kogo obdarzasz zaufaniem. Cassius nie wierzył, że po tym świecie chodziła choćby jedna osoba, która nie usłyszałaby tego sformułowania w takiej albo innej wersji. On sam miał z nim do czynienia już jako dziecko, które dało się wpuścić w las zgodnie z życzeniem podłej siostry. Myśl o kimś, komu powinien ufać doprowadzała go do szewskiej pasji, choć nie powinna. Przez lata ojciec próbował wpoić mu odrobinę zrozumienia dla niej, jednak wątpliwej jakości stan zdrowia młodego lorda nie pomagał. Również nasilająca się choroba matki wprowadziła nieco zamieszania w rodzinny ład i porządek przestrzegany zgodnie z dawną tradycją. Dziecinna złość względem starszej siostry przemieniła się w najczystszą nienawiść, którą z biegiem lat przykrył płaszczem złudnego poczucia bezpieczeństwa, rodzinnej niepewności oraz ambiwalentnego podejścia do całego świata. Dzięki temu wychowanie praktykowane przez Nottów od pokoleń zaczęło nabierać nowego, oryginalnego kształtu na jego osobie. Gdyby ojciec wiedział, jakie dokładnie efekty ono przyniosło, złapałby się za pierś, opadł w swój głęboki fotel w gabinecie i wypił kieliszek mocnego wina; a Cassius spojrzałby z cynicznym wyrazem twarzy na całą scenę i nalał sobie dużo mocniejszej whisky, aby odpędzić od siebie wszelakie myśli i wspomnienia.
Dziś jednak nie dane było mu osiągnąć ten stan. Cały poranek w swoim ministerialnym gabinecie pił zwyczajową porcję whisky, odpowiadając na krótkie notki wysłane z innych departamentów. Jak na złość wszyscy pragnęli uzyskać interpretację Kodeksu Tajności na poprawkę z 1833 roku, zamiast przeczytać krótki ustęp tekstu. Ten drobny incydent sprzed południa całkowicie wytrącił go z równowagi i cztery godziny później opuścił mury Ministerstwa, aby rozpocząć wędrówkę po mieście. Parę razy wylądował we własnych czterech ścianach w Nottingham, lecz ciągle wracał do Londynu, nie mogąc usiedzieć w jednym miejscu, aż dotarł do Hyde Parku, mając na sobie niezbyt mile widzianą czarodziejską szatę. W tamtej chwili jednak nie przejmował się swoim ubiorem. Jednym słowem był w stanie zmodyfikować czyjąś pamięć, sprawić, że zniknie, a nawet pozbawić życia. Jakże mógł przejmować się czymś tak trywialnym w obliczu narastającego zagrożenia. Jego paranoje i obsesje nie raz uratowały mu życie, kiedy spędzał wolne godziny na rozmyślaniu w miejscach takich jak to. Jednakże nie drgnął żaden mięsień, kiedy usłyszał znajomy głos. Nie zareagował przez dłuższą chwilę, walcząc z własnymi myślami. Nie mógł uwierzyć...
Katya... — wydobył z siebie zachrypniętym głosem, odwracając się w stronę czarownicy wolnym ruchem. Nie chciał, by oglądała go w jego nie najlepszym stanie, choć minęło parę lat od ich ostatniego spotkania. — Gdzie podziewałaś się przez tyle czasu? — spytał pretensjonalnie, splatając ramiona na wysokości torsu. Wyglądał na odrobinę rozdrażnionego w związku z żartobliwym zachowaniem kobiety, jednak nie zamierzał tego komentować. Jeszcze.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   22.05.16 21:47

Natomiast ona - młoda aurorka, dziewczyna, która od niemal zawsze uczyła się fachu u swego chrzestnego - nie ufała nikomu. I to nie tak, że nie potrafiła. Byli ludzie, którymi się otaczała, a których pragnęła obdarzyć ogromem oddania, szczerości i bycia sobą. Ostatnie wydarzenia zepchnęły ją jednak z piedestału i sprawiły, że zdystansowała się na tyle, by jedyne co od niej można było poczuć, to chłód i dziwnego rodzaju obojętność. Otwierała się tylko na tych, którzy pokazali, że są tego warci, a przecież ciągłe plotki, które docierały do niej sprawiały, że miała ochotę wydrapać oczy wszystkim salonowym harpiom. Trzymała się od tego z daleka i już dziś wiedziała, że święta, a także bal sylwestrowy spędzi w swojej samotni, a w ostateczności nieobecność na uroczystościach usprawiedliwi pracą i tym, że była zbyt zajęta, by poświęcić chwilę na to, by celebrować tak ważne dni. Zdarzają się w końcu co roku, a już za dwanaście mięsiecy obchodzić ten czas będzie ze swoją rodziną. Być może nawet pierworodnym, którego pragnęła i wyczekiwała. Co jeśli to była jedna z nielicznych myśli, która trzymała - jeszcze - szlachciankę przy zdrowych zmysłach? Doskonale wiedziała co informacja o chorobie u niej zapoczątkowała i to dlatego jako wprawny obserwator, a także osoba mierząca się z czarną magią, musiała nabrać oddechu, by nie dać się zwariować. Nigdy.
Teraz lawirowała na pewnej granicy, która już na zawsze winna pozostać w jednym miejscu. Nie potrafiła jej przekroczyć, a to tylko dlatego, że obiecała sobie lojalność wobec przyjaciół i gdyby zdecydowała się wejść gdzieś dalej, mogłaby zobaczyć za dużo. Otaczała się w końcu czarodziejami, a konflikty zdawały się narastać. Co mogłaby więc zrobić, gdyby została podstawiona i zapędzona w kozi róg? Podjąć jakąś decyzję; która byłaby dobra? Wycofanie się oznaczało tchórzostwo, brak ingerencji mądrość. Ollivander jednak nie była niczego pewna i to stąd brała się jej potrzeba odpowiadania na wiele pytań, które przed nią stawiano. Może to byłoby większym ułatwieniem, a także rozeznaniem w sytuacji, by tylko spróbować zrozumieć samą siebie.
Nie spodziewała się spotkania tutaj Cassiusa. Ba! Nie oczekiwała, że spotka tu kogokolwiek, kto niegdyś był nieodłączną częścią jej szarej codzienności. Sprawy jednak się komplikowały, a ona coraz częściej wpadała na ludzi, o których niemal zapomniała. To przez to odważyła się odezwać do mężczyzny i, pomimo że odczuwała lekki dyskomfort psychicznie, tak nie cofnęła się w tył. Była teraz inna i nie przypominała już w niczym niewinnej istoty, która chowałaby się za plecami starszej siostry, gdyby padły jakieś niewygodne słowa, przed którymi nie zdołałaby się obronić. Uśmiechnęła się więc do Lorda i zrobiła krok w przód, a jego zaskoczenie wprawiło ją w lepszy nastrój. Widocznie - nie była w tym sama.
-Przechodziłam kurs, trochę podróżowałam, aż w końcu wróciłam jako córka marnotrawna na rodzime ziemię - wzruszyła lekko ramionami, ale brzmiała całkeim szczerze. Nie miała powodów, by kłamać. Możliwe, że zrobiłaby to w stosunku do nic nie znaczących jednostek, które w ostatnim czasie zaszły Katyi za skórę, ale Cassius? Mógłby być jej bratem, powiernikiem, przyjacielem, ale w pewnym momencie pojawiał się zgrzyt. Jakby niewytłumaczalny żal i obarczanie winą i bała się, że to poczuję w tym momencie, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały. Zostawiła go w końcu, tak jak wszystkich, na których niegdyś jej zależało. -A ty? Opowiedz mi... Co się z tobą działo - zaproponowała z uśmiechem i chciała wierzyć, że to oczyści atmosferę, by mogli oddychać pełną piersią.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   14.06.16 13:31

Spotkanie poza murami ministerstwa czy posiadłością któregoś z krewnych kogoś, kto w młodzieńczych, prawie że dziecinnych czasach wypełniał sporą ilość czasu było dziwnym doświadczeniem. Właściwe dla Cassiusa otaczanie się męskimi kuzynami musiało mieć swój wyjątek w postaci Katyi, czy kilku innych (bliżej lub dalej spokrewnionych) kuzynek, jednak z tą szczególną osobą wpadał w różnego rodzaju kłopoty, jeśli tak mógł nazwać te wszystkie wydarzenia, które ich napotykały. Oczywiście wszystko zawdzięczał pokrewieństwu Percivala z Katyą. Nie łączyła ich żadna bezpośrednia linia, co też uniemożliwiało bliższe zapoznanie się. Ktoś mógłby nawet zasugerować, że stanowiliby bardzo ładną parę, lecz wybryk Cassiusa przy zakupie różdżki pozostał w pamięci obu rodzin. Ale to nie miało znaczenia. Nie traktował, ani nie trzymał Katyi szczególnie blisko. Oboje mieli do siebie ten dziwny, aczkolwiek bardzo wskazany dystans, a jednak potrafili nawiązać nić porozumienia, która pozwalała im na utrzymanie kontaktu. Z pewnością zawdzięczał to własnej chęci zgłębiania wiedzy oraz konfrontacji z rzeczywistością pewnych faktów. Cóż, nigdy też nie traktował jej jak prawdziwej damy. Będąc małym chłopcem trudno było mu podchodzić do niej z odpowiednią estymą i etykietą, i raczej spędzał z nią czas poza wszelkimi przyjęciami. Nie przypominał sobie, by byli razem obecni na choćby jednym, co właściwie mógłby złożyć na różnicę wieku, czy też późniejsze podejście ojca Cassiusa do plotek zasłyszanych na salonach, następnie przekazanych ukochanemu synowi.
Dziś jednak, po tylu latach od ostatniego spotkania miał okazję spojrzeć na młodą czarownicę z nieco innej perspektywy. Oboje dojrzeli do rozmów na trudne tematy, lecz tym samym pojawiły się pewne zgrzyty, których nie powinni w żaden sposób poruszać.
Wróciłaś wypełnić rodzinny obowiązek — skomentował, podchodząc nieco bliżej lady Ollivander. — Nie będziemy już pijać ognistej... Za kogo chcą cię wydać? — spytał prostolinijnie, nie zamierzając lawirować między słowami. Byli sami i nie obowiązywała ich żadna etykieta, co tylko odrobinę poprawiało nastrój Cassiusa. —Nie pójdziesz w rodzinne ślady, jak dobrze rozumiem...
Z cichym westchnieniem zapragnął opaść na jakąkolwiek ławeczkę lub innego rodzaju siedzisko, byleby nie musieć stać, kiedy przyjdzie czas na wyznania.
Jest zbyt wiele spraw, których nie powinniśmy poruszać — zaczął, wykrzywiając wargi — ale prędzej czy później wszyscy i tak się dowiedzą. Ja sam słyszałem tylko plotki. Nestor ponoć ma dla mnie kolejną kandydatkę na żonę. — Nie krył obrzydzenia na twarzy, wymawiając ostatnie słowo. — Mogę mieć tylko nadzieję, że tym razem nie będzie to kolejna panna z południa. Ojciec nigdy nie pozwoliłby na ślub z nieczystą kobietą. Pamiętasz moją pierwszą?




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   23.06.16 20:24

Wbrew pozorom, lubiła Cassiusa. Był nad wyraz bezczelny i nie czuł się skrępowany obecnością dalszej kuzynki, która winna być dla niego nieodpowiednia, o ile spotykali się z dala od czujnych oczu krewnych. A Katya? Tylko w takich sytuacjach potrafiła się odnaleźć, by nie przejmować się tym co mówi lub myśli. Tak też było przy Ramseyu, choć dopiero się poznawali i, pomimo że nie potrafiła sprecyzować kim dla nie jest, a stosunek do niego był iście ambiwalentny, to nie zrażała się arogancją i drwiną, która przelawała się przez niego naturalnie. Przeciętni szlachcice ją nudzili, toteż dobierała sobie niezwykle selektywnie towarzystwo, z którym chciała spędzać czas, a lord Nott miał to szczęście, że należał do ów grupy. Dystans musiał się jednak między nimi wytworzyć, gdyż lady przez lata nieobecności zmieniła się, a wycofanie było widocznie już w pierwszym kontakcie. Nie ukrywała tego, że preferuje samotność, która może przynieść ukojenie, ale nie umiała się bez reszty odciąć od ludzi, których obecnością się karmiła. Obserwowała ich i uczyła na pamięć, toteż bez trudu potrafiła ocenic ich autentyczność. Cassius wydawał się dziwnie rozluźniony.
-Rodzinny obowiązek... - powtórzyła po nim, a jedna z brwi mimowolnie powędrowała do góry. Mówił poważnie czy żartował? Nabrała powietrza w płuca i pokręciła z rozbawieniem głową. Był niemożliwy. -Och, doprawdy? - mruknęła pod nosem i wyprostowała się niczym struna. -Czy zamążpójście czyni mnie ubezwłasnowolnioną? - kluczowe pytanie i tylko jedna odpowiedź. Szowinistyczne poglądy, z którymi się nie zgadzała, ale przecież to była buntownicza lady Ollivander, która z pokorą nie miała nic wspólnego. Przynajmniej na ten moment. -To nie jest istotne, ale z pewnością otrzymasz imienne zaproszenie, wszak musi mnie ktoś odciągnąć na bok i podawać niedozwolone drinki - powiedziała spokojnie, ale w jej głosie zabrzmiała nuta czegoś niespokojnego. Nie widziała innego rozwiązania jak to, by Cassius pojawił się w zimowym ogrodzie, gdy cała szopka związana ze ślubem rozpocznie się na dobre. Zaskakującym mógł okazać się także fakt, że znał się z jej przyszłym mężem, co z pewnością wzbudziłoby w młodej kobiecie niemałe podejrzenia. -Nie zamierzam przestać tworzyć różdżek. Dobrze wiesz, że moje smukłe palce są niezastąpione... - uśmiechnęła się kącikowo i usiadła obok mężczyzny.
-Kolejna narzeczona? Rozkoszne; powinnam być zazdrosna? - spytała otwarcie, choć znał ją. Wiedział, że tylko żartuje i się zgrywa. Nie mogła być poważna i kpić z takiej sprawy, ale oboje mieli dość obojętny stosunek do pewnych spraw. Katya drżała jednak na myśl o małżeństwie, bo to oznaczało odebranie wolności, którą kochała ponad miarę.
-To było rozkoszne dziewczę - zakpiła i spojrzała na przechodząca parę, która obejmowała się i zbyt zażyle okazywała uczucia. -Znasz imię swej obecnej partnerki?




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.06.16 12:12

Słuchając Katyi popadał w dosyć specyficzny nastój. Lata znajomości z panną Ollivander wyrobiły swego rodzaju odporność na pewnego rodzaju odzywki. Dzięki temu mieli możliwość porozumiewania się monosylabami, jednak w opinii Cassiusa nigdy nie osiągnęli na tyle zażyłej relacji, by ktokolwiek śmiał zasugerować coś niewłaściwego. Długa przerwa od ostatniego spotkania tylko pogłębiła należyty dystans, lecz pewnych spraw się nie zapominało; tak jak nie zapominało się wspólnie wypitego alkoholu i wypowiedzianych po jego spożyciu słów.
Wspomnienie to wraz z odpowiedzią Katyi wywołało w nim cichy chichot stłumiony dłonią.
Mina twojego męża będzie bezcenna, kiedy odprowadzę cię pijaną pod drzwi — skwitował krótko, niejako dając sygnał, że nie warto ciągnąć tematu. Poruszali znacznie ważniejsze kwestie i to na nich powinni się skupić.
Liczę, że pewnego dnia mój syn będzie miał szansę zakupić różdżkę z twoich rąk, lady Ollivander — odezwał się, po raz pierwszy myśląc tak perspektywicznie i dalekosiężnie. — I nie będziemy mieć czasu, by bawić się jak za młodu, jednak będziemy pamiętać, kim jesteśmy i skąd pochodzimy.
Westchnął cicho, robiąc kilka kroków w stronę dziewczyny. Mugolska para wywołała w nim jawne obrzydzenie, jednocześnie przynosząc kilka ulotnych myśli o narzeczeństwie. Dwukrotnie nieudanym. Nie chciał wspominać ani jednej, ani drugiej z panien, choć z Thalią czuł jakąkolwiek swobodę. Z południcą nie posiadał tej możliwości. Nic więc dziwnego, że zaręczyny zostały zerwane. Z resztą uwarzenie tego przeklętego Veritaserum słono kosztowało, ale było warte swej ceny. Nikt nie miał prawa dopuszczać się takiej zdrady na jego rodzinie. Inaczej posmakowałby prawdziwych uczuć i zdolności Cassiusa.
Kat... to tylko plotki. Mrzonka — zaczął cicho. — Nie wiem nic więcej. Ani kim ona jest. Ani z jakiego rodu pochodzi. Mogę mieć tylko gwarancję, że będzie szlachcianką, ale w tej chwili nie dbam o coś takiego. Skrupulatność nestora względem tych spraw jest niemalże legendarna, a po wcześniejszych doświadczeniach... cóż, nie warto o tym wspominać. Nie chcę o tym myśleć, Kat. Nauczyłem się nieść odpowiedzialność tylko za własne czyny. — Urwał, mnąc rękaw płaszcza. —Konieczność dźwigania czyjegoś życia... to trochę śmieszne. Żałosne nawet. Nie wiem już, co o tym myśleć. Dopóki plotka pozostaje plotką, mogę być spokojny.
Zerknął na dalszą kuzynkę poważnym wzrokiem, jakby nie chciał usłyszeć żadnego pocieszenia. I nie chciał. Brutalne zmierzenie się z rzeczywistością przynosiło lepsze skutki; i pozwalało upić się do nieprzytomności. Jakby kiedyś udało mi się tego dokonać raz i porządnie.
Prychnął cicho, wykrzywiając wargi w absurdalnym uśmiechu.
Oboje jesteśmy samotnikami. I oboje zostaliśmy skazani na taki sam los, choć z zupełnie innymi osobami.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   28.06.16 12:41

Nie lubiła relacji, które były zażyłe, bo to oznaczało, że musiała dwa razy przemyśleć decyzję, do której się skłaniała. W Londynie natomiast stała się wolna od takowych i dzięki temu bez trudu mogłaby ponownie wyjechać, nie odwracając się przy tym na ludzi. Po co zresztą? Od dawna przemawiał przez nią egoizm, a w ostatnim czasie zdawała się być jeszcze bardziej pochłonięta przez wizję myślenia tylko o sobie... Zbyt dużo razy się zawiodła, by poświęcać się po raz kolejny.
-Och, przestań o nim mówić - skarciła lorda bez namysłu i wbiła w mężczyznę czarne tęczówki. Teraz temat był skończony. Czy Nott jeszcze nie nauczył się, że to Katya musi mieć ostatnie słowo? Dla niej było to nad wyraz oczywiste, a przynajmniej w to wierzyła i w tym momencie dawała temu najlepszy popis. Nie zamierzała rozmawiać o narzeczonym, choć przecież nic złego jej nie zrobił, ale wizja ślubu była zbyt tłamsząca, by tak po prostu zgadzać się na wszystko.
-Pewnego dnia... - powtórzyła po nim i uśmiechnęła się blado. -Nie wiem czy będzie to możliwe, wszak czuję, że popełniłam błąd wracając tutaj z Norwegii - i nie kłamała. Mówiła całkiem poważnie, gdyż o powrocie do tamtego miejsca myślała nagminnie odkąd tylko postawiła stopę na rodzimej ziemi. Anglia nigdy nie była domem młodej szlachcianki, bo dusiła się tutaj bardziej niż w klatce, ale nikt o tym nie wiedział.
Nikt nie musiał wiedzieć.
(...)będziemy pamiętać, kim jesteśmy i skąd pochodzimy.
Jakież to ironicznie. Cassius nie miał pojęcia o życiu kuzynki i to przez to zatracali się w dystansie, który był dla nich odpowiedni. Nie zamierzała w końcu opowiadać każdemu o niesnaskach, a dzisiaj był dobry dzień do tego, by zapomnieć. Dlatego przyglądała się mężczyźnie i choć jej czarne tęczówki nie wyrażały żadnych emocji, to w tej jednej chwili trzymała nerwy na wodzy. Wydawać się mogło, że tak było odpowiednio, bo skąpana w zimnej obojętności i chłodnej kalkulacji, zachowywała swoje naturalne oblicze.
-Wierzę, że ta nieszczęśnica tym razem sprawi, że do ślubu dojdzie. Byłoby przykro, gdybyś wciąż nosił tytuł kawalera, ale jeżeli i ona się nie spisze, to możemy pomyśleć o zaręczynach - powiedziała z rozbawieniem, ale nie była to poważna propozycja. Katya nigdy nie chciała zostać żoną i być zależna od drugiego człowieka. Uległość nie była wpisana w jej naturą, a to czyniło ją trudną w wychowaniu, co z pewnością mogłoby poróżnić jeszcze bardziej tę dwójkę. Posłała rozmówcy przeciągłe spojrzenie, które skwitowała puszczeniem oczka na znak, że faktycznie tylko żartowała.
-Samotność, Cassiusie, jest widoczna najbardziej wtedy, gdy człowiek otacza się wieloma ludźmi, uśmiecha się, ale jego oczy pozostają bez wyrazu... - stwierdziła i ponownie skrzyżowała ich tęczówki. -Naprawdę uważasz, że jestem samotna? - nie uśmiechała się już, bo to nie był dobry moment, ale z pewnością odpowiedni na to, by odejść. -Twoja przyszła małżonka będzie się starała, by wasze życie było zadowalające, a to uczyni ją powierniczką sekretów i pozwoli na to, żeby szła tą samą drogą,co ty - mówiła zgodnie z tym co myślała, ale z każdą mijającą sekundą nie była pewna niczego. -Mojego losu nikt nie weźmie na swoje barki.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   20.07.16 13:08

Mimo tylu lat znajomości z kuzynką nie potrafił zrozumieć, jakim cudem nie skoczyli sobie do gardeł. Wprawdzie dorośli, jednak dziecinne animozje nadal wisiały gdzieś w przepaści dzielącej ich od skoczenia za sobą w ogień; a coś takiego nigdy nie mogło mieć miejsca ze zbyt wielu względów. Wystarczało, że okazywali sobie tę odpowiednią dozę szacunku i uznania, które gwarantowały spokojne współistnienie w szlacheckiej społeczności. Tak niewiele zapewniało im spokój i Cassius czuł się z tym spokojnie, choć Katya nie należała do najbezpieczniejszych wyborów.
Milczał, kiedy młoda Ollivander ustosunkowywała się do jego twierdzenia o samotności. Żadnej guli w gardle, która uniemożliwiałaby odpowiedź; nic wprowadzającego w zakłopotanie ani żadnego stwierdzenia nakazującego udzielenia przemyślanej odpowiedzi. W tej jednej szczególnej chwili dzisiejszego wieczoru czuł potrzebę wysłuchania wszystkiego, co miała do powiedzenia. Przez chwilę poczuł się jak w bogatym salonie czyjejś rezydencji, gdzie obserwował i zdawkowo wymieniał uprzejmości z gośćmi, torując sobie między nimi drogę do celu, z kieliszkiem wina w dłoni.
W końcu jednak zdołał wydusić z siebie krótkie stwierdzenie:
Sekrety są po to, by trzymać je w tajemnicy, a nie dzielić się nimi z innymi — Wszystko powiedziane tak sucho i obojętnie, jakby nie miało najmniejszego znaczenia, jakby nie znajdowali się w salonie, lecz miejscu, gdzie mogli na krótką chwilę opuścić maski serwowane każdego dnia. Jednak Cassius nie uczynił tego do końca i wprawdzie pozwolił sobie na drobny moment słabości, który szybko zamaskował przemierzeniem kilku kroków w tę i z powrotem. Niestety nie pomogło to zniwelować pojawiającego się rozdrażnienia. Był zmęczony nie tylko dniem, ale też powagą przypadkowego spotkania z Katyą. Nie przypuszczał, że coś takiego będzie miało miejsce w jej obecności, jednak wolał uprzedzić czarownicę o zbliżającym się końcu, wszak niegrzecznym było znikanie bez pożegnania.
Wyrażam wielką nadzieję, że moja przyszła małżonka nie okaże się pomyłką — stwierdził w końcu coś w temacie, którego nienawidził poruszać. — W każdym razie nie oczekuję, że zostanę zaaferowany czymś takim w ciągu najbliższych dni. Nestor wraz z ojcem z pewnością planują coś spektakularnego. Może na najbliższym sabacie wystąpią z odpowiednią informacją... chyba tylko lady Nott zdoła zdążyć za ich planami... — urwał, zerkając gdzieś w bok. Mugole kręcący się w pobliżu jeziora o tak późnej porze, nie mógł uwierzyć w coś takiego. Jeśli ktoś śledził jego lub Ollivanderównę... nie. Nic takiego nie powinno mieć miejsca.
Chyba pora na nas — rzucił półgębkiem, chcąc znaleźć się z dala od mugoli jak najszybciej.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   21.07.16 14:19

Może dlatego, że Katya przez niemal pięć lat pozostawała w ukrycia z dala od wszystkich? Przebywała jedynie z ludźmi, którzy uczyli ją do tego, by w najlepszej i najpełniejszej krasie piastować rolę aurora. Odsunęła się od arystokratycznego świata i uciekła przed każdym, kto tylko jawił się jako potencjalne zagrożenie. Dla niej takich osób było całe multum, ale nikt nie musiał znać prawdy, oprócz Lilith i Samuela, którzy byli przy niej w najgorszych możliwych momentach. Cassius zatem nie mógł wiedzieć, że jego droga kuzynka okazała się tchórzem, który pozbawiony własnej tożsamości szukał miejsca w świecie. Do tej pory jednak nie udało się młodej szlachciance odnaleźć chociażby jednego konkretnego argumentu, który pozwoliłby jej na to, co tak zawzięcie starała się odszukać. 
Bezskutecznie.
Nie spodziewała się spotkania z tym konkretnym mężczyzną, a każde inne zdawało się być  niezwykle uciążliwe, bo winna się tłumaczyć z nieobecności i braku bycia na wszelkiej maści spędach. Lawirowała na granicy, która stając się oczywistą, spadała w przepaść. Pod naporem wyrzutów, a także przykrych słów tonęła bez reszty, choć nie usprawiedliwiała się w żaden sposób. Dla niej to nie miało wartości i zapewne mieć nigdy nie będzie.
-Dlatego cały Londyn wiedział przede mną o moich zaręczynach - powiedziała ze spokojem i uśmiechnęła się pod nosem, kiedy wspomnienie minionej nocy uderzyło w nią z impetem. Wciąż czuła na sobie dłonie Ramseya, które tak bezczelnie płynęła wzdłuż jej żeber, aż na ramiona i przyciągały z taką siłą, której nie byłaby w stanie się oprzeć. To podłe z jego strony, ale niestety - miał na nią ogromny wpływ i to sprawiało, że nie podejmowała się walki. Nie zamierzała mu oddawać duszy, ale wyciągnięcie jak największej przyjemności ze spotkań z nim nie były czymś niewłaściwym. Już za kilka tygodni będzie do niego należeć w pełni i tylko o to chodziło.
-Och, Cassiusie, nie bądź sceptyczny. Może akurat okażę się piękną, zdolną czarownicą, która da ci niejednego, a przynajmniej dwóch potomków. To byłoby niezwykłe - rzuciła pod nosem i uśmiechnęła się kącikowo. -Dzieci mnie kochają, więc o przykładną ciotkę nie musisz się martwić - tyle w tym dobrego. Maluchy do niej lgnęły, jakby miała jakiś wabik na młodocianych czarodziejów. Charles sprawiał, że uśmiechała się niezwykle często, a Odyseusz mógłby zostać jej księciem, bo przecież po Morpheusu musiał odziedziczyć wszystko, co najlepsze. -Liczyłabym też na lady Nott, która z pewnością nie pozwoli ci zapomnieć o powołaniu. Jeszcze trochę, a zostaniesz starym kawalerem. Niemniej jednak wierzę, że... Na moim ślubie się pojawisz, wszak byłoby mi przykro, gdybym nie miała szansy zobaczyć twojego sardonicznego uśmiechu w chwili, w której powiem sakramentalnego tak... - nie ironizowała, choć mogło tak to brzmieć. Szanowała Mulcibera, a wizja zostania jego żoną, pomimo że nie w pełni satysfakcjonująca, to wcale jej nie wadziła. Był dużo ciekawszy i lepszy od tych wszystkich arystokratycznych snobów, a to tylko dlatego, że nie posiadał barier i to dzięki temu ona sama mogła obnażać się przed nim na każdej możliwej płaszczyźnie z pominięciem tej duchowej. 
-Do zobaczenia, lordzie Nott - skinęła jeszcze głową i wstała z miejsca, by ruszyć w swoją stronę. Nie musiał jej odprowadzać, bo jedyne co mu po sobie zostawiła, to zapach słodkich perfum i obietnica, że jeszcze się spotkają.

/zt K.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.07.16 14:41

Powstrzymał się z jakąkolwiek reakcją na wspomnienie o potomkach. Myślami krążył w zupełnie innych realiach, niemalże sprzecznych z tym, co działo się obecnie. Doskonale znał swoje obowiązki wobec rodu, jednak ciągle czuł się odsunięty od tego. Być może jego poprzednie narzeczeństwo mogło odnieść sukces, lecz przez te kilka lat zrodziło się w nim przekonanie, że dopiero teraz stawiał prawdziwe kroki w dorosłym życiu. Wszystko, czego dokonał wcześniej, przestawało mieć znaczenie. Nadal je posiadały, choć z każdym dniem coraz mniej zwracał na nie uwagę. Zupełnie tak jak niespecjalnie przejął się zniknięcie Katyi i uważał to za całkowicie poprawne posunięcie. Dziś jednak poświęcał jej całą swą uwagę, wbrew temu wszystkiemu co stworzyło dzielącą ich przepaść.
W ciszy przytaknął słowom Katyi. Absolutnie nie znał się na dzieciach.
Jestem pewien, że nie pozwolą mi o tym zapomnieć — odparł, chcąc ująć wszystko w jednej wypowiedzi. — Minęło tyle lat od moich pierwszych kroków na salonach. To już nie są lekcje, jak poruszać się w gronie arystokratów, by wszyscy byli zadowoleni. Ojciec nie skarci mnie za niedbały ukłon, czy słowną pomyłkę. Teraz na salonach jest dla mnie każdym innym arystokratą, z którym należało wymienić uprzejmości. I taką samą osobą będzie moja przyszła żona. Jestem pewien, że zdajesz sobie sprawę z tego, jaka to będzie dla niej krzywda, jeśli w porę nie przyjmie stylu Nottów. Ale to w tej chwili nie ma żadnego znaczenia, Katyo, choć ona z pewnością będzie towarzyszyć mi na twoim ślubie, nawet jeśli nie będzie on zbyt dobrze postrzegany przez arystokrację. — Posłał jej jedno z tych spojrzeń, którym jasno okazywał koniec rozmowy. Nie zamierzał więcej mówić. Nie chciał ani nie potrzebował. Powiedzieli sobie wystarczająco dużo, by rozejść się w pokoju.
Dobranoc, lady Ollivander — rzucił na odchodne i sam powstał z miejsca, po czym ruszył w zupełnie innym kierunku, chcąc jak najszybciej teleportować się do rezydencji.

| zt




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.11.16 14:23

| koniec marca

Siedziała na parkowej ławce, wpatrując się w wody jeziora. W Londynie było cieplej niż w znajdującym się dużo dalej na północ Westmorland, gdzie mieszkała. Wokół siebie nie widziała już ani śladu śniegu, a trawa powoli zaczynała się zielenić. Zachodzące słońce przyjemnie ją ogrzewało, więc poluzowała nieznacznie zapięcie płaszcza pod szyją, bo zaczynało jej się robić gorąco. Pojawiła się tu prosto po zakończeniu dnia pracy w rezerwacie Rosierów; deportowała się z Dover prosto do tego londyńskiego parku, gdzie miała spotkać się z osobą, która zamówiła u Slughornów eliksir. Woleli nie ryzykować przesyłania flakoników pocztą, bo mogłyby się potłuc lub wpaść w nieodpowiednie ręce. Jeśli wykonywali wywary dla kogoś z krewnych lub przyjaciół rodu, sprawa była prosta, wystarczało zaaranżować spotkanie w posiadłości Slughornów albo osoby, która potrzebowała wywaru. Ale nie zawsze tak było; Slughornowie cieszyli się dużą renomą jako alchemicy, więc nie tylko rodzina chciała korzystać z ich usług. A Evelyn lubiła sama dopilnowywać swojej pracy, chociaż ojciec wielokrotnie ją ostrzegał, że powinna bardzo na siebie uważać, w końcu była kobietą, w dodatku młodą. Samotną. Wychowana w szlacheckich realiach, nie kwestionowała niższości pozycji kobiety, chociaż nie czuła się osobą o niższej inteligencji ani pozbawioną umiejętności.
Więc jeśli już musiała coś takiego robić, zawsze więc wybierała miejsca neutralne i uczęszczane, jak na przykład parki. Chyba tylko skończony głupiec ryzykowałby, próbując zrobić coś niewłaściwego w miejscu, gdzie w każdej chwili ktoś może go zobaczyć. Pokrzepiona tą myślą, wróciła do wypatrywania swojego klienta. Miała nadzieję szybko załatwić wymianę eliksiru za zapłatę i wrócić do Westmorland, gdzie czekały na nią inne, z pewnością ciekawsze zajęcia. Kiedy zauważyła jakąś sylwetkę zmierzającą ścieżką, utkwiła w niej wzrok. Czy to on, czy jakiś przypadkowy spacerowicz cieszący się pięknem powracającej po zimie wiosny?




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.11.16 14:41

Wciąż pamiętał tę wykrzywioną w bólu twarz. Jego brata, którego potraktowano okrutnym zaklęciem podczas przepychanki, gdzie promugolscy obywatele protestowali przeciwko referendum. To miał być tylko strajk. Nikt nie spodziewał się odzewu od tamtej drugiej strony. A wtedy pojawili się oni. Ubrani w długi płaszcze i krzyczący, że szlachetna krew zawsze wygra. Zaczęli uderzać w strajkujących zaklęciami raniącymi bardziej niż można było do tego dopuścić. Był tam także jego brat. W ostatnich chwilach życia na zakrwawionym szpitalnym łóżku zdołał wyszeptać Szlachta nas zniszczy. Wcześniej Doriana nie obchodziła polityka. Owszem - nie miał nic przeciwko mugolom, ale nie miał również też nic przeciwko zachowaniu magii jedynie dla czarodziejów. Razem jednak z tym wydarzeniem wszystko się zmieniło. Zabrano mu coś, czego nie mógł odzyskać i zapanowało w nim szaleństwo. Chęć zemsty przysłoniła całą resztę. Nie wiedział jednak jak to spożytkować.
I wtedy nagle pojawił się list. Że zlecenie zostało już zrealizowane i czeka na odbiór. Zapomniał o tym, że zamówił eliksir u alchemika, bo przecież każdy człowiek by o tym zapomniał. Przejechał spojrzeniem po literach, aż zatrzymał je na podpisie. Evelyn Slughorn. Szlachcianka, której rodzina miała wrogi stosunek do mugoli i wszystkich, którzy ich popierali. Podała miejsce spotkania i godzinę. Świetnie. Park i wieczór? Skoro miał zacząć swoją zemstę, zacznie ją od niej. Złapał swój płaszcz i wyszedł z domu.
Zaczął padać zimny deszcz, a uliczne latarnie wyglądały brudno i blado w wilgotnej mgle. W innych lokalach pijani wrzeszczeli i kłócili się. Słońce zawisło nisko nad ziemią podobnie jak czerwona pochodnia. Od czasu do czasu ciężka, bezkształtna chmura wysuwała się i zasłaniała go. Lampy gazowe stawały się coraz rzadsze, a ulice z każdą chwilą węższe i ciemniejsze. W końcu jednak doszedł na miejsce spotkania, rozglądając się dookoła. Nie zauważył nikogo, chociaż po dłuższej chwili śmiechy pary go przestraszyły. Zaczął, więc iść w stronę ławki, na której siedziała młoda kobieta i najwyraźniej na kogoś czekała. Zamawiał ten eliksir listownie, dlatego musiał się upewnić czy to ona.
- Panna Evelyn Slughorn? - spytał, patrząc na nią uważnie i kłaniając się lekko. - Dorian Cavendish. Miałem odebrać zamówienie.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.


Ostatnio zmieniony przez Ain Eingarp dnia 27.11.16 15:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.11.16 15:17

Evelyn właściwie w ogóle nie interesowała się polityką, chyba że czymś, co bezpośrednio mogło dotyczyć jej rodu. Nie obchodziły ją sprawy zwykłych ludzi, ich problemy nie wywoływały w niej większego poruszenia. Oni żyli swoim życiem, ona – swoim. To szlachecki świat był jej światem, to jego sprawy mogły bardziej ją interesować, aczkolwiek nigdy nie należała do kobiet tylko czyhających na potknięcia innych, by czerpać z nich złośliwą satysfakcję. Jeśli chodzi o niedawne wydarzenia, wzięła udział w referendum dla świętego spokoju własnego oraz rodziny. Tak naprawdę żyło jej się dobrze w świecie, gdzie czarodzieje żyli we własnym odrębnym świecie, a mugole w swoim, ale spędzała jej sen z powiek myśl, że pewnego dnia mogłaby doczekać upadku wartości, w które wierzyła. Upadku szlacheckiego świata. Jakkolwiek nierealnie to brzmiało, i taka obawa pojawiła się w jej głowie, biorąc pod uwagę fakt, że w niektórych kręgach pochodzenie coraz mniej się liczyło. Choć na szczęście nie we wszystkich, bo kimże by była, gdyby zrównano ją ze szlamami?
Czas mijał, a słońce coraz bardziej chowało się za horyzontem. Niedługo nastanie zmierzch; zaczęła się więc niecierpliwić, naprawdę nie miała ochoty zostawać tutaj po zmroku. Mężczyzna, którego widziała wcześniej, przeszedł obok, jedynie przelotnie na nią spoglądając, ale ruszył dalej. To nie był jej klient. Postanowiła więc dać mu jeszcze piętnaście minut; jeśli się nie pojawi, to niech się później sam martwi, jak odebrać swój eliksir. Poświęcenie Evelyn miało swoje granice, jakkolwiek przyjemnie siedziało się w parku, nie lubiła po zmroku przebywać sama w zupełnie obcych miejscach, gdzie nie znała każdego kąta, jak miało to miejsce w przypadku jej rodzinnych terenów.
Wtedy jednak, kiedy Evelyn już miała wstać i znaleźć odpowiednie miejsce do teleportacji, zauważyła męską sylwetkę, która zbliżyła się do niej.
- Lady Evelyn Slughorn – poprawiła go odruchowo. – Spóźnił się pan. – W jej jasnych oczach błysnęła przygana. Był kimś obcym, spoza rodziny i znajomych, więc nie musiała być miła. – Przejdźmy więc od razu do rzeczy. – Nie miała ochoty bawić się w pogawędki; jej dłoń sięgnęła do kieszeni, gdzie trzymała schowany eliksir. Chciała dokonać wymiany i opuścić park, bo kiedy słońce zaszło i jedynym, co po nim pozostało, było czerwieniejące na zachodzie niebo, zrobiło się znacznie zimniej.
Nie przypuszczała jednak, że to spotkanie może się skomplikować.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.11.16 15:37

Podobno to on był tym spokojniejszym, bardziej stąpającym po ziemi bratem. Tym którego obchodziło co wydarzy się jutro, planującym, chcącym żyć spokojnie i bez większych załamań rzeczywistości. Podobno... W wielu aspektach się mylono. Na przykład z tym że brzydził się przemocą. Serce łomotało mu jak szalone, gdy szedł na spotkanie, ale później, z chwilą w której usłyszał jej głos i zobaczył niezadowoloną twarz nie było mu już tak okropnie jak wcześniej. Przecież czekał na taką okazję. Wrócił wspomnieniami do umierającego brata. W mózgu jedna jedyna myśl pełzała z komórki do komórki; dzikie pragnienie życia, najstraszniejsze pragnienie człowieka, napinające każdy nerw, każdy najdrobniejszy fibr. Brzydota, której niegdyś nienawidził, ponieważ przydawała rzeczom realności, obecnie z tego samego powodu stała mu się droga. Brzydota - to jedyna rzeczywistość. Ordynarna kłótnia, ohydna nora, brutalna siła szumowin życia, nikczemność złodzieja i wyrzutka społeczeństwa, wszystko to było żywsze w intensywnym swym realizmie od najwdzięczniejszych kształtów sztuki, od sennych zjaw pieśni. Tej rzeczywistości potrzebował właśnie do zapomnienia. W ciągu trzech dni będzie wyzwolony.
- Doskonale - mruknął, zanim szybko wyjął różdżkę, a cisze Silencio poleciało w stronę dziewczyny. Uderzyło sprawnie, a zaraz po nim nastąpiło silne uderzenie w twarz z otwartej ręki. Dziewczyna nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku. I chociaż bolałoby go to parę dni temu, teraz było mu wszystko jedno. Rozejrzał się dookoła i nie zobaczył nikogo, kto mógłby mu przeszkodzić. Nie zamierzał jednak ryzykować. Złapał ją za włosy i pociągnął po ziemi za kilka większych krzaków. Nikt nie mógł jej usłyszeć. Flammare uśmierzył jej chęć do kopania, jednak był to dopiero początek. Dorian raz po raz to zamierzał bawić się magią to fizycznością, czując, że mruczenie zaklęć nie dałoby mu poczucia, że naprawdę mści śmierć brata.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Serpentine Lake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17