Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Serpentine Lake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Serpentine Lake   29.04.16 2:36

First topic message reminder :

Serpentine Lake

To w tej okolicy londyńczycy najchętniej schładzają się latem. Chłopcy na golasa wskakują do wody, dziewczęta ochładzają się w cieniu otaczających jezioro drzew. Grono łabędzi wyczekująco łypie na każdego, kto zjawi się w okolicy, w nadziei na poczęstowanie chlebem - choć czasem trudno stwierdzić, czy próbują prosić, czy grozić.
Nazwa jeziora czarodziejom nieodłącznie kojarzy się z legendą o młodej wiedźmie, która uciekając przed mugolskim linczem przez Hyde Park miała nagle oddać się strachowi - który jako potężny wróg przejął nad nią kontrolę i doprowadził do potężnego, ostatniego w jej życiu napadu serpentyny. Potężny wybuch magii wydrążył koryto, a płaczące niebo zalało je słoną wodą; odtąd Hyde Park został przedzielony jeziorem.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   27.11.16 16:28

Evelyn nie spodziewała się tego. Była pewna kolejnej zwykłej, bezproblemowej wymiany. Ona da mu eliksir, on zapłaci, po czym oboje rozejdą się w swoje strony. Zazwyczaj tak właśnie to wyglądało, jeśli chodziło o wymiany z osobami spoza rodziny i znajomych. Nic więc dziwnego, że nie przewidziała zagrożenia i nie zdążyła zareagować, kiedy mężczyzna wyciągnął różdżkę i rzucił na nią zaklęcie uciszające, a następnie uderzył ją w twarz otwartą dłonią. Chociaż krzyknęła, bardziej z zaskoczenia niż z faktycznego bólu, z jej ust nie wydostał się żaden dźwięk. Uderzony policzek zapiekł, ale bardziej od niego zabolała duma.
Co to ma znaczyć? miała ochotę zapytać. Jak on śmiał potraktować ją w tak ordynarny sposób? Nie była jakąś podrzędną ulicznicą, którą mógł szarpać i bić bez żadnych konsekwencji. Już po chwili wylądowała na ziemi, flakonik z eliksirem wypadł z jej kieszeni i potoczył się po ścieżce, zatrzymując gdzieś pod ławką, ale nie obserwowała go, skupiona na wydostaniu z kieszeni płaszcza własnej różdżki. Mężczyzna szarpnął ją za włosy, niszcząc staranną fryzurę, co było w tym momencie najmniej poważnym zmartwieniem, bo już po chwili została przeciągnięta po ziemi niczym szmaciana lalka. Była drobna i szczupła, więc silnemu mężczyźnie nie sprawiło większego problemu zaciągnięcie jej w zarośla, gdzie, nawet jakby ktoś się tu pojawił, trudno byłoby ją zobaczyć. Bezskutecznie próbowała się wyrwać, z jej ust wydostał się kolejny (bezgłośny) syk, kiedy poczuła nieprzyjemne pieczenie spowodowane zaklęciem, które na nią rzucił. To tylko bardziej ją rozjuszyło, miała ochotę krzyczeć i odgrażać się, ale nie mogła wypowiedzieć ani słowa, kiedy jednak w końcu puścił ją, wreszcie udało jej się wyciągnąć różdżkę. Może pozbawił ją zdolności mowy, ale nadal mogła czarować niewerbalnie i zamierzała to zrobić. Jeśli myślał, że była zupełnie bezbronna i uległa, że strach zupełnie ją sparaliżuje, to był w błędzie. Może i była szlachcianką, ale nie była słabym dziewczątkiem mdlejącym ze strachu, gdy tylko zacznie robić się groźniej. Jeszcze pożałuje tego znieważenia jej, ale wciąż nie miała pojęcia, co chciał z nią zrobić. Okraść ją? Zgwałcić? Na myśl o tej drugiej ewentualności serce podeszło jej do gardła i zaczęła się szarpać jeszcze zacieklej, a po chwili z jej różdżki wystrzeliła niewerbalna Drętwota. Niestety zapewne wskutek stresu, szybkości rzucenia i drżenia ręki, minęła napastnika o kilka cali, uderzając w pobliskie drzewo...




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   28.11.16 13:10

Mogła się spodziewać naprawdę wiele. Ale on miał inne plany i był co do tego zdeterminowany. Chciał wyładować całą swoją nienawiść, złość, pogardę na niej. Wiedział, że nie naprawi tym całego świata, ale od czegoś trzeba było zacząć. Czyż nie? Miała po prostu pecha. Napatoczyła się w idealnym momencie, idealna osoba o idealnym pochodzeniu. Gdyby natrafił na kogoś, kto jeszcze ma neutralne podejście do spraw mugoli... Zastanawiał się czy jego działanie byłoby sensowne. Wtedy mścił by się na niewinnej osobie. A Evelyn Slughorn na pewno niewinna nie była. Wychowywana przez paskudnych ludzi, sama wyrosła na obrzydliwą miłośniczkę czystej krwi. Paskudztwo! Brzydził się nią! Brzydził się wszystkimi jej podobnymi. Uśmiech zadowolenia przemknął i osiadł na twarzy mężczyzny, wpatrującego się w tę niewdzięczną, a zarazem okropną postać, którą odtworzył jego umysł. Bo właśnie jej los leżał w jego rękach. To prawda. Mógł zareagować wcześniej, ale zwyczajnie nie pomyślał, że ta dziewczyna znajdzie w sobie jeszcze siłę na szukanie różdżki. Nie zamierzał jej w żaden sposób dotykać. Jeszcze czego?! Myślała, że mogłaby wzbudzić w nim cokolwiek prócz obrzydzenia? Grubo się pomyliła i mogła jedynie dziękować za to, że uderzył ją ponownie. Ale nie w twarz. Już nie. Złapał ją za włosy i zmusił, żeby spojrzała do góry. Kolano szybko znalazło jej podbrzusze, w którym okrutnie się zagłębiło, a Dorian zamierzał jeszcze sprzedać jej ponowne uderzenie, ale wyciągnęła różdżkę.
Krew uderzyła mu do głowy, policzki płonęły, gdy zaklęcie śmignęło mu tuż przed nosem. Obrócił się w jej stronę, na chwilę zatrzymując spojrzenie na drzewie za jego plecami. Szybko ją rozbroił, wykorzystując słabość i szok, który malował się na jej twarzy. Strach, który płynął w jej żyłach. Różdżka jednak upadła na ziemię niedaleko nich, a on podszedł do niej, by mocnym ruchem podciągnąć ją na nogi i zamachnąć się, by tym razem pięść dosięgnęła jej policzka. Potem jeszcze zgięła się w pół, gdy sięgnął do brzucha. Dokładnie tam gdzie boli najbardziej. Kopnął ją jeszcze usilnie w żebra, by poczuła jak to jest. I tak ból, który czuła, był niczym z tym, gdy patrzył na umierającego brata.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   29.11.16 1:30

Evelyn nawet nie znała jego pobudek. Nie wiedziała, dlaczego mężczyzna postanowił ją skrzywdzić, ale jeśli już, to bardziej brała pod uwagę scenariusz, że może to ktoś, kto żywił uraz do samych Slughornów. Może niezadowolony klient jej ojca? A może niedoszły alchemik, który przez kogoś ze Slughornów stracił szanse na karierę? Ściągnął ją tu pod pretekstem zamówienia eliksiru, więc siłą rzeczy pierwszymi skojarzeniami był motyw związany jakoś z jej rodem lub członkami najbliższej rodziny. Możliwości było wiele, ale żadna nie usprawiedliwiała ataku na przedstawicielkę szlacheckiego rodu, w dodatku kobietę. Mężczyzna, który podnosił rękę na kobietę, musiał być pozbawionym godności desperatem.
Ale Evelyn nie mogła go przecież zapytać o powody; pozbawił ją zdolności mowy, więc mogła jedynie wpatrywać się w niego w ciszy, próbując się przed nim obronić, chociaż już po chwili poczuła na swoim ciele bolesne kopnięcie. Może właśnie to sprawiło, że jej zaklęcie nie trafiło. Gdyby się udało, cała sprawa może już by się zakończyła, bo mężczyzna najwyraźniej nie pomyślał, że może mu się trafić bardziej waleczna ofiara, która nie skuli się, pokornie przyjmując ciosy, a będzie próbowała użyć magii. Ale wraz z chybionym zaklęciem straciła swój element zaskoczenia, a po uderzeniu mężczyzny różdżka wysunęła się z jej dłoni, lądując gdzieś na zwiędniętej trawie. Robiło się coraz ciemniej, więc jej nie widziała; zresztą, po chwili mężczyzna podźwignął ją i znowu uderzył w twarz. Evelyn jednak nie pozostała mu dłużna; zaczęła się szamotać jeszcze mocniej, w pewnym momencie uderzając go w twarz. Jej paznokcie prawdopodobnie pozostawiły parę zaczerwienionych śladów na jego policzku, ale po chwili znowu leżała na ziemi, tym razem czując kopnięcie pod swoimi żebrami. Syknęła bezgłośnie, wystraszona nie na żarty, ale w jej oczach nie było łez. Strach mieszał się z groźnymi błyskami; och, jak bardzo miała ochotę rzucić na niego któreś z najbardziej paskudnych zaklęć, jakie znała! Pragnienie to musiało jednak pozostać w sferze marzeń, tym bardziej że nadal nie odnalazła swojej różdżki, chociaż kiedy tak leżała, wpatrując się w niego z wściekłością, jej dłoń błądziła po podłożu w poszukiwaniu znajomego drewna, które było jej teraz bardzo potrzebne.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   29.11.16 19:54

Chociaż była o wiele niższa od niego, nie straciła chęci walki o swoje zdrowie i życie. Cóż. Nawet zbity pies miałby do tego odwagę. Nie sądził jednak, że ta szlachcianka okaże się, aż taka zadziorna. Przeorała mu twarz paznokciami, a on syknął, cofając się o dwa kroki, czując jak ból zaczyna rozchodzić mu się po twarzy,
- Ty cholerna dziwko! - warknął, łapiąc się za policzek i przenosząc spojrzenie na swoją dłoń. Teraz była we krwi. Bolało jak cholera, ale smak metalicznej krwi jedynie go nakręciła. Wiedział, że było mu wszystko jedno. Wcześniej chciał ją poobijać. Teraz z chęcią zobaczyłby jak ledwo łapie oddech, ostatnie łapczywe kęsy powietrza, które było dla istot najważniejszym elementem życia. - Pierdolona miłośnicza czystej krwi! - rzucił i od razu złapał ją za włosy, by odgiąć w tył i kolanem podbić jej potylicę. Musiało boleć. Wiedział o tym, ale nie przestawał. Odrzucił ją od siebie, gdzieś przed siebie na trawnik, wiedząc, że byli sami. Słońce już prawie zniknęło za horyzontem i lada moment miało się zrobić ciemno. Nie panowały również żadne ciepłe wiatry przez co ludzie siedzieli w domach. Co chwila również kontrolował czy nikt nie nadchodzi, nasłuchiwał, ale jedyne co dochodziło jego uszu był jego własny oddech i odgłosy uderzeń, które serwował dziewczynie. Jeden za drugim. Raz za razem. On nie czuł się zmęczony. Ciekawe co obrzydliwa lady miała powiedzieć.
Jednak nie zauważył tego, że wiedźma miała się czym bronić. Chwila nieuwagi i... Zapanowała ciemność.

|zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   29.11.16 21:03

Na ile Evelyn mogła to dostrzec, na policzku mężczyzny pojawiła się krew w miejscach, gdzie go podrapała. Nie był z tego zadowolony; zaczął krzyczeć i atakować ją z jeszcze większą furią. A więc o to mu chodziło; o jej pochodzenie, o to, że wziął ją (słusznie zresztą) za zwolenniczkę czystej krwi. Może było trochę prawdy w tym, że referendum i wcześniejsze dekrety wpędziły w strach czarodziejów nieczystej krwi, którzy teraz zaczęli pałać nienawiścią do tych, którzy, jak myśleli, byli przyczyną tych wszystkich zmian?
Ale Evelyn nie odpowiadała przecież za to wszystko, nie brała udziału we wprowadzaniu tych zmian. Jej jedyną winą było w tym momencie to, że była szlachcianką i że znalazła się w złym miejscu i czasie, stając się ofiarą furii, która musiała znaleźć ujście.
Jego uderzenia bolały ją, bolała również urażona duma (Evelyn nie lubiła się bać ani kulić się na ziemi, jak teraz) ale bardziej racjonalna część jej umysłu była skupiona na próbach odnalezienia różdżki. Kiedy ją odepchnął na trawnik, szczęśliwie upadła bardzo blisko swojej różdżki. W momencie upadku poczuła jej znajomy kształt pod sobą; wystarczyło odrobinę się przekręcić i sięgnąć po nią ręką. Gdy tylko się odsunął, by wziąć kolejny zamach, różdżka znalazła się w jej dłoni i skierowała się na niego.
To, że wcześniej ją uciszył, miało się na nim zemścić, bo nawet nie zauważył, kiedy rzuciła niewerbalnym zaklęciem. Tym razem udało jej się go trafić zaklęciem oszałamiającym i już po chwili jego ciało zwiotczało, upadając na ziemię obok niej. Przez chwilę wpatrywała się w niego, coraz silniej odczuwając siniaki i zadrapania, które jej sprawił. Była zdyszana, brudna i wymięta, a koniec jej różdżki nadal drżał, chociaż napastnik leżał nieprzytomny na trawie. Miała ochotę potraktować go czymś paskudnym, chciała, żeby poczuł choć przez chwilę podobny ból do tego, który sprawił jej, żeby pożałował podniesienia ręki na kobietę, ale to było zbyt ryzykowne. Musiała się jednak upewnić, że za chwilę się nie obudzi i nie zacznie jej ścigać, więc wyczarowała magiczne więzy, które oplotły go jak szynkę, po czym odebrała mu różdżkę i rzuciła ją w krzaki; minie sporo czasu, zanim się uwolni i ją znajdzie, a zanim to zrobi, ona będzie już daleko stąd.
Drżącymi dłońmi schowała swoją różdżkę i chwiejnym krokiem zaczęła uciekać, bojąc się tak od razu ryzykować aportacją w obawie przed rozszczepieniem. Musiała się oddalić, uspokoić i dopiero przenieść się bezpiecznie do posiadłości, gdzie będzie mogła doprowadzić się do porządku i ocenić, jakie szkody spowodował ten wariat, którego zostawiła w krzakach. Niech tam sobie leży, zasłużył na to. Evelyn nie przejmowała się tym, co się z nim stanie.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   30.11.16 17:39

Pogrzeb Cilliana. Te dwa słowa odbijały się echem w jego głowie już od wielu dni. Można by powiedzieć, że zdecydowanie był to za długi okres oczekiwania na podobne wydarzenie, ale równocześnie Raiden wciąż był roztrzęsiony i nie potrafił zrozumieć jak ani dlaczego tak właśnie się stało. Chodziło o to, że dopiero co przyjechał i tracił najważniejsze osoby w swoim życiu? Ci najbliżsi jak i przyjaciele po prostu znikali. Jakby za Carterem ciągnęło się widmo śmierci, które rozpoczęło się jeszcze gdy znajdował się w Ameryce. Świadomość, że można było mu odebrać to co ważne tak łatwo przerażała go. Nie zdawał sobie sprawy, ale częściej zaglądał na korytarze aurorów, by zobaczyć czy Sophia i Artis wciąż są w pracy i czują się dobrze. Nie widziały go, ale wystarczyło, że on zobaczył ich twarze, by wiedzieć, że może być spokojny. Chociaż na chwilę. W domu też gdy wracał późną nocą, zaglądał do ich pokoi. Spały tak błogo pozbawione wszelkich trosk. Rudowłosa główka zawsze wystawała ponad kołdrę, gdy cała reszta ciała była zwinięta w charakterystyczny kokon. Zupełnie jak za dawnych lat, gdy zanosił swoją młodszą siostrzyczkę spać. Kładł ją, zostając jeszcze chwilę, by zwyczajnie posłuchać jej spokojnego oddechu i tego jak zasypia. Jej umysł był daleko od niego w takich momentach, ale Raiden nie lubił, gdy zasypiała zupełnie sama. To były cenne chwile. Chwile które nie miały już wrócić. Nigdy nie żałował, że tak często wpakowywali się w kłopoty. Tacy byli, a Sophia zapatrzona w starszego brata nie potrafiła mu odmówić. I vice versa. Teraz mógł jedynie się zastanawiać czy jeszcze razem wpakują się w coś i razem z tego wyjdą. Jako rodzina i rodzeństwo. Jak kiedyś.
Gnębiony tymi wszystkimi myślami, po raz kolejny wyszedł z domu, by jakoś dać upust swojej wciąż rosnącej frustracji. Może podświadomie szukał mordercy Cilliana, chociaż tłumaczył sobie te spacery jako oderwanie się od wszystkiego, co przypominało mu o tej tragedii. Dopiero co siedzieli przecież razem w Dziurawym Kotle, śmiali się, wspominali dawne chwile. Informacje zebrane przez grupę aurorów i wysłanych z nimi funkcjonariuszy policji wracały do niego uparcie, a on szukał wśród nich prawidłowości. Prawidłowości i czegoś nowego. Może ktoś coś przegapił, a on w końcu by to znalazł?!
Nagle jakaś kobieta wybiegła kawałek dalej na ulicę. Nie wyglądała jakby się zgubiła. Wyglądała jakby uciekała. Raiden zmarszczył brwi i lekko zwolnił kroku, wciąż zbliżając się do nieznajomej.
- Ma'am? - rzucił w jej stronę, nie tracąc uwagi. Obserwował zarówno ją jak i otoczenie. Byli sami, ale praca policjanta i brygadzisty nauczyła go, że pozory często bywają mylące.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   30.11.16 21:21

Evelyn nigdy wcześniej nie znalazła się w podobnej sytuacji. Nikt nigdy nie podniósł na nią ręki, chyba że w żartach, w ramach dziecięcych przepychanek z rodzeństwem dawno temu. Nic więc dziwnego, że była roztrzęsiona i zaniepokojona, chociaż czarodziej, który poważył się na ten atak, zapewne wciąż leżał w zaroślach, w których go zostawiła. Evelyn zastanawiała się natomiast, co powinna zrobić. Zapomnieć o sprawie i mieć nadzieję, że więcej się na niego nie natknie? Czy może powinna opowiedzieć o nim ojcu, w nadziei, że dopilnuje on, żeby ten osobnik odpowiedział za zniewagę wobec Slughornów? Pewne było jednak, że po powrocie do domu nie mogła pokazać się matce; Guinevere mogłaby dostać zawału, widząc swoją córkę wyglądającą jak siedem nieszczęść, posiniaczoną, brudną, może nawet zakrwawioną. I chociaż Evelyn nie była tak pusta, żeby lamentować z powodu brudnej, rozdartej sukni, jej matka zapewne gotowa byłaby zrobić z tego wielką tragedię.
Gdzieś po drodze uświadomiła sobie, że nadal miała na sobie zaklęcie uciszające, więc zdjęła je, i w blasku światła jednej z parkowych latarni pobieżnie oceniła swój stan. Na jej paznokciach widniały ślady krwi (zapewne należące do mężczyzny, którego podrapała w trakcie szamotaniny), suknia była rozdarta od dołu i poprzylepiały się do niej fragmenty zeschłych liści i trawy, a jej włosy wyglądały, jakby wcześniej wplątał się w nie rozjuszony chochlik. Stanu swojej twarzy nie mogła ocenić, ale czuła, że jej warga szczypała nieprzyjemnie (musiała być pęknięta), a policzek zaczynał szybko puchnąć.
Minęła kolejną kępę krzaków, docierając do większej drogi. Tutaj raczej nie powinno jej nic grozić, ale zdecydowanie nie było to dobre miejsce na aportację. Zanim jednak odwróciła się i znowu zniknęła między parkowymi drzewami, zauważyła męską sylwetkę zmierzającą w jej stronę. Odruchowo się spięła, a w jej oczach błysnęła nieufność. Po dzisiejszym nie miała żadnych powodów, żeby ufać nieznajomym w parkach, dlatego ukryta w kieszeni dłoń zacisnęła się na różdżce. Tym razem już się nie da tak łatwo zaskoczyć, chociaż równie dobrze tym razem mógł być to jakiś zwykły mugol lub niewinny czarodziej, który wybrał się na wieczorną przechadzkę.
- Kim pan jest? – zapytała, nie odrywając od niego wzroku i utrzymując odpowiedni dystans. Mógł zauważyć, że nie wyglądała dobrze, ale mimo słaniania się na nogach, starała się utrzymać swoją nieufną, upartą postawę.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   01.12.16 13:31

Chyba oboje z Evelyn nie podejrzewali, że ich wieczorne wyjście skończy się lub dopiero zacznie w taki sposób. Raiden liczył chyba... Sam nie wiedział dokładnie czego oczekiwał po kolejnym późnym spacerze po mieście. Może naprawdę jego podświadomość chciała dorwać w tej właśnie chwili mordercę swojego najlepszego przyjaciela. Carter pragnął tego, chociaż wiedział, że ten nie zmaterializuje się mu sam przed nosem i poprosi o zamknięcie. Nawet gdyby Raiden pewnie nie pozwoliłby mu dotrwać do procesu. Nie byłby policjantem. Nie w tamtej chwili, ale nie sądził, by ktoś zdołał się powstrzymać. Szczególnie w tak krótkim czasie po morderstwie. Mężczyzna był rozbity i rozchwiany, nie wiedząc nawet z kim poruszyć ten ciężki temat. W domu i tak ta sprawa wywołała falę smutku, a nie chciał dokładać cierpienia ani Sofi ani Artis. Już i tak działo się wystarczająco wiele w ich życiu.
Odetchnął chłodnym powietrzem, wcale nie czując, że wiosna już nadeszła. Pogoda w ogóle się nie interesowała faktem, że powinno robić się cieplej. Jedynie jakieś tam delikatne podmuchy powietrza świadczyły o czymś takim jak zmiana pory toku. Może jednak Raidenowi jedynie wydawało się, że było coraz gorzej? Nie był tego całkiem pewny. Jak chyba wszystkiego w swoim życiu. Sądził, że dziś nie zdarzy się nic wyjątkowego. A jednak patrzył na oszołomioną, wyraźnie zabrudzoną kobietę z liśćmi we włosach. Nie wyglądała na obłąkaną, ale różnie bywało. Raczej miała kłopoty, ale nie zbliżył się za bardzo, stając w świetle latarni, by mogła go zobaczyć.
- Spokojnie. Policja - zaczął, po czym wyciągnął (bardzo powoli) swoją legitymację z Ministerstwa Magii, która w tym świetle dla mugola mogła wyglądać jak zwykła odznaka funkcjonariusza. Nie wiedział czy ma do czynienia z czarownicą czy zwykłą obywatelką w tarapatach. Tak czy tak - jego obowiązkiem była pomoc. - Wszystko dobrze? - spytał, nie opuszczając rąk i obserwując coraz wyraźniejsze ślady poturbowania na twarzy nieznajomej.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   02.12.16 11:55

Evelyn zdecydowanie nie wyglądała, jakby właśnie urządzała sobie miłą przechadzkę, a w tym stroju nie wyglądała również na mugolkę, chyba że na miłośniczkę staroświeckich sukien wyglądających jak z poprzedniej epoki. Dla mugola mogłaby teraz wyglądać jak zjawa z zamierzchłych czasów, ponieważ, jak przystało na osóbkę żyjącą w całkowitej izolacji od mugolskiego świata, kompletnie nie znała się na ich modzie i nie przejmowała się nią. Zresztą, zapewne poczułaby się urażona, gdyby wiedziała, że mężczyzna wątpił w jej magiczność, mimo że sama także nie była całkowicie pewna, że ma do czynienia z czarodziejem. Ostatecznie nie tylko magiczni mieszkańcy Londynu mogli odwiedzać ten park. Kiedy jednak wyciągnął legitymację (rozpoznała na niej symbole Ministerstwa Magii), zyskała pewność, że to był czarodziej. Niezależnie od tego, że nie ufała zbytnio ministerialnym służbom, teraz jego obecność mogła się okazać przydatna; w końcu opryszek, który ją napadł, z pewnością zasłużył na to, żeby odpowiedzieć za swój podły uczynek. Gorzej, gdyby bohaterski policjant postanowił przy okazji zabrać również Evelyn, ale dziewczyna nie użyła żadnego niedozwolonego zaklęcia ani nie posiadała przy sobie niczego podejrzanego, więc chyba mogła czuć się pewnie. Szkoda tylko, że nie pojawił się wcześniej, przyłapując tamtego mężczyznę na gorącym uczynku, może nawet zapobiegając całemu zdarzeniu. Wtedy nie musiałaby doznawać tego upokorzenia ani opowiadać o nim po fakcie, ale... no cóż. Przynajmniej miała satysfakcję, że ostatecznie pokonała go bez niczyjej pomocy.
- Można tak to ująć – powiedziała nieco sucho; poza siniakami, zadrapaniami i zniszczoną suknią nic jej nie było, najbardziej ucierpiała jej duma. Miała szczęście, że udało jej się go unieszkodliwić i uciec, bo w innym wypadku kto wie, jak by się to skończyło. Zaślepiony furią mężczyzna najwyraźniej jednak nie docenił dziewczyny i nie postarał się o to, żeby pozbawić ją możliwości obrony. Nie chciała jednak wdawać się w szczegóły, bo nie lubiła mówić o tego typu sprawach. – Ale w tamtych zaroślach znajdzie pan coś bardzo interesującego – skinęła głową w stronę zarośli, które było stąd jeszcze widać, w końcu nie uciekła bardzo daleko. – Myślę, że powinien się pan tym zająć – spojrzała na niego z ukosa, a jej drobne dłonie nieco nerwowo przygładziły brudną suknię.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   04.12.16 20:32

Raidena nie zajmował strój dziewczyny. Zresztą oboje jak widać mieli inne zmartwienia na głowie. Patrzył raczej na jej twarz i dłonie czy przypadkiem nie sięgają... No, właśnie. Najwidoczniej jednak teraz oboje już wiedzieli z kim mają do czynienia. Oboje pochodzący z czarodziejskiego świata, a po chwili obserwacji Carter zrozumiał, że najwidoczniej napadnięta była szlachcianką. Mogła więc ze stresu i zaskoczenia rzucić w niego jakimś zaklęciem, a dla niego nie byłoby to najlepsze rozwiązanie. Najwidoczniej miał szczęście do przybywania zdecydowanie za późno. Za późno by zobaczyć rodziców, za późno by zrozumieć, że jego przyjaciel nie powinien wyruszać sam na nocną sprawę, za późno w Chicago, za późno choćby i teraz dla tej nieznajomej, której los mógłby być inny, gdyby wyszedł z domu kilka minut wcześniej. Skrzywił się nieznacznie na swoją głupotę, ale miał co innego na głowie. Lub właściwie kogoś.
Podążył spojrzeniem za jej dłonią, gdy mówiła coś o zaroślach i interesującym celu. Domyślał się o co chodziło, ale nie ruszył się jeszcze by to sprawdzić. A przynajmniej nie w ciągu dwóch sekund. Podszedł już nieco pewniej do kobiety i spojrzał na nią z bliska, badając jej twarz spojrzeniem jakby oceniał właśnie jej stan. I tak właśnie też tak było. Gdy upewnił się, że nic sobie nie zrobi, odwrócił się, by spojrzeć czy nikt nie nadchodzi. Nikogo dookoła nie było, a dziewczyna była zbyt roztrzęsiona, by się teleportować. Musiała odpocząć.
- Proszę tu zostać - rozkazał w pewnej chwili, chociaż jego ton nie brzmiał w ten sposób i zniknął tam, skąd właśnie przybyła szlachcianka. Potrafił znajdował ślady, a naprowadzony znalazł się tam dwa razy szybciej. Spojrzał na leżącego mężczyznę, po czym rozejrzał się po miejscu zbrodni. Szybko zrozumiał co się działo. Odrobina wyobraźni i doświadczenia, obserwacji zrobiła resztę. Buteleczka eliksiru leżąca na ziemi, którą zauważył, podchodząc do zarośli również upewniła go w tym. Wyczarował na nadgarstkach wciąż nieprzytomnego czarodzieja kajdanki i oparł go o drzewo, które najwidoczniej potraktowane zostało drętwotą. Dopiero wtedy wrócił do kobiety, która wciąż tam była. Miał rację - była za słaba na teleportację. - Zabrać panią czy poczekać, aż odzyska siły? - spytał miękko, Ten skurwiel nie miał się nigdzie ruszyć. Nie, gdy był spętany zaklęciami, które rzucił na niego Carter.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   06.12.16 11:16

Evelyn nawet nie sięgnęła po różdżkę, chociaż byłaby gotowa to zrobić, gdyby napotkany czarodziej również okazał się mieć złe zamiary. Póki jednak nie wykonywał żadnych niewłaściwych ruchów, i ona nie podejmowała żadnej akcji poza obserwowaniem go. Dopiero, kiedy się zbliżył, drgnęła i poruszyła się niespokojnie, ale wytrzymała jego spojrzenie lustrujące jej twarz, zapewne odnajdujące na niej kolejne siniaki, których sama jeszcze nie mogła zobaczyć.
Kiedy kazał jej zostać, przez chwilę nie miała ochoty słuchać tego polecenia. Nie lubiła, kiedy jej rozkazywano (zwłaszcza kiedy robili to obcy, w dodatku nieszlachetni), ale była na tyle słaba i obecnie nieskora do buntowania się, że pozostała na ścieżce, podczas gdy mężczyzna ruszył w stronę, którą mu wskazała. Ciekawość tego, co zrobi z napastnikiem, także miała jakiś wpływ na to, że nie uciekła. Chciała to zobaczyć, upewnić się, że mężczyzna zostanie złapany i odpowie za swój uczynek.
- Nadal tam był? – zapytała, kiedy policjant już wrócił. Ale tak naprawdę wątpiła, żeby był w stanie tak szybko się obudzić i wyswobodzić, tym bardziej że odebrała mu różdżkę i wrzuciła ją gdzieś w krzaki. O tej porze szukanie jej byłoby niczym poszukiwanie igły w stogu siana. – Co się z nim teraz stanie? – W tym pytaniu nie było ani śladu troski o jego stan, była jedynie ciekawa, co go teraz czeka.
- Dokąd chce mnie pan zabrać? – zapytała; wolałaby tego uniknąć. Wolałaby uniknąć Munga, ministerstwa i tego typu miejsc. Jedyne, czego pragnęła w tej chwili, to wrócić do domu, zaszyć się w swoich komnatach i doprowadzić do porządku. Co prawda nie umiałaby się uleczyć, ale może maść na siniaki załatwiłaby sprawę. – Chyba dam sobie radę – zapewniła go jeszcze, znowu zerkając w kierunku krzaków. Wydawało jej się, że widziała kawałek nieprzytomnego czarodzieja opartego o drzewo.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   06.12.16 20:49

Nienawidził przemocy wobec kobiet. Odpowiednie traktowanie, które się im należało z samej racji bycia przedstawicielką płci pięknej było dla niego wręcz oczywiste, a jeśli ktoś podnosił na nie rękę, mógł liczyć się z pewnikiem bycia zlinczowanym przez Raidena. Każda zasługiwała na szacunek jak i bycie adorowaną. Przecież właśnie o to w tym wszystkim chodziło - w ich istnieniu. Miały być podziwiane. Nie rozumiał kto mógł skrzywdzić dziewczynę przed nim. Owszem. Należała do szlacheckiej części czarodziejskiego społeczeństwa, ale przecież wiedział jaka była ich rola. Nie miały nic wspólnego z prawdziwymi decyzjami. Patrząc na jej poobijaną twarz, widać było, że to naprawdę śliczna i dbająca o siebie młoda czarownica.
- Nigdzie się już nie ruszy. Proszę się nie martwić - zapewnił ją, wracając i stając w miejscu, gdzie przed chwilą był. Przynajmniej to że będzie sprawiedliwie osądzony mógł jej obiecać. - Chciałbym jedynie wiedzieć czy widziała gdzieś pani jego różdżkę? Identyfikacja będzie uzasadniona - dodał, przejeżdżając dłonią we włosach i czując jak złość na mężczyznę wzrasta z każdą chwilą. Aż trochę żałował, że był nieprzytomny i nie miał pretekstu, żeby złamać mu nos... Lub coś więcej. Słysząc pytanie nieznajomej, podniósł na nią spojrzenie. - Umieszczę go w Tower, gdzie będzie czekał na proces. Oczywiście mam nadzieję, że będzie pani zeznawać - dodał. - W takim stanie powinna pani udać się do szpitala, ale chyba wolałaby wrócić do domu. Jeśli mam kogokolwiek wezwać lub panią odprowadzić... Czułbym się spokojniejszy, wiedząc, że dotarła pani na miejsce - powiedział, nie chcąc jej ani urazić ani zbytnio się narzucać. Chodziło jednak o dopiero co pobitą kobietę, a sumienie nie pozwoliłoby mu na zostawienie jej samej.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   07.12.16 11:48

Evelyn także to nie mieściło się w głowie. Nie tylko była szlachcianką, ale przede wszystkim kobietą. Żaden wartościowy mężczyzna nie podnosił ręki na kobiety, a już na pewno nie w taki sposób, niezależnie od kierujących nim pobudek. Evelyn pewnie na długo zapamięta tę sytuację; nagłą napaść, strach towarzyszący jej, kiedy została uderzona i zawleczona w zarośla, i desperacką chęć wydostania się z tej sytuacji. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czuła. Nikt nie zmuszał jej, żeby naprawdę się bała, dlatego to było tak nowe i niepokojące doświadczenie, którego wolałaby nie powtarzać.
Na pytanie o różdżkę po raz pierwszy od początku tej rozmowy nieznacznie się uśmiechnęła, chociaż zaraz potem się skrzywiła, gdy pęknięta warga znowu zaczęła boleć i znowu pojawiła się na niej odrobina krwi.
- Widziałam. Sama odebrałam mu ją i rzuciłam w tamte krzaki. Chciałam mu utrudnić oswobodzenie się i ruszenie za mną – wyjaśniła, skoro uznał, że to ważne. Ale skoro miał własną różdżkę, łatwo mógł przywołać tamtą zaklęciem przywołującym. Trudniejsze zadanie miałby obezwładniony czarodziej, zdany na szukanie jej gołymi rękami.
- Wolałabym tego uniknąć, ale jeśli okaże się to konieczne... – Nie chciała być wiązana z żadnymi nieprzyjemnymi sprawami, nie chciała też, żeby jej rodzina była narażona na jakiekolwiek nieprzyjemności; ta myśl była gorsza niż myśl o opowiadaniu o tym wszystkim, co się wydarzyło. – Oczywiście, wolałabym wrócić do domu, moi bliscy z pewnością niepokoją się moją przedłużającą się nieobecnością. Ale, jeśli byłby pan uprzejmy, może mnie odprowadzić do Dziurawego Kotła, gdzie będę mogła skorzystać z sieci Fiuu.
To nie było daleko stąd, a skoro mężczyzna upierał się, żeby ją odprowadzić, zgodziła się dla świętego spokoju, tym bardziej, że naprawdę nie miała ochotę na żadną kolejną napaść, a w męskim towarzystwie czułaby się bezpieczniej na londyńskich ulicach po zmroku. Nie przepadała za spacerowaniem po mugolskich dzielnicach nawet za dnia, a co dopiero o takiej porze jak ta. Nawet, gdyby nie pojawił się kolejny podejrzany typ, zawsze mogła wpaść pod te cudaczne mugolskie ustrojstwa przypominające metalowe puszki na kołach. To byłby zaiste haniebny koniec dla młodego dziewczęcia z dobrego domu.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   07.12.16 18:58

Raiden zanim wrócił na ulicę do nieznajomej szlachcianki, wysłał patronusa z wiadomością do magicznej policji o przysłanie funkcjonariusza nad Serpentine Lake. Wiedział, że mógłby zostawić mężczyznę pod drzewem i odprowadzić kobietę, ale wolał nie ryzykować. Szczególnie że czarodziej został przyłapany na gorącym uczynku i miało być mu zapewnienie dłuższego jak nie stałego pobytu w Tower of London za napad. I to kogo? Szlachcianki, a jej rodzina na pewno nie odpuści mu tego tak łatwo. Musiał się liczyć z długą wizytą w więzieniu. Ostatnią rzeczą jaka mu była teraz potrzebna to nadzieja na złagodzenie wyroku. I dobrze. Carter miał nadzieję, że życie za kratkami da mu ostro popalić, chociaż za samą arystokracją w ogóle nie przepadał. I nie było się mu czemu dziwić. Po opowieści Artis jego negatywne odczucia się jedynie pogłębiły.
Gdy nieznajoma powiedziała, że jeszcze rozbroiła damskiego boksera, Raiden uniósł brwi w reakcji podziwu. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, ale niewątpliwie nabrał pewnego szacunku dla walczącej o swoje dziewczyny. Bądź co bądź kryzysowe sytuacje budziły w ludziach nieznane często odruchy.
- Pani zeznania okazałyby się niewątpliwie kluczowe i miałyby wynik na osadzenie - wytłumaczył spokojnie, chcąc jednak namówić kobietę do przełamania bariery niechęci. Wiedział jednak że jej słowa na pewno będą bardzo ważne. Jej, w takim stanie, przeciwko mężczyźnie. - Oczywiście może pani zeznawać jako osoba anonimowa, ale mimo wszystko będzie to niosło za sobą konsekwencje... - dodał, chociaż wątpił, żeby jakiś arystokrata chował się za bezimiennym znaczkiem na dokumentach. - W takim razie proszę mi pozwolić odprowadzić się do Dziurawego Kotła.
Zanim odeszli, tuż obok nich zmaterializował się jeden z policjantów, a po dostaniu odpowiednich informacji od Raidena, skierował się z powrotem do parku. Carter razem ze szlachcianką w milczeniu udali się do obranego sobie miejsca i gdyby nie okoliczności, mógłby powiedzieć, że był to całkiem miły spacer. Oczywiście gdyby nie okoliczności... Dopiero gdy zniknęła w zielonych płomieniach, Raiden odetchnął i przeteleportował się do Tower, gdzie czekał na niego winny napaści. To miała być dla niego niewątpliwie długa noc.

|zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Wynonna Burke
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3517-wynonna-persephone-burke http://www.morsmordre.net/t3530-tryton#61808 http://www.morsmordre.net/t3529-lady-burke-na-salonach#61753 http://www.morsmordre.net/t3531-wynonna-burke#61812
Łowca rzadkich ingrediencj, ex alchemik
24
Szlachetna
Zaręczona
Im difficult, but I promise
I'm worth it.
7
7
10
0
2
1
4
8
Czarownica
Snow Queen

PisanieTemat: Re: Serpentine Lake   07.06.17 19:11

18 kwietnia
Popołudniowe spotkanie z klientem minęło szybko i bez większych problemów. Nonna już dawno nauczyła się pracować z zleceniodawcami i nie dać się oskubać pośrednikom. Dzisiaj właśnie spotykała się z jednym z takich, na którego trzeba był uważać. Zawsze próbował dostać coś taniej, oczywiście nigdy nie mówił o tym klientowi zaoszczędzone galeony wciskając sobie do kieszeni. Mogło mu się to udawać z każdym, jednak nigdy z Wynonna Burke.
Po spotkaniu skierowała swoje kroki ku Serpentine Lake. Miała jeszcze chwilę czasu do umówionej z Deirdre godziny więc niespiesznie poruszała się wzdłuż jeziora, by odnaleźć miejsca najmocniej oddalone – nie tyle co od samego jeziora, a od ludzi, którzy zaczynali przychodzić do tego miejsca. Stawiała spokojnie kroki na trawie wzrokiem lustrując taflę jeziora skrzącą się w zachodzącym już powoli słońcu. Jej wzrok przykuła para karmiąca chlebem łabędzie. Powstrzymała się nie wywrócić oczami od tego całego romantyzmu, który niektórzy uważali za konieczny, czy też niezbędny.
W końcu znalazła ławkę skrytą pod wiekowym dębem, który rzucał nienachalny cień chroniąc przed słońcem. Widok malował się odrobinie mrocznie wśród rozświetlonych połaci zieleni, ale jednocześnie zdawał się idealnie współgrać i pasować do jej natury. Zasiadła na uformowanym drewnie unosząc dłoń i poprawiając niecierpliwie kosmyk włosów, który spadł jej na twarz. Spojrzenie na powrót ulokowała w jednym z łabędzie na jeziorze oddając się rozmyślaniom podczas oczekiwania na przyjaciółkę.
Wszystko zdawało się być nie tak i to upierdliwe uczucie towarzyszyło jej codziennie – od rana do nocy – a nawet podczas snu nie chcą pozostawić jej na chwilę samej i pozwolić na moment rozluźniającego oddechu. Może przesadzała? Może nie było podstaw do zamartwiania się, czy też kwestionowania wszystkiego, co zdawało jej się dziwne. Ale intuicja, na której nauczyła się polegać zdawała się drzeć w niebogłosy. A do wszystkiego, jako wisienka na tym nad wyraz niesmacznym torcie, dochodziło Rosier. Przeklęty Rosier, bęcwał nad bęcwały, zapatrzony w czubek własnego nosa opiekun smoków. Na wspomnienie o nim założyła ze złością ramiona na klatce piersiowe i prychnęła cicho wywracając oczami.
Potrzebowała rozmowy. I to nie z byle kim, a właśnie z nią. Ufała jej jak nikomu. I potrafiła doradzić Nonnie jak nikt i przemówić do rozsądku przekazując sensowe i logiczne argumenty jakby wiedząc, że w inny sposób nie jest w stanie jej przekonać. Bo i nie była. Tylko logika i sens przemawiały do Burke i tylko im była  wstanie zawierzyć.




You say

"I can fix the broken in your heart You're worth saving darling".
But I don't know why you're shooting in the dark I got faith in nothing.


Powrót do góry Go down
 

Serpentine Lake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17