Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dom aukcyjny Bonhams

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dom aukcyjny Bonhams   29.04.16 3:26

First topic message reminder :

Dom aukcyjny Bonhams

Jeden z pierwszych powstałych w Londynie domów aukcyjnych, Bonhams, mieści się nieco dalej od centrum; choć na codzień tłoczą się w nim mugole, unikalne czarodziejskie przedmioty można tutaj zdobyć każdego wtorkowego wieczoru. Stara japońska waza z ruszającymi się malowidłami? Ruszające się prehistoryczne posążki smoków? Wybitne rękodzieła sztuki jubilerskiej? Wyjątkowe obrazy najbardziej cenionych magicznych malarzy? A może - lampa Alladyna lub puszka Pandory? Czego tylko pragniesz: Bonhams może spełnić Twoje marzenia.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 http://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 http://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle http://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
14
0
0
5
0
19
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom aukcyjny Bonhams   28.12.16 2:02

Edgar nie spodziewa się tylu dodatkowych atrakcji. W skupieniu licytuje coraz to większe sumy, zastanawiając się dlaczego jego konkurent aż tak uparł się na ten sam posążek. Z tych samych powodów? Edgar ma szczerą nadzieję, że jednak nie - stara się znać swoich konkurentów, a tego jegomościa widzi po raz pierwszy w życiu. Czasami delikatnie zerka w jego stronę, lecz nie może dostrzec niczego istotnego. Ot, nieznajomy mężczyzna próbujący kupić interesujący posążek. Na początku podejrzewał, że to po prostu nie znający się na rzeczy kolekcjoner, tylko czy taki pierwszy lepszy kolekcjoner aż tak zawziąłby się na niewielką figurkę? Jest to możliwe, jednak Edgar nigdy za bardzo nie ufał ludziom, tym samym wszędzie próbując wywęszyć podstęp.
Aż tu nagle lewitująca taca wylewa na niego i kilku mężczyzn siedzących obok zawartość wszystkich niesionych kieliszków. Na moment zapomina o aukcji, będąc bardziej skupionym na fatalnej organizacji. Ostatkami sił powstrzymuje się, by nie rzucić pod nosem jednego z nokturnowych przekleństw, jednocześnie rozglądając się za jakąś osobą odpowiedzialną za całe zajście. Nie ma czasu wychodzić teraz z sali, więc wyciąga różdżkę i krótkim zaklęciem suszy swoją koszulę. Łypie wzrokiem na osobę z obsługi, która momentalnie przybiegła z przeprosinami, bardziej chcąc, by po prostu przerwała na moment aukcję i posprzątała cały ten bałagan. Nie chce jednak na to czekać, szczególnie, że z problemem sobie już poradził, więc wkracza ponownie do licytacji. Orientuje się, że sprawa nie jest jeszcze przesądzona, więc po raz kolejny tego wieczoru podnosi różdżkę, oznajmiając tym samym podwyższenie stawki. Ta licytacja nie może przecież trwać bez końca. Zniecierpliwiony podnosi stawkę o zdecydowanie większą kwotę, a z tyłu głowy zaczynają pojawiać się wątpliwości, czy to aby na pewno dobry pomysł. Wątpliwości szybko zostają rozwiane przez pewność siebie i szlachecką dumę, niepozwalającą na przejmowanie się pieniędzmi. Stać go, może sobie pozwolić na tak drogą figurkę, nawet jeżeli okaże się bezużyteczna. Może trafi się klient, który i tak zechce ją zakupić - a może po prostu będzie zdobić jedną z komnat w jego posiadłości? Tak czy inaczej spodziewa się, że jego konkurent po raz kolejny go przebije, ale to się nie staje. Słyszy Po raz trzeci... Sprzedane! i czuje jak ciężar spada mu z serca. Teraz, już oficjalnie jego, figurka zostaje zdjęta ze sceny i pracownicy stawiają na podeście kolejny przedmiot. To jednak Edgara nie interesuje, ponieważ wykonał swój plan w stu procentach. Złość spowodowana incydentem z tacą idzie w zapomnienie. Wstaje z zajmowanego krzesła i idzie sfinalizować swój zakup, podpisując odpowiednie dokumenty. Już chce mieć to za sobą, już chce wziąć figurkę pod pachę i jak najszybciej stąd wyjść. Nigdy nie lubił takich miejsc i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dom aukcyjny Bonhams   28.12.16 22:08

Może jej pomysł nie należał do szczególnie przemyślanych, ale działała pod wpływem chwili, chcąc rozkojarzyć ich konkurenta i kupić Garrettowi więcej czasu. Niestety, okazało się, że rozpędzona taca i wylany szampan to za mało, żeby rozkojarzyć uparcie dążącego do swojego celu mężczyznę. A w sali pełnej ludzi nie mogła sobie pozwolić na bardziej zdecydowany ruch. Nie mogła miotnąć w niego zaklęciem ani wyjść na podest i zakomunikować, że Biuro Aurorów przejmuje posążek. To wywołałoby panikę, a przecież mieli być dyskretni.
Zacisnęła gniewnie usta, kiedy nieznajomy mocno podniósł cenę. Chwilę później okrzyknięto, że posążek został sprzedany. Zaklęła w duchu. A więc nie udało się. Ale sprawa nie była też przesądzona. Posążek nadal był w budynku, kupiec jeszcze go nie opuścił, nie zabrał ze sobą swojego nowego, przeklętego nabytku.
Sophia przeszła przez salę. Mijając miejsce, gdzie siedział Garrett, wykonała nieznaczny gest, mający za zadanie zakomunikować „spróbuję go zatrzymać”. Korzystając z chwilowego zamieszania i tego, że część ludzi kręciła się po sali, także ruszyła w tamtą stronę. Nie można było dopuścić, żeby mężczyzna dotknął figurki, nie mówiąc o wyjściu z nią. Gdyby opuścił budynek, trudno byłoby im go namierzyć. Zajęłoby to z pewnością trochę czasu, a klątwa mogła już zacząć przynosić zgubne skutki.
Przechodząc obok stolika, przy którym mężczyzna składał podpisy, niby przypadkiem potknęła się o obcas buta i wpadła na starszą czarownicę w długim płaszczu, która akurat przechodziła obok (Sophia rozpoznała ją, była to kobieta, która kupiła poprzedni wystawiany przedmiot), która z kolei wpadła na stolik, przy którym stał tajemniczy kupiec, rozlewając atrament po stoliku i plamiąc dokumenty.
- Przepraszam bardzo! Jestem strasznie niezdarna – wydyszała. Lepiej było wyjść na łamagę niż pozwolić klątwie zbierać mroczne żniwo. Zresztą, i tak nikt tu jej nie znał. – Och... Atrament! Może spróbuję się tego pozbyć? – zaproponowała raźnie, z udawaną nieporadnością wyciągając różdżkę, starając się maskować stres, jaki odczuwała i udawać jedną z tych głupiutkich damulek, jakich tu było pełno w towarzystwie ich mężczyzn.
Miała nadzieję, że Weasley zaraz do niej dołączy i bardziej umiejętnie uspokoi sytuację. Pytanie tylko, czy uda im się nakłonić mężczyznę do rozmowy na osobności, czy może dokonywane przez Sophię nieporadne próby opóźnienia wszystkiego pogorszą sprawę, zamiast zadziałać na ich korzyść?


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom aukcyjny Bonhams   30.12.16 14:34

Rzucenie zaklęcia wcale nie pomogło mu określić, jaki rodzaj klątwy został nałożony na figurkę - nie miał pojęcia, czy wpłynął na to jego stres, nieudolność, źle rzucony urok, czy może w rzeczywistości... posążek nie był przeklęty. Powstrzymał kolejne niekulturalne słowo przed zatańczeniem na języku, a potem wstał, by zatopić się w tłumie. Meandrował pomiędzy czarodziejami odzianymi w ciemne, wyjściowe szaty, lawirował wśród peleryn i ozdobnych tiar, przemykał cicho, zwinnie, by przypadkiem nie przydeptać czyjejś peleryny; wszystko po to, by dotrzeć do pośrednika przeprowadzającego aukcję. Przetarg przetargiem, oni mieli przywileje - jako część Brygady Uderzeniowej pozwalali sobie na więcej, by za wszelką cenę niweczyć działanie czarnej magii.
Przyspieszył kroku, gdy wśród niezliczonych twarzy dostrzegł tę, na którą zwrócił już uwagę w trakcie przebiegu licytacji; w ostatniej chwili wyhamował, zanim wpadł na lewitującą tacę uginającą się pod ciężarem kieliszków (czy niósł ją skrzat, teraz okryty zaklęciem niewidzialności?), a potem ruszył dalej, przepraszając, przebijając się łokciami, nie zatrzymując się nawet na moment.
Szpakowaty mężczyzna - nie znał jego imienia, ale to nieważne, wiedział, że się nie pomylił - stał bokiem, pogrążony w dyspucie z potencjalnym kupcem(?) o gęstych bokobrodach i bujnym, wymodelowanym wąsie.
- Wybaczy pan - bezceremonialnie przerwał mu w pół słowa, stając się tym samym ofiarą mocno pogardliwych spojrzeń, ale nie miał zamiaru się tym przejąć; nad karkiem zawisły mu cienie gorszych problemów. - Biuro Aurorów, Garrett... Weasley - dokończył neutralnie, może trochę szorstko, uświadamiając sobie, że przez kamuflaż zdecydowanie nie wyglądał jak przedstawiciel swojego rodu: zgubił piegi, zgubił rudą barwę włosów, w których niekiedy mieniło się złoto. Jednocześnie zachowywał profesjonalizm, nie dał się zgiąć pod (z początku) nieprzyjaznym, podejrzliwym spojrzeniem, któremu w końcu zaczęło towarzyszyć pełne kapitulacji westchnienie. Wylegitymował się szybko, bez wahań, kątem oka badając, czy wciąż nie zbliża się nabywca statuetki. Nie, tkwił w miejscu, zajęty finalizowaniem kupna - Garrett uśmiechnął się pod nosem, lekko uniósł jeden z kącików ust. Nikt nie lubił przegrywać, nikt nie lubił wychodzić z pustymi rękoma; rozzłości się kupiec, rozzłości pośrednik, ale ich biznes i utracone galeony nie obchodziły go wcale.
Nie musiał rozmawiać z nim długo - mężczyzna nie miał prawa się mu sprzeciwić, na pewno nie uśmiechało mu się zostanie oskarżonym o współpracę z czarnoksiężnikami, o paranie się zakazaną magią i stawianie oporu aurorowi; takie występki skutecznie kończyły karierę. Dlatego już wkrótce Garrett (ile minęło - minuta? dwie?), zabezpieczywszy artefakt odpowiednią ilością zaklęć, zawinął go w płótno i schował w wewnętrznej kieszeni długiego, ciemnego płaszcza. Znów ruszył z miejsca; odnalazł Sophię spojrzeniem - na nas czas, zdawał się mówić jego wzrok - ale nie zatrzymywał się nawet na krótki moment, zamiast tego dążył do drzwi wejściowych, pospiesznie stawiając kolejne kroki.
Ale nie mógł powstrzymać się od ostatniego, krnąbrnego uśmiechu wysłanego w kierunku kupca, którego wygrana zakończyła się klęską.
Jeden - zero, Burke.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 http://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 http://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 http://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle http://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
14
0
0
5
0
19
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom aukcyjny Bonhams   02.01.17 23:39

Już łapie za pióro. Już się pochyla, by złożyć na dokumencie swój podpis i... na pergaminie rozlewa się atrament. Uderza pięścią w stół, wprawiając w zdziwienie osobę obsługującą aukcję, ale nie może wytrzymać tego wszechobecnego pecha. Przypadkowego? Aż odechciewa mu się wierzyć, że wpadający na niego mężczyzna, rozlany alkohol i teraz atrament, to przypadek. Spogląda na przepraszającą kobietę z miną, która jasno mówi, że wcale nie ma zamiaru jej przebaczać. - Widzę - wycedził przez zęby. - Lepiej niech pani już nic nie robi - mruczy pod nosem i wyciąga swoją różdżkę, jednym zaklęciem pozbywając się atramentu z dokumentów. A cenne minuty leciały. Pochyla się, by jednak złożyć swój podpis, jednak wciąż czuje na sobie spojrzenie nieznajomej kobiety. - Czy pani jeszcze czegoś ode mnie chce? - Pyta, na moment unosząc na nią swój wzrok. Kiedy nie otrzymuje satysfakcjonującej odpowiedzi, składa na dokumencie podpis starannym pismem. Uzgadnia z mężczyzną ostatnie szczegóły dotyczące finalizowania transakcji i zadowolony chce odebrać swój posążek, kiedy docierają do niego informacje z ostatniej chwili. Biuro aurorów? Niby skąd wiedzieli o klątwie skoro nawet Edgar dowiedział się o tym stosunkowo niedawno? Od razu przeszło mu przez głowę, że ktoś postanowił przygotować dla niego zasadzkę. Na pewno ten ktoś wiedział, że Edgar będzie chciał za wszelką cenę stać się właścicielem posążka. Prawdopodobnie powinien w tym momencie obrócić się na pięcie i odejść, ciesząc się z faktu, że aurorzy nie postanowili porozmawiać z nim osobiście. Ale widząc krnąbrny uśmiech funkcjonariusza, ruszył w jego stronę, przyspieszając kroku. Przez ten pośpiech omal nie wpadł na jakąś kobietę, ale w ostatnim momencie udało mu się ją wyminąć. - Przepraszam! - Powiedział głośniej, ostatnie metry już podbiegając. - Mogą mi państwo wytłumaczyć co się dzieje? - Zapytał wyjątkowo uprzejmie, biorąc pod uwagę jak bardzo był zdenerwowany. Oczywiście rozpoznał w Garretcie mężczyznę, który tak usilnie próbował go przebić podczas licytacji. Wszystko zaczynało się składać w logiczną całość. - Przed chwilą podpisałem dokumenty, po czym dowiedziałem się, że mój posążek został zabrany. Chyba należy mi się krótkie wyjaśnienie? - Powiedział i choć swoje słowa kierował do ich dwójki, nie spuszczał wzroku z Garretta. Czuł w kościach, że to on był za to wszystko odpowiedzialny, a nie jego głupiutka towarzyszka.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dom aukcyjny Bonhams   09.01.17 22:48

Sophia chciała zyskać na czasie. Zająć mężczyznę (choćby i w taki sposób), tak, aby Weasley mógł załatwić sprawę przejęcia statuetki. Kątem oka widziała, że z kimś rozmawiał, zapewne wyjaśniając całą sprawę, podczas gdy nabywca posążka był zajęty usuwaniem śladów po atramencie, który niby niechcący rozlała na stoliku. Wiedziała, że Garrett sobie poradzi, był doświadczony i zapewne doskonale wiedział, co robić, podczas gdy Sophia, jako żółtodziób, gorączkowo przypominała sobie zajęcia z kursu i czytane podręczniki, ale wiele decyzji podejmowała na gorąco, bez głębszego namysłu... Jak to z atramentem. Niby głupotka, ale jednak zapewniła Weasleyowi tych dodatkowych parę minut, a przynajmniej taką miała nadzieję.
Nabywca zaklętej figurki nie wydawał się zadowolony, ale właśnie takiej reakcji się spodziewała. Pozostawało jej dalej zgrywać głupiutką trzpiotkę i po raz kolejny przeprosić go za zamieszanie. Dostrzegła dany przez Weasleya znak (najwyraźniej już wyjaśnił wszystko prowadzącemu akcję i zabezpieczył posążek) i pożegnała się z niezadowolonym mężczyzną, po czym ruszyła w jego stronę, zamierzając razem z nim opuścić salę... Jednak kupiec podążył za nią, najwyraźniej już powiadomiony, że jego nabytek został zabrany przez aurorów.
Sophia dołączyła do Garretta i rzuciła mu szybkie spojrzenie. Podbiegający do nich mężczyzna domagał się wyjaśnień, co też było całkowicie zrozumiałe w obecnej sytuacji, szczególnie jeśli nie wiedział o klątwie.
- Jesteśmy z Biura Aurorów – wyjaśniła, porzucając wcześniejszy kamuflaż roztrzepanej panienki, która próbowała go zająć. Zastanawiała się jednocześnie, jak wiele może mu zdradzić. – Istnieją uzasadnione podejrzenia, że na posążek, który pan kupił, została nałożona niebezpieczna klątwa. Musi zostać zabezpieczony i zabrany przez aurorów do wyjaśnienia sprawy – powiedziała więc lakonicznie; jeśli Garrett uzna, że może powiedzieć coś więcej, mógł to zrobić. Przy okazji mogli się zorientować, czy mężczyzna coś wiedział, czy może jego rozczarowanie było zwyczajnym zawodem kolekcjonera, który nie dołączy do swoich zbiorów nowego nabytku. Miała również nadzieję, że nie zacznie robić scen; aurorom zależało w końcu na dyskrecji i uniknięciu zbędnego zamieszania wokół tej akcji, nawet jeśli artefakt spoczywał już w rękach Weasleya.


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom aukcyjny Bonhams   12.01.17 16:52

Kończąc niemalże taneczne lawirowanie wśród tłumu, zbliżał się do wyjściowych drzwi - nie zerkał przez ramię, by sprawdzić, czy Carter zanim podąża, wierzył, że aurorka nie zostanie w tyle; zabezpieczony posążek skryty za połą płaszcza mimo wszystko wydawał się zbyt groźny, by beztrosko taszczyć go po miejscach publicznych. Czym prędzej potrzebowali wrócić do Ministerstwa, złożyć artefakt na ręce zaprzyjaźnionych z biurem łamaczy klątw i ogłosić ostateczny triumf. Dopiero wtedy Garrett mógłby odczuć pełen spokój. I drobne apogeum satysfakcji.
Zdążył jeszcze wysłać Sophii nikły półuśmiech - mimo przejściowych klęsk i problemów zdołali wyjść zwycięsko - kiedy tuż za nimi rozległ się męski głos; niemalże nie zdziwił się, słysząc osnute zaniepokojeniem i uprzejmością słowa. Lub wyłącznie ich doskonałą iluzją; istniało wysokie prawdopodobieństwo, że nieznajomy brodacz doskonale wiedział, co czyni, parając się sztuką chłodnej kalkulacji.
Garrett odwrócił się - na jego twarzy nie jawił się już kpiący uśmiech, jedynie czysta neutralność naznaczona szczyptą profesjonalnego chłodu. I stanowczości.
- Przykro mi, szczegóły są poufne - rzucił, choć wcale nie było mu przykro; przez moment taksował rozmówcę spojrzeniem, starając się na podstawie samej jego postawy odczytać potencjalne intencje. Tym razem nie potrafił, jasny obraz mąciły subtelne sprzeczności. - Transakcja musiała zostać anulowana, proszę rozmówić się na ten temat z prowadzącym licytację. Jestem pewien, że dojdzie z nim pan do porozumienia, panie... - och, przecież nie miało to znaczenia - od razu ciągnął dalej. - Jeżeli zaprzeczymy podejrzeniom, będzie mógł pan ubiegać się o jej zwrot, jeśli jednak rzeczywiście statuetka została napiętnowana czarną magią - urwał na sekundę; czy dojrzę w twoim spojrzeniu błysk obawy, nieznajomy? - z pewnością bezzwłocznie zostanie pan o tym powiadomiony. I poproszony o wyjaśnienie tych niefortunnych okoliczności. - Ale nie cedził słów - mówił spokojnie, zbyt spokojnie, nie pasowało to do wypowiadanych zgłosek, w których powinna drżeć ukryta groźba; zachowywał niezmienny dystans, czystą beznamiętność, dziś dobrze czuł się w ich objęciach.
- A teraz wybaczy pan, obowiązki wzywają - ceremonialnie skinął głową na pożegnanie, w teatralności tego krótkiego, prostego gestu celowo przemycając kurtuazję, jaką nabył w trakcie przeszłych wizyt na salonach. Wysłał Sophii kolejne ze spojrzeń, by zaraz odwrócić się i ostatecznie ruszyć w kierunku wyjścia.

| zt czy Edgar jeszcze się buntuje? 8)




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
 

Dom aukcyjny Bonhams

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17