Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Muzeum Hornimana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Muzeum Hornimana   29.04.16 3:34

Muzeum Hornimana

Mugolskie muzeum historii naturalnej: jakkolwiek świat czarodziejów jest przepełniony magią i pełen zdumiewających odkryć, nie inaczej jest z naturą znaną wyłącznie niemagicznym. Muzeum Hornimana umożliwia odbycie niezwykłej podróży od początku naszego istnienia poprzez kolejne etapy ewolucji, przedstawia świat oczami mugoli. Eksponaty cieszą się dużą popularnością wśród czarodziejów zainteresowanych mugolskim światem, choć z trudnych do odgadnięcia powodów, największą uwagę zawsze przykuwa eksponat olbrzymiego morsa.


Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Dama, alchemiczka w rezerwacie smoków
23
Szlachetna
Panna
Szczęśliwy, kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy.
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   30.12.16 1:16

| stąd

Evelyn pokiwała głową, zgadzając się z Lilianą. Tak, mogły wybrać się choćby za chwilę. Nie miała dzisiaj nic pilnego do zrobienia, a takie sprawunki zawsze lepiej załatwiało się w towarzystwie kogoś bardziej obeznanego. Evelyn zapewne straciłaby głowę i wpadła w popłoch, bo nie czuła się w takich miejscach najbardziej swobodnie.
- Więc chodźmy. Załatwmy to szybko – zgodziła się. Właściwie to nawet się ucieszyła na to wyjście mimo że nie była entuzjastką ubraniowych zakupów. Jako osóbka praktyczna wiele ulubionych strojów założyła więcej niż raz, uważając pozbywanie się ich po jednym użyciu za zwykłe marnotrawstwo, zamiast tego wolała ożywiać je różnymi dodatkami, oczywiście w granicach rozsądku, bo bardzo nie lubiła przesady. Razem z Lilianą ruszyła w kierunku kominka, pozwalając swojej kuzynce nabrać proszku Fiuu i wypowiedzieć nazwę miejsca, w którym obie chciały się znaleźć. Jeszcze nie wiedziała, że był to błąd. Być może Liliana zakrztusiła się dymem, albo to kominek spłatał im psikusa, bo miejsce, w którym zostały wyrzucone, z pewnością nie przypominało salonu mody Parkinsonów, w którym chciały poszukać kreacji na ślub Tristana.
Pomieszczenie, które zobaczyła, wyglądało bardzo obco i zastawione było gablotami pełnymi dziwnych przedmiotów i jakby... wypchanych zwierząt?
- Chyba jesteśmy w złym miejscu – powiedziała, wychodząc z paleniska i otrzepując suknię z popiołu. Niewielkie pomieszczenie, w którym się zmaterializowały, było puste, i właściwie bardziej wyglądało jak jakaś sala muzealna. – Byłaś tutaj kiedyś?
Spojrzała na Lilianę, zastanawiając się; jeśli rozpoznałaby to miejsce, mogłaby jej powiedzieć, gdzie były, bo Evelyn niczego tu nie poznawała. Nie wiedziała nawet, w jakiej części kraju wylądowały. I czy aby na pewno to miejsce było własnością czarodziejów; wszystkie zwierzęta, które widziała na półkach, wyglądały na niemagiczne.
- Pójdę się rozejrzeć – zaproponowała. Przeszła przez pomieszczenie, zaglądając do sąsiedniej sali. Tam znajdowało się kilku ludzi. Mugoli, sądząc po ubraniach. Żaden szanujący się czarodziej nie ubrałby się w ten sposób, zaś sama Evelyn w swojej długiej, bordowej sukni sięgającej ziemi zapewne wyglądała przy nich jak przybysz z innej epoki. Jak przystało na osobę z konserwatywnego rodu, nie była obeznana z mugolskimi zwyczajami. Nigdy jej to też nie interesowało, tym bardziej, że od dzieciństwa uczono ją, że to czarodzieje są lepsi a to, co poza ich światem, nie powinno jej w ogóle ciekawić. Kilku z nich spojrzało na nią dziwnie, zupełnie jakby była kolejnym cudacznym eksponatem, a Evelyn szybko się wycofała i wróciła do Liliany.
- Mugole – wyszeptała. – Obawiam się, że to jakieś mugolskie miejsce.






Felix, qui potuit rerum cognoscere causas.

Powrót do góry Go down
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   05.01.17 1:15

Niespecjalnie chciałam załatwiać zakupy szybko, właśnie to było w nich najprzyjemniejsze, że mogłam przymierzyć mnóstwo kreacji, nim wybrałam tę odpowiednią. Albo i dwie, bo nie wiadomo, kiedy w szafie mogła się przydać kolejna suknia. Nigdy nie miałam przyjemności chodzić na zakupy z matką, a jeśli chodzi o siostrę, wybieranie jej sukni ślubnej było pierwszą naszą wspólną wizytą w sklepie, więc podobne rzeczy jeszcze nie weszły nam w nawyk. Szczególnie, że jej suknia nie okazała się specjalnie szczęśliwa. Miło było mieć przy sobie koleżankę, a zarazem kuzynkę, a nie jakąś panią, która nie zawsze wiadomo jakie miała intencje.
Nigdy nie miałam się dowiedzieć co właściwie poszło nie tak. Zresztą i teraz niespecjalnie się nad tym zastanawiałam, tak bardzo zaskoczyło mnie to co zobaczyłam. Stałam już osłupiała w pomieszczeniu kiedy tuż za mną w kominku pojawiła się Evelyn. Spodziewałam się ujrzeć eleganckie wnętrze Domu Parkinsonów, a tutaj... wypchane zwierzęta? Dopiero na widok kuzynki się poruszyłam, odwróciłam do niej i strzepałam popiół, który zapodział się na rękawach sukienki.
- Nie, nie mam pojęcia gdzie jesteśmy - powiedziałam nie wiem dlaczego szeptem. Z oddali dobiegał gwar ludzkich głosów, ale tutaj było całkiem cicho. Kiwnęłam głową kiedy Evelyn poszła się rozejrzeć, a ja w tym czasie przyglądałam się plakietkom, którymi opatrzone były stworzenia na półkach. Ich nazwy były dosyć dziwnie, niepodobne do tych które znałam. Kiedy okazało się, że jesteśmy u mugoli, nadal niespecjalnie mi to coś mówiło. Może i mieli te swoje dziwne wynalazki, ale chyba tak samo jak i my były u nich chociażby koty, a te dziwactwa, jakieś sarny z kłami, nic mi nie przypominały.
Nie mogłam uwierzyć, że mogłyśmy znaleźć się w mugolskim świecie. Przecież pojawiłyśmy się tutaj za pomocą kominka.
- A sieć Fiuu? Przecież to chyba niemożliwe? - spytałam, bo chociaż ona pewnie też nie mogła wiedzieć, to może razem na coś wymyślimy. W pierwszym odruchu - przestraszona i zniesmaczona - chciałam wrócić do kominka i stąd zniknąć. Ale równocześnie byłam bardzo ciekawa co się tutaj dzieje.
Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wpadła dziewczynka, a za nią trochę wyższy chłopczyk. Na pewno nie mieli więcej niż dziesięć lat. Wyglądali tak, jakby się gonili, ale kiedy tylko nas dostrzegli, stanęli zdziwieni, przyglądając się nam i naszym niecodziennym strojom. Nim między naszym czwórką wywiązała się jakakolwiek interakcja, do pomieszczenia wszedł starszy, elegancki mężczyzna - zdecydowanie mugol - z plakietką zawieszoną na szyi. Musiał podążać za dziećmi, ale teraz dostrzegł i nas.
- Drogie panie, tutaj nie wolno wchodzić. Zapraszam do innych pomieszczeń. - Był uprzejmy, chociaż mówił tonem nieznoszącym sprzeciwu i ręką pokazał nam salę pełną mugoli.
Posłałam Evelyn przerażone spojrzenie. Na Merlina, co miałam zrobić? Nie mogłam przecież wyciągnąć różdżki i spertyfikować tego człowieka, tak samo jak wejść do kominka, bo uznałby mnie za wariatkę.


Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Dama, alchemiczka w rezerwacie smoków
23
Szlachetna
Panna
Szczęśliwy, kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy.
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   05.01.17 16:28

Sama Evelyn była zaskoczona pojawieniem się w nieodpowiednim miejscu, chociaż sieć Fiuu, podobnie zresztą jak teleportacja, lubiła czasami zrobić przykry żart i wyrzucić czarodzieja w miejscu zupełnie innym niż to, w którym chciał się pojawić. Evelyn na szczęście w dotychczasowym życiu udało się uniknąć takiej niefortunnej sytuacji, jak np. aportacja gdzieś na środku mugolskiej ulicy wypełnionej tymi dziwnymi puszkami na kołach, które kiedyś widziała w Londynie, ale słyszała, że zdarzały się i takie przypadki.
Teraz najwyraźniej trafiły do czegoś w rodzaju muzeum pełnego wypchanych zwierząt, które wyglądały nieco przerażająco, wpatrując się w nie pustymi, szklanymi ślepiami. Chociaż w lasach Westmorland oprócz magicznych gatunków występowały też zwykłe zwierzęta, wielu z tych tutaj Evelyn zupełnie nie znała.
- Może pracuje tu jakiś czarodziej, albo to po prostu pomyłka – zastanowiła się cicho. Nie było to nieprawdopodobne, nie zdziwiłaby się, gdyby okazało się, że ktoś (zapewne jakaś szlama lub miłośnik mugoli) pracował tutaj i stąd obecność sieci Fiuu, albo po prostu kominek został podłączony przez pomyłkę. Niezależnie od powodu, dla którego kominek należał do sieci, dziewczęta wylądowały tutaj zupełnie niezamierzenie i teraz musiały wrócić do posiadłości Slughornów lub przenieść się w jakieś magiczne miejsce.
Evelyn nawet nie wiedziała, jak zachowywać się wśród mugoli. Krótko po tym, jak wróciła do pomieszczenia, w którym znajdowała się Liliana oraz kominek, do sali wpadła dwójka dzieci, obserwując dwie czarownice ze skrajnym zdumieniem. Być może zastanawiały się właśnie, czy dziewczęta także nie były częścią jakiejś wystawy? Jak na mugolskie standardy obie z pewnością wyglądały nietypowo, a Liliana na dodatek była półwilą. Chwilę później w ślad za dziećmi do pomieszczenia wszedł starszy mężczyzna, który również zlustrował kobiety skrajnie zdumionym wzrokiem, zanim odezwał się do nich i wskazał im sąsiednią salę, do której wcześniej pobieżnie zajrzała Evelyn.
Wymieniła spojrzenia z Lilianą. Obie wiedziały, że nie mogły użyć tutaj magii. Jej ojciec z pewnością nie byłby zadowolony, gdyby ministerstwo zainteresowało się nimi za używanie magii w obecności mugoli, dlatego, chociaż jej dłoń odruchowo chciała sięgnąć po różdżkę i rzucić na mężczyznę Confundusa, zawahała się.
Zamiast tego, korzystając z faktu, że mugol zapatrzył się przez chwilę na półwilę, zdecydowała się zadać głupie pytanie:
- Przepraszam... Czy my jesteśmy w Londynie?
Mogło to zabrzmieć jak pytanie wariatki albo jak żart, ale chyba nie musiała się tym przejmować, skoro dla świata mugoli nie istniały i za chwilę znowu go opuszczą, a ci ludzie, którzy je tu zobaczyli, wnet zapomną o dwóch dziwaczkach w sukniach z poprzedniej epoki. Dla Evelyn to pytanie miało jednak cel, bo chociaż sama potrafiłaby się teleportować i wrócić do domu z dowolnego miejsca w kraju, tak Liliana potrzebowała magicznego kominka z dostępem do sieci Fiuu, a w Londynie z pewnością mogłyby takowy znaleźć, gdyby uniemożliwiono im powrót do tego, znajdującego się w sali, z której właśnie je wyproszono.
- Czy pani sobie ze mnie żartuje? – Mugol spojrzał na nią, mrugając szybko. Zapewne Evelyn równie dobrze mogłaby go zapytać, który był teraz rok, ale po chwili kiwnął głową i odszedł, mamrocząc coś o dziwacznych indywiduach. Przedtem zamknął jednak na klucz salę, w której był kominek, pozostawiając je w sali z mugolami.
- Musimy jakoś tam wrócić albo wyjść stąd i poszukać innego kominka. Jeśli mówił prawdę, że jesteśmy w Londynie... – zaczęła, zerkając na kuzynkę.






Felix, qui potuit rerum cognoscere causas.

Powrót do góry Go down
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   10.01.17 1:09

Czułam się tutaj zupełnie nie ma miejscu. Nic dziwnego, że mogłam wyglądać jak część mugolskiej wystawy. Chociaż przekonana byłam, że moja suknia byłaby dobrze postrzegana w każdej sytuacji, to ta obecna... cóż, zdecydowanie nie była codzienna ani taka w której znalazłabym się z własnych intencji.
- Mogę sobie wyobrazić jak jakiś czarodziej - zaakcentowałam to słowo, Evelyn mogła się domyślić co sądzę o tego typu czarodziejach - odwiedza to miejsce co jakiś czas i dlatego jakimś pokrętnym sposobem zdołał tu podłączyć sieć Fiuu - było to chyba możliwe tak samo jak każda inna teoria, którą byśmy wymyśliły. Ważne jednak teraz było, że znalazłyśmy się tutaj przez pomyłkę i być może najrozsądniej byłoby natychmiast wrócić... póki miałyśmy taką możliwość. Po chwili jednak zniknęła i chociaż powoli wyszłyśmy z pomieszczenia, miałam wrażenie, że wszystkie te rzeczy i krótka wymiana Evelyn z mugolem wydarzyła się bardzo szybko. Chociaż znajdywałyśmy się wciąż w Londynie, wydawało się jakby przeniosło nas na drugą półkulę - i pewnie tak było, patrząc na to, jak  mugolski świat się różnił, w przypadku magicznych środków transportu odległość nie grała takiej znowu dużej roli.
- A jakbyśmy użyły Alohomory...? - zastanowiłam się na głos, jednocześnie konsultując ten pomysł z koleżanką. Nie byłam pewna na jakiej podstawie Ministerstwo wykrywa użycie zaklęć, czy po prostu o tym wiedzieli, czy może chodziło o to czy ktoś to zauważył. Nigdy nie musiałam myśleć o takich rzeczach, bo nie zdarzyło mi się być u mugoli, a tym bardziej być zmuszoną do łamania zasad.
Czułam się bardzo nieswojo. Kiedy byłam w magicznym świecie, otoczona przynajmniej w części przez życzliwych mi ludzi, mogłam pałać nienawiścią do mugoli. Tutaj jednak było inaczej i zwyczajnie się ich bałam, chociaż chyba nie mieli powodu nic nam zrobić. Nawet nie wiedzieli o istnieniu czarodziejów.
- Może lepiej by było, gdybyśmy znalazły wyjście i zawołały Błędnego Rycerza - stwierdziłam. O ile nie lubiłam tego środku transportu, to teraz nie wydawał się wcale taki zły. Rozejrzałam się, ale nie widziałam stąd wyjścia. Przeszłam korytarzem do kolejnego pomieszczenia, starając się udawać, że nie widzę dziwnych spojrzeń mugoli. Tam właśnie zobaczyłam wielkiego, owłosionego słonia, który w dodatku miał ogromne, zakrzywione kły. Zachichotałam cicho, bo wyglądał zupełnie nierealnie.
- Co to jest? - spytałam rozbawiona, patrząc na Evelyn i podeszłam do tabliczki postawionej przed zwierzęciem. Wyglądało na to, że chcąc-nie chcąc, mogłam nauczyć się trochę o niemagicznym świecie.  - Mamut - przeczytałam. - Rodzaj trąbowców wymarłych pod koniec ostatniej epoki lodowej. - Nie miałam pojęcia kiedy to było, ani czy to prawda. - Czego ci mugole nie wymyślą. Wygląda jak spertyfikowany - powiedziałam dosyć cicho, bo mogli się nam przysłuchiwać. Pertyfikacja przez mugoli była absurdem, ale naprawdę wyglądał jak żywy i tylko unieruchomiony na chwilę.


Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Dama, alchemiczka w rezerwacie smoków
23
Szlachetna
Panna
Szczęśliwy, kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy.
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   13.01.17 13:08

W świecie magii nie brakowało czarodziejów wykazujących niezdrowe sympatie promugolskie. Możliwe, że to ktoś taki podłączył tutaj sieć Fiuu, wskutek czego dziewczęta mogły tu wylądować. Było to jednak niczym trafienie do innego świata. Chociaż już wiedziały, że to nadal Londyn (cóż, przynajmniej trafiły do właściwego miasta), równie dobrze mogłoby to być miejsce w jakimś dalekim kraju. Świat mugoli był dla Evelyn czymś całkowicie obcym i budził w niej strach oraz przekonanie, że nie powinno ich tutaj być.
Wolałaby wskoczyć do kominka i wrócić w bezpieczne miejsce, ale użycie zaklęcia w sali pełnej mugoli nie było najlepszym pomysłem, i to nie tylko ze względu na zasady tajności i niechęć do tłumaczenia się przed urzędnikami ministerstwa. Co, jeśli na widok magii wszyscy rzucą się na nie i je zaatakują? Oczywiście była to bardzo głupia myśl, ale nie znająca mugolskich zachowań Evelyn jak najbardziej mogła mieć takie obawy, zwłaszcza że pamiętała z historii magii zapiski o prześladowaniach czarodziejów przez mugoli, którzy bali się ich mocy. Wystarczająco rzucały się w oczy samym swoim wyglądem. Zgodziła się jednak na pomysł ze skorzystaniem z Błędnego Rycerza. O ile ów środek transportu zwykle wydawał jej się dość plebejski i upodobany przez szlamy, potrzebowały możliwości szybkiego wydostania się stąd.
- To dobry pomysł – powiedziała więc. – Tylko najpierw musimy odnaleźć wyjście.
Przeszły do kolejnego pomieszczenia, także pełnego dziwnych zwierząt. Większości z nich Evelyn nigdy nie widziała, ale także zwróciła uwagę na wielkie stworzenie wskazane przez Lilianę. Z grubsza przypominało słonia, jakiego kiedyś widziała na rycinie w jakiejś książce, ale była pewna, że tamten nie był tak owłosiony.
- Wygląda, jakby ktoś rzucił na niego zaklęcie bujnego owłosienia – powiedziała, ale wiedziała, że mugole nie mogli zrobić tego w magiczny sposób. Jak jednak udawało im się sprawiać, że te zwierzęta zachowywały się w dobrym stanie, i to bez odpowiednich zaklęć konserwujących? – Może mają jakieś swoje sposoby na petryfikowanie zwierząt? – Nie miała jednak pojęcia, co by to mogło być. Może któryś z ich dziwacznych wynalazków posiadał takie właściwości? W jej głowie kłębiło się dużo pytań.
Bliżej środka sali zauważyła kolejnego dziwnego stwora, wyglądającego jak krzyżówka gigantycznej, nabrzmiałej pijawki ze słoniem, z małymi oczkami, wąsami i dwoma wielkimi kłami zwisającymi z pyska. Mimowolnie zaśmiała się na ten widok.
- Ciekawe, czy te ich zwierzęta mają jakieś alchemiczne właściwości – zastanowiła się półszeptem. Ostatecznie nie wszystko, co dodawało się do eliksirów, było magicznymi zwierzętami lub roślinami, a nabierało takich właściwości dopiero po dodaniu do kociołka. Kto wie, może któreś z tych stworów także posiadało jeszcze niezbadane zastosowanie? Szkoda tylko, że pewnie były od dłuższego czasu martwe.
Zerknęła na drzwi, w stronę których się kierowały. Ciekawe, ile jeszcze dziwności dostrzegą, zanim odnajdą wyjście z tego budynku? Za nimi był jednak jakiś korytarz.
- Może tędy? – wskazała jedną z jego odnóg, ale żadna z nich nie wiedziała, doką powinny pójść. Nigdy tu nie były.






Felix, qui potuit rerum cognoscere causas.

Powrót do góry Go down
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   21.01.17 1:55

Pamiętałam z historii, że kiedyś mugole nawet palili czarodziejów na stosie, jednak prawdę mówiąc nie mogłam sobie tego wyobrazić - jak to możliwe, że magowie, nawet niekoniecznie nie wiadomo jak potężni, ale jednak mogący używać czarów, mogli dać się złapać i zabić? Wiedziałam, że to było dawno temu, jednak nie zmieniało to faktu, że widząc ich wszystkich przychodziły mi do głowy podobne myśli.
Gdyby tych wszystkich ludzi tutaj nie było, być może nawet oglądanie ich muzeum sprawiałoby mi przyjemność. Miło było się pośmiać z tych wynalazków. Wyglądało na to, że stworzyli wystawę w poważnych celach, podczas gdy mnie nieustannie bawiła.
- Pewnie przyklejali te włosy miesiącami - westchnęłam, trochę nad głupotą mugoli, a odrobinę też ze współczuciem, że trzeba było tyle czasu spędzić nad tak bezsensownym zajęciem. Magia naprawdę wiele ułatwiała. Wzruszyłam ramionami. Zwierzęta wyglądały jak spetryfikowane, jednak oczywistym było, że takie nie są, a więc i nie mogły być żywe.
- Mugolskie? - zdziwiłam się. To trochę tak, jakby włos psa miał dawać właściwości eliksirom, chociaż z drugiej strony, nie wiedziałam czy jakby nie wpadł do wywaru, to wszystkiego by nie popsuł.
Zdaje się, że wystawa miała mieć jakieś walory edukacyjne, przeczytałam nawet tabliczkę, na której było mnóstwo informacji, a także mapka z zaznaczonymi obszarami na świecie.
- Czy mogę zrobić pani zdjęcie? - spytał nagle chłopiec, a cała grupa dzieci stała dookoła i się przyglądała. - Mogłaby pani stanąć obok mamuta?
Oniemiałam na chwilę, ale zaraz odzyskałam władzę w nogach i dogoniłam Evelyn.
- Mogłabym usiąść na tym mamucie i myśleliby, że jestem częścią dekoracji - powiedziałam trochę zła, naprawdę chcąc się stąd wydostać. Nawet nie oglądałam się w stronę dzieci, mając nadzieję, że nie postanowią się znowu do mnie odezwać. Ruszyłam szybkim krokiem w zaproponowaną przez koleżankę stronę. Była tam jakaś strzałka, a ciężko powiedzieć czy miała wskazywać wyjście, czy może kierunek zwiedzania.
- Oby było niedaleko - powiedziałam, już naprawdę zmęczona tą wyprawą. Nigdy przecież nie pisałam się na wycieczki do mugolskiego świata.



/wychodzimy stąd?


Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Dama, alchemiczka w rezerwacie smoków
23
Szlachetna
Panna
Szczęśliwy, kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy.
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Muzeum Hornimana   21.01.17 23:18

Evelyn także o tym czytała, chociaż prawdziwi czarodzieje z reguły potrafili się bronić i umieli zaczarować płomienie w taki sposób, żeby jedynie ich łaskotały zamiast czynić prawdziwą krzywdę. Większością osób, które ucierpiały w tamtych czasach, byli mugole mylnie uznani za czarodziejów, a ci nie potrafili już sobie poradzić z niebezpieczeństwem. Evelyn nie mogła się nadziwić, jak bardzo ciemni i ograniczeni musieli być mugole, skoro nawet nie potrafili rozpoznać prawdziwych przejawów magii i palili swoich. Dopiero w późniejszych czasach było lepiej, gdy niemagiczni zaczęli wierzyć, że magia była tylko wymysłem legend i baśni. Wtedy magiczny świat mógł zacząć egzystować w spokoju, a ministerstwo radziło sobie z przypadkami, kiedy jakiś mugol przypadkiem zobaczył czary lub magiczne stworzenie.
Evelyn pewnie też bawiłaby się bardzo dobrze gdyby nie te spojrzenia mugoli, którzy odwracali się za dwoma dziewczętami w starodawnych sukniach. Samo muzeum mogłoby być bardzo interesującym miejscem, gdyby nie ta niedogodność. Pewnie jeszcze wiele rzeczy poza owłosionym słoniem i dziwnym robako-słoniowym tworem z kłami by ją rozbawiło.
- Może mieli w tym jakiś cel. Kto tam wie ich dziwne pomysły? – Evelyn parsknęła śmiechem, próbując dociec, po co mugole mieliby przyklejać do słonia gęste, brązowe włosy. Ale czytała kiedyś o przypadkach fałszowania różnych artefaktów w świecie czarodziejów, więc może mugole też próbowali w ten sposób oszukiwać ludzi, żeby wmawiać im, że to coś innego niż w rzeczywistości?
- Nie wszystkie, ale istnieją zioła, które znają również mugole – rzekła. Czytała kiedyś o tym, chociaż wiedziała, że mugole nie mogli poznać i wykorzystać wszystkich właściwości zbieranych roślin. Mieli do dyspozycji bardziej ograniczone zmysły i możliwości niż czarodzieje. Było też całkiem możliwe, że było więcej nieodkrytych roślin i stworzeń, które okazałyby się użyteczne także w magicznej alchemii.
Kiedy zaczepiły je jakieś dzieci, szybko pospieszyła za Lilianą, woląc się od nich oddalić.
- Im szybciej stąd wyjdziemy, tym lepiej – rzekła. Nie lubiła, kiedy się na nią gapiono, zwłaszcza w tak nachalny sposób. Nie podobało jej się to, więc wolała znaleźć się daleko stąd, w jakimś bezpiecznym, znanym sobie miejscu.
Czmychnęły z sali, wychodząc na jakiś korytarz. Evelyn nie wiedziała, dokąd iść, więc postanowiła iść tam, gdzie pokazywała wymalowana na ścianie strzałka. Oby tylko w świecie mugoli znaczyła to samo, co w świecie magii.
- To chyba tutaj! – powiedziała z ulgą, kiedy wreszcie dotarły do drzwi, za którymi było widać zewnętrzny świat. Kilka klockowatych budynków po drugiej stronie i ciemna droga, którą od czasu do czasu przesuwały się metalowe puszki na kołach, wydając z siebie niepokojący warkot. Powietrze śmierdziało dymami, jakich nie było w jej rodzinnych stronach, więc zmarszczyła nosek i przysłoniła go materiałem bordowej chusty, zastanawiając się, jak mugole mogą żyć w takim miejscu i oddychać takim powietrzem.
Ale po chwili przyzwały Błędnego Rycerza i niedługo później opuściły wreszcie to miejsce. Może nie w wymarzony sposób, ale przynajmniej zmierzały do znanego sobie świata magii.

| zt. x 2






Felix, qui potuit rerum cognoscere causas.

Powrót do góry Go down
 

Muzeum Hornimana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Muzeum Madame Royce
» Opuszczone muzeum
» Muzeum Quidditcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17