Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Świat Dyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Świat Dyni   29.04.16 12:26

Świat Dyni

Do budynku prowadzi spokojna wiejska dróżka zaczarowana magią, która odstrasza mugoli. Trudno pomylić go z jakimkolwiek innym, już na zewnątrz da się zauważyć olbrzymie zapasy wielkich pękatych dyni.
Wewnątrz restauracji można dostać właściwie wszystko, co można zrobić z dynią: od ponczu, poprzez ciasto i smakołyki, na zupach i wykwintnych daniach skończywszy. Dania z dyni cieszą się niesłabnącą popularnością wśród czarodziejów, a co ważne - oprócz restauracji w Świecie Dyni znajduje się również sklep, w którym można zakupić dla siebie nie tylko słodycze oraz konfitury, ale nawet ozdoby wykonane z tego wyjątkowego dla czarodziejów owocu.
Szczególnie tłoczno jest tutaj w okolicach Nocy Duchów, ale dyniowe smakołyki smakują równie dobrze przez cały rok.
Wnętrze utrzymane jest w schludnej estetyce przydrożnej gospody, a choć ceny nie należą do najniższych, ruch nie słabnie już od niemal stu lat istnienia tego miejsca.


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/u731contact http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   01.08.16 0:05

Para nr 6

Świat dyni od zawsze przyciągał czarodziejów każdego stanu, by mogli spróbować fantastycznych smaków i zapachów sycących zmysły. Uczta drugiego rodzaju zwabiła tutaj Victorię, dla której była to niebanalna okazja doznania inspiracji w stworzeniu nowej kompozycji perfum. Natomiast Peony niezniechęcona zimnem, przyodziana w gruby, ciepły płaszcz, wybrała się do Świata dyni wiedziona zielarskimi pasjami oraz plotką, jakoby właściciele tego przybytku wyhodowali ogromny okaz. Informacje na temat wzrostu rośliny z pewnością pomogłyby jej mandragorom osiągnąć równie imponujące rozmiary. Widząc jednak podstarzałego czarodzieja, pogrążonego w rozmowie z panną Parkinson, nie mogła zaprzepaścić szansy.
Ku ogólnemu zaskoczeniu, staruszek nie opierał się przed pokazaniem swojej dumy. Zaprowadził panie do drugiego pomieszczenia, gdzie na niewielkiej skrzynce tkwiła ogromna dynia zajmująca większość dostępnej przestrzeni. Niestety nie dane mu było opowiedzieć o osiągnięciu, bowiem w pewnej chwili okaz dyni poruszył się, spadł ze skrzynki i eksplodował, znacząc miąższem wszystko, co znajdowało się w zasięgu wybuchu.
Ani Victoria, ani Peony nie oczekiwały czegoś takiego, a już z całą pewnością nie spodziewały się, że to one zostaną obarczone winą za to przykre zdarzenie. Donośne oskarżenia staruszka stawiały je pod ścianą wraz z dwiema opcja: pokorne przyjęcie na siebie winy i posprzątanie bałaganu albo wyperswadowanie mężczyźnie winy, którą je obarczył. A może obie panie wpadną na jeszcze jedno rozwiązanie problemu?

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!



Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   01.08.16 14:09

Ciężko było jej wrócić do normalności. Właściwie ciężko jej było w ogóle zrozumieć czym jest normalność. W końcu w jej życiu nie doświadczyła jej przez wiele lat. Trochę łatwiej przychodziło jej to daleko od Londynu. Łatwiej jej było wyrzucić z głowy wszystkie złe wspomnienia i skupić się na tworzeniu nowych, pozytywnych. Teraz kiedy wróciła wiedziała, że musi coś zrobić, żeby nie zwariować. Przenieść uwagę na pasje i prace. Nie było już tajemniczych oszczędności, lewych pieniędzy czy nielegalnych przedmiotów. Na wszystko musiała zapracować, a w końcu miała siedmioletniego syna, który z każdym dniem potrzebuje więcej i więcej, a ona wszystko to chciała mu zapewnić. Usłyszała plotkę, że w Świecie Dyń wyhodowano dynię olbrzymich rozmiarów i nie mogła pozostać obojętna na taką plotkę. Chciała zobaczyć na własne oczy i dowiedzieć się jak udało im coś tak wielkiego wyhodować. Pomimo ponurej pogody postanowiła wybrać się do Świata Dyń. Wszystko szło naprawdę dobrze dopóki jedna z dyń nie wybuchnęła brudząc wszystko w zasięgu. Łącznie z nimi. Takie rzeczy się zdarzały i jako hodowca bardzo dobrze o tym wiedziała. Jakby miała zliczyć te wszystkie wizyty w Mungu spowodowane krzykiem Mandragor. Wszyscy jej powtarzali, że na starość ogłuchnie. Nie spodziewała się jednak, że gospodarz obarczy winą dwie na Merlina niewinne czarownice. - Słucham? - zapytała oburzona Peony. Czy ten mężczyzna całkowicie zwariował? Przecież ani ona ani Victoria nie zbliżyły się do dyni na tyle by ją zrzucić. - Chyba sobie Pan w tym momencie z nas żartuje. - dodała nie mogąc wyjść z szoku w jaki wprowadziło ją zachowanie mężczyzny. Spojrzała na kobietę obok szukając w jej zachowaniu zrozumienia. Miała nadzieje, że podziela jej zdanie. Przecież nic nie zrobiły!


Powrót do góry Go down
Victoria Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3354-victoria-parkinson http://www.morsmordre.net/t3379-harkan#57453 http://www.morsmordre.net/t3381-lady-parkinson#57459 http://www.morsmordre.net/f110-gloucestershire-cotswolds-hills-posiadlosc-parkinsonow http://www.morsmordre.net/t3380-victoria-parkinson#57455
Twórczyni perfum, alchemiczka
20
Szlachetna
Panna
Bo nie miłość jest najważniejsza, a spełnienie obowiązku wobec rodu i męża.
10
10
20
0
0
0
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   01.08.16 15:17

Świat Dyni intrygował mnie już od dawna, jednak nigdy nie miałam okazji, aby się tam pojawić i sprawdzić co cudownego ma w swojej ofercie. Słyszałam, że można wyczuć tam cudowne nuty zapachowe, więc od razu pojawiła się u mnie myśl, aby stworzyć dyniowy zapach perfum do nowej kolekcji, która miała pojawić się w okolicach nocy duchów. Czy nie byłby to idealny dodatek do kreacji oraz przyjemne przeżycie, móc przez chwilę pachnieć jak dynia? Przecież czarodzieje uwielbiali dynie.
Pojawiłam się tam, ale jak się okazało, nie byłam jedyna. W końcu jednak udało mi się dostać do mężczyzny, który chyba był właścicielem tego obiektu. Zaczęłam mu opowiadać o swoim pomyśle o swojej pasji, a on wyglądał na wielce zadowolonego tym, że jego dynie mogą mieć tak znaczący wpływ na rozwój czarodziejskiej mody. Już mieliśmy iść, gdzie dostałabym kilka próbek, aby móc na nich pracować, ponieważ mężczyzna miał wiele różnych rodzajów tego przysmaku, kiedy pojawiła się obok nas kobieta, zdecydowanie zainteresowana tym wielkim okazem, który udało mu się wyhodować. Chętnie ruszyłam za nimi, chcąc również przekonać się cóż to za wielki okaz. A był naprawdę okazały, wieli, pomarańczowy, dyniowaty. I nagle, ni z tego ni z owego spadł na ziemie, rozpadając się na milion kawałków i brudząc wszystko do około, także niezwykle drogi płaszcz, jaki miałam na sobie.
Wraz z pierwszymi krzykami i oskarżeniami wiedziałam już, że swoich obiecanych próbek nie dostanę. Mężczyzna zaczął obarczać nas winą, jakobyśmy to my zawiniły, zwalając jego cudowną dynię na ziemie. Ale ani ja, ani też nie zauważyłam, aby kobieta obok mnie, nie dotknęłyśmy tej dyni, stojąc dobre kilka metrów od niej.
Na początku nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam. Jakiś stary mężczyzna o wątpliwej krwi miał czelność na mnie krzyczeć? Na mnie? Na szlachciankę ze znakomitego rodu?
- Niech pan przestanie unosić na mnie głos! Czy wie pan z kim ma pan do czynienia? - zapytałam zirytowana. - Mówi coś panu nazwisko Parkinson? Zdaje pan sobie sprawę z tego, jakie wielkie wpływy trzymamy w swoich dłoniach? Proszę się zastanowić, czy chce się pan tak narażać…
Nie patrząc na niego zaczęłam zrzucać ze swoich ubrań kawałki dyń. Już zastanawiałam się jak mam wrócić do domu, aby nie dać się przyłapać w takim stanie. Sprzątać tego na pewno nie miałam zamiaru, nie byłam sprzątaczką czy służącą, która miałaby zawracać sobie tym głowę. Ugodziłoby to w moją dumę.





Pod martwą skałą więdną górskie kwiaty, zwarzył je mróz,
burzą strącony i zniesiony deszczem, przysypał gruz.
Więdną i próżno patrzą się ku słońcu spod martwych skał.
I po co na tę śmierć nieuchronioną wiatr tam je siał?
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   03.08.16 11:39

Nie rozumiała dlaczego mężczyzna obarczyły winą właśnie je. Oczywiście były tam i oczywiście każdemu przecież mógł wmówić, że to była ich wina, ale na jej oko nie był ani ślepy, ani głuchy. Oczekiwałaby bardziej przeprosin niż oskarżeń dlatego przez chwile stała wbita w ziemię jakby w naprawdę wielkim szoku. Wtedy także blondynka stojąca obok niej zaczęła wydzierać się na właściciela wielkiej dyni. Już po samych gestach mogła powiedzieć, że ma do czynienia ze szlachcianką. Zwykle się z takimi nie dogadywała. Nie dlatego, że nie respektowała ich szlachetnej krwi. Chodziło bardziej o zachowania się z tym wiążące. Nie wyobrażała sobie by w domu, do członków własnej rodziny zwracać się per lady, per lordzie. Od zawsze uważała, że szlachetność leży w prostocie. W tym momencie jednak nie mogła nie przyznać kobiecie racji. Wyhodowanie takiego okazu jest na pewno trudne i Peony wątpiła by mężczyźnie udało się to po raz drugi, ale raczej powinien sam bardziej uważać albo szukać winnych gdzieś indziej. Skoro on tego także nie zrobił to musiała być jeszcze inna strona. -Na Pana miejscu zastanowiłabym się nad konsekwencjami dwa razy. Jest Pan jak ja zielarzem i dobrze Pan wie jak działa zła prasa. A może mieć Pan pewność, że żadna z nas nie zostawi tych oskarżeń ot tak. - dodała, kiedy blondynka już skończyła. Wtedy Peony usłyszała cichy śmiech dobiegający zza znajdującej się kilka metrów dalej drewnianej beczki. - Słyszała to Pani? - zapytała cicho brunetka spoglądając na lady Parkinson. - Mogłabym przysiąść, że słyszę śmiech. - dodała zbliżając się o parę kroków do beczki. Śmiechy ucichły, a mężczyzna znowu zaczął się na nie wydzierać. Gdyby tylko była mniej powściągliwa… już dawno zablokowałaby mu buzię jakimś zaklęciem.  Na jej szczęście cierpliwości nauczyła się już dawno temu.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Victoria Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3354-victoria-parkinson http://www.morsmordre.net/t3379-harkan#57453 http://www.morsmordre.net/t3381-lady-parkinson#57459 http://www.morsmordre.net/f110-gloucestershire-cotswolds-hills-posiadlosc-parkinsonow http://www.morsmordre.net/t3380-victoria-parkinson#57455
Twórczyni perfum, alchemiczka
20
Szlachetna
Panna
Bo nie miłość jest najważniejsza, a spełnienie obowiązku wobec rodu i męża.
10
10
20
0
0
0
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   14.08.16 19:16

Może trochę za bardzo się uniosłam, wydzierając się na mężczyznę. Ale to, że byłam kobietą, nie dawało mu prawa obarczać mnie winą za coś takiego. Przecież to tylko dynia, wyhoduje takich jeszcze tysiące. A ja mogłam zostać obsmarowana przez gazetę plotkarską, pojawiając się na ulicy cała w dyni. Zdecydowanie najgorzej miałam ja.
Usuwając kolejne kawałki dyni i ich pestek ze swojego ubrania słuchałam słów kobiety. I ona postanowiła postraszyć trochę mężczyznę. Kiwałam lekko głową, słuchając jej słów i popierając, że na pewno tego tak nie zostawią. Uniosłam głowę, gdy zapytała się mnie, czy coś słyszę. Byłam chyba za bardzo zajęta swoim płaszczem, by usłyszeć jakieś śmiechy. Ruszyłam niepewnie za kobietą, rozglądając się dookoła. Nie minęła chwila, a mężczyzna znowu zaczął na nie krzyczeć. Westchnęłam cicho, odwracając się w jego stronę i mierząc go wzrokiem.
- Niechże się pan uspokoi, czy mam wezwać straż i oskarżyć pana o napaść na moją osobę? Bo się pan tak wydziera, że mam wrażenie, że gdyby pan mógł, to zaraz by nas pobił - powiedziałam oschle.
Miałam nadzieję, że to go chociaż na chwilę uspokoi. Sama weszłam pomiędzy beczki, im znajdywałam się bliżej, tym byłam bardziej przekonana, że faktycznie coś słychać. Odwróciłam się w stronę kobiety, z kieszeni płaszcza wyciągając różdżkę. Nie miałam przecież pojęcia co to jest i czy nie będzie chciało nam w ostatniej chwili zrobić krzywdy.
- Wydaje mi się, że gdzieś w tamtym kącie - wskazałam różdżką owe miejsce.
Poczekałam na kobietę, wtedy obie zaczęłyśmy zbliżać się do tamtego miejsca. Co jakiś czas słychać było ciche chichranie się. Jakiś młodziutki głosik, chociaż w okolicach tych beczek zdecydowanie nie brzmiał zbyt dobrze. Wręcz trochę strasznie, w tej swojej dziecinności.





Pod martwą skałą więdną górskie kwiaty, zwarzył je mróz,
burzą strącony i zniesiony deszczem, przysypał gruz.
Więdną i próżno patrzą się ku słońcu spod martwych skał.
I po co na tę śmierć nieuchronioną wiatr tam je siał?
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   16.08.16 9:14

Mężczyzna zdziwiony nagłym zachowaniem kobiet zamilkł na chwile. Peony zaczęła się rozglądać poszukując źródła dziecięcego chichotu. Widząc, że nie tylko ona to słyszy wyciągnęła różdżkę i przytknęła palec do ust nakazując tym samie mężczyźnie by się uciszył. Nie spodobało się mu to, ale różdżki w dłoniach kobiet finalnie go przekonały. Peony szła za blondynką chcąc spojrzeć zza jej ramienia. Wydawało się to być co najmniej dziwne. Mężczyzna wpuszczając je do pomieszczenia zarzekał się iż nikogo innego tu nie ma bo oglądać dynie można jedynie trójkami. Nagle znajdujący się za beczkami mały chłopiec podniósł się i obrzucając je resztkami dyni, które doleciały aż do niego zaczął uciekać. Peony uchyliła się, a resztki dyni uderzyły o ramię zamiast znowu atakując twarz. - Hej! Stój! - krzyknęła wyciągając rękę w stronę uciekającego chłopca. Mężczyzna okazał się być o wiele szybszy. Chwycił małego i przyciągnął do siebie. Peony nie miała wątpliwości, że panowie się znają i to całkiem dobrze. - Co to ma znaczyć? - zapytała zirytowana patrząc to na mężczyzną to na stojącą obok blondynkę. Czy to było zwyczajnie ukartowane? Czy mężczyzna chciał zrzucić winę na nich, kiedy wszystko wcześniej ustalił z chłopcem? - Kim jest ten chłopiec? - zapytała jeszcze już pewniejsza całej sytuacji. Mężczyzna okazał się być zwykłym naciągaczem.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Victoria Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3354-victoria-parkinson http://www.morsmordre.net/t3379-harkan#57453 http://www.morsmordre.net/t3381-lady-parkinson#57459 http://www.morsmordre.net/f110-gloucestershire-cotswolds-hills-posiadlosc-parkinsonow http://www.morsmordre.net/t3380-victoria-parkinson#57455
Twórczyni perfum, alchemiczka
20
Szlachetna
Panna
Bo nie miłość jest najważniejsza, a spełnienie obowiązku wobec rodu i męża.
10
10
20
0
0
0
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   03.09.16 18:15

//Wybacz za opóźnienie Sad Jeszcze po jednym pościku i kończymy!

Ruszyłam wraz z kobietą, w stronę źródła chichotu. Im bliżej się przesuwałyśmy, tym dokładniej słychać było, że owy śmiech należy do dziecka. Czyżby jakiś smarkacz robił sobie żarty? Jak można być tak bardzo nie wychowanym? Nim jednak doszłam do jakiegoś sensownego wniosku, w naszą stronę poleciały kolejne kawałki dyni, a ja tak jak przypuszczałam, miałam do czynienia ze zwykłym dzieciakiem. Odskoczyłam w bok, ochraniając się od większego ubrudzenia, by zaraz chcąc ruszyć za młodzieńcem. Gdy jednak obróciłam się już w jego stronę, stał on obok starszego mężczyzny. Byli razem?
- Co to ma znaczyć? - zapytałam zdziwiona.
Mężczyzna próbował nam się jakoś tłumaczyć, bąkał coś o siostrzeńcu, ale że to nie jego wina, a na pewno nasza, chociaż nie potrafił dokładnie ustalić dlaczego. Gdy wiedział już, że jego tłumaczenia do nas nie docierają, znowu zaczął na nas krzyczeć, że on nie pozwoli nam wyjść, mamy mu za tę dynię zapłacić, za to że ją zniszczyłyśmy, że on nam pokaże. Jednak obie już go chyba nie słuchałyśmy. Stałam, uśmiechając się kpiąco, jeżeli mężczyzna myślał, że uda mu się wrobić w coś szlachciankę, to się grubo mylił.
- Niechże się pan nie kłopocze, pańskie zdanie nie jest nic warte przy moim jednym słowie - skwitowałam, nad zwyczaj uprzejmym głosem. - Chyba powinnyśmy już pójść.
Zwróciłam się do kobiety. Nie miałam jednak zamiaru tak zostawić tej całej akcji. Jego dynia była promowana nawet w Proroku Codziennym, niezwykle się pewnie ucieszą z kolejnej plotki, jak to starszy mężczyzna wykorzystywał swoich gości, aby zmusić ich do płacenia za zniszczony obiekt.
- Trzeba uświadomić zwiedzających, że już nie mają czego zwiedzać - rzuciłam jeszcze.
Powoli ruszyłam, chcąc ominąć mężczyznę i wyjść z pomieszczenia. Zatrzymałam się jednak w połowie, czekając na kobietę. Siedzimy w tym przecież razem.





Pod martwą skałą więdną górskie kwiaty, zwarzył je mróz,
burzą strącony i zniesiony deszczem, przysypał gruz.
Więdną i próżno patrzą się ku słońcu spod martwych skał.
I po co na tę śmierć nieuchronioną wiatr tam je siał?
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   06.09.16 11:07

Peony naprawdę czasami nie rozumiała ludzi. Jak można tak oszukiwać? Rozumiała, że hodowanie takiego gatunku roślin wymaga nie tylko wielkich nakładów wolnego czasu, ale także pieniędzy. Jednak nie potrafiła sobie wyobrazić sytuacji, w której zachowałaby się w podobny sposób. Spojrzała na chłopca, który widząc rozgniewane miny czarownic ruszył w stronę mężczyzny. Nie trzeba było być niesamowicie dobrym obserwatorem by dodać dwa do dwóch. Jako, że jej zawód był bardzo podobny do zawodu mężczyzny nie mogła nie spojrzeć na całą sprawę z pogardą i zażenowaniem. Chciała się odezwać, ale blondynka ją wyprzedziła. Nie było nic więcej do dodania. Przez myśl jej przeszło, że gdyby spotkał na swojej drodze inne czarownice to może i jego oszustwo by się udało. Może nawet jakieś inne kobiety zapłaciłyby za rzecz jakiej nie zrobiły. One miały szczęście, a ten mężczyzna zwyczajnie miał pecha. Zanim wyszła spojrzała jeszcze raz na resztki dyni zdobiące podłogę szklarni. Szkoda takiego okazu choć jej dni były już policzone. Potrafiła to stwierdzić patrząc na wielkość pestek. Wyszła za szlachcianką i pokręciła z niedowierzaniem głową. - Nie rozumiem jak można tak oszukiwać ludzi. To jest nieludzkie. I żeby do tego wykorzystywać małe dziecko? Nie wiem jakim człowiekiem trzeba być… - zaczęła, bo przed oczami stanął jej obraz syna. Ona nigdy nie potrafiłaby skłonić go do zrobienia czegokolwiek dla jej korzyści. Nie mogłaby patrzeć jak syn płaci za jej błędy. Peony rozejrzała się po okolicy. Ludzie nadal zaintrygowani rozmiarami dyni pojawiali się w Świecie Dyń. - Przepraszam – powiedziała głośniej tak by chociaż ci stojący najbliżej niej usłyszeli. Wiadomo przecież jak szybko roznosi się plotka. - Ten mężczyzna jest oszustem. Chciał wyłudzić od nas pieniądze wmawiając nam, że to my zniszczyłyśmy ten wielki okaz dyni. Prawdą jest, że namówił on małego chłopca do zniszczenia jej w naszej obecności. -odparła przejeżdżając wzrokiem po ludziach, których uwagę zwróciła. - Nie dajcie się oszukać. Nie wiadomo ilu już ludzi oszukał i jak wielu mu zapłaciło. Prawdą jest, że dynie bardzo szybko się rozwijają, a nawóz do tego rodzaju jest bardzo kosztowny. Niestety nawet to go w tym momencie nie usprawiedliwia. - powiedziała i widząc zamieszanie jakie jej słowa wywołały poczuła ulgę. Ludzie czasami potrafili być ślepi nawet jeśli ktoś wprost mówił im o krzywdzie jaka może ich spotkać. Odwróciła się w stronę blondynki. - Wie Pani co… przynajmniej zdążyłyśmy zobaczyć dynie. - dodała uśmiechając się serdecznie.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Victoria Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3354-victoria-parkinson http://www.morsmordre.net/t3379-harkan#57453 http://www.morsmordre.net/t3381-lady-parkinson#57459 http://www.morsmordre.net/f110-gloucestershire-cotswolds-hills-posiadlosc-parkinsonow http://www.morsmordre.net/t3380-victoria-parkinson#57455
Twórczyni perfum, alchemiczka
20
Szlachetna
Panna
Bo nie miłość jest najważniejsza, a spełnienie obowiązku wobec rodu i męża.
10
10
20
0
0
0
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   12.09.16 18:28

Cieszyłam się, że kobieta od razu podchwyciła mój plan rozpowiedzenia o wszystkim. Wychodząc z pomieszczenia pozwoliła sobie wtrącić swoje trzy grosze, rozwodząc się nad tym, jak bezczelny był ten mężczyzna. Uważałam podobnie, ale nie czułam potrzeby, aby cokolwiek dodawać, oprócz potwierdzającego kiwnięcia głową. Ludzie dookoła nas chyba byli za bardzo skupieni na dyniach, najwyraźniej nie słysząc naszych krzyków, całe szczęście chociaż część osób odwróciło się w naszą stronę, aby posłuchać tego, co moja towarzyszka miała do powiedzenia. Stałam obok, z poważną miną potwierdzając wszystkie jej słowa, a za nami z hukiem zatrzasnęły się drzwi do owego pomieszczenia. Widocznie mężczyzna nie chciał już zapraszać do środka swoich gości i pokazywać im to, co wyhodował.
Informacja zaraz rozniosła się po sali, część osób od razu zaczęło opuszczać to miejsce, inni chcieli zostać, jednak widząc jaki tłum się wylewa na zewnątrz, ruszyli razem z nimi. Skwitowałam to lekkim uśmiechem. Jak dobrze, że nie musiałyśmy każdemu z osobna wszystkiego tłumaczyć. Wszystko szybko się rozniesie i obawiam się, że owy mężczyzna jako hodowca dyń jest już skończony.
Na słowa mojej towarzyszki, uśmiechnęłam się uprzejmie.
- Faktycznie, udało nam się - odpowiedziałam, już spokojnie.
Cała złość ze mnie opadła, może nie udało mi się znaleźć tego co potrzebowałam oraz wracam do domu z plamami dyni na swoim płaszczu, to jednak odkrycie prawdy oraz wyjawienie jej tym wszystkim ludziom, napawała mnie pewnego rodzaju satysfakcjom.
- Skorzystam z kominka, póki wolny. Nie mam zamiaru pokazywać się ludziom w… takim stanie - uniosłam lekko kąciki ust do góry, strzepując z siebie kolejne pestki dyni.
Gdyby ktokolwiek zobaczył mnie w tak brudnym stroju, od razu pojawiłabym się na pierwszych stronach Czarownicy, z jakimś zgryźliwym komentarzem, wolałam tego uniknąć. I chociaż nie przepadałam za kominkiem, to w tym momencie był moją jedyną deską ratunku. Jeszcze ostatni raz spojrzałam na kobietę, kiwając jej lekko głową na pożegnanie, a następnie skierowałam się w stronę kominka, gdzie po chwili zniknęłam w zielonym dymie.

zt obie





Pod martwą skałą więdną górskie kwiaty, zwarzył je mróz,
burzą strącony i zniesiony deszczem, przysypał gruz.
Więdną i próżno patrzą się ku słońcu spod martwych skał.
I po co na tę śmierć nieuchronioną wiatr tam je siał?
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   08.04.17 19:11

|10 kwiecień

Pogoda naprawdę im się udała. Może i to był kwiecień, ale jak się okazuje raczej w tym roku ma być dość łagodny. Nie widział się z Pomką już jakiś czas, więc na pewno przyda im się tego typu wyjście. a już tym bardziej jeśli ze słowem "wyjście" łączy się słowo "jedzenie". Co jak co, ale jeśli chodzi o apetyt to dopasowali się tym do siebie.
Zawsze martwił się o swoje rodzeństwo, a już szczególnie o siostry. Nie to żeby był szowinistą. Jego siostry nieraz lepiej skopałyby komuś tyłek niż on sam, po prostu najwidoczniej tak już miał każdy starszy brat. Zawsze będzie się niepokoił o te małe wredoty.
Przyszedł trochę wcześniej, wszedł do lokalu i zajął im miejsce. Ich rodzeństwo zawsze było niewiarygodnie ze sobą zżyte, a niektóre zdarzenia zbliżyły ich do siebie jeszcze bardziej. Nigdy nie zapomni im wszystkim jak wiele dla niego zrobili. Szczególnie Pom, poświęciła dla niego naprawdę wiele. chyba nigdy nie będzie w stanie im się za to wszystko odwdzięczyć. Ostatnio dużo się działo w jego życiu i zapewne w jej również. To co dzieje się obecnie w Anglii to jakiś obłęd. Nigdy nie było tak źle, a przynajmniej nie pamiętał aby było. Teraz jeszcze do tego doszła ta cała sprawa z policją antymugolską, która rządziła się jakby co najmniej czyścili buty samej Pani Minister. Skorumpowane Ministerstwo też niczego nie ułatwiało. Tylko ślepy nie zauważyłby, że sytuacja ta nie prezentuje się za dobrze. Grindelwald na stanowisku dyrektora Hogwartu, to istne szaleństwo. A do tego wszystkiego dochodzą jeszcze te cale morderstwa i zaginięcia.
Oni wszyscy z kolei wpakowani są w sam środek tego cyrku. Nie chciał stać bezczynnie. Zresztą, nie tylko on. Rozmawiał już nieraz z Raidenem o obecnej sytuacji, ale z drugiej strony, co mają niby zrobić? Wypełniać rozkazy osób, które może nie są nawet po tej samej stronie co oni? Nie pozostało im raczej nic innego. To wszystko gryzie go od kiedy tylko wszystko zaczęło się w Anglii sypać, choć teraz nie wie nawet kiedy dokładnie to się stało. Może już od dawna nie ma czego ratować? Nie przyszedł jednak tu myśleć o tych wszystkich rzeczach. Ma zjeść coś dobrego i spędzić miłe popołudnie z siostrą. To jego zadanie na dziś.


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
wyrzucona na bruk przez Grindzia zielarka
25
Czysta
Panna
Kiedy przebywasz w ciemnościach, spójrz w górę.
Tam czeka na ciebie słońce.
Ono nie omija nikogo.
Ciebie też nie ominie, jeśli nie schowasz się w cień.
20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   21.04.17 11:20

Z niewiadomych przyczyn nieustannie chodzą za mną dynie. Przepyszne, równie co ja okrągłe, soczyste warzywa. Teraz nawet nie wiem jak mocno upłynie mi ten miesiąc pod znakiem właśnie dyni. Eliksir Neali, poletko hogwarckie… to wszystko zakrawa na dyniecień, a nie kwiecień. Dziś jednak jestem nastawiona dość sceptycznie do miejsca spotkania z bratem - wątpię, żeby mieli tutaj lepsze okazy niż Sproutowie! Mimo wszystko nie zniechęcam się na starcie, podchodzę do wszystkiego z ogromną dozą optymizmu. Do spotkania szykuję się krótko, ale nienagannie - żółta sukienka w zielone cukinie na pewno zwraca na siebie uwagę, szczególnie, że zakryta jest jedynie niedopiętym, czarnym płaszczem, którego w środku się pozbędę. Nie przeszkadza mi to jednak w poczuciu komfortu. Nawet jeśli przechadzając się magiczną ścieżką pełną pomarańczowych kul ludzie patrzą się na mnie ze zdziwieniem oraz zaciekawieniem jednocześnie. Na szybko poprawiam jeszcze włosy wystające z niezabudowanej czapki, a następnie popycham drzwi do środka restauracji. W barwach niczym ogień rozświetlający ciemną noc. Rozglądam się ze skupieniem po ludziach zajmujących stoliki, aż wreszcie udaje mi się wypatrzyć kochanego brata. Uśmiecham się szeroko przyspieszając kroku. Dość zgrabnie jak na mnie wymijam wszystkie stoliki aż wreszcie staję nad mężczyzną.
- Penny! - witam się entuzjastycznie. Nawet nachylam się do ciebie chcąc zamknąć twoją szyję w niedźwiedzim uścisku. Wiszę tak dłużej niż powinnam, ale to nie moja wina, że spotkania z rodziną dostarczają tyle emocji! Zupełnie nie myślę o przeszłości, chociaż pamiętam ile razem przeszliśmy, jak wiele cierpienia dane nam było zasmakować. Było, minęło, i pomimo bólu dotykającego świadomości o śmierci kochanej siostry, trzeba żyć dalej - najlepiej jak potrafimy.
- Nareszcie pokryły nam się terminy - śmieję się zasiadając naprzeciwko. Torebkę przerzucam przez oparcie krzesła, a płaszczem ją przykrywam. Siadam na twardym drewnie, opierając przedramiona na kancie stołu. - Same zawirowania w tym Hogwarcie. I wiosna niemal w pełni, tyle roślin muszę zasadzić! - zaczynam trajkotać, a chwilę później przychodzi kelner wręczając nam karty. Jedną z nich zaczynam niedbale studiować.
- A jak tam u was w departamencie? Pewnie masa pracy, co? - zagaduję, unosząc na chwilę wzrok na twoją twarz. Zaraz ten ponownie ląduje na zapisanych pergaminach w menu. Nawet nie ośmielam się sugerować potrzeby informacji również o biurze aurorów, to byłoby jednak zbyt podejrzane, dlatego w tym momencie milczę jak zaklęta.




Trudno mówić o szczęściugdy jesteśmy niezadowoleni z dzisiaj, zatroskani o jutro i rozżaleni decyzjami podjętymi wczoraj.






Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   09.07.17 9:55

Embarassed

Nie musiał długo czekać na siostrę. Dość mocno uświadomiła go o swojej obecności w momencie, gdy przerwała mu przesypywanie łyżeczką cukru w cukierniczce co doprowadziło w ostateczności do wysypania na stolik połowę jej zawartości.
- Ciebie też dobrze widzieć Pom. - Zaśmiał się zdecydowanie zbyt głośno i uścisnął siostrę. Naprawdę dość długo się nie widzieli. Trochę z jego winy, ale o tym lepiej nie wspominać. Wypuścił ją z objęć usadawiając się ponownie wygodnie na krześle i próbując dłonią posprzątać to co narobił z raczej marnym skutkiem.
Uśmiechnął się w kierunku siostry zauważając tym samym mężczyzn siedzącego przy stoliku za nią i bacznie obserwującego zdejmującą płaszcz Pomone. Ich spojrzenia się spotkały, a wzrok Aspena jasno dawał do zrozumienia, że któryś z nich za niedługo nie będzie w stanie patrzeć. Mężczyzna odwrócił się, dopił szybko zawartość filiżanki, zapłacił i wyszedł z lokalu. Jaka szkoda... Aspen ponownie przeniósł wzrok na siostrę z jeszcze większym uśmiechem wypływającym na usta niż wcześniej.
Martwił się o Pom. Hogwartem rządził teraz Grindelwald. Nawet Ministerstwo nie było stanie skutecznie go nadzorować. Raczej nikt nie powinien mieć wątpliwości, że ten mężczyzna nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nawet po zdobyciu Hogwartu, nawet po śmierci Albusa Dumbledora. Człowiek, który zaznał smaku władzy, będzie pragnął jej jeszcze więcej.
- Raczej nie jesteś zasmucona z tego powodu. - Przerwał swoje "małe porządki" zauważając kelnerkę podającą mu kartę, która dość sceptycznie obserwowała jego poczynania. Uśmiechnął się do niej przepraszająco zabierając od niej kartę i obserwując jak ta odchodzi.
- Masa pracy to zdecydowanie mało powiedziane. Całe Ministerstwo ma dużo roboty. Wszyscy chodzą jak na szpilkach. - Miesiąc dopiero się zaczął, a już miał go po dziurki w nosie. Lubi swoją pracę, to prawda, ale to co dzieję się ostatnio przerasta wszystkich. Zdecydowanie zbyt dużo martwych ludzi i zaginięć w tak krótkim czasie.
- W dodatku ludzie zaczęli w końcu zauważać, że Pani Minister nie do końca sobie z tym wszystkim radzi. - Powiedział lekko przyciszonym głosem, aby nie przyciągać ciekawskich spojrzeń. W zasadzie kto byłby w stanie sobie z tym wszystkim poradzić? Miał nadzieję, że nie czeka ich kolejna wolna. Nie chciałby, aby jego bratanek musiał żyć w takich niepewnych czasach.


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
wyrzucona na bruk przez Grindzia zielarka
25
Czysta
Panna
Kiedy przebywasz w ciemnościach, spójrz w górę.
Tam czeka na ciebie słońce.
Ono nie omija nikogo.
Ciebie też nie ominie, jeśli nie schowasz się w cień.
20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   19.07.17 15:37

To nie to co kiedyś, kiedy jeszcze wszyscy byliśmy maluchami i nie uczęszczaliśmy do szkoły. Spotykaliśmy się codziennie, żyjąc ze sobą - każdy robił co innego lub pomagał drugiemu, ale i tak byliśmy niesamowicie zżyci. Później w Hogwarcie niewiele się zmieniło, może tylko nie spaliśmy w jednym dormitorium. Świat dorosłych… przytłacza. Każdy z nas ma swoje sprawy, swoje życie - i w tej bieganinie mało jest czasu dla bliskich. Dla rodziców, dla rodzeństwa. Kochamy się, to jasne, ale nie jesteśmy już ze sobą tak blisko. Nie wiemy o sobie wszystkiego, nie dokańczamy za siebie zdań. Niekiedy tęsknię do tamtej beztroski, nawet jeśli wojna czarodziejów wzbudzała pewne niepokoje. Teraz jest inaczej. W napiętym grafiku próbujemy odnaleźć siebie nawzajem tracąc wiele cennego czasu. Ten zawsze powinniśmy składać w ofierze najbliższych.
Nie mogę jednak powiedzieć, że się nie cieszę. Cieszę się niesamowicie z tego spotkania, chcąc czerpać z niego garściami. Naprawdę miło cię widzieć. Nawet, jeśli ty nieszczególnie cieszysz się z widoku innych gości tego miejsca. Aż się obracam zastanawiając się na co tak patrzysz i och, od razu rozumiem o co chodzi. Wywracam oczami siadając ociężale na krześle.
- Oj Penny! - rzucam oburzona. Kręcę z niezadowoleniem głową. - Nie jesteśmy już dziećmi, na Merlina - dodaję, ale pewnie patrzę się podobnie na kelnerkę, która za długo ci się przygląda. Widocznie zaborczość oraz instynkt opiekuńczy mamy we krwi.
- Z konieczności sadzenia roślin rzeczywiście nie jestem zasmucona. Hogwart to zupełnie inna bajka… - mruczę naprawdę przejęta. Wzdycham boleśnie, po czym przysuwam do siebie menu, które pieczołowicie wertuję. Mają tu tyle wspaniałych rzeczy, że aż trudno wybrać tą właściwą. Twoje słowa nie uspokajają mnie ani trochę, wręcz przeciwnie - serce podchodzi mi do gardła, unoszę na ciebie zmartwiony wzrok.
- Obiecaj mi, że będziecie na siebie uważać z Raidenem - proszę, na chwilę przytrzymując twoją dłoń. To ważne. Boję się o nas, o was, o jutro. Czy nadejdzie? Mam dużo negatywnych myśli, które muszę czym prędzej zutylizować - nie nadają się one na spotkanie z bratem.
- Ach, Wilhelmina, fanka raptuśnikowych cukierków - wzdycham po raz kolejny, naturalnie ściszając głos. - Weźmy jak najwięcej dyniowego placka, żeby osłodzić sobie życie. I dużo dyniowego ponczu, żeby przełknąć te czasy, w których przyszło nam żyć - dodaję bez entuzjazmu, niejako decydując się już na zamówienie. - Penny, powiedz mi… dlaczego ty jeszcze nie masz żony? Na co czekasz? - wyrzucam najcięższy kaliber. Ostatecznie uważam, że jesteśmy rodziną, możemy ze sobą szczerze rozmawiać. Bez fochów oraz gniewu. A ja, znów to powtórzę - martwię się. Kto przekaże nazwisko oraz wspaniałe geny dalej?




Trudno mówić o szczęściugdy jesteśmy niezadowoleni z dzisiaj, zatroskani o jutro i rozżaleni decyzjami podjętymi wczoraj.






Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Świat Dyni   23.07.17 19:52

Każda sielanka musi kiedyś się skończyć. Będąc dziećmi marzyliśmy o byciu dorosłymi. O możliwości robienie co nam się żywnie podoba, czy pójścia gdzie chcemy. O zasypianiu o nieprawdopodobnie późnych godzinach, o nie przymusie jedzenia warzyw, o rodzicach, którzy nie będą mogli już gderać nam nad głową, że nie posłaliśmy łóżka, czy że mamy słabe oceny. Będąc już dorosłymi wygląda to niestety nieco inaczej niż w naszych dziecinnych pragnieniach. Wchodząc w ten drugi świat, pełen trosk i zmartwień może i zyskaliśmy jakąś wolność, ale za jaką cenę? Gdyby mógł cofnąć się w czasie na pewno wybrałby moment, w  którym pierwszy raz za dzieciaka powiedział: "Jak ja już chciałbym być dorosłym" i przywaliłby sobie w łeb, aby wybić ten idiotyczny pomysł z głowy.
Gdyby siedział teraz w głowie Pom zapewne zgodziłby się z nią. Po tym jak jakimś cudem wyszedł cało ze swojej choroby obiecał sobie, że będzie więcej czasu poświęcał rodzinie. I tak właśnie było. Przez jakiś czas... Gdy później znów wrócił do pełnej formy i mógł ponownie pracować w zawodzie rodzina ponownie zeszła na drugi plan. Bo przecież trzymanie we względnej kupie tego całego gruzowiska zwanego Czarodziejską Anglią jest ważniejsze niż rodzina. Czy, aby na pewno?
Słysząc jej uwagę oburzył się równie mocno co ona mierząc ją wzrokiem.
- Dla mnie moje siostry zawsze będą tymi małymi dziewczynkami w warkoczach. - Powiedział z przekonaniem w głosie, aby zaraz później swoją poważną maskę zastąpić szerokim uśmiechem. Jego siostry zasługują na to co najlepsze, a jeśli chodzi o to, to on zdecyduje o tym co, a raczej kto jest dla nich najlepszy. A przynajmniej w ten otóż sposób się oszukuje... Co jak co, ale swoich siostrzyczek nie przegada.
- Masz tam jakieś problemy? - Zapytał zmartwiony przyglądając się Pom. Od kiedy to Hogwartem rządzi nowy "dyrektor" nie może przestać martwić się o siostrę. Nigdy nie wiadomo na jaki pomysł może wpaść ten wariat. Zresztą, ma on sporo wrogów, a w jego konflikty chcący, bądź nie, mogą zostać wmieszane dzieci oraz personel szkoły.
- Zawsze na siebie uważamy. - Powiedzmy... zależy jak bardzo się w jakąś sprawę zaangażujemy. A jeśli chodzi o to, bywa różnie.
Słysząc kolejne słowa siostry zaśmiał się cicho z rozbawieniem kręcąc głową.
- Obawiam się, że nie mam przy sobie wystarczającej ilości galeonów. - Mówiąc to jednak poprosił o podejście kelnerkę i wraz z siostrą złożyli nie małe zamówienie.
Na szczęście kelnerka odeszła wystarczająco daleko, aby nie musieć usłyszeć pytania, torpedy jego siostry i nie umrzeć ze śmiechu, w tym samym momencie, w którym by on umierał ze wstydu.
- Mógłbym cię zapytać o to samo, tylko zamieniając słowo "żona" na "męża". - Powiedział z wyrzutem, aby następnie głośno wypuścić powietrze z ust.
- Kiedyś może nadarzy się okazja. - Kiedyś, może... To nie tak, że nie chciałby. Chce! Ma już swoje lata, naprawdę chciałby założyć rodzinę. Po prostu nie za dobrze umie w kontakty damsko - męskie.


Powrót do góry Go down
 

Świat Dyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pokręcony świat Charliego
» Pokemonowe Teorie
» Elinor Podbija Świat!
» Wiecznie problemowy świat- gra Laureline

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17