Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ptaszarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Ptaszarnia   29.04.16 13:54

First topic message reminder :

Ptaszarnia

Woliera należąca i pielęgnowana głównie przez panienkę Baudelaire, która spędza tu bardzo dużo czasu. Kiedyś była to oranżeria, aktualnie przebudowana została na ptaszarnię, z racji pasji młodej dziewczyny do ornitologii. Znajdują się tu liczne gatunki ptaków magicznych i niemagicznych, głównie ozdobnych, ale wypatrzyć można też gdzieś oprócz świergotników lelka wróżebnika, czy zwykłe mugolskie słowiki. Zawsze panuje tu temperatura wyższa niż w pozostałej części domu, a tło wypełniają serenady śpiewów i skrzeków ptaków.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   16.09.16 17:37

The member 'Barry Weasley' has done the following action : rzut kością


#1 'k100' : 37

--------------------------------

#2 'k3' : 1


Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   17.09.16 12:08

Uspokajanie spłoszonych ptaków nie było mocną stroną Barry’ego i Sally. Clementine słyszała poruszenie jej podopiecznych i krótkie zdania, ktre wyraźnie sugerowały, ze część ptaków została jedynie jeszcze bardziej przestraszona ich działaniami.
Większość tych ptaków doznała wiele krzywdy z ludzkiej ręki. To osobniki o bardzo bogatych przeżyciach. Musisz wiedzieć Barry, że nie ufają ludziom, za to bardzo łatwo je spłoszyć.
Podeszła bliżej Weasleya, wyczuwając największy niepokój wśród ptaków w rewirze, który miał skontrolować Barry. Chciała mu pomóc. Nie chcąc jednak podważać jego autorytetu i kompetencji, bo męska duma była chyba bardziej wrażliwa od damskiej, uśmiechnęła się do niego łagodnie.
Nie chciałbyś pomóc może Sally, Barry? Proszę… — uktwiła w nim swoje niebieskie spojrzenie, aż dziwne, ze tak centralnie na jego twarz, jakby dokładnie wiedziała, gdzie znajdują się jego oczy i gdzie powinna spoglądać. Sama wydawała się w oczekiwaniu, z pełną nadzieją wyczekiwać jego odpowiedzi. Na chwilę tylko posłała jeszcze ten sam wzrok Sally.
Mogłabym liczyć na waszą pomoc? Sally?
Jej ton był łagodny, nieco tylko drżał w powietrzu, bo martwiła się, czy ten incydent nie rozpłoszył za bardzo długo oswajanych osobników. Wróciła więc uwagą do nich, próbując coś w tym kierunku zdziałać.


Kostki ‘k3’ dla Clementine:
Udaje jej się uspokoić tyle ptaków ile oczek na kości.


Kostki ‘k100’ dla Barry’ego i Sally:
Jeśli suma waszych rzutów wyniesie

1-60 – ptaki wyczuwają napięcie pomiędzy wami, nie zachowują się wiec spokojnie. wasze działania tylko coraz bardziej wpływają negatywnie na te istotki, które zaczynają wariować, przelatywać wam nad głowami, a jeden kanarek ze strachu załatwił się prosto na ramię: 1-25 – Barryego; 26-50 – Sally.

61-120 – połowa z ptaków w końcu zaczyna wierzyć w waszą wolną wolę i uspokaja się, druga robi się wręcz agresywna. Walgrus uznaje, że należy obronić te nieszczęsne ptaki. W tym celu atakuje jednego z was. Jeśli 61-90 – Sally. Jeśli 91-120 Barry’ego.

120+ - macie wyjątkowe szczęście, że ptaki w końcu się uspokajają, chociaż Walgrus dalej patrzy na was podejrzliwie ze swojej gałęzi, gotowy was stąd przegonić przy jakimkolwiek gwałtownym ruchu.

bonus do rzutu: ONMS




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   17.09.16 12:08

The member 'Clementine Baudelaire' has done the following action : rzut kością


'k3' : 1


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   21.09.16 4:54

|za zgodą Sally napiszę pierwsza

Ptaki chyba nie chciały się słuchać nikogo innego, niż ich właścicielkę, opiekunkę, czy jak to można określić wagę Clementine przy tych ptakach. Rudzielec zbytnio nie spodziewał się, że nagle zostanie przez ptactwo obdarzony zaufaniem, że zgodzą się posłusznie uspokoić.
Ha, marzenie ściętej głowy.
Barry chciał odsunąć się od ptaków, by dać innym szansę na ich uspokojenie, kiedy to do niego podeszła Clementine. - Właśnie widzę. Dlatego wolę koty. Nie są takie płochliwe, jak niektórym się wydaje.- mówiąc to aż spojrzał w stronę Sally i dodatkowo narzucił na twarz nieco szyderczy uśmiech. Woli psy to niech je ma. Barry woli koty, widać konflikt interesów, nieprawdaż?
Albo sam nie był pewny, czy t ona, czy inna osóbka, ale kto nie ryzykuje, ten wszystko traci. Jedynie zostanie posądzony o coś głupiego, ale co tam tym będzie się przejmować. do kiśla z tym.
Lecz nagle Clem zaproponowała coś, czego Barry zdecydowanie nie chciałby zrobić. Pomóc... nie, aż w myślach nie potrafi wypowiedzieć jej imienia, bo tylko zerknął na Clementine szukając pierwszych lepszych wymówek. Może się postarać sam zaraz złapać ptaki, postara się.
Ale no głupio się odmawiało kobiecie, która prosi o przysługę dla drugiej osoby. No i ptaki, należało je jak najszybciej uspokoić. Musiał na chwilę zamknąć nić pełen wojen i nieporozumień
- Zgoda, dla dobra ptaków. - powiedział przytakując głową, lecz starał się unikać spojrzenia w Sally. W końcu nie mógł się oprzeć jej spojrzeniu, znaczy spojrzeniu Clementine - kolejny powód, dla którego zgodził się pomóc Sally. I tak podszedł do Moore, którą totalnie zignorował, przynajmniej zarówno mimicznie, jak i słownie, lecz nie był bierny w pomaganiu, by znów zapanował tutaj spokój.
Tylko jakoś nie mógł się odprężyć. Ciekawe przez kogo Moore.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   21.09.16 4:55

The member 'Barry Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 97


Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   22.09.16 0:12

Ptaki wyraźnie nie przywykły jeszcze do mojej osoby bo traktują mnie jak stracha na wróble, a nie swojego. Irytuję się choć to nie ich wina. One w większości to czują i uciekają. Próbuję się uspokoić. Chce dla nich dobrze, lecz bardzo skrępowana się czuję obecnością Barrego i tego, że palców swoich przyłożyłam do powstałego zamieszania w obecności mojej pracodawczyni. Pragnę się bardzo zapaść pod ziemię, tak głęboko by znaleźć się w Chinach, lecz gdy słyszę niepotrzebną uwagę Barrego budzi się we mnie niepokorne pragnienie. Pragnienie to objawia się chęcią złapania Barrego za kostki i przeciągnięcie go ze sobą przez ten środek Ziemi, a właściwie po ziemi biegnącej przez ten środek Ziemi. W głębi serca źle mi z tymi myślami, lecz marszczę nos niczym pies, kiedy to prezentuje swe uzębienie ostrzegawczo. Wcale bowiem nie podoba mi się to złośliwe spojrzenie Weasleya. Nie podoba mi się towarzyszące temu wszystkiemu zamieszanie którym wita mnie po tylu latach. Czemu to zrobił? Nie podoba mi się też, że traktuje mnie jak powietrze. Nie chcę by podchodził skoro taką solą w oku dla niego jestem, lecz bezsilność moja jest wielka wobec próśb mojej pracodawczyni i wolnej woli człowieczej.
- Oczywiście, Lady. - Przytakuję zdradzając w mym głosie napięcie.
- Um. - Przytakuję i zerkam na Barrego, który do mnie podchodzi. Niezręcznie mi przez jego bliskość. Bardzo. W ciągu każdej kolejnej sekundy przypominam sobie wiele niepotrzebnych wspomnień. Serce moje staje się zmieszane tak jak mój głos na którym próbuję wymusić melodyjną nutę coby uspokoić zwierzęta.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   22.09.16 0:12

The member 'Sally Moore' has done the following action : rzut kością


'k100' : 93


Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   22.09.16 16:34

Clementine spojrzała na kobietę, czując przyjemne ciepło przez sposób w jaki dziewczyna się do niej zwróciła. "Lady" to nie był tytuł jaki często by słyszała. Mimo przyjemności jaka wynikała ze wzajemnego szacunku, Emmie rzuciła łagodnie, w kierunku Sally.
Mów mi Clementine, proszę.
Naprawdę chciałaby, żeby wszyscy mogli się traktować równo. Nie mogła Sally wiele zapłacić za jej pomoc w hodowli, ale miała nadzieję, ze z pomocą ojca być może niedługo uda im się poszerzyć działalnosć tak, aby nie musiała obdarowywać dziewczyny tak niskimi zarobkami i jednocześnie, żeby jej ptakom żyło się w lepszych warunkach. Samej panienki Moore nie traktowała jako pracownicy, a bardziej, jako bardzo dobroduszną osóbkę, która postanowiła pomóc jej w opiece nad wolierą i jej domownikami. Elementu płacy nie brała pod uwagę. Zwyczajnie wierzyła w dobre intencje i wolę dziewczęcia.
Znacie się z Barrym? — zdążyła spytać zanim usłyszała huk zza swoich pleców. To Walgrus dobijał się do drzwi wyjściowych z woliery. Znając go, wiedziała, że prawdopodobnie chciał się udać na polowanie. Ruszyła w jego kierunku.
Przepraszam na moment — oznajmiła, pozostawiając swoje ptaszki w opiece tej dwójki, ufając im, że się nie pozabijają, ani nie skrzywdzą jej podopiecznych. Taka Emmie była naiwnie wierząca w ludzki rozsądek. — Zaraz wrócę. Przyniosę karmę dla zwierząt, może będzie łatwiej je uspokoić — oznajmiła przed wyjściem.

zw dla Emmie.




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   27.09.16 10:05

- Tak, Lady. - Przytakuję w pośpiechu na jej nie realną dla mnie do zrealizowania prośbę. Co prawda byłam bardzo otwartą osobą i zazwyczaj szybko potrafiłam przełamać pierwsze lody, lecz jak na razie świadomość istnienia między nami statutowej przepaści była dla mnie zbyt wielka. Do tego wyglądała niczym księżniczka stworzona z kruchego szkła...Potrzebowałam czasu, tak jak w przypadku Barrego. Aktualnie na myśl o próbie tytułowania jego osoby ostawałam napadu mentalnej histerii śmiechu.
Mimo zmieszania panującego w mojej głowie udaje mi się zdobyć na nutę spokojnego tonu w mym głosie. Nucę więc mrukliwie jedną z wymyślanych na bieżąco w mojej głowie piosnek, starając się nie wymachiwać rękami, jak rażona prądem. Ptaki się uspokajają, a ja czuję przypływ satysfakcji. Zapominam się i posyłam szeroki uśmiech radości Barremu. Bo parzcież nam się udaje! No ale zaraz wracam o rzeczywistości. Mrugam oczami słysząc pytanie Clementine, jakby mówiła po chińsku. Zbita z tropu nie wiem co powiedzieć. Zerkam to na Barrego, to na nią.
- Można tak powiedzieć...- odpowiadam, a ona zaraz umyka. Ja poprawiam przyklejone do mojego czoła mokre pasma włosów i wzdycham. Wypuszczam chyba przy tym z siebie ostatnie pokłady łagodności bo zaraz czuję przypływ frustracji i ponoszę z połogi wzrok na tą Rudą Świnię. W oczach mych iskrzy uraza.
- Czy ty masz coś w tej głowie, Weasley? Po co to zrobiłeś, co ci to dało? - Mam na myli jego wony atak - Masz pojęcie jak niewiele trzeba było do jakiejś tragedii? - Syczę przez zaciśnięte zęby zbliżając w protekcjonalnym geście palca o jego twarzy. Jakbym oko zamierzała mu wydłubać. Zerkam przy tym na to ptaszysko wielkie. Wiem że gwałtownie ruszać się nie mogę, więc wykonuję je powoli, jakby w zwolnionym tempie, czerpiąc z tego jakąś niepojętą satysfakcję.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   27.09.16 11:11

Ptaki w końcu zaczęły się słuchać, na co też i rudzielec odpowiedział uśmiechem, który był zauważany przez otoczenie. Miło jest na chwilę odciąć myśli i zająć się zwierzętami, które wydawały na siebie tryb priorytetowy.
Lecz wszystko, co miłe, musi zaraz się kończyć. I tak też się stało, kiedy Clem zapytała o ich znajomość. Rudzielec poczuł się nagle zakłopotany, bo jak tu wyjaśnić ich skomplikowaną relację? Weasley stwierdził, że słowa Moore dostatecznie wyjaśniły jej to, co musi wiedzieć. Nie, rudowłosa nie musi wiedzieć, że brunetka próbowała zmienić ich status z przyjaciół na parę. To jest sprawa między nimi. I jedyne co zrobił, to z przyzwyczajenia przytaknął głową na jej słowa, lecz przypomniał sobie, że ona nie widzi. - Jasne, będziemy tutaj czekać.- zaraz poprawił się i obserwował, jak znika w drzwiach, a potem wyszły słowa Moore, która chyba próbowała coś zdziałać. Tylko co? I jeszcze ten palec, który niczym żółw zbliżył się do jego twarzy. Rudzielec parsknął cicho na jej słowa.
- Nie powiem kto teraz chce sprowadzić tragedię swym palcem.- mówiąc skierował swój wzrok na wściekły palec, którego miał ochotę obciąć, albo potraktować jak owada.
- Wiesz, że ptaki traktują palce jako przekąska?- dodał z wrednym uśmiechem na twarzy, jakby chciał sprowokować ją do czynu. Jakby chciał sprawdzić, jak utrzymuje się u niej samokontrola. - Ach, i ten notes. To chyba twój, nie?- zaraz wyjął z kieszeni notes, który jej zwinął. Zrobił krok w tył, chcąc się ubezpieczyć, że dziewczyna nie zabierze notesu z notatki, do których zajrzał teraz z ciekawości. - Hmm... ciekawe. Nie wiedziałem, że ma świergotniki.- rzucił przeglądając notatki o tym ptaku.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   28.09.16 20:20

Popatrzyłam na ten swój palec, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego jaka to w sumie fantastyczna broń. Nie byłabym jednak wstanie wyrządzić mu krzywdy więc opuszczam rękę. Mrużę drapieżnie ślepia i wydaję z siebie syk. Pewnie nie był wcale tak bardzo inny od tego, którym wąż w raju raczył Ewę. Zaraz jednak gardę swą opuszczam i się zapowietrzam. Chcę sięgnąć po zeszyt, lecz drań się odsuwa.
- To nie jest śmieszne, Barry... - skarżę się, mając nadzieję, że mu przemówię do rozsądku. Próbowałam zarobić na życie. Na ziemniaki i kawałek kurczaka w niedzielę. Zresztą, ktoś taki jak on powinien zrozumieć. Zawsze mi się bowiem wydawało, że należał do wąskiego grona tych potrafiących się unieść ponad własne nazwisko i wąski świat arystokracji. Boli mnie, bo czuję w tym momencie rozczarowanie jego osobą. - ...oblewasz mnie wodą, a teraz bawisz się w bierki, jak jakiś pięciolatek. Dlaczego? Takie to zabawne...? Może jeszcze podtykasz nogi staruszkom i kradniesz lizaki? Szlachetna, gryfońska krew...jakie to godne pożałowania. - Mówię co myślę i co czuję. Z moich oczu bije waleczność i zdecydowanie. Kiedyś bym spuściła głowę, lecz teraz nie musiałam martwić się tym, że szkoła zawiadomi moich rodziców, nie musiałam się troskać smutnym licem mojej matki, nie musiałam udawać cichej. Zadarłam podbródek. - Wyzywam cie Weasley na oficjalny pojedynek. Jeśli wygram przeprosisz mnie na arenie za swoje grubiaństwo.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   28.09.16 20:53

Jej palec był w sumie częścią pocisku, która nigdy nie wystartowałaby do celu, bo ów pocisk zostałby powstrzymany w połowie trasy, Jeśli rudzielec by zechciał skupić uwagę na takim prymitywnym zachowaniu, jak zgniecenie, bądź złamanie tego palca, aby nie próbowała ponownie w ten sposób się zachować. Bo w końcu ona zaczęła tą dziecinadę, a rudzielec tylko skorzystał z jej zaproszenia i zachował się w podobny sposób. Bo tylko pięciolatki pokazują sobie paluchy przy nosach bądź oczodołach, by udowodnić swoją wyższość. Brakowało tylko demonstracyjnego focha z przytupem, by odejść od jej persony, która mimo wszystko, nie dawała jemu spokoju. Bo zamiast przystać na jego grę, kiedy to on nie zmiażdżył jej palca, ta miała czelność mówił słowa, od których zagotowało się gdzieś w środku. O nie, czy ona wie, co w nim rozgrzała? Nie, to nie miłość, raczej rywalizację, walkę, chęć jej pokazania, że się myli. Co zabawne, Barry znał jej jedną ze słabości, a był nim on sam. Więc gdy usłyszał jej wezwanie do walki, początkowo roześmiał się. Dobre sobie pomyślał, lecz widział jej powagę. No dobra, chce walki, to ją dostanie!
- No dobra, chcesz walki. - powiedziawszy zamknął jej notes i rzucił do jej rąk. Złapie go? - Zgoda, zbiorę twoją rękawicę. - przytaknął głową robiąc się poważny, lecz jego uśmiech mógł znaczyć, że cieszy się z tego wyzwania. Bo który gryfon by się nie uciszył no! - Zgodnie ze zwyczajem, wybierasz miejsce i czas. - powiedział specjalnie mijając swe żądanie. Bo co jemu było potrzebne prócz faktu, że sama przekona się o swej małej mocy? Że upokorzy samą siebie, to jemu wystarczy. Nie potrzebował niczego więcej. Ale jeśli ona chciała jego przeprosin - niech jej będzie. - Tylko wiesz co mnie dziwi - że chcesz tylko przeprosiny. Lecz - i tu podniósł ręce do góry, jakby chciał był niczego winny, bo nie był! to twoja decyzja. Gdzie? Tu i Teraz? Jutro w południe? Chociaż wtedy będziesz pracować, ja również. - dodał wesołym jak i pewny siebie tonem. Aż jemu oczy się błyszczały z podniecenia, mimo iż miał niewielkie fioletowe fałdy pod oczyma.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   28.09.16 21:28

Pewna byłam tego, że nie odmówi. No dobrze, gdzieś się czaiła we mnie swego rodzaju wątpliwość, że i tę cechę w nim wyidealizowałam, kiedy jeszcze świata poza jego osobą nie dostrzegałam - ale nie, nie była to złuda. Unoszę więc lekko kąciki ust w swego rodzaju triumfie, by zaraz z lekkim roztargnieniem złapać notes i przycisnąć go do wilgotnego swetra. Siląc się na wyższość, ponownie unoszę brodę wysoko, udając, że ta drobna scena mej nieporadności miejsca nie miała. Wyreżyserowanym ruchem zarzucam włosy za ramie. Gdyby były suche i nieprzyklejone do skóry to założę się, że sposób spektakularny przecięłyby powietrze.
- Nie mąć mi w głowie, Weasley. Oczywiście, że to moja decyzja i jasno mówi, czego chcę. - Niech mi tu mnie nie próbuje podchodzić i wywoływać żalu za niewypowiedziane inne pomysły. Jak coś mówię to pewna tego jestem. - Zobaczymy czy do śmiechu ci też będzie, gdy Barry Weasley będzie przepraszał przy światkach puchonkę za swoje jakieś dziecinne igraszki. - Teraz to ja uniosłam ręce w tym samym geście co on. A co, nawet kąśliwie uniosłam jedna ze swych brwi ku górze.
- Oczywiście, że nie tu i teraz. I cóż...- robię minę udając, że źle mi z tym, iż jutrzejszy dzień też nam nie pasuje - Wyślę do ciebie jeszcze TEJ nocy oficjalny list z miejscem i czasem. A ty mi odeślesz potwierdzenie, czy czas i miejsce ci odpowiada, tak bym miała dowód na wszelki wypadek jakbyś stchórzył - Mówię, przepełnia mnie impulsywna pewność siebie, a moje oczy w zamyśleniu uciekają ku górze. Pojęcia nie miałam, gdzie odbywają się takie oficjalne pojedynki, czy też jakiekolwiek inne niemające nic wspólnego z tymi tajemnymi w szkole. Bo właśnie ostatni raz trzymałam różdżkę podczas takowego. Pięć lat temu. Tak, dopiero teraz powoli zdawałam sobie sprawę z tego w co się pakowałam...
- Pasuje?


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   28.09.16 21:48

Widział ten triumf na jej ustach, ale czy ona była pewna swych umiejętności? Szlifowała je na ostatnich pojedynkach, że teraz tak żwawo wystąpiła o nie? Mimo wszystko rudzielec nie odmówi. Skoro wystąpiła, to który czarodziej, ba! który gryfon by odmówił przejęcia rękawicy? Chyba żaden, albo nie jest gryfonem z krwi i kości.
Ale mimo jej uśmiechów, pewnych siebie jej słów, z jego ust nie ustępowało ani podniecenie, ani radość, którą Sally wywołała na jego ustach.
- Już to widzę, jak ty mnie pokonujesz. - nieco zaśmiał się przechwalczo, jakby uważał, że przez jej własną słabość przegra i tylko upokorzy się przed rudzielcem. Raczej wątpił w jej wygraną, wierzył że wygra. Bo innej opcji przecież nie mogło być, no helloł! Ale czekałem na termin, na datę i godzinę tej bitwy, najlepiej popołudniu, kiedy każdy z nas będzie po obowiązkach i gotów, by zawalczyć o swój honor. Bo w końcu o to idzie bój, o honor drugiej osoby. Barry nie wyobraża sobie, aby miałby ją przeprosić, choć by to zrobił, gdyby nie wyzwała na pojedynek, a ona pewnie nie wyobraża sobie faktu, że miałaby przegrać zainicjowany przez nią samą pojedynek.
- Zgoda. - przyjął jej warunki, bo nie widział opcji, aby stchórzył. On i tchórzostwo? Nieeeeee. Drwiący uśmiech zagościł na jego twarzy, lecz i tak skinął głową, chcąc dać jej pełną akceptację własnego wyboru. Zjawi się. Stanie do walki. Pokona ją.
- Mam tylko nadzieję, że coś ćwiczyłaś przez ten czas, bo aż żal byłoby stawać do walki ze słabym przeciwnikiem. To byłoby nieuczciwe. - rzucił słowa w jej stronę, mimo iż zaczął wypatrywać powrotu Clementine. Jakby chciał jej dać ostatnią szansę na wycofanie się, zanim całkowicie się zbłaźni przed rudzielcem.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   29.09.16 22:22

- I bardzo dobrze. Przyzwyczajaj się. - Odgryzam się bo jakaś tajemnicza siła, każe mi mieć swoje ostatnie słowo na wszystko co on mówi. Nie wiem skąd we mnie ta zapalczywość, lecz niech się mnie trzyma i nie pozwala mi się zorientować, że sama wciskam się w paszczę lwa gryfa. Bo nie powiem pewna wątpliwość zaczęła się we mnie rodzić, czy ja zdaję sobie sprawę z tego co mówię, czy ciągle uznać mnie można za poczytalną, kiedy tak impulsowi daję się nadąć w pewność siebie. Dziwi wręcz mnie ta moja postawa. Wariatka - krzyczy rozum. Bohaterka - pręży się duma.
- Doskonale - wypowiadają moje uta, a ja cała czuję ulgę, że decyzja już zapadła i odwrotu nie ma. Mimo to czuję, jak słowa Barrego na nowo wzniecają we wątpliwość. Ściągam gniewnie brwi.
- Mówiłam byś nie mącił mi w głowie, Weasley. - powtarzam się, dusząc w sobie to przekorne uczucie. Nie jestem człowiekiem żałującm swoich decyzji, nie wycofuję się z wypowiadanych słów. Zdecydowałam i pozostało mi jedynie iść przed siebie. Co prawda pojęcia nie mam zielonego w którym kierunku bo równie zielona jestem w kwestii pojedynków, lecz nie studzi to mojego zapału, tak samo jak kpiny Barrego.
- O resztę to się nie martw. Będziesz miał uczciwą walkę. - mówię trochę wymijająco, lecz nie kłamliwie. Bo znajdę kogoś kto o to zadba. A właściwie kogoś kto zadba o mnie bym o to mogła zadbać. Tak. Potem podpieram dłonie na biodrach i mam nadzieję, że Lady wróci czym prędzej. Inaczej patrzę się w Barrego jak w schnącą na ścianie farbę bo moja głowa jest pusta i nieskalana żadną myślą. To chyba pierwszy etap radzenia obie z sytuacją w której postawiłam mój rozsądek - wyparcie.


Powrót do góry Go down
 

Ptaszarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17