Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Piwnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Piwnica   08.05.16 12:37

Piwnica

O tej części sklepu wiedzą nieliczni. Próg piwnicy może przekroczyć tylko i wyłącznie ten, w żyłach kogo płynie krew Valhakisów. Każdy, kto zapuści się w nią samotnie, nie znajdzie niczego, poza czterema pustymi ścianami. Pomieszczenie kryje w sobie wiele mrocznych sekretów, a także jeszcze mroczniejszych przedmiotów, które tajnym korytarzem zwykle lądują na półkach Borgina i Burke'sa, do którego prowadzi wąski korytarz znajdujący się bezpośrednio za piwnicą. Półki i komody uginają się od woluminów zapisanych w starożytnej grece, zaś ściany przyozdobione są obrazami ukazującymi ludzi w szale, bądź los tych, którzy igrają z czarną magią. Nieliczni, przed którymi właściciel uchylił rąbka tajemnicy twierdzą, jakoby zza ścian nieustannie było słychać udręczone jęki.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   11.08.16 15:07

11 lutego?

Morgoth nie był częstym gościem sklepu Asteriona. A przynajmniej nie ostatnimi czasy, gdy sytuacja na tle rodzinnym zdecydowanie się pogorszyła. Pierwszy raz znalazł się tutaj za namową Edgara Burke’a, gdy szukał czegoś unikatowego i odpowiedniego dla swoich wymogów. Wiedział, że do piwnicy mogli schodzić jedynie uprawnieni do tego ludzie, ale Valhakis zezwalał mu na to, gdy wymagała tego sytuacja. Nie było to zaufanie, a raczej porozumienie na na gruncie biznesowym. I na pewno trzeba byłoby być głupcem, żeby podejrzewać Yaxley'a o chęć oszustwa. Dzisiejszy dzień był dniem niebywale owocnym dla sklepu z amuletami i nie było nawet szans, żeby przepchać się do głównej lady. A młody opiekun smoków nie miał na to czasu. Chciał zakupić jedynie jeden przedmiot, który, było bardziej niż pewne, że znajduje się w sklepie Asteriona. Dlatego też użył swojego uprawnienia. Sądził, że po takim czasie nieobecności, ów przywilej został wycofany, ale najwyraźniej się mylił. Spokojnie stanął na środku piwnicy, która nie zmieniła się przez te kilka lat nieobecności. Miał nadzieję, że właściciel nie będzie miał mu tego za złe. W końcu kiedyś zostawiał tutaj całkiem dużo swojego złota, nie ciesząc się jedynie z amuletów pomagających zwalczyć gorączkę. Pomieszczenie zawsze wzbudzało w młodym Yaxley’u ciekawość, chociaż nie pozwolił sobie na zaglądanie w jego kąty. To nie przystoiło. Dolne partie kamienicy należały do części oddzielonej od reszty sklepu i posiadało więcej tajemnic niż można było na pierwszy rzut oka przypuszczać. Tym razem nie było inaczej. Morgoth przypatrywał się doskonale sobie znanym elementom wystroju, by stwierdzić, że parę przedmiotów doszło do kolekcji. Czy to było oszustwo względem innych klientów? Może trochę, ale w końcu był lordem, a nie jakimś motłochem. Od czegoś w końcu miało się te znajomości.
[bylobrzydkobedzieladnie]




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves



Ostatnio zmieniony przez Morgoth Yaxley dnia 18.08.16 16:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   11.08.16 20:15

Odkąd korytarz prowadzący do sklepu Borgina i Burke'a z mojego rozkazu został zawalony, rzadko schodziłem do piwniczki, woląc nie oglądać swojej przeszłości. W podziemiach przechowuję prawdziwe skarby, niezwykle rzadkie, wyjątkowe, szczególnie drogie oraz niebezpieczne... Przez co niewielu na nie stać. Nie wszyscy są również godni mego zaufania: miejsce to pozostaje więc poniekąd nietkniętym sanktuarium pamięci mej zmarłej żony. Europa wiedziała o wszystkim, co ukrywają grube, chłodne ściany, znała przeznaczenie każdego przedmioty, spoczywającego w wyściełanym aksamitem puzderku oraz właściwości talizmanów skrytych przed ludzkim wzrokiem w ozdobnych kasetkach. Jestem człowiekiem nader ostrożnym oraz nieufnym - szczególnie po serii niemiłych incydentów, które spadły na moją rodzinę z ręki Burke'ów - ale przecież wiem, że nie mogę, ba, wręcz nie powinienem, wiecznie chować swych skarbów przed światem. Dotyczy to zarówno mych córek (choć niezwykle ciężko przeżyję oddanie ich obcym mężczyznom), jak i miniaturowych dzieł sztuki, tworów moich rąk, zdolnych zarówno do niesienia szczęścia, jak i złowrogiej destrukcji. Nieświadomie kieruję swe kroki w dół, po rozklekotanych schodach, machnięciem różdżki zapalam świece, wdycham cierpki zapach kurzu i jeszcze w progu obserwuję wielkiego pająka, leniwie przędącego pajęczynę nad rozchybotaną półką. Czuję się niemalże obco i jedynie delikatne wibracje, docierające do mnie niemal ze wszystkich stron od ukrytej tu magii, utwierdzają mnie w pewności, że znajduję się w domu. Każda cząstka czarów należy do mnie, moc zamknięta w ociosanym kształcie, siła drzemiąca w tajemniczych runach wypisanych na ostrych krawędziach kryształów. Tutaj jestem najprawdziwszym panem, personifikacją Zeusa i Hadesa w jednej osobie. Nawet, jeśli do przybyłych odnoszę się z grzeczną uprzejmością, serwując im często nutkę służalczości - odgrywam dobrego gospodarza, witającego przybyłych do swego domostwa gości. Lord Yaxley od dawna już bawił u mnie, lecz nie okazuję zdziwienia, kiedy widzę go, wyłaniającego się nagle zza olbrzymiego, skrzypiącego regału. Zachowuję się, jakbym oczekiwał młodego mężczyzny, jakbym spodziewał się, że przyjdzie. Jakbym doskonale wiedział, czego oczekuje, czego ode mnie zażąda, o co poprosi.
-Panicz Yaxley - rzeczę cicho, zwracając się w kierunku młodzieńca i pewnym ruchem zdejmując z półki kilka ozdobnych szkatułek. Bez zbędnych pytań o jego potrzeby, o istotę, o piękno i funkcjonalność. Lata ciężkiej pracy nauczyły mnie rozpoznawać słabostki klientów... oraz przedstawiać im szeroką ofertę, aby nie wyszli z pustymi rękami.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   11.08.16 21:31

Nie musiał przecież przeglądać poukładanych w zamkniętych półkach rzeczy w międzyczasie, aż gospodarz pojawi się obok niego. Morgoth mógł spokojnie przechadzać się po piwnicy jak robił to już wiele razy, gdy czekał na właściciela. To go uspakajało. Po tym hałasie i harmidrze, który trwał nad jego głową. Nie lubił tłumów. A na pewno nie takiego motłochu, który rzucił się na wyraźnie trafny dzień w sklepie z amuletami. Głowa przy głowie, ciało przy ciele, ręce łapiące przedmioty jakby już należały do nich. Bez uprzedniego i właściwego poszanowania dla ludzi, którzy je stworzyli. To nie były wisiorki, za które brała je niedoinformowana część klienteli. Asterion kiedyś mu o tym mówił i nie dało się z tym nie zgodzić. Zresztą Morgo zdawał sobie sprawę z tego, że amulety nie były zwyczajną biżuterią, a społeczeństwo w większości było pospolite. Nie to co to miejsce... Opiekun smoków przejeżdżał spojrzeniem po krzywo ustawionych książkach na regałach, badając spojrzeniem ich zakurzone grzbiety. Wiele z tytułów były napisane po łacinie. Innych w ogóle nie rozpoznawał. Ciekawiło go co oznaczały, chociaż niektóre brzmiały złowieszczo. Nie wiedział, ile czasu tam spędził. Piwnica pochłonęła go równie łatwo jak zimno, które zionęło z każdego jej kąta. Czuć było tutaj dziwną pierwotną siłę. Nie wiedział czy było to spowodowane nagromadzonymi tam przedmiotami pochodzących z przeróżnych części świata, czy był to wpływ czego innego. A może miało to coś wspólnego z pochodzeniem właściciela sklepu? W końcu Grecy byli niezwykle mocno osadzonym i znaczącym w historii rodzaju ludzkiego narodem. Lub po prosto chodziło o sam wiek budynku? Nie miał pojęcia, chociaż nie dało się zaprzeczyć, że wewnątrz panowała niepowtarzalna atmosfera, która kazała uszanować swoje źródło. Nie przerażała kogoś takiego jak Morgoth Yaxley, bo pochodzili z tego samego miejsca. Pełnego tradycji, historii i pewnej wyższości. Zupełnie jakby posiadali tajemną wiedzę, której niektórzy nigdy nie posiądą. 
Właśnie w tym samym momencie usłyszał ciężkie męskie kroki i zrozumiał, że jego gospodarz jest tuż tuż. Gdy ich spojrzenia się spotkały, skinął lekko głową, uśmiechając się delikatnie.
- Asterionie - odpowiedział, równocześnie się witając. - Mam nadzieję, że nie czujesz się urażony moją obecnością. W końcu nie powiadomiłem cię o przybyciu. 
Potrafił docenić zmysł wyczucia u Valhakisa. Zabawne, bo mężczyzna nigdy nie sugerował mu więcej niż powinien. A zapewne często musiał się hamować, by tego nie zrobić. W końcu bogaty młody człowiek mógł być nie lada zdobyczą, która mogła napełnić z łatwością sakiewkę ze złotem. Na szczęście nigdy nie doszło między nimi do podobnych niesnasek. I za to właśnie Yaxley go szanował. 
- Przychodzę w konkretnym celu, chociaż muszę cię zasmucić. Nie jest to nic specjalnie wyszukanego - mówił, przechadzając się dalej jakby czegoś szukał. - Jeśli oczywiście masz czas - dodał szybko, zdając sobie sprawę, że odciągnął sprzedawcę od zajęć.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   12.08.16 12:49

Zakamarki piwnicy usiane są sekretami: sam nie znam ich wszystkich, choć przecież samodzielnie wtoczyłem ów kamień węgielny na niezdobytą górę. Powiodło mi się znacznie lepiej od Syzyfa, choć w chwili, kiedy moje imperium trzęsie się w posadach, zaczynam delikatnie się niepokoić, czy nagle wszystko nie runie, jak zamek, nieopatrznie wzniesiony na nietrwałym fundamencie. Jestem głupcem, jeśli łudzę się w nagłe odwrócenie Fortuny - nadzieja to najgorsza spośród plag, jaką bogowie umieścili w puszce Pandory. Zawierzam jednak córkom, w szczególności Nemesis i wiem, że pomimo komplikacji, ona nigdy nie zawiedzie. Kocham swój sklep, unoszącą się w środku magię, woń cytrusów oraz mokrego drewna, zakurzone księgi oraz stare zwoje pergaminów, zagracające zaplecze; kocham każdy amulet, który stanowi efekt mojej ciężkiej pracy, lecz ponad to wszystko stawiam rodzinę. Dopóki jesteśmy razem, cały świat może pogrążyć się w Chaosie, lecz Valhakisom to nie zagrozi. Tutaj, kilka stóp pod ziemią mam irracjonalne wrażenie wszechwładzy. Góruję nad każdym, kto postawi tu swą stopę, niezależnie, czy mam do czynienia ze szlachcicem o rodowodzie sięgającym Wilhelma Zdobywcy, czy do zabiedzonego mugolaka, pierwszego z familii, u którego nieoczekiwanie wybudziły się czarodziejskie zdolności. Przekraczając te konkretne drzwi - niczym bramy Hadesu - całkowicie muszą mi zaufać, bowiem w jednej chwili mogę pozbawić ich życia. Duszy. Szczęścia. Czarna magia, potężniejsza od wielu zaklęć kumuluje się i kłębi w niepozornej biżuterii i tylko ja jestem gwarantem bezpieczeństwa, towaru deficytowego w owych mrocznych czasach. Nie pochlebia mi zaufanie Morgotha, który w zamian otrzyma przecież ode mnie coś znacznie cenniejszego. Wystarczy szepnąć słowo, zawsze słucham, gotowy do spełnienia każdego kaprysu. Wręcz uwielbiam wyzwania, skomplikowane zlecenia, niesamowicie trudne do nałożenia zaklęcia, klątwy, których rzekomo nie da się ściągnąć. Gdy godzinami ślęczę nad jednym przedmiotem, mamrocząc do siebie słowa w grece i usiłuję rozgryźć zagadkę, jaką w sobą kryje, krew w moich żyłach przemienia się w elektryzując prąd, niosący we mnie zwiększającą się fascynację.
-Nic nie szkodzi, lordzie Yaxley - odpowiadam, wszak nie przystoi czynić wyrzutów klientom. Nawet, jeśli Morgoth zachował się nieco niemądrze, naruszając niepisane prawa panujące w moim przybytku. W przeszłości hojnie mnie wspierał oraz wynagradzał również milczeniem, zatem nie żywię do niego urazy. Zwłaszcza, że intrygują mnie jego słowa, stanowcze oraz pośpieszne, jakby bardzo mocno zależało mu na owym konkretnym przedmiocie. Spoglądam na niego bystro, odstawiając puzderka na wypolerowany blat stołu, po czym zachęcam go ruchem dłoni, bo podszedł bliżej.
-Czego ode mnie oczekujesz... sir? - pytam dźwięcznie, choć cicho. Nie od dziś wiem, że ściany mają uszy.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   12.08.16 17:33

- Nie musisz udawać, Asterionie – odpowiedział krótko i bez cienia jakiegokolwiek niezadowolenia Morgoth, zatrzymując się i odwracając w stronę właściciela sklepu. - Wiem, że nie powinienem, ale...
Dotknął instynktownie schowanych w rękawach płaszcza spinek do mankietów. Zastanawiał się czy dzisiejsze spotkanie będzie kolejnym etapem do polepszenia sytuacji związanej z jego matką. Lady Yaxley dalej nie czuła się najlepiej, co odbijało się na jej synu. Trwało to zdecydowanie za długo, a on też tracił cierpliwość. I to do wszystkiego. Westchnął dość znacząco, obserwując przez chwilę mężczyznę jak przestawiał pojemniki. Gdy dostał pozwolenie, Morgoth podszedł bliżej do stołu i splótł dłonie za plecami. Następne pytanie, które padło z ust Greka było już o wiele bardziej konkretne i mające na znaczeniu. Yaxley oczekiwał od niego czegoś rzadkiego, ale nie unikatowego. Musiał oddać komuś przysługę, a na pobyt w sklepie miał nieco ponad godzinę. Chciał, więc żeby wszystko poszło szybko i gładko. – Potrzebuję pierścienia z kamieniem księżycowym i mam nadzieję, że nie będzie to zbyt duży problem.
Podniósł spojrzenie na Asteriona, bacznie obserwując każdy jego ruch. Zastanawiał się czy jego prośba zostanie spełniona. Myślał o tym przedmiocie, od chwili w której został obdarzony przez Lucindę amuletem. Chciał się odwdzięczyć, ale w podobny sposób. Dlatego też przypomniał sobie o pierścieniu, który posiadała jego matka. Wpasowany w ród Yaxley’ów z charakterystyczną dla nich lilią był jednym z jej ulubionych przedmiotów, które dostała od jego ojca. A skoro miała do niego sentyment, znała jego wartość. Dlatego zdecydował się właśnie na kamień księżycowy. Miał nadzieję, że Asterion nie będzie miał nic przeciwko temu. Chociaż Morgoth chciał wyjść dokładnie z tym pierścieniem.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   16.08.16 17:37

Ludzka przenikliwość jest równie zachwycająco, jak i uciążliwa. Wśród spostrzegawczych osób ciężko utrzymać toczoną grę pozorów, aczkolwiek nie stanowi to przecież mojej domeny. Z klientami należy się liczyć, być wobec nich szczerym... Z doświadczenia wiem, iż opłaca się to bardziej, aniżeli zatajanie przed nimi ważnych informacji.
-Dopóki pana pamiętam, sir - odpowiadam na jego zarzut, uśmiechając się ciepło, bowiem nigdy nie zapominam o przysługach o dobitych targach, udanych transakcjach oraz prowadzonych interesach. Jesteśmy wspólnikami, choć owa więź nieco zaśniedziała. W przeszłości nieraz Morgoth zostawił u mnie mieszek galeonów, podczas gdy ja wyposażałem go w niepozornie wyglądającą broń. Potężne, zaklęte amulety. Talizmany, chroniące przed najbardziej plugawym rodzajem magii. I nigdy nie zadawałem zbędnych pytań. Wysłuchuję spokojnie jego słów - prosto i konkretnie przedstawia swe oczekiwania, a ja kiwam głową ze zrozumieniem, gdyż często zdarza mi się słyszeć prośby o ten właśnie przedmiot. Przydatny i cenny, lecz taki, który można nabyć nawet w byle jak skleconym stoisku na środku ulicy. Cieszę się, że Yaxley wybrał się do mnie i rad jestem, kiedy mogę mu pokazać wybór kamieni księżycowych, jeszcze nie osadzonych w srebrnych pierścieniach.
-Najmniejszy. Czy masz jakieś szczególne życzenia, sir? Kształt oczka? Oprawa obrączki? Grawerunek? - pytam profesjonalnie, demonstrując mężczyźnie różnice pomiędzy poszczególnymi kamieniami. Każdy zadziała identycznie, aczkolwiek i tak pierścienie, które wykonuję na zamówienie różnią się między sobą. I nie zależy to wyłącznie od ilości złota, jakie po wszystkim wyląduje w mojej kieszeni.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   16.08.16 19:15

Jaki kształt? Oprawa? No, właśnie dobre pytanie. Nie interesował się tym nigdy, a teraz próbował wyszukać w pamięci coś, co pasowałoby do Lucindy. Teraz żałował, że nie przykładał do tego większej wagi, ale tak naprawdę zapewne za wiele by mu to nie pomogło. Zastanawiał się nad motywem salamandry, która była w herbie rodu Selwyn. I może nie pomogło mu to w pełni, to zarys kształtu stanął mu przed oczami. 
- Najlepiej żeby kamień nie był za duży, bo nie będzie pasował do właścicielki – zaczął, tworząc w głowie obraz idealnego pierścienia. – Ale też nie całkowicie prosty. Musi być wykonany ze srebra - wymieniał wszystko, co mogło się przydać. Zupełnie jakby opisywać okaz smoka. Tylko te stworzenia znał. Tych rzeczy w ogóle. Asterion był doświadczony, ale nie był jubilerem. Yaxley jednak wierzył, że uda mu się połączyć informacje w jedną całość. - Bez graweru.
- Ten by pasował – powiedział, przyglądając się gotowym kamieniom wyłożonym przed nim jak w sklepie jubilerskim. Niektóre były nieoszlifowane, inne w oryginalnych kształtach wręcz krzyczały, by je wybrać. Jego spojrzenie jednak przyciągnął niepozorny malec. Wydawał się wręcz idealny do pierścienia, który miał w głowie. Zdobiony pięknym kaboszonem o intensywnym, błękitnym ogniu. Do tego może mała kula iolitu - jego matka miała podobny. Dlatego też skupił się właśnie na nim. Miał nadzieję, że dzięki temu będzie subtelniejszy. - Wybacz - mruknął, patrząc z lekkim przepraszającym uśmiechem na mężczyznę. - Mam w głowie rys, ale chyba nie idzie mi najlepiej jego przedstawienie.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   18.08.16 11:24

Tworząc amulety często muszę stopić swoje myśli z myślami klienta. Wsiąknąć w nie, poznać, aby dowiedzieć się, czego ode mnie oczekuje i sprostać stawianym przede mną wymaganiom. Skomplikowane wzory, trudne do uzyskania kształty, fantazyjne wycięcia, jakie uzyskuję dzięki godzinom ciężkiej pracy, wytężonego wzroku oraz precyzyjności. Każdy talizman traktuję niemal jak własne dziecko i nadal, po wielu latach spędzonych w mym malutkim zakładzie, ciężko mi się z nimi rozstawać. Przyznaję się do tego paskudnego sentymentalizmu, tak samo, jak z rozrzewnieniem wspominam starych bogów, zakurzonych we współczesnym świecie; oni jednak również w pewnym momencie odwrócili się od ludzi, zatem i ja muszę pogodzić się z tym rozstaniem.
-Delikatny pierścień, dla eterycznej niewiasty? - to pytanie retoryczne, doskonale potrafię sobie wyobrazić żądania Morgotha oraz damę, na której palcu wkrótce zalśni owa szczególna błyskotka.
-Niezbyt ciężki, będący raczej dyskretną ozdobą - rzucam kolejne sugestie, już zastanawiając się nad projektem obrączki, jaki zaniosę do zaufanego jubilera. Umiem obrabiać kamienie, posiadam także umiejętność osadzania ich w oczkach, jednakże często zlecam tę pracę specjaliście - czasami przesiaduję przy nim i podziwiam pracę równie misterną jak moja, przy okazji ucząc się kolejnych sekretów, przydatnych przy rozwijaniu działalności.
-Masz wyborny gust, sir - mruczę z uznaniem i wcale nie ma w tym przesady. Odkładam wybrany przez Yaxley'a kamień, zawijając go w skórę, nasączoną ochronnym eliksirem. Czeka mnie sporo rozrywki przy dość nieforemnym okazie, który wpadł w oko Morgothowi, co czyni niepozorne zadanie ekscytującym - jeszcze jakieś życzenia, lordzie Yaxley? - pytam uzupełniająco, wpatrując się bystro w oblicze młodzieńca. Może i dla siebie znajdzie tu coś, czego szukał od dawna?






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
24
18
11 (20)
5 (28)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   18.08.16 17:05

Nie wiedział, czy odwzorował wszystko tak jak chciał, ale nic więcej nie przychodziło mu do głowy. Żałował, że nie wziął ze sobą Lei lub nie skonsultował tego z nią. Na pewno wiedziałaby jak to wszystko ująć w taki sposób, by ani on, ani Valhakis nie mieli wątpliwości, że dobrze przedstawił schemat zamówienia. Jego siostra zdawała się być wręcz idealną kobietą i tak też właśnie myślał o niej Morgoth. Zapewne odziedziczyła wszystkie najlepsze cechy po matce. Niewiele w niej było z ojca. Może i tak było lepiej. Nie wyobrażał sobie posępnej jak on sam, wiecznie poważnej młodszej siostry. Na pytanie Asteriona, oczywiście retoryczne, skinął lekko głową. Chociaż nie uznałby owej niewiasty za stuprocentowo eteryczną, nie przeciwstawiał się właścicielowi sklepu z amuletami. Wiedział, co robi. Kolejne słowa przyjął kolejnym ruchem głowy. Jakimś dziwnym sposobem ten człowiek zawsze wiedział dokładnie, czego oczekiwał klient. Nic dziwnego, że jego sklep miał takie obłożenie. Każdy chciał zakupić idealny amulet dla siebie lub bliskiej osoby. Oddawały nie tylko charakter właściciela, ale podkreślały również status. Im piękniejszy, bardziej wyszukane tym droższe. Przyjął komplement Asteriona w ciszy, przyglądając się jedynie jak dłonie mężczyzny zabierają upatrzony przez niego kamień księżycowy.
- Nie – odpowiedział, równocześnie niemo dobijając targu, zadowolony z zakupu. – Jedynie prosiłbym, żeby można było go odebrać jak najszybciej. I na pewno odwiedzę cię jeszcze za dwa miesiące, gdy będę szukał prezentu dla siostry – dodał, skinąwszy lekko głową i pozwalając, by kąciki ust delikatnie się uniosły. A więc jego wizyta dobiegała końca. Musiał przyznać, że zapomniał jak to się robiło. Przychodził, stawiało suche wymogi, zostawiało pieniądze i wychodziło. Teraz znowu poczuł się jak kiedyś. Nie musiał znać ceny. Mężczyzna podał ją i zakończyli interes. 

|zt




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   18.08.16 17:38

Nie nalegam, gdy lord Yaxley stanowczo odmawia. Nie zwykłem naciągać ludzi na rzeczy im niepotrzebne, szczególnie w razie kategorycznego sprzeciwu, zwłaszcza, jeśli takowy wyraził arystokrata. Szlachcice zazwyczaj doskonale wiedzą, czego chcą i nawet, jeśli czasami wypada ich nieco nakierować, to jedna udana transakcja oraz zadowolenie, jest warte dużo, dużo więcej, aniżeli pozbycie się zalegających na półkach bibelotów. Nawet za astronomiczną cenę. Jestem handlarzem, obracam się wokół pieniędzy, ale umiem z nich zrezygnować. Mimo skomplikowanej sytuacji, trafnie przewiduję wahania kursów: złota oraz zaufania. To drugie stoi w tej chwili zdecydowanie wyżej, jako towar luksusowy oraz... deficytowy.
-Dla pana, sir... - szacuję w myślach, ile godzin będę musiał poświęć na nadanie pierścieniowi idealnego, pożądanego kształtu, jak długo powinienem wymawiać nad nim zaklęcia... Tydzień spokojnej, acz wytężonej pracy, aby doprowadzić dzieło do perfekcji, bo przecież jedynie takie dopieszczone w każdym calu wytwory akceptuję oraz podpisuję mym nazwiskiem - za trzy dni będzie gotowy - deklaruję, nie przejmując się zupełnie nieprzespanymi nocami, straconymi posiłkami. Wstrzymuję również dłoń Morgotha, kiedy wyjmuje mieszek pełen galeonów, aby uiścić należność za pierścień - dopiero, gdy zobaczysz gotowy pierścień, sir - mruczę, odprowadzając go do wyjścia z piwnicy.

|zt






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   20.09.16 8:22

i 13 stycznia

Podbita Grecja opanowała swego dzikiego najeźdźcę; święte słowa, przyznaję w myślach rację Horacemu, kiedy pochylam się nad niebieskim kamieniem, aby wyciąć w nim niewielki otwór i przewiesić przezeń czarny rzemyk. Moje wpływy również rozciągają się coraz szerzej i ciągle czuję dumę, gdy przekraczam progi swego małego imperium. Również zmieniam bieg historii, jeszcze w stopniu złudnym i niemal zupełnie niedostrzegalnym, lecz z pełną świadomością wplatam nuty Orientu w nudne życie zblazowanych Anglików. Mam w sobie nieco z Aleksandra i to pełne pychy porównanie - w mym kraju zapewne i obrazoburcze, bo tam wciąż uchodzi on za boga - utwierdza jedynie samozwańcze pretensję do osiągnięcia wielkości. Macedończyk był filhellenem; ja nie darzę Brytyjczyków zbyt dużą sympatią, oscylującą raczej w kategoriach wzajemnej tolerancji, lecz sprawnie i od lat motam kultury, próbując stworzyć sobie namiastkę domu. Nie porywam się jeszcze z zamiarem wybudowania nowej Aleksandrii, wszystko przyjdzie z czasem, którego zresztą mam aż nadto. Nie przejmuję się jego zdradzieckim upływem, zupełnie spokojny o to, co przyjdzie po życiu doczesnym. Przekroczenie Styksu to zdaje się błahostka, mógłbym zaprzyjaźnić się z Charonem, zresztą... jeśli to prawda, co bajają mity, są tacy, którzy i z Hadesu powracali żywi... Moi przodkowie dobrze ich znali, ja usłyszałem o nich wiele lat temu, a dziś ustnie przekazuję tradycję, powoli pokrywającą się pleśnią i starym kurzem, wciśniętą bluźnierczo między stare wydanie skorowidza rodzin krwi szlachetnej i harlequin w miękkiej oprawie. Nieco przewartościowuję swoje obowiązki, zmieniając się niemalże w barda i coraz częściej porzucam wytwórstwo właściwe, nad kreację słowem. I tak dzień spędzam jak zwykły subiekt, opowiadając przejętym dzieciom (zawsze słuchają najchętniej) historię Jazona, wtrącając dygresje o wojnach perskich; płynnie łącząc rzemiosło Homera i Hezjoda w niewyczerpane źródło mądrości. Moralnych i historycznych, a czynię to równie chętnie, jak mitami kołysałem do snu swoje córki. Obecnie polecam je Morfeuszowi, kiedy oddalam go od siebie, aby w samotności wycinać z kawałków koralu amulety chroniące przed syrenim śpiewem. Zatracam się w pracy, która jest moją jedyną kochanką... Uderzające podobieństwo do Hefajstosa, jednakże wciąż pozostaję mężczyzną i gdzie mi tam równanie się do boga. Nawet, jeśli w swoim rzemiośle osiągam kunszt bliski jemu. Ocieram się o hybris, ale zdaje się, że na Wysypy nie dociera gniew moich bogów i nie dopadnie mnie za nią ani Fatum, ani Erynie. Darzą przecież one swego ojca słuszną rodzicielską miłością i szacunkiem, więc czy powinienem kłopotać się zemstą? Bynajmniej, jednak w ciągu kilku chwil wypełnionych odgłosem nożyka ślizgającego się po błyszczącym koralu i kolejnych, gdy z małej gałęzi powstaje niewielka rybka, z misternie uformowanymi płetwami, nagle orientuję się, iż zapadła zupełna ciemność. Pochłonięty wirem pracy byłem zbyt skupiony i dopiero teraz widzę - czy raczej, przyzwyczajam oczy do ciemności, by po omacku zapalić kilka świeczek. Drżący blask pada na warsztat, niedużo już zostało do jutra - podobnie jak już tylko parę godzin dzieli czas do pierwszego brzasku. Wpadam w ten rodzaj uniesienia, który umożliwia mi przerwanie, nie teraz, nie kiedy mnie pochłonęło i nawet kroki ukochanej Nemesis nie mogą mnie zmusić, bym choćby odwrócił głowę w jej stronę. Zaciekłe dźgnięcia nożem, foremny kształt, jaki wygląda spod mych rąk i triumfujący uśmiech; dopiero wówczas odkładam narzędzia i patrzę na córkę, nieco zatroskanym wzrokiem.
- Powinnaś już spać - mruczę, oczyszczając ręce z pyłu, jaki pokrył moje dłonie. Oczywiście, wiem, że Nemo już dorosła i niewykluczone, ba nawet zupełnie pewne, iż jest dojrzalsza od większości znanych mi person, ale nadal się o nią martwię. Zasługuje na większą troskę niż otrzymywała Helena Trojańska... a pomimo szczególnej ostrożności, wszyscy przecież wiedzą, jak niechlubnie skończyła.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Nemesis Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2547-nemesis-valhakis#40184 http://www.morsmordre.net/t2580-listy-do-nemesis#40905 http://www.morsmordre.net/t2582-grecka-entropia#40927 http://www.morsmordre.net/f256-durham-posiadlosc-rodziny-valhakis http://www.morsmordre.net/t2682-nemesis-valhakis#42922
pomaga ojcu w interesach, wytwarza amulety i wtyka nos w czarnomagiczne księgi
25
Czysta
Panna
Nothing is softer or more flexible than water, yet nothing can resist it.
5
10
0
0
0
5
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   20.09.16 10:02

Noc od zawsze była moim sprzymierzeńcem. Czułam, jak swoją zimną dłonią łapie mnie za rękę i oprowadza po najpilniej strzeżonych tajemnicach. Nigdy nie prosiłam o to, by została moją przewodniczką. Taki los dostał mi się w spadku wraz z imieniem. Odkrywałam więc zapisane w gwiazdach historie swoich boskich przodków, którzy prosto do ucha wyszeptywali mi przepis na swoją nieśmiertelność. Sama ciemność już musiała być istotnym składnikiem eliksiru życia - w północy najpewniej była zaklęta jakaś pradawna magia, bo to w niej zawsze zbiegały się wszystkie nici porozrzucane przed Ariadnę, jakby pora ta miała wyższość nad innymi cyframi rozrzuconymi po tarczy zegara. Wymykam się z objęć Morfeusza, nieustannie uciekałam też od Hypnosa, goniąc za niedoścignioną Ateną. Nieustannie mam potrzebę udowadniać, że jestem najlepsza. Że nawet, jeśli natura dała mi w spadku kobiece ciało i duszę, nie czyni mnie to w żadnym stopniu słabszą. Ale nie wywyższam się. Nie krzyczę wraz z wojującymi sufrażystkami, na znak protestu nie wkładam spodni – z wyjątkiem konnych przejażdżek. Spoglądam na to wszystko swoim analitycznym, złotym okiem, zasłaniając się kurtyną milczenia. To ojciec nauczył mnie, bym nie otwierała ust niepytana – podobnie, jak odkrywał przede mną tajniki manipulowania prawdą. W naszych żyłach pulsuje ta sama krew i to jemu wyłącznie potrafię zaufać w pełni. Nie buntuję się, nie wzburzam, przyjmując ze stoickim spokojem każde słowo. Chcę być narzędziem w jego rękach, bo tylko pełne oddanie otwiera mi furtkę do wolności. Tak też zapewne będzie - dopóki nie wyda mnie innemu mężczyźnie.
Tymczasem chcę uważnie śledzić ruchy jego dłoni, uczyć się precyzji, wsłuchiwać w rozmowy z klientami i chłonąć nie tylko kunszt wytwarzania dzieł sztuki, ale uwodzenia głosem, składania najlepszych ofert i tej przebiegłej bystrości, która zawsze celuje najtrafniej. Pora jest późna, ale wiem, że przed świtem zdążę jeszcze przeczytać jeden rozdział niezbyt chwalebnej księgi, zapisanej w języku moich przodków. Ojciec też jeszcze nie śpi, bo z piwnicy niesie się cichy stukot metalu uderzającego o surowy kamień. Dźwięk ten trudno pomylić z jakimkolwiek innym, dlatego na chwilę odkładam zakurzoną księgę, powoli wygrzebując się z głębokiego fotela. Po drodze, zwyczajem zupełnie angielskim, zaparzam herbatę, a później niczym leśna nimfa schodzę stromymi schodami. Tacę z dwiema pustymi filiżankami i dzbankiem kładę obok noszącego znamię czasu blatu, czekając cierpliwie, aż ojciec przerwie pracę. Powoli rozlewam ciecz, która hipnotyzuje mnie swoją zdolnością wpasowywania się w najzmyślniejsze formy naczyń. Może przecież kruszyć niewzruszone skały, podczas gdy w filiżance wygląda zupełnie niepozornie.
- Czas ma dla mnie zbyt cenną wartość, bym przejmowała się porą dnia. To tylko godziny na tarczy zegarowej. Sam wiesz najlepiej, że nocą praca idzie najlepiej. - Podaję ojcu herbatę, a kąciki ust drgają mi lekko. Zawsze potrafił znaleźć balans między byciem troskliwym, a wymagającym. - Poza tym ktoś musi cię na chwilę oderwać od dłuta. Ostatnio praktycznie nie opuszczasz pracowni. Wiem, że zadowala cię wyłącznie perfekcja, ale nawet Hefajstos w końcu uległ Dionizosowi...
I oboje wiemy, jak ta historia się skończyła.







I'm drifting in deep water
No matter how far I drift deep waters won't scare me tonight
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis http://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog http://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   22.09.16 16:44

Różnię się od bogów, w panteonie których zostałem wychowany. Nie jestem ani lepszy, ani gorszy, po prostu inny. Na tyle śmiały, by porównywać się do Zeusa, lecz na tyle pokorny, by nie zaprzeczać jego wielkości. Wiem jednak, że olimpijscy bogowie byli aż nazbyt podobni do śmiertelników; możliwe, że dzieliła ich przepaść podobna to tej, między czarodziejami oraz mugolami? Nie potrafię odpowiedzieć na owo pytanie, które czasami nurtuje me myśli, szczególnie wtedy, gdy odganiam zmartwienia i nie potrafię skupić się na pracy. Przypominam sobie jednak wtedy o mych córkach i automatycznie zmieniam tok rozumowania na ten, orbitujący wokół mych cudownych Eryń. Chcę być dla nich dobrym ojcem, by gotowe były mnie pomścić równie okrutnie, jak zrobił to Apollin i Artemida w obronie czci swej matki. Wierzę, że akt gwałtu i przemocy nie okaże się konieczny, lecz sama świadomość mego poświęcenia dla nich oraz odwrotnie, napawa mnie ogromną, rodzicielską dumą. Nie zahaczam o hybris, lecz prawdopodobnie mi do niej blisko, zwłaszcza gdy widzę mą córkę, pochylającą się nad warsztatem, szepczącą mi do ucha sugestie zaklęć, czy samodzielnie ciosającą twarde drewno hebanu. Żałuję, że ich matka tak prędko odeszła. Ona nauczyła mnie kochać i ofiarowała mi me spadkobierczynie. Nigdy jednak nie poczułem się tak słaby (lub tak odważny?), by jak Orfeusz, podążyć za swą ukochaną na samo dno Hadesu. Odnajduję w nich siłę każdego dnia; w chmurnym, burzowym spojrzeniu Nemesis, w kpiącym uśmiechu Persephony, w rozmarzonym wyrazie twarzy Danae, w stukocie dziecięcych bucików Febe. Wszystkie pozostają dla mnie małymi dziewczynkami, choć nieubłaganie widzę, jak dorastają (i oddalają się ode mnie?), uparcie zamykam oczy, każdą chcąc widzieć jako słodką dziewięciolatkę. Ciemne włosy, ciemne oczy, smagła skóra; jesteśmy do siebie niezwykle podobni, lecz łączy nas coś jeszcze, coś więcej prócz wyglądu. Może to fascynacja, może to pasja, może coś niezidentyfikowanego, od lat płynącego w krwi Valhakisów. Spoglądam z wdzięcznością na Nemesis, gdy podaje mi filiżankę parującej herbaty, mimo że o nią nie prosiłem i nie spuszczam z niej badawczego wzroku, kiedy przy mnie przystaje. Lekceważę ów nadzór, odstawiając spodeczek jeszcze na chwilę na roboczy blat, po czym na nowo podejmując pracę. Nie muszę zachęcać, aby podeszła bliżej, aby przypatrywała się, aby nabierała nowych doświadczeń; nie narzucam jej swej woli, pozostawiając wybór. Cenię samodzielne decyzje Nemesis, jak również i rady - ileż razy jej czujne oko wyłapywało coś, czego sam nie zauważałem? Dopiero, gdy trzymam w ręku gotowy talizman, mogę w pełni rozkoszować się ciepłą herbatą, wypitą w towarzystwie najstarszej córki.
-Mam zgadywać, co też jest w środku? - pytam, unosząc lekko brew i w skupieniu wypijając pierwszy łyk naparu. Oczywiście nie wyczuwam alkoholowej nuty; Nemesis zaś wie, że nie chciałem jej ganić. Powinienem wręcz podziękować córce, ponieważ faktycznie tylko dzięki niej nie spędzam w zakładzie całych, długich dni.
-Jesteś już dorosła - mówię zamiast tego, stając za nią i kładąc jej na ramieniu ciężką dłoń. Z ojcowskim zrozumieniem, ale wyraźnymi wymaganiami - kiedyś będziemy musieli o tym porozmawiać - wzdycham ciężko, bowiem nie chcę być katem własnej córki. Nie nadszedł jednak czas na równie ponure tematy, zamiast tego postanawiam obwieścić Nemesis inną nowinę. Nieco radośniejszą - Spotykam się z pewną kobietą - mówię cicho, uspokajająco. Miu jest towarzyszką, zaś Nemesis, Pesephona, Danae oraz Febe moimi dziećmi. A tej miłości nikt nie może im odebrać.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Nemesis Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2547-nemesis-valhakis#40184 http://www.morsmordre.net/t2580-listy-do-nemesis#40905 http://www.morsmordre.net/t2582-grecka-entropia#40927 http://www.morsmordre.net/f256-durham-posiadlosc-rodziny-valhakis http://www.morsmordre.net/t2682-nemesis-valhakis#42922
pomaga ojcu w interesach, wytwarza amulety i wtyka nos w czarnomagiczne księgi
25
Czysta
Panna
Nothing is softer or more flexible than water, yet nothing can resist it.
5
10
0
0
0
5
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Piwnica   22.10.16 1:05

Przyglądam się spracowanym dłoniom ojca. Śledzę, z jaką precyzją muska końcem narzędzia surowce, tworząc dzieła, których nie powstydziłby się sam Fidiasz. Pasja, z jaką oddaje się rzemiośle hipnotyzuje mnie, urzeka swoją wielkością. Mój ojciec jest wielki. Czy możesz to samo powiedzieć o swoim? Czy twój ojciec wybrał się samotnie za siedem mórz? Czy został rzucony wygłodniałym wilkom na pożarcie? Czy zniósł wszystkie przeciwności losu, ziarnko po ziarnku wznosząc fortecę o murach tak grubych, że dokonanie to onieśmiela najwybitniejszych inżynierów? Zatrważa największe armie?
Mój ojciec jest herosem. Tym prawdziwym, z niezbrukanym rodowodem. Kiedy patrzę na innych wielkich ojców, widzę w ich oczach tylko cienie wielkich nazwisk. Często są słabi, uwikłani w hermetyczne środowisko, podtrzymujące iluzje ich boskości. Wyuczone role. Wymuszone oklaski. Jak w teatrze. A ten, na ironię, również przypłynął do Anglii gdzieś znad morza Egejskiego.
W takie szare dni, zupełnie do siebie podobne, tęsknię za Grecją najbardziej. Za unoszącym się wszędzie zapachem kwiatów, pobielanymi ścianami domów, cierpkim winem i czarnym piaskiem na plaży. Na Krecie nie ma zbyt wiele czarnych plaż, ale jeśli się już je znajdzie, często można dostrzec wylegujące się przy brzegach hipokampusy. W Anglii praktycznie nie spotyka się ich na wolności. Tu wszystko zdaje się mieć swój porządek. Zagięty mankiet koszuli budzi oburzenie. Podobnie, jak lampka wina przed południem.
Grecją rządzi chaos.  
Nic nie zmieniło się od czasów starożytnych. Ludzie tańczą, kiedy mają na to ochotę. Jedzą z jednego talerza, przekrzykując się, by dać upust swoim frustracjom. Na południu wierzy się, że niezdrowo dusić w sobie takie demony, bo w ten sposób nigdy nie umierają do końca.
- Nuta spokoju, trzy gramy relaksu i szczypta beztroski. Eliksir, który ma ukraść trochę twojego czasu dla mnie. - Ostrzegłam cię, tato, choć to twoja broszka, a i bez mojej pomocy poznałbyś się na tym podstępnym naparze. Nie odziedziczyłam twojego drygu do alchemii, dlatego desperacko próbuję cię dogonić w każdej innej dziedzinie. Chcę być twoją największą dumą. Najbystrzejszą uczennicą. Najlepszą córką.
Chcę być najważniejszą kobietą w twoim życiu.
Burzysz wszystko nieoczekiwanie. W ciągu kilku chwil spadam ze swojego piedestału, roztrzaskując się na drobny mak. Twój głos brzmi niepokojąco wesoło. Jest w nim jakaś obca nuta, której nie słyszałam od lat. Której tembr potrafił wywołać ktoś, kogo zabrakło niemal dekadę temu. Powinnam chyba współuczestniczyć w twojej radości, a zamiast tego czuję tylko, jak w żyłach zaczyna gotować mi się moja grecka krew.
- Zawsze jest odpowiednia chwila. - Podkreślam, Łączy nas przecież silna nić porozumienia, prawda? A jednak mam wrażenie, że tym razem dowiaduję się za późno. Mówisz w czasie teraźniejszym, ale jak długo trwa twoje t e r a z?
Staram się ukryć wszystkie czarne upiory, które pojawiły się znikąd, nadgryzając mnie z każdej strony. Staram się nie wyglądać na zdenerwowaną tą informacją. Sama przecież chciałam, byś odłożył pracę. Więcej korzystał z życia.
- Opowiesz mi o niej więcej? - Wykrzesuję z siebie nieszczery uśmiech i szczere zainteresowanie. Może te drobiazgi ci umykają, a może wcale nie.







I'm drifting in deep water
No matter how far I drift deep waters won't scare me tonight
Powrót do góry Go down
 

Piwnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Piwnica sklepu magicznego
» Piwnice
» Piwnica
» Piwnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Sklep z Amuletami-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18