Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sala treningowa   12.05.16 12:38

Sala treningowa

Sala treningowa miesząca się w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów jest magicznie powiększonym pomieszczeniem. Duża przestrzeń gwarantuje swobodę szkolenia bądź wymyślania formuł zaklęć. Znajdujące się tu manekiny służą do ćwiczeń nie tylko aurorom, ale także policjantom czy badaczom. Na przeciwległej stronie sali znajduje się niewielkie biurko, a tuż za nim szafka z nazwiskami pracujących tu ludzi. Mogą schować tam swoje rzeczy, do których często sięgają w tym pomieszczeniu. Biurko według zasad zawsze ma być puste, aby nieład nie przeszkadzał żadnej innej osobie. Tuż obok znajduje się tablica na niewielkich kółkach, która pomaga badaczom zapisywać wszystkie ulotne myśli. Pomieszczenie można zarezerwować do ćwiczeń z co najmniej jednodniowym wyprzedzeniem.


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 7:56

12 grudnia 1955

Po serii dni pod tytułem "czy profesor jest na pewno pewny, że mogę startować z eksperymentalną częścią badań?" miała dość stania pod drzwiami i proszenia się o audiencję. Czy ktokolwiek by pomyślał, że kawałki pergaminów przykleja się na drzwi Gromowładnego, aby tylko zająć swoją kolejkę o określonej godzinie? Rozpieszczona Constance nie mogła, doprawdy nie mogła zaakceptować, że jest jedną z wielu. Z wielu. Nie tylko ona szuka naukowego wsparcia, konsultacji, podpisu, że wszystko jest załatwione i ma wolną rękę. Te kilka dni wychodziła pod drzwi kierownika grupy badawczej i z powrotem. Gdy już zdobyła pieczęć, miała ochotę całować jeszcze gorący wosk.
Prędko więc zarezerwowała salę treningową, a że trzeba było to robić aż dzień wcześniej, musiała również ustawić się w paskudnej kolejce. Pomimo serii niefortunnych zdarzeń, wciąż w jej myślach tkwiła ambicja o Departament Tajemnic, więc nie podawała się i powoli zaczęła akceptować, że póki nie osiągnie wyników będzie jak jedna z wielu. Otworzyła drzwi sali, od razu podążając do swojej szafki. Tak, tak, same najpotrzebniejsze rzeczy rozłożyła na biurku, tam też postawiła oczywiście kubek z kawą i zaczęła myśleć nad różnymi wariacjami inkantacji zaklęcia. Przystanęła przy tablicy, wypisując wiele razy formułę, podkreślając ją w różnych miejscach. Tu akcent, tam przedłużenie sylaby. Wymawiała wszystkie na głos i zakreślała te, które są przyjemne dla ucha. I w miarę łatwe dla policjantów. Wszak to oni mieli najwięcej skorzystać na tym zaklęciu. Nawet nie zauważyła, kiedy minął zarezerwowany czas. Musiała notatki jak najszybciej przepisać do swojego dziennika i wpuścić kolejną osobę. Aż to przeklęte rezerwowanie miejsca! Powinna powiedzieć ojcu, że czas najwyższy w domu zrobić salę treningową.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 7:56

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 22


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 8:19

14 grudnia 1955

Wczoraj nie zdążyła wcisnąć się do sali. Ćwiczenia aurorów czy policjantów były najwyraźniej "ważniejsze". Na razie zaklęcia stosowane na ulicach uważała za żałośnie prostackie. To ona, wraz z innymi, niosła rozwój nauki, a była zatrzymywana na starcie. Och, jest zima, mogliby poćwiczyć w terenie, od razu sprawdziliby ich siłę charakteru, pomyślała. W końcu, gdy sala była wolna, zamknęła się od środka, aby nikt jej nie przeszkadzał. Musiała się skupić, a było to wyjątkowo problematyczne, gdy co chwilę ktoś otwierał drzwi i pytał, czy nie skończy może zupełnym przypadkiem o godzinę czy dwie wcześniej.
Odpowiedź za każdym razem była przecząca. Dodała nawet napis na drzwi za pomocą zaklęcia "Flagrate" Nie przeszkadzać!. Każdy kto zdążył poznać Constance wiedział, że do badań podchodzi wyjątkowo poważnie. I bardzo łatwo się denerwuje. Chodząc z dziennikiem naukowym po całej sali, na głos czytała przeróżne sposoby na wypowiedzenie "Esposas". Zakreślała te, które były stosunkowo łatwe do zapamiętała, a wykreślała te, nad którymi długo się zastanawiała. Doprawdy wczoraj do głowy przyszły jej szalone pomysły. Próbowała odczytać jedną z notatek na głos, ale się poddała i prędko zamazała piórem wyraz. Czy tym razem znalazła odpowiedni sposób? Godzinami chodziła w kółko, czasami dla przebudzenia rzucała "Esposas", jeszcze to żałośnie prostackie, na manekin, aby po chwili zdjąć mu kajdany. Och, jakże chciałaby już wymyślić to ulepszenie! Nie odczuwała w ogóle spokoju, ciągle poszukiwała, grzebała w papierach, aby zaspokoić swoją ciekawość, żądzę wiedzy.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 8:19

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 19


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 8:40

17 grudnia

Tak, nastał w końcu ten dzień, gdy nie musiała się kłócić o salę. Przyszła jeszcze przed wschodem słońca i Ministerstwo aż świeciło pustkami. Chciała popróbować zaklęcia z różną inkantacją i sprawdzić, czy zmienia to cokolwiek na skutek działania "Esposas". Zrobiła sobie dużą filiżankę gorącej kawy i aż rozanielona wleciała do sali treningowej. Jak zwykle pierwsze co zrobiła, to rozłożyła wszystkie rzeczy na biurku. Dokładnie na jego środku postawiła kubek z kawą. Jeszcze go nie próbowała. Wyjęła różdżkę, czując jakby zaczynała swój jeden z najpiękniejszych rytuałów dostępnych w nauce. Tak, w końcu nastał ten dzień. Różdżkę odłożyła na biurko. Chwyciwszy kredę w dłonie, prędko spisała wybrane akcentowanie słowa, a następnie jak maszyna zaczęła rzucać po kolei na każdego manekina zaklęcia. Gdy skończyła jeden rząd, wróciła do pierwszego z nich i bacznie obserwowała, czy zachodzą już jakieś zmiany. Oczywiście wciąż kajdany znajdowały się tylko na nadgarstkach, ale z jej bibliotecznych poszukiwań wynikało, że zmieniając akcent zaklęcia, można po pierwsze zwiększyć jego siłę bądź zmniejszyć wywoływany przez niego ból. Rzucała finite, aby pozbyć się kajdan z manekinów i znów rozpoczynała swoją kolejkę.
- Esposas, esposas, esposas! - wypowiadanie zaklęć sprawiało jej dziką przyjemność. W końcu czuła się w swoim żywiole. Spisywała zaobserwowane wnioski, aż ktoś równo o dziewiątej trzydzieści zapukał do drzwi. Constance prawie w nie rzuciła kolejnym Esposas. Cichutko przeprosiła i przyznała się, że nie zarezerwowała sali, ale przyszła jak nikogo nie było i wykorzystała moment. Pozbierała swoje rzeczy. Idąc jeszcze do drzwi, studiowała swoje notatki.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 8:40

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 99


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 8:51

28 grudnia 1955

Codzienne ćwiczenia już od kilku miesięcy nad zaklęciem owocowały w zastraszającym tempie. Początkowo Constance czuła się zniechęcona - wszystko wydawało się obce, przerastające jej umiejętności. Im dłużej spędzała czasu w bibliotece czy na konsultacjach z profesorem dowiadywała się coraz ciekawszych rzeczy. Nasiąkała wiedzą jak gąbka. Zatracała się w badaniach, w zaklęciach, które, jak kiedyś wierzyła, zmienią świat. Chwaląc się wynikami przed profesorem, teraz codziennie miała zarezerwowaną salę na dwie godziny. Te oczywiście były ruchome, czasami zdarzało się nawet ćwiczyć chwilę dłużej, ale to wszystko zależało od dnia i okoliczności. Okazało się, że akcent położony na końcową sylabę najlepiej zmniejsza ścisk kajdanek na kończyny. To było zdumiewające odkrycie. Naprawdę nie sądziła, że samo wymawianie słowa może tak wiele zdziałać. Udowodniła to rzucając zaklęcie dokładnie pięćdziesiąt razy przy samym profesorze. Czasami te były nieudane, ale kierownik badań tylko śmiał się, że powinna przestać się stresować i jest bardzo zadowolony z jej pracy.
Od kilku dni już pracowała nad ruchem nadgarstka. Przejrzała kilka możliwości, aby skutek zaklęcia nie ograniczał się tylko do nadgarstków, ale również do kostek. Ustawiła po raz kolejny manekiny w rządku. Wykonała kilka skłonów do przodu, na boki i upiła łyk ukochanej kawy. Z uśmiechem na twarzy, godnym wręcz psychopaty, podchodziła do nauki. Seria zaklęć powędrowała w stronę manekinów, a każdej inkantacji towarzyszył inny ruch różdżką. Po danym rządku spisywała swoje obserwacje do dziennika naukowego, a następnie zdejmowała kajdany za pomocą zaklęcia "Finite".
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 8:51

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 7


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 9:08

29 grudnia 1955

Zapędzona do pracy przez absurdalną myśl, iż wkrótce ma zostać żoną największego swojego konkurenta (obydwoje mieli takie samo poczucie własności wszystkich korytarzy w Ministerstwie Magii) oraz wroga, skupiła się tylko  i wyłącznie na badaniach. Bała się, że wraz z umową narzeczeńską wszystko może się posypać, a Arthur zabierze jej to, co najbardziej kocha. Potrzebowała przesycić się magią. Jak oszalała przychodziła za wcześnie do Ministerstwa Magii  i za późno z niego wychodziła. Czekała na swoją kolejkę pod salą, sprawdzając dosłownie co trzy minuty, czy nie jest już wolna. Byli umówieni na dziesiątą, a ktoś dalej tam siedział. Czuła, że nie radzi swoje z własnymi emocjami oraz pobudzeniem - zwyczajną żądzą skończenia czegoś, zanim "mąż" będzie mógł odebrać wszystkie jej tytuły. Drzwi się otworzyły, a Constance z prędkością światła powiedziała "dzień dobry" i wyparowała do sali. Przez ostatnie wieści co do jej stanu cywilnego ciągle była naładowana negatywnymi emocjami. Ćwiczenie zaklęć na manekinach ją relaksowało. Skoro teraz już wiedziała jak akcentować "Esposas", wypadałoby jedynie wpaść na pomysł, który z ruchów nadgarstka spowoduje pojawienie się kończyn również na kostkach.
Ponownie ustawiła manekiny w rzędzie i rzucała zaklęciami do skutku. Pot lał się jej z czoła, zaczynało kręcić się jej w głowie od wydreptania tej samej ścieżki. Nie była pewna, ile razy wypowiedziała zaklęcie. Dwadzieścia, trzydzieści, sto? Aż w końcu, gdy zaczęło się ściemniać, użyła pionowego ruchu nadgarstka, dokładnie tak jakby w powietrzu rysowała krótką, dynamiczna linię. Szybki i zdecydowany ruch. Constance zaczęła krzyczeć ze szczęścia. Na kostkach oraz nadgarstkach manekina pojawiły się kajdany, które wcale nie uciskały na jego kończyny. Wyleciała szczęśliwa z sali, zostawiając wszystko tak jak było, wparowała do gabinetu profesora i natychmiast kazała za sobą podążyć.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury



Ostatnio zmieniony przez Constance Lestrange dnia 14.05.16 9:11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   14.05.16 9:08

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 62


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   01.06.16 21:02


4 grudnia
Później


Coś zabawnego kryło się w tamtej sytuacji sprzed dwóch godzin? Cóż niezwykłego czaiło się w spotkaniu dwójki ludzi, pomiędzy którymi przebłyskiało się tak wiele sprzecznych emocji uderzających w konflikt przekonań splecionych ze zbieżnością interesów? Byli paradoksem, który nie miał prawa bytu, czymś co z góry powinno zostać spisane na straty, bo nie powinni byli się spotkać. Ona? Jak mogła pozwolić sobie na sytuację sam na sam z obcym mężczyzną? On? Jak śmiał unikac tytułowania tej szlachcianki, skoro nie ukrywał, że był gorzej urodzony? A mimo to w tym „oni”, które nie miało prawa bytu w żadnym z sensów widzieli jakąś ciekawość, intrygującą tajemnicę, której rozwiązania powinni się dopuścić.
Kiedy go zatrzymała i tym nieznoszącym sprzeciwu tonem nakazała mu poczekać (a raczej rozkazującym zmusiła by usiadł) uśmiech musiał pojawić się na jego twarzy. Uśmiech subtelny, nieprzenikniony, z pewnością bardziej irytujący niż wszystkie poprzednie, bo wyrażał tryumf nad jej ciekawością. Wysłuchał jej więc i z pewnością równie zdawkowo i tajemniczo udzielił odpowiedzi na wypowiedziane pytania. A po wszystkim westchnął i ujął w dłoń serwetkę, którą wytarła usta i palcami subtelnie ją rozchylić, by spojrzeć na idealnie odbity kształt czaerwonych warg i dopisek, który interesował go o wiele mniej wbrew pozorom, choć był o wiele bardziej treściwy. Być może każdy mężczyzna uznałby to za słodkie i urocze, za pohwycenie jej w sidła, ale przecież nie był głupcem. Choć Constance nie była łatwym przeciwnikiem, szczególnie, że była kobietą, która doskonale potrafiła korzystać ze swoich atutów i wdzięków, czytał jej charakter spomiędzy słów, które wypowiadała. Obserwował jej usta bynajmniej nie w erotycznym łechtaniu włąsnych pobudek. Wbijał wzrok w jej kryształowe oczy nie po to, by ją uwieść, czy dać się zagłębić w świat sensualnych rozkoszy. Śledził jej ruchy i analizował ją, starając się pozostać czujnym i nawet jeśli jego odpowiedź i zachowanie wskazywało na coś innego, myślał strategicznie. Im szybciej pomyśli, że mógłby paść jej do stóp tym lepiej dla niego.
Przeczytawszy dopisek z informacją zgiął chusteczkę w pół i przyłożył do nosa. Zamyślił się, marszcząc brwi, a wzrok utkwił tylko w jemu znanym punkcie, intensywnie myśląc nad czymś. Dopiero po chwili, gdy młody chłopak niecierpliwie znów stawił się obok, wstał. Wstał i ruszył w kierunku wyjścia, chowając tajemniczą wiadomość do kieszeni.
Przez ten czas wrócił do biura, a akurat przed nim rozciągała się długa kolejka petentów.

Spóźnił się. Tym razem wiedział, że się spóźni i nawet gdyby chciał być na czas — nie miał szans. Ostatni człowiek, z którym przyszło mu rozmawiać — choć to wciąż było dużo powiedziane, okazał się gorszy od Benjamina Wrighta, co oznaczało, że opuszczenie biura wymagało sporo czasu i wysiłku. Bez trudu jednak dotarł do sali treningowej, o dziwo, wciąż się nie spiesząc. Podejrzewał, że panna Lestrange i tak przyjdzie po nim, choćby miała czekać za rogiem i obserwować jego wejście. Jak mogłaby na niego czekać, prawda?
Nacisnął na klamkę i wszedł do środka, nie rozglądając się specjalnie po wnętrzu. Obrzucił wzrokiem jedynie najbliższe otoczenie, do którego zaliczały się manekiny ćwiczebne. Miał ochotę zapalić, ale się powstrzymał, przystając przy jednym z manekinów. Zdjął marynarkę i zarzucił jednemu z nich na wpół zgięte ramię, przez co teraz wyglądał jak rasowy lokaj lub służący. Wypadało wspomnieć, że Mulciber należał do osób, które miały niezwykle mało wolnego czasu — a więc kiedy go już zebrał odrobinę…
Przekrzywił jego głowę w modelowym stylu i wygiął rękę do tyłu.
— No, teraz jest w porządku— mruknął do siebie z satysfakcją, kiedy ułożył go w pozycji właściwej sługusowi. I kto by pomyślał, że przyszykował go specjalnie dla Constance, aby nie narzekała, że w ich towarzystwie nie ma nikogo, kto potraktowałby ja z należytym szacunkiem.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey
Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   01.06.16 21:07

Stukot obcasów uderzał o wnętrza kawiarni i korytarzy. Przemierzała kolejne piętra, aby trafić na to, gdzie spędzała większość swojego dnia. Ramsey, jeśli to jego prawdziwe imię, był chodzącą tajemnicą. Constance również grała na dwa fronty. Dawkowała swoje emocje oraz słowa, aby nie zdradzić zbyt wiele. Czuła się obserwowana, wiedziała, że Ramsey w odmętach pamięci zapisuje każdą jej reakcje, żeby później wszystko przeanalizować. Nie była mu dłużna. Szukała w wypowiedziach mężczyzny prawdy, fałszu, zdrady i lojalności wobec Caesara. Nie wiedziała, kim dla siebie są tak naprawdę. Ani kim jest dla drogiego kuzyna. Nie byli przecież sami. Zatłoczona kawiarnia w Ministerstwie Magii zawsze miała mnóstwo pracowników, wszak każdy departament miał na pewno o innej godzinie przerwie, aby tłumy nie zalały stolików. W czasie kiedy inni odpoczywali, reszta musiała pracować. Dopiero teraz czuła szczypanie skóry z emocji. Czy to naprawdę było dobre zagranie? Nie powinna odciskać ust, nie powinna zapraszać go do swojego zamku nauki i czekać na odpowiedzi. Nie powinna wielu rzeczy, ale ciekawość… Ciekawość nie znała granic.
Była już w sali treningowej, lecz znajdowała się zza drzwiami, więc nie mógł jej z łatwością dostrzec. Pracowała, myślała nad badaniami, lecz usilnie we wszystkich zdaniach pojawiał się właśnie on i Rycerze. Słysząc dźwięk otwieranych drzwi, przycisnęła drobną sylwetkę do ściany. Cichutko wyciągnęła różdżkę. Obserwowała zachowanie Ramseya. Czy on nie czuł się tu za bardzo pewnie? Co on wyprawiał, na Merlina? Rozbierał się, traktował jej manekina jak służącego? Zamknęła drzwi z trzaskiem, od razu celując w Ramseya różdżką.
- Esposas! – Czyż nie słyszał o jej badaniach? Mógł się tego spodziewać. Magiczne kajdany pojawiły się na jego nadgarstkach, blokując mu w ten sposób czarowanie i inne agresywne zachowania. Może jednak nie ufała mu tak bardzo? Wszak teraz znajdowali się sami, nie musiał trzymać się zasad ani dobrego wychowania ani szanowana kobiety. Uśmiechnęła się do niego słodziutko.
- Bezpieczeństwo przede wszystkim – stwierdziła zadowolona z siebie, klaszcząc w dłonie. Wskazała mu przyszykowane krzesło znajdujące się tuż koło manekina. Kręcąc biodrami jak rasowa kokietka, przeszła w stronę biurka. Teraz stali naprzeciwko siebie, a Constance miała przed sobą wyjątkowy widok. Odłożyła różdżkę na bok, pokazując mu tym samym, że przecież nie zrobi mu krzywdy, tylko martwi się o swoje bezpieczeństwo, albo chce go zmusić do gadania.
- Zajmij miejsce, Ramseyu. – Ten sam ton, który zapamiętał w kawiarni, właśnie dotarł do jego uszu – Nasza rozmowa zakończyła się w bardzo interesującym momencie. Może czas opowiedzieć więcej o rycerzach? – spytała słodziutko, poprawiając ułożenie nóg. Nie mogła opierać się na obcasie, to działało jak tortury dla jej biednych stópek.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   01.06.16 21:14

Nie spodziewał się, iż była tu przed nim, czekała na niego(a może nie?) a jego obecność zmusiła ją do wyciągnięcia różdżki. Ale musiał przyznać, ze powitanie miał naprawdę wyjątkowe, gdy w trakcie zabaw z manekinem jakieś zaklęcie trzasnęło w jego stronę, a zaraz po nim rozbrzmiał melodyjny głos Constance Lestrange; swoją drogą ładnie brzmiący w murach tego pomieszczenia. Akustyka działała doskonale, współgrając z czarownicą, która musiała się tu czuć jak ryba w wodzie. Mulciber zaś momentalnie poczuł jak jego dłonie splatają się ze sobą, stając niewiele cięższe, a magiczne kajdany ograniczają jego ruchy. Zamruczał z aprobatą, patrząc na ręce. Dłonie były spętane, nie mógł się wyswobodzić, choć próbował — co prawda nie specjalnie intensywnie, ale potrzepotał trochę i gdy nie puściło musiał uznać, że zaklęcie działa. Pokiwał więc głową i powoli odwrócił głowę w stronę, z której musiała wyjść lady Lestrange.
Nagle zaczął żałować, że nie ma marynarki, choć przynajmniej manekin prezentował się iście wzorowo.
— To całkiem podniecające, Lady Lestrange. Ja, skuty w kajdanach, ty, mająca pozorną władzę nade mną i nad sytuacją — mruknął śmiertelnie poważnie, a po chwili wybuchnął śmiechem, nie mogąc się powstrzymać (choć bardzo się starał przez co chwilę drgały mu kąciki ust w wymuszonej postawie). Oczywiście drwił z sytuacji, nie zamierzał jej ubliżać ani jej obrażać. Sam też pozostawał w humorze lekkoducha, który jest bardziej podekscytowany tym spotkaniem niż przerażony, ale nie wyglądała na kogoś, kto chciałby wymusić na nim lęk.— Ale… bezpieczeństwo przede wszystkim. Przyczyniając się do rozwoju i postępu w Twoich badaniach… och, milady — jęknął teatralnie, przymykając oczy. Powaga. Przede wszystkim powaga, pamiętaj.— Nie masz pojęcia jak bardzo zaszczycony się czuję. Mogę być Twoim obiektem doświadczalnym po kres naszych dni — dodał patetycznie i westchnął, unosząc na nią wzrok, choć zachowywał się jak prawdziwy błazen. Zmienność nastrojów i nieprzewidywalność reakcji była jednak czymś, co mogło go opisywać. Teraz nawet udawało mu się zachować kamienną twarz, pomimo rozbawienia jakie się w nim pojawiło.
„Hm, tu?” — zerknął na krzesło i przycupnął na nim jak rasowy szlachcic czekający (niecierpliwie) na rozrywkę. Oczywiście, nie był ani arystokratą, ani nie spodziewał się fajerwerków, ale jej wielkie wejście i zaskoczenie go — naprawdę udane, poprawiło mu humor. Należały jej się więc brawa. Sęk w tym, że miał skute ręce i wyszłyby raczej jak skomlenie jęczącej foki, toteż odpuścił sobie ten teatralny wydźwięk i pozostał naprawdę grzeczny, jak na więźnia przystało.  
— Rycerze, ach tak… Zastanówmy się. Kajdany to bardzo kiepski motywator… ale, zważywszy na fakt, że musiałaś na mnie czekać, to straszna zniewaga z mojej strony, naprawdę powinienem Ci to jakoś zrekompensować, ale może nie tu, nie tak. Chcesz się czegoś dowiedzieć… o rycerzach… Caesar. Wybacz, nie pamiętam – skwitował i wyszczerzył się, zadzierając brodę wyżej w wyzywającym, wręcz aroganckim wyrazie. Lecz jeśli tak zamierzała się z nim bawić — nie musiał być potulny. Już wystarczyło, że siedział jak na małego chłopca przystało.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey
Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   01.06.16 21:14

Nie był uważny i to był największy jego błąd. Wkraczał na terytorium Constance, tam gdzie czuła się idealne. Gdy wchodzi się do jamy żmii, przede wszystkim na co się uważa, to na kroki. Sprawiał wrażenie jakby rządził całym światem – był w błędzie. Tu za sznurki pociągała Constance. Gdyby tylko Caesar nauczył ją, jak zdjąć kpiący uśmiech z czyjeś twarzy. Nie chciała go atakować; miałaby z tego tytułu problemy z Ministerstwie. Teraźniejszy występek usprawiedliwi ćwiczeniami nad zaklęciem; zrozumieniem mechanizmu działania. O, tak, tak to właśnie zatytułuje. Wyglądał rozczulająco. Zaskoczony, niewinny, a przede wszystkim bezbronny. Nauczona doświadczeniem, nie zostawiała nigdy sam na sam z mężczyzną, który może wyrządzić jej krzywdę: odebrać to, co ma najcenniejsze według rodowych tradycji. Czy tego chciał, czy nie; kajdanki były niezbędne, przy najmniej do czasu, gdy chociaż częściowo mu nie zaufa. A poza tym, pokazywała mu, że nie jest byle jaką blond niunią, która postanowiła pracować jako jedyne dziecko w rodzinie. A w dodatku k o b i e t a.
- I ten żałosny pingwin – spojrzała na manekina, który wyglądał jak siedem nieszczęść. To nie takie było jego zadanie, dlaczego Ramsey wyrządził mu aż taką krzywdę? Nie ruszyła się jednak ani do mężczyzny ani do manekina. Zachowanie bezpiecznej odległości było kluczowe. Przez jego uwagę oczywiście spłonęła rumieńcem. Niewinnie nie widziała nic zbereźnego w kajdankach, traktowała je tylko jako przedmiot badań naukowych, które zwiększy bezpieczeństwo na ulicach. A takich jak on, nie brakowało.
- Czy to koniec już przedstawienia, doprawdy, nie wiem, kiedy bić brawo – dodała rozczulona, patrząc prosto na mężczyznę, z godnością znosząc swoje lekkie rumieńce. Kajdany jeszcze przed modernizacją okropnie wpijały się w nadgarstki. Ramsey był jednak w błędzie, to nie on miał mieć zapewnioną rozrywkę. Gdy w końcu zajął swoje miejsce, Constance lekko się uśmiechnęła. Kto by pomyślał, że będzie się tak często słuchać!
- Och, jak chcesz pomóc w badaniach, to powiedz skalę bólu od 0 do 10 – wtrąciła, chociaż miał je na sobie zaledwie kilka minut, to już było widać zaczerwienia na kostkach. Właśnie dlatego trwały pracę nad zaklęciem. A ona przez chwilę nawet nie czuła, że to naprawdę potrzeba wysokiego rzędu.
- Skończysz błaznować? – spytała znudzona, opierając się biodrami o biurko. Czekała, cierpliwie czekała aż się uspokoi, a ich rozmowa zacznie przypominać normalną wymianę zdań. Oczywiście, nie było jej to dane. Wywróciła oczami, tracąc wszelkie pokłady cierpliwości.
- To już ten wiek, że i pamięć starcza? Cóż, poczekam – podniosła się z biurka i je okrążyła. Zajęła miejsce, a następnie otworzyła swój dziennik naukowy. Spisała słuszne uwagi dotyczące skutków rzucenia zaklęcia, które doprawdy rzadko używała. Już na pewno nie w takich sytuacjach, gdzie bez pośpiechu mogła obserwować każdy szczegół. Minęło dziesięć minut ciszy przerywanej piskiem pióra o pergamin. Nagle wstała z biurka, podążając ku niemu. Wolnym, wręcz idealnym krokiem, którego uczyła się z guwernantką i z książką na głowie ćwiczyła jeszcze przed snem. Wyprostowane plecy, lekko uniesiona broda i falujące biodra, lecz z gracją, a nie udawaną przesadą. Znajdując się kilka kroków od Ramseya, okrążała go jak rekin razem z dziennikiem naukowym. W końcu stanęła tuż za nim, lecz i tu zachowała b e z p i e c z n ą odległość. Nachyliła się, aby dźwięk uderzył prosto do ucha mężczyzny.
- Nie jestem pewna, czy masz coś z sadysty czy masochisty, ból jest wpisany w twoją naturę, pracę? – spytała szeptem, pieszcząc nim płatek ucha. Szybko się wyprostowała, poprawiła swoją sukienkę i tym razem głośniej dodała:
- Mamy czas, oczywiście, mogłabym napisać do Caesara i go zaprosić tutaj, jestem ciekawa, czy byłby zadowolony, że mówisz mi o Rycerzach. Byłby, Ramsey’u? – spytała słodko, stając przed nim, jednak nie mógł ją dosięgnąć ani nogami ani rękami dopóki siedział.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
 

Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17