Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wzgórza rezerwatu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wzgórza rezerwatu   05.06.16 0:34

First topic message reminder :

Wzgórza rezerwatu

Rozległe tereny rezerwatu rozciągają się także na pobliskie wzgórza. Cała przestrzeń trzech najbliższych wzniesień została odpowiednio zabezpieczona zarówno przed mugolami jak i przed nieproszonymi gośćmi, którzy mogliby zabłąkać się na te tereny. Potężne zaklęcia chronią Peak District, nie pozwalając dotrzeć na jego teren nikomu niepowołanemu: dostać się do rezerwatu można jedynie główną bramą, znajdującą się tuż przy głównych zabudowaniach. Stamtąd najszybciej przeteleportować się na wzgórza, choć większość pracowników woli po prostu - dla kondycji i możliwości przyglądania się zachwycającym okazom smoków - wejść na wzgórza, gdzie znajduje się punkt widokowy oraz miejsce żerowania trójogonów edalskich. One także nie mogą uciec poza teren wzgórza. Na swobodne loty wypuszczane są tylko osobniki wychowane w rezerwacie, czyli te, które nie sprawiają zagrożenia...chociaż i tak przebywanie tutaj podczas ich lotów nie należy do najbezpieczniejszych zadań a punkt widokowy, przeznaczony dla gości rezerwatu, chroniony jest silnymi zaklęciami.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ariadna Roots
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4536-ariadna-roots#96426 http://www.morsmordre.net/t4566-poczta-arii#97734 http://www.morsmordre.net/t4562-cukiernica#97533 http://www.morsmordre.net/t3474-pokoj-ariadny#60506 http://www.morsmordre.net/t4633-ariadna-roots
cukiernik, truciciel, prowokator
23 lata
Półkrwi
Panna
Pije, pali i przeklina jak prawdziwa dama;
Nie wypędzajcie ze mnie diabłów, bo wraz z nimi odejdą anioły
2
15
15
0
0
3
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   02.04.17 11:08

Trochę się zdziwiła jego nagłym ruchem, jednak przyzwyczajona do takich zagrywek ze strony ojca i późniejszego partnera stała nieruchomo, spoglądając prosto na jego twarz. Zawsze wiedziała, że był dziwakiem, ale w tym momencie chyba za bardzo poniosła go fantazja - zmarszczyła czoło, nawet nie podejmując żadnej "walki". Przecież nie zrobi jej krzywdy a bynajmniej nie na terenie rezerwatu. A kiedy ją puścił i odszedł, pokręciła zdumiona głową w ten sposób rozciągając przy okazji mięśnie na karku. Po chwili i ona ruszyła w stronę wyjścia. Bez ingrediencji, o których zapomniała podczas spotkania smoka.

zt




Czasem, żeby wyleczyć,
trzeba użyć
trucizny.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   05.08.17 21:39

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Peak District dość mocno ucierpiał po wyładowaniu magii. Zaklęcia strzegące lokalizacji osłabły, nie powstrzymując dłużej niepowołanych czarodziejów i mugoli przed dostaniem się na teren ochronny trójogonów edalskich. Cały obszar pogrążał się w istnym chaosie, a pobliskie wzgórza, które stanowiły idealne miejsce obserwacyjne krążących wokół okazów aż pulsowało silną, niestabilną magią tuż pod powierzchnią skorupy ziemskiej. Jeszcze niedawno piękne zielone pagórki zachwycały. Po ostatnich wydarzeniach przypominały ziejące gorącem pustkowie. Trawy uschły zupełnie, drzewa spróchniały i połamały się. Cała roślinność powoli umierała, jakby coś wysysało z nich wodę. Na szczycie wzgórza znajdował się ziemisty kopiec, z którego buchał czarny jak smoła dym. Był pierwszym pęknięciem ziemi, przez które wydostawała się falami niestabilna magia, wypluwając w powietrze spazmami gęstą, gorącą jak magma ciecz o srebrzystym jak krew jednorożców kolorze.

Etap I

Wypluwająca przedziwną substancję ziemia parzyła w stopy, paliła okoliczne tereny, pochłaniała wodę niczym gąbka, a srebrna lawa wyrzucana przez kopiec stanowiła zagrożenie dla szukających pożywienia w tym rejonie smoków, a także pozostałych w rezerwacie opiekunów. Dostanie się na szczyt, który stanowił doskonałe miejsce do naprawienia magii wymagało zabezpieczenia i oczyszczenia.

Wymaganie: Poprawnie rzucone zaklęcie Caeruleusio, które zamrozi buchający kopiec.

Niepowodzenie skutkować będzie utratą 40 punktów życia z powodu poparzenia gorącą parą wydostającą się z ziemistego kopca.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 140, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy 0, a razy ½. W przypadku liczb nieparzystych wynik zaokrągla się do góry.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III
Zniszczony, spopielony teren parował delikatnie. W oparach znajdował się szkodliwy dla organizmu gaz — niewidoczny, lecz możliwy do wyczucia za pomocą węchu przez każdego czarodzieja. Długotrwałe jego wdychanie wywołuje halucynacje i abstrakcyjne wizje.

Wymaganie: Odnalezienie występującej na tym obszarze rośliny, ślinotrujki, która zablokuje wdychanie szkodliwego gazu. ST rozpoznania jej pomiędzy uschniętą trawą wynosi 45, do rzutu należy doliczyć biegłość zielarstwo.

Niepowodzenie będzie skutkować powstaniem uciążliwych wizji, w których pojawią się najbliższe czarodziejowi osoby pokryte smoczymi łuskami, które będą próbować go zabić — utrata 100 punktów żywotności i zdolności racjonalnego myślenia (gracz nie odzyska swojej świadomości bez interwencji uzdrowiciela). Aby naprawa magii mogła do końca przebiec pomyślnie, przynajmniej jeden z czarodziejów musi pozostać przy zdrowych zmysłach.



Powrót do góry Go down
Madeline Levine
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4887-mors-marnotrawny-budowa http://www.morsmordre.net/t5046-poczta-madeline#108479 http://www.morsmordre.net/t5042-mors-marnotrawny http://www.morsmordre.net/f336-alnwick-dom-rodziny-levine http://www.morsmordre.net/t5047-madeline-levine#108497
Auror
24
Czysta
Panna
We must accept finite disappointment,
but never lose infinite
hope.
20
10
0
0
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   09.08.17 19:00

| 12 maj

Majowe anomalie zatrzęsły całą Anglią - od czarodziei począwszy, przez mugoli, na faunie i florze skończywszy. Nie było dnia by nie słyszało się o kolejnym wybuchu niekontrolowanej magi, czyimś zniknięciu lub śmierci. Niewątpliwie więc, noc z trzydziestego pierwszego kwietnia na pierwszego maja, wywróciła wszystkim dotąd znany świat do góry nogami. Jedyną dobrą zmianą było usunięcie pani Tuft ze stanowiska i zniknięcie Grindelwalda, choć co do pierwszego można było mieć pewność, tak do drugiego już nie bardzo.
Minął ponad tydzień, od kiedy wylądowałam na boisku wraz z panną Yaxley. Rany zdołały się zasklepić, choć do kolekcji dołączyły ze dwie, trzy mniejsze blizny w okolicy przedramienia. Miałam jednak szczęście, o wiele większe niż mogłabym wówczas przepuszczać. Cała zabawa z płomieniami mogła się o wiele gorzej skończyć, o czym świadczyły doniesienia o zebranym przez śmierć żniwie, z całego kraju. Do końca życia więc nie spojrzę już tak samo w kierunku ognia, już zawsze gdzieś tam, z tyłu głowy będzie mi towarzyszyć wspomnienie owej pamiętnej, wiosennej nocy.
Świat - choć sam wybuchł - sam się nie naprawi. Wiele z kluczowych dla czarodziei miejsc zupełnie się rozregulowało - jeśli można tak nazwać kompletny brak stabilności magicznej. Rozkazy Ministerstwa co do tego były jasne i klarowne - nikt nie mógł się zbliżać do miejsc w których szalała magia - jednak tylko głupiec czekałby na cud nie podejmując żadnych działań. Zważywszy na to, że ludzie rządzący sami niezbyt kwapili się do podjęcia ponownych prób jej okiełznania, rzucona przez Samuela propozycja wycieczki w niegdyś piękne i malownicze krajobrazy rezerwatu nie spotkała się z odmową.
- To chyba tutaj... - rzuciłam niepewnie, przystając na jednym z kamieni, dłoń zaś kładąc gdzieś w pasie. Miałam na sobie długie, ciemne spodnie, buty z twardą podeszwą, ciemną koszulę i - zgadnijcie - ciemną szatę. U pasa zwisała w zapięciu różdżka a dłonie zdobiły najzwyklejsze rękawice - choć może powinnam zainwestować w te, ze smoczej skóry. Przed nami rozciągał się żałosny obraz tego, co kiedyś stanowiło schronienie dla wspaniałych trójogonów edalskich. Nie było już śladu po zielonych wzgórzach, krzewach czy drzewach. Ziemia zdawała się być wypalona a krzewy i drzewa usychały na naszych oczach. - Widok jak na pustynni. - rzuciłam z przekąsem, zerkając w stronę swego towarzysza. - Powinniśmy uważać. Nie tylko na to - przerwałam by zakreślić w nonszalanckim geście koło nad pustkowiem - ale i na smoki. To ich dom, wciąż możemy się tu na jakiegoś natknąć a wtedy mogłoby się zrobić już całkiem nieprzyjemnie. - dodałam, tym razem brzmiąc całkiem poważnie. Już sama próba naprawienia tej części świata niosła ze sobą ryzyko, nie tylko od strony magicznej ale i samego Ministerstwa Magii - choć chciałbym zobaczyć jak aresztują dwójkę aurorów... lecz nie takie przypadki zna już historia.
- Masz jakiś plan? - spytałam po chwili, prześlizgując ponownie wzrokiem po krajobrazie. Nie wyglądało to zbyt dobrze, bez wątpienia musieliśmy działać szybko i sprawnie, najmniejszy błąd mógł przynieść opłakane skutki.





There is some good in this world,
and it's worth fighting for.


.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
32
20
1
0
0
1
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   10.08.17 22:53

Czasem widywał smoki. Jeszcze w szkole o nich czytał, fascynowały go jak - prawdopodobnie każdego ze Skamanderów. Najbardziej jednak pamiętał potężne stworzenie, które spotkał podczas nocy Duchów. Wydarzenie o tyle dziwne i znaczące, że coś ważnego niosło ze sobą. Można było dywagować wiele nad właściwym pojęciem - co właściwie, ale Samuel był wtedy niemal pewien, jaka jest prawda. Siła. Ta, którą spotkał, z którą się zmierzył, i która musiał w nim tkwić. Nie miał przed nią uciekać. Dopiero, gdy wyszedł mu na przeciw, miał działać więcej. Prawdziwie. I może to jedno wspomnienie tak mocno nim tknęło, by wybrać się akurat do rezerwatu Peak District.
Zniszczenia i paskudna pustka, która szalała z magiczna anomalią - musiała zostać zatrzymana. Samuel wiedział, że odpowiedzią jest instrukcja i wskazówki Bathildy. I to Zakon powinien się zająć chaosem, który...rozpętali. Ale o tym przysiągł nigdy nie mówić, zaciskając winę we własnym sercu. Wszystko, co uczynili miało swój cel, konieczność, a cenę musieli zapłacić oni - świadomie.
Ich świat rzeczywiście wybuchł, zwariował, mieszając magią tak potężną, że musieli jej skutki zwalczać ..bez końca? Nawet auror nie potrafiłby jasno powiedzieć, co właściwie stało się, gdy serce Grindewalda zostało zniszczone. Czy zostało?
Przetarł oczy dłonią, uzbrojoną w skórzaną rękawice. Całość wizyty wymagał wcześniejszego przygotowania, a buchający żar mówił, że musieli uważać. Buty z grubą podeszwą, wzmocnione spodnie i kurtka. Nawet na szyję zakładał chustę, którą mógł przysłonić usta. Włosy ciasno związał. I tak nie było wystarczające, a unoszący się gorący pył i spalony krajobraz zmuszał do szybkiej reakcji. Zerknął na swoją towarzyszkę, przez moment przyglądając się żwawej sylwetce. Była młodą aurorką i od niedawna w szeregach Zakonu, ale widział w niej potencjał, którego nie marnowała - Tak - potwierdził, chociaż widok mówił sam za siebie. Nic co pamiętał nie przypominało rezerwatu, a ziemia, pokryta srebrzystą lawą dymiła, czerniła się, tworząc gorejącą scenę z mugolskiego piekła - Jeśli nie zadziałamy, niedługo to może zostać pustynia - przy szalejącym ogniu i mocy, która go wspomagała, niedługo miały pozostać tu zgliszcze. Co wtedy stanie się z siła, którą niosą ze sobą smoki?
- To rezerwat smoków Madeline. Kogo innego mielibyśmy się z pewnością spodziewać, jeśli nie ich? - nie musiał zmieniać tonu, na żarty nie było miejsca, ale kiwnął kobiecie głową. Sytuacja była paskudnie poważna i oboje zgodzili się na jego konsekwencje. Nie mieli wiele czasu, bo i zdarzali się śmiałkowie, którzy chcieli wziąć sprawy w swoje ręce. Miał nadzieję, że nie spotkają żadnych bohaterów. Martwić musieli się bardziej o przeklętą policję, która nawet po zmianie nazwy wywoływała ciężki do opanowania zgrzyt gniewu.
- Mamy odpowiednia notkę i wskazówki, którymi musimy się kierować... - podniósł wzrok, kierując go na oddalone od nich wzgórze - Musimy się tam dostać i najpierw uspokoić ten kreci kopiec - wpatrywał się dłużej w buchający obiekt. To nie miało być ani proste, ani szybkie. I zdecydowanie niebezpieczne - Bądź czujna, uważaj gdzie stąpasz i...ruszamy - musieli dotrzeć w pobliże szalejącego źródła jak najszybciej.

Naprawa metodą Zakonu






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 16.08.17 19:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Madeline Levine
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4887-mors-marnotrawny-budowa http://www.morsmordre.net/t5046-poczta-madeline#108479 http://www.morsmordre.net/t5042-mors-marnotrawny http://www.morsmordre.net/f336-alnwick-dom-rodziny-levine http://www.morsmordre.net/t5047-madeline-levine#108497
Auror
24
Czysta
Panna
We must accept finite disappointment,
but never lose infinite
hope.
20
10
0
0
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   12.08.17 12:01

Gorąc wdawał się coraz bardziej we znaki. Wydawana przez ziemie substancja paliła w stopy, pokonując nawet wzmocnioną podeszwę butów. Ubranie długiej szaty nie wydawało się już tak dobrym pomysłem, a ciemny kolor zdawał się dodatkowo przyciągać ciepło. Nie minęła chwila i postanowiłam iść w ślady swego towarzysza, związując grube, czarne kosmyki w koński ogon.
- Myśle, że znalazłoby się paru chętnych, niekoniecznie pokrytych łuskami.- odpadłam w podobnym tonie, jednak kąciki moich ust uniosły się delikatnie ku górze. Nie musieliśmy karmić się zbędnymi, wymuszonymi uprzejmościami. Wiedziałam, że poczucie humoru Samuela nieco ostatnio podupadło, jednak nikt nie mógł mieć o to do niego pretensji - nie teraz. Świat stanął na głowie, ale nie, nie teraz, już od dawna był w tej pozycji. Po prostu wszyscy zbyt długo odwracaliśmy wzrok, wmawiając sobie, że ta sytuacja nas nie dotyczy. Potrzeba było tragedii byśmy w końcu spojrzeli w odpowiednim kierunku. Stwierdzenie historia lubi zataczać koło jest więc bardzo odpowiednie.
Kiwnęłam potakująco głową w odpowiedzi na jego słowa. Czas nas gonił i tym razem nie był naszym sprzymierzeńcem - ale czy kiwdolwiek mogliśmy postawić go w tej roli? Oplotłam smukłe palce wokół jasnego drewna różdżki i powoli wyciągnęłam ją spod materiału szaty, by następnie ruszyć przed siebie, zważając na to gdzie stawiam kroki. Musieliśmy dotrzeć do kopca i powstrzymać wybuchy srebrnej lawy. Samo to wydawało się już dość trudnym zadaniem, a był to dopiero wierzchołek góry lodowej, z którą przyjdzie nam się zmierzyć. Kilka kroków dalej, znajdowaliśmy się już w odpowiedniej pozycji, z której ujarzmienie części szalejącego żywiołu zdawało się być możliwe. Przełknęłam ślinę, odwracając wzrok w kierunku Samuela. Te parę pierwszych dni maja wyjaśniło pewne kwestie - takie jak rzucanie zaklęć na przykład. Magia oszalała a skutki tego odczuwała cała Anglia; skoro więc podstawowe inkantacje nie zawsze wychodziły zgodnie z założeniem, skąd mogłam mieć pewność, że tym razem wyjdzie?
- To teraz trzymaj kciuki, żeby z końca mojej różdżki nie wyskoczył żaden przedstawiciel uszatych. - rzuciłam, niby na rozluźnienie sytuacji, jednak wcale nie było mi do śmiechu. Wzięłam głęboki oddech, choć zamiast ulgi, poczułam jak ciepłe powietrze wypełnia moje płuca. Zegar tyka Madeline.
- Caeruleusio. - wypowiedziałam stanowczo, celując w dymiący kopiec.





There is some good in this world,
and it's worth fighting for.


.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   12.08.17 12:01

The member 'Madeline Levine' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 48

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
32
20
1
0
0
1
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   12.08.17 13:11

Miał nieprzyjemne skojarzenia, gdy przyglądał si istnemu pobojowisku, jakie prezentował piękny kiedyś rezerwat. Smolista czerń unosząca się ponad celem, do którego wędrowali przypominała bardziej stary wulkan. Ktokolwiek zobaczyłby spalony krajobraz, mógłby nazwać go koszmarem. Widok, jak z rysowanych horrorów, ale wszystko działo się prawdziwie i Samuel nie musiał rzucać zaklęcia, by przekonać się jego realności. Gorąc uderzał z każdym stawianym krokiem, a chrupiące pod podeszwą, spróchniałe gałęzie i chrzęszczący pył, dawały całej akcji jeszcze nieprzyjemniejszej aury. Jeśli było to możliwe. Skamander wolał jednak patrzeć, mając we wspomnieniu paskudny wybuch, który odebrał mu zmysł widzenia - Chętni, ale bez pewności - skwitował tylko, z jednej strony rozumiejąc intencję kobiety, z drugiej, nie mogąc przemóc naleciałości sprzed ostatnich wydarzeń. W jakiś sposób zazdrościł tańczącej w żarcie towarzyszki - iskierki beztroski, ale wiedział, że to nie było wszystko. Madelina była dobrym aurorem i działali po tej samej stronie barykady. Nie mogła wiedzieć wszystkiego, ale działo się wystarczająco wiele, by rozumiała powagę. Jeśli magia nadal będzie szalała w niekontrolowanych wybuchach swej obecności, świat czarodziei autentycznie upadnie. A może już upadał?
Gorąc przyprawiał chwilami o mdłości, a ciężki oddech krył się za chustą, za każdym razem, gdy przestawał mówić. A starała się nie mówić dużo. Wędrowali po wypalonej ziemi, mając przed sobą pagórek, który nieustannie zioną smolistą czernią dymu. Jeszcze trochę, a wszystko będzie przypominało ruchomą ilustrację, w której pozostawiono jedynie odcienie czerni i bieli. Taką przyszłość wieściła im magiczna anomalia? Wywrócony świat do góry nogami, z chaosem, który - jak zachłanny wąż - powoli trawił wszystko na swojej drodze? Skąd Grindewald posiadł moc, zdolną...do tak potężnego wybuchu...wszystkiego? Całkiem niedawno przypomniał sobie fragment jednej z gazet, w której cytowano przepowiednię starej wieszczki. Wielka jasność rzeczywiście pochłonęła świat. Zniszczyła wszystko co znane, tworząc zupełnie inną, szalenie niestabilną strukturę. Magia tętniła wszędzie, odzywając w najmniej odpowiednich rzeczach - Uważaj - zdołał kiwnąć głową w stronę kobiety i samemu wyciągnął różdżkę. Nową, tak niedawno zakupioną. Stara, która trwała przy nim tyle lat - zniknęła gdzieś w Hogwarckich lochach. Może to i dobrze. Odsunął chustę z ust i wysunął przed siebie nagrzaną (od mocy?) różdżkę z nadzieją, że strumień mrozu dotrze do buchającego kopca - Caeruleusio - i niech się dzieje (chaotyczna) wola magii. Jeśli nie, ich obecność mogła zostać bardzo szybko odkryta. Nie tylko przez służby ministerstwa, a przez same, zapewne bardzo niespokojne smoki. Benjamin na pewno większość znał po imieniu. Szkoda, że nie było go razem z nimi, a jego wskazówki, mogły potem bardzo się przydać.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   12.08.17 13:11

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 100

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Madeline Levine
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4887-mors-marnotrawny-budowa http://www.morsmordre.net/t5046-poczta-madeline#108479 http://www.morsmordre.net/t5042-mors-marnotrawny http://www.morsmordre.net/f336-alnwick-dom-rodziny-levine http://www.morsmordre.net/t5047-madeline-levine#108497
Auror
24
Czysta
Panna
We must accept finite disappointment,
but never lose infinite
hope.
20
10
0
0
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   14.08.17 10:16

Z końca różdżki wystrzelił snop iskier, nie był on jednak na tyle silny i na tyle trafny, by trafić w dymiący kopiec. Zacisnęłam zęby, powstrzymując się od wyplucia jakiegoś nieprzyzwoitego słowa. Gdyby porażka nie pozostawiła wystarczająco gorzkiego smaku, magia(?) postarała się o to, bym zapamiętała te starcie na długo.Krótko po nieudanej próbie rzucenia zaklęcia, z kopca dmuchnął strumień gorącej pary - a ja, znalazłam się zbyt blisko źródła ciepła, by uniknąć poparzenia. Odruchowo zakrywłam twarz ręką, jednocześnie odwracając się od buchającego gorąca. Cofnięcie się o pare kroków również na niewiele się tu zdało, górne kończyny ciała zaczęły nieprzyjemnie piec a ja już wiedziałam, że jeśli wyjdziemy z tego cało, znów odwiedzę progi Munga. Powinnam mieć już wyrobioną kartę stałego klienta. Jakby tego było mało, nagle poczułam jak zaczyna mi się kręcić w głowie. Jęknęłam cicho, jednocześnie wolną dłoń przytykając do czoła. Cholerne anomalie. Nie wiedziałam już co było przyczyną rozprzestrzeniającego się w zaskakującym tępie bólu - chwilowy zawrót głowy, zaczynał przypominać coraz większy i większy. Ból zdawał się promieniować, przemieszczać się w dół, w stronę karku, spinając wszystkie mięśnie. Czułam, jak ciało zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa, pogrążając się w paraliżującym dyskomforcie. Zdołałam jednak wyciągnąć dłoń w kierunku Samuela, w geście zaprzeczenia, gdyby próbował rzucać się na ratunek nieporadnej aurorce.
- To nic. - syknęłam, kiedy już zdołałam wyrwać się z zesztywniałych objęć bólu. Nie chciałam, by moja nieporadność przysłoniła nam cel naszej dzisiejszej wyprawy. Zacisnęłam zęby i po kilku większych oddechach, ponownie byłam gotowa do dalszego działania.
Choć ból ustał, nadal odczuwałam nieprzyjemne pulsowanie w skroniach; oparzone przedramię również dawało się we znaki. Ruszylismy przed siebie - snop zaklęcia jaki wystrzelił z różdżki Samuela, celnie trafił w kopiec, powstrzymując buchającą srebrzystą lawe.
- Może będzie lepiej, jeśli pójdziesz przodem. - rzucilam w kierunku mężczyzny. Nie chciałam kryć się za jego plecami, jednak zdawał się mieć o wiele większe pojęcie o całej sprawie, niż ja. Nie brakowało mi determinacji ani odwagi, jednak czasem lepiej było pozwolić przejąć stery komuś innemu. Zaciskałam więc poparzone palce na jasnym drewnie, ostrożnie stawiając kolejne kroki za autorem. Wolałam nie popełniać już żadnych błędów - mogły kosztować więcej, niż poparzenia i ból głowy.

(Sam rzuca pierwszy! )





There is some good in this world,
and it's worth fighting for.


.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
32
20
1
0
0
1
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   14.08.17 19:33

Inkantacje zaklęcia poszły w niemal tej samej chwili i w jednej chwili wionął go chłód, który jasną, mgielną struga mrozu pomknęło w stronę dymiące smoliście kopca. Siarczysty chłód rozlał się na pagórku, a płynąca srebrem lawa zastygła nieruchomo, nabierając coraz ciemniejszej barwy, równie smolistej, co unoszący się jeszcze przed momentem dym. Nim jednak czar sięgną kopca widział jak w zwolnieniu (a może to czas zastygł w mroźnym nieporuszeniu?), gdy chmura żaru wybija się w ich stronę, uderzając Madeline. Nachylił się gwałtownie, widząc poparzenie i grymas bólu, który naznaczył oblicze kobiety, ale nim wypowiedział choćby słowo pytania, został odsunięty. nawyk Nakazywał mu sprawdzić stan swojej partnerki w działaniu, ale w końcu była aurorką. Wiedziała lepiej, w którym momencie miało być z nią rzeczywiście źle. Znała swoje możliwości lepiej, więc nie miał planu wykazywać się nadmierną opieką. Był starszy stażem i wciąż za nią odpowiadał, ale była silna., przyzwyczajona do ekstremalnych sytuacji. A takich było coraz więcej.
Kiwną głową, milczeniem zgadzając się na jej słowa. Kątem oka obserwował, jak mimo bólu prostuje się, wracając do wcześniejszej pozycji - Pójdę - potwierdził, wyprzedzać aurorkę, by kolejne kroki stawiać już po chrzęszczącej mieszance zmarzniętej lawy i kawałków łamanych drzew. Na tle ciemnego (czarnego) nieba, magiczny pagórek zdawał się iskrzyć złowieszczo. Mimo, że udało im się uspokoić buchającą z kopca, żrąca chmurę, to był początek ich przeprawy. Bez ustanku czuł drżenie powietrza, które wiło się, jak wąż w konwulsjach - to rażąc napływającym gdzieś z boku gorącem, to uderzając chłodem, które utorowało im drogę to źródła.
- Z bliska wygląda jeszcze gorzej - zsunął z ust chustę, by swobodniej komunikować się z idącą za nim kobietą. Zatrzymał się przed kopcem, przyglądając się sczerniałej ziemi, która bardziej przypominała złowieszcza odmianę, czarnomagicznego popiołu. Pod stopami chrzęściło coś, czego wolał nie odkopywać. Czy wszystkie smoki zdołały uniknąć szalejącego wybuchu? Jak na nie działały? Spotkanie potężnego gada w takich warunkach było piekielnie niebezpieczne...tylko w jakich było bezpieczne? Pradawne, szalenie inteligentne bestie nie każdemu dawały się okiełznać.
- No to, do dzieła - ostrożnie wysunął z zawiniętego w skórę pergaminu, który w kilku notatkach podpowiadał, jak działać, gdy w końcu trafią na źródło anomalii. Treść zdążył przejrzeć już kilkukrotnie, ale wyczuwalne pulsowanie, bijące od zastygłego (chwilowo?) kopca przypominało dosadnie, że mają trudne zadanie. Nie próbował zastanawiać się skąd czerpała wiedzę Bathilda, ale jej mądrość czasem przerażała. kto by pomyślał, że drobna staruszka nosiła w sobie tak ogromną moc?

240/240 PŻ
0/140 Naprawianie magii






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   14.08.17 19:33

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Madeline Levine
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4887-mors-marnotrawny-budowa http://www.morsmordre.net/t5046-poczta-madeline#108479 http://www.morsmordre.net/t5042-mors-marnotrawny http://www.morsmordre.net/f336-alnwick-dom-rodziny-levine http://www.morsmordre.net/t5047-madeline-levine#108497
Auror
24
Czysta
Panna
We must accept finite disappointment,
but never lose infinite
hope.
20
10
0
0
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   16.08.17 13:48

Posłałam mu blady uśmiech, nim zdążył mnie wyminąć, ruszając dalej przed siebie. Wiedziałam, że zrozumie, że nie będzie zadawał zbędnych pytań ani okazywał zbędnej troski. Nie do takich sytuacji zostaliśmy wyszkoleni, nie do takich sytuacji przywykliśmy. Zabawne, prawda? Jeszcze kilka lat temu coś co wydawałoby mi się jakimś szalonym snem - dziś stanowiło naszą codzienność. Coraz częściej więc zastanawiałam się, czy kiedyś uda nam się doprowadzić świat do względnej normy.
Zastygła, mieniąca się odcieniami srebra lawa, chrzęszczała pod stopami. Wystający ponad inne wzniesienia pagórek faktycznie wyglądał groźnie, jakby zaklęcie którym został ugodzony było jedynie chwilowym rozwiązaniem. Uschnięte drzewa i krzewy były niczym obraz, wyciągnięty z horroru. Samuel miał rację, z bliska faktycznie wszystko wyglądało gorzej - nic nie przypominało już rezerwatu sprzed zaledwie kilku tygodni.
- To prawda - odparłam, stając tuż koło mężczyzny. Wzrokiem jednak znów przemierzałam tereny wokół nas, szukając jakichkolwiek oznak nadziei na przywrócenie tutejszej roślinności do życia. - Mam nadzieję, że większość smoków znalazła schronienie na czas lub chociażby nie była w pobliżu, kiedy to się stało - dodałam, a w moim głosie pobrzmiewała troska wymieszana z nutą przejęcia. Nigdy nie interesowałam się smokami bardziej niż powinnam, moja wiedza o tych stworzeniach nie wykraczała więc poza granice w których poruszał się każdy inny czarodziej, nie wykazujący się zbytnią ignorancją wobec tematów, które go nie interesowały. Nie musiałam jednak być ich zagorzałą fanką, żeby wiedzieć jaką ważne były dla całego czarodziejskiego świata. Smoki od zawsze budziły respekt i szacunek, te dumne, mistyczne zwierzęta jedynie w słabych ludziach budziły strach. Teraz jednak, kiedy ich populacja spadała a każdy osobnik był na wagę złota, każde podobne anomalie zagrażające ich życiu były dalekie od pożądanych. - Szkoda tylko, że to my zbieramy plony tego, kto zasiał to szaleństwo - rzuciłam nagle, a moja twarzy wykrzywiła się w lekkim grymasie. Magia nigdy sama z siebie nie poczyniłaby takich zniszczeń, jednak pod komendą jakiegoś szaleńca, jeszcze w swojej najgorszej odmianie, kto wie, być może zdolna była do jeszcze straszliwszych czynów. Pokręciłam ze zrezygnowaniem głową, przystępując parę kroków w kierunku bruneta. Chwilę wpatrywałam się w kawałek pergaminu, na którym zostały wyraźnie zapisane wskazówki, co do naszych dalszych poczynań, po czym oderwawszy wzrok od ciemnego atramentu, ponownie przeniosłam go na krajobraz. - No nic, spróbujmy przywrócić tu porządek.

160/220 PŻ
100/140 Naprawianie magii





There is some good in this world,
and it's worth fighting for.


.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   16.08.17 13:48

The member 'Madeline Levine' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 14


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
32
20
1
0
0
1
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   16.08.17 19:05

Wyczucie tętniącej złowrogo magii było niezaprzeczalne nie tyko przez prezentujący się zniszczeniem krajobraz. Powietrze drżało i nie chodziło wyłącznie o buzującą duchotę i ciemne kłęby rozprzestrzeniającego się dymu. Uporczywy zacisk w gardle i tak charakterystyczne wrażenie obserwacji. Mogło wynikać to z nabytej, nadwrażliwej czujności, a może Samuel miał rację i w nieznanej, ciemnej mocy kryło się coś rozumnego, co czekało na potknięcie, albo okazję do skutecznego ataku. Zgodnie z tym, co mówił Wright, nie dostrzegł żadnego ze smoczych lokatorów rezerwatu, zapewne już w miarę bezpiecznie ulokowanych w miejscach, które nie groziły tak bezpośrednim zniszczeniem (nie mówić o tym, że same z siebie mogły takowym się stać).
Wskazówki, które otrzymali od Bathildy - musiały działać. Uśpione mrozem kopisko zdawało się mniej drżące, jak gasnący wulkan po wybuchu. Coś wciąż kotłowało się pod ich stopami, głęboko ukryte, ale nawet piekielne gorąco nie uderzało tak mocno.
Krajobraz się jednak nie zmienił, dawne, dzikie piękno nadal tonęło pod zwaliskiem popiołów i poczerniałych i zwalonych fragmentów drzew. Ziemia pod stopami była wysuszona na wiór, zlepiona zastygłą lawą i brzydkimi wybrzuszeniami, jak chorobowych wyprysków. Tak właściwie było. Rezerwat był chory, a oni podjęli się przywrócenia mu pierwotnego stanu - Większość na pewno... - odwrócił twarz w stronę aurorki, badawczo się jej przyglądając - Wright musiał zadbać, by te jego dzieci odsunąć od całego szaleństwa - i zapewne cierpieć, że sam się przyczynił do tej katastrofy. Zanim na powrót nasunął chustę na usta, kobieta odezwała się ponownie. Samuel przez moment milczał, starając się skupić na działaniu opisanym w notatkach - Szaleństwo zaczęło się dużo wcześniej - nasunął materiał na usta, ale wiedział, że była to marna ochrona przeciw unoszącym się coraz mocniej oparom. Ale sposób Profesor działał. Miała rację. Jak zawsze. I dlatego nie mógł się teraz zatrzymać. Nie mogli. Anomalia, chociaż chwilowo uśpiona wciąż nie dawała się całkiem zatrzymać. Kopiec jakby się zapadał, czarny dym przestał wypełniać powietrze nad nim, ale ziemia parowała, jakby dopiero zaczęła oddychać. Pozbyli się najbardziej widocznych objawów, ale magiczna trucizna musiała zalegać głębiej - Musimy znaleźć to zioło - znowu pozwolił ustom na swobodę, odsuwając materiał - ślinotrujka? - zostawił na końcu pytajnik, bo chociaż z aurorskie szkolenie obejmowało znajomość zielarstwa, nie był fachowcem - Powinna być wśród tych spalonych traw - Samuel zakręcił w bok, szukając małej roślinki. Musiała gdzieś tutaj być. Nachylił się, starając się wypatrzeć cel. Rezerwat musiał kiedyś być jej naturalnym siedliskiem. Tylko czy wśród wypalonej ziemi i zalegającej wciąż w niektórych miejscach lawy i unoszącego się coraz intensywniej oparu, była szansa na znalezienie konkretnego zioła? Musieli spróbować. Innego wyjścia nie było.


240/240 PŻ
I poziom zielarstwa (+5 do rzutu)


Naprawa magii:
(100+23*2) + (14+20*1/2)=146+24= 170/140







There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzgórza rezerwatu   16.08.17 19:05

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
 

Wzgórza rezerwatu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Wzgórza rezerwatu
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia :: Peak District :: Rezerwat Trójogonów Edalskich-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17