Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Salon   08.06.16 15:45

First topic message reminder :

Salon

Przestronny, ciepły i jasny salon na parterze posiadłości, miejsce do przyjmowania gości. Podobnie jak w jadalni, na ścianach i regałach można znaleźć rozmaite pamiątki z różnych zakątków świata, portrety oraz rzeźbiony kominek, w pobliżu którego znajdują się fotele, kanapa i ciężki, staroświecki stół. Na wyłożonej parkietem podłodze znajduje się gruby, wzorzysty dywan. Pomieszczenie jest utrzymane w rodowej kolorystyce.
Na salon nałożone jest zaklęcie Muffliato


[bylobrzydkobedzieladnie]






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance


Ostatnio zmieniony przez Lyra Travers dnia 08.08.17 0:58, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   25.08.16 2:34

Uśmiechnęła się z rozbawieniem, wcale nie zaskoczona jego niezdarnością. Chociaż Glaucus na pewno nie byłby zbyt zachwycony, gdyby potłukł jedną z jego pamiątek. Lyra nawet nie wiedziała, jaki jej mąż ma stosunek do jej szkolnego przyjaciela. Jeszcze nie było okazji, by ich ze sobą zapoznać. Czy dogadaliby się ze sobą mimo dzielącej ich różnicy wieku?
- Ja też mu zazdroszczę. Widział tak wiele miejsc i robił tyle fascynujących rzeczy – przytaknęła, zupełnie nieświadoma myśli, które zrodziły się w jego głowie na jej widok. Bo niby dlaczego miałaby coś podejrzewać?
Ucieszyła się, gdy przyznał, że mu się podoba.
- To dobrze! Wiem, że wygląd tego miejsca nie jest moją zasługą, oboje przyszliśmy na gotowe, ale i tak się cieszę – rzekła. Wnętrza oraz okolice posiadłości miały swój urok. Podobało jej się też mieszkanie nad morzem. Może i bała się głębokiej wody, ale mogła podziwiać ją z bezpiecznej odległości. Wiedziała zresztą o morskich tradycjach rodu męża, więc nie dziwiło jej, że dworek znajdował się w takim miejscu. – Oczywiście, że się przejdziemy. Wolisz zobaczyć wnętrza czy okolicę? Mamy w pobliżu nawet małą plażę. Jest przepiękna. – Do tej pory była tam tylko z Glaucusem, jeszcze nie pokazywała jej nikomu obcemu. To było takie ich wspólne miejsce. Ale przecież Titus był przyjacielem. Kimś ważnym dla niej. – Chyba nie musisz mi zazdrościć, sam przecież dorastałeś w pięknym miejscu – zauważyła. W dzieciństwie często mu zazdrościła. Teraz sama również miała piękną posiadłość i już nie musiała czuć się gorsza niż inni, choć czasem w głębi duszy nadal się czuła. Bo nie potrafiła poczuć się pełnowartościową szlachcianką, równie dobrą jak ci, którzy, tak jak Titus, urodzili się w takich warunkach i odebrali odpowiednie wychowanie. Ją tego pozbawiono, więc startowała w dorosłość z gorszej pozycji. Miała trudniej i musiała walczyć o swoje marzenia, bo nie były na wyciągnięcie ręki.
Jednak gdy wypowiedział kolejne słowa, na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Przy nim rzadko się rumieniła, bo długo się znali i nie zawstydzał jej tak, jak obcy mężczyźni, ale teraz nie mogła przejść obojętnie wobec takiej uwagi. Nie wiedziała, czy ma się czuć przyjemnie doceniona komplementem, czy może skonsternowana.
- Przesadzasz, Titusie – westchnęła tylko, po chwili jednak powoli ruszyła w stronę kanapy, na której przysiadła. – Może poproszę skrzata, by przyniósł herbaty i ciasteczek? – zmieniła temat, ale na jej bladej buzi wciąż błąkał się leciutki rumieniec.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   25.08.16 16:52

Oj, nie chciałby się konfrontować z panem Traversem, przynajmniej nie w najbliższym czasie. A najśmieszniejsze było to, że gdyby nie relacje łączące Glaucusa z Lyrą z pewnością uznałby go za niezwykle inspirującego człowieka, słuchałby wszystkich jego historii z zapartym tchem, wyobrażając sobie te fantastyczne miejsca, które odwiedził, życie w ciągłej drodze i na statku.
- Pewnie będzie chciał kiedyś zabrać cię ze sobą? - skoro byli małżeństwem to chyba naturalne, prawda? Każdy mężczyzna chciałby mieć przy sobie żonę, szczególnie, jeśli była tak urodziwą młódką! Ciekawe czy czuł ukłucie zazdrości za każdym razem gdy będąc daleko od domu myślał o swojej małżonce?
- Hm, chciałbym zobaczyć wszystko! Najpierw wnętrza, a później plażę, morze nawet w ziemie ma swój specyficzny urok. - hrabstwo Lancashire, gdzie Titus się wychował i mieszkał do tej pory, również leżało nad morzem, więc Ollivander miał kontakt z wielką wodą od małego, ale dworek należący do jego rodziny niestety nie był usytuowany na wybrzeżu, tylko dalej wgłąb lądu - musiało mu więc wystarczyć jezioro, w którym taplał się jako dzieciak gdy rodzice nie patrzyli. Lubił przedzierać się przez gąszcz tataraku, łapać żaby albo kijanki i smarować twarz błotem udając, że jest dzielnym wojownikiem - ojciec, oczywiście, nie wyglądał wtedy na zbyt zadowolonego, ale pani Ollivander śmiała się w głos, kiedy znienacka wyskakiwał z zarośli. Był małym szlachcicem, ale był też dzieckiem, a dzieciństwo rządziło się swoimi prawami. Ach, słodka beztroska! Czasem żałował, że to już nie wróci.
- Mhm. - skinął głową - tak, zarówno włości Ollivanderów jak i posiadłość Abbottów należały do niezwykle urokliwych miejsc.
Kiedy rumieńce wykwitły na jej licu, uśmiechnął się nieco szerzej.
- Wcale nie przesadzam, z dnia na dzień jesteś piękniejsza... - westchnął z niejakim rozmarzeniem, dopiero po chwili dochodząc do wniosku, że może winien trzymać język za zębami. Nieco nerwowo podrapał się po nosie - To znaczy... Po prostu życie na salonach bardzo ci służy. - stwierdził w ramach wyjaśnienia, ale czy to wystarczyło? Czy nie powiedział za wiele?... Był rad, gdy zmieniła temat, od razu łapiąc go za ogon - O tak, bardzo chętnie napiję się czegoś ciepłego. - przysiadł obok niej, opuszczając wzrok na dziewczęce dłonie, które nosiły ślady farby - Malowałaś prawda? Chciałbym zobaczyć twoje najnowsze dzieła, już w Hogwarcie byłaś bardzo zdolna, teraz to muszą być prawdziwe dzieła sztuki! - nie to, żeby wcześniej nie uważał jej szkiców za najidealniejsze odwzorowanie rzeczywistości, po prostu wiedział, że trening czyni mistrza i ciekaw był jakież to obrazy wychodząc spod jej pędzla kiedy ma znacznie więcej miejsca i okazji do tworzenia.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   25.08.16 20:06

Lyra przytaknęła.
- Obiecał mi to, więc trzymam go za słowo – zapewniła, choć wiedziała, że zanim to nastąpi, musiała uporać się z panicznym lękiem przed głęboką wodą i nauczyć się pływać. To był warunek Glaucusa, który musiała spełnić, zanim zostanie znowu zabrana na jego statek, bo jak się okazało, jej mąż był nieprzyjemnie zaskoczony wiadomością o jej niewyjaśnionych lękach oraz braku umiejętności tak podstawowych dla żony żeglarza, pragnącej wybrać się z nim w podróż.
- Więc później wybierzemy się na zwiedzanie – dodała. – Ale sama nie znam jeszcze wielu tajemnic tego miejsca. Ciągle mnie czymś zaskakuje.
Dom matki Lyry także znajdował się w pewnej odległości od morza, więc dopiero po ślubie miała okazję do mieszkania w takim miejscu jak to. I bardzo jej się tu podobało, ta okolica była wręcz wymarzonym miejscem dla artystycznej duszy, potrzebującej spokoju oraz inspirujących widoków.
Jego słowa były zaskakujące. Może i jako przyjaciele byli wobec siebie bardziej bezpośredni, ale jednak Titus nie mówił jej takich rzeczy. A teraz, gdy była mężatką, wręcz nie powinien ich mówić, nawet jeśli Glaucusa nie było w pobliżu. Swoją drogą, ciekawe, czy Travers byłby o nią zazdrosny, gdyby inny mężczyzna prawił jej komplementy? Tego nie wiedziała.
- Skoro tak uważasz... – próbowała nieco kulawo wybrnąć. Nie była przyzwyczajona do komplementów na swój temat. Nigdy nie cieszyła się powodzeniem. Nawet w Hogwarcie omijały ją wszelkie fascynacje czy powiewy uczuć, nie odczuwała ich ani nie była ich obiektem ze strony innych.
Kiedy wyraził chęć na napicie się czegoś, poprosiła skrzata, aby przyniósł ciasteczka, a także herbatę dla niej oraz napój, jakiego zażyczył sobie Titus. Kilka minut później pojawił się z powrotem, kładąc wszystko na stoliku. Lyra uśmiechnęła się i sięgnęła po swoją herbatę.
- Tak – potwierdziła. – Maluję właściwie codziennie, od czasu mojego wernisażu mam więcej zleceń niż w czasach, gdy malowałam na Pokątnej. Ale to mnie cieszy, lubię malować – Bo tak właśnie było, wernisaż otworzył jej drogę do artystycznego świata. – Niedawno nawet napisali do mnie Fawleyowie, jak pewnie doskonale wiesz, oni zajmują się sztuką. Zainteresowały ich moje obrazy, to może być dla mnie wielka szansa – powiedziała; otrzymała list od lorda Fawleya już jakiś czas temu, ale do tej pory, wciąż nie mogąc uwierzyć w to, że zainteresował się nią ktoś tak ważny w świecie magicznej sztuki, nie chwaliła się nikomu poza mężem. – Kiedy będziemy oglądać posiadłość, pokażę ci i pracownię, obecnie schnie tam kilka najnowszych obrazów.
Była ciekawa jego zdania na ich temat. Jak chyba każda artystyczna dusza, uwielbiała słuchać pochwały dotyczące swojej twórczości i przejmowała się niepochlebnymi opiniami, ale podejrzewała, że nawet gdyby Titusowi nie podobały się jej obrazy, nie powiedziałby jej tego.
- A co słychać u ciebie? – zapytała po chwili. Co prawda widzieli się niedawno, ale była ciekawa, co porabiał w ostatnich dniach.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   25.08.16 22:33

Fantastycznie! Lubił tajemnicze miejsca, a jeśli mógł odkrywać je wraz z Lyrą to... można nawet rzec, że poczułby się jak za czasów hogwarckich, kiedy wspólnie poznawali uroki i niesamowitości starego, potężnego zamku. Nie mógł się już doczekać aż ruszą dalej, na włości Traversów i później na plażę, jednak zanim to nastąpi bardzo chętnie ogrzeje dłonie od kubka gorącej herbaty. Częstował się również ciasteczkami, czując się bardzo swobodnie w towarzystwie przyjaciółki. Umoczył słodycz w parującym naparze, dopiero po tym układając ją na języku - przyjemne ciepło rozgrzało mu przełyk oraz żołądek, gdy spił łyk herbaty.
- Naprawdę? To cudownie! Na następnym wernisażu pojawię się na milion procent. - zapewnił. Lubił sztukę, od zawsze była obecna w jego życiu - sam zresztą trochę tworzył przykładając się głównie do rzeźby, która okazała się pomocna w wytwórstwie różdżek. Niektórzy lubili proste, inni życzyli sobie fantazyjnych wzorów otaczających trzonki.
- Jestem taki ciekawy, będziesz musiała mi kiedyś podarować jakiś obraz. - pokiwał łbem. Przy ostatnim spotkaniu wspominał o tym, że bardzo chętnie zamówiłby jakieś dzieło i nadal podtrzymywał ową decyzję - U mnie? Hmmm... - zmarszczył brwi oraz nos, przywołując wszystkie interesujące rzeczy, które spotkały go w ostatnich dniach - pomyślał o spotkaniu z Barrym, jednak szybko odrzucił tę myśl, mając na uwadze napięte relacje, które łączyły ich w aktualnym czasie.
- Byłem na gonitwie w Sherwood, co prawda linię mety przekroczyłem jako jeden z ostatnich, ale to była dobra zabawa. - roześmiał się przypominając sobie wirujące wszędzie tarcze i huk zaklęć lęcących ze wszystkich stron - Wziąłem udział w ceremonii zaślubin lady Greengrass i lorda Avery, mama uważała, że muszę się tam pojawić ze względu na Greengrassów, to poszedłem. Oprócz tego... - oczami wyobraźni zobaczył błękitne ślepia Charlotte i jej słodki uśmiech, ale tę kwestię także pominął, choć radosny grymas wykrzywił jego usta na samą myśl o dziewczynie - Odwiedziłem Bertiego w jego nowym domu. I... i jest coś jeszcze, ale musisz obiecać, że nikomu nie powiesz. - ufał Lyrze, wierzył także, że spodoba jej się ten pomysł, sam był nim kompletnie zajarany, a pan Bott zdawał się podzielać jego entuzjazm - Będę się starał o mugolskie prawo jazdy i samochód, wiesz, że nienawidzę kominków i świstoklików, a teleportacja mnie trochę przeraża... Ale to tajemnica, póki co wiem o tym tylko ja, ty i Bertie, bo on pomoże mi ze wszystkim. - wyszczerzył się w uśmiechu. Nie wspominiał o tym, że zamierzali uczynić zeń latające auto, ale z tymi wieściami wolał poczekać do momentu, kiedy machina faktycznie zacznie unosić się ponad chmury - A u ciebie? Coś się zmieniło od naszego ostatniego spotkania?




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   26.08.16 1:50

Lyra także to pamiętała. Oboje spędzili sporo wolnego czasu w Hogwarcie na zwiedzanie zamku i błoni. Stary gmach szkoły krył w sobie tak wiele tajemnic, że potrzeba było dużo więcej, niż te siedem lat nauki, żeby je poznać. Podejrzewała, że pewnie nawet zabrakłoby całego życia, żeby poznać absolutnie każdy kąt, każdą znajdującą się tam rzecz. I to właśnie ją fascynowało, a teraz miała taką małą namiastkę tego, co było za czasów Hogwartu.
- A ja bardzo chętnie cię na nim zobaczę i równie chętnie podaruję ci jakiś obraz – rzekła. Titusa nie było na jej twórczym debiucie, ani na ślubie, ale kiedy już odnowili kontakt, mogli uczestniczyć w ważnych wydarzeniach. – Oby tylko wszystko poszło dobrze. Taka szansa jest spełnieniem marzeń dla każdego początkującego artysty.
Lyra nawet nie wiedziała, że Titus zna się z Barrym, choć przecież powinna się domyślić, że poprzez wspólną pracę mogli nawiązać jakieś relacje. Od czasu sabatu nie widziała jednak brata ani razu. Nie miała pojęcia, co się z nim dzieje.
- Chyba o tym słyszałam, ale niestety nie byłam. Nie potrafię jeździć konno – posmutniała; chętnie jednak posiadłaby taką umiejętność, tak pasującą do prawdziwej szlachcianki. Była też ciekawa, czy taka jazda przypomina latanie na miotle. Z oczywistych względów w dzieciństwie się tego nie nauczyła, ani wielu innych rzeczy. – Nie wątpię jednak, że to musiała być wspaniała zabawa. Może kiedyś także nauczę się jeździć?
Na wzmiankę o Bertiem ożywiła się. Był to w końcu ich wspólny znajomy z Hogwartu.
- Niedawno też spotkałam Bertiego. Pracuje w cukierni na Pokątnej, wpadliśmy na siebie zupełnie przypadkiem... – powiedziała, wracając myślami do tego spotkania. Młody Bott również był zaskoczony, przede wszystkim wieścią, że Lyra zdążyła już wyjść za mąż. Kiedy jednak przyjaciel wyznał jej swoją małą tajemnicę, uniosła brwi. – Naprawdę? To brzmi ciekawie, zaskoczyłeś mnie, ale... Nie boisz się, że ta machina zgniecie cię w swoim wnętrzu? I co, jeśli twojej rodzinie się to nie spodoba?
Większość czarodziejów nieufnie odnosiło się do mugolskich wynalazków. Sama Lyra nie była do nich źle nastawiona, wiele z nich wręcz ją ciekawiło i nie mogła się nadziwić, ile rzeczy niemagiczni potrafili wymyślić bez użycia czarów, ale samochodów trochę się bała, na londyńskich ulicach często towarzyszył jej cień obawy, że któryś z nich w końcu rozgniecie jej drobne ciałko, jeśli tylko nieopacznie zboczy z chodnika. Zaciekawiło ją jednak, skąd u Titusa taki pomysł oraz odwaga, by spróbować okiełznać tak zwany „samochód”, tym bardziej że przecież miał ze światem mugoli jeszcze mniejszą styczność niż ona, która była Weasleyówną i przez kilka miesięcy mieszkała w pozamagicznym Londynie. Trochę też się o niego bała, że może sobie zrobić krzywdę, albo że narazi się swojej rodzinie; jego ojciec bardzo źle przyjął przydział syna do Gryffindoru, a jak zareagowałby na wieść, że ten podróżuje mugolskimi urządzeniami?
- Mam nadzieję, że nic ci się nie stanie i że Bertie jakoś ci pomoże – powiedziała więc, pijąc kolejny łyk herbatki.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   26.08.16 13:10

- Na pewno wszystko pójdzie dobrze! Pamiętaj, że pozytywne myślenie to podstawa. - kiedyś gdzieś usłyszał, że szczęście można przyciągnąć do siebie tylko za sprawą własnego umysłu i chyba nawet troszkę w to wierzył. Dlatego sam zawsze powtarzał będzie dobrze, Titus, nawet jeśli sytuacja była tragiczna i nic nie zapowiadało zmiany.
- Ja też jestem marnym jeźdźcem. - roześmiał się, wygodniej rozkładając na kanapie i co rusz zwilżając usta kolejneymi łykami przyjemnie cipełej herbaty - Powinnaś, wspaniale jest czuć wiatr we włosach i w ogóle wszędzie. I tak gnać przed siebie bez żadnych zmartwień. - aż westchnął! To było niesamowite uczucie, czuć się tak po prostu wolnym, gdy potężny zwierz niesie cię na swoim grzebiecie w nieznane... Albo w tereny, które w sumie znasz, nieważne! Owa drobnosta wcale nie ujmowała uroku jeździe konnej.
- Nooo... - zmarszczył brwi. Właściwie w ogóle nie myślał o tym, że coś złego może się stać! Wypadki? Był przecież ponad to! Stłuczki? Nawet przez myśl mu nie przeszło, że mógłby narazić się na coś takiego! - W sumie to nie myślałem o tym. - podrapał się po potylicy - Ale będzie dobrze! Będę uważał i w ogóle. A moi rodzice nie mogą się nigdy dowiedzieć! Dlatego Bertie użyczy mi swojego garażu, jak już będzie go miał. Matkę może jeszcze udałoby mi się jakoś udobruchać, ale ojciec... O rany, nawet nie chcę o tym myśleć, chyba od razu by mnie wydziedziczył. - taka prawda. Już widział jego minę i spojrzenie, które ciskało pioruny. Nie, starszy Ollivander nie byłby zachwycony. Miał swoje zasady, których nigdy nie łamał, tego samego wymagając od syna... Szkoda tylko, że Titus nie zawsze się ich trzymał, szkoda, że miał własne zdanie na każdy temat i był tak samo zawzięty jak ojciec. Najwidoczniej niedaleko pada jabłko od jabłoni!
- Obiecał mi to, więc ufam, że dotrzyma słowa. Będzie wspaniale! Jeśli chcesz to wezmę cię kiedyś na przejażdżkę. - zaproponował - Pomkniemy przed siebie gdzie nas oczy poniosą! - machnął jedną ręką, a ślepia znowu mu błysnęły. Tym samym blaskiem, który zapewne doskonale znała jeszcze z czasów szkolnych, kiedy Titus zupełnie nagle wpadał na jakiś fantastyczny pomysł, który zwykle kończył się ujemnymi punktami albo szlabanem. Był chyba jedną z tych osób, która najczęściej polerowała srebra w Izbie Pamięci. Dopił herbatę, kątem oka zaglądając w naczynie Lyry.
- To co? Idziemy pooglądać obrazy? - zapytał, nie mógł się już doczekać, aż zobaczy więcej i więcej, aż przyjdzie mu pooglądać dzieła sztuki i inne komnaty, a na koniec wspomnianą plażę a może nawet całe wybrzeże. Miło było również siedzieć tutaj i gawędzić (miło byłoby nawet milczeć, sama obecność Lyry wpływała na niego fantastycznie!), ale zwyczajnie był ciekaw co jeszcze kryje się wewnątrz tej wspaniałej posiadłości.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   27.08.16 10:55

Lyra uśmiechnęła się szeroko. Chciała, żeby wszystko poszło dobrze, żeby Fawley nie żałował, że obdarzył ją zainteresowaniem. Mimo bycia niepozorną, skromną Weasleyówną, miała bardzo duże ambicje i upór, by do nich dążyć. Jej rodzina mogła nie rozumieć tych ambicji, bo malarstwo nigdy nie leżało w (zaprzepaszczonych?) tradycjach Weasleyów, jednak, gdy malowała, w jej oczach błyszczała pasja, potrafiła się całkowicie skoncentrować na obrazie i zapomnieć o swoich troskach.
- Chciałabym kiedyś spróbować. Nauczyłbyś mnie? – zapytała po chwili. Ostatecznie Titus umiał więcej niż ona. Mógł jej trochę pomóc. Lyra naprawdę chciała nadrobić swoje braki, skoro już wyszła za mąż i przestała być biedaczką.
Lyra nie miała nic przeciwko tego, by uczył się mugolskiej jazdy, była po prostu zaskoczona, no i martwiła się, żeby nie zrobił sobie krzywdy ani nie doprowadził do kolejnego konfliktu z ojcem. Pamiętała, jak dawniej zależało mu na jego aprobacie i szkoda byłoby, gdyby znowu zepsuli swoje odbudowane stosunki, i to przez coś tak błahego, jak jego ciekawość trochę innym światem niż ten, który znał.
- Obiecuję, że im nie powiem, ale ty też obiecaj, że będziesz ostrożny i będziesz na siebie uważać – powiedziała, patrząc na niego znacząco. Wyobrażała sobie jazdę „samochodem” jako coś trudnego i niebezpiecznego, chociaż słyszała, że pojawiało się coraz więcej czarodziejów, którzy adaptowali mugolskie wynalazki do swoich potrzeb. Na przykład Samuel Skamander i jego motor; Lyra wciąż nie wiedziała, kim właściwie był dla niej auror, który kiedyś wydostał ją z poważnych tarapatów i którego darzyła sympatią, ale na wspomnienie ich wspólnej przejażdżki na jego mugolskiej machinie aż się zarumieniła, jednak wspominała to całkiem przyjemnie, mimo że przez większość czasu bała się, że spadnie i roztrzaska o mugolską drogę. Titus w Hogwarcie miał skłonności do ryzykownych zabaw i działania na zasadzie „najpierw to zrobię, a dopiero później pomyślę nad konsekwencjami”, więc jej obawy o niego nie były całkowicie nieuzasadnione.
- Dobrze – powiedziała z pewnym wahaniem, bo ciekawość walczyła w niej ze strachem przed nieznanym dla niej doświadczeniem. – Mam nadzieję że opowiesz mi kiedyś o postępach.
Upiła następny łyk, dostrzegając, że prawie opróżniła już swoją filiżankę.
- Oczywiście, że idziemy – rzekła, odkładając naczynie na stolik, po czym wstała. Jej drobne dłonie przygładziły sukienkę, a na piegowatej buzi wciąż błyszczał uśmiech. – Chodź za mną, zaczniemy w takim razie od pracowni – zaproponowała, prowadząc go w kierunku wyjścia z salonu, a potem, korytarzami, poszli na górę. Trochę nie po kolei zwiedzali, ale mogli posuwać się w dół, a potem wyjść na zewnątrz, by obejść posiadłość.
Lyra otworzyła przed nim drzwi swojej pracowni. Znajdowało się tu kilka sztalug, sporo innych niezbędnych przyborów i oczywiście obrazy; kilka wciąż niedokończonych stało na sztalugach, inne były oparte o ścianę, gdzie schły i czekały na przekazanie klientom, którzy je zamówili. Było też parę obrazów które wykonała z własnej inicjatywy, skuszona nagłym powiewem weny, któremu nie umiała się oprzeć. W całym pomieszczeniu woń farb i rozpuszczalnika była jeszcze silniejsza, a na podłodze wokół sztalug widniały drobne, kolorowe plamki.
- Co o tym myślisz, Titusie? – zapytała go, przesuwając się w bok. Oboje mogli wejść do środka i przyjrzeć się obrazom z bliska.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   28.08.16 19:57

- Jasne! Kiedy tylko chcesz! Ale może poczekajmy aż przyjdzie wiosna, dobrze? - zima miała swoje uroki, ale jeśli chciało się gnać przed siebie to znacznie lepiej przez zalane słońcem pola, gdzie soczyście zielona trawa uginała się pod mocnymi, końskimi kopytami. Sama myśl sprawiła, że kąciki ust powędrowały ku górze, zaś kiedy wyobraził sobie Lyrę pędzącą na wprost, jej rude kosmyki falujące na wietrze, policzki, które łaskotało słońce, jej drobne dłonie tonące w końskiej grzywie... chyba się zaczerwienił! Czym prędzej odgonił od siebie tę myśl - Titusie, nie brnij w to dalej, pomyśl o czymś innym, pomyśl o czymś innym!
- Obiecuję. - miło było słyszeć, że ktoś się o niego martwi, szczególnie jeśli była to pani Travers. I w sumie miała całkowitą rację - bywał bezmyślny, częściej kierował się emocjami niż zdrowym rozsądkiem, jeśli coś postanowił to musiał to zrobić, kompletnie nie zwracając uwagi na konsekwencje. Ach, matka oddała mu cudowne geny!...
- Jak tylko uda mi się dostać prawo jazdy to będziemy razem świętować. - obiecał.
Wstał zaraz za nią, sięgając po jeszcze jedno ciasteczko, które szybko zniknęło w ustach Titusa. Podobnie jak Lyra wygładził szatę, strzepując z niej kilka okruszków.
- Mhm, prowadź. - ruszył za panią Travers, z zaciekawieniem obserwując korytarze, chłonąc każdy szczegół posiadłości - kolory ścian i dywany, każdą ozdobę. W końcu jednak przekroczył próg pracowni, od razu sunąc spojrzeniem po sztalugach, zachlapanej podłodze i wreszcie samych obrazach. Uwielbiał takie miejsca, były one bardziej magiczne niż niejeden sklep na Pokątnej. Miały swój niepowtarzalny klimat, z którego można było wiele wyczytać. Kochał też ten uporządkowany chaos - nieodłącznego mieszkańca każdej pracowni.
- Tyle tu miejsca! - stwierdził, okręcając się wokół własnej osi. Zaraz jednak zainteresował się obrazami, zbliżając do nich i oglądając dokładniej. Z uwagą przypatrując się każdemu jednemu.
- Łał, jestem pod ogromnym wrażeniem. - z uznaniem pokiwał głową. Zawsze był i pozostanie fanem jej twórczości. Gdyby ktoś zapytał, pewnie bez zająknięcia powiedziałby, że woli Lyrę Travers od Salvadora Dali, chociaż tego drugiego również darzył ogromnym szacunkiem, a każdy kolejny obraz wychodzący spod jego palców uważał za niezwykłe dzieło pełne sennych marzeń i dziwacznej rzeczywistości.
- Są piękne, a ten podoba mi się najbardziej. - wskazał jeden z obrazów - Oczywiście wszystkie są cudowne, niezaprzeczalnie masz wielki talent, Fawleyowi powinni być szczęśliwi, że mogą objąć cię swoim mecenatem. Ale ten... jest w nim coś niesamowitego. - delikatnie zmrużył oczy, powracając do niego spojrzeniem - Chciałbym poznać jego genezę...




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   28.08.16 23:49

Lyra z entuzjazmem pokiwała głową.
- Oczywiście! Wobec tego mam nadzieję, że na wiosnę mnie do siebie zaprosisz i nauczysz czegoś ciekawego – zgodziła się z zapałem. Titus potrafił robić tyle rzeczy, które były jej obce. I nie tylko Titus. Jedynie ona, Lyra, była wybrakowana. A już na pewno zakompleksiona.
- Tak, będziemy. To też mi pokażesz – powiedziała po chwili. Bo i tego była ciekawa, nawet jeśli teraz to było pewnie trochę zakazane zainteresowanie, skoro była mężatką, żoną jednego z Traversów. Którzy jednak, szczęśliwie dla niej, wyznawali umiarkowane poglądy i nie nienawidzili wszystkiego, co odrębne od ich świata.
Cieszyła się, że jej nowy dom przypadł mu do gustu. Jej samej bardzo się tutaj podobało, cieszyła się, że przyszło jej zamieszkać w tak niezwykłym miejscu. Poprowadziła go na górę do pracowni, po drodze opowiadając to, co już wiedziała o tym domu i jego okolicy.
- O tak, cudownie mieć osobną pracownię przeznaczoną tylko do malowania – przyznała; mieszkając u brata musiała malować w swoim pokoju, w niewielkiej przestrzeni sypialni, przez pierwsze tygodnie budząc się z bólem głowy od woni farb i rozpuszczalnika, które musiała wdychać nie tylko podczas malowania, ale właściwie przez większość czasu, dopiero później do nich przywykła. – Ale i tak często tu przychodzę... Zresztą zobacz, z tego okna roztacza się przepiękny widok! – podeszła do dużego okna, spoglądając na zasypane cieniutką warstwą śniegu podwórze, pozbawione liści drzewa i kawałek dalej szare wody morza, w którym odbijało się pochmurne niebo.
- Dziękuję, że ci się podobają – powiedziała, po chwili podchodząc do obrazu, który wskazał. Przedstawiał właśnie okolice Norfolk, w którym mieściła się posiadłość Traversów. – Namalowałam widok, który ujrzałam podczas jednego ze spacerów po okolicy. Chciałam podarować go Glaucusowi na urodziny, które miał kilka dni temu, ale ostatecznie... Wstrzymałam się. – Bo miała wrażenie, że obraz byłby zbyt oczywistym prezentem, zresztą, sama nie wiedziała, co wypadało podarować mężowi. Rok temu nawet nie myślała o tym, że tak szybko będzie mieć męża, ale jednak teraz go miała. – Och, Titusie. Czasem wciąż trudno mi uwierzyć, że już jestem po ślubie. Pamiętasz, jak zaledwie rok temu siedzieliśmy jeszcze w wieży Gryffindoru, a naszym najpoważniejszym zmartwieniem były nadchodzące owutemy i wybór zajęcia po ukończeniu szkoły?
Znowu zbliżyła się do okna, po chwili przysiadając na szerokim parapecie, jak często robiła to w Hogwarcie. Titus na pewno mógł pamiętać, że często siadała w ten sposób i spoglądała w dal, na błonia i Zakazany Las, a jej zielone oczy nagle stawały się dziwnie odległe, gdy odlatywała myślami w sobie tylko znanym kierunku.
- Tak wiele się zmieniło od tamtego czasu – westchnęła, nie mając na myśli tylko wydarzeń w swoim życiu, ale też to, że świat poza murami posiadłości wydawał się jakby mroczniejszy niż kiedyś.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   29.08.16 13:37

W ramach obietnicy pokiwał głową - już sobie wyobrażał jak mkną razem pośród labiryntów z drzew i wszechobecnej zieleni - cudowna myśl!
Rozglądał się naokoło - cieszył się jej szczęściem, ostatecznie on także posiadał w domu swoje miejsce, warsztat, najbardziej magiczne pomieszczenie w posiadłości Ollivanderów i również spędzał tam mnóstwo czasu - jak zamknął za sobą drzwi, to potrafił przesiedzieć tam cały dzień medytując nad różdżką, która musiała odleżeć swoje przed ostatnią fazą - fazą testów. Zbliżył się do okna, stając za Lyrą i ponad nią zerkając w dal, choć jego wzrok szybko opadł na jej szczupłe ramiona oblane kaskadą rudych kosmyków.
- Mhm... piękny widok... - ciężko stwierdzić czy mówił o nadmorskim pejzażu rozpościerającym się za szybą czy o smukłej sylwetce swej przyjaciółki. Czym prędzej pokręcił łepetyną, przesuwając dłonią po twarzy, by odgonić od siebie kolejną niestosowną myśl - nie, totalnie nie powinien, ale cóż mógł poradzić, że tak na niego działała?
- Myślę, że by mu się spodobał... Zresztą każdemu by się spodobał! - stwierdził z entuzjazmem. Kolejne słowa Lyry sprawiły, że jego usta wykrzywił delikatny uśmiech - Ja także nie mogę w to uwierzyć. - i głównie chodziło o ten nieszczęsny ślub. Oczywiście życzył jej jak najlepiej, ale... serce ściskało mu się na samą myśl. Ruszył za nią, wspierając tyłek o krawędź parapetu i składając dłonie na podołku - Masz rację. Świat gna przed siebie w zastraszającym tempie, kiedyś wszystko wydawało się prostsze. - westchnął. Za kilka dni zdecyduje się dołaczyć do tajemniczej ogranizacji zwanej Zakonem Feniksa, do grupy, która walczyć będzie o to by przyszłym pokoleniom czarodziejów żyło się znacznie lepiej - Świat widziany z okien Hogwartu był jakiś bardziej kolorowy, prawda? - wbił spojrzenie w twarz pani Travers - Jako dzieci mieliśmy tyle planów i marzeń... - zawahał się, nieznacznie przygryzając dolną wargę, w końcu jednak kontynuował, wciąż wbijając w nią ślepia - Pamiętasz jak śmialiśmy się, że może kiedyś przyjdzie nam stanąć na ślub kobiercu? Razem? - wyciągnął usta w delikatnym uśmiechu, a serce zabiło mu mocniej - A teraz ty jesteś już panią Travers, a ja... ja wciąż czekam aż pewnego dnia przyjdzie mi poznać kobietę, z którą będę zmuszony spędzić resztę życia. - westchnął, na moment spuszczając głowę. Zaraz jednak odwrócił twarz w kierunku okna, sunąc spojrzeniem po szarych, spienionych falach obmywających piaszczysty brzeg plaży. Och, wiele by dał by wrócić do tych sielankowych chwil. Dorosłe życie było znacznie trudniejsze niż mu się wydawało. Szczególnie jeśli przyszło ci urodzić się w szlacheckiej rodzinie, która nie tylko nakładała na ciebie wiele ograniczeń, ale także wymagała znacznie więcej.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   30.08.16 20:23

Titus zapewne rozumiał, jak to jest, mieć swoją przestrzeń, w której można tworzyć, bo pod pewnymi względami tworzenie różdżek także było sztuką. Wymagającą odpowiednich umiejętności, przygotowań i koncentracji. Dużo bardziej odpowiedzialną niż malowanie, bo przecież tak wielu czarodziejów, nie wyłączając samej Lyry, traktowało różdżkę jak przedłużenie dłoni i chciało, by funkcjonowała jak należy.
- Tak, jest cudowny. Pokochałam go od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłam – przyznała, wciąż nie dowierzając, że mieszkała w tak pięknej okolicy. Czuła się tu dużo lepiej, niż w tłocznym Londynie przesyconym wonią mugolskich dymów, gdzie zieleń mogła zobaczyć jedynie w parkach. – Tak, ale... Obawiałam się, że uzna to za zbyt oczywiste. Zamiast tego poszliśmy na plażę i zrobiliśmy sobie mały piknik. – Uśmiechnęła się pod nosem na wspomnienie tego dnia, pozytywnego zaskoczenia na twarzy męża, gdy zobaczył, co przygotowała oraz późniejszej rozmowy.
Czuła, że Titus był bardzo blisko. Niemal czuła bijące od niego ciepło, ale choć w dzieciństwie i Hogwarcie wiele razy byli obok siebie blisko, teraz jednak czuła się z tym inaczej. Może to kwestia dorosłości, może małżeństwa, ale teraz nawet to się zmieniło.
- Tak... Był kolorowy. I wtedy wydawało mi się, że dorosłość będzie równie kolorowa. Że cały świat jest piękny i dobry – powiedziała po chwili. Cóż, nie był, jak się przekonała już po ukończeniu szkoły. W pięknym i dobrym świecie nie dzieją się takie rzeczy, jak pod koniec października czy na sabacie. Bańka mydlana, w której kiedyś zdawała się żyć, nagle pękła, pokazując świat w nieco mniej jasnych barwach. Właściwie zaczęła pękać już w lipcu, gdy pierwszy raz w swoim młodziutkim życiu widziała, jak ktoś ginie na jej oczach. Wolałaby nigdy tego nie widzieć.
- Pamiętam to. Chociaż wtedy nigdy nie myślałam o tym poważnie, zawsze uważałam swój przyszły ślub za kwestię bardziej odległej przyszłości – przyznała. Od lat lubiła Titusa, ale jako przyjaciela, zaś rozmowy o ewentualnym wspólnym ślubie uważała po prostu za żarty. – Myliłam się, Titusie, to przyszło do mnie szybciej niż mogłabym się spodziewać. Ale myślę, że ty otrzymasz więcej czasu. – Był w końcu mężczyzną, wciąż młodym, Glaucus miał trzydzieści lat, kiedy kazano mu się jej oświadczyć, więc Lyra podejrzewała, że i młody Ollivander ma przed sobą jeszcze kilka lat wolności, zanim rodzina wybierze dla niego jakąś młódkę, którą może będzie znał, a może nie. – Mam nadzieję, że polubisz ją tak, jak ja Glaucusa. Chciałabym, żebyś był szczęśliwy, bo i mi byłoby smutno, gdyby mój przyjaciel miał chodzić strapiony.
Uśmiechnęła się i lekko położyła mu dłoń na ramieniu, tylko na moment. Miała nadzieję, że mimo małżeństw, w którym ona już była, a on dopiero będzie, będą mogli nadal utrzymywać pozytywne relacje.
- Chcesz zobaczyć inne pomieszczenia? – zaproponowała po chwili. Pewnie opuścili więc pracownię i rozpoczęli zwiedzanie innych miejsc, może poza tymi najbardziej prywatnymi dla niej i Glaucusa. Po zwiedzeniu dworku mogli wyjść na zewnątrz, więc Lyra przywołała zaklęciem ich płaszcze, śmiejąc się cichutko, gdy tylko wyszła na kamienne stopnie, od których odchodziła ścieżka wiodąca do ogrodu, obecnie przykrytego cieniutką warstewką śniegu.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   02.09.16 16:03

O tak! Różdżkarstwo było bardzo subtelną gałęzią sztuki - liczyło się także rzeźbiarstwo, którego Titus był uczony od małego. Nie raz płakał, kiedy ojciec wyjmował mu drzazgi wbite głęboko pod skórę, albo kiedy wióry, pchnięte nagłym podmuchem, wlatywały pod powieki.
Uśmiechnął się na wieść o pikniku, nic jednak nie powiedział. Bo niby co? Że mu zazdrości? Że sam chciałby urządzać sobie pikniki nad wodą w towarzystwie Lyry? Nie, już lepiej było ugryźć się w język.
- Mnie też. Miło było żyć w takim przekonaniu. - nie można powiedzieć, by w życiu spotkało go wiele nieprzyjemności, ale im był straszy tym bardziej dotykało go to całe szlachectwo, którego czasem miał serdecznie dość! Te wszystkie maniery i towarzystwo, któremu ktoś bardzo głęboko wcisnął kołki w tyłki po prostu go nudziło. Chciałby znowu móc brudzić sobie ręce świeżym błotem i malować twarz słońcem. O! Albo zostać gwiazdą rock'n'rolla i każdą kolejną noc spędzać w towarzystwie innej fanki, wywijać na scenie jakby właśnie oszalał, dawać strużkom potu spływać po skroniach, a na koniec upijać się tanim alkoholem wraz z resztą ekipy. To by było życie!
- Mam nadzieję, ale fakt, nic nie wskazuje na to by rodzice mieli na oku jakąś pannę. - wzruszył ramionami. On za to stracił głowę dla jednek kłamczuchy i choć marzyli o wspólnych podróżach, o kolejnych randkach, o ściskaniu się za ręce i całowaniu w ustronnych miejscach to wiedział, że ten związek zwyczajnie nie ma przyszłości... Pani Ollivander, ona wierzyła w prawdziwą miłość, może udałoby się przekonać ją do niewielkich ustępstw od normy, ale jej małżonek? A w życiu! To był człowiek, dla którego zasady stały napiedestale ponad wszystkim innym.
- Pożyjemy, zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie brzydka. - roześmiał się, chociaż oczywiście troszkę sobie żartował. Wygląd był dla niego kwestią drugorzędną, najbardziej liczyło się to co ktoś miał w środku. I bynajmniej nie chodziło o wnętrzności.
- Oczywiście, prowadź! - wstał z paraperu ruszając zaraz za Lyrą. Oglądał każde kolejne pomieszczenie głośno wyrażając zachwyt, zaś kiedy opuścili wnętrze, mocno zaciągnął się zimnym powietrze. Ostrożnie stąpał po kamiennych schodkach - nie chciał wywinąć orła, po czym ruszył dalej ścieżką, wgłąb ogrodu.
- Czuć ten charakterystyczny, wodny chłód. - stwierdził, nieco mocniej opatulając się płaszczem. Och, ile by dał by wiosna w tym roku przyszła jak najprędzej! - Pięknie tu, jak wszystko zakwitnie to będzie jeszcze bardziej zjawiskowo! - stwierdził rozglądając się naokoło. Bardzo podobał mu się nowy dom Lyry i wszystkie tereny okalające budynek - Chodźmy na plażę. - poprosił, zawieszając na niej oko.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   03.09.16 16:20

Jeszcze jakiś czas temu pewnie też by tego chciała, ale ostatnio w jej życiu sporo się zmieniło, także jej priorytety były nieco inne, niż jeszcze w Hogwarcie. Sama czuła się w tym wszystkim zagubiona. Nie chciała musieć wybierać, chciała rozpocząć nowe życie, życie szlachcianki, jednocześnie zachowując część starego, od którego nie tak łatwo było się odciąć, a nawet nie chciałaby tego robić, bo nie chciała tracić relacji z dawnymi znajomymi. Jak długo jednak będzie tak mogła chwiać się na barykadzie, lawirując między starym a nowym życiem, między przeszłością a przyszłością? Obie te sprawy były dla niej ważne, ale nawet sytuacja z bratem pokazywała jej, że nie można mieć wszystkiego, że prędzej czy później zostanie skonfrontowana z wyborem.
Czy i Titus przeżywał kiedyś podobne rozdarcie, albo przeżyje je w przyszłości? Miała nadzieję, że trudne, nieprzyjemne dylematy zostaną mu oszczędzone.
- Żałuję, że tak szybko nas tego pozbawiono – westchnęła. – A ten dzień może kiedyś nadejdzie. Oby był szczęśliwy. – Lyra przed małżeństwem chyba nigdy nie odczuła uczuciowych wzlotów i upadków, więc nie bardzo wiedziała, jak to jest. – I oby nie była brzydka – zachichotała, ciekawa, czy kiedyś okaże się, że dla Titusa zostanie wybrany ktoś, kogo oboje znali.
Wyszli na zewnątrz. Lyra ruszyła przodem, odnajdując wydeptaną w śniegu ścieżkę. W końcu często wybierała się na spacery wokół posiadłości.
- Też czekam na wiosnę, będzie pięknie, ciepło... I będę mogła malować niezimowe pejzaże. Ale nie martw się, wtedy znowu cię zaproszę. Zobaczysz, wtedy na pewno będzie jeszcze piękniej. Jeszcze nie widziałam tego miejsca w inne pory roku niż zima, ale wierzę, że będzie wspaniałe – mówiła beztrosko, i wtedy nagle poślizgnęła się na oblodzonym fragmencie i poleciała do przodu, przytrzymując się ramienia Titusa, żeby nie upaść. – Och, wybacz! Chyba nadal jestem trochę niezdarna – wytłumaczyła pospiesznie, ale puściła go dopiero po chwili i ruszyła dalej. Po kilku minutach stali nad plażą, na którą Lyra pierwsza zaczęła schodzić po starych, drewnianych schodkach, które trzeszczały przy każdym jej kroku, mimo że była prawdziwym chuchrem. Piasek na plaży nie był zaśnieżony, ale lekko wilgotny i gdzie niegdzie leżały na nim wodorosty i drobne muszelki, które dziewczyna po chwili zaczęła zbierać. Och, gdyby była dzieckiem, jak bardzo wtedy by się cieszyła z takiego miejsca zamieszkania! Chociaż, oczywiście, teraz też się cieszyła, a przy Titusie nie zamierzała udawać, że wcale nie ekscytują ją tego typu zabawy, jak zbieranie muszelek, które mogła umieścić w jakiejś butelce jako pamiątkową dekorację.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   03.09.16 18:30

- Trzymam za słowo. - roześmiał się kiedy usłyszał obietnicę kolejnego zaproszenia - bardzo chętnie zobaczy owe tereny przykryte wonnym kwieciem, a nie puchową pierzyną ze śniegu, rozgrzeje stopy w złocistym piasku i zamoczy kostki w chłodnej, orzeźwiającej wodzie. Uchylił usta by dodać coś jeszcze, ale wtedy o mało nie wywinęła orła, więc dał jej się przytrzymać swojego ramienia, ba! Mocno ją do siebie przyciągnął, otulając rękami drobną, dziewczęcą sylwetkę. Kiedy poczuł ciepło jej ciała, tak blisko swojego, był pewien, że delikatne rumieńce oprószyły jego policzki - mógł jednak zrzucić to na mróz, bo i nos przybrał lekko rubinową barwę, a to z pewnością za sprawą zewnętrznego chłodu. Uśmiechnął się łagodnie.
- Trochę to za mało powiedziane. - z rozbawieniem pokiwał głową, po chwili wypuszczając ją z objęć.
Ruszył schodami w dół, z każdym trzaskiem nieznacznie się krzywiąc - wyobraził sobie jak drewno pęka, a on spada daleko w dół, zupełnie jak wtedy gdy jeszcze w Hogwarcie nieuważnie nastąpił na znikający schodek i o mało nie złamał sobie nogi. Pamiętał jak Irytek ryknął śmiechem i przez bite piętnaście minut obrzucał go lepkimi kulkami przeszkadzając w wyjściu z pułapki. Cóż za nieprzyjemne wspomnienie! Na szczęście już za chwilę podeszwy jego butów zatonęły w wilgotnym piasku, więc mógł odetchnąć z ulgą, rzucając ostatnie spojrzenie drewnianym stopniom. Głośno wciągnął w płuca powietrze, zaciągając się zapachem wody i na krotką chwilę przymknął oczy, dając podmuchom wiatru szarpać poły płaszcza oraz szaty. Kąciki ust na nowo wystrzeliły ku górze, gdy zobaczył jak Lyra pochyla się nad plażą zbierając muszelki - ruszył jej śladem, wybierając te o dziwnych barwach lub kształtach, oraz te, które nie zostały wystrzępione przez ostre fale.
- Możnaby zrobić z nich biżuterię. O! Albo przystroić zamek, albo! O matko! Tymi mniejszymi można nawet ozdobić różdżkę! - wyprostował się, ściskając w dłoni malutką, pewnie najmniejszą jaką znalazł. Przez chwilę obracał ją w palcach, marszcząc przy tym nos - Tylko trzebaby odpowiednio się do tego zabrać... Nie przesadzić, można także dodać kilka innych marynistycznych wzorów... Hmm, to by było ciekawe. - pokiwał głową, mówiąc nawet bardziej do siebie samego niż pani Travers. Zaraz jedna pochwycił całkiem dużą, zawiniętą, taką, która gdy przystawić do ucha szepcze morskie opowieści - Chcesz posłuchać o czym szumi morze?




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   04.09.16 0:52

Nie zrobiła tego specjalnie, więc poczuła się zawstydzona, gdy zachwiała się i została złapana przez Titusa, który objął ją i przytrzymał, chroniąc przed poobijaniem drobnego ciałka na twardym podłożu.
- Dzięki, Titusie – wymamrotała tylko, leciutko się jąkając.
Przez chwilę stała tak, oddychając szybko i rumieniąc się, ale po chwili oswobodziła się delikatnie i odsunęła. Miała wrażenie, że i Titus się zarumienił, choć może to po prostu efekt zimnego powietrza, na które wyszli po opuszczeniu posiadłości? Tylko dlaczego poczuła się tak dziwnie, kiedy przez chwilę ją obejmował, mimo że będąc dziećmi często się przytulali, tak po przyjacielsku?
Chwilę później zeszli po kilku drewnianych schodkach i stali już na plaży.
- Widzę, że ci się podoba – zauważyła z uśmiechem, patrząc, jak dołączył do niej i także zaczął zbierać muszelki. – Biżuteria to dobry pomysł, chyba powinnam w wolnym czasie spróbować nauczyć się robić takie rzeczy, skoro tutaj można znaleźć tyle różnych małych skarbów... I och, różdżka z maleńkimi muszelkami! Jestem pewna, że Glaucus byłby tym zachwycony, lubi wszystko, co kojarzy się z morzem – zapewniła, dochodząc do wniosku, że różdżka z morskimi zdobieniami byłaby idealna dla Traversa. Uśmiechnęła się i nagle wyciągnęła swoje stulone dłonie, w których spoczywały muszelki, w stronę przyjaciela, aby mógł obejrzeć to, co już nazbierała.
- Ładne – powiedziała, widząc, że znalazł większą muszlę. Kiedy jej ją podał, przysunęła ją do ucha, słysząc szum. Zachichotała. – Naprawdę ładne.
Spędzili jeszcze trochę czasu, przesiadując na plaży i rozmawiając. Gdy jednak Titus postanowił wrócić do domu, Lyra pożegnała się z nim, po czym wróciła do posiadłości i zaszyła się w pracowni malarskiej.

| zt. x 2






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości :: Norfolk, dworek na wschodnim wybrzeżu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17