Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Liliana Yaxley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Liliana Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3066-liliana-yaxley#50362 http://www.morsmordre.net/t3091-ares#50606 http://www.morsmordre.net/t3085-liliana#50574 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t3506-liliana-yaxley#61144
stażystka w MM
21
Szlachetna
Panna
Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach.
5
22
0
5
0
1
15
2
Półwila

PisanieTemat: Liliana Yaxley   18.06.16 12:51


Liliana Yaxley

Data urodzenia: 16 kwietnia 1935
Nazwisko matki: Rosier
Miejsce zamieszkania: rodowa posiadłość w Fenland
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogata
Zawód: stażystka w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
Wzrost: 160 cm
Waga: 50 kg
Kolor włosów: blond
Kolor oczu: błękitne
Znaki szczególne: gładka cera i złote włosy, niewątpliwie przyciągające uwagę


Na pewno mnie znasz. Jestem Liliana Yaxley i robię karierę w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Właściwie, dopiero zaczynam, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że zajdę wysoko? To, co sobie myślisz niewątpliwie jest prawdą – pomaga mi moja ponad przeciętna uroda. Łatwo jest zawierać z innymi czarodziejami kontakty, kiedy nie mogą ode mnie oderwać wzroku. Co prawda, nader często traktują mnie po prostu jak ładną kobietę, ale nie pozwalam im długo w ten sposób myśleć. Mam jeszcze nienaganne pochodzenie, jestem inteligentna i posiadam geny odziedziczone po mojej matce – urok wili. W manipulacji dopiero się ćwiczę, ale niewątpliwie za pewien czas będę potrafiła każdego przekonać do swoich racji. Dużo wiem o historii magii i czarodziejskiej polityce, mówię perfekcyjnie po francusku i niemiecku.
Od pewnego czasu ojciec szuka dla mnie kandydata na męża. Mi jednak, póki co, wcale się z tym nie śpieszy. Lubię swoją pracę w Ministerstwie i to, że być może w przyszłości zostanę tam kimś ważnym. Chętnie chodzę na przyjęcia i wcale nie cieszy mnie myśl, że każde z nich miałabym spędzać z tym samym mężczyzną. To takie nudne! Staram się nie omijać wydarzeń towarzyskich, podczas których mogę się pokazać i poprzysłuchiwać rozmowom. Lubię też bale, a szczególnie te momenty kiedy można wirować w tańcu.


Życie, które dotychczas wiodłam nie była jakieś specjalnie, chociaż niewątpliwie mój charakter zdążył się ukształtować od kiedy byłam dzieckiem.
Od zawsze wiedziałam, że jestem wyjątkowa. Tak powtarzał mi ojciec, chociaż na początku wydawało mi się, że chodzi o to, że mamy szlachetną krew. Dopiero kiedy stałam się starsza, powiedziano im o tym, że nie każda arystokratka jest aż tak ładna, a w moich żyła płynie krew wspaniałych istot, którą była moja babka. Żałowałam wtedy, że nie mogłam poznać mamy i dowiedzieć się od niej jak to jest być wilą, na pewno zdradziłaby mi mnóstwo sekretów. W pewnym momencie Rosalie zaczęła mówić, że to wszystko moja wina, a ja jej nawet uwierzyłam. Jako starsza siostra była dla mnie wzorem do naśladowania i dopiero jakiś czas po tym jak zaczęła mnie obwiniać, nasze kontakty się rozluźniły. Dziwnie było mieszkać w tym samym domu, jeść razem posiłki, a równocześnie pozwalać, żeby dzielił nas taki dystans. Tak jednak zostało aż do dzisiaj, bo Rosalie nigdy nie powiedziała, że to co kiedyś mówiła nie jest prawdą. Chociaż niedługo po pójściu do Hogwart uświadomiłam sobie, że gadała bzdury, to jakaś uraza została mi długo.
Kiedy więc ona siedziała w bibliotece, ja przebywałam na dworze, korzystając z tego, że mogę. Przez pewien czas, po tym jak u niej wykryto chorobę, również i mnie trzymano jak pod kloszem, ale uzdrowiciele niczego podobne się u mnie nie doszukiwali. Myślałam wtedy, że mam szczęście i żadna choroba nie dotknęła mojego szlachetnego ciałka. Oczywiście, dokuczałam siostrze z tego powodu. Bo ja mogłam uczyć się jeździć konno, galopując potem po okolicznych bagnach, wymachiwać szpadą, kiedy ona tylko się przyglądała.
Dorastanie z samym ojcem miało swoje zalety. A może raczej chodziło o to, że nie doczekał się syna i musiał komuś pokazać te fajne rzeczy, które normalnie robią chłopcy, jak właśnie szermierka. Jednak mimo takich zainteresowań, uczyłam się jak być prawdziwą damą. Guwernantki, które do nas przychodziły, dbały, żebym zawsze kiedy trzeba była ładnie ubrana i uczesana, a przede wszystkim umyta po powrocie z wypraw po bagnach. Poza tym z łatwością przychodziło mi nauczenie się tego, co powinna wiedzieć dziewczynka z dobrego rodu. Wiedziałam kiedy należy ładnie się uśmiechnąć i zabawić gościa rozmową, a kiedy udawać, że mnie nie ma i przysłuchiwać się w ciszy poważnej rozmowie dorosłych. Dzięki temu mogłam być w centrum wydarzeń i czasem zapominano odesłać mnie „bo starsi rozmawiają”. Chociaż i tak niewiele z tego rozumiałam.
Zainteresowałam się też rodzinną biblioteką, oczywiście zawsze zabierając księgi gdzie indziej niż siostra. Czytałam o historii magii, a ojciec ubarwiał to swoimi opowieściami. Uwielbiałam kiedy to robił, ale ponieważ często nie mogłam się doczekać ciągu dalszego, to znajdywałam go w książkach.


Monotonne dni przerwał wreszcie list z Hogwartu. Niedługo potem ściskałam w dłoni swoją pierwszą, nowiusieńką różdżkę (sprzedawca popatrzył się na mnie dziwnie, chociaż nie wiedziałam co takiego jest w „drzewo różane, sierść kelepii”) i jechałam do szkoły. Tiara nie miała wątpliwości do którego domu mnie przydzielić. Od początku czułam, że tam pasuję, świetnie dogadywałam się z kolegami i koleżankami z roku. Dopiero po jakimś czasie zauważyłam, że w mojej obecności chłopcy dziwnie się zachowują. Chociaż przecież wiedziałam kim jestem, to nie zdawałam sobie pojęcia, że mogę w ten sposób wpływać na płeć przeciwną. Miałam czternaście lat, kiedy wiedziałam już do czego może być zdolna moja uroda, a przede wszystkim, zdecydowałam się to wykorzystywać. Co prawda nie byłam w stanie zrobić nic konkretnego, ale sama świadomość, że mój wygląd może ogłupić była w jakiś przyjemna. Moja wcześniejsza nieśmiałość zaczęła się rozwiewać i stawałam się pewną siebie i świadomą swojej urody dziewczyną. Nie zwracałam uwagi na nienawistne spojrzenia koleżanek, które wściekały się, że ich upatrzony chłopak wolał umówić się na randkę ze mną.
Zadziwiające były to lata, kiedy żyłam na skrzydłach świadomości, że mam zarówno piękny wygląd, jak i dobre nazwisko. Mogłam pozwolić sobie niemalże na wszystko, bo szkoła była szkołą, a nie prawdziwym światem. Mimo wszystko, nauczyciele mnie chyba lubili, a egzaminy zdawałam całkiem nieźle. Nienawidziłabym brudzić się na zielarstwie, zupełnie nie miałam pojęcia do czego może mi się przydać dotykanie tych okropnych roślinek, które jedyne co mogły zrobić to opluć mnie jakąś trującą mazią. Nie traktowałam też na serio wróżbiarstwa czy astronomii. To drugie co prawda całkiem lubiłam, bo podobało mi się przyglądanie gwiazdom, ale było gorzej kiedy przychodziło do różnych obliczeń i szukania konkretnych konstelacji. Nie można było powiedzieć, bym była najpilniejszą uczennicą – miałam parę swoich ulubionych dziedzin, m.in. historii magii i zaklęcia. W końcu siedem lat Hogwartu dobiegło końca. Przyłożyłam się do egzaminów na koniec szkoły, bo już wtedy chciałam pracować w Ministerstwie, a ze swoją ambicją nie mogłam pozwolić, żeby ludzie mówili, że dostałam się tam jedynie ze względu na kontakty.


Prawdziwy świat był inny – zdecydowanie bardziej kruchy. Na początku, nim nauczyłam się po nim chodzić, stąpałam powoli i ostrożnie, bojąc się, że zły ruch może sprawić, że wszystko runie. Rozglądałam się i utrzymywałam kontakt ze znajomymi, często spotykaliśmy się na rodzinnych przyjęciach. W ramach swoich zainteresowań rozwijałam swoją wiedzę o historii magii, ćwiczyłam znajomość języków, a także dowiedziałam się trochę o czarnej magii. Tylko po cichu mówiono, że takie księgi można znaleźć w szlacheckich bibliotekach, a ponieważ umiałam dobrze szeptać i znałam kogoś trzeba, nie miałam dużych trudności z dostaniem się do ciekawiących mnie materiałów. W pewnym jednak momencie samo czytanie przestało mi wystarczać, chciałam spróbować jak to jest rzucać zaklęcia. Pewien znajomy, dowiedziawszy się o tym, chętnie pokazał mi parę czarów. Podczas jednej z takich lekcji, zaczęłam się nagle dusić. Znajomy był przerażony, powiedział mi potem, że myślał tylko o tym, że to jedno z zabłąkanych zaklęć mnie trafiło. Zabrał mnie do znajomego uzdrowiciela, nie chcąc od razu odwiedzać Munga, a ten dosyć szybko stwierdził, że nie było w tym ani trochę czarnej magii. Dawno już straciłam przytomność i tylko odpowiednie zaklęcia pozwalały mi oddychać, kiedy wreszcie ktoś odpowiedni mnie obejrzał i udało mu się stwierdzić co mi dolega. Czułam jakby krucha skorupa ziemi zatrzeszczała niebezpiecznie, kiedy oznajmiono mi, że i ja, tak samo jak duża część mojej rodziny, nie zdołałam uniknąć choroby genetycznej. Za dobrą stronę można było uznać, że nie była to Klątwa Ondyny, a Transmutacyjne zaniki organowe, przez które miałam stać się częstym gościem szpitala. Po tym zdarzeniu zainteresowałam się trochę uzdrawianiem, bo nie potrafiłam sobie wyobrazić, że znowu znajdę się w podobnej sytuacji i nie uda mi się pomóc samej sobie. Nauczyłam się rzucać podstawowe zaklęcia, dzięki którym mogłam udzielić pierwszej pomocy i podtrzymać czarodzieja przy życiu, nim uda się sprowadzić bardziej kompetentne osoby.
Trochę czasu minęło nim zgłosiłam się na staż do Ministerstwa. Nie musiałam długo czekać, zresztą i tak wiedziałam, że zostanę przyjęta. Na początku pomagałam głównie z tłumaczeniem dokumentów, nie była to najciekawsza praca ale czasem trafiały się ważne ustawy, które jak wiedziałam, gdyby zostały wprowadzone, mogłyby w różny sposób zmienić czarodziejski świat. Z biegiem czasu zostałam upoważniona do towarzyszenia w spotkaniach z zagranicznymi czarodziejami. Przysłuchiwałam się rozmowom i uczyłam się pilnie jak należy się zachowywać w stosunku do osób o różnych narodowościach. Moi przełożeni odkryli, że w mojej obecności łatwiej załatwiało się interesy, szczególnie z rozmówcami płci męskiej. Byłam tym trochę zażenowana, ale powtarzałam sobie, że to już niedługo będę sama mogła prowadzić ważne rozmowy. Nie wiedziałam tylko jeszcze czy stanie się to w sposób naturalny, z biegiem czasu, czy może pomoże mi moja wciąż doskonalona zdolność manipulacji.
Poza tym, bywałam na wszystkich przyjęciach. Uwielbiałam bawić się w towarzystwie innych arystokratów. Wdawałam się w uprzejmie pogawędki z każdym, by potem, na osobności z przyjaciółmi co niektórych całkiem brzydko obgadać. W towarzystwie nigdy nie wypijałam więcej niż dwa kieliszki wina, chociaż w rzeczywistości lubiłam ten stan, kiedy bąbelki uderzają mi do głowy, a ja czułam się trochę jakbym latała. Podobało mi się, że niektóre rzeczy przestają mieć wtedy znaczenie i można robić to, co w danej chwili przyjdzie do głowy.


Uwielbiam moje obecne życie i cieszę się każdą jego chwilą.



Patronus: Nie potrafi wyczarować


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 5 Brak
Zaklęcia i uroki: 22 +4 (różdżka)
Czarna Magia: 1 +1 (różdżka)
Magia lecznicza: 5 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 2 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: francuskiII2
Język obcy: niemieckiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Historia MagiiII10
KłamstwoII10
RetorykaII10
SpostrzegawczośćI2
ONMSI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Szlachecka EtykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura(wiedza)II3
Malarstwo(wiedza)I0,5
Muzyka(wiedza)I0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec BalowyII7
JeździectwoII7
SzermierkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Półwila-10(+20)
Reszta: 8

Wyposażenie

różdżka, 11 punktów, sowa





Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Liliana Yaxley   04.09.17 15:29

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Rozkwitała pod czujnym okiem ojca już od małej dziewczynki, która korzystając z choroby swojej siostry, chwytała życie pełnymi garściami. Rozpieszczane Liliany doprowadziło do chorej ambicji, która nie pozwalała się jej zastopować. Chciała zawsze więcej i bardziej. Nauka stała się kluczem do szczęścia. Nie ograniczała się tylko do ksiąg - uczyła się języków i poznawała nowe rzeczy. Nawet gdy choroba zatrzęsła fundamentami jej świata, Liliana nie porzuciła swojego pragnienia władzy. Rozpoczęła staż w Ministerstwie Magii i szybko zyskała przychylność oraz zaufanie starych, bardziej doświadczonych ludzi. Czy pomimo przeciwności losu, uda się jej spełnić wszystkie marzenia? Życząc sukcesów fabularnych, zapraszam Cię na fabułę!

OSIĄGNIĘCIA
Życie usłane liliami
Weteran
Ślepy los
Chodząca porażka
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Transmutacyjne zaniki organowe.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Półwila
Kartę sprawdzał: Allison Avery


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Liliana Yaxley   04.09.17 15:30

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCI[08.12.16] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[01.04.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[11.08.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[18.06.16] Zakupy -800 pkt
[22.07.16] sabat +35 pkt
[26.07.16] Wyrównanie punktów: -10 pkt, 1 punkt do zaklęć
[19.08.16] udział w gonitwie; +30 PD
[04.10.16] Klub pojedynków (marzec), +10 pkt
[04.10.16] nawiązanie do artykułu, +5 pkt
[01.12.16] Czara ognia, +10 pkt
[8.12.16] Wsiąkiewka styczeń/luty i grudzień +60 PD, + 2 pkt biegłości
[14.01.17] Zakupy: teleportacja, +2 pkt zaklęć -290 PD
[21.01.17] Klub pojedynków (kwiecień), +20 pkt
[30.01.17] Zwrot PD; +20 PD, +1 pkt zaklęć
[01.04.17] Wsiąkiewka (marzec) +90 PD, +2 punkty biegłości
[02.04.17] Zwrot PD (teleportacja); zwrot +90 PD za teleportację i statystyki
[02.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+3 opcm, +2 sprawność)
[14.06.17] Aktualizacja postaci: -3 eliksiry, +2 opcm, +1Z, +2PB (do genetyki wili), -160pd
[09.07.17] Osiągnięcie: Weteran, +100 PD
[11.08.17] Wsiąkiewka (kwiecień): +60 PD, +2 PB
[03.09.17] Zdobycie osiągnięć (Ślepy los, Chodząca porażka), +35 PD
[11.11.17] Zwrot za statystyki, +40 PD


Powrót do góry Go down
 

Liliana Yaxley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rosalie Yaxley
» Morgoth Yaxley
» Sala główna
» Morgoth Yaxley
» Leia Yaxley

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17