Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Quentin Burke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Quentin Burke   18.06.16 14:16


Quentin Burke

Data urodzenia: 2 listopada 1927 roku
Nazwisko matki: Slughorn
Miejsce zamieszkania: posiadłość w Durham
Czystość krwi: krew szlachetna
Status majątkowy: bogaty
Zawód: pomaga u Borgina&Burke’a, z wykształcenia alchemik
Wzrost: 1,78 m
Waga: 72 kg
Kolor włosów: ciemny brąz
Kolor oczu: czarny
Znaki szczególne: wzrost nieco powyżej przeciętnej, zarost; blade, widoczne tylko w niektórych miejscach blizny po oparzeniach na tułowiu i nogach


Taniec.
Intymne zetknięcie się dwóch różnych ciał poddanych kajdanom muzyki. Muzyką byli rodzice sterujący swoimi latoroślami, ciałami dorosłe już dzieci kornie uginające się pod wolą swych rodzicieli. Elvira Slughorn była nad wyraz milczącą, posępną panną zniechęcającą do bliższego poznania. Brakowało adoratorów pukających do drzwi, dzielnych szlachciców pojedynkujących się o jej rękę. Czas z kolei przelatywał między kolejnymi oddechami bezwzględnie zabijając uczucie niezależności. Nikt nie młodniał, chociaż wielu próbowało, lady Slughorn nie była chlubnym wyjątkiem. Zniecierpliwieni rodzice, którym wizja córki-starej panny była bardzo nie na rękę, niemalże siłą zaciągnęli ją na Sabat, na którym to miała olśnić wszystkich przybyłych kawalerów. Z identycznego założenia wyszli państwo Burke zaniepokojeni bezdzietnym synem-pracoholikiem niemającym czasu na zakładanie rodziny, gdyż jedynie sklep dziada Caractacusa był mu w głowie. Ród nie chciał uschnąć chociażby na jednej jego gałęzi, dlatego zaniechali swych obiekcji względem takowych spędów i nakazali Marcusowi iść z nimi na przyjęcie. Tam przedstawiciele dwóch dumnych rodów postanowili wypchnąć swoje dzieci na parkiet w ramiona kwiecia arystokracji, później czekając już tylko na zaślubiny latorośli z kimś na odpowiednim poziomie. Ich problemy rozwiązał walc tańczony na wielkiej sali balowej oraz cykliczna zmiana partnerów poruszających się w takt muzyki. Kiedy przyszła kolej na wspólny taniec Elviry i Marcusa, oboje poczuli dziwny dreszcz w zetknięciu się ze swoimi dłońmi. Lady Slughorn wydała się być lordowi Burke niesamowicie interesującą kobietą. Brakowało jej delikatności, kobiecej subtelności. Odziana w ponurą aurę w ogóle się nie odzywała. Pierwszy raz to on mówił więcej, a naprawdę były to monosylaby nieskorego do konwersacji człowieka. Uwierał go gruby mur nieprzejednanej ciszy wytworzonej między nimi. Przyzwyczajony do nieustannego trajkotania młodych panien poczuł się niepewnie, ale i zaintrygowany jednocześnie. Przy niej uchodził wręcz za niepoprawną gadułę, co jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło. Zdziwiony i oszołomiony tym odkryciem niechętnie przekazał swoją partnerkę innemu mężczyźnie, ale najważniejsze, że wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Ta dwójka spotkała się jeszcze kilka razy na spacerze po zakończeniu Sabatu. Wreszcie zadowolone rodziny mogły ogłosić wszem i wobec ich rychły ślub, bezsprzecznie pozbywając się wielkiego ciężaru ze swoich barków.
Uroczystość odbyła się z ogromnym przepychem proporcjonalnym do ulgi jaką odczuwali rodzice młodej pary. Państwo Burke nadal stanowią udane małżeństwo, pełne milczenia oraz zrozumienia jednocześnie. Odchowali aż kilkoro dzieci ceniąc sobie dużą, pełną rodzinę wyznającą te same wartości co oni sami. Miała być ona ich siłą oraz zabezpieczeniem przed pozostawieniem interesu samemu sobie lub, co gorsza, oddania go jedynie w ręce Borginów. Lubili ich i szanowali, to oczywiste, ale to wcale nie oznaczało, że chcieli swoją inwestycję podarować im w prezencie z tak błahego powodu jak brak spadkobiercy. W niektórych kwestiach szczycili się swoją zarówno bezkompromisowością jak i pragmatyzmem.


Muzyka.
Słyszał każdy dźwięk, nutę wygrywaną przez prozaiczność życia. Krzyczał, darł się wniebogłosy, doprowadzając opiekunki na skraj wytrzymałości. Nie spał po nocach budzony krokami na zewnątrz, szeptami skrywanymi za drzwiami. Miał ponad rok kiedy wreszcie rodzina poznała przyczynę jego niespokojności - wtedy też wyciszyli jego pokój zaklęciami. Od tamtej pory sypiał regularnie, bez niepokoju. Krzyki zostały zastąpione gaworzeniem i odgłosami zabawy. Jego talent magiczny objawił się tuż przed trzecimi urodzinami kiedy to wprawił w ruch klawisze salonowego fortepianu bez dotykania ich. W tamtym momencie stał się pełnoprawnym członkiem rodziny zasługującym na nazwisko Burke. Jego rodzice korzystali z guwernerów i guwernantek, ale sami także włączali się w wychowanie swoich dzieci. Nie było w tym ani czułości, ani skrupulatnego okazywania uczuć. Były zasady, których nalegało przestrzegać oraz zajęcia umacniające więzi rodzinne. Każdego wieczoru wszyscy siadali przy wspólnym suto zastawionym stole żeby zjeść wieczerzę. Mówiono oszczędnie i treściwie. To był idealny moment na poruszanie szeroko pojętej problematyki życia obecnych osób, udzielanie rad i wymianę poglądów. Każdy z członków miał prawo do wyrażania własnego zdania o ile odnosił się do rodziny z szacunkiem. Marcus bardzo dbał o przekazywanie rodzinnych tradycji młodszemu pokoleniu, z naciskiem na te, których nauczył się od swoich rodziców. Nikogo nie przymuszano do uczestnictwa w arystokratycznych przyjęciach, zostawiano im także swobodę w wypowiadaniu swojego zdania, niekoniecznie w sposób grzeczny czy taktowny. Zasada kultury obowiązywała tylko najbliższych, ponieważ wierzyli z żoną w siłę jedności. Kiedy wróg czyha za murami Durham, nie ma czasu na animozje i waśnie we własnym gnieździe. Wrogami były osoby mieszające się z niższą krwią, mugole. Lord Burke zawsze jasno mówił o swoich przekonaniach starając się podawać konkretne argumenty za nimi stojące. Mocno narzucał swoim dzieciom własne (bardzo wrogie) zdanie co do szlam. Krzywił się, kiedy tylko słyszał pochlebne opinie na temat zdrajców krwi. Będąc człowiekiem z natury spokojnym nie wybuchał gniewem, ale też nie tolerował sprzeciwów. Quentin szybko przejął kodeks wartości swojego ojca uznając go za jedyny słuszny. Nie miał kontaktu z nikim niższym statusem, nie mógł porównać prawdziwości słów ojca ze stanem rzeczywistym. Pamiętał jednak jego zmartwienie podczas mugolskiej drugiej wojny światowej. Wydarzenie to niszczyło interesy Caractacusa i całej rodziny utrudniając poruszanie się nie tylko po Wielkiej Brytanii, ale też po całym świecie. Pozyskiwanie czarnomagicznych artefaktów zostało znacząco ograniczone, przez co ceny musiały pójść w górę. To była reakcja łańcuchowa powodująca spadek obrotów wywołanych niezadowoleniem klientów. Tych bogatszych było stać tak czy inaczej, ale biedniejsi kupcy ze Śmiertelnego Nokturnu znacznie się przerzedzili. Trudność w dostarczeniu przedmiotów nie zapełniała półek sklepowych co powodowało straty. Straty stały się przyczyną frustracji lorda Burke. Z pomocą przyszedł mu właśnie Marcus. Mężczyzna wkrótce zwęszył interes w generowanych przez wojnę mugolskich trupach walających się na polach bitwy. Zaczął zabierać truchła żołnierskie ze sobą żeby następnie sprzedawać je naukowcom badającym przyczynę występowania lub braku czynnika magicznego w ludzkim organizmie. W żadnym wypadku podjęte działania nie stanowiły zajęcia na stałe, ponieważ trochę uwłaczały szlachetnie urodzonemu Marcusowi. Robił to z poczucia obowiązku względem rodziny, byleby zapełnić brakującą lukę pieniężną. Nawet rodowy skarbiec może kiedyś opustoszeć - czasy były przecież co najmniej niepewne. Po cichu liczył, że ta absurdalna wojna niedługo się skończy, a wtedy wrócą wraz z dziadem oraz Borginem do odnowy biznesu. Wiele można było powiedzieć o lordzie Burke, ale na pewno nie to, że nie umie zrobić interesu z niczego. Takie zresztą było jego zadanie w rodowym przybytku - dbanie o sferę finansową sklepu, bez względu na wszystko. Wraz z biegiem lat ojciec imponował Quentinowi coraz bardziej zyskując u niego szacunek nie tylko z powinności, ale też z powodu posiadania przez niego cennych przymiotów takich jak zaradność i kreatywność. Chociaż wiedział, że mając starszego brata i innych krewnych z takimi samymi prawami, nie będzie mu dane zostać współwłaścicielem Borgina & Burke’a, pragnął dokładać swoją cegiełkę do tego interesu.
Zanim jednak do tego doszło, Quentin kształcił się w domu pod czujnym okiem guwernera oraz rodziców. Oswajał się z siodłem, kuszą, a także floretem. Uczył się podstaw historii, geografii, i chociaż wydało mu się to nudne, nigdy nie ośmielił się podważyć decyzji rodzicieli. Zdecydowanie bardziej wolał wysiłek fizyczny oraz grę na fortepianie. Mimo tego nie przestawał być pilnym dzieckiem odrabiającym prace zadane mu przez nauczyciela, dlatego kiedyś w poszukiwaniu księgi z opisanymi dziejami Slughornów (rodu Burke zdążył już przeczytać) natknął się na ciekawe znaleziska. To były stare tomiska Elviry będące fragmentem jej posagu, teraz obrastające kurzem z powodu ich nieużywania. Traktowały one o eliksirach i ingrediencjach potrzebnych do ich uwarzenia. Wkrótce te książki stały się dla Quentina źródłem inspiracji. Jeszcze zanim wyruszył w swoją edukacyjną podróż, natknął się w nich na wzmiankę o inferiusach. Jednakże w tamtym czasie niniejsza informacja nie wydała mu się tak interesująca jak później.
Rodzice długo wahali się nad odpowiednią szkołą dla swoich dzieci. Z jednej strony stał nieprzewidywalny Grindewald oraz kusząca sposobność wysłania latorośli w objęcia uczącego czarnej magii Durmstrangu, z drugiej wiekowe tradycje Burke’ów nakazujące przynależność do Domu Węża. Po długich rodzinnych naradach wygrała druga opcja nasilająca zdenerwowanie państwa Burke. Drżeli oni w obawie o swoje dziedzictwo, którego tak mocno bronili. Trudno debatować nad przyczyną ciągłego starania się o potomstwo kiedy zdążyli odchować już kilkoro dzieci, ale może wynikało to właśnie ze strachu o zaprzepaszczenie rodowej spuścizny. Los im sprzyjał, gdyż Elvira była zupełnie zdrowa, dzięki czemu ta furtka zabezpieczenia była dla nich wciąż otwarta. Chętnie z niej zresztą korzystali.
Quentin zgodnie z założeniami został przyjęty w szeregi Slytherinu będąc niebywale dumnym z tego powodu. Jako osoba skryta i powściągliwa miał trudności ze znalezieniem przyjaciół. Zdecydowaną część czasu obracał się wśród rodziny, innych spychając trochę na dalszy tor. Nie interesowały go plotki, szkolne miłości, szczenięce wygłupy. Na szlamy czy dzieci brudnej krwi nawet nie patrzył, tak jakby nie istnieli. Poważniejszy niż większość uczniów w jego wieku od razu wziął się za pracę. Najlepsze wyniki uzyskiwał w dziedzinie eliksirów, zielarstwa oraz zaklęć. Reszta szła mu przeciętnie, z drobną przewagą w historii magii. Za to najwięcej problemów przysporzyła mu Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami. Z niewiadomych przyczyn każde stworzenie poznane na lekcji było do niego bardzo negatywnie nastawione. Hipogryf próbował go zabić, kuguchar boleśnie zadrapał mu rękę; nawet gumochłon uciekał przed nim jak najdalej. Profesor bezwolnie załamywał ręce nie wiedząc jak rozwiązać problem panicza Burke, skoro nawet przekupstwo zwierząt za pomocą smakołyków nie przynosiło pożądanych rezultatów. Nie przejmował się takimi drobnymi niepowodzeniami, przecież został zaproszony do Klubu Ślimaka, gdzie takiemu ONMS do tak elitarnej grupy.
Jeżeli chodzi o SUM-y oraz OWuTeM-y, to, jak łatwo się domyślić, zdawał egzaminy z zaklęć, eliksirów, zielarstwa i historii magii. Z eliksirów uzyskał Wybitny, z reszty Zadowalający, samemu będąc z tych wyników zadowolonym. Trochę innego zdania byli państwo Burke. Biedny nasłuchał się o tym, że mógł więcej przysiąść do książek i treningów, by wyciągnąć chociaż Powyżej Oczekiwań. Quentin nie zwykł płakać nad rozlanym wywarem dlatego puszczał te uwagi mimo uszu. Postanowił skupić się na swojej przyszłości.
Nie zapomniał o obietnicy danej samemu sobie przed laty. Po szkole nadal chciał pracować u Borgina & Burke’a. Quentin wymyślił plan, że będzie wspierał rodzinny interes warząc eliksiry. Chciał iść za ciosem perfekcyjnie zdanego egzaminu, co spowodowało wzięcie przez niego udziału w kursie alchemicznym w Ministerstwie Magii. Pochłonął go on bez reszty - od zawsze ambitny Burke obrał sobie za cel bycia najlepszym w grupie, zwłaszcza lepszym od szlam. Ledwie wystarczało mu czasu na krótką, odstresowującą grę na fortepianie wieczorem oraz na sen. Był wtedy jeszcze bardzo młody dlatego rodzice pozwolili mu na rozwój i poświęcenie się swojej pasji. Oboje byli zresztą zadowoleni z wkładu syna w działalność sklepu. Po półtorarocznym kursie przyszedł czas na zaznajomienie się ze szczegółami dotyczącymi artefaktów oraz specyfiki prowadzenia rodzinnego interesu. Marcus uznał Quentina za godnego poznania wszystkich rodowych tajemnic, z czarną magią na czele. Stanowiła ona zakazany owoc, coś, co przyciągało, będąc równocześnie czymś, bez czego Borgin & Burke nie mieliby szansy istnieć. Nie mogąc praktykować czarnej magii oficjalnie, nauki odbywały się w rodowych piwnicach Durham - równie ponurych co sam przedmiot praktyk. Chłopak uczył się podstawowych zaklęć ćwicząc na specjalnych manekinach. Nie bez znaczenia była również teoria spisana w skrzętnie ukrywanych rodowych księgach i to ona dostarczyła Quentinowi najwięcej informacji na temat tej gałęzi czarów. Zwyczajne zaklęcia stały się nagle niesamowicie banalne, mało pociągające. Niezbyt prawy ich odłam mamił wizją potęgi jak syrena głosem - młody Burke zupełnie nim zaczarowany wypełniał jego wolę. Wydawało się, że nie ma nic doskonalszego i bardziej niszczycielskiego niż połączenie umiejętności warzenia eliksirów z posługiwaniem się czarną magią. To było podwalinami, melodyjnym preludium do wielkich, ambitnych planów.


Sztuka.
Obszerny salon w posiadłości Durham wypełniała mieszanka nieokiełznanego szlochu przeplatanego z grą na fortepianie. Smutna, chwytająca za serce melodia dopełniała przygnębiającej atmosfery. Rozgrzane od palców klawisze ustępowały lekko, stopa miękko dostrajała instrument. Quentin patrzył na zalaną łzami siostrę z mieszanką pobłażliwości i zadziwienia. Co było takiego w kobietach, że te gotowe były z powodu sentymentów zaprzepaścić wiele wieków tradycji? Nie potrafił tego zrozumieć. Rodzice również byli rozdrażnieni decyzją córki. Spokojny jak dotąd Marcus warknął w stronę syna uciszając go w ten sposób. Musiał pomyśleć, rozmasować obolałe od zawodu skronie. Quentin spiął się prostując na krześle i utkwił w siostrze wyczekujący wzrok. A ona płakała, dławiła się swoimi łzami bełkocząc coś o miłości oraz uciemiężeniu kobiet i arystokratek. Kolejne banialuki, tandetne frazesy. Pozna inne, biedniejsze życie i wtedy pożałuje. Tylko będzie za późno na jakiekolwiek zmiany. Miał to już na końcu języka kiedy głos zabrał ojciec. Wyraził słowami swój gniew i rozczarowanie, nakazał jej przemyślenie decyzji, od której nie będzie odwrotu. Quentin dziwił się (jego zdaniem zbyt łagodnej) reakcji rodziciela, ale dziewczyna zamknęła wszelakie pole do popisu uciekając do swojej komnaty. Wkrótce rozeszła się też reszta rodziny zostawiając mężczyznę samego. W salonie rozbrzmiała ostatnia, przepełniona goryczą melodia. Czy to miało rozbić zjednoczoną do tej rodzinę?
Zbliżało się nieuchronne. Po skończonym kursie alchemicznym, roku trenowania czarnej magii, kiedy Quentin osiągnął wiek dwudziestu dwóch lat, rodziną wstrząsnęła tragedia. Młodszy członek klanu odpowiedzialny za transport czarnomagicznych artefaktów zginął. Stało się to za sprawą zaklętego przedmiotu. Wystarczyło jego zachłanne dotknięcie do zrobienia z człowieka stosu czarnego jak smoła pyłu porwanego przez wiatr. Ród Burke pogrążył się w żałobie. Alchemik poczuł obowiązek zastąpienia zmarłego brata na jego stanowisku. Porzucił swoją oficjalną pracę, nie przestając jednak po godzinach maczać palców w eliksirach. Śmierć jednego z rodzeństwa przypomniała Quentinowi o przeczytanej przed laty informacji na temat ożywiania zmarłych (do pewnego stopnia…). Wydarzenie skłoniło go do poszukiwania wywaru pozwalającego na tworzenie inferiusów. Nikt nie wie o próbach Quentina poza garstką zaufanych osób, z którą współpracuje. Która pragnie potęgi nie zrażając się długą, wyboistą drogą do celu.
W ramach nowej pracy zaczął od czasu do czasu podróżować nadzorując wyprawy po artefakty. Nierzadko oznaczało to wypłynięcie na szerokie wody. Podczas jednego z kursów, kiedy wiatr dął bezlitośnie w żagle, poznał podróżującą z braćmi Fionę Travers. Była tak mocno inna od niego: bezpośrednia, z poczuciem humoru, żywiołowa i gadatliwa. Mężczyzna nie potrafił ocenić co konkretnie go w niej urzekło, ale czymkolwiek było, mocno na niego zadziałało. Od zawsze będąc z uczuciami na bakier, nie potrafił ich okazać, dlatego unikał kobiety przez cały czas. Panicznie bał się ośmieszenia. Na domiar złego jego samopoczucie znacząco się pogorszyło: wiecznie zmęczony, blady, z wypadającymi kępkami włosami Quentin nie wyglądał za dobrze. Czary goryczy dopełniła poważna rana ręki, z której krew nie przestawała się sączyć. Zdarzenie to spowodowało przymusowy, szybszy powrót do domu. Gdy tylko przybili do brzegu, Burke został wysłany do szpitala. Diagnoza była jednoznaczna: Trauma Krwi. Regularne zażywanie eliksirów nie było tragedią życia, za to zaprzepaszczona szansa na związek z lady Travers już owszem. Ledwie wylizał się z objawów choroby, a już wybrano mu narzeczoną, Wendy Bulstrode. Rozrywane na kawałeczki serce nie było wystarczającym powodem na wyrażenie swojego sprzeciwu względem tej decyzji. Burke potulnie spełnił wolę rodziców i w wieku dwudziestu trzech lat był już żonatym mężczyzną. Ukojenie w smutku dawała mu gra na fortepianie oraz dzieła sztuki kupowane przy okazji podróży po artefakty. Doceniał ich piękno zupełnie się na nim nie znając, dlatego wkrótce wynajął doradcę, który za niego zdobywał największe perełki z dziedziny malarstwa oraz rzeźby.
Ostatnio trochę odżył. Kilkuletnie staranie się z Wendy o potomka nie przyniosło żadnego efektu. Postanowiono przerwać małżeństwo dzięki czemu Burke pozornie zyskał wolność. Wiedząc, że brak dziedzica jest czułym punktem jego rodziców, zdaje sobie sprawę, że stan ten nie potrwa zbyt długo. Jak zawsze pogodzi się ze swym losem, gdyż tak został wychowany. Dopiero przyszłość pokaże jak na tym wyjdzie.



Patronus: Brak umiejętności wyczarowania patronusa.



Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 0 Brak
Zaklęcia i uroki: 5 +3 (różdżka)
Czarna Magia: 10 +2 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 20 Brak
Sprawność: 3 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AstronomiaIV40
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
ONMSII10
ZielarstwoII10
NumerologiaI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Silna WolaII5
SzczęścieI5
EkonomiaI5
Szlachecka EtykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Rycerze Walpurgii - 0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0,5
Muzyka (wiedza)I0,5
Muzyka (pianino/fortepian)I0,5
Malarstwo (wiedza)I0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec Balowy I1
PływanieI1
ŻeglarstwoI1
JeździectwoI1
SzermierkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 1


Wyposażenie

różdżka, kociołek cynowy, teleportacja, zestaw kości do gry, 10 punktów statystyk

[bylobrzydkobedzieladnie]




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Quentin Burke   04.09.17 19:58

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

W każdym z gestów Quentina pobrzmiewa echo dawnych, wielkich przodków; twarde szlacheckie wychowanie charakterystyczne dla rodu Burke nie mogło nie pozostawić po sobie śladu niczym blizny na ciele. Alchemiczne pasje tylko ułatwiły młodemu lordowi pielęgnację spuścizny pradziada, jaką jest znany w nokturnowym półświatku sklep. Bez protestów spełnia wolę rodu, nie rezygnując przy tym z własnych celów - a choć prowadzi do nich wyboista, pełna zakrętów droga, Quentin nawet na chwilę z niej nie zbacza, pewnie krocząc do przodu. Niestraszne są mu przeciwności losu; po rozwiązaniu nieudanego, bezpotomnego małżeństwa obraz idealnego szlachcica zaburza wyłącznie brak dziedzica. Czy Quentinowi uda się sprostać wszystkim wymaganiom - pomagać w sklepie, odnaleźć nową, lepszą małżonkę, spłodzić syna - jednocześnie nie zapominając o swoich pasjach i dążeniach?

OSIĄGNIĘCIA
makowy rycerz
Weteran, Obieżyświat, Mały pędzibimber
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Trauma krwi
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Garrett Weasley


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Quentin Burke   04.09.17 19:59

WYPOSAŻENIE
Różdżka, zestaw kości do gry, sowa

ELIKSIRY- eliksir Rue (stat. 20)
- eliksir wielosokowy (2 porcje, stat. 20)
- wywar ze sproszkowanego srebra i liści dyptamu (2 porcje, stat. 20)

INGREDIENCJEposiadane: piołun, włosie akromantuli, jad jadowitej tentakuli, jad boomslanga, włosie buchorożca, popiół feniksa, akonit, mandragora, włos jednorożca, krew jednorożca (3), ślaz, krew reema, oko smoka, jad smoka, waleriana, kolec smoka,

[27.08.16] Ingrediencje (sty-lut)
[06.08.17] Ingrediencje (maj)

BIEGŁOŚCI[16.12.16] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[05.03.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[08.08.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[21.09.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[05.11.17] Zakup: +10PB
[05.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[17.06.16] karta postaci: -875 pkt
[14.07.16] wykonywanie zawodu (grudzień) +50 pkt
[15.07.16] losowanie ingrediencji: grudzień
[18.07.16] Wyrównanie punktów +25 pkt
[22.07.16] sabat +55 pkt
[07.09.16] wsiąkiewka grudzień +30 pkt
[07.09.16] Klub Pojedynków (styczeń/luty) +50 pkt
[08.09.16] Postać o krwi czystej ze skazą; -400 pkt
[02.12.16] Wykonywanie zawodu (marzec) +50 pkt
[01.12.16] Sowa: -50 pkt
[05.12.16] Klub pojedynków (marzec), +10 pkt
[16.12.16] Wsiąkiewka (styczeń/luty) +60 pkt, +2 PB
[14.01.17] Wykonanie zlecenia dla Ministerstwa (kwiecień) +20PD
[08.02.17] Zwrot PD; -40PD, 2pkt Eliksiry
[05.03.17] Wsiąkiewka (marzec): +90 PD, +2 PB
[04.04.17] Zwrot PD: +2 pkt eliksirów, +15 PD
[14.04.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień), +50 PD
[27.05.17] Spotkanie rycerzy +40 PD
[03.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+5 eliksiry)
16.06.2017 Aktualizacja postaci: +1E, -40pd
05.07.2017 Klub pojedynków (kwiecień) +20PD
[05.08.17] Zdobycie osiągnięć: Weteran, Obieżyświat; Mały pędzibimber +160PD
[06.08.17] [G] Zakup za punkty majętności: Skórka boomslanga (-125PM)
[07.08.17] [G] Zakup za punkty majętności: skórka boomslanga, róg dwurożca (-225 PM)
[08.08.17] Wsiąkiewka (kwiecień) +90 PD, +2 PB
[21.09.17] Wsiąkiewka (kwiecień II) +90 PD, +2 PB
[05.11.17] Zakup 10 punktów biegłości; -500PD +10PB


Powrót do góry Go down
 

Quentin Burke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Anthony Burke
» Wynonna Persephone Burke

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17