Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zwierzyniec Pani Pickle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zwierzyniec Pani Pickle   28.06.16 18:55

First topic message reminder :

Zwierzyniec Pani Pickle

Mały, niezbyt popularny sklepik umieszczony przy tym końcu ulicy, który prowadzi na Nokturn. Rzadko kiedy trafiają się tutaj tłumy i kolejki. Pod ścianami znajdują się klatki i terraria, z tyłu zaplecze i schowek na towar, którego nie udało się upchnąć na półkach. Za kasą zwykle stoi właścicielka - pulchna kobieta po czterdziestce, Pani Pickle, lub pracująca tam dziewczynka - Charlotte. Jedynym zwierzęciem, które chodzi po sklepie niczym nie skrępowane jest czarny kot właścicielki - Samuel. Dość ciasne pomieszczenie sprawia wrażenie, że zwierząt jest porażająco wiele - jest to jednak tylko wrażenie, sklep jest zaopatrzony całkiem przeciętnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   22.09.16 0:00

Złagodniało mu spojrzenie, gdy wsłuchiwał się w słowa dziewczyny o kocie; ludzie mimowolnie ukazywali swoje prawdziwe wnętrze, gdy snuli opowieści o własnych pupilach i okazywali przez to bezgraniczną miłość do czworonogów. Charlotte najpewniej nie zdawała sobie nawet sprawy z drobnych zmian zachodzących w jej mimice - ale przecież wszyscy odzierali się z niezliczonych warstw misternie plecionych pozorów, gdy z lekkością mówili o tym, co było dla nich najdroższe. Szczerość zawsze stanowiła ścieżkę prowadzącą prosto do emocjonalnego ekshibicjonizmu.
- Niekiedy zwierzęta potrafią być bardziej ludzcy od nas samych - skwitował dość sentymentalnie, w zamiarze wcale nie chcąc brzmieć tak ckliwie i patetycznie, jak koniec końców mu wyszło. Mówił jednak prawdę płynącą prosto z serca; choć pupile zdawały się rozumieć każde wypowiedziane w ich kierunku słowo, nie oceniały, nie zwodziły, nie wystawiały na próby i nie stawiały wymagań. Kochały bezgranicznie, dokładnie tak, jak nie potrafili tego ludzie; dostrzegały dobro i ciepłe intencje, a nie konsekwencje niekiedy ciężkich wyborów, które często wymijały się z zamiarami.
Być może to właśnie dlatego cenił sobie cichy dźwięk kocich kroków roznoszący się echem po pustym mieszkaniu - Garrett od zawsze stronił od dywagacji na temat własnych warstw emocjonalnych, istniał cały wachlarz tematów, które poruszał chętniej od własnych uczuć. Kot nie wymagał od niego rozmów i wynurzeń, a jedynie obecności i troski; był to rodzaj symbiozy, której Weasley potrzebował najbardziej.
- Nie twierdzę inaczej. - Uniósł jeden z kącików ust, coś ciepłego rozbłysnęło mu w tęczówce; już dawno przyzwyczaił się do myśli, że pewnego dnia z jego fotela pozostaną wyłącznie chaotycznie porozrywane strzępy jasnego materiału. Nie przeszkadzało mu to jednak; nie przywykł do luksusów, perfekcyjność i brak skaz uważał za zbędność, nie potrzebował fotela o nieskażonej pazurem powierzchni, by zaspokoić własne konsumpcyjno-estetyczne potrzeby. Czasem był wdzięczny, że wychowanie, które otrzymał, nauczało go niespaczonej arystokratycznymi wpływami hierarchii priorytetów; od najmłodszych lat wyznawał wartości płynące z serca, nie ze skrytki u Gringotta i im stawał się starszy, tym był dumniejszy ze swojego pochodzenia.
Nawet nie zwrócił uwagi na to, że Charlotte lekko zmieszała się po otrzymaniu pomocy; zrobił to instynktownie, nie zastanawiając się dwa razy nad właściwością własnego działania. Miewał prostą filozofię: gdy ktoś potrzebował wsparcia, udzielał go bez zawahań, nie przejmując się ewentualnymi konsekwencjami. Za najważniejszą uważał dbałość o własne sumienie, a to podpowiadało mu, że w żadnym wypadku nie można patrzeć bezczynnie na potrzebującego. Kimkolwiek by on był.
- Ale dobieranie ich zarówno dla wszystkich czworonogów, pierzastych i łuskowatych wymaga już pewnej rozpiętości wiedzy - nie poddawał się, bo z jakiegoś powodu zaczęło mu zależeć, żeby Charlotte uwierzyła w siebie i wartość swoich umiejętności. - Widać na pierwszy rzut oka - skwitował łagodnie jej wymijającą odpowiedź, a choć był nią nieco zawiedziony, postanowił nie naciskać; gdyby dziewczyna chciała poruszyć ten temat, zrobiłaby to własnowolnie.
W trakcie regulowania rachunku ostatecznie przypomniał sobie o celowości trzymania w dłoni opakowanej szarym papierem paczki. Niby przypadkiem odłożył ją na blat, gdy przetrząsał płaszcz w poszukiwaniu ciężkiego od monet portfela. Zadzwoniły srebrne sykle, po czym Garrett szybkim zaklęciem zmniejszył swoje zakupy, żeby zmieściły się w którejś z głębszych kieszeni.
- Najlepiej udawaj, że jej nie widzisz aż do momentu, w którym wyjdę - rzucił na wpół tajemniczo, dopakowując żwirek, który akurat skurczył się do wielkości męskiej dłoni. Nie patrzył na Charlotte - poprawiał swój płaszcz, mając nadzieję, że niedosłowność powstrzyma ją przed protestami i zadawaniem niepotrzebnych pytań.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   22.09.16 13:47

Uśmiechnęła się łagodnie, bo to było całkiem miłe, że ten człowiek tak chciał powiedzieć o niej coś dobrego. Spojrzała na niego trochę chyba rozbawiona i tylko wzruszyła ramionami. Znała się na zwierzętach, to akurat była prawda, pracowała tu od lat i czasami trzeba było klientom trochę poradzić. Do tego uczyła się więcej, bo sprawiało jej to przyjemność. Nie miała na głowie masy przedmiotów, choćby chciała, nauka zaklęć, czy eliksirów byłaby dla niej bezcelowa, ale wiedza o magicznych stworzeniach i opiece nad nimi była czymś, do czego nie trzeba żadnych większych zdolności. Lubiła czuć, że potrafi tyle samo, co inni albo i więcej w jakiejś dziedzinie.
Przez chwilę zastanawiała się, o co chodzi z tym człowiekiem. Sporą część nocy na mrozie spędził na polowaniu na zmarzniętego kociaka, zaopiekował się nim i przygarnął. Przyszedł tu do niej po rzeczy dla niego i... no, był tak po prostu miły. Znaczy, klienci zazwyczaj są uprzejmi! Ale ten wypadek wydawał jej się szczególny. Z reguły nie starają się choćby sprawić jej przyjemność, docenić wiedzę, czy w jakikolwiek sposób pomóc. Może czymś wzbudziła jego sympatię? A może był samotny i szukał towarzystwa? Albo działo się w jego życiu coś złego. Można tak pomyśleć po tym, co dopiero powiedział, a w takich chwilach dorośli jakby chętniej zagadują dzieci, czy zwierzęta. Lotta sama, choć trwa jej zaledwie szesnasta zima, kiedy ma doła, siedzi więcej w sklepie i gada do zwierząt, albo spędza czas z dzieciakami, jeśli ma okazję.
Jedynym wyjątkiem jest dzieciak z jej rodziny.
Ale nie ma co się doszukiwać, może trafiła po prostu na bardzo miłą osobę i tyle. Która w dodatku akurat miała w domu miejsce dla kota i o jeden stary fotel za dużo.
Kiedy wspomniał o paczce, jaka została na biurku, Charlie dopiero na nią spojrzała. Nie sądziła do tej pory, że to może mieć z nią cokolwiek wspólnego.
- Wigilia dawno temu, a pan nie ma brody. - zauważyła, bo i znowu kompletnie nie wiedziała, jak zareagować. Czemu ktoś wchodzi do sklepu, robi zakupy, po czym zostawia jej prezent? A może Święty Mikołaj jednak jest rudy i ma duże problemy z czytaniem kalendarzy?
Nie buntowała się, bo nie wiedziała przeciw czemu się buntuje, co może być w środku. Trochę z resztą zżerała ją ciekawość. Jakby opakowanie prezentu sprawiło, że ten jej już nie zawstydzał, a dodatkowo interesował. - Dziękuję. Chyba. Chyba, że w środku jest chochlik kornwalijski.
No dobrze, nie spodziewała się chochlika, ale uważać trzeba! Nie planowała jednak odpakowywać paczki, zanim jej nowy znajomy nie wyjdzie. Patrzyła więc, jak ten się zbiera, odkładając pieniądze do kasy i popijając swoją czekoladę.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   25.09.16 16:04

Już zaczynał zbierać się do wyjścia, gdy krótką chwilę ciszy przecięły słowa Charlotte; uniósł wreszcie spojrzenie, by zerknąć na nią ciepło, łagodnie. Wyglądała na zdziwioną - czyżby nieczęsto zdarzało jej się otrzymywać niewiele znaczące prezenty? Im dłużej spoglądał na dziewczynę, tym bardziej było mu żal, że najpewniej już dawno nie zaznała (a może nie czuła jej nigdy?) błogiej beztroski dzieciństwa. Była tak młoda, a już wyzbywała się resztek naiwności, twardo stąpała po ziemi. Garrett nie miał pewności, czy zasługiwało to na podziw, czy może szczere współczucie.
- Nie do twarzy mi z nią - uśmiechnął się lekko, a choć kącik ust widocznie się uniósł, tym razem rozbawienie nie dosięgnęło oczu. Dlaczego młoda opiekunka zwierząt nie miała nikogo, kto sprawiałby jej miłe niespodzianki?
Gdyby nie fakt, że Garrett dobrze wiedział, iż każda próba zbawienia świata kończy się klęską, najpewniej za wszelką cenę starałby się wywołać na jej twarzy częsty uśmiech. W mozaikach piegów zdobiących dziecięcą jeszcze twarz dostrzegał cień swojego rodzeństwa, od którego oddzielił go los i ciężar podejmowanych decyzji. Zadbanie o dobre samopoczucie rudowłosej nieznajomej ukoiłoby jego wyrzuty sumienia, ale zdawał sobie sprawę, że na nic zda się ucieczka przed własnymi demonami i próba uciszenia kłębiących się emocji.
- Nie, nie musisz się obawiać, nie jest to chochlik - dodał, ostatecznie poprawiając poły własnego płaszcza i upewniając się, że zakupione produkty bezpiecznie spoczywają na dnie głębokich kieszeni. Powędrował jeszcze spojrzeniem do wylegującego się na parapecie kota (wybór jego imienia wciąż nieco go bawił, choć być może była to reakcja wyjątkowo niedojrzała), przebiegł wzrokiem po układających się wzdłuż ścian klatkach i wysłał ostatni z uśmiechów do młodej sprzedawczyni.
- Coś czuję, że następnym razem dasz radę przekonać mnie do tej czekolady - zażartował na odchodne, powoli ruszając w stronę wyjściowych drzwi. - Trzymaj się ciepło. Mam nadzieję, że to ci w tym pomoże. - A mówiąc to, skinął lekko głową w stronę leżącego na blacie prezentu. Po naciśnięciu klamki znów owiał go chłód lutowego wieczoru, a usiane piegami policzki pokąsał mróz.
Naprawdę miał nadzieję, że nawet jeśli nieznajoma nie chciała zachować tamtej nocy jego szalika, to że zgodzi się przyjąć swój własny, wełniany szal w kolorze błękitu, który przed paroma dniami zakupił u Madame Malkine za niemało galeonów.

| zt <3




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   25.09.16 20:48

- Mam nadzieję.
Na prawdę liczyła, że ten człowiek jeszcze tu wróci. Nie na co dzień miała do czynienia z takimi osobami. Tak po prostu miłymi. Patrzyła, jak wychodzi i przez chwilę czuła się, jak idiotka, bo nic z tego nie rozumiała. Trochę się bała, że za wiele sobie wyobraża, a klient po prostu przyszedł po zniżkę, jaką mu obiecała. Z drugiej strony wygodniej było mu kupić coś w swojej okolicy, którą raczej nie była Pokątna, skoro wcześniej nie słyszał o Zwierzyńcu. Sklepik niewielki, ale też wcale nie taki bardzo ukryty!
No i ostatecznie zwykłym sprzedawcom nie daje się prezentów. Stała tak chwilę i patrzyła w drzwi, które zamknęły się za obcym rudzielcem i w końcu zaczęła go odpakowywać na prawdę ciekawa, co jest w środku. Z jakichkolwiek przyczyn klient postanowił dać jej szal - a Lotta jedynie miała nadzieję, że tą przyczyną nie była litość, przynajmniej się łudziła - na pewno sprezentował jej coś, czego najbardziej w tej chwili potrzebowała. Codziennie zamarzała na dworze i nawet to, jak stary i wyświechtany był jej płaszcz nie było tak problematyczne, jak wiatr otulający jej szyję.
Uśmiechnęła się lekko, oglądając miły, miękki, gruby materiał.
A może Święty Mikołaj mógł się ogolić i pomylić daty? Uśmiechnęła się lekko. To był... na prawdę miły gest.

zt <3




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.11.16 16:48

|20.03.1956r

Przez chwilę dziewczynka ze sklepu ze zwierzętami chodziła, śpiewała i była radosnym duchem sklepu. No... trwało to około miesiąc. Chciałoby się powiedzieć, że teraz wszystko wróciło do normy, ale sprzedawczyni stała się jeszcze bardziej przygnębiona, niż do tej pory. Snuła się po sklepie, czasem zerkała przez okno, dosypywała karmy zwierzętom.
Kiedy nie było klientów, sporo czasu pędzała też na zapleczu. Słysząc charakterystyczny dźwięk dzwoneczków umieszczonych nad drzwiami, wyszła właśnie stamtąd. Obiema dłońmi otulała swój niebieski kubek z dużym uchem. Unosił się z niego przyjemny zapach gorącej czekolady.
- Dzień dobry.
Przywitała się uprzejmie z osobą, która weszła do sklepu i uśmiechnęła nieznacznie.
- Coś podać?
Znowu była sama w sklepie, pani Pickle ostatnio gorzej się czuła. Ale to dobrze, bo Lotta nie chciała w tej chwili słuchać jej dobrych rad i opowieści, jak to długie życie przed nią, jest jeszcze młodzinką i tak dalej. Jakoś nie wydawało jej się, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie. Starała się jednak nie myśleć w tej chwili za wiele, nauczyła się już dawno nie biadolić nad sobą i nie przeżywać i teraz tylko musi dojść do siebie i przejść z tym wszystkim do porządku dziennego. Odstawiła kubek na ladę i pogłaskała kota, który zeskoczył z szerokiego parapetu pięknym, zgrabnym ruchem i znalazł się praktycznie pod jej dłońmi.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
5
18
0
0
0
0
26
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.11.16 18:20

Wracałam właśnie z biblioteki. Moja torba wypchana była toną ksiąg dotyczących zarządzania, inwestycji, zagospodarowania przestrzeni...Matkkobosko, ile ja dziś w ogóle tajemniczych słów się nauczyłam! I uczyć się będę ich jeszcze więcej! O! Tak jest! Będę jeszcze rekinem i udoskonalę system oszczędzania do skarpety do tego stopnia, że jeszcze te gobliny z tego banku będą mi się do stóp kłaniać! I zastanowią się osiem dziesięć razy nim i w twarz powiedzą, że jestem NIERENTOWNA! Co to w ogóle za paskudny zarzut! To że przez pół roku byłam bezrobotna wcale nie znaczyło, że jestem od razu nierentowna. Chyba...Starczało mi na ziemniaki! A teraz nawet mam już pracę i stać mnie na to by Tajfun chociaż ich jeść nie musiał! Wchodzę więc uhahana od ucha do ucha do zwierzyńca i dziarskim krokiem podchodzę do lady.
- Dobry! - Odpowiadam z entuzjazmem i już mam prosić o wory psich chrupków, gdy widzę TEGO KOTA. Sztywnieję, a moje źrenice się z każdą chwilą rozszerzają, tak, jakby w powietrzu był zawieszony jakiś magiczny proszek. Przygryzam z dziecięcą ekscytacją wargę - Mogę...? - Pytam, hipnotyzując młodą sprzedawczynię niczym kobra. Niech mi nie omawia...


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.11.16 18:48

Klientka - chyba klientka - wydawała się bardzo radosna. Charlie tego nie skomentowała, wzięła jedynie swój kubek w dłonie i spojrzała na kota, który wyraźnie wpadł jej w oko. Zwykle to małe dzieci robią ślepia jak pięciozłotówki i chcą głaskać wszystko, co tylko ma cztery łapy. Zazwyczaj też na dźwięk dziecięcych głosików Samuel czmycha na zaplecze, żeby nie stać się ofiarą małych rączek, które chętnie pociągną za ogon, czy ucho, bo to taki słodki kotek i zaczną piszczeć z radości. Dorośli nawet, jeśli kochają zwierzęta, zazwyczaj się powstrzymują, bo są przecież tacy dorośli.
- Jego trzeba zapytać. Żaden człowiek nie zadecyduje, komu pozwoli się głaskać kot. - wzruszyła ramionami, ale wzięła z lady swój kubek. Tak zapobiegawczo, bo jeśli Sam postanowi uciekać to pewnie jej jeszcze strąci naczynie. Potrafi być cholernie wredną bestią.
- Za nic nie odpowiadam, jeśli postanowi drapać.
Dodała jeszcze, bo kto tam kota wie, a lepiej, żeby ze sklepu nikt nie wychodził wściekły i oburzony, bo Samuel postanowił sprawdzić, czy jego pazurki nadal są wystarczająco ostre. Kot zakręcił kółko na ladzie i położył się na niej z całym lenistwem, na jakie tylko kota stać.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
5
18
0
0
0
0
26
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.11.16 20:15

Przed wkładaniem palców do klatek powstrzymywała mnie jakaś tam przyzwoitość. Inaczej sprawa się miała, gdy obiekt futerkowy był na wolności, a mnie powstrzymywała wówczas jedynie potrzeba uzyskania przyzwolenia - właścicielki i zwierza. Rozpromieniłam się wiedząc, że to pierwsze już uzyskałam. Przechyliłam trochę swój łepek na lewo i mrużąc oczy wzrok swój przeniosłam na Pana Kota. Nie piszczałam, nie rzuciłam się na zwierze z chęcią przytłoczenia go swoją bytnością oraz zatopienia palców w jego futrze (powstrzymywałam się sprawnie!). W końcu jego świat, on jest Panem, a ja gościem. Uśmiech mój złagodniał.
- Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje - mówię odważnie i wolnym ruchem wyciągam dłoń ku kociemu Hrabi. Leniwie, powoli. Nie sięgam ku niemu palcami, a przybliżam wierzch dłoni, zatrzymując ją (dłoń) w połowie drogi od celu. Nie sięgam o góry, a od boku tak by Pan Kot widział co robię. Łapie z nim kontakt wzrokowy i mrugam mu leniwie. Cześć, przystojniaku. Gestem kocim go witam i czekam cierpliwie na przyzwolenie wlepiając w niego na wpół przymknięte ślepka. Umiem w bycie kotem, pytanie jednak czy Pan Kot polubi takiego kota-nie-kota jak ja.
- W gospodarstwie rodziców zawsze było stado kotów, wiadomo, jak to na wsi. Był taki jednak kocur dla mnie szczególny. Wabił się Ementaler, jak ten ser bo miał poszarpane i dziurawe ucho. Bez względu na wiek zawsze był skory do zabawy niestety do delikatności było mu zawsze trochę dalej niż bliżej i zawsze po szkolnej przerwie musiałam chodzić w długich rękawach by nie przykuwać dziwnych spojrzeń i unikać z czyjejś strony błędnych domysłów, jednak co to za cena...pocieszne było z niego stworzenie - opowiadam spokojnie, decydując się zbliżyć wierzch dłoni do żywego celu, by otrzeć nim o jego policzek w typowo kocim geście.


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.11.16 22:48

Samuel wpatrywał się swoimi niebieskimi ślepiami w intruza i uniósł lekko pyszczek, kiedy zbliżyła się do niego dłoń. Jego ruchy były powolne, typowo kocie, zupełnie jakby poważnie zastanawiał się nad każdym ruchem, nad tym czy ten człowiek aby na pewno zasługuje na jego zainteresowanie, czy nie powinien prychnąć złowrogo, ugryźć jej albo drapnąć Pazurem Mocy w ramach kary za wchodzenie w przestrzeń w której egzystuje Kot.
Lotta przyglądała się tej scenie dość obojętnie, popijając jedynie swojej czekolady. Gorąca czekolada jest dobra na wszystko. Lekarstwo na przeziębienie, dodaje energii kiedy człowiek nie prześpi nocy, poprawia beznadziejny humor, można do niej mówić (kiedy nikt nie widzi, a ocenia tylko Samuel), słodka i nawet najeść się nią można. Gorąca czekolada jest doskonała na wszystko.
- Samuel jest spokojny. Raczej się nie bawi, prędzej poluje na owady. I potrafi się bardzo obrazić, albo zdenerwować. Ma charakterek. - to jedyny kot, jakiego Lotta znała dłużej, ale po trosze był to jej kot. Gdyby musiała kiedyś odejść ze Zwierzyńca, chyba właśnie jego brakowałoby jej najbardziej. To jej przyjaciel. Taki największy i najprawdziwszy. Żaden człowiek nie słyszał od niej tyle, co ten kot i pewnie nigdy nie usłyszy. Jemu można o wszystkim powiedzieć.
Kot zdecydował się wysunąć pyszczek i otrzeć o głaskającą go rękę. Wydał przy tym z siebie ciche mruczenie.
- Brawo. Nie każdemu by na to pozwolił.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
5
18
0
0
0
0
26
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   15.11.16 23:19

Zaśmiałam się. Nie mogłam się powstrzymać.
- To chyba wina imienia. Znam jego imiennika, może nie za dobrze, lecz niewątpliwie też ma coś z...łowcy - mrużę ślepia wspominając tą skamanerową aurę, której przelotem zdarzyło mi się zaznać. Naturalnie żartuję sobie, a potem zaznaję miękkości futerka i przeciągam ręką po długości kociego tułowia. Czuję się jakbym wygrała życie. Po raz pierwszy od początku tego miesiąca coś zawało się układać.
- Miło by było gdyby zwierzęta mogły zatrudniać ludzi. Zdecydowanie przyjemniej byłoby wiedzieć, że istnieje jakiś pracodawca którego potrafiłabym do siebie po dobroci przekonać - myślę, mówię, nie analizuję tych głupotek swoich pod kątem sensowności. Wspominam przy tym dzień kiedy to szantażem i rzucaniem się krzyżem na ziemię przed stopami Deimosa zmusiłam go do ponownego mnie zatrudnienia. Wzdychnęłam, zaraz się reflektując - Po co ja tu...a! Własnie - potrzebuję karmy dla psa. Dużego, przypomina owczarka niemieckiego. Jest już raczej dość dorosły. Najlepiej coś w średniej cenie. Nie wiem, jakie to ilości się kupuje, lecz chciałabym by starczyło na tydzień...


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   24.11.16 0:35

- Możliwe.
Przyznała. Uśmiechnęła się nieznacznie, choć raczej uprzejmie, niż z rozbawienia. Już kilka razy ktoś wspominał o imienniku kota i cóż, tak to bywa kiedy dajesz zwierzęciu ludzkie imię, prawda? Lotta patrzyła, jak klientka głaszcze czarne, miękkie futro sama, który wygina się w ten niesamowity, koci sposób pod jej dłonią i pozwala się dopieszczać. Tylko przez chwilę, bo zaraz rusza na bardzo poważny i dostojny obchód sklepu.
- Wątpię, żeby Samuel miał z czego zapłacić. Na szczęście nie przynosi martwych myszy i chyba wolę, żeby tak zostało. - przyznała, bo i podobno takie podarki koty znoszą swoim opiekunom. Cóż, Samowi się to nie zdarzyło i oby nigdy się to nie zmieniło. Lotta miała do czynienia z martwymi zwierzętami, jednak pozbywanie się małych zwłok nie należało do przyjemności. Szczególnie, gdyby miała pomyśleć o martwych myszach zadręczonych przez kota.
- Pięć kilo? Powinno starczyć nawet na dłużej. Zależy, jak aktywny jest pies. - stwierdziła, podchodząc do właściwej pułki. - Ludzie często kupują to. Jest dość mocno... aromatyczne. Ale zawiera sporo mięsa wołowego. No i psy bardzo lubią podobno. - wskazała na jedną z karm. Jako właścicielka psa, Sally pewnie wie, co oznacza "aromatyczne", kiedy mówi się o psich przysmakach.
- Tu jest trochę tańsza. Też całkiem nieźle schodzi, a zakładam, że skoro klienci wracają to psy są zadowolone. Też wołowina, jedynie zapach jest słabszy i zawiera więcej kaszy. - dodała, wybór zostawiając już klientce. Podała też ceny za kilogram w obu wypadkach.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
5
18
0
0
0
0
26
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   28.11.16 21:39

- Oj, tego też życzę by tak zostało - nie było nic fajnego w budzeniu się i witaniu na poduszce martwych, mysich zewłoków. Miałam okazję kiedyś tego zaznać. Byłam tak zaskoczona, że obudziłam wszystkich domowników, a potem przez tydzień spałam z rodzicami.
- Oj...myślę, że niestety mniej aktywny niż by tego chciał i niż bym mogła mu to zapewnić...przynajmniej od kiedy znalazłam pracę... - no niestety. smutno mi się robiło, że Tajfun nie może szaleć po Londynie tak jak to robiliśmy jeszcze przed tym, jak zatrudnił mnie Carrow. Po prostu nie miałam siły w momencie w którym po 22 odwiedzałam mieszkanie - Więc raczej będę mu jej mniej sypała. Nie chcę go opaść - cmoknęłam powietrze ze smutkiem. Tego jeszcze mi brakowało, by pies mój wyglądał, jak wielki, zwęglony kotlet.
- Proszę dać mi chwilkę...- mruczę wyjmując z torebki książkę, pęk marchewek i ostatecznie portmonetkę - To...może dwa i pół kilo jednej i drugiej. Wymieszam może i będzie idealnie.


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   02.12.16 20:57

Skinęła głową, bo i sama miała nadzieję, że nigdy mysich zwłok od swojego kociego przyjaciela nie dostanie. Błądziła za nim wzrokiem jeszcze przez chwilę, kiedy Samuel dostojnym krokiem przechodził między klatkami, demonstrując tym samym swoją wyższość nad wszystkimi zwierzętami zamkniętymi w klatkach.
- Dobry plan. - skinęła głową. Lotta nie miała zwierząt, jednak wiedziała, że kiedyś będzie mieć psa. I o nich dowiadywała się dość sporo i bardzo nie lubiła widoku spasionych psów. Ogólnie zwierząt, to dla nich męczące, ale do psów jej zdaniem wybitnie to nie pasowało. To takie wspaniałe, żywe istoty!
Patrzyła, jak klientka wyciąga przedmioty z typowo kobiecej torebki. Pewnie ma tam stos warzyw i jakiegoś kurczaka na obiad dla rodzinki, a na samym dnie to, czego w tej chwili potrzebuje. Nawet uśmiechnęła się dość blado widząc, że jednak odnalezienie portfela nie zajęło jej szczególnie wiele czasu.
- W porządku. - podeszła więc do pojemników i nasypała do woreczków odpowiednią porcję obu karm. Zawinęła i podała na blat, podając przy tym podliczoną cenę. - To wszystko?




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
5
18
0
0
0
0
26
13
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.12.16 19:27

Uśmiechnęłam się pod nosem. Co prawda pochwała mego planu była prawdopodobnie jedynie grzecznościowym gestem towarzyskim, a właściwie typowy zachowaniem pracownika w stosunku do klienta no ale...czemu mam się z tego nie cieszyć. Małe rzeczy też są ważne.
- Tak, właściwie to tak - Przytakuję i próbuję upchać wszystko do torby, gdy nagle coś sobie uzmysławiam - ...Aaaaaa właściwie to nie. tak mi przyszło nagle do głowy - znacz może, albo możesz popytać jakichś klientów z dziećmi, znajomych, albo może sama byłabyś zainteresowana...tym by dwa, a przynajmniej na pewno raz dziennie, popołudniu wyprowadzić psa na dłuższy spacer? Za jakieś drobny grosz i obiad? - wypalam nagle bo mi to tak nagle wpadło to do głowy. Bo czemu nie...?


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.12.16 20:37

Opcja dodatkowej pracy była... niezła. Lotta przyglądała się chwilę swojej rozmówczyni. Cały czas zbierała pieniądze. Odkładała swoje nędzne grosze. Większość wypłaty zawsze musiała oddawać, stąd zawsze prezentowała się raczej nędznie. Dodatkowo to, co odkładała, odkładała na przyszłość, która bardzo ją przerażała, bo przecież już niebawem będzie czas zadbać o siebie. Pani Pickle nie da jej pełnej wypłaty, bo nie jest w stanie. Kiedyś Lotta będzie musiała stanąć na nogi całkowicie samodzielnie i ta perspektywa tak ją przerażała, że właśnie na ten moment odkładała każdy możliwy grosz.
No, chyba, że wcześniej ją zamkną za bycie charłakiem. Czasami kiedy o tym myślała, przerażało ją to całe referendum. Nie sądziła, żeby faktycznie miała się czego bać - ot, ona nikogo nie obchodziła, więc i raczej nie wadziła światu, ale myśl o policji anty-mugolskiej przyprawiała ją o dreszcze. Bo czy nie była mugolem w jakiś sposób?
- W sumie to chętnie. Zależy, gdzie pani mieszka, raz mogę w przerwie, a raz po pracy. No i, kiedy tu nie pracuję.
Jeszcze niedawno byłoby jej bardzo tych przerw szkoda i poczuła silne ukłucie gdzieś w sercu, zacisnęła mocno usta, a jej twarz lekko się wykrzywiła. Odetchnęła jednak i, żeby się odwrócić od kobiety, podeszła do kota i wzięła go na ręce.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
 

Zwierzyniec Pani Pickle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Pani Norris
» Recepcja
» Lucjusz Malfoy
» Gard Manor - Swansea, Walia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17