Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
16
18
11 (15)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Salon   01.07.16 19:49

First topic message reminder :

Salon

Salon oparty na budowie sali w średniowiecznym stylu, jest podzielony na dwie sekcje: małą bibliotekę stanowiącą oddzielną część oraz salę muzyczną. Dzięki temu każdy z domowników może poczuć się bardziej komfortowo. Kominek z freskiem oraz mottem Yaxley'ów dość często służy jako miejsce, przy którym można się ogrzać, ale również jako ostateczna droga komunikacji.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Morgoth Yaxley dnia 05.11.16 18:35, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rowan Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   28.08.16 14:14

Na wieść o stanie zdrowia Lady Yaxley jedynie pokiwała głową. Najgorszy ból w chorobie nie zadaje podłoże fizyczne, a psychiczne. Bycie uwięzionym w czterech ścianach pokoju na tak długi czas na pewno nie wzmaga poprawy, wręcz pogarsza stan zdrowia, ale co innego pozostaje skoro osłabienie organizmu jest tak rozległe? Niemoc to najgorsza rzecz jaką człowieka może spotkać w życiu.
-Tak, byłabym ci bardzo wdzięczna gdybyś dał mi znać gdy jej stan się już polepszy. Chciałabym cię również prosić abyś ją od nas pozdrowił.- Ucieszyła się z propozycji mężczyzny. Tak naprawdę jej głównym powodem wizyty było dowiedzenie się o stanie zdrowia lady Yaxley, a uznała za nietaktowne pytanie się o to drogą listową.
Na słowa o jej synu uśmiechnęła się lekko patrząc czule w stronę Morgotha, lecz tak jakby nie spoglądając na niego. Choć niejednokrotnie starała się zachowywać jak na arystokratyczną matkę przystało nie mogła. Nie potrafiła przywrócić swej maski i osłonki kłamstw jaką przyswajali jej rodzice oraz guwernantka otwarcie okazując uczucia do syna.
-Tak, to dość rezolutny chłopak. Wszędzie go pełno i chce wszystkiego spróbować. Ostatnio nakłania mnie na naukę szermierki. A co do ostatniego roku dużo się uczył, zaczął również latać na miotle. - przeniosła ponownie wzrok w stronę ognia teraz już z pełnym uśmiechem na ustach obserwując skaczące iskry. - Widać, że dryg do miotły ma po ojcu, bo nie spada z niej po przeleceniu pięciu metrów jak ja.- Powiedziała ze słyszalną w głosie nutką melancholii. Po chwili ponownie przyjęła swój z pozoru obojętny wyraz twarzy i spojrzała na mężczyznę.
-Ucieszyłby się gdybyś go odwiedził, zresztą nie tylko on. Oczywiście jeśli tylko chcesz i znajdziesz wolną chwile. Przydałby mu się jakiś inny męski wzorzec. Prócz dziadków ma kontakty z samymi kobietami. Martwimy się, że albo będzie zbyt zniewieściały, albo wyrośnie na kobieciarza- Jej syn pogromca kobiecych serc... strzeż Merlinie.  
-Z tego co słyszałam ktoś inny również jest godny pochwały. Ponoć bardzo dobrze radzisz sobie jako opiekun smoków wbrew młodemu wieku. Miała szanse usłyszeć już niejednokrotnie o poczynaniach młodego lorda Yaxley. Zawód ten nie jest łatwy i wymaga przede wszystkim sporych pokładów odwagi, których wielu osobą brakuje.
-Jeśli mogę zapytać... dlaczego właśnie opiekun smoków? Z tym wykształceniem i pozycją mógłbyś zajmować się każdym innym zawodem.- Zapytała z nieukrywaną ciekawością.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight


Ostatnio zmieniony przez Rowan Yaxley dnia 29.08.16 18:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
16
18
11 (15)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   28.08.16 20:02

Choroba matki była nieznana współczesnej medycynie, jednak nikt prócz mieszkańców pałacu nie musiał tego wiedzieć. I tak mieli zdecydowanie za dużo na głowie, by przyjmować współczujące wizyty każdego zatroskanego gościa. Mimo to mówił prawdę. Jej stan się nieco poprawiał, ale daleko było do całkowitego ozdrowienia. Miał nadzieję, że to nadejdzie szybciej niż sądzili. Zajmował się tą sprawą z ekspertem i powoli posuwali się do przodu. Zbyt wolno dla niego, ale również i zbyt szybko, by mogli odszukać odpowiedzi na pojawiające się wciąż pytania.
- Gdy tylko ją zobaczę, nie omieszkam wspomnieć o twojej trosce - odpowiedział, lekko pochylając głowę w stronę rudowłosej. Matkę na pewno te słowa podniosą na duchu, wiedząc, że nawet z czystej grzeczności ludzie odwiedzający jej dom, pamiętają o niej. Ozdoba salonów teraz tkwiła w swoich komnatach od końca grudnia. Można było to nazwać szczęściem w nieszczęściu - zachorowała akurat gdy miał odbyć się sabat u lady Nott. Uroczystość, gdzie zginął ich nestor. Morgoth pomyślał o ojcu - nowym, ale wcale nie słabszym seniorze.
Widząc reakcje Rowan na jego słowa, zastanawiał się czy jego matka również tak reagowała, gdy ktoś go chwalił. Beatrice Yaxley była dumna ze swoich dzieci i to wiedział każdy. Tak samo zresztą jak Leon. Matkę wyobrażał sobie jak uśmiecha się delikatnie. Z ojcem byli jak ogień i woda - tak różni i tak idealnie do siebie pasujący. Słyszał miłość i troskę, która płynęła prosto w ust Rowan, gdy wspominała swojego syna. Coś przebiegło przez jej twarz, podczas wspominania zmarłego męża. Morgothi zdawało się, że Yaxley'owie mieli naprawdę szczęście do swoich żon. Oparł łokieć na ramieniu fotela i przyglądał się kobiecie, słuchając uważnie jej słów. Uśmiechnął się pod nosem, gdy mówiła o kolejnych odkryciach zdolności.
- Jak prawdziwy Yaxley - odparł, a w jego głosie nie było nic prócz szczerości i również i dumy z kolejnego zdolnego pokolenia. Zaraz jednak zmieszał się, słysząc o jego odwiedzinach w Yaxley Manor. Nie był tam od lat, a porównanie go do starszych mężczyzn rodu zbiła go z pantałyku. Wiedział, że nie był jakimś podlotkiem, ale w sam miał męskie wzorce. Nigdy nie myślał o tym, że mógłby dawać przykład młodszemu pokoleniu. Ani że ktoś mógłby się na nim wzorować. Wiedział, że kiedyś jego dzieci... Ale nie teraz. Jednak Rowan miała rację. Nastał zdecydowany czas na odwiedziny rodziny. Widzieli się przecież przelotnie ze stryjem na pogrzebie nestora, a z synkiem kobiety w ogóle. - Gdy tylko ojciec stwierdzi, że nie jestem mu potrzebny, wyślę sowę i oczywiście, że was odwiedzę - odpowiedział, a Rowan ciągnęła dalej. Nie poruszył mu się żaden mięsień mimiczny, gdy pochwaliła jego wybór zawodu. Pozwolił jej skończyć, po czym dodał bez krzty fałszywej skromności:
- Ten kto ci to mówił, lady, musiał zdecydowanie przesadzić.
Był jeszcze żółtodziobem. Cztery lata pracy nie mogły się równać z dekadami doświadczenia innych pracowników Peak District. Do tego choroba często przeszkadzała mu w cięższych zadaniach, chociaż niecały miesiąc wcześniej dostał pod opiekę największego z okazów rezerwatu. Pochlebiało mu to. Jednak nie lubił, gdy ludzie o nim mówili. Nie wierzył w to. Szczególnie gdy było to coś dobrego. Po jej pytaniu zapadło milczenie.
- Mógłbym zadać ci to samo pytanie - odpowiedział w końcu Morgoth spokojnie i bez złośliwości. Nigdy nie był złośliwy. Nigdy... Znowu pomyślał o Darcy. Zaraz jednak zaczął mówić i odpowiadać na właściwe pytanie, patrząc się w ogień:
- Smok to czysta potęga. Władza, gracja, strach, ale i piękno. Nigdy nie idą na kompromisy. To w nich podziwiam.
Znowu ucichł, ale oczy odbijały tańczące płomienie.
- To cechy, które sobie cenię - dodał po dłuższej pauzie. Zaraz też przeniósł uważne spojrzenie zielonych oczu na Rowan. - A ty? Co skłoniło cię do zajmowania się zmarłymi?




There is no Hell, no Heaven either
This world is what we make of it

Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   29.08.16 23:45

Rozmowa ta nie trwała za długo, zresztą jak każda prowadzona jak do tej pory przez nią z Morgothem. Zdążyła jednak zauważyć, że mężczyzna jest ostrożny w dobieranych słowach i roztropny.  To dobre cechy nie tylko do wykorzystania w grze prowadzonej przez arystokratów. Kłamstwa... byli ich uczeni jeszcze zanim zaczęli dobrze chodzić. Zależało jej na zachowaniu pozytywnych stosunków z Morgothem nie tylko ze względu więzów rodzinnych, ale również z powodu, iż jest on inteligentny i nie bawią go taktowne oszustwa.
Długo nie wiedziała jaki zawód konkretnie chce wykonywać. Było zbyt dużo opcji aby wybrać zaraz po kończeniu Hogwartu dlatego też wyjechała na jakiś czas, choć oczywiście nie był to jedyny powód... 
Jej decyzja o pracy jako koroner do samego końca była dla niej samej zaskoczeniem, a co dopiero dla najbliższego otoczenia, ale nie żałuje podjętej wtedy decyzji.
-Jako małe dziecko bałam się śmierci. Tego, że po prostu znikniemy i zostaniemy zapomniani. Jednakże śmierć to tak naprawdę jedyne czego w życiu możemy być pewni. Pracując u boku uzdrowicieli jeszcze we Francji napatrzyłam się niejednokrotnie na to jak leczeni przez nich ludzie umierają. Uzdrowiciele diagnozują, leczą i dbają o swoich pacjentów. Ja chciałam robić to samo jednakże z tymi którzy nie mieli takowej szansy za życia. Badam, odkrywam przyczynę śmierci i również dbam o ich ciała. Nie chcę aby oni i to co im się stało zostało zapomniane. - Po krótkim monologu zamilkła na chwile. Wszystko to co powiedziała było czystą prawdą. Nie nadawała się na uzdrowiciela. Posiadała za mało empatii, bo pomagać większości z nich. Inaczej wygląda to u zmarłych. Gdy nie żyjesz nie liczy się twój status społeczny, zawód, czystość krwi. Dla niej liczy się tylko to w jaki sposób zginąłeś. - Ckliwe czyż nie?
- Zapewne przybyło ci teraz sporo obowiązków. Wierze, że sobie ze wszystkim poradzisz - przyglądała mu się przez krótki czas, po czym powiedziała całkowicie szczerze - Powinieneś bardziej o siebie zadbać, wypocząć i nie brać wszystkiego na swoje barki.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
16
18
11 (15)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   01.09.16 13:31

Nie był zbyt towarzyskim człowiekiem i wszyscy, którzy mieli z nim styczność o tym wiedzieli. I tak musiał przyznać, że wymiana paru zdań z Rowan była miłą odmianą od słuchania w kółko tego samego. Oczywiście że większość tych szczerych rozmów były szczerymi kłamstwami, które udawało mu się rozpoznawać. Przez te wszystkie lata obserwacji, wiedział jak je rozpoznawać. Nienawidził fałszu i tych ruchów twarzy. Dla każdego innych, jednak nie można było ich pomylić z czymkolwiek innym. On nie musiał kłamać. Nie musiał i nie chciał. Nauczono go mówić prawdę, a jego charakter i preferowanie samotności lub ciszy rozwiązywał problem. 
Rowan miała naprawdę wyszukany zawód. Nie dlatego że pasował do damy szczególnie z jej urodzeniem. Jednak gdyby miał podejść do tego czysto logicznie, musiałby przyznać jej rację. Od zawsze uważał, że szlachcianki powinny posiadać jakieś zajęcie. Najlepiej które nie wybiegałoby dalej niż przyjęte formy zachowania. wiedział, że miały o wiele mniejsze pole manewru od mężczyzn, jednak tak były wychowywane. Praca, której podjęła się Rowan była ważna. I na pewno lepsza niż gra na harfie, ale nie wyobrażał jej sobie w prosektorium. Znał ton, którym opowiadała o zawodzie. Podobnie wypowiadała się Leia czy Lucinda. Kobiety poświęcone swojej pracy i zmobilizowane do trwania przy nim pomimo niejednokrotnego potępienia ze strony innych.
Nie odpowiedział na jej słowa, jednak gdy ponowiła rozmowę, przeniósł na nią spojrzenie i przez chwilę się w nią wpatrywał bez słowa. 
Może i odpowiedziałby jej, jednak w tej samej chwili do salonu wszedł służący. Pokłonił się arystokratom, po czym oznajmił, że lord Yaxley może już przyjąć gościa. Morgoth wstał z fotela i skinął głową Rowan. 
- Dziękuję za słowa otuchy i oczywiście poślę obiecaną sowę – odparł zamiast pożegnania. To prawda. Był zmęczony, ale nie mógł sobie pozwolić na odpoczynek. Jeszcze nie. Odprowadził żonę kuzyna do schodów, a później wrócił do salonu, gdzie stanął przy kominku i opierając się o gzyms, wpatrywał się w ogień. 

|zt




There is no Hell, no Heaven either
This world is what we make of it

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Fenland, Yaxley's Hall-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17