Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Fontanna tańczących driad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Fontanna tańczących driad   03.07.16 23:48

Fontanna tańczących driad

W gąszczu ogrodów łatwo się zagubić, punktem orientacyjnym wydaje się być marmurowa fontanna przedstawiająca figury trzech pięknych driad tańczących wokół wody. Zimą była pusta, a z posągów zwisały potężne sople, lecz magia tego miejsca pozostawiała nutę zacisznego romantycznego zakątka. Kiedy nikt nie patrzy, kamienne driady czasem zmieniają swoje ułożenie, oglądają się za młodzieńcami i chichoczą, widząc schadzki młodych - nigdy jednak nie zostały przyłapane na gorącym uczynku. Spod fontanny łatwo trafić wytyczoną dróżką z powrotem do posiadłości. Sama fontanna jest zaś dość wysoka, by bezpiecznie i wygodnie przysiąść na jej brzegu.


Powrót do góry Go down
Isolde Bulstrode
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t918-isolde-bulstrode http://www.morsmordre.net/t936-oktawiusz http://www.morsmordre.net/t933-czesc-isolda http://www.morsmordre.net/f149-whitehall-10-4 http://www.morsmordre.net/t1307-isolde-bulstrode#10005
magipsychiatra
24
Szlachetna
Zaręczona
Ne puero gladium
5
5
4
7
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna tańczących driad   04.07.16 12:00

Cudownie lekko.
Tak się czuję, cudownie lekko, jakbym stąpała po chmurze przytępiającej wszystkie zmysły. Trochę kręci mi się w głowie, to taki przyjemny stan, nie pamiętam kiedy po raz ostatni go doświadczyłam. Chce mi się chichotać. Wszystkie ciążące myśli utopiły się w kolejnych kieliszkach wina, nie dam im już dzisiaj wypłynąć. 
Dzisiaj jest sabat. Dzisiaj się bawię. Po raz ostatni jako Bulstrode, jakie to zabawne. 
Mam ochotę tańczyć. Śpiewać zdecydowanie nie, ale na pewno tańczyć. Mam ochotę żartować. W mojej głowie kłębi się tysiąc anegdotek, tylko czekają na okazję. Jestem znacznie milsza pod wpływem alkoholu, mniej wyniosła. Znika pogarda. Może, gdyby regularnie dawała się ponieść fali czerwonego wina, zostałabym prędzej niż później królową towarzystwa?
Rzeczywiście korzystam z okazji by przypudrować nosek - i większość czasu spędzam chichocząc do lutra. Oczy mam roziskrzone w sposób do mnie niepodobny, policzki lekko zaczerwienione, wydaje się znacznie... Żywsza niż zazwyczaj. 
Składa się też tak doskonale, że kiedy chcę wrócić do towarzystwa, natrafiam na swoją parę. I to nie tylko wieczoru, jakie to zabawne. Przecież na palcu noszę twój rodowy pierścień i gdybym, z powodów o których teraz nie myślę, nie zdecydowała się na czerń, zapewne wystąpiłabym w błękicie. Jak dobrze, że jest mi w nim do twarzy, wyobrażasz sobie jaka to by była tragedia gdybym wyglądała w nim niekorzystnie? Całe zaręczyny do zerwania - Caesar! - witam się znacznie wylewniej niż zazwyczaj, och, najwyżej będzie o czym plotkować - Jesteś trzeźwy - zaskoczenie w moim głosie miesza się z nutką zawodu, jak to, tylko ja się będę dzisiaj bawić? Widzę ten marsowy wyraz na twojej twarzy i z bruzd na czole wyczytuję, że planujesz morderstwo, nie możemy o tym pomyśleć od jutra? Jutro znowu będziemy rozżaleni, wściekli i pełni pogardy, odpocznijmy od tego chociaż przez jeden wieczór - I taki przystojny! - mówiłam to ci już kiedyś? Jesteś niesamowicie przystojny. To dobrze, inaczej całe zaręczyny do zerwania - Chodź, chodź, muszę się przewietrzyć - a ty rozchmurzyć!


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna tańczących driad   04.07.16 14:24

Najpierw musiał ją odnaleźć. Dopiero potem mógł chwycić za kielich.
Mijające go, wstawione panienki tylko pobudzały jego obawy względem Isoldy i jego sióstr, które także brały udział w zabawie zorganizowanej przez lady Nott. Nie był zły ni to zdziwiony, że ulubienica sabatów posunęła się do upojenia całej arystokracji. Głupcy, którzy zszokowani i oburzeni uciekali od stołu, zapewne całą kadencję tej słodkiej damy spędzili zamknięci w piwnicy, skoro oczekiwali kulturalnego spędu i politycznych rozmówek.
Pogrążony w samotnej wędrówce (pogoni) nie dostrzegał lordów, którzy witali go uprzejmie, gratulowali i zachwalali jego szczęście. Dziękował niewylewnie, krótko, witał się pobieżnie i nie pozwalał zatrzymać siebie choćby na chwilę dłużej wszelkie próby nawiązania konwersacji ucinając. W końcu ją dostrzegł, na dworze, gdy ich dwoje obejmował mróz. Pozwolił im na chwilę bliskości nie doszukując się w niej ani odrobiny romantyzmu. Dzisiaj krytyczny, wyjątkowo oschły i nieprzyjemny. Czyżby role się odwróciły? Czyżby dzisiaj dane mu było stawiać ją do pionu i doprowadzać do porządku?
Było to jednak na swój sposób miłe. Ciepłe. Zaskakujące. Inne. Może chciałby tu zostać, pochłonięty przez bajeczną scenerię, zostać jeszcze trochę. Oddać się tej chwili na dłużej. Znikną, nikt ich nie będzie szukał, cóż za szaleniec szukałby pocieszenia w tym chłodzie? Cóż za szaleniec szukałby ukojenia nad zamrożoną, skutą lodem fontanną – widok wprawdzie niepokojący, przyprawiający go o dreszcze, gdy oboje szli po odśnieżonej kamiennej ścieżce w kierunku martwego ogrodu.
Nie powinien poddawać się jej woli. Jej pijackim zachciankom – jutro zachorujesz i tyle będziesz z tego miała. Prócz bólu głowy, obolałych mięśni i ciężkiego oddechu.
-Zmarzniesz – oświadczył głucho, nieprzekonująco, jak gdyby szeptał w próżnię, a słowa, które mówił, były jałowe – Zapomniałem – dodał nagle, jakby w lekkim olśnieniu, zatrzymał ją siłą, zmusił, by przystanęła, odwróciła się w jego stronę, zbliżyła. Była jak lalka, szmaciana kukła, którą mógłby dziś podrygiwać i miotać nią według swych zachcianek. Jego zimna dłoń na jej rozgrzanym ciele, błąkająca się z wolna, melancholijnie, po odsłoniętej skórze: przez ramiona, linię obojczyka, kończąc tuż przy uwypukleniu mostka, ujmując w palce podarowany jej przez niego bursztyn – Czujesz? - pytał o jego dłonie, o zmarznięte, zsiniałe długie palce, które dotykały jej ciała.
Czujesz, Isoldo?
Czy to moja miłość – miłość? - sprawia, że nie czujesz n i c?
-Następnym razem nie pozwól się doprowadzić do takiego stanu – pouczył ją cicho, chwytając jej ciemne spojrzenie, napawając się nim – sarnimi zagubionymi, rozkochanymi oczyma.
Wątpił, by zapamiętała tę lekcję.


Powrót do góry Go down
Agatha Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3059-agatha-greengrass http://www.morsmordre.net/t3107-salome http://www.morsmordre.net/t3109-panna-agatha#51073 http://www.morsmordre.net/f285-harrington-gardens-20 http://www.morsmordre.net/t3138-agatha-greengrass
Pisarka
23
Szlachetna
Panna
"I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?"
7
10
0
0
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna tańczących driad   04.07.16 17:15

Agatha nie powinna zostawać teraz sama. Samotność okrywała ją jak matczyne ramiona, których ciepła nie pamiętała, kołysała ją jednostajnie, niczym natchniony rzeźbiarz kształtując jej rozchylone spękane wargi, wysmukłą sylwetkę zamarłą w wiecznym niedokończeniu ruchów i podkrążone oczy, przedwcześnie pozbawione beztroskiego blasku niewinnej młodości. Cisza uzależnia silniej niż jakikolwiek narkotyk. Chyba nikt nie wiedział o tym tak dobrze, jak ona.
Gdy zakrywała się szalem, poczuła, że chowa pod czernią materiału wszystkie swoje noce, że zakrywa zasłoną dziwny zapach pościeli w cudzych łóżkach, w których budziła się nad ranem, przepełniona smakiem absyntu; że jednym gestem ucisza w sobie melodie Strawińskiego, Rachmaninowa i Debussy'ego, przygrywające wśród zwodniczych szeptów, pięknych, najpiękniejszych. Nie dało się uciec od tamtych dni, ale może dało się na chwilę odsunąć je poza horyzont percepcji. Na to właśnie liczyła Agatha, zakrywając się czarnym szalem i wychodząc na zewnątrz, w poszukiwaniu Isoldy Bulstrode (albo może czegoś - kogoś - zupełnie innego).
Isolda też nie powinna zostawać teraz sama. Dla takich ludzi jak ona, rozsądnych, kryształowo świadomych, którzy nawet w snach postępują logicznie, alkohol był najgroźniejszy. Agatha sama znajdowała się w porównywalnym stanie, lecz znała siebie pijaną tak samo dobrze jak trzeźwą (jeżeli nie lepiej). Nauczyła się stawiać stopy tak, by nie przeszkadzało jej lekkie drżenie nóg, przymykać niezauważenie powieki, gdy zaczynało się jej kręcić w głowie i wspomagając się chwilami milczenia, układać zdania tak złożone i wielobarwne, jak świątynie zaginionych cywilizacji. Wątpiła, żeby Isolda znała wszystkie te obrzydliwe sztuczki ludzi zepsutych, dlatego niepokoiła się o nią i na dźwięk głosu przyjaciółki natychmiast przybiegła do fontanny, z uczuciem głębokiej ulgi.
- Isoldo, martwiłam... - lecz przerwała nagle, widząc dla kogo przeznaczony był usłyszany z daleka głos panny Bulstrode.
Isolda stała w objęciach Caesara Lestrange'a, swojego narzeczonego, bezpieczna i harmonijna. Nie potrzebowała tej dziwnej, egoistycznej troski kobiety, która śmiała nazywać się jej przyjaciółką, choć zasługiwała na najbardziej lodowatą formę nienawiści. Zimny wiatr zwiał szal Agathy, gdy patrzyła w oczy Caesara, spojrzeniem pełnym dźwięków fortepianu i rosy błyszczącej na źdźbłach trawy. Odnalazła w jego źrenicach zaszyfrowane szlaki dawnych wieczorów, kropki na mapie Anglii wyznaczające wszystkie miejsca, w których zatracali się wspólnie, nie znając do końca swoich rysów twarzy, zniekształconych przez opary dymu i smak czystego alkoholu; odnalazła to w jednej sekundzie, wiedząc, że to już zakończone, jak wiersz bez puenty, ale za to z decydującą, stanowczą czarną kropką. Kropką w kształcie łagodnych oczu Isoldy.
Miała nadzieję, że będa szczęśliwi. To była szczera nadzieja, taka, na którą stać tylko osoby przegrane, ale wolne od wszelkich roszczeń wobec świata. "Isolda może dać mu prawdziwą miłość" - pomyślała bez goryczy. - "Coś nieskończenie większego i piękniejszego od rozmytych akwarelowych nocy w moich ramionach. Coś, co go uratuje." Agatha nie umiała nikogo uratować. Mogła jedynie słuchać spójnego dwudźwięku oddechów narzeczonych, trzymać pijaną głowę wysoko uniesioną i mieć nadzieję, że Caesar nigdy nie skrzywdzi Isoldy, że nie będzie szukał baśniowych złudzeń w objęciach jakiejś innej Agathy Greengrass o tak samo smutnych oczach i inaczej brzmiącym nazwisku.
- Widzę, że jesteś pod dobrą opieką - powiedziała spokojnie. - Niepokoiłam się trochę, w końcu upijanie się na salonach to igranie z ogniem - Lestrange o tym wiedział, ona też wiedziała aż za dobrze, a jednak była pijana (może Samael Avery miał rację, mówiąc, że Agatha przesuwa granicę?) - Nie będę już wam przeszkadzać.
"Jeśli znienacka, o północy usłyszysz, jak przeciąga niewidzialny pochód z cudowną muzyką, z gwarem głosów - wtedy losu, co w końcu zawiódł cię, trudów, co poszły na marne, planów, które wszystkie okazały się pomyłką, nie opłakuj bez sensu. Jak ktoś od dawna gotów, ktoś odważny, pożegnaj ją, tę odchodzącą Aleksandrię."(1) Agatha poprawiła szal. Jej spojrzenie sięgało niezdobytych szczytów odległych gór. Nie czuła zimna w zdrętwiałych dłoniach. Płatki śniegu spadały na jej jasne włosy, a ona pozwalała im rozpuszczać się w lodowate strumienie, pełna niewysłowionej godności młodej egipskiej królowej.

(1) Konstandinos Kawafis, "Bóg opuszcza Antoniusza"


Powrót do góry Go down
Isolde Bulstrode
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t918-isolde-bulstrode http://www.morsmordre.net/t936-oktawiusz http://www.morsmordre.net/t933-czesc-isolda http://www.morsmordre.net/f149-whitehall-10-4 http://www.morsmordre.net/t1307-isolde-bulstrode#10005
magipsychiatra
24
Szlachetna
Zaręczona
Ne puero gladium
5
5
4
7
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna tańczących driad   04.07.16 18:12

Może to prawda. 
Osoby na codzień wyrafinowane, chłodne i rozsądne - idealna odpowiedź na pytanie jak opisać Isoldę Bulstrode w trzech słowach - powinny uważać bardziej i sprytnie oszukiwać  podczas gier lady Nott by nie stracić głowy. W końcu brak mi wprawy, aktualna lekkość bytu to stan nieczęsty i niezbyt mi znany. Niekontrolowany. Może za chwilę dopadnie mnie smutek i zaleję się łzami, siedząc przy tej nieszczęsnej fontannie, rujnując wszystkim wieczór? Może zachichoczę w trakcie wieczoru zbyt głośno i trochę nie w porę, tym samym sprowadzając na siebie spojrzenie pogardliwe, wręcz naganne? Poczuję jak policzki palą mnie ze wstydu - ale wreszcie coś poczuję z całą mocą. 
Jak teraz. Chociaż refleks zdaje się otępiony, w uszach lekko mi szumi, a bodźce docierają z opóźnieniem, czuję. Tyle przyjemnych doznań. Wiatr łaskoczący odsłonięty kark, śnieg trzeszczący pod stopami. Ciepły oddech na mojej skórze, rozgrzewający, zimny dotyk. 
Nie przestawaj, chcę poprosić.
Nie zmieniaj tego przyjemnego momentu w gorzką lekcję, wręcz żądam. 
Mam nadzieję, że dostrzegasz w swoich słowach nieco hipokryzji mój drogi - przecież wiem, że damom mniej przystoi, nie przystoi, ale to tylko chichot, to tylko lekkość. Nie chcę pozwolić ci na przekłucie swojej bańki, powalczę o nią trochę, dobrze mi w niej. Może jutro nie wstanę z łóżka, zmęczona, obolała, zasłaniająca się migreną, może Peony będzie musiała napoić mnie eliksirem pieprzowym, ale do jutra jeszcze tyle czasu - Czy próbujesz właśnie zająć moje myśli na najbliższe półtorej miesiąca? - powiedz tak, powiedz, że właśnie o to w tym momencie chodzi, mnie i ciebie - Dzisiaj wybierzmy życie, proszę - naprawdę proszę, ciepłymi palcami muskając twój zimny policzek. Wybierzmy dzisiaj życie, na przekór śmierci, krążącej coraz bliżej nas, próbującej zakleszczyć na naszych szyjach swoje lodowate palce. A co jeśli - co jeśli to mój ostatni Sabat? Co jesli twój? Nie zmuszaj mnie do takich myśli. 
Te sprawiają, że mam ochotę na kolejny kielich wina. 
Nie przeszkadzasz - głos Agathy sprowadza na ziemię, chociaż nie umniejsza wesołości, jej widok, równie upojonej ciężkim winem, rozbawia jeszcze bardziej - Wyszłam się przewietrzyć i spójrz kogo znalazłam - trzymając w swojej dłoni tę zimną, twoją, zbliżam do siebie całą naszą trójkę, tak cudownie nieświadoma, rozkosznie naiwna - Zakładam, że się znacie? - bo przecież wszyscy znamy się w towarzystwie, wiemy czyj protoplasta spłonął na stosie, a czyj podpalił leżące pod nim drewna, wiemy kto ma największy kominek w południowym salonie, a kto potajemnie ceruje pończochy bo nie stać go na nowe - Agatha zgodziła się zostać moją druhną - ot, temat na rozpoczęcie niezobowiązującej rozmowy. 
Raz weźmiesz ślub i nie zabraknie ci ich do końca życia.


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna tańczących driad   06.07.16 15:44

-Nigdy – nie przyzna się do błędu, nie powie tak, choć jego oczy szeptały inaczej. Mroźne, przymrużone, wpatrzone srogo w jej gładziutkie, rozanielone lico. Władczo zagarniające jej spojrzenie, błądzące po jej krwistych usteczkach, jasnej skórze stapiającej się z zimową scenerią. Jej bezbronność, ta uległość i dziewczęca natarczywość budziły w nim pożądanie, którego winien się wstydzić. Wobec przeszłości, wobec samego siebie – żałobny wędrowiec poszukujący swej ukochanej, błądzący po wysuszonej pustyni, z sercem równie jałowym, napotykając co chwila studnię, którą opróżnia do końca. By ruszyć dalej, znaleźć kolejną.
W poszukiwaniu źródła nieskończonego nasycenia. Z ustami popękanymi, spierzchniętymi. Ze wzrokiem błąkającym się po spalonych słońcem górach – gdzie jesteś, moja oazo?
Mój kwiecie. Moja różo.
-Dzisiaj wybierzmy życie – powtarza.
Lecz życia na pustyni nie ma. Tylko skorpiony kryjące się pod piaskiem. Trucizna. I szaleństwo. Tak łatwo o szaleństwo, tak łatwo się zatracić.
Dłonie opuszczają jej ciało, cofają się – to tylko Aghata. Aż Aghata Greengrass.
Nie przeszkadzasz, nie krępuj się.
Nie wiedział, czy winien być jej wdzięczny za to, że pozwoliła mu odetchnąć zapachem innym niż włosy Isoldy, czy karcić, że odebrała mu tę jedyną, gorzką chwilę rozkoszy. Może nienawidzić, bo jest przeszłością, która wraca nieustannie, nawiedza go już nie w snach a na jawie. Przeszłość o jasnych włosach panienki Greengrass, pani tysiąca historii, przeszłość przysłonięta dusząco słodkimi oparami opium, kontrastowo jaskrawa i blada, raz niewyraźna i obca, jak gdyby grał cudze życie, innym razem zapamiętywał blask jej biżuterii, szorstki jedwab szlafroku czy dotyk dywanu pod jego kolanami.
Isolda zbliża ich do siebie – nikt się nie oparł, on się nie opierał. Dotknął zimnej dłoni Aghaty, beztrosko, nieświadomie, zamknął ją w dziecięcym, niewinnym uścisku pozwalając, by utworzyli krąg win, tajemnic i nieprzebytych rozkoszy.
-Cieszę się – to tak niepodobne, takie nieprawdziwe, takie obce – Nie przeszkadzasz – jesteś zjawią? Duchem? Ścisnął jej dłoń mocniej, niepewny, nieświadomy lęków, jakie niedługo się obudzą. Bezbronny wobec wielkości tego świata i praw nim rządzących – moja droga, Eilis, cóż on z tobą uczynił?
Dlaczego cię zniszczył?
Ale dzisiaj wybieramy życie.
-Zostań – powiedział, choć jego spojrzenie krzyczało odejdź, a dłoń zamykała się na jej własnej niczym imadło – Byłyście kiedyś zimą na plaży? Jest cicho, a woda to skute lodem strzępy, niby martwe, ale, moje drogie panie, strach porywać się na te pustynne lodowisko – to tylko ułuda. Jak szczęście. Przemija, topnieje, gdy uczynisz niewłaściwy krok, toniesz pod ciężarem swoich naiwnych marzeń – Otulimy cię złotem, na tle poszarpanego morza. Watr będzie silny, będzie mroźno, ale czarująco – tak blisko, tak dużo przed nami, choć gdy stał w śniegu w samym garniturze, mógłby przysiąc, że to stanie się za chwilę.
I jedno pytanie, krótkie, bez wyrazu – a co jeśli życia nie ma?


Powrót do góry Go down
Agatha Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3059-agatha-greengrass http://www.morsmordre.net/t3107-salome http://www.morsmordre.net/t3109-panna-agatha#51073 http://www.morsmordre.net/f285-harrington-gardens-20 http://www.morsmordre.net/t3138-agatha-greengrass
Pisarka
23
Szlachetna
Panna
"I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?"
7
10
0
0
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna tańczących driad   08.07.16 2:38

Prawda, zgodziła się. Isolda stała wtedy pośrodku rozświetlonego porankiem pokoju i roztaczała wokół siebie kręgi szczęścia, jak kamień rzucony na gładką taflę jeziora. Agatha nie mogła usunąć się z zasięgu jej radości; zgodziła się, w końcu nie czekało ją już nic trudniejszego od widoku tej niewinnej błogości na twarzy przyjaciółki, zazwyczaj tak surowej w swoim opanowaniu. Uścisk chudych ramion, filiżanka herbaty, powiew wczesnego wiatru i ta myśl, że ona, Agatha, nigdy nie będzie stała na miejscu Isoldy, że nigdy nie zapyta przyjaciółki, czy będzie jej druhną, nigdy nie uczyni skromnego salonu królestwem swojego szczęścia.
Śnieg nie zna żalu ani rozgrzeszenia. Pewnie dlatego Agatha tak uwielbiała jego miękkość, która za każdym razem obiecywała jej zbyt wiele. Isolda zbliżyła ich do siebie, zamknęła w niemej trójcy, jednym, naturalnie hojnym ruchem drobnej dłoni łącząc przeszłość z przyszłością i winę z odkupieniem. W tej chwili była poetką, nieświadomą własnej twórczej potęgi, a Agatha i Caesar poddali się jej jak dzieci, upojone pięknem, winem i bielą śniegu. "A gdy kocham, kocham lepiej zimą, niźli latem; lepiej i serdeczniej drwię z wrogów swoich od czasu, gdy zima u mnie gości."(1) Nietzsche i tu miał rację.
Caesar uścisnął jej dłoń, tak jakby dotyk jej skóry mógł udzielić mu jakichkolwiek odpowiedzi. Jej ciało nie umiało jednak przemawiać żadnym z języków świata. Milczało zatem, piękniej i ciszej niż chmury. Tonęli wspólnie w trzyosobowym jeziorze mrozu - lecz nie tylko powietrze zdawało się skute lodem. Agatha poczuła nagle jakiś inny rodzaj zimna, marmurowy, grobowy, przepływający przez jej dłonie, piersi i biodra. Chłód greckich rzeźb zamarłych w nieosiągalnym pięknie. Lodowatość próchniejącego drewna. "To idzie ze mnie" - pomyślała. - "To tylko ja." Ale dłoń Caesara więżąca jej dłoń również nosiła na sobie cień tego pogrzebowego wiatru (bo wiatr nigdy nie spóźnia się na pogrzeby). Gdy zaczął mówić o zimowych plażach, zrozumiała od razu. Obydwoje bronili się przed życiem ruchomą armią metafor. Chowali się przed nim w podbitych atłasem kruchych pałacach, w których nie mógł ich dosięgnąć ten niepokonany chłód, szelest skrzydeł widmowego ptaka. Czy Isolda też była tak słaba jak oni? Agatha czuła płatki śniegu zatrzymujące się na jej rzęsach. Tak, dobrze znała zapach plaży zimą.
- To jest jak piękna baśń, którą opowiada się dzieciom, by oswoić je ze śmiercią - powiedziała cicho, w nagłym porywie szczerości.
"Jak ktoś od dawna gotów, ktoś odważny, pożegnaj ją, tę odchodzącą Aleksandrię. Przede wszystkim nie oszukuj się, nie mów, że to był tylko sen albo że słuch cię zmylił. Taką próżną nie poniżaj się nadzieją." Przeszłość pozdrawiała Agathę z oddali. "Muszę zostawić ich samych" - pomyślała. - "Tylko pary przetrwają zagładę."

(1) Friedrich Nietzsche, "Tako rzecze Zaratustra"


Powrót do góry Go down
 

Fontanna tańczących driad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Aleja Kwitnących Wiśni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Hampton Court-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18