Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
20
0
2
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Szklarnie   07.07.16 21:14

First topic message reminder :

Szklarnie

Szklarnie Slughornów znajdują się obok dworku. To właśnie tutaj są hodowane zioła potrzebne do warzenia eliksirów. Można tu znaleźć wiele rzadkich gatunków specjalnie sprowadzanych z różnych zakątków kraju i świata.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: Szklarnie   27.05.17 19:12

Nie interesowały ją plotki, nie dbała o niej. Wiedziała, że na salonach mówi się o niej stara panna; była świadom, że jest uważana za kobietę podłą i zimną, wykutą z lodu, bądź kamienia. Duch Cheshire doniósł jej kiedyś, iż damy, podczas przyjęcia w Beeston, dyskutowały czy lady Rowle rzeczywiście zakopała swoje serce pod najgrubszym lodowcem na biegunie północnym. Daphne śmiała się wówczas głośno i szczerze, będąc jedynie tym rozbawiona. Obchodziło ją wyłącznie to, co powie jej wuj Salazar oraz pan ojciec. Oni jednak dawali jej ciche, milczące przyzwolenie. Staropanieństwo nie było znowuż tak wielką ujmą na honorze rodu w obliczu zdrajców krwi, którzy mnożyli się pośród szlachty w ostatnich czasach. Prezentowała sobą godne Rowlów wartości, miała odpowiednie spojrzenie na sprawę szlamu, a ponadto nie brakowało jej bystrości umysłu i siły ducha. Nie była ckliwą kobietą, nie była też słaba - być może dlatego wciąż nie zmusili Daphne do wyjścia za mąż, choć przecież mogli. Nie ośmieliłaby się sprzeciwić woli nestora rodu w obawie przed wydziedziczeniem.
Gardziła szowinizmem wśród klasy najwyższej, lecz jednocześnie była przywiązana do swego tytułu i pozycji. Największym bólem byłoby dlań niemożność noszenia własnego nazwiska i opuszczenie Beeston.
Na to nie mogła sobie pozwolić.
Wypełniała więc swe obowiązki damy, teraz nawet częściej niźli przed wyjazdem. Była nazbyt długo nieobecna, to zrodziło jeszcze więcej plotek, musiała więc pokazywać się jak najczęściej i udowodnić, iż wszystko jest z nią w jak najlepszym porządku.
Wizyty w Westmorland nie traktowała jednak jako kary, czy przykrego obowiązku. Lubiła to miejsce i ceniła ród Slughornów, nie tylko za wzgardą dla szlam. Nie wiedzieć czemu Daphne miała w sobie ogromny talent alchemiczny, któraś prababka najwidoczniej musiała wywodzić się właśnie z rodu Evelyn, który słynął z tego, iż w ich błękitnej krwi płynęły doskonałe eliksiry. Lady Rowle z ciekawością przyglądała się roślinom w szklarni: znała się na zielarstwie dość dobrze, nie doskonale, lecz na tyle by rozpoznawała rośliny i wiedziała jak je wykorzystać w sztuce warzenia mikstur.
-Wiele słyszałam o Beauxbatons, jednakże oczywiście nie dane mi było zobaczyć Akademię na własne oczy. Nie wiem czy wiesz, milady, jednakże ja naukę odebrałam w Hogwarcie, choć zastanawiano się, czy nie odesłać mnie do Durmstrangu - tam bowiem mają wszak o wiele zdrowszy pogląd na czarną magię, niźli w Hogwarcie Albusa Dumbledore'a, gdzie się uczyłam - ]Gdyby jednak tak się stało najpewniej nie byłabym w miejscu, w którym jestem, twój krewniak, milady, profesor Horacy Slughorn nauczył mnie bardzo wiele. Jego wskazówki i rady były dla mnie bezcenne - po twarzy Daphne przemknął cień. Żałowała iż ich świat stracił tak wielkiego i potężnego czarodzieja - Przyznam szczerze, droga Evelyn, iż mój francuski nie jest wystarczająco... hmmm, biegły. A jak wiesz Francuzi nie lubią rozmawiać w języku angielskim. Ciężko było mi porozumieć się z tamtejszymi alchemikami, lecz otrzymałam od nich wiele interesujących ksiąg.
Na myśli miała oczywiście sytuacje, gdy musiała im je wyrwać niemal siłą.
-Dokładnie trzydziestego marca, zaledwie kilka dni temu.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
20
0
2
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szklarnie   30.05.17 14:33

Staropanieństwo nie było absolutnie najgorszą rzeczą, jaka mogła spotkać kobietę. Dużo gorsze byłoby przymusowe wydanie jej za mężczyznę niższego stanu, ale Evelyn łudziła się, że Slughornowie nie skazaliby jej na taki los, wskutek którego stałaby się całkowicie nieprzydatna. Więcej mogłaby dla nich zrobić jako stara panna, zresztą sama lady Adelaide Nott stanowiła idealny przykład tego, że nawet kobieta niezamężna mogła być wzorowym i użytecznym członkiem rodu. A jeszcze gorsza od tego wszystkiego była zdrada krwi, dobrowolne wyrzeczenie się rodu dla mieszańca lub mugolaka, niegodnego żadnych wyższych uczuć z ich strony. Evelyn gardziła zdrajcami krwi i wolałaby spędzić resztę życia samotnie niż dać się skusić ideami wielkiej miłości ponad podziałami. Nie wierzyła w takie bzdury, zresztą zbyt mocno była przywiązana do swoich korzeni, szlacheckiego statusu i wynikających z niego przywilejów.
Oczywiście wiedziała, że też nie była już młódką świeżo po szkole i nieubłaganie zbliżała się do umownej granicy, po której wokół kobiet zaczynały krążyć wymieniane szeptem uwagi o staropanieństwie. Mimo to czekała cierpliwie, aż ojciec znajdzie dla niej godnego kandydata na narzeczonego i miała nadzieję, że będzie to ktoś, z kim uda jej się zbudować porozumienie i kto nie zabroni jej robienia tego, co kochała robić.
Slughornowie bez wątpienia byli znani ze swojego talentu do alchemii, przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Ale nawet wrodzone predyspozycje nie mogłyby się tak rozwinąć bez odpowiedniego zaplecza, jakim były liczne księgi alchemiczne i dostępność do rozmaitych ingrediencji, a także, oczywiście, dbałość ze strony starszych członków rodu, którzy rozpoczynali nauczanie potomstwa alchemii po ujawnieniu się w nich zdolności magicznych.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Spora część członków mojej rodziny również ukończyła Hogwart, więc oczywiście, znam tę szkołę z ich opowieści. Ojciec zna całkiem sporo historii o Hogwarcie i jego okolicach. – powiedziała; nawet Auriga uczyła się właśnie tam, i chociaż były w tym samym wieku, zostały rozdzielone na czas nauki. – Wiem też, że kilkoro z was ukończyło Durmstrang. Na przykład Louvel... Mam nadzieję, że miewa się dobrze – wspomniała o bracie zmarłej małżonki jednego ze swoich braci, który wciąż podtrzymywał pewne kontakty ze Slughornami. – Ach, wuj Horacy. Był utalentowanym alchemikiem i znał się na rzeczy, chociaż muszę przyznać, że w naszej części rodziny uchodził za ekscentryka przez niektóre swoje... poglądy. – Z tego, co słyszała, nie respektował ściśle podziałów ze względu na status krwi i dopuszczał do grona swoich ulubieńców nawet mugolaków. Ojciec Evelyn wypowiadał się dość kąśliwie na temat nieprzestrzegania przez Horacego tradycyjnych podziałów i specyficznego sposobu bycia, wydawało jej się nawet, że za nim nie przepadał i nie chciał podtrzymywać z nim bliższych relacji. Ale bez wątpienia był zdolnym alchemikiem, chociaż ich pokrewieństwo nie było bliskie. Sama Evelyn widziała dalekiego wuja może kilka razy w życiu, więcej o nim słyszała, także o jego tajemniczej śmierci ubiegłego lata.
- Tak, są bardzo przywiązani do swojego języka. Mimo to liczę, że wyjazd dostarczył ci odpowiednich doświadczeń. Chyba sama muszę kiedyś zrobić sobie trochę wolnego i powspominać stare, dobre czasy – powiedziała po chwili. – Ach, więc rzeczywiście niedawno. Masz więc jeszcze czas, by na powrót oswoić się z naszą znajomą rzeczywistością. – Chociaż ostatnio jakby nieco mniej znajomą, o czym świadczyły siniaki, które wciąż odczuwała na swojej twarzy. Niespokojnie potarła policzek, myśląc z oburzeniem o sytuacji, która spotkała ją przed kilkoma dniami.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: Szklarnie   11.06.17 10:08

Zazwyczaj czarownice szlachetnie urodzone niemal obsesyjnie dbały o swą reputację i wizerunek w oczach innych. Dla niektórych było to najważniejszym zajęciem, a zarazem jedynym - naukę zakończyły w Hogwarcie, a po nim zajęły się wyłącznie bywaniem tu i tam. Bale, przyjęcia, sabaty, wieczorki muzyczne, podwieczorki - żadnego nie mogły odpuścić w nadziei, iż prędko złapią małżonka na nogi. Kobiety tak jak one nie mogły wszak nazbyt długo pozostawać niezamężne, bo była to ujma na ich honorze. Takie damy nigdy nie rozmawiały z tym, kim nie należy, z osobą niższego pochodzenia, bądź czarodziejem wywodzącym się z wrogiej rodziny - w obawie, iż ich reputację splami najmniejsza kropla. Właściwie całe ich życie było temu podyktowane i nigdy nie robiły nic, czego naprawdę pragnęło ich serce i głęboko skrywane tam marzenia; chyba, że naprawdę nie miały inszych ambicji. Takie damy prędzej świadomie zbliżyłyby się do chorego na groszopryszczkę, niż wybrały własną drogę, która może wiązać się ze staropanieństwem.
Daphne śmiać się chciało na samą myśl.
Była nazbyt ambitna, aby podzielać los takich dam. Miała w sobie zbyt silne pragnienie chwały, by pogrążyć się w bezczynności i stagnacji; nie była stworzona do roli żony i matki. Daphne Rowle została utkana z zupełnie innej materii. Z zimnego kamienia, który nigdy nie mógł nasiąknąć czułością i ckliwości, właściwym kobietom. Nie była miękka i nie poddawała się, nawet wówczas, gdy zaczęto o niej plotkować na salonach. Wszelkie nieprzyjemne plotki i obelgi pod jej adresem spływały po alchemiczce jak po piórach kaczki - nie zwracała nań uwagi, była skupiona własnych celach.
-Och, tak, mój kuzyn Louvel miewa się dobrze z tego, co mi wiadomo. On oraz jego brat ukończyli Instytut Magii Durmstrang, jednakże mój pan ojciec nigdy nie miał wątpliwości co do szkoły dla mnie... On oraz jego przodkowie ukończyli Hogwart, więc i mnie tam posłano, choć pan ojciec był świadom, że... - tu Daphne ściszyła nieco głos - W Durmstrangu mają zdrowszy pogląd na czarną magię.
Alchemiczka skrzywiła się, wspominając Klub Ślimaka. Owszem, profesor Horacy Slughorn był wybitnym czarodziejem i alchemikiem, jego wiedza imponowała młodziutkie lady Rowle, która nadwyraz chętnie uczęszczała na jego zajęcia i równie często zostawała po nich, by z profesorem podyskutować i czerpać z jego wiedzy alchemicznej jeszcze więcej. Była świadoma, iż profesor Slughorn nie był tak... rygorystyczny w sprawie czystości krwi, jednakże Tom Riddle był członkiem Klubu Ślimaka i zdawał się pozornie cenić Slughorna, więc Daphne nigdy się nie wychylała.
-Cóż, na to nic już nie można poradzić... - westchnęła Daphne - W czasach szkolnych profesor organizował jednak przyjęcia Klubu Ślimaka dla... pewnych uczniów, zaprosił mnie do tego grona i nie przypominam sobie, aby był nań obecny mugolak.
Być może pamięć ją myliła, jednakże najczęściej na owych spotkaniach zjawiał się sam Riddle oraz jego świta, której Daphne była częścią.
-Każda podróż może być dla nas nauką, jeśli tylko zechcemy wyjść jej naprzeciw. Niezaprzeczalnie wiele się nauczyłam. Powrót do Anglii nie był jednak dla mnie zawodem... Słyszałam, iż powstała policja antymugolska, czyż nie?




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
20
0
2
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szklarnie   13.06.17 13:14

Reputacja była ważna dla każdej szlachcianki, a przynajmniej dla większości z nich. Evelyn także się nią przejmowała, nie chciała, by coś kalało jej wizerunek, szczególnie w oczach rodu, bo to zdanie rodziny było dla niej najważniejsze. Chciała, by w szczególności ojciec i nestor byli z niej dumni jako wzorowej członkini rodu Slughorn, obiecującej, utalentowanej alchemiczki i dobrej kandydatki na żonę. W tej właśnie kolejności. Była jednak osobą ambitną i próbowała złapać kilka srok za ogon, znaleźć złoty środek między spełnieniem własnych pragnień a spełnieniem oczekiwań krewnych. To nie musiało się wykluczać, zresztą każdy rozsądny mąż powinien docenić fakt posiadania małżonki biegłej w alchemii. Niemożność rozwijania swoich pasji byłaby dla Evelyn wielką tragedią i pragnęła, by nic w tej kwestii się nie zmieniło, bo nie chciałaby wyrzekać się tego, co było dla niej tak ważne i definiowało ją. Lepiej już byłoby zostać starą panną niż bezwolną marionetką lub... zdrajczynią. Więc pod pewnymi względami mogłaby zgodzić się z Daphne, która zresztą i tak zdawała się nie przejmować plotkami.
- To dobrze – skwitowała jej słowa. – Tak, również słyszałam te pogłoski na temat Durmstrangu. Ale w przypadku naszego rodzeństwa wyborem był tylko Hogwart albo Beauxbatons. Nasza matka nie pozwoliłaby na wysłanie nas w takie miejsce. – Guinevere nie zniosłaby myśli o swoich dzieciach w tym dalekim, zimnym kraju. O wiele bardziej wolała, żeby trafiły w miejsce, w którym uczyła się część ich rodziny. Jeśli zaś chodzi o stosunek do czarnej magii, i wśród Slughornów zdarzały się przypadki zainteresowania nią, szczególnie pod kątem alchemii. Sama Evelyn miała za sobą zbłądzenie w odmęty tych mniej legalnych czarów, chociaż skupiła się bardziej na poszerzeniu wiedzy o czarnomagicznych wywarach. Oczywiście prawie nikt poza kilkoma najbardziej zaufanymi osobami o tym nie wiedział, więc przemilczała tę kwestię.
- Możliwe, że pogłoski o mugolakach są przesadzone, ale słyszałam takie opinie. Może miało to miejsce w czasie, kiedy już ukończyłaś Hogwart albo zanim do niego trafiłaś. Te wzmianki budziły pewien niepokój mojej rodziny – przyznała; jej ojciec wydawał się bardzo niechętny wobec pomysłu zaproszenia szlamy do grona wybrańców. Jego zdaniem mugolakom powinien wystarczyć sam fakt, że w ogóle mogli uczyć się magii wśród dzieci czarodziejów.
- Chętnie skorzystam z takiej możliwości, gdy tylko nadarzy się odpowiedni moment – powiedziała; może w wakacje uda jej się wyjechać gdzieś choć na kilka dni. – I rzeczywiście, po marcowym referendum powołano do życia taką formację. Pytanie tylko, na ile skutecznie będą dbać, żeby nasza magiczna społeczność była bezpieczna przed zakusami mugolaków? – Biorąc pod uwagę, co spotkało ją kilka dni temu, wcale nie czuła się tak bezpiecznie, stając się obiektem napaści osobnika niezadowolonego z nowych reform, ale kto wie, co przyniesie przyszłość? W samej Evelyn wciąż było sporo złości po tamtym incydencie, więc uważała, że ktoś powinien pilnować, by szlamy znały swoje miejsce w szeregu. – Niepokoi mnie jedynie myśl, że po wyjściu z konfederacji zaczniemy napotykać na problemy w kwestii sprowadzania rzadszych ingrediencji. To może uderzyć nawet w nas, alchemików. – Mimo dystansu do ministerstwa popierała swego rodzaju legalizację podziałów wywyższających czystą krew nad mugolską, ale nie wszystkie reformy jej się podobały. Jak się miała wkrótce przekonać, że jej obawy nie były bezpodstawne i niektóre ograniczenia mogły odbić się także na alchemikach.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: Szklarnie   18.06.17 12:27

Dzięki Morganie Daphne miała w życiu o wiele większe ambicje niźli nieskazitelna reputacja damy, żony i matki. Prychała pod nosem na samą myśl o podobnej stagnacji i, w jej oczach, upodleniu czarownicy. Jeśli tylko by mogła śmiało wygłosiłaby propozycję, by takim kobietom zabierano różdżki - po cóż im one, skoro ograniczają swą rolę do chodzącej klaczy rozpłodowej i służącej własnego małżonka? Daphne od najmłodszych lat była przekonana, że jej rolą jest bycie przede wszystkim czarownicą. To właśnie przekazano Rowlównie w genach: potężną magię płynącą z czystości krwi, nieskażonej choćby odrobiną szlamu. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni szlachetnego pochodzenia winni byli dbać o rozwój swych czarodziejskich zdolności i mocy, aby nie zaprzepaścić swego dziedzictwa. Nim wszak była przede wszystkim magia, dopiero później tradycja. Przekonania Rowlówny były wręcz dla niektórych skandaliczne, lecz również wynikały z jej pochodzenia - miała w sobie krew Rowlów. Magów niezłomnych, brutalnych, silnych. Była wilczycą z krwi i kości, nie mogła więc giąć karku przed byle mężczyzną i pozwalać, by uczynić z siebie służącą.
Wcale nie żałowała, że przez to wiele dam nie ma o niej dobrego mniemania. Wystarczyła jej pozycja w świecie alchemików, a także posada w Departamencie Tajmnic.
-To znaczy w jakie miejsce? - spytała uprzejmie. Słyszała wiele o akademii magii we Francji i na podstawie samych tychże pogłosek nie miała o niej dobrego mniemania. Akademia ta w oczach Daphne była dobra dla dziewczątek ze swym naciskiem na sztuki piękne. Ugryzła się w język, by nie zapytać, czy lady Slughorn woli, by jej córki lepiej malowały i tańczyły, niźli posługiwały się własną różdżką.
-Nie jestem politykiem, milady, ciężko mi powiedzieć... - zaczęła powoli, gdy przez uchylone drzwi szklarni wleciała biała płomykówka, której Daphne nie znała, lecz ku jej zdziwieniu sowa wylądowała na krzaku obok niej i wyciągnęła służalczo w jej stronę nóżkę, do której przywiązany był maleńki zwitek pergaminu. Daphne ujęła go w dłonie, po czym przeczytała szybko.
-Och... wybacz mi, pani, lecz muszę udać się do Ministerstwa. Dziękuję Ci za poświęcony mi czas - pożegnała się uprzejmie, po czym rozległ się głośny trzask, a Daphne zniknęła sprzed oczu Evelyn.

/ zt




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
20
0
2
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szklarnie   19.06.17 11:01

Dla Evelyn magia była czymś bardzo ważnym. Bez niej nie mogłaby zajmować się alchemią ani wieloma innymi interesującymi rzeczami. Bez magii nie byłaby warta wiele więcej niż mugole, których niższość polegała między innymi na tym, że magii nie posiadali i nie znali, żyjąc w niezwykle ubogim świecie, przynajmniej tak wyobrażała to sobie Evelyn, która właściwie nic o ich rzeczywistości nie wiedziała. Wszyscy czarodzieje posiadali magię, ale szlachetnie urodzeni posiadali jeszcze odpowiednie pochodzenie i tradycje, co stawiało ich odpowiednio wyżej nad czarodziejami o nieszlachetnej krwi. Evelyn wiedziała, że trzeba o to dbać, zwłaszcza w takich czasach jak obecne. I o ile całkowicie rozumiała pragnienie wiedzy i rozwoju, tak nie potrafiła pojąć kobiet, które podejmowały się typowo męskich i często niestosownych zajęć, jak aurorstwo czy ściganie niebezpiecznych stworzeń. Sama jednak skrycie marzyła o wyrobieniu sobie pewnej pozycji w środowisku alchemików, chciała w przyszłości być jak ojciec. Życie, jakie wiodła jej matka, tak naprawdę było nudne; Guinevere Slughorn była prawdziwą damą, a jej głównym zajęciem było pojawianie się na salonach i często ubolewała nad tym, że jej mąż i dzieci wolą zajmować się alchemią niż jej towarzyszyć podczas podwieczorków i innych towarzyskich okazji. Nie czuła się dobrze, będąc Slughornem, choć mąż zapewnił jej względnie dużą swobodę i nie ingerował w jej życie, tym bardziej że spełniła swój obowiązek – wydała mu aż czwórkę potomstwa.
Trudno było powiedzieć, jak potoczą się te zmiany. Niektóre z nich niepokoiły Evelyn, bo nawet ojciec mówił, że mogą stanowić pewien problem dla alchemików, jeśli pójdą zbyt daleko, ale miała nadzieję, że nadal będzie się dało sprowadzać rzadkie składniki. Potrzebowali ich żeby warzyć eliksiry, a nie wszystko mogli wyhodować sami. Nie zdążyły jednak porozmawiać o tej kwestii, ponieważ chwilę po tym, jak Evelyn podjęła ten temat, do szklarni wleciała nieznana jej sowa, która przyniosła dla Daphne jakiś list.
- Oczywiście, rozumiem że pilne sprawy wzywają. Także dziękuję za nasze spotkanie – powiedziała tylko, domyślając się, że być może były to jakieś sprawy zawodowe. Skinęła głową na pożegnanie, a kiedy Daphne ją opuściła, wróciła do swoich zajęć.

| zt.




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
 

Szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Szklarnie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Westmorland, dworek nad zatoką-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17