Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tyły posiadłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Tyły posiadłości   08.07.16 12:20

First topic message reminder :

Tyły posiadłości

Tereny oddzielone od reprezentacyjnych ogrodów i pałacowych balkonów mieszczące się z tyłu rezydencji lady Nott. Są to tereny mniej okazałe, bardziej zaniedbane, gdzie goście nie mają prawa wstępu - dróżka ku tej części ogrodów wychodzi z komnat kuchennych i ciągnie się przez różnego rodzaju składziki oraz szopy, których zawartość może znać jedynie Merlin. Korony wysokich, rozłożystych drzew zasłaniają nieporządek, by nie był widoczny z pałacowych balkonów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott http://www.morsmordre.net/t1542-tatsu http://www.morsmordre.net/t1531-percy http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

5
25
0
0
0
10
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 22:50

Udało się; jasna tkanina przywarła do kamiennego parapetu, łącząc się z nim nierozerwalną siłą zaklęcia. Szarpnął jeszcze prześcieradłem z całej siły, dla pewności, z zadowoleniem stwierdzając, ze połączenie wydawało się stabilne. Podniósł się, oglądając się za siebie i sprawdzając, co robili pozostali, ale nadal nie miał zamiaru na nikogo czekać – chciał po prostu jak najszybciej dotrzeć do tkwiącej piętro niżej Inary. Nie liczył już co prawda, że uda mu się zaciągnąć ją z powrotem do rezydencji, ale w żadnym wypadku nie mógł pozwolić jej na realizację kolejnych nierozsądnych pomysłów w pojedynkę, nie mówiąc już o – o zgrozo – samotnym ściganiu cienia.
Przerzucił prześcieradło na drugą stronę okiennej ramy, przez sekundę obserwując, jak leciało w dół, szarpane wiatrem; przepuścił Lorne, czekając, aż rzuci zaklęcie (które najwidoczniej zmiękczyło taras, szkoda, że dopiero teraz) i aż wyskoczy, podążając śladem Quentina i Inary. Dopiero wtedy sam zabrał się za karkołomną wędrówkę; zsunął z ramion marynarkę, stwierdzając, że tylko by przeszkadzała, nie zwracając uwagi na mroźne powietrze, bez trudu przedostające się przez cienki materiał eleganckiej koszuli. Schował różdżkę do kieszeni, chwycił oburącz powiewającą tkaninę… i przeszedł przez kamienny parapet, najpierw jedną, a później drugą nogą, mając nadzieję, że prześcieradło okaże się wystarczającą asekuracją i że nie ześliźnie się po daszku, łamiąc obie nogi.




love, I have wounds
only you can mend


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 22:50

The member 'Percival Nott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 31


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
24
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 22:58

Upadek był bolesny, ale pierwsze oszołomienie minęło, gdy płaszcz, na którym się opuszczała wyślizgnął jej się z palców, znacznie przyśpieszając zjazd na dół. Skrzywiła się czując jak rozdziera sobie ramię i nabija kilka siniaków, ale zdusiła krzyk, słysząc swoje imię niesione percivalowym głosem. Nic się nie stało przecież, nawet jeśli przed oczami pojawiły się mroczki, a w głowie załomotał szum.
- Nic mi nie jest - powiedziała bardziej do siebie, uprzedzając ewentualne pytania. Podniosła się powoli, widząc jak dołącza do niej Quentin. Uśmiechnęła się do mężczyzny słabo, ale adrenalina stłumiła narastającą falę emocji, pozwalając (częściowo) skupić się na aktualnym zadaniu. Nie widziała co dokładnie działo się na górze, ale nie było czasu na zastanawianie. Nawet jeśli męskie grono uważało inaczej, nawet jeśli intuicyjnie wyczuwała, że czeka ją nieprzyjemna rozmowa (wywołująca jeszcze bardziej nerwowe gesty)...nie mogła, ani nie miała zamiaru nigdzie się wycofywać. To nie było by do niej podobne. Było zresztą za późno, a drżące początkowo dłonie zacisnęła, by zacisnąć palce na swojej różdżce. Zerknęła jeszcze w dół oceniając odległość.
Za wysoko. Nawet jeśli pozostali za chwilę pojawią się obok niej, to musieli znaleźć szybki (i bezbolesny) sposób, by dostać się na ośnieżoną ziemię. Uwagę przykuły rozłożyste, acz wysokie drzewa, oblepione czapami śniegu. A gdyby tak zrobić z gałęzi schodki? Tylko..czy zaklęcie w stanie, w jakim się znajdowała, miało szanse na powodzenie? Zanim jednak wypowiedziała inkantację, rozległ głos na górze i najpierw z okna wychylił się Lorne, podążając jej śladem na dół, a chwilę później, pojawił się i...Percival, który upadł obok niej. Mimowolnie podążyła ku niemu, mając nadzieję, że dziwnie miękki teraz taras - zamortyzował zetknięcie z oblodzoną powierzchnią. raz jeszcze złapała go za ramię, ale nie odezwała się, odwracając głowę w stronę drzew i pierwotnego zamiaru. Tak czy inaczej, musieli zejść niżej.
- Planta auscultatoris - musiała przynajmniej spróbować, dlatego jej różdżka wskazała rozłożysty dąb obok tarasu.





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 22:58

The member 'Inara Carrow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 95


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 23:01

Rudzielec spostrzegł, że mimo zaklęcia szafa nadal była zamknięta, a ludzi w pomieszczeniu ubywało. Nie wiedział, czy warto znów próbować walczyć z szafą, czy iść za pozostałymi. A co, jeśli w tej szafie byłoby coś pomocnego? Myślał nad tym jeszcze chwilę, lecz stwierdził, że szkoda na to czasu i ruszył za pozostałymi, by chociaż cało zeskoczyć na taras. Żeby tylko sobie noc nie połamał, bo jakoś nie widziało się jemu wizyta w mungu,





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 23:01

The member 'Barry Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 10


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   09.07.16 23:49

Porobił się chaos, więc mg się jednak wciśnie wcześniej, na odpis macie 24h od teraz, piszecie w dowolnej kolejności.

Quentin, zwinnie zeskoczyłeś na taras.

Darcy, zajęłaś się szafą, nie byłaś pewna, czy twoje zaklęcie zostało rzucone poprawnie, lecz po otwarciu drzwiczek mebla nie dopadła cię żadna pułapka, a ty nie znalazłaś nic oprócz kilku pajęczyn.

Percival, twoje zaklęcie zadziałało bardzo dobrze. Było wystarczająco skuteczne, żebyś mógł bezpiecznie zejść po nim na dół.

Lorne, twoje zaklęcie uderzyło w posadzkę tarasu. Wiesz, że rzucone przez ciebie zaklęcie nie jest potężne i z pewnością nie obejmie całego tarasu, ale jeśli komuś się poszczęści i trafi na zaczarowaną część, z pewnością uda się w ten sposób zamortyzować upadek. Wyskoczyłeś przez okno i upadłeś na kolano, które wnet zatopiło się w miękkiej kafelce jak w gąbce.

Inara, prześlizgując się po dachu otarłaś sobie ramię i bok, rozdzierając materiał sukni na żebrach. Zadrapanie było bolesne, ale nie było niczym, co mogłoby cię powstrzymać, po chwili, którą potrzebowałaś, aby dojść do siebie, mogłaś dalej działać. Twoje zaklęcie pozwoliło ci przejąć kontrolę nad drzewem, które usłucha twoich rozkazów.

Barry, poślizgnąłeś się tuż przy oknie, zjechałeś po powierzchni krótkiego daszku na plecach, rozdzierając materiał szaty, a następnie upadłeś na czworaka, zanurzając nagie dłonie w lodowatym śniegu. Coś strzyknęło ci w nodze, spazmatyczny ból nie pozwolił ci wstać  - prawdopodobnie coś stało się z twoją nogą.

Przypomnienie sytuacji: Jeśli spróbowaliście wyjrzeć przez okno, dostrzegliście, że znajduje się ono na bardzo wysokim drugim piętrze - sale w posiadłości lady Nott wydawały się wyjątkowo strzeliste. Tuż pod oknem znajdował się częściowo zadaszony taras. Możliwe, choć nierozsądne, byłoby spróbować ześlizgnąć się po lekko pochylonym dachu, a następnie zeskoczyć na ów taras. Blisko niego wiły się grube, nagie gałęzie wysokich drzew - po których prawdopodobnie dałoby się zejść na dół. Zarówno taras, jak i ziemię, zdawały się pokrywać gęste zaspy śniegu. Wyjście na taras z całą pewnością byłoby łatwiejsze z piętra niżej, ale musieliście zdawać sobie sprawę z tego, że nie mieliście dużo czasu.

Kary do rzutów:

Darcy: -12
Inara: -20
Barry: -16
Caesar: -10
Lorne: -10
Percival: -16
Quentin: -12


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 0:13

Nie spodziewał się tego, że tuż przed skokiem potknie się. Nie było to przyjemne, bo zjechał po plecach czując jednocześnie dachówki jak i śnieg jak i to, że materiał szaty poprostu sobie poszedł. I chyba strój do wymiany, czy raczej do kupienia Carrowom. Jak on się im wytłumaczy, jak swojemu rodzeństwu się wytłumaczy. Nie ma zielonego pojęcia.
Skoczył, niczym lot, na cztery łapy, lecz zaraz poczuł na nodze spazmatyczny, wręcz chwilowo nie do zniesienia ból. Przewrócił się na plecy czując, że ma zimne od śniegu dłonie i złapał się za bolące jego miejsce w nodze. Chciał spróbować wstać, lecz kończyło się to na bólu.
- Biegnijcie beze mnie. Ja nie dam rady. - rzucił skrzywiony i pochylony nad ranną nogą. Jego przygoda na dziś chyba się tutaj zakończyła. Nie chce być kulą u ich nóg, jeśli mogą złapać zabójcę. Przynajmniej Weasley nie będzie i przeszkadzać. W razie gdyby ktoś próbował jego podnieść, on energicznie machał rękoma, by zamiast tracić czas, ruszył dalej do przodu. Dopiero potem sobie wezwie pomoc.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 1:34

Darcy zagladajac do szafy nie odkryła w niej nic szczegolnie interesującego. Kilka nieciekawych pajeczyn niechcących opuścić rak kiedy juz sie do nich przyczepily i to wszystko. Zamknela ja trochę z lekkim zawodem. Przez chwile miala wrażenie, ze cos poczula, jakas odrobine zainteresowania, byc moze strachu. Zaraz jednak wrocila ta sama apatia. Odsunela sie od szafy. Nie szukała tu wrazen. Nic zreszta nie bylo jej obecnie w stanie poruszyc. Nawet nie Bardzo agresywny daszek, ktory zdawal sie rozrywać wszystkim odzież. Kiedy inni kombinowali nad zejściem w dol, Darcy przysiadla na parapecie, obserwujac ich zmagania. Sadzila, ze wygladali dosc śmiesznie turlajac sie z daszku na taras i rozdzierajac przy tym drogie materialy szat szytych na miarę. Chociaz kiedy zerknela na skrawki tej nalezacej do Weasleya to ta pochodzila chyba z watpliwie naturalnego materialu. Rosier ostatnie spojrzenie poslala Caesarowi, który chyba dosc uważnie pilnowal jej zeby nie opuszczala tego pomieszczenia, na pewno nje w tak niebezpieczny sposób, jaki to robili wszyscy przed nia. W koncu jednak musiala glosno zauwazyc.
- Nie ma czasu na negocjacje, Caesar. Schodze na dol. Mozesz mi w tym albo pomoc, albo patrzeć jak skrecam sobie kark - zadecydowala za niego skoro milczal.
Podeszla do niego, wpatrujac sie w jego teczowki oczu z pewnoscia co do każdego wypowiedzianego przez siebie slowa. - Wiec jak bedzie?
Zanim zdazyl zaoponowac, odwróciła sie na piecie i korzystajac z podparcia jego ramienia, poprawiajac suknie wspiela sie na parapet. Tam zastukala kilka razy butami o oblodzona dachowke i dopiero kiedy zarzucila na jedno ramie wlosy, ktore we wczesniejszym biegu uciekly jej z upiecia, wtedy, znizajac poziom do kucniecia, sprobowala przytrzymujac sie z jednej strony ramienia Lestrange'a, a druga ręką przytrzymujac zaczepione przez Percivala przescieradlo, zsunac sie powoli w dol, stopniowo cofajac dlon z ramienia mezczyzny na chlodna dachowke obok siebie. Jedna reka kontrolujac przytrzymywanie sie materialu, wychylila sie ostrożnie w przod.
- Gdyby lord, lordzie Burke, stanął w bezpiecznej dla mnie pozycji pod tym daszkiem to Twoja lordowska duma na pewno by na tym nie ucierpiala.
Darcy zwrocila sie do niego slowa intonujac grzecznie aczkolwiek ponaglajaco. Jesli byl moment w jakim odpowiednio byłoby zgrywac dżentelmena to właśnie teraz ten moment powinien najlepiej zaistniec.
Gdyby Darcy byla w lepszej kondycji psychicznej, prawdopodobnie pomyslalaby co wypada, a czego nie wypada damie. Teraz jedynie instynktownie zadbala o buty, prezencje i suknie. Zdrowie i życie to to z czym liczyla sie dopiero w drugiej kolejnosci. Miala wrażenie, ze na tą chwile w swoim życiu nie miala niczego do stracenia
Nawet jej narzeczony wydawal sie podobnego zdania calkowicie nie dbajac o los swojej przyszlej zony.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 1:34

The member 'Darcy Rosier' has done the following action : rzut kością


'k100' : 93


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
24
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 12:02

Mimo, że ręka jej drżała, a w głowie kołtuniły się bezładnie myśli, skupienie uwagi na wykonywaniu zadaniu - poskutkowało. Czar powiódł się i z ulgą odetchnęła, gdy rozłożysty dąb stał się posłuszny jej woli. Poruszyła różdżka raz jeszcze, już bez żadnej inkantacji, by pokierować drzewem, które za zadanie miała stworzyć prowizoryczne, plecione z gałęzi schodki - idące od tarasu aż na sam dół. To miało pozwolić na bezpieczną już i zdecydowanie szybszą (wyłączając skoki) wędrówkę na ośnieżoną ziemię. Dopiero gdy ukończyła zadanie, cofnęła się krok i puściła zaciskaną dłoń z ramienia Percivala. Powinna chyba oduczyć się podobnego nawyku - Chyba teraz łatwiej pójdzie nam schodzenie - odwróciła twarz ku mężczyzna, ale tylko ulotnie zatrzymała wzrok na jego twarzy, nie będąc pewną, jakie emocje tam odnajdzie. Nie mogła teraz się nad tym zastanawiać, dlatego zbliżyła się do ściany, akurat gdy zeszła panna Rosier - Chodź ze mną Darcy - chwyciła kobietę delikatnie za rękę i pociągnęła za sobą, najpierw docierając do brzegu tarasu, potem pokonując balustradę, by ostatecznie wejść na utworzone przed chwilą, dębowe zejście. Musieli się spieszyć. Mimo, że wybrali drogę na skróty, mroczny cień za którym podążali, wciąż był gdzieś przed nimi - Lordzie Weasley, jest pan pewien? - nie znała się na uzdrowicielskie, więc nie była pewna, na ile Barry mógł chodzić. I zdaje się, że żadne z uczestników nie potrafiło magii leczniczej. Czy rudowłosy męzczyzna był w stanie pójść dalej z nimi? Plusem było, że nie znajdowali się daleko od dworku lady Nott, pomoc powinna była nadejść szybko.
Czuła delikatne pieczenie na rozdarciu boku i ramienia, ale i te wrażenia od siebie odsunęła, gdzieś po drodze, mimowolnie zakryła miejsce pulsujące delikatnie bólem. Jeszcze jedno spojrzenie za siebie, upewniając się, że pozostali idą jej śladem, że on idzie z nią.
Tylko tym razem jej palce zaciskały się na kobiecej dłoni.
Zeszły na dół.

Założyłam, ze nie trzeba już rzucać za schodzenie, skoro mamy te prowizoryczne schodki Embarassed





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real



Ostatnio zmieniony przez Inara Carrow dnia 10.07.16 14:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott http://www.morsmordre.net/t1542-tatsu http://www.morsmordre.net/t1531-percy http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

5
25
0
0
0
10
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 13:06

Powinien być wdzięczny, że pulsująca w żyłach adrenalina i mroźne powietrze, tymczasowo przegnały z jego organizmu niepotrzebne emocje, nadając jego ruchom i działaniom jakiejś mechaniczności. Wiedział, że nie było już czasu, żeby odesłać Inarę i Darcy z powrotem do sali balowej, nie mieli też zbytniej możliwości powrotu, innej niż (zapewne zamknięty od zewnątrz) taras; pozostawało im iść do przodu, a jemu konkretnie – pilnować, żeby trzymającej go za ramię kobiecie nie stała się krzywda.
Zaczekał, aż skończy wykonywać skomplikowane zaklęcie; w innych okolicznościach zapewne byłby pod wrażeniem, ale aktualnie skupiał się bardziej na paskudnym rozdarciu w wyjściowej sukience, spod którego prześwitywała jasna, poznaczona rozcięciami skóra. Na zadrapania i siniaki nie był w stanie nic poradzić, jednak zapaleniu płuc miał już zamiar zapobiec. Wyswobodził się z jej uścisku, z ośnieżonego tarasu podnosząc jej płaszcz, który upadł kilka metrów dalej, częściowo niknąc w śniegowej zaspie; otrzepał go z lodowatego puchu i bez słowa wrócił do niej, narzucając jej ciepłą tkaninę na ramiona i pilnując, żeby wsunęła w nią obie ręce. Milczenie mu ciążyło, chyba powinien był coś powiedzieć, ale jedyne słowa, które znajdował na języku, były słowami wyrzutu – te z kolei musiały poczekać, robienie sceny tu i teraz było raczej kiepskim pomysłem.
Nie czuł specjalnych wyrzutów sumienia, pozostawiając Weasleya samemu sobie. Obejrzał się w jego kierunku tylko raz, sprawdzając, czy w ogóle przeżył upadek; krzywił się i trzymał za nogę, nie wyglądał więc, jakby miał w ciągu najbliższej godziny wyzionąć ducha, a istniało wysokie prawdopodobieństwo, że do tego czasu ktoś miał go znaleźć. Odwrócił się więc, nie oglądając więcej za siebie i milcząco wyminął obie kobiety, tak, by znaleźć się na przodzie. – Trzymajcie się w środku – powiedział, brzmiąc chłodniej i ostrzej niż początkowo zamierzał, po czym przeskoczył sprawnie przez balustradę i ruszył w dół, sprawdzając od czasu do czasu, gdzie znajdowali się pozostali.




love, I have wounds
only you can mend


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 http://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 http://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 http://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle http://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
20
0
0
10
5
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 15:18

Mroźny wiatr wieje nieubłaganie, mam duszę na ramieniu widząc dystans dzielący okno od podłoża. Śnieg teoretycznie mógł zamortyzować upadek, o ile nie był przemarznięty. Nie chcę tego sprawdzać z takiej wysokości. Wstrzymuję oddech i skaczę pełen nadziei, że nie zabiję się stawiając stopy na tarasie. Nie, tak naprawdę byłem przekonany o swej rychłej śmierci. Zastanawiałem się jedynie jak bardzo będzie boleć. Ku mojemu zaskoczeniu stoję twardo na równych nogach, na tarasie. Oglądam się zdziwiony kilka sekund, po czym zadzieram głowę do góry. W mgnieniu oka pojawia się prześcieradło, płaszcz, drzewo, schodki. Część osób skacze, inna część czeka na cud. Niczego nie rozumiem.
Nie szkoda mi Weasley'a, kiedy ten narzeka na nogę i każe nam iść na przód. Z chęcią go posłucham. Koncentruję się na dziewczęciu (siostrze Tristana?), które postanowiło do nas dołączyć później.
- Naturalnie - mówię krótko i na temat. Pomagam jej zejść, skoro lord Nott zajęty był kimś innym. Według mnie panie trochę spowalniają pościg, ale ostatecznie ich zaklęcie okazuje się przydatne. Możemy po schodkach rzucić się w dół za nie wiadomo czym. O ile jeszcze to tu gdzieś jest, nie jestem co do tego przekonany. Robi się coraz chłodniej, zaciskam mocniej ręce na różdżce jakby to miało mi w czymś pomóc. Próbuję uspokoić oddech. Wdech i wydech.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 16:03

Darcy w istocie byc mkze spowalniala ten poscig. Arystokraci nie mieli jednak wyjscia. Skoro juz kobiety podążyly za nimj, bezpieczniej było je trzymac przy sobie niż kazać im samym wracac do sali balowej. Po drodze przecież morderca w dalszym ciągu mógł grasowac na niewinne dusze. Wszystkim jednak powinno zalezec na schwytaniu sprawcy. Inarka gnala przed siebie zdecydowana, bardziej niz jeden mężczyzna w towarzystwie. Bardzo rwalo ja do niebezpieczeństw. Darcy w niewyjaśniony dla siebie sposob, czula jakby podazanie za morderca bylo teraz czyms czego potrzebowala. Ostatnio miala wrazenie, ze wrecz szuka okazji do stawiania siebie w zagrazajacej jej pozycji. Pociagnieta przez Inare zastukala butami o śliska posadzke na tarasie.
- Daj spokój, to Weasley. Poradzi sobie.
Cały rod żył jakos bez swojego majątku i im sie to.udawalo. Byli jak szczury. Przeżywali nawet najgorsze. Szkoda bylo wiec sie nimi martwic. Rosier zareagowalaby inaczej gdyby tam lezal ktos jej bliski. O jej nazwisku czy z rodzin z ich rodem zaprzyjaznionych. Odwrocila sie w szybkim kroku, zeby uklonic sie lekko w podziękowaniu lordowi Burke. Zaraz jednak musiala spojrzec sobie pod nogi, schodzac razem z inarka z podstepnie wyglądających schodkow.
- Bezbledna kontrola, Inaro - skomentowala, pomagajac sobie nawzajem razem z lady Carrow kiedy schodzily na snieg na dol. Percival szybko wybiegł przed nie, wyjatkowo zuchwale uznajac, ze potrzebowaly jego ochrony. Chociaż moglo to kobietom schlebiac, Darcy poslala wymowne spojrzenie kolezance - Troskliwy - skomentowala w tym momencie czując dziwne osamotnienie, mimo bliskosci Inary. To poczucie odrębności i odosobnienia poglebilo sie z momentem zawieszenia wzroku na Lorne. Wpatrywala sie w lorda Bulstrode przez ramię, żałując, że nie ma z nimi Tristana. Nawet jeśli ten wszelkimi środkami ostrożności probowalby ja cofnąć do bezpiecznego budynku, bylo to lepsze niz apatyczny stosunek Lorne. Poslala mu lekki uśmiech zanim odwróciła sie przed siebie. Rzeczywistosc byla taka, ze dla Tristana teraz w wiekszym stopniu liczyla sie Evandra. Nawet jesli przez Darcy przemawiala gorycz i konsekwencje rzuconej na nia klatwy, byla w tym odrobina prawdy.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tyły posiadłości   10.07.16 22:39

To się nie działo – Darcy nie biegła za nimi, nie parła prosto w gorące, trawiące jęzory niebezpieczeństwa. Nie robiła tego.
Był rozdarty. Pędzić za mordercą, który śmiał podnieść rękę na ich świętość czy odprowadzić siostrę swej kochanej Marie do ojca? Dlaczego ta kobieta krzyżowała mu plany? Dlaczego stawała mu na drodze do zemsty, do dokonania sprawiedliwości? Dlaczego narażała się w tak głupi, nieodpowiedzialny sposób?
Marie nie byłaby zadowolona. Marie nie zachowałaby się w ten sposób. Pozwoliłaby, aby mężczyźni uczynili to, co do nich należy. I wrócili z tarczą lub na tarczy.
Darcy, miej litość.
Jeśli nie dla siebie, dla rodziny.
Na jej tyradę nie odpowiedział nic, nie miał zresztą do powiedzenia nic z czego mogłaby być zadowolona. Obdarzył ją jedynie gniewnym spojrzeniem, za którym czaiła się pożerająca go bezradność. Mógł ją zatrzymać, chwycić za ramię i trzymać, choć będzie się wyrywać, mógł. Mógł też pchnąć ją z okna i spoglądać jak skręca kark – naiwnie odważna, głupia.
Wybacz mi, Marie.
Twoja siostra sama wybrała tę drogę – patrzył bez słowa jak Darcy umyka przez okno. Ruszył za nią – w głębi duszy nadal czuł obowiązek, aby pilnować jej pleców - wyskoczył na daszek, aby zejść po linie na taras, gdzie dogorywał ranny Weasley.
Niezdolny do walki. Do pościgu. Nieprzydatny. Zbędny. Dlatego Caesar bez słowa ruszył schodkami na dół nie słuchając jego ckliwych wyznań.


Powrót do góry Go down
 

Tyły posiadłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Hampton Court-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18