Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ptaszarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ptaszarnia   11.07.16 22:25

Ptaszarnia

Konstrukcja ta obejmuje nie tyle samą zadaszoną ptaszarnię, dla wolno latających ptaków, co cały kompleks pomieszczeń i areałów dla sympatyków magicznej ornitologii. Obok woliery można ujrzeć również oszklone wystawy wewnątrz budynku. Te za swoimi szybami obejmują przestrzenie dla posiadanych w kolekcji ogrodu magizoologicznego ptaków ozdobnych. Niektóre z nich łączą się z otwartymi wolierami, inne stanowią raczej zamknięte terrarium. Do części przestrzeni w ptaszarni można wejść, podziwiając piękno prezentujących się tu dumnie, najbardziej popularnych w świecie czarodziejskim, gatunków ptaków. Największym zainteresowaniem cieszą się klatki lelków wróżebników, wystawy ze świergotnikami, ptaszarnie pełne ozdobnych papug na sprzedaż, czy zamknięte i otwarte woliery z pozostałymi gatunkami ptaków ozdobnych – widzianych w kraju, jak i ściąganych zza granicy, jako ptaki egzotyczne. Całość uwieńcza okrągła aula, w której często organizowane są spotkania oraz bankiety przy okazji nabycia nowych unikatowych sztuk ptaków w ogrodzie, czy zaprezentowane są wystawy ze zdjęciami posiadanej kolekcji gatunków ptaków. Czasami przeprowadzane są tu również seminaria dla specjalnie zaproszonych gości, prowadzone przez największych znawców ornitologii. Na budynek zostało rzucone zaklęcie powiększające wnętrze gmachu, zapewniające ptakom wiele przestrzeni do rozprostowania skrzydeł.


Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   11.07.16 22:34

10 stycznia
Stoi przy jednej ze ścian, przesuwając się wzdłuż niej. Robi to bezpiecznie, próbując na nikogo nie wpaść. Namówiła wcześniej ojca, żeby pozwolił jej tu przyjść. Dzisiaj są tu jednak tłumy. Jedni przychodzą aby obejrzeć najnowsze okazy ptaków, inni tylko po to, żeby pokazać się w towarzystwie. Jest parno. Oddech Clementine łatwo przyśpieszyć. Wystarczy niewielki stres. Samo spędzanie czasu poza domem sprawia jej trudność. Nieprzyzwyczajona do długich spacerów męczy się krótkimi wędrówkami nawet pomiędzy wystawami niewiele od siebie oddalonymi. Długi czas spędziła bezpośrednio w osłoniętych szybą szklarniach. Panował tam jeszcze większy ukrop niż tutaj. Dlatego panienka Baudelaire oddycha chwilę przez usta. Luźna sukienka jaką ma dzisiaj na sobie wbrew pozorom nie ułatwia jej oddychania. Nie spodziewała się spotkać tu takich tłumów, dlatego próbuje się stąd wydostać, kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że nie dostanie tutaj tego, czego naprawdę oczekiwała  – usłyszeć, dotknąć i porozmawiać z ptakami, będącymi nowymi gatunkami ściągniętymi zza granicy. Nie jest to proste. Kluczy pomiędzy ludźmi, dopóki nie natrafia na przeszkodę. Stąd ciężko jest jej sobie przypomnieć ułożenie ścian i rozplanowanie budynku. Nie wie ile razy okręciła się wokół własnej osi. Nie potrafi zidentyfikować okien i drzwi. Chociaż zwykle instynktownie wie, gdzie ich szukać, teraz jest za dużo ludzi. Rozprasza ją za dużo rozmów. Odsuwa się od muru, przy którym stoi żeby minąć dwójkę osób, które jak sądzi, stoją jej na drodze. Wracając pod ścianę, jest spokojna, chociaż się zgubiła. Podtrzymywanie się stabilnej powierzchni dodaje jej pewności siebie. Tym razem jednak zamiast natrafić na zimną cegłę, jej opuszki palców opierają się na czymś miękkim, bardzo blisko niej – za blisko. Nie kalkulowała takiej odległości. Dłoń ma opartą na czyjejś piersi. Zadziera głowę w górę, żeby przeprosić, ale wtedy w jej nozdrza uderza znajomy zapach, którego nie potrafi zidentyfikować. Nie wie, dlaczego wydaje jej się on taki bliski. Jej zawahanie zatrzymuje ją w miejscu. Dłoń sama przesuwa się lekko po torsie mężczyzny. Szuka jakiejkolwiek wskazówki. W końcu jej palce, nie wie kiedy, zsuwają się na odsłonięty fragment skóry przy kołnierzyku koszuli. Jest rozproszona. Normalnie potrzebuje mniej skupienia, żeby przypomnieć sobie z kim może mieć do czynienia. Cofa dłoń z ciepłej skóry mężczyzny, bo domyśla się, ze właśnie z nim ma do czynienia, ale stoi w dalszym ciągu w miejscu, powietrze z ust wypuszczając wprost na jego nagą skórę. Ten drażniący nozdrza zapach nie daje jej spokoju.




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   14.07.16 14:53

Nie był w pracy. Nie należał również do fanatyków ornitologii, a to, że tu przyszedł graniczyło z czystym przypadkiem. Miał spotkanie z czarodziejem, któremu zależało na anonimowości i zniknięciu z oczu wścibskim obserwatorom. Tu nikt go nie znał, nikt też nie zwracał na niego uwagi. Przy zagrodzie garborogów zamienili kilka słów. Bez powitania i pożegnania, rozeszli się po prostu, a przynajmniej ten drugi tak przypuszczał, albowiem Mulciber nie zamierzał wracać od razu do domu. Ruszył zaraz za nowym znajomym nieznajomym, zachowując odpowiednią odległość i właśnie w ten sposób doszedł do ptaszarni. Zatrzymał się w pewnym momencie, aby nie zostać zauważonym. Jego towarzysz był czujny, rozglądał się w tłumie na boki, chcąc upewnić, czy aby na pewno nie jest śledzony. Był.
Chociaż w ptaszarni było pełno ludzi — notabene kompletnie się tego nie spodziewał — ale i tak musiał zachować odpowiednią odległość. Znalazł sobie dobre miejsce do obserwowania pod ścianą i zatrzymał się, opierając się o nią barkiem. W kieszeniach poszukał cukierków, ale nie znalazł nic, a nie chciał spuszczać wzroku ze swojego celu, więc sobie odpuścił całkowicie. Ludzie przechodzili obok, nie zadając sobie trudu, by się nim interesować, co było mu na rękę, omijali go, więc nie groziło mu przydepnięcie stopy, czy uderzenie barkiem. Nie zapowiadało się, aby miało to ulec zmianie.
Aż w końcu zobaczył ją przed sobą. Mimowolne znalazła się w zasięgu jego wzroku, powoli przesuwając się wzdłuż ściany. Dłońmi dotykała jej delikatnie, a jej palce poruszała się tak, jakby nimi kroczyła po murze. Odciągnęła jego uwagę od towarzysza, bo patrzyła wprost na Mulcibera. Miała błyszczące choć nieco zagubione spojrzenie. I mimo, że stał jej na drodze nie wyglądała jakby miała go minąć, aż w końcu oparła się na nim palcami delikatnych rączek. Tak kruchych i delikatnych, że nawet nie sięgnął do nich by je ująć, bo mógłby je połamać w jednej chwili.
Zmarszczył brwi. Był też chamem, bo nie odsunął się, choć wyraźnie powinien dostrzegając jak próbuje przebrnąć przez ptaszarnie i się stąd wydostać. Badała jego tors i ubranie, a kiedy eksplorowała jego ciało, on mógł bez trudu obserwować twarz, próbując wyłapać jej wzrok — bezskutecznie.  
— Mogę w czymś pomóc?— spytał nad wyraz życzliwie, bo potrafił tak brzmieć, tym bardziej, że przecież bezczelnie zastawiał jej drogę. Nie poruszył się nawet, bo nie miał najmniejszego zamiaru się odsuwać — jego towarzysz i tak zniknął już w tłumie, stracił przez to możliwość dowiedzenia się o nim czegoś więcej. Ktoś musiał mu zrekompensować taką stratę.




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   18.07.16 21:26

Otrzeźwia ją jego ton. Jej mięśnie drżą, bardzo krótko. Jest zaskoczona, ale nie przestraszona brzmieniem tego głosu w swoich uszach. Palce snują się jeszcze tylko krótki moment po jego koszuli, kiedy cofa ręce w swoją stronę. Źle wymierzając odległości, natrafia opuszkami kilku palców na jego dłoń. Nie smaga jej specjalnie, ale zupełnie przelotnie własną, zanim jej ręka opada luźno wzdłuż jej filigranowego ciała. Mężczyzna jest bardzo wysoki. Wyczuwa to, kiedy analizuje sensoryczne odczucia, jakie jej umysł zdążył już zakodować i uporządkować. Ma bardzo przyjemny ton. Clementine milczy, licząc na to, że mężczyzna powie coś więcej. Znajomo pachnie. Ten zapach budzi w niej od razu poczucie przywiązania do nieznajomego. Od razu zdobywa sobie jej zaufanie. Clementine nie potrafi tego zauważyć, ale instynktownie przypisuje mu cechy osobnika, z którym ta woń jej się kojarzy. Czuje się spokojniejsza, mniej zagubiona w tym tłumie ludzi, bezpieczniejsza i wie, że już więcej się nie zgubi. Czuje pokusę poznania go bliżej. Nie cofa się w tył, czekając aż on sam ją w tym poinstruuje. Ufa jego ocenie sytuacji. Jeśli nie oponuje, to znaczy, że dystans między nimi nie jest tak niewielki, jak Clementine go z początku ocenia. Clementine jest przyzwyczajona do tego, że jej instynkty często ją mylą. Nie jest w stanie bezgranicznie sobie wierzyć.
Możesz? — powtarza za nim bezwiednie. Jest zbyt serdeczny. Już to zrobił – pomógł jej. Chciałby bardziej? Wobec takiej uprzejmości ona nie zna słów, które wyrażą jej wdzięczność. Zaczyna od najprostszego:
Dziękuję.
Jej ton jest bardzo łagodny, ledwie przebija się przez gwar panujący wokół. Gdyby nie mała dzieląca ich odległość, mógłby jej nie usłyszeć. Paradoksalnie wydaje się mniej zagubiona i niepewna, niż moment temu. Jej wzrok jest pełen blasku, kiedy już wie co zrobić. Clementine przechodzi do rzeczy trudniejszych.
Chciałabym ci coś pokazać.
Wpatruje się w niego intensywnie, chociaż jej wzrok jest zupełnie niewidomy. Czeka na jego odpowiedź. Wydaje się teraz mocno skoncentrowana na jego osobie. Zaabsorbowana nią, nieświadomie przykłada dłoń do krawędzi jego płaszcza. Łapie jego poły lekko pomiędzy palce. Jej ciało zawsze przed jej umysłem, wyrywa się do dotyku. Zbadania przestrzeni, obalenia ciemności. Każde wrażenie haptyczne dopełnia jej obraz rysującej się przed nią rzeczywistości.




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   18.07.16 22:55

Jej delikatny, niczym nieskrępowany dotyk był dla niego interesujący, w jakiś sposób niezwykły. W pierwszej chwili zaskakujący bo kobiety o jej delikatności i aparycji nie szukały w ten sposób bliskości, wręcz przeciwnie. Dopiero zrozumienie, że to jej sposób na komunikacje i poznawanie otoczenia sprawiły, że zawężał obszar swojej analizy. Nie domyślił się od razu, ale wszystkie elementy złączone do kupy wskazywały na to, że nie widziała, a jeśli tak — to dobrze to ukrywała, choć nie mógłby pojąć po co. Sposób w jaki rozpoznawała jego postać, sylwetkę był całkiem przyjemny, powolny, delikatny, a więc i nowy wobec tego, że mógł się na nią patrzyć i nie płoszyć jej swoim wzrokiem.  
Była drobna, delikatna i zagubiona jak mała dziewczynka, która zgubiła kogoś bliskiego. A teraz tym kimś stał się on, gdy zamiast poczuć nerwowe bicie jej serca odniósł wrażenie, że jej oddech się uspokaja, wycisza, a jej ciało rozluźnia. Była tak blisko, że czuł jej słodki zapach doskonale. Podobał mu się, skupiał na sobie jego uwagę, co wynagradzało mu w jakiś sposób zgubienie z oczu poprzedniego celu. Teraz ona się nim stała. Dla zabawy, od tak.
— Tego jeszcze nie wiem — odpowiedział zgodnie z prawdą, unosząc lewą brew. Gdy złapała się jego płaszcza odsunął się lekko ale po to aby na nią spojrzeć. Interesujące. Tak ufna, głupia i naiwna jednocześnie. A przecież mógłby teraz zrobić wszystko. — Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale nie czuje się pani zagubiona w tym tłumie?
Powinien spytać o jej słabość; czy to mądre by ślepa dziewczyna tkwiła w takim tłumie sama. Ale wyczucie i kurtuazja wzbroniły go przed tym. Ujął lekko jej dłoń i ułożył sobie na zgięciu ramienia.
— W takim razie proszę prowadzić — mruknął, przytrzymując dłużej swoją dłoń na jej.




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   20.07.16 22:06

Ona miała inne wyobrażenie o świecie. Jej doznania znacznie różniły się od niego. To, co on nazywał tłumem, ona odbierała jako zbiór chaotycznych odgłosów, zbyt ciężkich oddechów, za wielu rozproszeń. Teraz, kiedy stała przed nim, wsłuchiwała się w jego dech, wyrównywała swój własny do jego rytmiki. Nie skupiała się na wielu bodźcach. Czuła jego ramię pod swoją dłonią. Palce instynktownie, tylko lekko wczepiały się w jego koszulę. Bicie serca miała mniej stabilne niż jego, ale wyraźnie jej twarz pozbawiona była już piętna napięcia. Uchyliła jeszcze wargi, wypuszczając powietrze z pomiędzy ust. Wiele osób pytało ją ostatnio, co robi sama, gdzieś, gdziekolwiek i czy rozsądnym było się na to decydować. Clementine powoli rozpoznawała w tym prawidłowość. Ludzie nie chcieli zrozumieć, że dziewczyna nie czuła się z sobą niepewnie. To wszyscy oni czuli się niezręcznie przy niej. Uniosła lekko podbródek w górę.
Pytasz czy to dobrze, żeby ktoś taki jak ja poruszał się w takim otoczeniu?
Przyzwyczaiła się, że ludzie traktowali ją inaczej ze względu na jej… inność. Oczywiście, że czuła się niepewnie. Przedzierała się pomiędzy obcymi jej ludźmi, nie znając tu nikogo. Powietrze było gorące. Paliło, wdzierając się do jej płuc, przyśpieszając akcje serca. Jej jeszcze moment temu szybciej poruszająca się pierś zdradzała, że dziewczyna zaczynała się wentylować, zaczerpując chaotycznie powietrze. Nie wiedziała czy czułaby się bardziej pewnie, gdyby mogła zobaczyć więcej. Zamilkła na chwilę, absorbując czynniki z zewnątrz. Próbowała skupić się tylko na tym, co znajdowało się w niewielkim promieniu od niej. Głośne, donośne bicie jego serca wyznaczało jej zakres przestrzeni, która powinna ją interesować.
Kobieta, która idzie przed nami złamała sobie obcas, zauważyłeś?
Wyłączenie jednego zmysłu uczulało ją na pozostałe: powonienia, dotyku, słuchu. Kobieta szła nierównym krokiem, echo obcasów odbijało się niekształtnie, a nieznajoma wydawała się iść nerwowo, ale pewnie w jednym kierunku. Najpewniej do wyjścia. Jej suknia powiewała za nią, trzymając się blisko podłogi. W całym tym zgiełku Clementine nie słyszała jej szelestu, ale potrafiła sobie wyobrazić dźwięk tkaniny zbierającej kurz z ziemi.
Pójdźmy za nią. Po wyjściu w lewo.




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   23.07.16 8:23

Był człowiekiem, który rozkładał wszystko na czynniki pierwsze, poddawał analizie. Był kimś, kto bardziej ufał zmysłowi powonienia i słuchu niż wzroku, który czasem zawodził. Ale nie mógł być w tym tak skrupulatny i dokładny jak ona. Ba! Z pewnością zwracał uwagę na zupełnie inne aspekty i elementy, co udowodniła mu przecież już po chwili. Filtrował z otoczenia to, co go interesowało, czyli silne i słaby strony każdej jednostki, lub miejsca, w którym się znajdował na wpadek, gdyby musiał z tego skorzystać. Ona miała wyostrzony instynkt samozachowawczy. Przyglądając jej się zastanawiał się, czy wszystko sprowadza się do tego — rozeznania w otoczeniu. Przecież stała teraz przy obcym mężczyźnie, nie wiedząc kim jest, ile ma lat, jaki wyraz twarzy ani w jaki sposób na nią patrzy. Mógł być psychopatą, mógł pragnąć ją skrzywdzić. Mógł chcieć ją stąd wyprowadzić tylko po to. A ona naiwnie ufała, bo przecież chciała z nim ruszyć. Gdzie tu instynkt? Gdzie rezerwa i niepewność wobec ludzi?
— Pytam, czy to bezpieczne — sprecyzował i rozejrzał się dookoła. W ten sposób jedynie sobie potwierdził, że kompletnie nikt nie zwracał na nią uwagi. Zdecydowanie był to atut w przypadku całkowicie sprawnej osoby. Czy mimo tego iż sam czasem wątpił w prawdziwość tego, co widzi i tego pozytywne skutki wyzbyłby się przywileju patrzenia? Nie.
Kiedy wspomniała o obcasie, zmarszczył brwi i spojrzał na nią. W jej oczy. A później obrócił się za siebie, nasłuchując nierównomiernego stukania obcasów. Jeden z kroków powinien być normalny, drugi... jaki, stłumiony? Nie zwracał na to uwagi, nie zauważył tego.
— Nie... — mruknął cicho, kiedy jego wzrok zatrzymał się na kobiecie, która jakby lekko utykała. Dopiero, gdy jej się przyjrzał dostrzegł, że swoją postawą próbuje wyrównać krok. — Imponujące.
Nie powinien w nią wątpić. Jeśli była niewidoma od dawna(lub całe życie) z pewnością nauczyła sobie radzić. Kiedy podał jej ramię i ujął jej dłoń lekko, zatrzymując na nim stwierdził, że ma delikatne, smukłe dłonie, drobne palce. Nie gładził ich zbyt długo, tylko przez chwilę, bo ruszyli za kobietą zgodnie z prośbą nieznajomej. Skierowała ich w stronę wyjścia, a gdy przez nie przeszli skręcili w lewo.
— Dokąd się kierujemy? I właściwie... dlaczego chcesz mi coś pokazać? Nie znasz mnie. To lekkomyślne zawierzać nieznajomemu— mnie — swój los.




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   26.07.16 15:34

Clementine znała trochę inne pojęcie bezpieczeństwa od Ramseya. Clementine nikt nigdy nie zawiódł. Jedyna utrata jaka ją spotkała, to jeden jedyny raz, kiedy pożegnała jednego z pięknych słowików ze swojej hodowli. Nie zaznała więcej nieszczęść, żadnych upodleń, wielu przykrości. Lata zajęła jej nauka pogodzenia się ze swoim losem. Wszelkie niepowodzenia na jakie natknęła się na drodze, traktowała jako konieczność, w celu zbudowania jej osoby taką, jaką była dzisiaj. Nawet jeśli kiedyś ktoś próbowałby ją zranić, z czasem nauczyła się traktować to jako lekcję i troskę, żeby przyzwyczaiła się do świata, jakim był i siebie, akceptując własne jestestwo i działania innych dokładnie takimi, jakie były. Wszystko to budowało przecież jej osobę. Swojego rodzaju siłę. Za to powinna być wszystkim wdzięczna.
Oczywiście, że to nie jest bezpieczne.
Nie dlatego, ze otaczało ją grono nieznanych jej ludzi. już jednak otwierała usta do rozwinięcia tej kwestii.
W każdym momencie mogę zemdleć. Każde omdlenie może prowadzić do późniejszych komplikacji. Ale czy narażanie zdrowia nie jest warte decyzji o zrobieniu tego, co kochamy robić?
Nie zjawiła się tu przecież dla tłumów, tylko w celu dowiedzenia się czegoś o nowych gatunkach ptaków sprowadzonych do Europy. Przyszła tu po konkretną wiedzę, a chociaż natknęła się na kilka przeszkód po drodze, teraz mogła je pokonywać. Wystarczyło tylko znaleźć na to sposób.
Ale teraz jestem z Tobą. Złapałbyś mnie, gdyby coś takiego się stało, prawda?
Dla niego mogło być to niezrozumiale, dlaczego nie widziała w nim zagrożenia, dla niej to było naturalne. Nie widziała ku temu powodów, bo nigdy nikt jej takowych nie dał, żeby mogła w kogoś wątpić. W obcego czy znajomego. Jej naiwność nie wynikała z wrodzonej łatwowierności. Raczej z niewiedzy.
Kiedy opuścili zatłoczoną aulę, Clementine czuła się już pewniej. Odłączając od siebie natłok dźwięków i ciepło wielu ciał wokół, czuła tylko chłód ścian, jakie mieli wokół siebie. Kobieta ruszyła w przeciwnym kierunku, na szczęście. Nie musiała się rozpraszać jej krokiem. Idąc prosto, przez chwilę milczała. Liczyła liczbę drzwi, jakie mijali. Nie chciała być nieuprzejma. Była skupiona na celu, do jakiego szli. W końcu znaleźli się przy jednej z wolier.
To tutaj. Woliera kardynałów wirgińskich, amadyn oraz bengalików złotobrzuchych. W tym miesiącu zarządcy importowali również czyżyki. Wymagają szczególnej opieki. Widziałeś kiedyś czyżyka? Gdybym nie powierzyła ci swojego losu, nie mogłabym Cię spytać, jak wygląda?
Wchodząc do pomieszczenia razem z mężczyzną, uwolniła go od swojej dłoni. Cofnęła się kilka kroków i przymykając powieki wsłuchała się w dźwięk rozpieranych skrzydeł i śpiewu niektórych z ptaków.




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   03.08.16 17:11

Jej odpowiedź była niemalże rozkoszna. Uśmiechnął się pod nosem i spuścił wzrok, bo w przeciwieństwie do niej widział kompletnie inne zagrożenia, które mogły się na nią czaić. Ale przecież to, że zwracał uwagę na kompletnie odmienne sytuacje wynikało z jego indywidualnego przysposobienia do otaczającego świata. Nie brał pod uwagę rzeczy najprostszych i najbanalniejszych, a przecież taka dziewczyna jak ona — młoda, naiwna i bezbronna, a przede wszystkim niewidoma... miała zupełnie inne priorytety niż trzydziestoletni czarnoksiężnik.
— Nie wiem — odpowiedział zgodnie z prawdą. Kwestia kochania tego, co się robi mogłaby wydawać się o tyle kłopotliwa, że to Ramsey w całym swoim życiu nigdy nie brał takiego kryterium pod uwagę. Wydawało mu się to trywialne, ale w połączeniu z tą dziewczęcą i bezbronną osóbką nawet zabawne. — Kiedy pytałem o bezpieczeństwo miałem na myśli bardziej innych, nieprzychylnych, którzy chcieliby Ci zrobić krzywdę, nie zdarzenia losowe— wyjaśnił, choć zastanawiał się, czy w ogóle istniała szansa, że spojrzy na to jego oczyma. Już na pierwszy rzut oka było widać, że miała odmienne podejście i doświadczenia w życiu, a przecież właśnie one kierowały  zasadami postępowania. Zazwyczaj.
Szli wolnym, spokojnym krokiem we wskazaną przez nią stronę. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, lecz nie mógł odmówić pięknej, młodej damie małego spaceru, jeśli już i tak zaprzepaściła jego szansę. Postanowił poszukać w jej towarzystwie odpowiedniej dla siebie rozrywki. Może dlatego z przyjemnością trzymał ją blisko siebie. Niewielki dystans jaki ich dzielił mógł wskazywać na większą zażyłość, lecz przecież wyjaśnienie było całkiem proste.
— To dobre pytanie. — Zamyślił się. Nie zależało mu na tym, aby sprawiać dobre wrażenie, wiec odpowiedział szczerze, nie siląc się nawet na mechaniczne "oczywiście". — To możliwe. Mógłbym cię złapać, jeśli miałabyś się przewrócić — tak samo jak mógłby ją pewnie zrzucić z mostu, gdyby zaistniała taka potrzeba. Dokładnie ta sama strategia działania, odmienne jedynie motywy.
Trzepot skrzydeł i ich świergotanie było wyraźne, lecz nie na tyle by rozpoznawał poszczególne odgłosy. Nigdy się w to nie zagłębiał, nie należał do koła ornitologów. Zgodnie z jej życzeniem podeszli jednak do woliery. Bardziej interesowała go ona i sposób w jaki odczuwała ptasią obecność niż same gadziny.
— Och?— mruknął, przyglądając jej się, udając odrobinę zafascynowanego. Dopiero jej pytanie skłoniło go do oderwania wzroku i spojrzenia w dół na ruchomą fotografię ptaków. Nie zagłębiał się w opisy, odszukał jedynie wzrokiem ptaszyska podpisanego jako "czyżyk", a kiedy był w stanie go już rozpoznać, przeszukał wolierę wzrokiem. — Wygląda całkiem jak kanarek — odpowiedział po chwili namysłu. Taki wróblo-kanarek. Żółty wróbel po prostu[/b]— mówił, próbując go opisać, ale niespecjalnie mu to wychodziło. — Pracujesz tutaj?— spytał szybko odchodząc od ptasiego tematu.




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   03.08.16 23:16

Jego spostrzeżenia były smutne, tak bardzo odległe od wyobrażenia, jakie Clementine miała o ludziach. Długo ignorowała ton głosu, w którym wyczuwała emocje dla niej mocno niezrozumiałe. Czasami doświadczała je wśród swoich podopiecznych, którzy przeżyli znacznie więcej. Tą samą nieufnością i sceptycyzmem wobec ludzi cechował się Hanok. Oderwała się od dźwięku śpiewających ptaków, żeby zastanowić się nad wszystkim tym, co zanim tu weszli, on zdążył jej powiedzieć. Skierowała twarz w jego stronę, uśmiechając się smutno. Było w nim tyle niezrozumiałego cynizmu. Patrzyła na niego bystrym, choć nierozumiejącym wielu kwestii spojrzeniem. Widziała znacznie więcej niż zakładał, że mogłaby widzieć. I było jej smutno. Za niego. Za wszystkich tych, którzy w życiu widzieli świat w tak… ciemnych barwach i nie potrafili swojemu dać upust swojemu rozgoryczeniu. Ona zaś nigdy nie umiała ich pocieszyć. Nie, żeby nie próbowała. Pocieszyć ojca, Samuela, ale smutek był tak mocno skomplikowaną sprawą. A jego smutek był inny. Nie była pewna, czy mogła go nazywać w ten sposób. Ten mężczyzna był bardziej skomplikowany. Może to była kwestia braku podstawowych informacji o tym człowieku?
Myślisz, że są tacy ludzie? — spytała, chociaż wiedziała, że nie było powodów, żeby ktoś mógł chcieć jej zrobić krzywdę. Nie miałby w tym celu, żadnych profitów z krzywdzenia kogoś zupełnie nieszkodliwego dla świata i nieszczególnie w nim istotnego.
Jesteś cyniczny — zakończyła, ale w jej tonie nie dało się wyczuć negatywnego brzmienia tych słów. Raczej dziwną melancholię. To nie było współczucie. To było westchnienie z jakim przyjęła, że był jedną z tych osób, które wolały widzieć rzeczy złe i tych samych się spodziewać. Nie była jednak w żaden sposób upoważniona, żeby nad tymi kwestiami z nim się rozwodzić, więc skupiła się na opisie ptaka, który jej przedstawił. Nawet to z jego ust brzmiało na pełne makiawelizmu spostrzeżenie.
Taki kanarkowaty wróbel. Po prostu — powtórzyła za nim, zaczesując w zamyśleniu pojedynczy kosmyk włosów za ucho — Przypominasz mi mojego przyjaciela. Też nie potrafi się cieszyć drobnymi rzeczami. Ale w środku jest jak inni, podatny na troski i uczucia, chociaż czasami zdaje się o tym zapominać.
Oddychała ciężej niż wcześniej. Panujący w wolierze zaduch źle wpływał na jej kondycje. Nie myślała jednak o opuszczeniu tego miejsca, teraz, kiedy już miała kogoś, kto mógłby dopilnować, żeby nie upadła, gdyby upadła, jak słusznie zauważył, a na pewno nie planowała robić tego naumyślnie.
Jest coś co robi na Tobie dobre wrażenie? — pytała o jego zainteresowania. Najwyraźniej nie był fanem ptaków, co nie wyjaśniało jego obecności w ptaszarni. Chwilę potem pokręciła przecząco głową.
Chciałabym. Kiedyś. Jest tu niewyobrażalnie duża gama wszelkich gatunków, jakich w większości nigdy sama bym nie spotkała.




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   08.08.16 21:54

On nie był smutny, choć jednocześnie nie mógłby powiedzieć, że zna smak szczęścia. Satysfakcji, pożądania, przyjemności — ale nie szczęścia. Było zbyt błahe i ogólnikowe; jednoczenie zbyt trudne do opisania. Szczęście pachniało hipokryzją, szczególnie w ustach kogoś, kto wypierał się podstawowych emocji, wymieniał je na rzecz tych negatywnych, które wydawały mu się bliższe. A kiedy patrzył na nią widział w niej naiwność i głupotę, lecz komu mogłaby zaszkodzić?
— Tacy, którzy chcieliby cię skrzywdzić?— spytał dla pewności, bo wolał aby się zrozumieli. Mieli przecież kompletnie odmienny sposób patrzenia na wszystko, co uświadamiała mu właśnie w tej chwili. — Myślę, że tak. Jakieś zazdrosne o urodę koleżanki, które nasłałyby bandziorów, aby odebrali Ci nieco wdzięku — mruknął bezpośrednio i uśmiechnął się powoli, przyglądając jej. Była młodziutka i zupełnie czysta. Ale może i lepiej, że nie była w stanie dostrzec jego twarzy. Sposobu, w jaki jej się przyglądał, uśmiechał. Nie mogła dojrzeć wyrazu, ani nastroju, który mógł ukryć w fałszywie rozbawionym głosie. Czy byłaby w stanie go odkryć i ujawnić?
— Jestem i nigdy tego nie ukrywałem. Ale mam jeszcze kilka innych zalet — dodał z rozbawieniem, przyglądając jej się przez następną chwilę, aż spojrzał na wolierę pełną ptaków. Brakowało mu przede wszystkim wrażliwości, aby zrozumieć ich piękno, dostrzec czym są — przede wszystkim dla niej. Niesprawiedliwość losu miała miejsce właśnie tu, gdy on nie dostrzegał wartości w tym, co widział — ona, być może, oddałaby wszystko aby zobaczyć to wszystko jego oczami.
Kiedy przyrównała go do swojego przyjaciela, spojrzał na nią z niedowierzaniem i parsknął niekontrolowanym śmiechem. Szybko jednak spoważniał i odchrząknął, przykładając palce do ust, by wymusić na sobie odrobinę powagi (choć i tak nie mogła tego widzieć).
— Cieszę się drobnymi rzeczami — odpowiedział zgodnie z tym, w co wierzył, bo było naprawdę mnóstwo złośliwości, które sprawiały mu przyjemność i poprawiały humor. — I jestem szalenie podatny na troski i uczucia.
Przyglądał jej się, ale nie zwrócił uwagi na to, że oddychało jej się ciężej. Nie dlatego, że był zbyt zapatrzony w siebie — był egoistą, nie egocentrykiem. Po prostu on sam czuł duchotę tego miejsca, która wymagała od niego głębszych, pełniejszych wdechów. Zapach ptaków niekoniecznie dobrze na niego wpływał — wolał smoczą siarkę. Lepiej znosił też zapach krwi, choć prawdziwą ucztę dla zmysłów niosły ze sobą kobiety.
— Owszem — przytaknął i przeczesał palcami włosy, spoglądając w kierunku ptaków. — Siła. Wiedza. Władza. Ludzie, którzy to mają robią na mnie wrażenie — odparł bez namysłu i spojrzał na jej słodką buzię. — Na tobie robią ptaki. Lubisz ich słuchać, prawda? Dlaczego?
Zmarszczył brwi, odsuwając się od woliery na pewna odległość, aby stanąć przed nią prosto. W tym pytaniu było coś więcej. Był ciekaw, dlaczego to właśnie jego wybrała na tę przechadzkę — przeczucie czy przypadek?




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ptaszarnia   20.08.16 22:38

Clementine sluchala ptaków od zawsze, głównie dlatego, ze rozumiala ich lepiej niz większości z ludzi. Przykładowo, jej rozmówca pozostawal dla niej zagadka. Lubiła łamigłówkiz ale takie jaką on jej zapewnil, stwarzaly duzo problemów. Ptaki były mniej skomplikowane, potrafiła szybciej je przejrzeć, chociaż nie zeby próbowała. W naturalny sposob wyczuwala ich potrzeby i intencje. Tersz, przy tym czlowieku pierwszy raz miala wrażenie jakby naprawdę błądziła po omacku. Zaburzal jej wyobrażenie o wszystkim, co jak dotąd sobie wypracowała. Przymknela powieki, próbując wczuć się w słowaz jakie wypowiadal. Wyobrazić sobie światz takim, jakim on go widział, ale dla kogoś tsk pelnego wiary w ludzkie mozliwosci jak ona, bylo to prawie niemozliwe.
- Dziekuje - odezwala sie w koncu, ponieważ jej nieprzystosowanie do jego sposobu patrzenia sprawilo, ze wyciągnęła z jego wypowiedzi tylko fakt, ze skomplementowal jej urodę. Twarz zwróciła przed siebie, a później w górę, zastanawiając sie jeszcze nad poruszonymi kwestiami.
- Jesteś zabawnym człowiekiem - stwierdziła w koncu. - Nie poznalam nikogo takiego, jak ty, kto mówi jedno, a intonuje drugie. Śmieje się i słychać w tym śmiechu inne emocje. Wiem kiedy się uśmiechasz, bo ciarki przechodzą mnie wtedy po ciele. Jesteś bardzo zbudowanym człowiekiem, wiesz?
Jak Doug, on tez budził w niej tak wiele sprzecznych emocji. Też próbował jej opowiadac o pewnym świecie, którego mimo prób nie potrafiła zrozumieć. Ale zadal jedno pytanie, nad którym nie musiała sie zastanawiac.
- Ptaki... - ledwie zaczęła wypowiedz, która przerwał jej ojciec. Nie pojawil się w drzwiach woliery. Nie musiala go slyszec obok siebie. Poznala go po kroku. Nerwowym, pelnym troski o corke. Szedl korytarzem, najpewniej ja szukajac. Tłumaczenie mu, ze ten miły mężczyzna pomógł jej opuścić zatłoczona sale, moglo sprowadzić na Ramseya problemy. Dlatego zmienila wypowiedz.
- Przepraszam. Muszę isc. Milo mi bylo Cie poznac, panie Mulciber - nie pamietala czy jej sie przedstawił. Mozliwe, se jego nazwisko uslyszala w komentarzu jakichs plotkujacych po katach kobiet. Czasami ciężko jej bylo rozróżnić to co slyszala przypadkiem od tego, co ktos powiedzial jej wprost.
Opuściła Mulcibera, dygajac jeszcze lekko, zanim wyszla.

zt




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
 

Ptaszarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18