Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 British Museum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: British Museum   16.07.16 18:18

British Museum

Każdy obywatel Anglii powinien znać historię swego kraju i dbać o to, by pamięć o niej była wciąż żywa - tyczy się to nie tylko społeczności mugolskiej, ale również czarodziejskiej. Nie dziwi więc nikogo, że najbardziej okazałe muzeum w kraju ma również dwoistą naturę. Magiczna część muzeum doskonale ukryta jest przed niepożądanymi gośćmi, skrywając w sobie sekrety czarodziejskiej przeszłości Anglii. Zaczarowane wystawy przyciągają spojrzenia zarówno młodych, jak i starszych odwiedzających. Bogate zbiory muzeum umożliwiają prześledzenie dziejów danych czarodziejów, wielkich figur w świecie magii czy też wyobrażenie sobie życia zwykłych ludzi na przestrzeni wieków - również w czasach tych lat bardziej strasznych, na których wspomnienie niektórym z czarodziejów wciąż włos się jeży na głowie. Na zwiedzających czekają przewodnicy, gotowi w najdrobniejszych szczegółach opowiedzieć o wszystkim, o co tylko zostaną zapytani. Po muzeum krążą też nieustannie ochroniarze, dbający o spokój i bezpieczeństwo zarówno ludzi, jak i eksponatów.


Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: British Museum   28.07.16 16:27

| 4 stycznia

Travis nie musiał długo czekać na Polę, która właśnie biegła przez elegancką część dzielnicy Camden. Rozwiany złoty włos powiewał pod czerwonym berecikiem, a mroźne styczniowe powietrze smagało policzki nadając im różowawy kolor. Dziewczę śpieszyło się tak bardzo, że przynajmniej trzy razy prawie wywróciło się na lodzie. To nie wypada damie, żeby się tak poświęcać, ale biedaczka spędziła za dużo czasu na dobieraniu odpowiedniego stroju na to spotkanie i żeby nie przesadzać z czasem spóźnienia, biegła właśnie ile sił w nogach. Na szczęście okazało się, że całkiem dobrze zna topografię tej dzielnicy (chociaż znając Polly, to akurat zupełnie inna jej część - ta biedniejsza, była jej bardziej znana), bo pojawiła się tylko dziesięć minut spóźniona.
Zaraz przed bramą wejściową wyhamowuje i zakłada zagubione loki za uszy, bierze dwa wdechy i idzie w stronę wejścia. Rozgląda się w poszukiwaniu wysokiej sylwetki Greengrassa. Kiedy zaproponowała mu spotkanie w Muzeum, miała szczerą nadzieję, że nie odmówi, wszak to takie kulturalne miejsce, w sam raz dla pana szlachcia. Przewrotnie, bo przecież kiedy ostatnio rozmawiali okazało się, że mają podobny pogląd na wyniosłość panów szlachciców, ale sama Pola oczywiście bardzo się cieszy z każdej okazji przebywania w eleganckich miejscach. Uśmiecha się, kiedy go odnajduje wzrokiem i podchodzi żywszym krokiem.
- Przepraszam pięknie za spóźnienie - ma nadzieje, że ten uśmiech mu zadośćuczyni za niegrzeczne zachowanie. Chciała zaraz wystrzelić z tysiącem pytań, czy nie czekał długo, czy nie było mu zbyt mroźno i czy cieszy się na wycieczkę, ale uśmiecha się dalej tylko, chyba w lekkim zawieszaniu trwając. Travis chyba wyprzystojniał od zeszłego roku, kiedy to się ostatnio widzieli.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©️endlesslove
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: British Museum   10.08.16 12:56

Travis nadal nie rozumiał wydarzeń mających miejsce tuż przed nowym rokiem. Minęło tak niewiele czasu! Ledwo wyparowała z niego nadmierna ilość alkoholu, a już przyszło mu się mierzyć z o wiele większymi problemami. Mógłby je zignorować tak na dobrą sprawę - żadna z tragedii nie dotknęła bezpośrednio jego czy Greengrassów - lecz z natury był człowiekiem dosyć empatycznym. W granicach rozsądku co prawda, ale zawsze. Brzydził się jawną niesprawiedliwością (dziadek Abbott byłby dumny) oraz rozwiązaniami tak drastycznymi. Morderstwo nie było rozwiązaniem, i chociaż lubił niekiedy posmak adrenaliny związany z uporaniem się z problemami w sposób siłowy, to nigdy nie dążył do uznania jej wyższości nad rzetelnymi argumentami. Magiczne społeczeństwo za mało mówiło, a za często uciekało się do podziemia czyli intryg zakrawających o działania ostateczne. I w tym tkwił prawdziwy ambaras.
Jego myśli nadal krążyły w okolicy polityki, szczęśliwie nie na długo. Umówione spotkanie z młodą stażystką skutecznie kierowało tematy zalegające w świadomości na inne tory. Te przyjemniejsze. Kobiety stanowiły nieodgadnioną siłę i tylko głupiec by ją zbagatelizował. To właśnie dla nich starali się mężczyźni od zarania dziejów, bez względu na ich spisane w opasłych księgach prawa. To one stanowiły szyję głowy domu, a Travis nigdy nie wątpił w ich wartość. Dlatego właśnie starał się - nienaganny wygląd, wliczając w to odpowiednią szatę oraz zapach, był obowiązkowy. Pewnego rodzaju taniec godowy, flirt, miał określone wymagania. Punkty, o które należało zadbać nawet w przypadku bardzo niezobowiązujących spotkań. Jednocześnie Greengrass nie odczuwał presji, ciężaru na swoich barkach. To tylko ambicja, byleby w każdej sytuacji wypaść odpowiednio - ot, nauki wyciągnięte z domu. Prawda była taka, że czuł się lekko, wręcz swobodnie w obliczu nadchodzącego wyzwania. Każde obcowanie z mężczyzny z kobietą zakrawało na wyzwanie. Z powodu oczywistych różnic. Wyzwania także wyzwalały adrenalinę, koło się toczyło.
Pod muzeum przybył punktualnie, z rzadka spoglądał na kieszonkowy zegarek wetknięty w kieszeń wierzchniego okrycia. Mróz przyjemnie szczypał w policzki, każdy oddech wywoływał mleczną parę, a biel wokół była kojąca dla oczu. Miodem na serce okazała się być drobna Polly, uśmiechająca się przyjaźnie. Nie spóźniła się. Może trochę, odrobinę ledwie.
- Trzeba być modnym - odpowiedział, zarażając się od dziewczęcia wesołością. Podał jej swoje ramię, byleby mogła się na nim wesprzeć, gdyby tylko chciała. - Wejdźmy do środka, jest okropnie zimno. - Zaproponował zerkając na majestatyczny budynek. W tym samym czasie myślał nad podjęciem jednego z tematów, każdy natomiast wydawał się być dość kiepski… - Lubisz sztukę? - zagaił. W końcu wybierali się do muzeum, lecz to może jedynie powinność, nie zaś przyjemność powiązana z zainteresowaniem?




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: British Museum   26.08.16 16:43

- Bardzo. Taką, która mówi o przeszłości naszej cywilizacji, na szczególny sposób- przyznaje Polcia i jak dał jej czas na mówienie, to chętnie mówi - Na przykład sztuka egipska jest niesamowicie interesująca. Najfajniejsze w niej są moim zdaniem te małe.. nazywają się uszebti. Wiesz do czego służyły? - pewnie wiedział, bo jest wykształconym młodzieńcem. Pola obserwuje go troszeczkę i przesuwają się w stronę kolejnego obiektu.
- Muszę coś Ci powiedzieć - nie chce ukrywać tego, co się przytrafiło jej po nowym roku. Akurat pojawiają się nad trumną egipskiej mumii i patrzą w ten bardzo wymowny obrazek zakonserwowanej wiekowej mądrości. Przesuwa spojrzeniem po drewnie malowanym i wreszcie spogląda na Travisa. - Już nie będę pracować w szpitalu - czy jemu się to podoba? Co na to powie? W ten sposób się poznali, może miał o niej takie wyobrażenie, że ona jest jakąś przyszłą doktor Havisham, która mu kiedyś uratuje życie. Chociaż szczerze wątpiła, by tak głęboko się o nią zamartwiał. I właściwie co ją to tak obchodzi czy jemu się spodoba jej decyzja. Została podjęta i odwrotu nie ma. Przez chwilę Polly tylko patrzy na pana szlachcica, jego przystojne oblicze miłe jest oku. - Za to zapraszam na ciasteczka do Słodkiej Próżności. Od teraz będę przyrządzać najlepsze słodkości w Londynie- chce się pochwalić i może też dać mu sygnał, że odtąd nie musi narażać życia, żeby się z nią spotkać. Wiadomo, że ona by chciała, żeby narażał dla niej życie, ale prędko sobie przypomniała, że on pracuje w takim miescu, że nie musi sam się narażać, bo i tak ma niebezpieczną pracę.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©️endlesslove
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: British Museum   27.08.16 18:03

Dobrze było się wyrwać z domu. Nawet na parę chwil. Travis był Polly niezwykle wdzięczny za to, że chciała się z nim spotkać - niestety w dość niemiłych okolicznościach tak naprawdę. Stan psychiczny młodego Greengrassa jeszcze nie wyszedł na prostą. Minęło zbyt mało czasu na wylizanie się z sylwestrowych ran. Mimo tego dążył do jego poprawy oddalając się myślami od przeszłości. Nie chciał przywoływać żadnych wspomnień w tak miłej chwili. Która stała się jeszcze milsza po przekroczeniu progu muzeum czemu towarzyszyło opatulenie się ciepłym powietrzem, tak odmiennym od panującego na zewnątrz zimna. Po zdjęciu swoich okryć wierzchnich udali się od razu na zwiedzanie tego miejsca. Natrafili na wystawę egipskich wykopalisk, która bardzo zaciekawiła Travisa. Najwidoczniej również i Polly była żywo zainteresowana tą tematyką.
- Też bardzo lubię historię - przytaknął gdzieś pomiędzy jednym a drugim oddechem kobiety. - Tylko na sztuce się do końca nie znam. - Wyznał po krótkim czasie. Oczywiście, że słuchał tego, co do niego mówi - nawet dokładnie analizował jej słowa. Zamyślił się na chwilę słysząc znajomą nazwę. Niewątpliwie coś mu ona mówiła. Kilka sekund, przesuniętych trybików w mózgu i… - Masz na myśli te figurki, które były zabierane do grobu zmarłego żeby ten nie musiał pracować w zaświatach? - spytał wreszcie, nie będąc wcale pewnym czy to o to jej chodziło. Najwyżej dowie się czegoś nowego dzisiejszego popołudnia. Ponoć człowiek uczy się przez całe swoje życie.
Szli dalej oglądając niesamowite monumenty. Zatrzymali się na dłużej przy sarkofagu kiedy Havishamównie zebrało się na zwierzenia. Słuchał jej uważnie, a z jego twarzy zniknął uśmiech, który towarzyszył mu podczas całego spotkania.
- To smutna wiadomość. Wiem, że w szpitalu pracują inni uzdrowiciele, ale żaden nie poprawiał mi tak bardzo humoru. - Przyznał się do powodu swojego smutku. - Za to teraz będę musiał godzić się na utuczenie. Z pewnością jednak odwiedzę Słodką Próżność. - Zapewnił, znów przywdziewając na twarz poprzednie zadowolenie. - A jak ci się tam pracuje? - zagaił między jednym sarkofagiem a drugim.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: British Museum   27.08.16 18:55

- Dokładnie te - cieszy to dziewczynę, że Travis jest takim mądrym kolegą. Na pewno mądrzejszym od Titusa, chociaż Titus jest Ollivanderem, wiec on musi mieć mózg wypchany innyi informacjami. Jak drzewo. - Chciałabym mieć armię takich uszebti nawet za życia. Mogłyby wszystkie mieć takie małe nózki i latać za mną. Bo jestem ogromnie zapominalska i zawsze musze wracać się po coś do domu - wyznaje, czy raczej puszcza wodze fantazji. Szlachcic na pewno ma takich służków, to może coś o tym opowiedzieć. - Ale to śmieszne, że mają go pilnować po śmierci. Słyszałm o takim chińskim królu, którego pilnuje cała kamienna armia, żeby nigdy nie wyszedł
A takie tam ciekawostki! Później Polly już smuci się, że on się smuci, więc mu tłumaczy:
- Wiesz, uznałam, że nie ma tam dla mnie przyszłości. Za bardzo się przejmuje drastycznymi przypadkami, a poza tym, podpadałam za swoje nietypowe sposoby leczenia - rozwija temat Polly, chcąc mu się jakoś w oczach nieco wybielić, coby nie miał jej za leserkę, która się poddaje, bo ktoś na nią nakrzyczał - A poprawiać humor mogę na inne sposoby - mówi te słowa, które jak ma nadzieje, również poprawią mu humor. No bo przecież się do niego uśmiecha ładnie, a Travis lubi jak się do niego kobietki uśmiechają. I mówią takie dwuznaczne obietnice. Na pewno lubi, widać po nim, że to kobieciarz! - Mam nadzieję, że ty nie zmieniłeś pracy? Bo mam do ciebie jedną małą prośbe - mówi trochę szeptem, bo to taka tajemnica, tylko zupełnie Pola nie wie jak ma podejść pana Greengrass. Właściwie prawie się nie znają, dlaczego miałby cokolwiek dla niej robić? Ich relacja dopiero nabiera kształtu, tak samo jak jej uczucia wobec niego. Narazie uważa go za oszałamiająco przystojnego, ale kto wie, czy niedługo się w nim nie zadurzy, Pola ma słabość do ładnych chłopców. Co prawda jeden ładny całował ją przed kilkoma dniami, ale to były takie noworoczne całuski tylko, bo on się wcale nie pali, żeby znów to robić. Swoją drogą, Havisham przez chwile się zastanawia.. kogo całował Travis na nowy rok? Czy może go spytać? Musiałaby chyba mieć powód, a jak wytłumaczy to pytanie teraz?
- Pracuje mi się cudownie, miło że pytasz! - cieszy się Pola i opowiada - Cukiernia jest mojej przyjaciółki i mentorki, pani Vanity. Ona umie pogodzić pracę w szpitalu i robienie ciastek, ale ja nie mam zupełnie do tego głowy, a jeszcze mam te problemy z Billym, moim bratem - tu macha ręką -Więc teraz pomagam jej z ciastkami, ale niedługo będe uczyła się robić prawdziwe torty . Gdybyś chciał, mógłbyś przyjść kiedyś na degustację, nie obiecuję, że będzie to pierwszej klasy, ale na pewno od serca - bo czy Pola nie robi wszystkiego od serca? Serce ma całkiem pojemne.
Przechodzą więc od sarkofagu do sarkofagu, a dziewczyna z ciekawości pyta: - Musisz być bardzo bogaty, ale nie obraź się że pytam. Masz jakieś zabytki w domu? Takie egipskie na przykład?




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©️endlesslove
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: British Museum   30.08.16 15:36

Travis był zadowolony, że i Polly się podoba to wyjście. Nie jest ono szczególnie luksusowe, opiewające w niesamowite zwroty akcji oraz obfitujące w ciekawe atrakcje, lecz może to właśnie to dodaje mu uroku. Coś jak leniwe, relaksujące popołudnie. Idealne na odpoczynek, wspaniałe pod kątem spowolnienia rozszalałych myśli. Greengrass miał dużo na swojej głowie, ciężar na barkach i niemal chodził przygarbiony tym wszystkim. Tutaj potrafił oddać się słodkiemu towarzystwu - jak się teraz okazało - byłej kandydatce na uzdrowiciela. Lubił jej towarzystwo, było inne od wszystkich znanych mu panien. Prawdopodobnie to dlatego, że większość jakie znał miały niewielkie poczucie humoru. Brakowało im też luzu, ale to akurat był w stanie zrozumieć. Wiązały je pewne zasady, których należało przekraczać. Chyba to właśnie było powodem, dla którego łowca wolał towarzystwo czystokrwistych osób - na nich można było liczyć jeżeli chodzi o zmiana toru szybko biegnących myśli.
Uśmiechnął się na wieść o udanej odpowiedzi. To nie był konkurs wiedzy, lecz i tak sprawiło mu to nieco przyjemności. Stawiał rozważnie kroki przesuwając się wraz z Polly do innych miejsc, byleby zdołać obejrzeć wszystko. Słuchał jej uważnie - jak zawsze, każdego - w tym samym czasie podziwiając wystawione dzieła sztuki z innych epok.
- To byłby dość osobliwy widok. Takie małe uszebti biegnące za dziewczyną na przykład z kanapkami - powiedział nie kryjąc rozbawienia, widocznego też na jego twarzy. Naprawdę taka wizja stanęła mu przed oczami, naprawdę uznał ją za śmieszną. Być może niesłusznie - kto wie jak posunie się magia w swym rozwoju na przestrzeni kilkudziesięciu lat? Chyba jedynie jasnowidze, o ile rzeczywiście mieli takie możliwości. - Armia terakotowa robi wrażenie. Niestety nigdy nie widziałem jej na żywo, lecz chciałbym. A ty? - podjął się podsuniętego przez Havishamównę tematu, nie wgłębiając się natomiast w sprawę pilnowania przez nich cesarza Chin. Widocznie lud kochał go tak mocno, że stworzył te figury wierząc, że rzeczywiście uda im się wspomóc swego władcę.
- Strach przed oglądaniem ludzkiego cierpienia rozumiem, ale co to były za nietypowe metody? Muszę chyba jeszcze raz się przejść do twojego pijącego kawy ordynatora, może zaszkodziła mu kofeina - rzucił, lekko poirytowany. Niektórym ludziom wydawało się, że pozjadali wszystkie rozumy - a to była najczęściej nieprawda. Travis poczuł dziwną chęć obrony swojej towarzyszki nie patrząc na to, że to nie ma już większego sensu. Z tej emocji wyrwała go propozycja pocieszania na inny sposób. Był - mimo wszystko - gentlemanem, nie skomentował tego w ogóle, pozwalając jedynie lekkiemu uśmiechowi na pojawienie się na jego twarzy. Za to bardziej zainteresowały go jej kolejne słowa. - Sprawę? Jaką? - Zaciekawił się żywo, odrywając wzrok od egipskiego papirusu osłoniętego szklaną taflą, w której był zawieszony na ścianie. Hieroglify wydawały się być niezwykle ciekawe, lecz chyba nie miałby cierpliwości do nauki odczytywania tak trudnego pisma. Z zamyślenia wyrwał go głos Polly opowiadający o Słodkiej Próżności. - Na pewno przyjdę. - Zapewnił ją, ale nie to go najbardziej zainteresowało w tej całej przemowie. - A co się dzieje z twoim bratem? Może mógłbym mu jakoś pomóc? - Zaoferował się, odrobinę zmartwiony. Przez to nie komentował całej reszty opowieści o cukierni. Nie miałby na to nawet czasu, skoro nowa pracownica zadała mu tak osobliwe pytanie. - Z Egiptu to nie. Moja matka przyniosła do domu kilka rodowych pamiątek ze Starożytnego Rzymu. A dlaczego pytasz? - odpowiedział na jej pytanie zatrzymując się w tym całym zwiedzaniu i skupiając na niej zaintrygowany wzrok. Nieczęsto ktoś go o coś takiego pytał, naprawdę.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: British Museum   31.10.16 23:56

- Czy nie jest tak, że skrzaty robią to już teraz? - podpytuje, może z przekory, w tym momencie chyba ma już na to jego przyzwolenie. By mówić, chociaż inne kobiety w jego otoczeniu by sie nie odważyły tego powiedzieć. Ale Polly jest inna, nie musi się martwić tym, co wypada, a czego nie wypada. Jest wolna, chociaż trudno zdefiniować dziś znaczenie tego przymiotnika.
- Niestety poza Francją i matką Anglią nie dane mi było podróżować - pośpiesza prędko z wyjaśnieniami, nim pomyśli o niej coś sobie niesamowitego, że jest ciekawą osobą na przykład. No cóż, w towarzystwie tak znamienitym, raczej niczym mu nie może zaimponować. Już chyba tylko uśmiech głupkowaty został. - Ale ty na pewno widziałeś kawał świata, prawda? Chciałabym, żebyś mi odpowiedział conieco - tym właśnie uśmiechem, który się rozlał na oczy, Polly darzy pięknego lorda Travisa.
- W żadnym wypadku bym tego nie polecała, lordzie Greengrass - kiedy się tak oficjalnie do niego zwraca, pewnie go rozbawia, ale jest absolutnie poważna. - Proszę sobie tym nigdy więcej nie zaprzątać głowy, dobrze?
Oby sobie nie zaprzątał, w kazym razie, Polly dopiero przy sprawie znów reaguje, ale ze zwielokrotnioną siłą Polkowego uroku. No, działaj, działaj.
- Wiem, że prosiłeś, bym już nigdy więcej o to nie zabiegała ale... - tu przystaje i usmiecha się patrząc wprost w jego oczy jak taki kot, co prosi o wszystko - Chciałabym zrobić prezent urodzinowy jednemu z moich przyjaciół. On marzy, żeby zobaczyć smoki i pomyślałam, że mógłbyś nam to udostępnić jakoś - tu znów przygryza wargę i sama nie wie, czy to tak przez przypadek, czy dlaczego zaczęła się tak zachowywać.
- Och, myślę, że niestety nie - zaśmiewa się na wieść, że Greengrass ma ochotę pomóc Billemy - Widzisz, mój brat to taka nieobecna persona, znów mnie zostawił samą samiutką w domu. Czasami się czuję, jakbym rodziny nie miała, to... - tu się peszy i przestaje mówić, po co mu właściwie te wszystkie rzeczy, wszak on pochodzi z innej warstwy społecznej. Ma najpewniej zawsze pod sobą służbę i nie wie co to znaczy być na prawdę samemu.
Polly postanawia zamilknąć i kiedy przechodzą do części ze sztuką Starożytnego Rzymu związaną, wtedy spoglada na niego zainteresowana.
-Och, więc Twoja mama jest włoszką? Od razu mogłabym zgadnąć, masz taką wspaniałą włoską urodę. To znaczy, ten kolor włosów, on na prawdę przypomina włoskich przodków. Wybacz - zamyka się nagle i chowa za jakąś Venus Pudicą, mając nadzieję, że nie przesadza z tą paplaniną, ale cóż począć, kiedy tak przystojny lord chce się z tobą spotkać sam na sam w otoczeniu pieknych rzeźb, jak nie stracić głowy?
Pola straciła.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©️endlesslove
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: British Museum   02.11.16 13:25

Usłyszawszy pytanie Polly naprawdę się zamyślił. Na krótką chwilę, oczywiście - nie było to pytaniem trudnym, wymagającym nie wiadomo jak długich dywagacji - ale zawsze. Aż zmarszczył czoło z tego wszystkiego – też na krótki moment.
- Coś w tym jest. Tylko skrzaty nie wyglądają jak uszebti. Chyba? - spytał, a towarzyszyło temu drobne zawahanie. Może gdyby przymknąć jedno oko, a potem drugie… to faktycznie doszliby do podobnych wniosków? Kto wie, może nawet skrzaty mają swoje korzenie w starożytnym Egipcie? Travis nigdy się nad tym nie zastanawiał, a kto wie, może doszedłby do zaskakujących odkryć.
Pokiwał głową, że rozumie. Kobietom trudniej było się wyrwać na zwiedzanie świata niż mężczyznom. I to bez względu na status społeczny. Prędzej materialny - brak pieniędzy jest dość sporym utrudnieniem dla podróżników obojętnie jakiej płci.
- Tak szczerze to byłem jedynie w Rumunii na stażu. Zajmowałem się tamtejszą odmianą smoka - Długorogiem Rumuńskim. Niesamowite stworzenie, bardzo okrutne. Ofiarę najpierw nabija na swoje złote rogi, a potem ją piecze w swoim ogniu i zjada. Lecz sam kraj wydaje się być całkiem ładny, może trochę zaniedbany - wyjaśnił nurtującą kwestię. Niestety nie było mu dane zwiedzić większej ilości świata, a szkoda. Może, gdyby Leo był jeszcze z nim…
Zamknął te nieprzyjemne myśli zanim się rozrosły. Westchnął za to na myśl, że nie mógł Havishamównie w żaden sposób pomóc z nieprzyjemnym ordynatorem. Ponownie pokiwał głową, tylko z jakąś większą ociężałością niż zwykle. Rozentuzjazmował się dopiero przy wzmiance o smokach. Greengrassowi nie trzeba było wiele do szczęścia.
- Udostępnię. Pod warunkiem, że będziecie się mnie bezwzględnie słuchać. A tak to nie ma problemu, odnowiliśmy naszą strefę dla obserwatorów, więc powinno być już wszystko w porządku - zapewnił ochoczo. Nawet przyspieszył kroku - tylko na eksponatach się już tak mocno nie koncentrował jak wcześniej. Za to słowa Polly usłyszał na pewno. Obrócił głowę w jej kierunku.
- Niestety znam to uczucie. Trzeba po prostu zwiększyć intensywność wyjść ze znajomymi - powiedział - jak mu się zdawało - pokrzepiająco. Nawet chciał ją poklepać po plecach kiedy zorientował się, że to nie mężczyzna, tylko kobieta. O mały włos, a popełniłby niezłą gafę.
Polepszył mu się humor słysząc jej kolejne słowa.
- Nie jest Włoszką. To znaczy, jej ród ma korzenie w starożytnym Rzymie. Wiem, że Rzym jest we Włoszech, ale wtedy to były bardzo rozrośnięte tereny i trudno jej pochodzenie przypisać do Italii. To tak jak zna biegle łacinę, lecz włoskiego ni w ząb. Mam nadzieję, że rozumiesz - zaprzeczył żywo, z nieskrywaną wesołością. Nigdy nie myślał o sobie jako w połowie Włochu, to nowe doświadczenie!




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: British Museum   23.11.16 22:07

Nie powinien był brać dokładki. Ale jak nie mógł, skoro babcia proponowała?! Zgrzeszyłby, a w dodatku uraziłby babuleńkę, którą kochal najbardziej na świecie. Może nawet bardziej od mamy? Mama potrafiła być wredna. Babunia zawsze była ciepła, kochana... Chciała jak najlepiej dla swojego małego wnuczka. I te cukierki... Czknął, czując, że zaczyna mu się kręcić w głowie. Musiał usiąść i przez chwilę poczekać. Nie mógł iść dalej. Rodzice uparli się, że dziś pójdą do muzeum. Nie, żeby nie lubił tych wielkich budynków ze starymi rzeczami, które przypominały o wielkich czynach Brytyjczyków. Bywał tu czasem z tatą jak mama była w pracy. To było jedno z tych miejsc, które miały na zawsze wbić się mu do głowy i w niej pozostać. Niosąc równocześnie ze sobą wiele wspomnień, ciepłych uczuć i... No, właśnie. Dzisiejszy dzień.
Poczuł szarpnięcie za rękę ponaglające go, żeby się ruszał żwawiej. Ale nie mógł iść szybciej. Nawet nie wiedział jak weszli do środka, bo kręćki w głowie nie pomagały w żadnym wypadku lepiej postrzegać rzeczywistość dookoła. Chciał wyjść na zewnątrz i się położyć na ławce, gdziekolwiek.
- Mamo... Mamo, niedobrze mi... - zaczął mruczeć, łapiąc się jedną rączką za brzuch.
- Oh, przestań, Stefan! - warknęła zła kobieta i ruszyła dalej, ciągnąc syna za sobą. Ale on nie wytrzymał. Jak i jego żołądek. Cały obiad wylądował na butach pewnego pana. Zauważył to dopiero po dłuższej chwili...




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: British Museum   29.11.16 17:20

To miała być miła pogawędka w muzeum. Zapoznanie się z magiczną historią Wielkiej Brytanii, przyjemnym spędzeniem czasu wspólnie z Polly. Nowy Rok. Próba zapomnienia o smutkach z tragicznego w skutkach sabatu - innymi słowy, sielanka. Niestety, musiała ona ulec zakłóceniu kiedy Greengrass wraz z Havishamówną mijali kolejne ciekawe wystawy. Akurat w momencie, kiedy zatrzymali się przy posągu rzymskiego czarodzieja z czasów starożytności, Travis usłyszał niepokojące dźwięki z ust chłopca. Zaraz po nich wystrzeliła seria nagan pochodząca od wyraźnie rozdrażnionej matki. Mężczyzna obrócił się w ich kierunku z wyraźnie niezadowoloną miną. Nie przepadał za tak obcesowym traktowaniem dzieci. Właściwie miał już coś nawet powiedzieć kiedy serią niefortunnych przypadków treść żołądkowa objedzonego dzieciaczka znalazła się na jego butach. Sam nie wiedział dokładnie co go bardziej zdenerwowało - odstraszający odór wymiocin czy bagatelizowanie problemów własnego syna? Skrzywił się.
- Może powinna pani więcej uwagi zwracać na swoje dziecko? - zadał w końcu pytanie z gatunku retorycznych. Nie kryjąc w głosie swojego oburzenia. W tym samym czasie sięgnął za pasek po różdżkę szybko wypowiadając inkantację prostego zaklęcia - Chłoszczyść. - Powinien załatwić sprawę nieapetycznej oraz śmierdzącej plamy na butach oraz podłodze. Tylko co z chorującym chłopcem? Dobrze, że to magiczna część muzeum. W przypadku mugolskiej byłoby o wiele trudniej. - A ty jesteś brudna, Polly? - spytał towarzyszącą mu dziewczynę. Po krótkich oględzinach uznawszy, że wszystko jest w porządku, zaczął patrzeć to na nieznajomą, to na jej dziecko, gotowy do ewentualnej pomocy.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: British Museum   30.11.16 18:31

- Przepraszam - wybąkał, widząc, że mężczyzna zaczął się denerwować. Każdy by się zdenerwował, więc Stefan rozumiał, że to nic nowego. Ale dla niego było. Przecież nie zrobił tego specjalnie. Mógł jedynie stać i patrzeć się w swoje buty, a zaraz później i na buty tamtego pana, który stał z jakąś blondynką. Najwidoczniej przerwał im tym incydentem ważną rozmowę. Zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio, a na policzkach może wyszłyby rumieńce, gdyby nie bladość. Nieznajomy machnął różdżką, pozbywając się bałaganu raz dwa. - Przepraszam pana bardzo. Ja... - zaczął dukać, czując jak zaczynają lecieć mu łzy. To spowodowało, że żołądek wykręcił mu się jeszcze mocniej, powodując nadchodzące bóle i ponowną chęć zwrócenia resztek, któej znajdowały się w brzuchu chłopca.
Puścił rękę rodzicielki, by osunąć się na podłogę i po prostu tam leżeć. Nigdy nie czuł się gorzej. Myślał, że zemdleje, jeśli miałby chociaż sekundę dłużej stać przy boku swojej matki. Nie chciał nikomu sprawiać przykrości. Nie chciał, żeby mama miała przez niego kłopoty. Ale to było ponad jego siły. Tym bardziej teraz




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: British Museum   01.12.16 15:13

Travis nie chciał denerwować chłopca. Chciał, żeby zajęła się nim matka, widocznie nieszczególnie przejęta losem swojego dziecka. Chorego dziecka, skoro wymiotował ludziom pod nogi. I który wyglądał na bardzo zastraszonego. W Greengrassie wzbierała złość kiedy ten babsztyl - rzadko myślał tak o jakiejkolwiek kobiecie - nawet nie skomentował jego słów, udając obojętność. Lub w rzeczywistości będąc obojętną, bezuczuciową zołzą. Naprawdę musiał się zdenerwować, żeby o kimkolwiek tak pomyślał.
- Nie ma za co przepraszać, zdarza się - odpowiedział najłagodniej jak się dało. Rzucił matce oskarżycielskie spojrzenie. Nie doczekawszy się żadnej reakcji wzniósł dłoń z różdżką w górę.
- Medico - powiedział pełen obaw o zdrowie malucha. W tym samym czasie zjawił się też jeden z ochroniarzy dopytując co się dzieje. Travis wyjaśnił mu całą sytuację. Którą zaraz przejęli ratownicy z pogotowia, którzy zajęli się chłopcem.
- Odprowadzę cię - rzucił do Polly, a następnie wyszli z muzeum.

zt x2




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: British Museum   04.12.16 11:42

Najwidoczniej jednak nie trafił na kogoś naburmuszonego i kto zaraz by go skrzyczał za to wszystko. Stefan czuł się samotny i zostawiony przez matkę, która wcale nie raczyła się nim zająć. Nie winił jej za to. Była zła i miała swoje powody, żeby taką być. Najwidoczniej to właśnie w nim - małym chłopcu tkwił problem. Mama była zapracowaną kobietą, której mało kiedy pasowały wolne chwile na spędzenie dnia ze swoim dzieckiem. Dlatego przebywał w większości u dziadków, którzy traktowali go najlepiej jak potrafili, a on nie miał nic przeciwko. Uwielbiał ich i żałował, że nie mógł być z nimi wiecznie. Czasem wydawało mu się, że jego mama go nienawidzi. Za co? Sam nie był do końca pewny.
Gdy poczuł zimne płytki podłogi, usłyszał jedynie jak ktoś wzywa pomocy. I nie był to głos jego matki tylko nieznajomego mężczyzny. Gdyby miał siły, rozpłakałby się. Zamiast tego przybiegli strażnicy i zaczęli go podnosić. Chwilę później zjawiło się pogotowie i dało mu jakiś paskudny eliksir, od którego ból brzucha jedynie narósł. Stefan ponownie zwymiotował, ale poczuł się chwilowo lepiej. Potem już nic nie pamiętał. Chyba go uśpili.

|zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: British Museum   22.09.17 19:36

11. maja
Starała się o zachowanie bezwzględnej ostrożności. Poszukiwania rozpoczęła szybko, kolejnego dnia po kameralnym spotkaniu Rycerzy Walpurgii, przeprowadzonym w jej domu - gdy tylko potworna nawałnica pozwoliła na wyściubienie nosa z czterech ścian bez wielkich obaw o własne życie. Nie wychylała się, ale obiecywała sobie, że nie może zawieść grupy, świadomość ewentualnej porażki była jak kula u nogi, której nie mogła pozbyć się żadnym ze znanych sobie sposobów, dlatego dumnie kroczyła w jej towarzystwie, starając się ignorować balast. Nie była detektywem, nie miała też żadnego doświadczenia w organizacji, zrzeszającej typy spod ciemnej gwiazdy. Skoro jednak coś miało dziać się w zapomnianym Albury, miała mocne opory przed bezpośrednim wypytywaniem o dawne miasteczko. Zdołała odwiedzić dwie biblioteki, te jednak nie okazały się cennym źródłem informacji - możliwe, że wybrała złe zbiory, choć na poszukiwania poświęciła sporo czasu. Wydawało się, że ta mieścina na mapach nie istnieje. Ostatnim punktem na jej własnej mapie - przynajmniej na ten konkretny dzień - było muzeum. Zgromadzona tam wiedza potrafiła dorównywać tej z bibliotek, często też była przedstawiona bardziej czytelnie, wyraźnie, widocznie, bowiem ekspozycje oraz dokumenty pochodziły z kilku źródeł i układały się w spójną, logiczną całość. Jeśli nie miała znaleźć tam, w British Museum, odpowiedzi, liczyła choć na jakikolwiek trop, umożliwiający dotarcie do wiedzy na temat Albury. Ze spokojem przemierzała magiczne sale, poświęcone przeróżnym etapom historii, obrazujące rzeczy, którymi z własnej woli prawdopodobnie nie zainteresowałaby się zbyt mocno - teraz jednak wypatrywała wskazówek, przebiegając wzrokiem po tekstach, zaglądając w dokumenty oraz najważniejsze - mapy. Gdzieś na uboczu, zepchnięte poza najważniejsze wydarzenia, odnalazła wzmianki na poszukiwany temat. Serce przyspieszyło momentalnie, nie wątpiła też, że spędziła w tej części budynku znacznie więcej czasu niż ktokolwiek przed nią, pochłaniając kolejne zdania. Niewiele mogła z nich wyczytać, nic poza oczywistościami, jakich nie potrzebowała - oni, ON potrzebował konkretów. Obcasy stukały o posadzkę, gdy powoli kręciła się między trzema tablicami, kręcąc głową - przy kolejnych opisach temat urywał się i niewiele dało się z niego wyczytać. Przerwano jej, gdy z zamyśleniem, od kilku minut, wpatrywała się w zlepki słów, których już nie dostrzegała.
- Madame? - rozległ się męski głos. Zaczerwieniony pracownik, wyprostowany jak struna, od pewnego czasu wpatrywał się w blondwłose zjawisko, wyraźnie próbujące dotrzeć do jakichś informacji. - Czy mogę w czymś pomóc? - pytanie wywołało delikatny uśmiech, imitujący zakłopotanie i niepewność. Zerknęła krótko na plakietkę mężczyzny - wyglądało na to, że znaczył w tym gmachu coś nie coś. Musiała dobrze to rozegrać. Przygryzła wargę, rozglądając się raz jeszcze, jakby coś jej umknęło. Kiwnęła głową.
- Właściwie - tak - wolno, wciąż z zastanowieniem i niepewnością. Nie mogli jej z niczym powiązać. - Zdawało mi się, że była tu mapa - mapa tego regionu - wskazała krótkim gestem tablice, przy jakich się włóczyła. Blefowała, rzecz jasna, nie miała pojęcia, czy posiadają taką mapę, lecz mogli mieć ją w zbiorach. - Pracuję nad ważnym projektem, którego nie jestem w stanie ruszyć bez informacji na temat tych rejonów w tych konkretnych latach - wyjaśniła pokrótce, w duchu prosząc o to, by spłynął na nią dar przekonywania, pozwalający na gładkie wyciśnięcie potrzebnych informacji z pracownika muzeum. - Mogę się, rzecz jasna, mylić. Bardzo możliwe, że dostęp do map miałam dzięki pomocy mojej wspólniczki, było to parę lat wcześniej, jednak wydaje mi się, że miało to związek z British Museum - mruknęła z zamyśleniem, uciekając wzrokiem, jakby próbowała sobie przypomnieć istotne fakty. - Poza ogólną mapą poszukuję też planów konkretnych miasteczek... Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc - zakończyła, układając palce na obojczyku, jakby zapewniała, że faktycznie tak będzie. Nie chciała używać ani swojego uroku, ani łez nimfy, otrzymanych od Percivala - nie teraz, gdy nadarzyła się taka okazja do przekonania pracownika. Praktycznie sam nawinął jej się pod nos.

| zdobycie planów miasteczka - kłamstwo (I) + retoryka (I), ST 75




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
 

British Museum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» British Museum

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18