Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Plac zabaw   16.07.16 18:21

First topic message reminder :

Plac zabaw

Zlokalizowany na obrzeżach Londynu plac zabaw codziennie przyciąga mnóstwo dzieci spędzających czas poza domem i ruchliwym centrum. Przez jeden z kominków podpiętych do sieci fiuu w publicznych budynkach z łatwością mogą się tutaj dostać nawet najmłodsi. Zaklęcia skrywają tę część parku, na którym wydzielono miejsce dla pacu zabaw, przed wzrokiem mugoli. Dzieci mogą bez obaw się bawić, grać w gry, impulsywnie, często po raz pierwszy używać czarów.
Część z atrakcji placu zabaw ma już dawno za sobą pierwszą młodość; z huśtawek odchodzi farba, jednakże nadzorcy terenu dbają, by były bezpieczne. Chodniki są wybrakowane, często na wpół asfaltowe, na wpół żwirowe. To jednak nie przeszkadza dzieciom w codziennej zabawie: grają w klasy, skaczą w gumę, przez skakankę, udają pojedynkujących się czarodziejów z patykami zamiast różdżek w ręku. Zabawa tętni tutaj od rana do wieczora, najmłodszych często nie może powstrzymać nawet typowa, angielska pogoda - zdaje się, że przywykły do niej. Swoje pociechy zabierają tu czarodzieje o krwi mieszanej, nie zwracający uwagi na czystość krwi. Co prawda można tu spotkać także dzieci o błękitnej krwi, jednakże zawsze są to mali członkowie rodów przyjaznych bądź neutralnych wobec mugoli. Powietrze rozbrzmiewa śmiechem, odgłosami mniej lub bardziej zaciekłych kłótni. Podopiecznych pilnują dorośli, czytający gazetę na ławkach w cieniu drzew. Nierzadko zabijają nudę, grając w gargulki lub w czarodziejskie oczko jak za dawnych, szkolnych lat.
Możliwość gry w gargulki, czarodziejskie oczko


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   24.10.17 22:40

| 7 maja?

Pogoda nie zachęcała do spacerów, ale mimo to Charlene opuściła dom, ciasno opatulając się płaszczem i mocno naciągając kaptur. Mieszkając w Londynie od kilku lat zdążyła już poznać tę okolicę i to całkiem nieźle, choć zwykle spacerowała tu jako kot. Dziś jednak nie zdecydowała się na przemianę; w tym deszczu jej futerko momentalnie by przemokło, narażając ją na nieznośny ziąb. Odkąd została animagiem, zaczęła naprawdę współczuć tym wszystkim biednym bezpańskim kotom, które musiały spędzać na ulicach nawet zimę. I żałowała, że nie mogła dać domu wszystkim znajdom, które czasami przychodziły pod jej dom, i z którymi spacerowała uliczkami, gdy sama była kotem. I choć często pomagała im, zostawiając trochę jedzenia i oferując skrawek osłoniętej przestrzeni na podwórzu, na stałe mieszkał u niej tylko kot Helen, z którym w pewnym sensie zaprzyjaźniła się po śmierci siostry, która osamotniła ich oboje. Wkrótce miały minąć cztery lata, odkąd jej zabrakło.
Kałuże chlupotały pod jej butami, niebo było zasnute chmurami i praktycznie nie widziała mugoli. Nawet okolice placu zabaw trąciły zaskakującą pustką, choć zazwyczaj widziała tu całkiem sporo dzieci. To było jednak, zanim wydarzyło się zło z przełomu miesięcy, które wpłynęło na czarodziejów i mugoli, a nawet na pogodę. Te paskudne deszcze z ostatnich dni też musiały być efektem anomalii, bo było ich zbyt wiele nawet jak na brytyjską pogodę.
Przeszła obok smętnie wiszących huśtawek poruszanych wiatrem; powietrze przecinało ich żałosne skrzypienie, a pod zjeżdżalnią utworzyła się rozległa kałuża. W tej scenerii miejsce wyglądało raczej jak obrazek z powieści grozy niż jak miły, urokliwy zakątek dla dzieci i ich rodzin. Przeszła dalej, docierając do ławek znajdujących się nieopodal. Dzięki osłonie drzew było tam bardziej sucho niż w innych miejscach, a jeśli deszcz przybierze na sile... Cóż, zawsze mogły zmienić miejsce spotkania. Jednak Charlene po spędzeniu poranka w półmroku pracowni alchemicznej Munga miała ochotę trochę się przewietrzyć. Lubiła spędzać czas na świeżym powietrzu, choć w maju niosło to ze sobą posmak ryzyka ze strony kaprysów pogody lub magii. Z wielkim żalem ograniczyła czary do minimum, gdy któryś raz z kolei dostała krwotoku z nosa lub rzuciła nie takie zaklęcie jak potrzeba.
Przysiadła na ławce, jeszcze ciaśniej owijając się płaszczem i wpatrując się w przestrzeń przed sobą. I czekała, mając nadzieję, że dawna szkolna znajoma przybędzie. Charlie naprawdę martwiła się o nią i o innych swoich znajomych w tych ostatnich dniach, naoglądała się bowiem wielu nieprzyjemnych skutków anomalii. Te nie ominęły nawet jej własnej rodziny, choć na szczęście nikt z nich nie ucierpiał poważniej.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   25.10.17 1:44

Nic nie było w porządku. Właściwie to było okropnie, źle i miałam wrażenie, że mój w miarę przystępnie poukładany świat zawalił się jak domek z kart. Ot, kilka słów niczym mocniejszy podmuch wiatru strącił starannie latami układaną wieżyczkę, pozostawiając po sobie jedynie rozgoryczenie. Nie potrafiłam konkretnie nazwać emocji, które mną targały od kilku dni, kiedy Justine raczyła poinformować nas o śmierci matki i tym, że była w niebezpieczeństwie. Miałam wrażenie, że cała ta sytuacja jedynie mi się śniła, a mama wróci cała i bezpieczna do domu - z każdym kolejnym dniem nadzieja była coraz bardziej płonna. W zupełnie naturalnym dla siebie odruchu obronnym uciekłam w książki, pracę i naukę, stroniąc raczej od otoczenia. Mogłam nawet wyglądać w oczach rodziny tak, jakby mnie to w ogóle nie obeszło - cóż, z okazywaniem uczuć raczej nigdy nie byłam zbyt wylewna, a płakanie przed ludźmi nie było w moim stylu. Mimo to wszystko odbiło się na moim wyglądzie, kiedy przypominałam bardziej wskrzeszoną zjawę, niźli zdrowego, wysypiającego się człowieka.
Zdziwił mnie twój list; przecież nie rozmawiałyśmy dość długo, jednak nie zapominałam o dobrych przyjaciołach, a ty do nich z pewnością się zaliczałaś. Miałyśmy dużo wspólnych wspomnień, powodów do śmiechu i łez, czy podstaw do tego, żeby się o siebie teraz wzajemnie martwić. W zaistniałej sytuacji nie potrafię jednak wykazać entuzjazmu i ciekawości wobec tego, co się u ciebie aktualnie dzieje - przychodzę na spotkanie, z wielkim ociąganiem i niechęcią, choć staram się udawać, że jest stabilnie.
- Charlene. - Na mojej twarzy pojawia się uśmiech lub raczej coś, co nie leżało ani obok uśmiechu ani obok grymasu, tylko było niepełnosprawnym wytworem moich mięśni. - Dobrze cię widzieć. Nic ci nie jest? Jak się masz? - Mam na myśli oczywiście anomalie i inne, przykre wydarzenia ostatniego czasu. Potem bez słowa siadam obok, wyjmując papierosy z kieszeni płaszcza. Proponuję ci jednego, rozkoszując się niewiele później smakiem wiśniowego ulepszacza.



Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   25.10.17 15:06

Charlene zdawała sobie sprawę, że przez anomalie ucierpiało wielu ludzi. Ostatnie dni były wyjątkowo wytężone jeśli chodzi o przygotowywanie medykamentów, często zostawała po godzinach, żeby zatroszczyć się o zapasy. Właśnie z tego powodu zaniedbała w ostatnich dniach inne aktywności i życie towarzyskie, nie dała rady się wyrwać nawet na spotkanie Zakonu. Będzie musiała znaleźć inny sposób, żeby poznać ważne informacje, które umknęły jej przez nawał pracy. Kto wie, może padły tam cenne wskazówki dotyczące anomalii i innych wydarzeń? To wszystko budziło w Charlene niepokój, ale także pewną dziwną ciekawość. Jej ciekawa świata dusza lubiła głowić się nad rozmaitymi problemami, choć istoty tych wciąż nie potrafiła zrozumieć. Skąd to wszystko się wzięło i dlaczego zaczęło się tak nagle?
Sama miała szczęście, poza stosunkowo niegroźnymi komplikacjami przy rzucaniu zaklęć nie zdarzyło jej się nic poważnego. Gorzej zniosła to jej matka, która została teleportowana poza dom i doświadczyła niepokojących omamów, o których nie potrafiła mówić, ale Charlene mogła odnieść wrażenie, że to wcale nie poprawiło jej stanu, który od czasu odejścia Helen był dość chwiejny.
Po tamtej pierwszomajowej nocy napisała listy do kilku krewnych i znajomych, by upewnić się, jak znieśli przełom miesięcy i czy na pewno było wszystko w porządku. Leanne znała dość dobrze z Hogwartu; obie były w Ravenclawie i dzielił je tylko rok, co sprzyjało nawiązaniu znajomości już w szkole. Dwie bystre dusze musiały trzymać się razem.
Gdy ją zobaczyła, mogła odnieść wrażenie, że nie jest najlepiej. Możliwe, że tylko jej się wydawało, zresztą ostatnimi czasy rzadko widywała radosnych i beztroskich ludzi. Niemal wszyscy zdawali się przytłoczeni tym, co się wydarzyło. Charlene też wydawała się bledsza niż zwykle.
- Witaj – powiedziała, odwzajemniając blady uśmiech, a jej zielone oczy zlustrowały sylwetkę Leanne. Blada i jasnowłosa Tonksówna wyglądała raczej jak duch niż jak żywa osoba. Mimowolnie poczuła niepokój. – Mi nic nie jest, tamta noc okazała się dla mnie łaskawa. Czasami zdarzy mi się, że różdżka zbuntuje się przy rzuceniu zaklęcia... Ale nic groźniejszego, przynajmniej na razie – powiedziała, znowu pogrążając się w myślach, ze smutkiem kwitując fakt, że nawet różdżka, jej wierna przyjaciółka od tylu lat, nie zawsze współpracowała. Dobrze, że chociaż z animagii mogła korzystać normalnie, bo bardzo brakowałoby jej kociej perspektywy, gdyby tak nie mogła się przemieniać. – A co u ciebie? Bez urazy, ale nie wyglądasz najlepiej. To przemęczenie? Czy może... coś się dzieje? – zapytała. Nie chciała być wścibska, po prostu próbowała się upewnić co do stanu koleżanki.
Po chwili wahania wzięła podsuniętego jej papierosa i odpaliła go. Jej życie w ostatnich dniach i tak nie było wzorem dbałości o siebie.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   02.11.17 20:18

Moja beztroska i szczęśliwy okres skończył się w zasadzie kilka dni temu, gdy Justine postanowiła poinformować nas o śmierci matki. Potem szybka wyprawa z ojcem do Szkocji, by zamieszkał w bezpiecznym domu wraz z ciotką i równie szybki powrót tutaj, żeby zacząć sprzątać cały ten ambaras. Mój humor wynikał oczywiście z faktu, że nie mogłam na spokojnie pogodzić się z utratą najbliższej mi osoby, bo od razu nałożyły się na mnie obowiązki niecierpiące zwłoki. Nawet nocami nie byłam w stanie pomyśleć o tym na spokojnie, popłakać w poduszkę, zazwyczaj skupiałam się wtedy na rozwiązaniu problemu anomalii, przeszukiwania opasłych tomów w mojej domowej biblioteczce, w których - być może - zawarta była odpowiedź lub chociażby mała wskazówka. Byłam zmęczona; nie pomagała mi nawet ukochana kawa i papierosy.
Kiwam głową na twoje słowa, wysłuchując ich dokładnie; każda rozmowa również stanowiła wskazówkę do dalszej próby rozwiązywania światowego problemu. Twój przypadek jednak nie bardzo mi pomaga.
- Wszystko w porządku, Charlene, nie ma o czym mówić. - Odpowiadam spokojnie, kłamiąc bez zająknięcia, chociaż moja twarz nie wyglądała zbytnio wiarygodnie. Odwracam speszona wzrok, byś nie dostrzegła, że cię oszukuję. - To te anomalie, migreny, sama rozumiesz. Nie czuję się najlepiej, w dodatku po ostatniej wyprawie naukowej chyba nieco się przeziębiłam. - Symuluję idealne kasłanie, przecierając wierzchem dłoni różowy z zimna nos. Rozważam jednak czy nie powinnam ci powiedzieć prawdy; byłaś? jesteś? moją przyjaciółką i czuję się nieprzyjemnie nie mówiąc ci wszystkiego. Równocześnie jednak mam świadomość, że byłabym nie w porządku wobec Justine - to z nią, jako pierwszą, powinnam porozmawiać. Po tamtym spotkaniu nie odzywałam się do niej, zresztą, moje zachowanie nie było adekwatne do okoliczności. Po prostu uciekłam, wyszłam z pokoju, nie pokazałam po sobie absolutnie niczego.
- A teraz nie mam czasu, żeby odpocząć. Nie mogę sobie na to pozwolić, ty zresztą też. Musisz zasilać medykamenty, ja muszę szukać przyczyny tego absurdalnego wydarzenia. Każda minuta jest cenna, choć mam wrażenie, że teraz się to trochę uspokoiło. - Miałam nadzieję, że anomalie uspokoiły się, ale niestety podejrzewałam, że była to dopiero cisza przed burzą.



Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   02.11.17 22:35

Charlie wyczuła, że Leanne nie mówi jej całej prawdy. Nie wyglądała, jakby wszystko było w porządku, a raczej jakby gnębił ją jakiś poważniejszy smutek. Ale potrafiła też wyczuć, kiedy ktoś nie chciał rozmawiać z nią na dany temat, więc postanowiła nie drążyć sprawy i nie być wścibską. Choć zawsze była osóbką ciekawską, wiedziała, że czasem trzeba odpuścić, żeby kogoś nie urazić i uszanować jego chęć milczenia. Jeśli Leanne będzie chciała się zwierzyć, sama to zrobi bez presji z jej strony. Były sprawy, o których i Charlie nie zawsze potrafiła rozmawiać.
- W porządku. Niech ci będzie – powiedziała, spoglądając na nią kątem oka. – Ale gdybyś chciała kiedyś porozmawiać, wiesz, że możesz się do mnie zwrócić, prawda?
Zamyśliła się i przygryzła wargę, poruszając się niespokojnie na ławce. Choć były częściowo osłonięte przed deszczem, powietrze było wilgotne i chłodne, choć starała się ignorować niezbyt przyjemne doznania. Umilkła na dłuższą chwilę, po prostu patrząc się w przestrzeń i obserwując huśtawki poruszane przez wiatr. Ich skrzypienie było słyszalne nawet tutaj.
- Masz rację, też nie mam wiele czasu na odpoczynek. W minionych dniach w zasadzie codziennie zostawałam w pracy po godzinach, dzisiejszy dzień jest pierwszym, kiedy tego nie zrobiłam. Mamy naprawdę sporo pracy z uzupełnianiem zapasów na bieżąco – powiedziała. Zarówno uzdrowiciele jak i alchemicy mieli mnóstwo pracy, i to bardzo odpowiedzialnej. Charlie nie mogła sobie pozwolić na błogie lenistwo, ale zajęcie się czymś konkretnym miało swoje zalety, bo pozwalało oderwać myśli od anomalii i innych przykrych spraw. Była jednak świadoma, że wciąż wie o anomaliach bardzo mało, i miała zamiar zacząć szperać w literaturze, poszukiwać odpowiedzi, choć czuła, że książki nie dostarczą zbyt wielu wskazówek odnośnie zjawisk, do jakich prawdopodobnie nigdy wcześniej nie doszło. A przynajmniej nie kojarzyła wzmianki o czymś takim, choć niestety jej wiedza z historii magii nie była imponująca, bo nigdy nie przepadała za tym przedmiotem. I chyba pierwszy raz zaczynała tego trochę żałować. Ale wiedziała przecież, że Leanne pasjonowała się historią.
- Może kojarzysz jakieś wzmianki z historii o czymś, co choć trochę przypominałoby... te zjawiska? – zapytała. Nawet, jeśli ona nic nie pamiętała i była pewna że coś takiego nie mogło się dziać w przeszłości, że to coś zupełnie nowego, to może jednak Leanne ją zaskoczy? – Ciągle zastanawiam się... z czym mamy do czynienia i czy w ogóle da się z tym walczyć, a nie tylko leczyć ofiary już po fakcie.
Nie ulegało wątpliwości, że taka wiedza by jej się przydała. Nie tyle dla niej, co dla organizacji, której pragnęła pomagać swoimi umiejętnościami. Od czegoś trzeba było zacząć, więc byłaby wdzięczna za każdą wzmiankę, która mogłaby ją na coś naprowadzić i umożliwić dalsze poszukiwania.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   03.11.17 0:46

Kiedy nie dopytujesz, oddycham z nieukrywaną ulgą. Nie znałyśmy się od dzisiaj, więc wiedziałam, że nie uwierzyłaś w moją wymówkę, ale równocześnie miałam świadomość, że wiesz, że coś jest nie tak i nie chcę o tym mówić. Taka już byłam i akurat ty znałaś mnie od tej strony chyba najlepiej - dlatego tak bardzo brakowało mi twojej obecności w ostatnim czasie. Miałam nawet wyrzuty sumienia, że nasza relacja nieco się ochłodziła, ale nie byłyśmy już w szkole. Powoli wkraczałyśmy w dorosłe życie, w które wolałabym wkraczać powoli, niż rzucać się od razu na głęboką wodę, tak jak teraz.
- Charl... - Zaczynam, uśmiechając się nawet bladziutko. - Wiem o tym. I mam nadzieję, że ty też masz tego świadomość. - Pojawiła się we mnie chwilowa chęć przytulenia cię, tak po przyjacielsku. Wiem jednak, że byłoby to zgubne posunięcie, od którego do płaczu i wyrzucenia wszystkiego było niedaleko. Nie chciałam tego, tak przynajmniej sobie mówiłam, a na pewno nie tu, na ławce, na placu zabaw w mrozie i mżawce. Szybka zmiana tematu odwraca moje myśli krążące w zasadzie tylko wokół jednego.
- Właściwie to nie znalazłam nic. Przeglądam księgi znowu i znowu i chyba mogłabym recytować je już z pamięci. Nie mam pojęcia co to za zjawiska, skąd się wzięły i jak się ich pozbyć, a to mnie martwi. - Wzdycham, wyjmując z kieszeni paczkę wiśniowych papierosów. Wsadzam jednego między wargi, proponując przy okazji tobie. W chwilowym zamyśleniu nie pamiętam czy palisz, czy jednak nie. Po jednym, długim zaciągnięciu wracam do rozmowy nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć.
- Wiesz, wydaje mi się, że nie damy rady z tym walczyć na własną rękę. Szczególnie gdy różdżki nie chcą działać, a każda zmiana pogody wiąże się z migreną. - Co tu dużo mówić, w moim mniemaniu na tyle zdenerwowaliśmy najwyższą instancję - o ile jakakolwiek była, opowieści ojca z dzieciństwa wcale nie były przekonujące - że postanowiła się na nas zemścić.



Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   03.11.17 15:51

Czasami lepiej było po prostu ustąpić i nie drążyć, a czuła, że to może być jedna z takich sytuacji. W ostatnich dniach wiele osób miało problemy lub przynajmniej czuło niepokój z powodu aktualnej sytuacji. Ta zdawała się dotknąć ludzi z praktycznie każdej części społeczeństwa, bez względu na pochodzenie i wyznawane poglądy. W obliczu zagrożenia tak naprawdę wszyscy byli równi.
Charlie też wolałaby wkraczać w dorosłość powoli, w swoim właściwym tempie. Jej życie w zdecydowanej większości było spokojne i pogodne, pozbawione poważniejszych trosk. Nie zaznała braku rodzinnego ciepła, w Hogwarcie wiodło jej się nieźle, znalazła też swoją pasję i spełniała się życiowo. Jak dotąd w jej życiu pojawiła się tylko jedna poważniejsza zadra: przedwczesne odejście siostry. Ale miała dziwne wrażenie, że wydarzenia ostatnich miesięcy, a szczególnie ostatnich dni, prawdopodobnie wyznaczały koniec tego spokoju i stanowiły rychłą zapowiedź mroczniejszych czasów, które wymagały trudnych wyborów i dostosowania się do nowej rzeczywistości, w której nie mogła być bierna i obojętna, bo dawno przestała być dzieckiem, którym była wtedy, gdy poprzednim razem działo się źle. Wtedy ledwie sięgała głową ponad stół i niewiele rozumiała, ale dziś była mądrzejsza. Wiedziała też, że jej talent i pasja mogły przydać się dla czegoś większego i ważniejszego. Oczywiście że wolałaby, żeby tak nie było, żeby sytuacja była równie spokojna i beztroska jak wtedy, gdy chodziła do szkoły i wydawało się, że w ich świecie zapanował pokój. Ale teraz jego dalsze trwanie stało pod dużym znakiem zapytania.
- Oczywiście – powiedziała, próbując się uśmiechnąć i dodać jej otuchy chociaż w taki sposób. Niewypowiedziane przez nie obie słowa mogły jednak tylko zawisnąć w powietrzu w formie ciszy, bo najwyraźniej nie był to właściwy czas i miejsce na trudne rozmowy.
Szybko zaabsorbowała się inną kwestią.
- Mnie też to martwi, nigdy nie słyszałam o niczym podobnym. I tak naprawdę na ten moment chyba nikt nie wie, jak dokładnie sobie z tym poradzić. Wszyscy błądzą jak we mgle – powiedziała, mimowolnie się wzdrygając. Byli bezradni niczym dzieci, które faktycznie zagubiły się na jakimś mglistym pustkowiu, nie wiedząc, która droga zaprowadzi je do bezpiecznego punktu. – Może jeszcze coś znajdziemy. Też zamierzam przejrzeć każdą książkę, która wpadnie mi w ręce. Ta... bezczynność jest coraz bardziej uciążliwa. I świadomość, jak niewiele możemy teraz zrobić. – Bo niestety bez odpowiedniej wiedzy było bardziej prawdopodobne, że sobie zaszkodzą niż że odkryją coś ważnego. Tym bardziej że Charlie nie była zbyt biegła w zaklęciach, radziła sobie lepiej z eliksirami czy transmutacją. – Ale najważniejsze to nie tracić nadziei. Prędzej czy później... coś powinno drgnąć. W końcu po każdej burzy wychodzi słońce, prawda?
Ale też czasem zastanawiała się, dlaczego to się stało i dlaczego akurat teraz. Czy był to rezultat czyichś eksperymentów, na przykład ministerstwa, czy może po prostu magia nagle postanowiła spłatać wszystkim podły żart?




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   07.11.17 0:39

Uśmiecham się na twoje słowa, spoglądając na leniwie unoszący się znad papierosa dym. Pocieszała mnie nawet świadomość, że nie tylko ja niczego nie znalazłam, ale i że inne dziedziny naukowe były bezradne w przypadku dziwnych zdarzeń wokół nas. W końcu zaczęły się nagle, nic w zasadzie nie zwiastowało tak diametralnej zmiany... nie było mnie tu, gdy to się rozpoczęło; z opowieści znajomych jednak wszystko wskazywało na to, że byliśmy dopiero na samym początku...
- Prawda. Ale mam wrażenie, że jesteśmy dopiero na początku tej burzy, Charlene, i długo nie ujrzymy słońca. - Zerkam na ciebie, wzdychając ciężko. Przeczucie mi tak podpowiadało, a ono przeważnie się nie myliło. - A bezczynność jest najgorszym uczuciem, kiedy chcesz coś zrobić, jednak nie masz pojęcia czy twój czyn nie pogorszy sytuacji. - Przerabiałam to wiele razy i wiele razy pożałowałam tego, że nie przeczekałam. Nie zamierzałam mimo wszystko porównywać swoich życiowych porażek do katastrofy krążącej tuż nad nami.
- Póki nie dojdziemy do żadnych wniosków nie ma o czym rozmawiać. Pogarszamy sobie tylko humory, a dawno się nie widziałyśmy. O tym co się wyprawia zdążymy pewnie jeszcze nie raz podyskutować. - Urywam szybko ten temat, chcąc przejść do czegoś milszego. W tej chwili najbardziej neutralnym wydaje mi się porozmawianie o tobie albo o czymkolwiek związanym ze szkołą i wspomnieniami; wspomnienia zdecydowanie były najmilszym tematem do rozmowy na placu zabaw w pogodę, która sprzyja chyba tylko samobójcom. - Gdzie byłaś ostatnio? - Może chociaż ucieczka w inne rejony kraju odwróci moją uwagę od śmierci mamy Tonks? Przez myśl przemknęła mi moja siostra, która ponownie przepadła i nie wiedziałam gdzie się podziewa i decyzja o wysłaniu ojca byleby jak najdalej stąd. Nie rozumiałam czemu wszystkie problemy kumulowały się wokół mnie od razu po powrocie do domu.
Papieros nie sprawiał mi takiej przyjemności jak myślałam, ale nie chciałam go zmarnować. Paliłam więc, krzywiąc się nieznacznie z każdym pociągnięciem - a miałam rzucać.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Leanne Tonks dnia 10.01.18 14:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   07.11.17 1:44

Charlene jak na swój młody wiek miała sporą wiedzę o eliksirach i astronomii, ale niestety dziedziny te nie przyniosły jak dotąd żadnego wyjaśnienia tych zjawisk. Niebo nad ich głowami, oczywiście pod warunkiem, że było je widać zza grubej warstwy chmur, wyglądało tak samo jak zawsze. Gwiazdy niewzruszenie przyglądały się wydarzeniom ze swoich odległych miejsc na niebie, i choć ruchy ciał niebieskich miały pewien wpływ na jakość eliksirów i przemiany zachodzące w składnikach podczas warzenia, to raczej nie miały wpływu na życie ludzi. W każdym razie Charlie mimo fascynacji astronomią jako nauką, niezbyt wierzyła we wróżbiarskie drugie dno oraz zgadywanki i przywidzenia, i nie upatrywała winy za anomalie w niekorzystnym układzie gwiazd. To musiało być coś innego. Coś, czego źródło znajdowało się na ziemi, nie w gwiazdach.
- Tak... Choć bardzo chciałabym je ujrzeć. Kto by pomyślał, że to co zawsze uważałyśmy za coś oczywistego i normalnego, wcale nie jest takie oczywiste i niezmienne? – zapytała, mając na myśli ten dawny błogi spokój oraz magię, która była nieodłączną częścią ich życia. Magia była ich sprzymierzeńcem, ale od kilku dni stała się nieprzewidywalna i groźna. To było trochę takie uczucie jak to, gdy nasz ulubiony, oswojony kot pewnego dnia zaczynał się wściekać i drapać jak oszalały, tylko w większej i bardziej poważnej skali.
Jakby stosownie do ich rozmowy, gdzieś daleko przetoczył się odległy grzmot. Ale nie było pewne, czy burza w ogóle tu dotrze, bo pogoda była nieprzewidywalna.
- Dlatego trzeba zachować ostrożność. Zastanowić się dwa razy, zanim zrobimy coś pochopnie i szybko tego pożałujemy. Ale... próbować trzeba. Nie można być biernym, gdy źle się dzieje. – Taka myśl przyświecała jej, kiedy dołączała do Zakonu Feniksa, pragnąc zrobić dla świata coś więcej i wykorzystać swoje umiejętności w słusznym celu.
Ale musiała to przyznać, że może jednak zmiana tematu dobrze im zrobi. Przecież nie po to się spotkały, żeby się smucić i frustrować tym, co chciały zrobić, a czego nie mogły z braku odpowiedniego przygotowania i zaplecza. Na pewno zdążą to jednak zrobić. Charlie czuła, że temat anomalii będzie czymś, co będzie bardzo często przewijać się w jej życiu i rozmowach, zarówno w pracy jak i poza nią. Anomalie... tak, to ostatnio był chyba temat numer jeden rozmów, w Mungu większość pracy alchemików i uzdrowicieli toczyła się ostatnio wokół leczenia ich skutków. Prawie można było zapomnieć o innych przypadkach.
- W ostatnich dniach? Głównie w pracy. A potem w domu odsypiałam długie godziny ślęczenia nad kociołkiem – odpowiedziała zamyślonym tonem. – Nawet nie miałam okazji na dłużej odwiedzić rodzinnego domu, wpadłam dosłownie na chwilę, by sprawdzić, czy wszystko w porządku. Czasem brakuje mi tamtego życia, wiesz? – Tego, które wiodła w rodzinnym Tinworth, z rodzicami i rodzeństwem, które było jeszcze w komplecie, w niewielkim domku w pobliżu klifów, po których spacerowała w dzieciństwie. Chętnie poszłaby na plażę i popluskała się w morzu, albo położyłaby się nocą na trawie, by patrzeć na spadające gwiazdy. – Nie licząc wizyt w rodzinnym domu w ostatnich miesiącach i tak rzadko opuszczałam Londyn, ale i tu nie brakuje mi zajęć. – Miała sporo ulubionych miejsc, jak ogród magizoologiczny, magiczna biblioteka czy Wieża Astrologów. Magiczny Londyn obfitował w ciekawe zakątki. Zastanawiała się teraz, jak one radziły sobie po anomaliach.
- Wspominałaś coś wcześniej o jakiejś wyprawie naukowej... Gdzie byłaś? – zapytała po chwili, ciekawa, dokąd wybrała się Leanne. I czy dzięki temu udało jej się uniknąć poważniejszych nieprzyjemności.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   14.11.17 23:59

Odkąd zagłębiałam się w historię, etymologię pewnych pojęć i pośrednio też w inne dziedziny, zaczynałam zmieniać swój pogląd na magię. Chociaż od zawsze mnie fascynowała i faktycznie uważałam ją za coś niezmiennego, stałego i w gruncie rzeczy bezpiecznego, tak już wcześniej czułam, że kiedyś coś może pójść nie tak. Optymistycznie - czyli całkiem naturalnie dla siebie - zakładałam, że nie wydarzy się to w najbliższej przyszłości, a jeśli już, to szybko minie. Póki co mój wrodzony optymizm chyba umierał, gdy wokół mnie kumulowało się tyle nieprzyjemnych zdarzeń i zagwozdek bez szansy na rozwiązanie, na co mogłam jedynie bezradnie rozkładać ręce, przypatrując się z boku. Uznaję jednak twoje pytanie za retoryczne, posyłając ci ponury uśmiech: wyjaśniał on więcej, niż cokolwiek co mogłabym teraz odpowiedzieć. Pamiętałam doskonale nasze rozmowy ze szkoły, kiedy naiwnie myślałyśmy, że nic nam już nie grozi w życiu, lecz nie chcę psuć nam humoru tym, że jesteśmy już niestety dorosłe i wszystko się zmieniło.
- Próby próbami, kiedyś w końcu zabraknie pomysłów jak działać, ratować i co robić. - Nie próbuję nawet odrzucić przyświecającego mi od kilku dni pesymizmu, mając jedynie nadzieję, że nie zwrócisz na to szczególnej uwagi. Dopalam papierosa, wyrzucając niedopałek na ziemię i depcząc go podeszwą buta. Opatulam się szczelniej szalem, nie zwracając uwagi na grzmot. Nic nie było mnie już chyba w stanie zaskoczyć. Słucham uważnie twojej odpowiedzi, potakując głową.
- To dlaczego tam nie pojedziesz? Jest tylu alchemików, że jeden chyba może zniknąć na jakiś czas. - Posyłam ci zainteresowane spojrzenie, bo sama wciąż mieszkam w domu rodzinnym. W gruncie rzeczy traktuję dom jak hotel, bo częściej mnie w nim nie ma, niż jestem - a teraz, kiedy zostałam w nim całkiem sama, nie mam nawet ochoty wracać. Zbyt dużo wspomnień, które teraz w ogóle mi nie pomagają uporać się z traumą. - Nie można całe życie pracować, czasami należy się odpoczynek. A nie ukrywam, wyglądasz kiepsko, kochana. - Dziwię się w duchu, że wygaduję takie głupoty, gdy sama nie odpoczywam w dzień i noc ślęcząc nad zakurzonymi kartami ksiąg. - W zasadzie nie wiem sama jak nazywała się ta mieścina, cały czas przebywaliśmy w lesie. Spaliśmy w dzień, w nocy czekaliśmy na zbawienie, bo ostatecznie "rzadki okaz" się w ogóle nie pokazał. Mam wrażenie, że on wcale nie istniał, bo zapisy były bardzo szczątkowe. Nie chciałam tam jechać, ale mi kazano, przez co ominął mnie początek anomalii tutaj. Strata czasu. - Marszczę niezadowolona czoło, wsuwając dłonie do kieszeni płaszcza.



Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   15.11.17 17:55

Charlie też pamiętała czasy szkoły i beztroskie rozmowy w wieży Ravenclawu lub w bibliotece. W Hogwarcie wszystko wydawało się proste – przynajmniej z obecnej perspektywy. Największą tragedią dla większości uczniów mogło być niezaliczenie egzaminu, i zwykle z punktu widzenia dorosłości problemy nastolatków okazywały się błahe i nieistotne. Teraz chciałaby mieć tylko takie problemy, jak stres przed egzaminami i zastanawianie się, czy jej wyniki z sumów i owutemów będą wystarczająco dobre. Teraz mogła się roześmiać na myśl o niektórych swoich problemach z tamtych lat. Obecnie jej myśli krążyły wokół anomalii, dziwnych zniknięć i perspektywy kolejnego konfliktu mogącego zatrząść w posadach magicznym światem. Tego się bała i czasem wieczorami zastanawiała się ze strachem, czy ktoś z jej bliskich i znajomych też może zniknąć.
Dlatego czasem żałowała, że nie została w Tinworth i nie mogła mieć stałego baczenia na rodziców, ale po śmierci Helen potrzebowała się na trochę odsunąć i zdystansować, a później już pozostała w Londynie przez wzgląd na kurs alchemiczny, pracę oraz dostępność magicznych miejsc. Prawdopodobnie była wtedy egoistką, ale przygnębiająca aura panująca w rodzinnym domu odkąd umarła jej siostra, a matka popadła w depresję, i na nią działała bardzo negatywnie.
Przez dłuższą chwilę po prostu milczała, nieporadnie paląc papierosa (niezbyt umiała to robić poprawnie) i w końcu także zduszając jego resztkę pod butem, po czym otuliła się ciaśniej wierzchnim okryciem i wsunęła zziębnięte dłonie do kieszeni. To było coś więcej niż zwykła brytyjska, deszczowa pogoda.
- Nie czułabym się dobrze, gdybym zniknęła na dłużej w czasie, kiedy potrzebują każdego alchemika zdolnego do pracy – powiedziała. Ale nie chodziło tylko o Munga, chciała być też w gotowości, gdyby to ktoś z Zakonu potrzebował jej alchemicznej pomocy. Niestety nie mogła się przydać organizacji czynną walką o sprawę, bo nie posiadała zbyt dużych umiejętności w magii ofensywnej, ale mogła wspomóc ją przygotowywaniem potrzebnych mikstur.
Była potrzebna w Londynie, co jednak budziło w niej wyrzuty sumienia, gdy myślała o rodzicach, zwłaszcza o matce, która nawet po upływie kilku lat nie potrafiła dojść do siebie po utracie ukochanej córki.
- Zrobię sobie wolne, gdy tylko ten... trudny okres dobiegnie końca – zapewniła. Nie była w końcu masochistką, i mimo pasji do swojej pracy jak każdy potrzebowała też wypoczynku i możliwości zajęcia myśli czymś innym. – Wtedy z czystym sumieniem pojadę na krótkie wakacje do Tinworth i spróbuję wynagrodzić rodzicom ten czas, gdy odwiedzałam ich stanowczo zbyt rzadko.
O ile wszyscy przeżyją ten okropny czas. Kącik jej ust lekko drgnął; wiedziała, że też nie wyglądała dobrze.
- Chyba niewielu wygląda teraz dobrze – stwierdziła. Ludzie których widziała w pracy wyglądali na zmęczonych i zmartwionych, poza pracą nie było wiele lepiej.
Znów umilkła, poruszając się na ławeczce. Plac zabaw wciąż był opustoszały, w okolicy nie było widać nikogo poza nimi i przemoczoną wiewiórką, która przemknęła pod huśtawkami i umknęła na jedno z drzew po drugiej stronie placu.
- Czyli nic szczególnego tam nie znaleźliście? – zapytała. – Cóż... i tak powinnaś się cieszyć, że nie było cię tu pod koniec kwietnia. Przynajmniej uniknęłaś... – zawahała się, ale czuła, że Leanne na pewno już wie, co robiono z takimi jak ona. Sama Charlie słyszała co nieco o represjach, które dotknęły wtedy mugolaków ze strony ministerstwa, ale nie miała pojęcia, że jedną z ofiar była też matka Leanne. Więc na ten moment po prostu cieszyła się, że Leanne udało się uniknąć uprowadzenia przez ministerstwo i spędziła ten czas bezpiecznie. – A początek anomalii był... nagły. Tamtej nocy śniły mi się okropne koszmary, a gdy się obudziłam, zobaczyłam... że świat bardzo się zmienił. Oczywiście od razu wezwano mnie do Munga, bo tak duża ilość pacjentów szybko wyczerpała nasze zapasy eliksirów.
Wzdrygnęła się na wspomnienie tamtego dnia, kiedy pojawiła się w pracy i zobaczyła na własne oczy ogrom nieszczęść, ludzi, którzy nie mieli tamtej nocy tyle szczęścia, ile miała ona, jakimś cudem niewyrwana przez złą moc z łóżka, i nie wrzucona w zupełnie inne miejsce. Nie wiedziała, dlaczego ją ominęło.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 http://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 http://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec http://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 http://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   26.11.17 17:17

Z jednej strony rozumiałam podejście Charlene do powierzonych jej obowiązków, z drugiej - dziwiłam się, że jeszcze nie odwiedziła rodziców. Dostrzegałam w tym zachowaniu coś tak bardzo podobnego do mnie, że moją początkową reakcją był jedynie cierpki uśmiech. Czy to właśnie nie przez mój upór nie wróciłam do domu szybciej? Czy to nie przez moją ślepą miłość do nauki spędzałam z rodziną coraz mniej czasu.
- Sądzę, że powinnaś ich odwiedzić. Sprawdzić, czy wszystko w porządku. Zaufaj mi. - Wsunęłam zmarznięte ręce do kieszeni płaszcza, zaciskając palce na materiale, a potem zmarszczyłam czoło. Kolejne niemiłe myśli i obwinianie się za to, że mnie tu nie było i nie mogłam nic zrobić uderzyły mnie szybciej, niż podejrzewałam. - Pochłonięte pracą i dorosłym życiem nawet nie zauważamy, że spędzamy z rodzicami coraz mniej czasu. I te wszystkie listy, na które obiecujemy same sobie odpisać później, a wreszcie o tym zapominamy... - Mój głos zaczął się łamać, choć w porę się opanowałam i powstrzymałam przed wybuchem płaczu. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Ale byłam uparta jak osioł, nie chciałam się nikomu przyznawać. Po prostu.
Prawie zapowietrzyłam się na wspomnienie o represjach ze strony ministerstwa i krótkim zobrazowaniu mi początku anomalii. Nie byłam pewna, czy w ogóle chciałam o tym słuchać - jak na razie temat anomalii mnie męczył, a co gorsze: frustrował. Bezradność i brak odpowiedzi na kluczowe pytania była nieprzyjemnym uczuciem, a jednocześnie pchała mnie do zaangażowania całej siebie w dalsze działania.
- Nie mam się z czego cieszyć, Charlene. - Odparłam sucho, aż sama zdziwiłam się, że potrafiłam się zmusić do tak nieprzyjemnego tonu głosu. Liczyłam tylko na to, że Leighton się nie obrazi; nie wiedziała przecież, że wtedy zginęła moja matka, a moje zachowanie stawało się coraz bardziej podejrzane z każdą chwilą. Westchnąwszy, rozejrzałam się dookoła, by wreszcie wstać z miejsca. - Powinnyśmy wracać. Jest późno, zbiera się na deszcz i tu wcale nie jest bezpiecznie. - Przedstawiając realne argumenty za tym, by już iść, wysunęłam zziębniętą dłoń w kierunku przyjaciółki.

zt?


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
Czy to kocimiętka?
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   26.11.17 18:56

Odwiedziła, ale na krótko. Udała się do nich na samym początku maja, zaraz gdy uświadomiła sobie anomaliową tragedię. Obowiązki obowiązkami, ale nie mogłaby się skupić na niczym gdyby najpierw nie sprawdziła co się dzieje, dopiero później mogła zająć się innymi rzeczami. Upewniła się, że przeżyli i nic poważnego im nie jest, i że dom nadal stoi, ale nie miała czasu, żeby choć tymczasowo tam zamieszkać, chyba że okazałoby się, że to naprawdę niezbędne i że Leightonowie nie mogą sobie poradzić sami. Mama zresztą na początku maja była w Mungu, więc parę razy wymknęła się z pracowni, żeby odwiedzić ją w sali, póki uzdrowiciele nie pozwolili jej wrócić do domu pod opiekę męża, który przez ostatnie parę lat nabył prawdziwą wprawę w troszczeniu się o Leonię po odejściu Helen.
Ale czy Charlie tego chciała czy nie, jej życie było teraz w Londynie, ale obiecywała sobie, że niedługo znajdzie czas, żeby tam pojechać na dłużej. Na pewno musiało tak być.
- Sprawdziłam. Nie rozmawiałabym o tym tak spokojnie, gdybym nie wiedziała, że sobie radzą... Komunikujemy się też listownie i przez sieć Fiuu. Za parę dni mam mieć wolne, wtedy znowu się do nich udam – zapewniła jeszcze, po słowach Leanne czując jeszcze większe wyrzuty sumienia. Poczuła się złą córką, choć rodzice wcale nie oczekiwali, że rzuci wszystko i będzie przy nich cały czas. Ojciec nigdy by jej o to nie poprosił, wiedząc, jak ważna była jej praca dla Munga w obecnym okresie. A matka była zamroczona uspokajającymi eliksirami do tego stopnia, że i tak prawie nie zwracała uwagi na otoczenie.
- Wiesz, czasem tego żałuję, ale trudno przeskoczyć pewne rzeczy. Jedyne co możemy robić, to wciąż starać się znajdować ten czas pomiędzy innymi obowiązkami. I pamiętać o naszych najbliższych, nawet kiedy nasze własne życie wywraca się do góry nogami – powiedziała. Może gdyby przed kilkoma laty nie rwała się tak bardzo do Londynu, by być bliżej pracy i nowego, dorosłego życia oraz dalej od żalu po śmierci Helen, może jednak udałoby jej się ustawić czas tak, by mieszkać w Tinworth. Może nie powinna wtedy tak bardzo baczyć na swój dyskomfort, jaki czuła na myśl o tamtej tragedii? Może po prostu była egoistką w tamtych tygodniach, w których podjęła decyzję, by wyjechać. I nie tylko ona to zrobiła, przecież jej siostra opuściła dom nawet wcześniej, też rwąc się do cywilizacji, do nowego życia. Tinworth, choć zawsze miało być rodzinną przystanią pełną wspomnień, leżało pośrodku niczego.
Gdyby jednak wiedziała, co przeżyła Leanne, i czego wyrazem były jej wcześniejsze słowa, prawdopodobnie wolałaby zamilknąć i nie wypowiedzieć tego, co pewnie mogło zabrzmieć niezręcznie, biorąc pod uwagę, że przyjaciółka już straciła swoją szansę na spędzenie z matką więcej czasu. A Charlie wciąż ją miała i nie korzystała z tego w pełni.
Słysząc jej chłodniejszy ton głosu, westchnęła tylko. Mogła jedynie się zastanawiać nad tym nagłym ochłodzeniem i przyczynami, dla których Leanne nie cieszyła się, że uniknęła początku anomalii.
- W porządku, możemy już wracać. W taką pogodę lepiej nie przebywać zbyt długo na zewnątrz – zgodziła się z nią. Było zimno, mokro, pogoda zdawała się coraz bardziej pogarszać. Powinny wracać do siebie.
Podała jej rękę i wstała z ławeczki. Mimo wcześniejszego chłodu uśmiechnęła się do niej.
- Wszystko będzie dobrze – powiedziała, próbując ją jakoś pocieszyć, choć sama miała wrażenie, że to tylko puste słowa, które nie naprawią zepsutej rzeczywistości. – Mam nadzieję, że spotkamy się w lepszych okolicznościach – szepnęła jeszcze, po czym pożegnała ją ciepło. I niedługo później teleportowała się w pobliże swojego domu.

| zt.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be;
who is to say there will not be such endings?

Powrót do góry Go down
 

Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Czerwony pokój zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Wierzbowa aleja-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18