Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Camden Market

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Camden Market   16.07.16 18:27

First topic message reminder :

Camden Market

Każdego ranka do magicznego portu przypływają niezliczone statki z dostawami z całego świata. Ledwie zdążą zacumować, a kupcy wyciągnąć na brzeg towary i wyłożyć je na stoiskach, zanim zewsząd zaczynają schodzić się potencjalni klienci zaciekawieni tym, co dzisiejszego dnia mają do zaoferowania sprzedawcy. Trudno im się dziwić - na targu przy odrobinie szczęścia można nabyć wszystko, od egzotycznych przypraw po latające dywany. Choć niektórzy mogliby nazwać tutejsze ceny okazyjnymi, dla dużej części społeczeństwa wciąż pozostają one nieosiągalne. Lecz kto zabroni nawet biedniejszym spacerować wśród zagranicznych stoisk i marzyć o przygodach oraz odległych podróżach?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   22.11.16 22:58

Peony przyzwyczaiła się do ciągle przytrafiających się jej dziwacznych sytuacji. I chociaż była do nigdy przyzwyczajona to jednak papuga na ramieniu była nadal czymś zaskakującym. Nie czuła się jednak z tym źle. Zwierze widocznie umiłowało sobie jej ramie i wcale nie miało zamiaru z niego odlatywać. Kobieta spojrzała wyczekująco w stronę rozmówczyni, która chyba nie śpieszyła się z jakimkolwiek wyjaśnieniem. Nie, żeby jakoś bardzo tego potrzebowała, ale jednak ciekawił ją powód, dla którego kobieta z taką prędkością przemierzyła pół dokowego targu. Odpowiedzi nie usłyszała, bo nagle została pchnięta przez przypadkowego przechodnia. Kobietę w woli ścisłości. - Nic nie… - i wtedy papuga zerwała się z ramienia Piwki i przez chwile po prostu latając na nimi zataczała kręgi. Spojrzenia przechodniów skierowały się w stronę latającej papugi. Widocznie nie tylko Peony zdziwił fakt, że papuga przemierzała doki bez właściciela. - Raven o co chodzi z tą papugą? - zapytała spoglądając najpierw na znaną jej kobietą, a po chwili na tą, która potrąciła ją ramieniem. Nie miała zbyt wiele czasu na przeanalizowanie sprawy, bo papuga kończąc ostatnie okrążenie na ich głowami przysiadła na ramieniu nieznanej kobiety. Peony skołowana całą tą sytuacją wzruszyła ramionami. - Może ktoś po prostu ją zgubił? - zastanowiła się głośno spoglądając na opaskę, którą papuga nosiła. Wtedy usłyszały donośny głos. Mężczyzna podszedł do nich warcząc coś pod nosem. Przez chwile Peony zastanawiała się czy on w ogóle mówi po angielsku. - Oddawajcie papugę złodziejki! - krzyknął, a Peony aż się obruszyła. Spojrzała na kobietę na, której ramieniu papuga właśnie siedziała. - Oddawaj… ostatnia ucieczka! Więcej świata nie zobaczysz… - to jeszcze bardziej rozwścieczyło już i tak zirytowaną szatynkę. Peony pokręciła głową. - Proszę zostawić tę papugę. Pan chyba oszalał. To zwierzę… - nie wiedziała nawet jak bardzo się teraz myli.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Camden Market   25.11.16 11:45

Lorelei nie miała czasu na reakcję, gdy ptaszysko poderwało się z ramienia nieznajomej i zaczęło krążyć nad ich głowami. Powędrowała za nią spojrzeniem, nie wiedząc czy patrzeć na kolorowe zwierzę, czy na kobietę przed sobą i tłumaczyć ze swojej paskudnej gracji. Jednak i tę decyzję od niej odebrano. Jak zawsze zresztą. Mała niepozorna blondynka, która jedynie swoim wyglądem przyciągała spojrzenia, bo w końcu półwilą nie była co druga kobieta. Chociaż i to nie pomagało w szczęśliwych związkach w jej życiu. Lub właściwie może to stanowiło główny problem tych wszystkich relacji, w których się znajdowała? Najprawdopodobniej spotkałaby jakiegoś miłego mężczyznę, który pokazałby jej jak to jest żyć w szczęściu. Albo wręcz odwrotnie. Trafiłaby na okrutnika, który bawiłby się jej kosztem. Taka właśnie była ta drobna fryzjerka, której życie nie rozpieszczało w żaden ze sposobów. Obrazem jakim wspaniałym światem żyła, było chociażby to że dalej często myślała o chłopaku z Hogwartu - pierwszym i tak silnym zauroczeniu, które sprawiało, że robiło jej się ciepło na sercu, ale równocześnie bardzo smutno.
Rozpłakała się, czując okropne pazury wbijające się jej w ramię, a także krzyki najprawdopodobniej właściciela papugi. Chciała stąd uciec. Do swojego salonu, gdzie byłaby bezpieczna, ale ten dzień robił się coraz gorszy! Z każdą chwilą czuła się gorzej.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   27.11.16 11:27

Peony nienawidziła gburowatych ludzi. Nie rozumiała dlaczego ludzie zamiast czystej uprzejmości wybierali gniew i krzyk. Bycie ponurym jak deszczowy dzień. Już dawno jednak przyzwyczaiła się, że prawdziwa ludzka uprzejmość to rzadkość. Ludzie nie wierzą w wagę słów. Ani w to, że to co mówią ma jakiekolwiek znaczenie. Patrząc na mężczyznę czuła, że to jest właśnie ten typ człowieka. Nie zważającego na to jak jego krzyki, słowa i groźby zadziałają. Bo chyba nie myślał, że takim zachowaniem uzyska cokolwiek? Szatynka zrobiła krok do przodu tak by ramieniem zakrywać blondynkę i papugę na jej ramieniu. Kątem oka zobaczyła, że kobieta nie do końca rozumie co tutaj zaszło. Peony miała ochotę przyznać jej racje. Sama nie do końca wiedziała czemu jest w to wszystko zamieszana. Wiedziała jednak, że nie jest to zwykła papuga, a mężczyzna nie prowadzi całkiem legalnych interesów. Inaczej przecież Raven by tu nie było. - Kobieto… oddaj mi papugę, albo inaczej porozmawiamy. - zagroził. Już chciała coś powiedzieć, ale wtedy usłyszała głos Carter.  Widząc, że kobieta nie bawi się w półśrodki Peony spojrzała na stojącą za nią kobietę. Sięgnęła ręką do papugi. - Proszę się nie martwić… papuga nie zrobi Pani krzywdy. - odparła. Nie zawsze wszystko dla ludzi jest jasne i zrozumiałe. Czasami po prostu jedna rzecz przelewa szalę. Nawet taka mała rzecz jak papuga.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Camden Market   27.11.16 12:40

To był koszmar. Jeszcze ten gwar tak charakterystyczny dla targu Camden Market, krzyki ludzi, harmider, popychanie jej jak szmacianej laleczki. Chciała, żeby się to po prostu skończyło. I najwyraźniej miało, gdy nieznajoma sięgnęła po ptaka, a ten podskoczył, by wznieść się w powietrze i wylądować na ramieniu domniemanego właściciela. Długowłosa szatynka zaczęła mówić coś do niego ostrym tonem, jednak blondynka wolała tego nie słuchać. Najważniejsze że ptak odleciał i zostawił ją samą. Co prawda z poranionym ramieniem, ale proste zaklęcia lecznicze powinny załatwić sprawę. Kątem oka obserwowała sytuację zza pleców swojej wybawicielki, która najwidoczniej nie zamierzała jej zostawiać. Gdy tamci zniknęli, mała półwila odetchnęła.
- Ale ze mnie ciamajda - mruknęła, podciągając nosem, chcąc pozbyć się łez, które zalały jej całą twarz. Próbowała się uśmiechnąć, ale wyszedł ten grymas bardzo blady. Dopiero gdy mężczyzna, papuga i jeszcze inna kobieta zniknęli, mogła przyjrzeć się dokładniej tej, która ją uratowała. Wydawała się dziwnie znajoma, chociaż Lorelei na pewno nie kojarzyła jej ze swojego salonu fryzjerskiego. - Przepraszam, ale... Czy my się znamy? - spytała cicho, wciąż wstydząc się tej całej sytuacji, która zaszła przed chwilą.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   28.11.16 11:24

Kiedy Raven zniknęła zabierając ze sobą handlarza i papugę Peony odetchnęła z ulgą. Naprawdę miała nadzieje, że chociaż jeden dzień z jej życia będzie bez ekscesów. Naprawdę myślała, że to będą bardzo szybkie i bezproblemowe zakupy w dokach. Powinna już dawno przyzwyczaić się do myśli, że w jej życiu nie ma nic normalnego. Odprowadziła wzrokiem całe zamieszanie i spojrzała na stojącą przed nią blondynką. Pokręciła głową. - To nie Pani wina. - zaczęła. - Po prostu wpadła Pani w środek tej całej sytuacji. - odparła nie wiedząc nawet jak nazwać to całe zajście. Sama czasem zastanawiała się czemu wpada w środek takich sytuacji. Jednak nie miała zamiaru się nad tym dłużej zastanawiać. To tylko kolejne potwierdzenie tego, że w jej życiu nigdy nie będzie spokojnie. Uśmiechnęła się na pytanie kobiety. - Właściwie miałam Panią pytać o to samo. Wydaje mi się, że mogłyśmy się już wcześniej spotkać. - powiedziała chcąc przypomnieć sobie skąd może kojarzyć stojącą przed nią blondynkę. - Może ze szkoły? - uniosła brew. To był traf, który sprawdzał się bardzo często. Zwykle kiedy kogoś kojarzyła to z Hogwartu. W końcu tyle ludzi przetaczało się przez korytarze zamku przez te wszystkie lata, że nie dało się spamiętać wszystkich. A jednak gdzieś tam głęboko w pamięci te osoby pozostają. - Może z lekcji eliksirów? - zapytała bo tak podpowiadała jej intuicja. Oczywiście nie mogła być niczego pewna.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Camden Market   28.11.16 12:43

Podciągnęła nosem drugi raz, po czym chusteczka wyleciała z jej torebki, by trafić do jej dłoni. Mogła spokojnie się doprowadzić do porządku, a nie wyglądać jak kompletna sierotka. Na szczęście trafiła tez na wyrozumiałą osobę, która nie ganiła jej za to, że się tak szybko rozkleiła. Lorelei trafiała zawsze na podobnych brutali, którzy nie wiedzieli co to współczucie. A czy jej genetyka pomagała w tym wszystkim? A gdzie tam. Najgorsza potomkini wil na świecie. Przeczesała włosy, by jeden z kosmków założyć za ucho i zerknęła na kobietę.
- Tak... Chyba właśnie stamtąd - zaczęła dukać, chociaż głos jej się uspokoił i mogła skupić się faktycznie na dopasowaniu rys kobiety do określonego czasu i miejsca. A lochy w których odbywały się zajęcia z eliksirów było tym właśnie miejscem, gdzie idealnie pasowała. - Byłam Krukonką, ale nie kojarzę pani z mojego domu. Czy nie miała pani dwóch starszych braci? - spytała, przypominając sobie już dwójkę starszych od siebie chłopaków, którzy trzymali się razem. Machnęła jednak na to swoją malutką rączką i oznajmiła już o wiele promienniej:
- Zapraszam jednak do mojego salonu fryzjerskiego na Pokątnej. Moja wybawczyni na pewno znajdzie tam chwilę wytchnienia.
Zaraz jednak podskoczyła, przypominając sobie, że faktycznie musiała iść do pracy. Podziękowała, żegnając się równocześnie z dawną koleżanką i teleportowała się zaraz pod salon.

|zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   28.11.16 17:05

Słysząc o dwóch braciach pokręciła głową. Właściwie nie była pewna czy to o niej mówi teraz kobieta, ale nie chciała drążyć tematu. Kojarzyły się ze szkoły i prawdopodobnie przy następnym spotkaniu już będą pamiętać o tym skąd się znają. W końcu tę sytuację będzie ciężko zapomnieć. Papuga, handlarz, dużo krzyków. Peony na pewno szybko o tym nie zapomni, a rozdygotana kobieta na pewno będzie potrzebowała czasu aby dojść do siebie. Nie oceniała jej. Sama pewne zachowałaby się podobnie gdyby nie fakt, że w życiu wiele już przeszła i te sytuacje nauczyły ją odpowiednio reagować w różnych sytuacjach, a już na pewno tych zagrażających. Uśmiechnęła się do kobiety. - Dziękuje. Proszę się uspokoić i nie przejmować tą całą sytuacją. Życzę Pani lepszej reszty dnia. - powiedziała i uśmiechnęła się pokrzepiająco kiedy kobieta odchodziła. Sama sobie też zaczęła życzyć lepszej reszty dnia. Spojrzała na tłum ludzi przed nią. Jakby nic się nie stało. Jakby wcale sekundę wcześniej ludzie przepychali się między sobą i spoglądali dziwnie na całą zadziwiającą sytuację. Sprout wzruszyła ramionami i skierowała kroki w stronę jednego z handlarzy. Nadal nie znalazła nawozu do Mandragor.

z.t




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/u731contact http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   13.03.17 2:09

Para nr III

Opuszczenie Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów przez Wielką Brytanię odbiło się donośnym echem wśród całej czarodziejskiej społeczności, w miejscach takich jak londyński port odciskając swoje piętno szczególnie mocno. Camden Market, zazwyczaj tętniący życiem i kuszący egzotycznymi zapachami, od wielu dni wydawał się opustoszały; wprowadzenie wysokich ceł na sprowadzane z zagranicy towary uderzyło w kieszenie kupców. Niektórzy, uznając, że handel przestał im się opłacać, zrezygnowali z rozkładania tu swoich stoisk, inni zmuszeni zostali do podniesienia cen, co z kolei zniechęciło potencjalnych klientów. Ogólne nastroje były ponure, a złość na poczynania obecnej władzy dało się wyczuć w powietrzu.

Tego dnia po targu kręcili się jedynie pojedynczy nabywcy, wśród których znalazła się Vivienne. To właśnie tutaj miała spotkać się z jednym ze swoich stałych dostawców, który, wróciwszy niedawno z dalekiej podróży, rzekomo miał do zaoferowania naręcze rzadkich przedmiotów. W liście, jaki właścicielka Czegoś niezwykłego otrzymała kilka dni wcześniej, barwnie zachwalał jakość swoich produktów, obiecując kobiecie, że na pewno przyciągną do jej sklepu wielu zainteresowanych klientów. Vivienne, dotarłszy na umówione miejsce, nigdzie nie mogła go jednak wypatrzyć – mężczyzna najwidoczniej się spóźniał.

Evelyn zjawiła się na Camden Market w poszukiwaniu rzadkich ingrediencji, koniecznych do wykonania zamówionego eliksiru. Rzeczona mikstura była na tyle skomplikowana, że nie wszystkie potrzebne do jej uwarzenia składniki można było dostać w aptece; lady Slughorn wiedziała jednak, że kupcy w porcie często handlowali rzadkimi ziołami. I rzeczywiście – nie musiała szukać długo, zanim dostrzegła stoisko zastawione obiecująco wyglądającymi fiolkami.

Zanim którakolwiek z kobiet zdążyła dokonać planowanej transakcji, dookoła zapanowało nerwowe poruszenie, a napięta atmosfera, wisząca w powietrzu od samego rana, wreszcie znalazła swoje usprawiedliwienie – na plac, na którym znajdował się targ, z obu stron zaczęli wylewać się ubrani w barwne szaty czarodzieje. Było ich zdecydowanie zbyt wielu, żeby można było uznać to za przypadek, a gdy podeszli bliżej, Evelyn i Vivienne mogły dostrzec, że niektórzy trzymali w dłoniach transparenty z obraźliwymi hasłami pod adresem Brexitu oraz Wilhelminy Tuft. Przestrzeń wypełniły głośne okrzyki, a ku niebu z różnych stron zaczęły wystrzeliwać kolorowe iskry. Demonstracja, choć sama w sobie nie wyglądała na groźną, z całą pewnością nie była legalna i pojawienie się magicznej policji stanowiło jedynie kwestię czasu. Protestujący czarodzieje, po kilkunastu z każdej ze stron, stanowili zdecydowane utrudnienie dla ewentualnej szybkiej ewakuacji, jednak pozostanie w miejscu groziło wmieszaniem się w skandujący tłum; z kolei wytłumaczenie funkcjonariuszom, że jest się jedynie przypadkowym przechodniem, mogło nie należeć do prostych zadań.

Mechanika
Evelyn i Vivienne mogą uniknąć udziału w demonstracji, jeżeli odnajdą kryjówkę, w której uda im się ją przeczekać. W tym celu mogą spróbować przekonać właściciela stoiska z ziołami, żeby pozwolił im ukryć się na zapleczu swojego sklepu. Mogą to zrobić na trzy sposoby:

kłamstwo:
 
zastraszanie:
 
łapówka:
 
Jeżeli znalezienie kryjówki się nie powiedzie, Vivienne i/lub Evelyn zostaną zatrzymane przez funkcjonariusza magicznej policji, która pojawi się, żeby rozpędzić demonstrację. W takim przypadku, istnieje jeszcze szansa na uniknięcie aresztowania poprzez umiejętne przeprowadzenie rozmowy z policjantem.
mechanika:
 
W przypadku klęski, Vivienne i/lub Evelyn zostaną odeskortowane do Tower pod zarzutem udziału w nielegalnej demonstracji. Wyjdą stamtąd po interwencji nestorów ich rodów dopiero wieczorem tego samego dnia - otrzymają dodatkowo surową naganę.


Datę spotkania możecie założyć sami. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  



Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Camden Market   21.03.17 13:28

| 26.04?

Nie mogła powiedzieć, żeby szczególnie przepadała za Londynem. Miasto było wielkie, tłoczne i pełne mugoli, chociaż to tu znajdowało się wiele miejsc ważnych dla czarodziejskiego społeczeństwa. Nie mogła więc nie doceniać jego roli, choć zazwyczaj przybywała tutaj z konkretnych powodów, jak na przykład sprawunki, zwykle powiązane z alchemią, zielarstwem lub powiększaniem zbioru interesujących magicznych ksiąg. Tak przynajmniej było zanim Wielka Brytania wystąpiła z magicznej konfederacji; już od pewnego czasu Slughornowie zaczynali napotykać problemy podczas prób handlu z zagranicznymi sprzedawcami, ceny towarów często były wyższe, a niektóre składniki znacznie trudniej było dostać.
Mimo to dzisiejszego dnia pojawiła się w magicznym porcie, wiedząc, że nawet w obecnych czasach przy odrobinie szczęścia wciąż jeszcze można było nabyć tutaj rzadkie ingrediencje z dalekich krajów, niedostępne w rodowych szklarniach Slughornów ani w znanych jej aptekach alchemicznych. Jej brat znał pewnego handlarza takimi składnikami; już kilkakrotnie towarzyszyła mu podczas zakupów w tym miejscu, więc wiedziała, kogo szukać, chociaż nie miała pewności, czy zostanie potraktowana poważnie bez towarzystwa Ignatiusa. Brat jednak był dzisiaj bardzo zajęty innymi pilnymi sprawami, więc Evelyn postanowiła samotnie udać się do dzielnicy portowej, nie przeczuwając jeszcze, że ta próba samodzielności może przynieść jej kłopoty.
Portowy targ wydawał się dużo bardziej opustoszały niż zwykle. Zeszłego lata było tu tak tłoczno, że z trudem można było dostać się do straganu z ziołami, teraz natomiast widziała tylko pojedynczych nabywców, nawet stoisk było dużo mniej, zupełnie jakby sprzedawcom przestał opłacać się ten handel. Może postanowili przenieść się do innych krajów, których polityka nie stawała właśnie na głowie? Nie wiadomo.
Szybko odnalazła stoisko, którego szukała, to samo, które odwiedzała z bratem, chociaż z tej odległości nie była pewna, czy obsługujący je czarodziej to był ten sam, który niegdyś obsługiwał Ignatiusa. Ruszyła w tamtą stronę, zauważając leżące na ladzie fiolki i pakuneczki, w których zapewne znajdowały się zapakowane składniki. Pytanie, czy ich jakość będzie równie dobra, jak kiedyś? Nie tak dawno ktoś próbował sprzedać jej zioła, które były zupełnie skruszałe, za cenę prawie dwa razy wyższą niż kilka miesięcy temu.
Wtedy jednak, zanim zdążyła dokładnie obejrzeć składniki i dokonać zakupu, nagle zauważyła zamieszanie. Na targ zaczęli wsypywać się pokrzykujący czarodzieje trzymający transparenty z obraźliwymi hasłami pod adresem Brexitu i Minister Magii. Było ich wielu, szybko wypełnili pobliski placyk, a Evelyn zdała sobie sprawę, że ich obecność oznacza potencjalne problemy. Wątpiła, żeby w świetle obecnych dekretów podobne zgromadzenie było legalne, więc lada chwila mogli się tu pojawić przedstawiciele ministerstwa. Rozejrzała się nerwowo, a z jej twarzy zniknęło wcześniejsze wyniosłe opanowanie. Lepiej, żeby nie została zobaczona w takim miejscu; jakkolwiek zgadzała się z tym, że Brexit szkodził interesom jej rodu, a pani minister najprawdopodobniej oszalała, jako szlachcianka nie mogła jawnie deklarować tego typu poglądów, na pewno nie w miejscu publicznym i nie w taki sposób.
Rozejrzała się nerwowo, zaledwie kilka metrów dalej zauważając inną kobietę w szlacheckim stroju. Jej przynależność rodowa nie miała w tej chwili większego znaczenia, Evelyn przydałby się jakikolwiek szlachetnie urodzony sojusznik, a obie nie miały teraz zbyt wielu opcji; placyk był zajęty przez tłum, a przed nimi rozciągały się jednym ciągiem kramy. Przesunęła się w stronę kobiety, przez ramię zerkając na kramarza i jednocześnie mając nadzieję, że i ona będzie chciała znaleźć bezpieczną kryjówkę. W końcu co dwie szlachcianki to nie jedna, a jak na złość jej brata dzisiaj tu z nią nie było, żeby swoim autorytetem mógł wpłynąć na handlarza ziołami.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas


Ostatnio zmieniony przez Evelyn Slughorn dnia 19.04.17 22:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vivienne Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4044-vivienne-travers http://www.morsmordre.net/t4095-alegra#80037 http://www.morsmordre.net/t4094-vivienne-travers
Zarządzanie własnym sklepem
25
Szlachetna
Panna
Potęga jest dla tych którzy się jej nie boją!
3
5
0
0
5
7
14
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   21.03.17 21:52

Musiała przyznać, że port zmienił się od czasu Brexitu. Nie było tutaj tak jak dawniej. Sama zresztą to odczuwała prowadząc sklep w tej okolicy. Coraz mniej ludzi tu przychodziło. Interesy wszystkim w okolicy szły coraz ciężej. Jednak czy jej to przeszkadzało? Prawdą było, że była zadowolona z wyników głosowania i pomimo że sama to wszystko odczuwała to i tak jej interesy były tylko przykrywką dla jej prawdziwych zainteresowań.
A jeśli była mowa o tym była niezwykle zadowolona dzisiejszym dniem. Zwłaszcza myśl o tym, że przyszła do portu w zupełnie innym celu niż zwykle ją zadowalała. List, który niedawno dostała od jednego ze swoich dostawców wzbudzał w niej same pozytywne emocje. Kilkukrotnie w głowie odtwarzała sobie jego treść. Produkty, które tak zachwalał musiały być warte zachodu. Przyciągnięcie klientów do sklepu to jedno. Na pewno by jej to pomogło w interesach, które w ostatnim czasie szły dość marnie. Jednak każda taka dostawa dawała szansę na znalezienie czegoś, co zainteresuje właśnie ją. Wiele razy już się spotykała z tym, że jej dostawcy nawet do końca nie wiedzieli, co tak naprawdę ze sobą mają a ona potrafiła na tym wyciągnąć korzystne warunki oczywiście dla siebie. Taki właśnie sposób dostaw był znacznie łatwiejszy i przyjemniejszy niż ruszanie samotnie na kolejne wyprawy by znaleźć coś ciekawego. Było jednak coś, co ją z pewnością irytowało a było to niedostosowanie się do tego, co się wcześniej obiecało. A więc samo spóźnienie jej dostawcy wprawiało ją w prawdziwą złość.
W trakcie jej oczekiwań stało się jednak coś niespodziewanego. Widok czarodziejów odzianych w niecodzienne szaty był dosyć dziwny a jednocześnie miała jakieś złe przeczucia z tym związane. Wszystko się potwierdziło w chwili, gdy spostrzegła ich transparenty. Tego tylko jej brakowało do szczęścia. Zwykłe załatwianie interesów kończy się jakimiś zamieszkami typowych ignorantów. Teraz nie było szans by cokolwiek załatwić. Pozostał większy problem musiała jakoś stąd zniknąć zanim wezmą ją przypadkiem za jedną z nich. Nagle spostrzegła jak dołączyła do niej inna kobieta. Najwyraźniej i ona nie miała ochoty mieszać się w to wszystko. Skierowała na nią teraz swój wzrok.
- Dziwny to i dość niecodzienny sposób nawiązywania znajomości - odrzekła w jej kierunku. Sama nie wiedziała czy miała ochotę zawiązać z nią jakąś znajomość, ale obecnie każdy sojusznik mógł być użyteczny byle się stąd wydostać. - Zakładam, że również nie masz ochoty brać w tym udziału. Proponuje gdzieś się schować i to spokojnie przeczekać zanim i my będziemy miały kłopoty - odparła rozglądając się za odpowiednią kryjówką.


Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Camden Market   23.03.17 12:54

Zdaniem Evelyn nowe reformy nie były konieczne. Szlachetnie urodzeni radzili sobie doskonale, ale teraz, kto wie, i dla nich mogło nastać widmo gorszych czasów, zależy od tego, co jeszcze wymyśli i wprowadzi w życie pani minister. Bo chociaż większość reform miała godzić w mugolaków, to i niektóre interesy najczystszych rodów napotkały na swojej drodze problemy. Evelyn trudno było sobie wyobrazić warzenie eliksirów bez części składników, które do tej pory pozyskiwali z innych krajów, więc najprawdopodobniej będą musieli zrobić większe zapasy, na wypadek, gdyby pewnego dnia zabrakło ich całkiem, ale miała nadzieję, że do tego nie dojdzie. Eliksiry były przecież bardzo potrzebne. Doskonale wiedziały to ministerialne szychy korzystające z usług dyskretnych alchemików, a także wszyscy, którzy potrzebowali mikstur leczniczych lub do codziennego użytku. Bez ingrediencji nie będzie eliksirów.
To, co tu się działo, ani trochę jej się nie spodobało. Niemal instynktownie przeczuwała kłopoty, które mogły spaść i na nią, kiedy nielegalna demonstracja przyciągnie uwagę tych z ministerstwa. Ci pewnie nie będą zadawać pytań, a nie chciała zostać mylnie uznana za uczestniczkę tego zgromadzenia. Wtedy nieuchronnie wylądowałaby w Tower, a z pewnością była to jedna z ostatnich rzeczy, na jakie mogła mieć ochotę, nawet jeśli ojciec pewnie postarałby się o jej jak najszybsze zwolnienie.
Należało szybko wymyślić sposób na ukrycie się. Pierwszym, co przyszło do głowy Evelyn, było zagadanie sprzedawcy od ingrediencji. Był on jednak dość oporny, i o ile Ignatiusa darzył pewnym respektem, tak jego młodszą siostrę zwykle traktował z przymrużeniem oka i istniało ryzyko, że po prostu ją odprawi, skoro nie towarzyszył jej brat.
Przesunięcie się w stronę nieznajomej kobiety było dość spontanicznym odruchem i nie była pewna, czy nie będzie tego żałować, ale istniała szansa, że dwie szlachcianki z rodów robiących tutaj interesy zrobią większe wrażenie na sprzedawcy niż jedna. To nie tak, że nagle wzięło ją na wspaniałomyślność; myślała przede wszystkim o sobie i swoim bezpieczeństwie.
Kobieta zauważyła ją i odezwała się, a Evelyn ostrożnie i z pewnym wahaniem pokiwała głową. Potrzebowała sojusznika. Nawet, gdyby została złapana, to we dwie miały większą szansę przekonać tych z ministerstwa, że po prostu spotkały się tu na zakupach. Pałętająca się samotnie szlachcianka mogłaby budzić większe podejrzenia.
- W rzeczy samej, nie mam. Wolę nie mieć nic wspólnego z takimi... zajściami – obrzuciła spojrzeniem kłębiące się na placyku zgromadzenie z transparentami. – Evelyn Slughorn – przedstawiła się; podczas rozmowy ze sprzedawcą lepiej, żeby nie okazało się, że nawet nie znały swoich imion, bo wtedy ich próba przekonywania od razu zostanie spalona. – Mój brat zna sprzedawcę ziół. Spróbuję go przekonać, żeby udzielił nam schronienia, ale liczę także na twoją pomoc.
Powoli ruszyła w stronę stoiska, próbując ułożyć w głowie sensowne wytłumaczenie i mając nadzieję, że kobieta ją poprze. Przywołała mężczyznę, który krzątał się w dalszej części swojego kramu, po czym zaczęła snuć historię o tym, że wspólnie wybrały się na zakupy, kiedy nagle zostały zaskoczone przez protest, w którym nie uczestniczą.
- Naprawdę nie szukamy kłopotów ani ich panu nie sprawimy. Chcemy tylko przeczekać zamieszanie, które zastało nas podczas naszych zakupów, a potem bezpiecznie opuścić targ... Chciałam zresztą kupić u pana zioła, jestem siostrą Ignatiusa Slughorna, który regularnie zamawia u pana ingrediencje – mówiła, starając się podkreślić swoje powiązanie z bratem, a także wzbudzić w mężczyźnie nadzieję na zysk... Którego nie otrzymałby, gdyby odmówił pomocy, bo wtedy Evelyn na pewno nic tu już nie kupi. Takie bycie zdaną na czyjąś łaskę i niełaskę nie było niczym przyjemnym, ale i tak było lepsze niż zaciągnięcie do Tower, co mogłoby stanowić plamę na wizerunku Slughornówny.

| próbujemy opcji z kłamstwem




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   23.03.17 12:54

The member 'Evelyn Slughorn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 78


Powrót do góry Go down
Vivienne Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4044-vivienne-travers http://www.morsmordre.net/t4095-alegra#80037 http://www.morsmordre.net/t4094-vivienne-travers
Zarządzanie własnym sklepem
25
Szlachetna
Panna
Potęga jest dla tych którzy się jej nie boją!
3
5
0
0
5
7
14
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   23.03.17 21:36

Slughorn? Czy ona dobrze słyszała? Nie za dobra sytuacja musiała przyznać. Przynajmniej w pewnym sensie. Informacja, że brat kobiety zna sprzedawcę dawała im większą szansę na wyrwanie się z tego bałaganu. A jednak ród Slughorn nie żył w dobrych stosunkach z jej rodem. Sama nie mieszała się do polityki rodzinnej przynajmniej prywatnie. Dopóki ktoś nie mieszał w jej interesach był dla niej neutralny taka była prawda. Jednak, jeśli ona się dowie, że ktoś w rodzie Travers ma takie podejście może chcieć to potem wykorzystać. Na razie najlepszym wyjściem była współpraca później zobaczy się jak to się potoczy. W końcu nie bardzo chciała mieć dodatkowe problemy związane z własnym rodem gdyby jakimś cudem została zatrzymana i to jeszcze za niewinność.
- Vivienne Travers - odparła w kierunku dziewczyny, gdy ta się jej przedstawiła. Nie była pewna jak to się dalej potoczy, ale obecnie zdawała się rozumieć podobnie jak ona, że tylko za pomocą współpracy mogą coś osiągnąć nawet, jeśli ich rody za sobą nie przepadają.
Kiwnęła delikatnie głową w geście zgody i ruszyła za swą towarzyszką w kierunku stoiska. Plan zasugerowany przez Evelyn wydawał się w każdym razie najrozsądniejszy na obecną sytuacje. W końcu i ona chciała znaleźć bezpieczną kryjówkę i przeczekać to całe zamieszanie. Pomimo że sama prowadziła sklep w tej okolicy to raczej nie bardzo znała się z resztą handlarzy z okolicy. Cóż natura samotniczki i niechęć do dzielenia się własnymi poglądami zawsze dają pewne efekty. Najlepiej, więc było postawić na znajomość brata tej dziewczyny z tym handlarzem. Gdy tylko znalazły się na miejscu pozwoliła mówić nietypowej sojuszniczce. W końcu lepiej było by to ona zaczęła. Słuchała uważnie słów ze strony dziewczyny spoglądając niepewnie na mężczyznę. Jej mina wyrażała głębokie zaniepokojenie zwłaszcza, gdy rozglądała się wokół widząc cały ten chaos. Była to zręczna gra, która miała ukazywać, że nie jest ani trochę z tym powiązana i wszystko, co się teraz działo strasznie ją niepokoiło. A miał to być taki spokojny i udany dzień.
- To wszystko prawda - powiedziała lekko przestraszonym głosem. - Nie mamy nic wspólnego z tym, co się tu teraz dzieje. Proszę niech pan okaże serce - odrzekła spokojnie. Miała tylko nadzieje, że nie zacznie wypytywać nagle o ich pochodzenie czy coś. Ciężko by było wyjaśnić wspólne zakupy szlachcianek z nieprzychylnych sobie rodów. Jednak w obecnej sytuacji nie sądziłaby chciał marnować na coś takiego czas.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Camden Market   23.03.17 21:36

The member 'Vivienne Travers' has done the following action : rzut kością


'k100' : 15


Powrót do góry Go down
Evelyn Slughorn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2975-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/t3222-poczta-evelyn http://www.morsmordre.net/t3220-evelyn-slughorn http://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka http://www.morsmordre.net/t3224-evelyn-slughorn
Alchemik
23
Szlachetna
Panna
...
10
10
21
0
1
1
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Camden Market   31.03.17 16:36

W takich okolicznościach jak te rodowe niesnaski musiały zejść na dalszy plan. Teraz najważniejsze było uniknięcie kłopotów, a pomoc kogoś z rodu Travers mogła teraz okazać się nieoceniona – zapewne mieli oni sporo znajomości w dzielnicy portowej.
Skinęła głową, gdy kobieta się przedstawiła. Miała nadzieję, że nie będzie żałować tej „współpracy”, o której zdecydował właściwie przypadek. Zbieg okoliczności, że kobieta akurat teraz była najbliżej i w dodatku była szlachcianką, a więc osobą również potencjalnie zainteresowaną uniknięciem wpadnięcia w łapy tych z ministerstwa. To mogło stanowić cień na reputacji każdej z nich, nawet, jeśli były niewinne i wcale nie brały udziału w demonstracji. A Evelyn bardzo dbała o swoją reputację oraz szacunek rodziny.
Niestety okazało się, że sprzedawca nie był skory do współpracy. Początkowo słuchał słów Evelyn, przyglądając jej się sceptycznie, ale gdy już myślała, że może ustąpi, skuszony perspektywą zarobku, który otrzymałby, gdy wdzięczna za ukrycie jej Evelyn zrobiłaby u niego zakupy, okazało się, że to wcale nie miało wyglądać tak łatwo.
- Wynocha – mruknął, zerkając szybko na demonstrację i kręcąc się nerwowo za ladą, zupełnie, jakby sam miał ochotę szybko zniknąć. Być może także bał się problemów, ale Evelyn natychmiast poczuła złość i miała ochotę dosadnie mu uświadomić, z kim miał do czynienia. Była szlachcianką z rodu Slughorn, którego członkowie regularnie zapewniali mu zysk, a jednak potraktował ją z jawnym lekceważeniem i brakiem szacunku jak podrzędną szlamę. Oburzona, ściągnęła usta i spojrzała na niego wyniośle, po czym sięgnęła dłonią do kieszeni, by wydobyć mieszek z brzęczącymi monetami. Liczyła, że widok pieniędzy skusi mężczyznę, a także uświadomi mu, że miał do czynienia z osobami szlachetnego pochodzenia, których nie przegoni stąd tak łatwo.
- To będzie pańskie, jeśli tylko pozwoli mi pan przeczekać na zapleczu, póki to zamieszanie nie dobiegnie końca – powiedziała poważnym tonem, a jej spojrzenie było chłodne i pełne determinacji. Było kwestią czasu, zanim zjawią się ci z ministerstwa. Mogli tu być lada chwila.
Jednocześnie spojrzała w bok na swoją nieoczekiwaną towarzyszkę, zastanawiając się, czy ta weźmie z niej przykład i zaoferuje krnąbrnemu kupczykowi coś, co nakłoni go do współpracy. Teraz musiała przede wszystkim pomyśleć o sobie, mając nadzieję, że uniknie kłopotów. Jeśli i pieniądze go nie skuszą... Cóż, w ostateczności mogła spróbować zagrozić mu konsekwencjami ze strony jej rodu.

| próbuję opcji z łapówką




Felix, qui potuit rerum cognoscere causas
Powrót do góry Go down
 

Camden Market

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» West Market

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17