Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Potańcówka braci Fancourt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Potańcówka braci Fancourt   16.07.16 18:33

First topic message reminder :

Potańcówka braci Fancourt

Nawet czarodzieje od czasu do czasu potrzebują się rozerwać i w rytm rock and rolla odtańczyć skocznego jive'a. Dwaj bracia Fancourt założyli przed paroma laty wypełniony muzyką lokal na wzór mugolskich potańcówek. Gwarantują wszystkie czynniki zapewniające przednią zabawę - najznamienitsze szlagiery, olbrzymi parkiet, klimatyczne oświetlenie i doborowe towarzystwo. Gdy ktoś zmęczy się tańcem, może odpocząć przy jednym ze stolików otaczających gęsto zaludniony parkiet. W powietrzu nieprzerwanie dryfują szklanki wody i kieliszki słabego, najpewniej rozcieńczonego czerwonego wina.
Choć nawet w trakcie tygodnia można tu ujrzeć co najmniej kilkanaście par wirujących w energicznym tańcu, prawdziwe tłumy spotyka się dopiero w weekendy - a przynajmniej tak było przed wprowadzeniem jednego z dekretów Minister Magii. Dalej czarodzieje gromadzą się tutaj, by dobrze się zabawić, jednak nie tak licznie, jak mieli w zwyczaju. Czyżby ponownie nastały czasy, w których lepiej nie wychylać nosa poza dom?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alasdair Diggory
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4118-alasdair-collen-diggory http://www.morsmordre.net/t4147-brennus#82646 http://www.morsmordre.net/t4148-prawie-alistair#82657 http://www.morsmordre.net/f180-marylebone-lane-78 http://www.morsmordre.net/t4415-a-c-diggory#94395
członek Wiedźmiej Straży
29
Czysta
Kawaler
We can easily forgive a child who is afraid of the dark; the real tragedy of life is when men are afraid of the light.
13
15
0
0
0
0
3
9
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt   20.02.17 15:47

Poniedziałek. Dzień, w którym budzisz się rankiem, wyciągany z uśpienia i weekendowego zapomnienia. Na wpół świadomy wciągasz na siebie ubrania, pobudza cię dopiero ciepła herbata czy kubek kawy. I wracasz do życia, przypominasz sobie o tym, że świat biegnie nawet bez twojej obecności. Wchodzisz do gmachu Ministerstwa i dowiadujesz się w czasie papierkowej roboty, kto ostatnio wziął ślub, kto umarł, kto się zaręczył, a kto zatrzasnął w kiblu w piątek. Nic niezwykłego. Czasem okazuje się jednak, że dużo się zmieniło w ciągu tych dwóch dni, a może nawet jednej nocy - tak też bywało, szczególnie od czasu referendum. A gdy wszystko zmienia się, zanim nawet zdążysz zauważyć i nie jesteś pewny jutra, co robisz?
Al poszedł pić. Brzmi trywialnie? Po prostu nawiedzało go ostatnio byt wiele niepokojących wizji. Czuł się jak jakaś delikatna arystokratka nawiedzana bynajmniej nie przez licznych kochanków, a migreny. Nie było to najbardziej pożądane przez niego porównanie, ale chyba najbliższe prawdy. Każdy inny pracownik Ministerstwa, mając na głowie cały ten pierdolnik mógł po pracy wrócić do domu, cmoknąć żonę w policzek, zjeść obiad i pobawić się z dziećmi, ewentualnie posiedzieć przy kominku z książką. A on? Wrócił do domu - nawet nie zdążył zdjąć butów, bach, wizja. Jeśli akurat nic go nie nawiedziło podczas zdejmowania płaszcza, a chciał usadowić się w fotelu z książką, tak jak wspomniany pracownik Ministerstwa - bach, nic z tego, zapraszamy na projekcję filmu krótkometrażowego pt. "Świat spływa krwią, a twoi przyjaciele narażają się na niebezpieczeństwo". Chyba powinien ograniczyć kontakty z Biurem Aurorów chociażby dla czystego spokoju umysłu... Ale dobrze wiedział, że to niemożliwe, więc zamiast spędzać czas w domu, postanowił wlać w siebie tego wieczora wystarczająco procentów, by nie być zmuszonym przeżywać to wszystko jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze. Może gdyby czasy były inne... Ale najwidoczniej robiło się coraz bardziej niebezpiecznie.
Siedział właśnie przy barze, gdy obok siebie usłyszał znajomy głos. Odwrócił głowę w tamtym kierunku i uśmiechnął się na widok Raidena.
- Zmęczyło cię już damskie towarzystwo? - zażartował, podając brygadziście dłoń na powitanie. Ile oni szlabanów odbębnili razem nikt już nie pamięta. Carter od czasów Hogwartu przewijał się w życiu Alasdaira - najpierw podczas wspólnego czyszczenia pucharów w Izbie Pamięci, potem na korytarzach Ministerstwa. Zdarzało im się również widzieć w bardziej towarzyskich okolicznościach, lista była długa.







The only thing
necessary for the
triumph of evil
is for good men to do
nothing.
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt   22.02.17 19:39

Tak to już było. Że czasami chciało się samemu pójść napić. Samemu, ale oczywiście nie był to alkoholizm. Dookoła niego była całkiem spora grupka ludzi i pomimo początku tygodnia świetnie się bawili. Co było naprawdę godne podziwu z tego względu, że Anglicy byli dość sztywnym narodem. Przeważała teraz młodsza część społeczeństwa, ale nietrudno było zauważyć osoby nawet starsze od Raidena. Barman chodził w tę i z powrotem i obsługiwał klientów, a na końcu stanął przed nim i podał jego zamówienie. Starszy siwobrody mężczyzna wyglądał na kogoś, kto zdecydowanie czuje się jak ryba w wodzie z tą muzyką i lokalem. Policjant odprowadził go spojrzeniem, wiedząc, że te dziadek duchem zapewne był młodszy duchem od większości angielskiej młodzieży, po czym złapał szkło i wypił spory łyk. Spojrzał na leżący obok kapelusz. Wrócił myślami do Aspena. Mimo że wyjechał za ocean do dalekiej Ameryki, dalej jego kuzyn odbierał go tak jak wcześniej. Było to pocieszające. Potrzebował się z nim spotkać. Potrzebował z nim porozmawiać, o tym co podejrzewał, ale również chciał przypomnieć sobie lata, gdy miał dziewiętnaście lat. Słysząc otwierane drzwi, powoli odwrócił się w tamtą stronę w nadziei na zobaczenie jakiejś znajomej twarzy. Westchnął, przejeżdżając spojrzeniem po zebranych w środku gościach. Zwrócił się ponownie do baru, gdy poczuł na sobie czyjeś spojrzenie. Spojrzał wolno w prawo i zobaczył całkiem ładną dziewczynę, która mu się przyglądała. Uśmiechnął się lekko pod nosem. Już miał wstawać, gdy ktoś przyciągnął jego uwagę.
- Myślisz, że co ja tu robię? - rzucił, czując jak uśmiech wychodzi mu na usta, z chwilą w której poznał młodszego od siebie Diggory'ego, z którym przeżył naprawdę wiele podczas nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Można było ich nazywać duetem od szlabanów, chociaż nikt nie przodował w nich tak bardzo jak właśnie Raiden. Głupie żarty, których ofiarą padał Alasdair później stały się jedynie powodem do śmiechu, chociaż początkowo wcale takimi nie były. Carter w końcu zobaczył w nim dobry materiał na bojownika o wolność w tym popapranym świecie i nawet nie wiedział, że połączył ich jeszcze raz ten sam Departament. - A ty? W sumie... Co tu robisz? - spytał zaskoczony i przesunął się lekko w bok, by zrobić dawnemu znajomemu ze szkoły miejsce.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Alasdair Diggory
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4118-alasdair-collen-diggory http://www.morsmordre.net/t4147-brennus#82646 http://www.morsmordre.net/t4148-prawie-alistair#82657 http://www.morsmordre.net/f180-marylebone-lane-78 http://www.morsmordre.net/t4415-a-c-diggory#94395
członek Wiedźmiej Straży
29
Czysta
Kawaler
We can easily forgive a child who is afraid of the dark; the real tragedy of life is when men are afraid of the light.
13
15
0
0
0
0
3
9
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt   24.02.17 21:32

Al roześmiał się, sięgając po swoją  Ognistą Whisky. Jego wzrok poleciał w stronę, w którą patrzył wcześniej Raiden, i wychwycił z tłumu całkiem ładną brunetkę. Czyżby wpatrywała się dość intensywnie w plecy jego znajomego? Zauważywszy jego spojrzenie, odwróciła wzrok, najwidoczniej zmieszana, że przyłapał ją na lustrowaniu wzrokiem brygadzisty. Nic zresztą dziwnego, pod wpływem alkoholu ludzie zachowywali się zazwyczaj zupełnie inaczej. Mugole jakoś to sobie tłumaczyli, Alasdair pamiętał, że czytał o tym w jakimś raporcie, ale prawdę powiedziawszy wiedzę o anatomii miał znikomą. Wiedział, gdzie znajdują się poszczególne kończyny i że lepiej ich nie odcinać, to chyba tyle.
W każdym razie czym późniejsza godzina, tym wyższe było zazwyczaj upojenie alkoholowe gości baru. Do tego rytmiczna muzyka, roztańczone ciała na parkiecie... Najłatwiejsze miejsce, by skończyć przypadkowo w czyichś ramionach. Można było też kulturalnie wlewać w siebie Ogdena, jak ta grupa mężczyzn w rogu pomieszczenia, wypuszczająca z ust kłęby dymu i dyskutująca żywo o wyższości jednej drużyny Quidditcha nad drugą, chociaż trudno było powiedzieć, która niby miała być najlepsza, bo wymieniali nazwy w zadziwiającym tempie, a do Alasdaira dolatywały zaledwie ułamki zdań i pojedyncze słowa. Doskonała dyspozycja... Mecz życia... Najgorszy zwód, jaki widziałem... Dostał tłuczkiem niczym kotłem od teściowej...
- W przeciwieństwie do ciebie muszę damskiego towarzystwa poszukiwać - wyjaśnił, jakby to była niezwykle skomplikowana operacja. - Szukam ładnej buzi, a później udaję przy niej, że jestem kanadyjskim zastępcą Ministra Magii. Czasem mi się nawet udaje!
Znów zerknął za plecy Cartera. Tak, tamta ruda czarownica z uroczymi piegami na nosie była zdecydowanie w jego guście. Najlepsze w rudych było chyba to, że istniało minimalne ryzyko natrafienia przypadkiem na jakąś półwilę czy inną niebezpieczną bestię z pazurami długości harpunów. Z blondynkami nigdy nie wiesz.
- U tamtego gościa można obstawiać wyniki meczów. Czasem stawiam na kuzynkę, tak z czystej ludzkiej przyzwoitości.
Nie był bynajmniej uzależniony od hazardu, ale czasem lubił zawierzyć własnemu losowi. Szczególnie jeśli nie miał tego dnia żadnych złych ani przerażających wizji. Inaczej patrzenie na zakłady nie zawsze wywoływało pozytywne konotacje.
- A co u ciebie? - zagadnął, nie mogąc uspokoić kolana, które chodziło w rytm muzyki lecącej od strony parkietu.







The only thing
necessary for the
triumph of evil
is for good men to do
nothing.
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt   26.02.17 10:51

Nie można było odmówić temu dzieciakowi dawnego poczucia humoru, którego na szczęście nie wyzbył się wraz z wiekiem. Bo za dużo osób dookoła niego się zmieniało. Za dużo znikało i za dużo nie wracało. Powrót do Anglii, gdzie czekało go to samo, co w chwili, w który kończył Szkołę Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie nie był już kompletnie pozbawiony wszelkich pozytywnych odczuć. Wcześniej sądził, że przybycie do ojczyzny będzie wiązało się jedynie z bólem. Z bólem po stracie rodziców, z którymi nie widział się jedenaście lat i już nigdy z nimi nie porozmawia. Potem Sophia z którą musiał się porozumieć, chociaż serce łamało mu się za każdym razem, gdy patrzyła na niego jak na obcego. Wytrwali jednak. A potem pojawiło się dziecko i... Ponowne przypomnienie o tym jak bardzo Anglia zabija swoich patriotów - śmierć Cilliana. Wydawało mu się, że jego życie jest jak wielka kapryśna sinusoida. Raz w górę wydawało się, że jest lepiej, ale zaraz gwałtownie opadała - by powiedzieć, że się mylił. Teraz nie wiedział, w którym jej momencie się znajdował. Jechał w górę czy wciąż w dół? Ciężko było się w tym połapać.
- Myślę, że twoja skromność jest fałszywa - odparł ze śmiechem na słowa Alasdaira. - Nie wiem jak ci się to udaje. Ten akcent jest koszmarny - dodał, czując się jakby od ich ostatniego spotkania minął jakiś tydzień. Nie ponad dekada. Nie mógł nie zauważyć tego spojrzenia Diggory'ego, więc odwrócił się, by zerknąć w tym samym kierunku. Uśmiechnął się do siebie, widząc naprawdę ładną buzię rudowłosej panny, która chyba wpadła komuś w oko. Zaraz jednak wrócił, słysząc głos towarzysza. - Nie gram - skwitował, chociaż nie była to cała prawda. W końcu jakiś czas temu walczył na ringu w nielegalnych walkach. Można było powiedzieć, że była to praca. Bo była. Jednak przypominająca o przeszłości. - Oh - sapnął Raiden na pytanie, co u niego. Wypił spory łyk swojego alkoholu i pokręcił głową. - Zmieniło się praktycznie wszystko. Pewnie słyszałeś o wypadku pod koniec grudnia, gdy pewne małżeństwo zostało zaatakowane przez wilkołaka? - Wciąż mówił o tym jakby to było już pewne. Nikt nie mógł się przecież dowiedzieć, że śledził tę sprawę. I udział wilkołaka już finalnie odrzucił. - Wróciłem od razu na ich pogrzeb, nie mogąc nawet zidentyfikować ciał - dodał, wciąż wspominając swój gniew, w chwili w której dowiedział się o śmierci rodziców. To wciąż się w nim tliło. Nienawiść do odpowiedzialnych za to ludzi. Marlene i William Carter byli niezwykle oddanymi sprawie promugolskiej ludźmi. Uciszenie ich mogło być jednym z pierwszych kroków do wprowadzenia tak bardzo antymugolskiej polityki. Najpierw oni, a potem... Cała reszta posypała się jak liście na jesień. - I pewnie wiesz że aurorzy padają jak muchy - mruknął, schodząc na poważniejsze tematy. Mieli jednak cały wieczór i na pewno nie zamierzali jedynie martwić się tymi ponurymi sprawami.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Potańcówka braci Fancourt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» PIKNIK POLICYJNY - potańcówka
» Apartament braci Mortis
» Amarys Reed

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17