Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Lada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Lada   26.07.16 1:50

First topic message reminder :

Lada

Czy wiesz, jak smakuje radość? Jak brzmi dźwięk prawdziwego, beztroskiego i niesamowicie szczerego śmiechu? Pamiętasz kuchenne zapachy ze swego dzieciństwa? Miałeś okazję wkroczyć do samego Edenu, otwierając jedynie drzwi i przestępując próg?
Nie? Nieważne, co w tej chwili robisz i gdzie się znajdujesz. Każdy powód jest dobry, by móc na chwilę przysiąść i skosztować samego nieba od znakomitej domorosłej cukierniczki Cynthii Vanity*. Wraz ze swymi dzielnymi pomocnicami zapewni ona zapierającą dech w piersiach przygodę w krainie słodkości i rozpieści najbardziej wybredne podniebienia, a to wszystko przy delikatnych jazzowych dźwiękach!

Oferujemy: przeróżne ciasta, ciastka i ciasteczka, torty tradycyjne, okolicznościowe i fantazyjne, desery na specjalne zamówienie oraz lody. Ponadto: herbatę, kawę, kakao, koktajle na bazie mlecznej oraz trunki niskoprocentowe.

*tak, tej samej szalonej kobiety, którą mogłeś mieć okazję poznać u Świętego Munga, albo chociażby o niej tam niejednokrotnie usłyszeć


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Lada   25.12.17 22:07

Ozzy pracował w Próżności od niedawna i miał więcej niż milion powodów do tego, by czuć się absolutnie zadowolonym i szczęśliwym. Matka z ojcem wyklinali go, by więcej się uczył, bo skończy czyszcząc buty szlachcicom w obwoźnym kramie, ale chłopak niewiele robił sobie z tego marudzenia, wiedząc, że po Hogwarcie czeka na niego coś zgoła innego od kariery w ministerstwie, jakiej pragnęli dla niego rodzice i coś zupełnie niezgodnego z ich wizją biedowania i bycia zdanym na łaskę arystokratów po uzyskaniu wyników niezadowalających. Zgarnął z trzy owutemy, radośnie żegnając świat szkolnej, żmudnej nauki i wkraczając do krainy, gdzie królowała wesołość. Radość. Prawdziwe, wspaniałe życie, jakiego Ozzy'emu nie potrafiły zmącić nawet niepokojące anomalie. Jakże mógł się martwić, kiedy był w swoim żywiole, mógł wałkować, klepać, lukrować i polewać ciasta, a wszystko to pod okiem Mistrza Botta, który był cukierniczym guru chłopaka. Słodycze z Miodowego Królestwa nie mogły równać się z wypiekami Bertiego, a odkąd Ozzy rozpoczął termin w Próżności - on sam stał się częścią powstawania smakołyków, jakie dotychczas jedynie kosztował, bądź - nawet częściej - podziwiał zza szklanej witryny. Wówczas nie chodziło nawet o koszt kilku sykli za wspaniały tort, raczej o nabożny szacunek, jakim Ozzy darzył te cukiernicze arcydzieła: każda wyprawa na Pokątną kończyła się więc na wzdychaniu nie do przemiłych, uśmiechniętych panienek, a do błyszczących polewami ciast o krągłościach przyjemniejszych, niźli najładniej zaokrąglona młoda dama. Chłopak absolutnie spełniał się rządząc w kuchni, w fartuchu opasanym na wyraźnie zaznaczonym brzuszku (lubił o sobie mówić, że posiada figurę niedźwiadka) majstrując nowe wypieki, naturalnie pod dowodzeniem swego kapitana. Który zniknął w najmniej odpowiednim momencie! Wystarczyła chwila nieuwagi Ozzy'ego, by gryzące ciastka, ostatni eksperymentalny gatunek, po prostu zwariował! Surowe ciasto zachowywało się aż nazbyt żywo, gwałtownie protestując przed wejściem do pieca: uformowane w pulchne placuszki ciastka zgodnie zlały się w jedno, układając się w wielkie, mięsiste usta, kłapiące z wściekłością na biednego Ozzy'ego. Zapędzony w kozi róg chłopak kompletnie zapomniał o użyteczności własnej różdżki i po prostu chwycił stojącą obok miotłę i zasłonił się desperacko, nie chcąc paść ofiarą pogryzienia.
-Panie Bott! Raaaatunkuuuu - wrzasnął donośnie, a głos miał gromki, bo był z niego chłop, jak dąb - one chcą mnie pożreć żywcem - krzyknął, trzęsąc się ze strachu i usiłując zablokować kąsnięcia gigantycznych, ciastowych ust drewnianym kijem od szczotki.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lada   25.12.17 22:38

Lubił nowego. W sumie to całkiem go chłopak bawił, całkiem też łechtał jego ego. No, kto nie lubi komplementów? A Bertie cukiernicze komplementy lubił szczególnie! Co prawda powtarzał chłopakowi, że ma na imię Bertie, a nie żaden pan Bott, byli w końcu współpracownikami i miał mu po prostu pomóc przetrwać staż, by Cynthia później zatrudniła go na stałe, chłopaka jakoś jednak nie dało się przekonać.
Ale miał rękę do słodyczy, łapał w lot podstawowe zasady. Pieczenie nie jest skomplikowane, jeśli się je czuje i w tym rzecz, że tego czucia nie do końca da się nauczyć.
Zostawił go więc samego z gryzącymi ciasteczkami, miał je tylko doprawić i upiec, w piecu lub magicznie, jak wolał. Sam Bertie wyszedł na dźwięk dzwoneczka i zabrał się za obsługę klienta - i może był to błąd? Ostatecznie to drugie było teoretycznie łatwiejsze.
Tak czy inaczej kiedy usłyszał znajomy głos, zmarszczył lekko brwi. Spojrzał na klienta.
- Przepraszam dosłownie na sekundę, lepiej sprawdzę co tam się dzieje. Zapewniam, że nie trzymamy dzikich bestii w kuchni.
Zarzucił tylko żartem-nie-żartem i zaraz ruszył do kuchni, by po chwili zobaczyć stado paciek ciasta, które urządziło oblężenie dookoła niewielkiego kawałka podłogi na którym znajdował się Ozzy.
- Czemu ich nie uśpiłeś? - zdziwił się, zaraz wyciągając różdżkę. Jasne, było to teraz problematyczne, gdyby chłopak dodał odrobinkę eliksiru usypiającego, ledwie pokropił ciasteczka przed pieczeniem, byłoby o wiele łatwiej. Nie ma jednak co gdybać, trzeba ratować sytuację, bo ciasto zaraz będzie dosłownie wszędzie, a to także będzie problematyczne.
- Lentio Somnia. - wypowiedział łagodnie, poruszając przy tym lekko różdżką w nadziei, że ta go wysłucha i będą mieli problem z głowy. Co prawda ciasto które wytarzało się w ziemi będzie musiało iść do wywalenia, jednak lepiej pozbierać uśpioną wersję z tego kawałka podłogi, niż gonić je po całej kuchni - szczególnie, że cały czas przy ladzie czeka na Bertiego klient!





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lada   25.12.17 22:38

The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lada   25.12.17 22:38

The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Lada   25.12.17 23:25

Ozzy często miewał różne dziwne przygody, już w szkole przylgnęła do niego ksywka Ozzy-niezdara, bo tarapaty umiłowały sobie chłopaka i prześladowały go nieustannie, pakując w rozmaite niezręczne sytuacje. Potknięcie się na schodach i utknięcie w stopniu-pułapce, rozdzielając tym samym całującą się parę? Zepsucie eliksiru z takim skutkiem, że w lochach przez kolejne trzy dni capiło zgniłymi jajami (musiał chodzić z eskortą Puchonich strażników jeszcze dobry miesiąc, bo Ślizgoni byli wybitnie wściekli o zakłócenie im komfortu mieszkaniowego), przypadkowe wybudzenie portretu szalonego Rycerza, który następnie nękał go i chodził za nim krok w krok, domagając się honorowego pojedynku... Długo by wymieniać nieszczęścia, jakie chłopak nieświadomie i zupełnie niechcący na siebie sprowadzał. Jakże naiwnie myślał, że początek pracy w wymarzonym miejscu całkowicie odetnie go od tego łańcucha nieprzyjemnych sytuacji! W takich opałach Ozzy nie był chyba jeszcze nigdy, jasne, dziarski i jowialny nie stronił od zabaw ze swymi rówieśnikami, także takich, kończących się szlabanem, lecz nie należał też do ryzykantów. Tymczasem stał oko w oko z prawdziwą, najprawdziwszą bestią! Co mogło być straszniejszego od wielkich, gryzących ust z ciasteczkowej masy? Chłopak aż zadygotał, zdając sobie sprawę, iż ujrzał coś dalece gorszego od jego osobistego bogina. Rzecz, którą kochał najbardziej (słodycze!) nie mogła przecież być z ł a. Nie AŻ tak, nie do szpiku kości, nie zdolna do odgryzienia mu czubka nosa, który właśnie desperacko chronił, machając zaciekle miotłą, by odgonić od siebie zachłanne usta.
-Precz, mi stąd! A kysz! - wołał, dźgając zaciekle kijem i wypatrując desperacko nadchodzącej pomocy. Prawie stracił już nadzieję, gdy w drzwiach pojawił się pan Bott i niczym rycerz w lśniącej zbroi wypowiedział zaklęcie, mające uratować mu życie. Promień w połowie drogi zmienił jednak barwę, anomalie znowu dały o sobie znać, ale tym razem na korzyść, bo w miejscu krwiożerczych ust z surowego ciasta, kicało rozkoszne stadko małych króliczków. Ozzy z trzaskiem upuścił miotłę, którą prawie uderzył jedno rozkicane zwierzątko.
-Dziękuję panie Bott, dziękuję - zawołał, gnąc się w ukłonie niemal w pas, gotów całować Bertiego po rękach. Niesamowicie zdolny, cukierniczy mistrz, laureat tegorocznego Złotego Wałka, a na dodatek także bohater. Ozzy aż westchnął, nie wiedząc już gdzie ma podziać oczy - ja, ja, naprawdę nie chciałem, proszę pana. Ono mnie zaatakowało, nie zdążyłem nic zrobić. Właśnie miałem nasączyć je eliksirem, kiedy nagle ożyły i zaczęły na mnie kłapać - wyjaśnił gorączkowo, pochylając się i starając się wyzbierać wszystkie króliczki. Mieściły mu się w idealnie w szerokich, pulchnych ramionach, znad których wyglądały urocze pyszczki - one już zostaną tak na zawsze? Mógłbym wziąć najwyżej dwa - zawyrokował, choć serce mu pękało na myśl o pozostawieniu pozostałych króliczków.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lada   25.12.17 23:46

Może dlatego od początku właściwie się dogadywali - byli trochę bratnimi duszami, mieli dość podobny temperament i podobną tendencję przyciągania wszelkiej maści nieprzewidywalnych zdarzeń. Często dziwnych. Często niebezpiecznych. Ostatecznie jednak obaj przeżyli już dość sporo lat, wyszli w dorosłość i nadal żyli, a to jest osiągnięcie którym w wypadku osób o podobnych tendencjach warto się szczycić!
Podobne zdarzenie właśnie miało miejsce, a masa ciasteczkowa wydawała się dosłownie szalona. Dlatego Bertie chciał ją uśpić, no przecież musieli się trochę pospieszyć.
Zmiana koloru jaką niosła się smuga zaklęcia sprawiła, że Bertiemu trochę szybciej załomotało serce. Bardzo nie chciał spalić tego miejsca, albo zrobić czegoś równie koszmarnego. Na szczęście jednak chwila lęku minęła szybko. Choć niewątpliwie kiedyś bogin Bertiego zacznie przybierać formę królików, które gdzieś od pół roku dosłownie go prześladują. Może to Roger rzucił na niego klątwę, bo jakaś marchewka była nieświeża?
Nie ważne.
- Bertie, tysiąc razy ci mówiłem. - powtórzył jedynie. Nawet do szefowej zwracał się po imieniu, a z tym chłopakiem stali przecież na podobnym szczeblu w hierarchii. - Spokojnie, po prostu trzeba to robić dość szybko. Na mnie też nie raz napadły. - dodał jeszcze, chcąc uspokoić chłopaka, żeby się tak nie przejmował. Bo i dobra atmosfera w tym miejscu była potrzebna, podobnie jak wiara w swoje możliwości! Tak, to ważne rzeczy w cukierniczej pracy, nie można piec ciast kiedy się nie wierzy, że się potrafi, to działa podobnie jak pieczenie bez wkładania w ciasto pozytywnych uczuć, bez sensu.
- Nie, za kilkanaście minut zrobią się masą ciasteczkową. Jak chcesz królika to na końcu ulicy jest fajny sklep, zaraz przy zakręcie na Nokturn. Taki mały sklepik, Zwierzyniec. - polecił. - Jak się zmienią, będzie trzeba sprzątnąć masę, ale powinna już być niemagiczna więc nie musisz się martwić. Tylko narób nowej porcji bo ja muszę wrócić do klientów. Chyba, że chcesz się zamienić?
Spytał, bo w sumie to chłopak mógł mieć na dzisiaj dość magicznych wypieków nawet, jeśli te w tej chwili były urocze i machały mu słodkimi uszkami pod nosem.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Lada   26.12.17 15:35

Ozzy choć święcie wierzył, że wszelkie dobro wraca do człowieka, nigdy by nie przypuszczał, że jego idol, któremu kibicował niemal równie mocno, jak Joemu Wrightowi, stanie się w niedalekiej przyszłości jego znajomym. Współpracownikiem. Prawie przyjacielem, z dużym naciskiem na prawie, bo chłopakowi wciąż język stawał kołkiem, kiedy usiłował zagadać do Bertiego na neutralne tematy, nie przejawiające żadnego związku z ciastkami, cukrem, babeczkami, czy kremami. Ot, naturalny odruch fana, głęboko onieśmielonego towarzystwem swego bohatera. Mogłoby się zdawać, że Ozzy'emu to minie, wszak do pracy chadzał tu już drugi miesiąc, lecz on nadal paskudnie się jąkał, czerwienił i robił idiotyczne rzeczy, na wskutek dopadających go nerwowych gestów. Łokieć w maśle należał do niegroźnych standardów.
-Ja-jasne, proszę pana - przytaknął, jąkając się tylko odrobinę i gorliwie kiwając głową. Płowa czupryna zasłoniła mu oczy, pod wpływem entuzjastycznego zamachania - to znaczy, Bertie. Jasne, proszę Bertie - powtórzy, nie zdając sobie sprawy, że jak zwykle palnął żałosną głupotę. Jednak skoro zagrożenie zostało już opanowane, należało ponownie brać się za robotę - w końcu ciastka same się nie upieką. Ozzy odłożył miotłę w przeznaczony dla niej kąt, mocniej zacisnął fartuch na wystającym brzuszku, z żalem wypuszczając z rąk króliczki.
-Następnym razem, nie dopuszczę do takiej sytuacji, sir - zameldował dziarsko, salutując wesoło Bertiemu, czując, jak humor automatycznie mu się poprawia na widok kicających zwierzątek. Teraz, kiedy gryzące ciasto należało do zamierzchłej przeszłości, Ozzy poczuł przypływ odwagi, jaką nigdy się nie szczycił. W towarzystwie uzbrojonego w różdżkę Botta, całkiem biegłego w sztuce zaklęć, chłopak jednak wiedział, że nie musi się niczego obawiać. Nawet niewychowanego ciasta.
-Właściwie to myślałem o jakimś towarzyszu. Odkąd wyprowadziłem się od rodziców, trochę pusto jest w moim mieszkaniu - przyznał, uśmiechając się w podziękowaniu za radę. Na pewno tam zajrzy - może jeszcze nie w tym miesiącu, kiedy pensja była mu potrzebna na bardziej podstawowe rzeczy, ale kiedy zdoła zaoszczędzić, prędko sprawi sobie jakieś zwierzątko.
-Nie, nie, panie Bo..., znaczy, chciałem powiedzieć Bertie - zaprzeczył gorąco młodzieniec - dam sobie radę! Już się za to biorę, za sprzątanie i przygotowanie i w ogóle za wszystko! - wykrzyknął dziarsko, zakasawszy rękawy i biorąc się za wałkowanie nowej porcji ciasta - poradzę sobie! - zakrzyknął jeszcze raz, gdy głowa Bertiego wychyliła się zza kuchennych drzwi, jakby go sprawdzał. Ozzy jednak nie miał wątpliwości, że nie zawiedzie, wrócił więc do swych zajęć, pogwizdując pod nosem wesołą, skoczną melodię, w sam raz do pieczenia ciastek, nie tych gryzących, a całkiem miłych.

ztx2 Pwease




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Lada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Cukiernia "Słodka Próżności"-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18