Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Titus Flavius Ollivander

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Titus Flavius Ollivander   28.07.16 15:03


Titus Flavius Ollivander

Data urodzenia: 24.06.1937
Nazwisko matki: Abbott
Miejsce zamieszkania: Posiadłość Ollivanderów
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogaty
Zawód: pod okiem starszych Ollivanderów studiuje trudną sztukę różdżkarstwa
Wzrost: 170 cm
Waga: 62 kg
Kolor włosów: ciemny
Kolor oczu: jasny błękit
Znaki szczególne: kilka blizn, których nabawił się jeszcze w wieku dziecięcym, bądź w trakcie swojej przygody z Hogwartem; największa, powstała podczas jednej z nocnych eskapad do Zakazanego Lasu, przecina lewe udo od kości miedniczej aż do kolana; inne, zdecydowanie mniejsze i ledwie widoczne rozrzucone są pajęczyną na prawej łopatce oraz ramieniu


Tytus Flawiusz był władcą mądrym i łagodnym, dobrym dla swych poddanych, litościwym dla gladiatorów i w końcu sprawiedliwym. Nazywano go umiłowaniem i rozkoszą rodzaju ludzkiego. I to właśnie po tym rzymskim cesarzu młody Ollivander odziedziczył imię - w hołdzie rzymskim korzeniom rodu, a także wartościom uznawanym przez Abbottów. Nie był to zresztą tylko wymysł rodziców - dziecko przyszło na świat w dniu, w którym cesarz rozpoczął swoje panowanie. Choć czasy nie należały do najłatwiejszych, radościom nie było końca! Kolejny chłopiec w rodzie, kolejny potomek, który kiedyś będzie pałał się rodzinnym biznesem jakim było różdżkarstwo - ojciec już wtedy widział w nim swojego najbystrzejszego ucznia, a matka słodkiego malca, którego kochać będzie aż po grób i to miłością bezgraniczną. Tak właśnie było - wychowywał go głównie tata, mama rozpieszczała a guwernantka (pochodząca z dalekiej Rosji starsza czarownica o uroczym uśmiechu) uczyła, nie raz mówiąc do niego w ojczystym języku, przez co malec podszkolił się także w ruskim. Moc magiczną odkrył w sobie stosunkowo późno; miał wówczas pięć lat. Jasne, starano się obudzić jego zdolności na wszelkie możliwe sposoby (niektóre iście brutalne), jednak wszystko szło na marne, ba! Choć nikt nie powiedział tego głośno, zaczęto się obawiać, że chłopak to charłak, co naturalnie byłoby skazą w historii zarówno Ollivanderów jak i Abbottów. Co za tym idzie dzień, kiedy wreszcie Titus odkrył w sobie magię przyjęto z jeszcze większą radością. Pierwsze lata dziecięctwa mijały spokojnie, rósł z dala od niesnasków oraz waśni ówczesnego świata, chroniony chudymi ramionami matki, pod bystrym okiem ojca - wpajano mu rodzinne ideały, uczono jak winien zachowywać się szlachcic, przekazywano podstawową wiedzę na temat różdżek oraz ich wytwórstwa, w końcu zapewniano rozrywki godne arystokraty; od małego grał w szachy, latał na miotle czy uczył się tańca towarzyskiego, by w młodości zachwycać damy, pobierał lekcje śpiewu, malarstwa oraz rzeźbiarstwa. Dopóki nie nauczył się czytać guwernantka recytowała mu wiersze, zaznajomiła go również z największymi dziełami literatury. Kultura i sztuka od zawsze była obecna w jego życiu. Pociągało go także majsterkowanie - już wtedy, zanim zaczął naukę w Hogwarcie, był w domu naczelnym naprawiaczem wszelakich zepsutych sprzętów. Trzeba przyznać, że miał do tego dryg, tak samo zresztą jak do psucia; czego nie dotknął to uszkodził, później spędzając całe godziny na reperowaniu.



W końcu przyszedł długo wyczekiwany moment - jedenaste urodziny, dzień, kiedy otrzymał list z najznamienitszej szkoły magii i czarodziejstwa, z Hogwartu, o którym przecież tyle słyszał! Przygotowania upływały w słodkiej atmosferze ekscytacji zarówno samego malca jak i jego rodziny. Chłopiec otrzymał najlepszą wyprawkę, zaś na londyńskim peronie matka żegnała go długo i czule, a ojciec klepał po ramieniu w nadziei, że zgodnie z rodzinną tradycją syn zostanie wychowankiem Ravenclawu. Komplikacje zaczęły się w podróży - zostawiony sam sobie odkrył, że pociąga go nie tylko wiedza, ale również... psoty! Już w pociągu podpadł, kiedy nieumyśle podpalił koleżance włosy, uprzednio zarzekając się na pamięć Merlina, że potrafi wyczarować ognistego smoka. Krzyki zwabiły wówczas prefektów, a sam Ollivander resztę drogi spędził z nimi w przedziale - dla bezpieczeństwa własnego oraz innych uczniów. W łódce z kolei tak się wiercił, że o mało nie wypchnął towarzyszącego mu chłopczyka i, zaiste, wszyscy byli zadowoleni kiedy wreszcie postawił stopy na podłożu zmierzając ku zamczysku, ku największej przygodzie! W Wielkiej Sali długo siedział na stołku - Tiara pamiętała jego rodziców; matkę - wychowankę Hufflepuffu, łagodną, delikatną, ambitną i lubującą figle; ojca - krukona z krwi i kości, rządnego wiedzy perfekcjonistę nie tolerującego wybryków... Tym większe było zdziwienie gdy po dłuższej chwili milczenia wykrzyknęła Gryffindor! Dostrzegła w nim mieszankę wybuchową tych sprzecznych charakterów - gryfońska odwaga wyparła krukońską mądrość, puchońską ambicję i ślizgoński spryt. Był to cios nie tylko dla ojca, ale także syna, bo obydwoje od zawsze pragnęli, by i Titus podążał śladem Roweny Ravenclaw ponad wszystko stawiając wiedzę. Nie czuł się dobrze wśród krwisto-złotych, tym bardziej, że to drobne odstępstwo od rodu znacznie ochłodziło jego relacje z ojcem - nie odpowiadał na listy, nie przesyłał pozdrowień, pytana o niego matka zgrabnie omijała temat i choć starała się nie dawać synowi powodów do smutku, Titus wiedział, że coś się zmieniło, że zawiódł starszego Ollivandera. Dał ciała na całej linii... To sprawiło, że pierwsze miesiące były naprawdę trudne, a za wszystkie niepowodzenia winił... stary kapelusz! Przecież ten łach zniszczył mu życie!... Nic bardziej mylnego - wkrótce okazało się, że Tiara miała rację - Titus bez mrugnięcia okiem stawał w obronie słabszych, bo w przeciwieństwie do wielu młodych czarodziejów o szlachetnej krwi wcale nie gardził tymi, których posokę nazywano brudną bądź szlamowatą, nie uginał się pod naporem silniejszych, wszak już wtedy zauważył, że niejeden mugolak wie więcej o magii niż te wszystkie buce z arystokracji, a wypełniająca go ciekawość świata nie raz sprawiała, że tracił mnóstwo punktów zapuszczając się w najbardziej tajemnicze zakamarki Hogwartu. Ale! Nie ma tego złego - wiele punktów także zdobył popisując się na lekcjach swoją wiedzą na różnorakie tematy. Zresztą nie tylko na zajęciach błyszczał - w pokoju wspólnym nie raz chwalił się znajomością różdżek. Wiele razy niezwykle trafnie identyfikował patyki należące do znajomych, bo, na wszystkich założycieli Hogwartu, miał niezaprzeczalny talent do różdżkarstwa, a wszelkie nauki w tym temacie przyjmował bardzo chętnie już jako malec. Otoczony serdecznymi przyjaciółmi odzyskał radość życia, ostatecznie dochodząc do wniosku, że to właśnie w domu Godryka jest jego miejsce. Los nigdy się nie myli, a nieufność wobec niego jest największym głupstwem. Tak czy siak kolejne rozczarowanie spotkało go podczas świątecznej przerwy - z ekscytacją wracał w rodzinne strony, jednak zamiast rodziców witających go z uśmiechem na peronie odnalazł samą matkę, która ze smutkiem w głosie oznajmiła, że tegoroczne Boże Narodzenie spędzą u jej rodziny. To był cios dla jedenastolatka, który przecież marzył tylko o spotkaniu z ojcem. Może właśnie wtedy obiecał sobie, że zrobi wszystko by tata na nowo zobaczył w nim swoje dziecko. Całe święta spędził w rodzinnej biblioteczce Abbottów otoczony opasłymi tomiskami z różnych dziedzin magii - studiował zaklęcia, eliksiry, zielarstwo i magiczne stworzenia, ha, powtarzał sobie, że teorię ma w małym paluszku, choć oczywiście rozumiał wówczas tyle ile może zrozumieć jedenastolatek. Niemniej znowu troszkę mu odbiło kiedy wrócił do szkoły - pięcie się po szczeblach wiedzy zeszło na dalszy plan ustępując miejsca wieczornym harcom, nocnym eskapadom i wygłupom. Mimo tego podczas końcoworocznych egzaminów poradził sobie całkiem nieźle. Wciąż jednak nie zaspokoił ambicji ojca, więc pierwsze wakacje spędził u rodziny matki, posiadłość Ollivanderów odwiedzając jedynie wtedy, kiedy wuj dzielił się z nim wiedzą na temat różdżkarstwa. Ojca wówczas nie spotykał, bo staruszek opuszczał domostwo za każdym razem gdy Titus zapowiedział wizytę. Wkrótce przyzwyczaił się do myśli, że została mu już tylko matka, choć gdzieś tam w środku rosło w nim chorobliwe pragnienie wkupienia się w łaski pana Ollivandera.



Kolejne lata niewiele różniły się od pierwszego roku - z uporem maniaka odkrywał tajemnice Hogwartu, nie raz nabawiając się kolejnych blizn czy tracąc kolejne punkty. Wciąż psocił wcielając w życie najgłupsze pomysły - raz, mniej więcej w połowie drugiej klasy wpuścił do szkoły tłuczek, który terroryzował uczniów przez bite pół godziny zanim ktoś zdołał sobie z nim poradzić. Na trzecim roku wykradł z pokoju woźnego uprzednio skonfiskowane kieszonkowe bagno, którego zresztą użył do zablokowania korytarza na czwartym piętrze. Kilka miesięcy później żegnał Hogwart przy akompaniamencie zestawu doktora Filibustera - zimne fajerwerki oświetlały korytarz na parterze jeszcze przez kilka godzin po tym, jak uczniowie pojechali na wakacje. W czwartej klasie rozbił chyba ze trzy kule do przepowiadania przyszłości, prawie złamał sobie nogę wpadając na znikający schodek, z pomocą portretów rozpuścił paskudne plotki na temat swojego największego wroga (powiedział wszystkim, że ukrywa pod ubraniem paskudne czyraki i uwierzcie, że przez długi czas uczniowie bali się do niego zbliżać), z tą samą osobistością dwukrotnie pojedynkował się na dziedzińcu i pod osłoną nocy szperał w dziale ksiąg zakazanych. To był udany rok! Może warto dodać, że każde kolejne święta spędzał w Hogwarcie myszkując po bibliotece i połykając kolejne grube księgi, zaś podczas wakacji zwykle odpoczywał w Dolinie Godryka, wśród Abbottów.



Przełom nastąpił w klasie piątej - po pierwsze władzę nad szkołą przejął Gellert Grindelwald, co trochę uspokoiło niesforną naturę Titusa, a po drugie zaczął na poważnie przygotowywać się do nadchodzących wielkimi krokami SUM. Przestał psocić w zamian spędzając mnóstwo czasu nad książkami i pergaminami. Całe dnie ćwiczył zaklęcia, czytał o historii świata magii, kuł na pamięć formułki eliksirów czy z ochotą pomagał profesorce od zielarstwa zajmować się roślinami, tym samym zdobywając dodatkową wiedzę na ich temat. Trochę się wycofał jeżeli chodzi o szkolne życie, na drugi plan zrzucając wszelkie rozrywki, nie wychylał się poza szereg, zamiast tego całymi dniami ślęcząc nad pożółkłymi kartami. Opłaciło się - egzaminy zdał śpiewająco! I wreszcie, po pięciu latach wakacje spędzał w posiadłości Ollivanderów, przy boku ojca, który z dumą chwalił się przed każdym jakiego ma mądrego syna. To był najszczęśliwszy moment w życiu Titusa, przecież o niczym innym nie marzył odkąd Tiara przydzeliła go do Gryffindoru, ba! Zdawało się, że tata zupełnie o tym zapomniał, a może po prostu nagle przestało mu to przeszkadzać? W każdym razie całe lato spędził z ojcem rozpoznając drewno, czy podróżując w poszukiwaniu kolejnych rdzeni. Do szkoły wrócił z nową energią, gotów na kolejne wyzwania, które życie rzucało mu pod nogi.



Na szóstym roku powrócił stary Titus-żartowniś i nie raz obrywało mu się za zbytnią wesołkowatość, zaś listy od rodziców z prośbą o uspokojenie dostawał średnio co dwa tygodnie. Zawsze obiecywał poprawę, a później i tak robił swoje - no cóż, taki już był i wiedział, że nie warto z tym walczyć! Temperowali go również nauczyciele co rusz wymyślając nowe szlabany i kary, ale i to na nic się zdało! Nawet jeśli na jakiś czas zaprzestawał wygłupów, ostatecznie wracał uderzając ze zdwojoną siłą... Tak minął kolejny rok i jeszcze połowa siódmej klasy, choć oczywiście jako siedemnastolatek robił żarty zdecydowanie bardziej wyszukane niż te dziecięce dowcipy sprzed kilku lat... Po pierwszym semestrze natomiast, kiedy przyjechał z przerwy świątecznej, którą wreszcie spędził w domu, na nowo wziął się do roboty, by Okropnie Wyczerpujące Testy Magicznie zdać równie fantastycznie co Standardowe Umiejętności Magiczne sprzed dwóch lat. I może ostatecznie nie dostał samych Wybitnych, ale ojciec ponownie mógł być z niego dumny. Po skończeniu szkoły Titus na poważnie zajął się różdżkarstwem pobierając nauki u starszych Ollivanderów - z chęcią przygląda się rdzeniom, czasem przysypia na wykładach o drewnie i nie może doczekać się aż pozna wszystkie tajemnice skrywane przez swój zacny ród.




Patronus: Mustangi to konie wolne, dzikie, niepodporządkowujące się żadnej władzy i chyba właśnie dlatego patronus Titusa przyjął taką postać. Podobnie jak te zamieszkujące prerię zwierzęta, młody Ollivander ceni sobie niezależność, swobodę, a także naturalność. Usposobieniem przypomina owe niezwykłe istoty - podobnie jak one nigdy się nie poddaje, natomiast najgorszą hańbą jest dla niego ugiąć się pod czyjąś presją - jasne, hołdując zasadom Abbottów, przestrzega prawa oraz wywiązuje się ze swoich obowiązków, ale czuje się stłamszony gdy ktoś za wszelką cenę chce narzucać mu swoje poglądy.
Jeżeli zaś chodzi o wspomnienie, które przywołuje podczas rzucania patronusa to od lat jest takie samo - nigdy w życiu nie zapomni gdy pierwszy raz usłyszał z ust ojca, że ten naprawdę jest dumny ze swojego syna; było to w wakacje, pomiedzy piątym a szóstym rokiem nauki w Hogwarcie, kiedy do posiadłości Ollivanderów przyleciała sowa z wynikami z SUMów. Podczas egzaminów Titus wykazał sie prawdziwie krukońską mądrością, co wreszcie zostało docenione przez rodzica.




Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 11 +2 różdżka)
Zaklęcia i uroki: 15 +2 (różdżka)
Czarna Magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 7 Brak
Eliksiry: 3 +1 (różdżka)
Sprawność: 1 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: rosyjskiII2
Język obcy: francuskiI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AstronomiaI2
Historia MagiiI2
ONMSI2
RetorykaII10
SpostrzegawczośćII10
ZielarstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
MugoloznastwoII20
Szlachecka EtykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0,5
Literatura (tworzenie)I0,5
Malarstwo (wiedza)I0,5
Muzyka (wiedza)II3
Muzyka (pianino)I0,5
Muzyka (śpiew)I0,5
RóżdżkarstwoII7
Rzeźbiarstwo (tworzenie)II3
Rzeźbiarstwo (wiedza)II3
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI1
Taniec BalowyI1
Taniec WspółczesnyI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 3,5

Wyposażenie

różdżka, szachy czarodziejów, teleportacja, +12pkt do statystyk,



[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Titus F. Ollivander dnia 31.07.16 9:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Titus Flavius Ollivander   12.12.17 18:55

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Dorastanie nie jest rzeczą łatwą - ani dla głównego zainteresowanego, ani dla otaczających go ludzi. W przypadku Titusa jest to stwierdzenie bardzo prawdziwe - hogwarckie mury na długo zapamiętają pomysłowe i oryginalne sposoby młodego Ollivandera na urozmaicenie sobie tego ciężkiego czasu. Młodzieniec porywa swoją osobistością, będąc przykładnym wychowankiem domu lwa, jednocześnie pielęgnując w sobie rodowe tradycje - jego zainteresowanie różdżkarstwem jest tym, co już od najmłodszych lat wyznacza kierunek, w którym dąży czarodziej. Oby jednak poczucie humoru nie opuszczało Titusa, bowiem w mrocznych czasach, w jakich przyszło mu stawiać pierwsze kroki w dorosłość, może to być małe światełko rozjaśniające szarą codzienność.

OSIĄGNIĘCIA
siewca zamętu
do wyboru do koloru
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Umiejętności
Brak
Kartę sprawdzał: Tristan Rosier

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 12.12.17 19:01, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Titus Flavius Ollivander   12.12.17 19:00

WYPOSAŻENIE
Różdżka, zestaw szachów czarodziejów, kot, prawo jazdy, zestaw doktora Filibustera, sowa (prezent od Charlotte), zaczarowana torba, wygaszacz

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCI[05.09.16] Wsiąkiewka, +2 PB
[17.12.16] Wsiąkiewka, +2 PB
[28.12.17] Wsiąkiewka, +2PB

HISTORIA ROZWOJU[28.07.16] Karta postaci: -895 pkt
[11.08.16] Wykonywanie zawodu (sty/lut) +50 pkt
[19.08.16] udział w gonitwie; +30 pkt
[19.08.16] Gra w kościanego pokera -5 pkt
[24.08.16] Czara Ognia +10 pkt
[05.09.16] Wsiąkiewka styczeń-luty; +90 pkt, +2 punkty biegłości
[07.09.16] Biegłość: Mugoloznastwo (II); -3 punkty biegłości
[11.09.16] Wygaszacz; -100 pkt
[27.09.16] Prawo jazdy i latający samochód; -225 pkt
[05.10.16] Osiągnięcie: do wyboru do koloru, +30 pkt
[29.09.16] Wykonywanie zawodu (marzec) +50 pkt
[01.11.16] Klub pojedynków (marzec) +10PD
[06.11.16] Mecz Quidditcha - Trybuny +5
[17.12.16] Wsiąkiewka - marzec: +90 pkt
[25.12.16] Spotkanie Zakonu Feniksa, +5 pkt
[26.12.16] Zakup zestawu doktora Filibustera -10 PD
[27.12.16] Zakup magicznego kompasu -150 PD
[02.01.17] Pierścień Zakonu Feniksa +3 do OPCM
[08.01.17] Zakup zaczarowanej torby -150 PD
[28.01.17] Zwrot PD; +20 PD, +1 punkt OPCM
[11.02.17] Lusterko, +5 pkt
[12.02.17] Pierścień słabego zdrowia -50 PD
[25.02.17] Badania naukowe +10 PD
[03.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+5 transmutacja)
[12.12.17] Oddanie Bertiemu latającego samochodu (jako prezent)
[28.12.17] Wsiąkiewka kwiecień: +90 PD, +2PB


Powrót do góry Go down
 

Titus Flavius Ollivander

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep Ollivandera
» Różdżki
» Chloé Ollivander
» Katya Ollivander
» Constantine Ollivander

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18