Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Carkitt Market

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Carkitt Market   31.07.16 22:20

First topic message reminder :

Carkitt Market

Carkitt Market jest popularnym centrum handlowym ukrytym pod szklanym dachem, które zostało zbudowane tuż przy ulicy Pokątnej. W środku znajduje się mnóstwo przeróżnych sklepów - zarówno tych wykwintniejszych, jak i o cenach przystępnych dla przeciętnych czarodziejów - wskutek czego o każdej porze dnia można natrafić tu na tłumy. Do spotkań w Carkitt Market zachęcają także liczne kawiarenki znane z serwowania najznamienitszego ciasta dyniowego.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
oglądaj w lustrze
swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany
– czyż nie było lepszych
38
20
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Carkitt Market   09.06.17 6:02

Gdy jeden z mężczyzn - ten, zdawałoby się, mniej stanowczy, nieco zabłąkany we własnych myślach, średnio wpasowujący się w standardy agresywnej antymugolskiej policji - ruszył w pogoń, Garrett znów miał ochotę przekląć; zamiast tego jednak wytężał zmysły, wbijając w nieznajomego dziwnie rozżarzone spojrzenie oczu jasnych jak niebo w bezchmurny dzień. Jeżeli jego nowy kompan pragnął niemej bitwy na pewność siebie wyrażoną mową ciała, otrzyma ją - Garrett nie miał w zwyczaju chylić głowy ani podkulać lisiego, rudego ogona. Nieznacznie uniósł jeden z kącików ust w wyrazie uprzejmego sam-nie-był-pewien-czego, ale jego wzrok pozostawał stanowczy: do granic profesjonalny i nieznoszący sprzeciwu.
- Rozumiem, że szkolenie antymugolskiej policji trwało nad wyraz krótko, ale wierzę, że w jego trakcie wyjaśnia się, jak winno zwracać się do osób wyższych rangą. - Nie było tajemnicą, że Ministerstwo rządziło się własnymi, niespisanymi prawami - i że jedno z nich oznajmiało, jakoby praca w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów była zaszczytem, a bycie w dodatku aurorem - jako należenie do specjalnej jednostki - wyjątkowym prestiżem. Garry miał zamiar rozpaczliwie to wykorzystać. - Garrett Weasley - zaczął, już teraz stawiając nacisk na nazwisko - przynależność do Nienaruszalnej Dwudziestki Ósemki budującej Skorowidz Czystości Krwi budziło niekiedy respekt, nawet jeżeli osobiście uważał to za bzdurę, przekonany, że do tego spisu jego rodzina nigdy nie powinna należeć. Albo inaczej - że taki bezsens mający na celu wyniesienie na piedestał osób, które na to w żaden sposób nie zasłużyły, nie powinien powstać. - Starszy auror w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. - I znów ze zdecydowaniem podkreślił swoją pozycję - nawet jego spojrzenie przypominało, że miał za plecami Szefa Biura Aurorów, jednego z najpotężniejszych (jeżeli nie najpotężniejszego) czarodzieja w Ministerstwie; z Rogersem zawsze dogadywał się zaskakująco dobrze i przełożony stanąłby za nim murem. Przypadkowy policjant służący w jednostce, która powinna zostać rozwiązana jeszcze przed tym, jak właściwie powstała, nie mógł powiedzieć tego o sobie.
Garrett gardził nim bezgranicznie, nawet jeśli skrywał to za maską profesjonalnego stoicyzmu. W tej chwili zdążył nawet zapomnieć, że wstawiał się za Louisem, którego losy właśnie zaczęły się ważyć; tu chodziło już o zasady i o fakt, że stojący przed nim mężczyzna stanowił uosobienie całej zarazy trawiącej Ministerstwo, tej korupcji, obrzydliwej polityki, szkodliwych ideologii. Rozkruszenie go na pył Garry traktował już jako prywatną misję.
- Nie omieszkam twierdzić, że w tym momencie to ja powinienem prosić o wylegitymowanie się, ale oszczędzę panu i pańskiemu towarzyszowi dalszych upokorzeń. - Nieprzerwanie grał na czas, ale nie zdradzała tego jego mimika - ostrzejsze niż zwykle rysy zdawały się w milczeniu opowiadać historię bezbrzeżnego spokoju, a w niewinnych słowach czaił się stanowczy jad. Gdzieś z tyłu głowy przemknęła mu myśl, że będzie musiał jakoś wytłumaczyć się Deborah - zapewne to przedstawienie z boku wyglądało niedorzecznie. Rozmowa z przypadkowym policjantem nie stanowi dobrej wymówki dla przerwania troskliwych rozmów. - Ponawiam więc pytanie i za kimkolwiek pan goni, panie... - urwał, dając mu możliwość dopowiedzenia swojego nazwiska - to proponuję nie przerywać pościgu - być może w jego głosie mimowolnie zabrzmiało coś na kształt szydery: coś znów błysnęło mu metalicznie w oczach, a na przekór słowom każda sekunda spędzona w towarzystwie tego człowieka napędzała w jego żyłach furię - i oferuję pomoc. Darmowe, przyspieszone szkolenie, bo nie kojarzę pańskiej obecności na tym ministerialnym z zeszłego tygodnia. Obowiązkowym. Nie wydaje mi się, żeby pański przełożony był z tego faktu zadowolony. - Po części łgał; faktycznie cały czas w Ministerstwie miały miejsce niezbędne szkolenia i rzeczywiście brał niekiedy w nich udział jako prowadzący, dzieląc się swoją wiedzą nie tylko z młodymi aurorami, ale nie miał zielonego pojęcia, jak wyglądał aktualny rozkład nauk dawanych antymugolskim policjantom - był jednak przekonany, że jego nowy przyjaciel również tego nie wiedział. Była to wszak jednostka zbudowana z przypadkowych osób niemających nawet wyobrażenia o tym, jak wygląda praca w prawdziwych służbach; zwykłe skupisko niewyszkolonych osób karmionych fałszywą propagandą. Garrett słyszał niewyobrażalną ilość historii traktujących na temat niekompetencji policjantów - i wierzył, że ma przed sobą podręcznikowy przykład przyklaskującego wszelkim poleceniom ćwierćinteligenta. - Ruszajmy więc, w tym tygodniu to mój teren dyżurów. - I kolejna półprawda, o której sam zainteresowany nie mógł mieć pojęcia: akurat pytania na temat akcji aurorów często można było odrzucić pięcioma słowami ("przykro mi, to ściśle tajne") i miał zamiar dzisiaj z tego skorzystać. - Kto jest poszukiwany i za jakie przewinienia? - zaczął więc znowu, parodiując entuzjazm i marząc tylko o tym, by dźgnąć swojego towarzysza różdżką w oko. Właściwie jeśli nic się już dzisiaj nie powiedzie, taki właśnie miał plan - zaciągnąć go w ciemny zaułek, znokautować w imię walki o bezpieczeństwo mugoli, przeczyścić pamięć i udawać, że nie miał z tym nic wspólnego.
I koniecznie nie mówić o tym nikomu. Zniszczyłby swoją niezszarganą (jeszcze) opinię nienagannego idealisty o rękach niesplamionych krwią, który ponad rozwiązania przepełnione przemocą cenił wyszukaną dyplomację.




i nie przebaczaj; zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Carkitt Market   11.06.17 15:39

Jego postawa odrobinę się zmieniła, choć ewidentnie nie był zadowolony z zaistniałej sytuacji. Nowa posada zmieniła w pewien sposób jego życie: oto dostał odznakę i był kimś, liczył się, ludzie wypełniali jego polecenia. Wzbudzał szacunek, jeśli nadal można używać tego słowa jeśli jest on wymuszony lękiem, bo przede wszystkim były osoby w których wzbudzał lęk. Chociażby chłopak, który przed chwilą rzucił się do ucieczki. Podobało mu się to. Obserwując także nastroje i to co działo się dookoła, w duchu nosił nadzieję, że z czasem policja antymugolska nabierze większego i większego znaczenia. Wierzył w to i zdecydowanie uważał podobne działanie za słuszne. Nie dostrzegał: nie chciał dostrzegać niewątpliwych minusów powołanej grupy, jak chociażby faktu, iż powstała ona z osób bez kwalifikacji, była tak liczna że niewątpliwie przyjęto niemal każdego chętnego oraz, że - jak wspominał jego rozmówca - nie zostali odpowiednio przeszkoleni.
To w jego oczach nie miało znaczenia, jego cel, pilnowanie tego co uważał za porządek na ulicach uważał za bardziej istotny i liczył, iż z czasem obowiązki się poszerzą. Zdawało się, że rodacy gotowi byli na znacznie bardziej drastyczne ruchy.
W tej chwili nie mógł jednak zaprzeczyć, iż niewątpliwie miał do czynienia z osobą wyższą rangą, osobą której podlegał. Nie podobało mu się to. Widział przecież, że Weasley rzucił się do pomocy osobie, którą usiłowali legitymować, a jego stosunek do policji antymugolskiej z każdą chwilą był bardziej wyrazisty - nic jednak nie mógł zrobić ze swojej bądź co bądź przegranej pozycji.
Przemilczał więc jedynie uwagę o legitymowaniu, najwidoczniej nie mając dobrej odpowiedzi lub nie chcąc ładować się w jeszcze gorsze bagno. Choć jego twarz wyrażała poirytowanie, nie mówił i nie robił nic - nawet, kiedy jego towarzysz wrócił na miejsce lekko zdyszany, poprawił okulary i spojrzał na obu mężczyzn najwidoczniej usiłując odnaleźć się w sytuacji.
- Uciekł.
Poinformował jedynie krótko, co spotkało się jedynie z pełnym irytacji prychnięciem. Najpewniej w innej sytuacji niejaki Pickett usłyszałby kilka słów na temat swojej nieudolności, w tej chwili jednak byłoby to nad wyraz ryzykowne.
- Johnes. Marc Johnes. - przedstawił się w końcu milczący do tej pory mężczyzna, nie odwracając wzroku. - To rutynowy patrol, pilnujemy bezpieczeństwa na ulicach. Obecnie jak zapewne pan wie, po ulicach chodzi wielu kryminalistów.
Miał tutaj niewątpliwie osoby które w całym panującym na ulicach chaosie dały radę uciec policji antymugolskiej, oskarżane niejednokrotnie bezpodstawnie, osoby którym zarzuca się zbrodnie których sprawców nie udało się znaleźć - często zarzuca się je im wyłącznie przez wzgląd na gorsze pochodzenie. W tonie wypowiedzi mężczyzny tkwiła pewność i przekonanie o słuszności jego działań. Oczyszczał ulice.
- Ktoś kto ucieka mimo, iż został jedynie poproszony o wylegitymowanie nie może być w pełni niewinny. - dodał kolejną rzecz, która wydawała się oczywista. W normalnej sytuacji nawet osoba o mniej zwiędniętym kręgosłupie moralnym mogłaby mu przyznać rację, w tej chwili jednak oczywistym było, że jest przed czym uciekać. Sama nazwa jednostki budziła lęk wśród konkretnych grup społecznych - jeszcze zanim ludność Londynu dowiedziała się, że na prawdę jest się czego bać.
Mężczyzna na pewno nie omieszka wspomnieć swojemu przełożonemu, że jego patrol został przerwany, a niewylegitymowana osoba - a więc najpewniej przestępca - zbiegła, ponieważ przeszkodził mu auror. Póki co jednak ruszył ulicą zgodnie z wolą Weasleya.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Carkitt Market

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» West Market

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17