Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Horizont Alley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Horizont Alley   31.07.16 22:21

Horizont Alley

Ulicę Pokątną prostopadle przecina Horizont Alley. Można znaleźć tu znacznie mniej sklepów i lokali, a więcej budynków mieszkalnych. Stojące w szeregach kamienice są domem wielu rodzin czarodziejów. Mówi się, że mimo usytuowania nieopodal centrum na Horizont Alley lepiej nie pojawiać się po zmroku. Alejka prowadzi bezpośrednio na Ulicę Śmiertelnego Nokturnu, wskutek czego w nocy można tu spotkać osobników spod ciemnej gwiazdy. Jednak za dnia panuje tu gwar - na rogu znajduje się popularna dzięki niskim cenom apteka, nieco dalej podupadający sklepik ze słodkościami, a tuż przy ulicy Pokątnej warto odwiedzić herbaciarnię słynącą z serwowania herbat-niespodzianek.


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/u731contact http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   01.08.16 13:50

Para nr 10

W lodziarni rodzeństwa Fortescue pojawiło się zaskakująco wiele gości jak na fakt, że za oknem padał śnieg - zimowa, chłodna pogoda nie zniechęciła jednak gromadzących się licznie czarodziejów, którzy z chęcią zakupowali lodowe desery. Wszystkie stoliki były zajęte, Florean nie wiedział, w co włożyć ręce. Należało wykonywać zamówienia, a na dodatek całe mnóstwo klientów chciało porozmawiać z właścicielem, by uścisnąć mu dłoń, podziękować za tak smakowite słodkości i pochwalić lodowe przysmaki.

Jednym z gości był Raiden Carter, pracownik Czarodziejskiej Policji, który w lodziarni pojawił się bynajmniej nie dlatego, aby rozkoszować się waniliowo-truskawkowymi deserami. Był tu z powodu służbowego polecenia. Nie dalej niż kilka godzin temu Ministerstwo otrzymało bowiem anonimową informację, że potężny i groźny czarnoksiężnik podszył się pod właściciela jednej z lodziarni na ulicy Pokątnej. Miał ponoć podtruwać swoich gości, choć efekty jego eliksirów powinny być widoczne dopiero po dłuższym czasie. Raidenowi przypadło obserwowanie Floreana Fortescue, a im dłużej mu się przyglądał, tym więcej podejrzanych zachowań dostrzegał. Jakaś tajemnicza, pozbawiona etykietki buteleczka stała na jednej z lad, a właściciel lodziarni wydawał się dziś poddenerwowany. Było to dość podejrzane.
Dlatego właśnie Raiden spędził w lokalu cały dzień - ukryty w tłumie nie wyglądał przez to podejrzanie - i opuścił go dopiero tuż przed zamknięciem, gdy za oknami zapadał już mrok. Nie udał się jednak do domu; aby móc napisać w Ministerstwie raport, potrzebował niezbitych dowodów. Dlatego właśnie postanowił poczekać tuż za zakrętem łączącym Ulicę Pokątną z Horizont Alley - musiał wreszcie rozjaśnić zagmatwaną i niejednoznaczną sytuację. I ewentualnie zdemaskować czarnoksiężnika za pomocą metamorfomagii lub eliksiru wielosokowego podszywającego się pod właściciela lodziarni.

Tymczasem Florean tuż po zamknięciu lokalu postanowił rozprostować kości; nie powrócił bezpośrednio do domu, lecz potrzebował odświeżającego spaceru po całym dniu spędzonym na ciężkiej pracy. Nie miał pojęcia, że od samego rana ktoś go obserwował, ani że zaraz drogę zagrodzi mu policjant podejrzewający, że jest groźnym czarnoksiężnikiem.

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!




Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   03.08.16 17:26

22 lutego

To zadanie było wyzwaniem. Nie dlatego że Raiden miał wypatrywać potężnego czarnoksiężnika, ale dlatego, że przez praktycznie cały dzień musiał siedzieć na tyłku i obserwować właściciela lodziarni, który krzątał się po swoim sklepie jak pszczoła w ulu. Carterowi brakowało jeszcze radiowozu, pączków i poczułby się jak typowy gliniarz w mugolskim filmie. I takie właściwie miał tego dnia zadanie. Nic nie robienie. Początkowo nic nie zrobiło na nim wrażenia po wejściu do lodziarni na Horizont Alley, ale wyuczony dostrzegać nawet najmniejsze szczegóły powoli zaczynał się przyglądać miejscu. I musiał przyznać, że z czasem widział to, czego w normalnej lodziarni się nie widuje. Owszem - ruch był całkiem sporawy, ale na pewno nie to powodowało wyraźne krople potu i nerwowe ruchy właściciela. W środku nie było na tyle gorąco, by się spocić w jakikolwiek sposób. Do tego buteleczka... Brakowało etykiety, a Carter mógłby przysiąc, że widział spojrzenie domniemanego Floreana, gdy zerkał w tamtym kierunku. Udając, że pisze notatki z czytanej książki, spisywał każde spostrzeżenie. Nawet to które wszystkim wydawało się zdecydowanie błahe. Nawet niektórym jego kolegom z pracy. Ale dlatego właśnie był dobry. Przyczepiał się o każdą pierdołę. I nawet w sprawie właściciela lodziarni nie zamierzał zmieniać taktyki. Raz podeszło do niego dziecko i obserwowało go przez chwilę. Potem młoda dziewczyna, która szukała miejsca na przysiadkę. Pozwolił jej. W końcu i tak mógł wyglądać dziwnie, gdy siedział cały dzień sam jak palec przy swoim stoliku. Tak przynajmniej nie wzbudzał podejrzeń, a ładne towarzystwo umiliło mu ten szary dzień. Gdy zostało pół godziny do zamknięcia, Carter zamknął notatnik, ubrał kapelusz i wyszedł na zewnątrz, czując jak zimny wiatr przenika go do samych kości. Na szczęście szybko przyzwyczaił się do tej zmiany pogody. Nie mógł jeszcze wracać do domu - musiał potwierdzić swoje podejrzenia. Jeśli rzuciłby oskarżenie, a Fortescue okazał się winny miałby zasługę. Jeśli jednak mężczyzna był niewinny... Carter nie był na tyle głupi. Postanowił poczekać. Nie trwało to długo zanim usłyszał kroki, a znajoma sylwetka zamajaczyła w słabym świetle latarni. Raiden odetchnął i wyszedł naprzeciw osamotnionej postaci.
- Macie najlepsze lody kokosowe, ale nad czekoladowymi moglibyście popracować - rzucił spokojnie do zbliżającego się Floreana. - Policja. Proszę o dokumenty - dodał, wyjmując swoją legitymację i pokazując ją mężczyźnie.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 27.08.16 11:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   03.08.16 23:24

Czy ktoś dalej uważa, że zima to zły okres dla prosperowania lodziarni? Jeżeli tak, to powinien był zajrzeć dzisiaj na Pokątną. Lokal dosłownie pękał w szwach. Niby nic nowego, bo taka ilość klientów w lato była codziennością, ale w lato miał dodatkową pomoc w postaci swojej siostry. W zimę zawsze wystarczała jedna para rąk, więc po prostu zamieniali się co dzień, co parę dni, co tydzień. Dzisiaj na straży został Florean i musiał parę razy przetrzeć oczy ze zdumienia, by uwierzyć w to, co zobaczył. A zobaczył tą zaskakującą ilość klientów. Cóż, zakasał rękawy i wziął się ostro do roboty! Tworzył wymyślne desery lodowe na życzenie gości; nakładał im gałki lodów, modląc się o to, by ich starczyło - przy takiej ilości osób nie miał czasu na zniknięcie w kuchni i dorobienie nowych; co i ruch machał różdżką, nakazując ścierce czyścić stoły. Jako osoba półkrwi nie lubił wszystkiego robić za pomocą magii i często sprzątał w iście mugolski sposób, jednak teraz nie miał na to czasu. Na nic nie miał czasu! W dodatku wielu gości chciało uścisnąć mu rękę i zamienić z nim parę słów i mimo natłoku pracy, Florean nie potrafił im odmówić. W końcu to dzięki tym wszystkim ludziom lodziarnia dalej prosperowała i właśnie o to w niej chodziło, żeby stała się miłym azylem pełnym pyszności. Tak więc za każdym razem przerywał daną czynność, uśmiechał się jeszcze szerzej i rozmawiał z każdym, kto tylko do niego podszedł. Oprócz tego, że każdy z zadowolonych klientów był jak miód na jego serce, przeprowadził badanie konsumenckie! Już wiedział, które smaki najbardziej ich zachwyciły, a które troszkę mniej. Niektórzy mali klienci jak zwykle wykazywali się największą szczerością i otwarcie mówili, że oni to od lodów wolą czekoladowe żaby i bam! Florean już wiedział, że będzie musiał popracować z Florence nad zestawem dziecięcym.
I tak mijał mu czas aż wybiła magiczna godzina, zwiastująca zamknięcie lokalu. Florean jeszcze żegnał z uśmiechem ostatnich gości, a kiedy wyszli padł na krzesło przy jednym ze stolików i siedział tak przez kilka minut. Był piekielnie zmęczony, ale tylko fizycznie - psychicznie mógłby dalej góry przenosić! Bo czy może być coś lepszego od sprawiania radości innym? I to jeszcze, kiedy samemu dostaje się za to pensję? Ha! A pomyśleć, że parę lat temu starzał się za ministerialnym biurkiem... To wspomnienie zawsze dodawało mu jeszcze odrobiny energii i tak było również tym razem, więc wstał i szybko ogarnął lokal. Nałożył swój płaszcz, czapkę, rękawiczki; jeszcze raz omiótł spojrzeniem lodziarnię i wyszedł. Chłodne powietrze uderzyło go w twarz i uświadomiło mu jak długo siedział w dusznym pomieszczeniu. Co prawda było już późno, ale nie chciał rezygnować z tej orzeźwiającej pogody. Postanowił chwilę pokręcić się po pokątnych uliczkach, dotlenić się i dopiero wtedy wrócić do mieszkania. Tak więc opatulił się mocniej szalikiem, naciągnął czapkę na uszy i szedł. Szedł, aż nagle ktoś zastąpił mu drogę. Na początku myślał, że to jeszcze jeden zadowolony klient - w końcu jego słowa na to wskazywały, a i twarz wydawała mu się być znajoma. Był zbyt zajęty pracą, by zakodować, że ten mężczyzna siedział w lodziarni dosłownie cały dzień, ale go zapamiętał. Nawet lekko się uśmiechnął, ale mina mu zrzedła, kiedy usłyszał jego kolejne słowa. Policja? Jak to? To chyba pomyłka? Zestresował się jakby faktycznie był kryminalistą, choć przecież nie zrobił niczego złego. - A zanim to zrobię, mógłbym się dowiedzieć o co chodzi? - Zapytał, odruchowo mocniej zaciskając palce na różdżce trzymanej w kieszeni płaszcza. Coś było nie tak.




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 9:14

Nie spodziewał się współpracy bez zająknięcia. Jakoś cywile zawsze mieli z tym problem. No, chyba że byli kopnięci i krzyczeli 'Skujta mnie!' za każdym razem jak wyciągana zostawała legitymacja. Gdyby naprawdę właściciel lodziarni na spokojnie zacząłby przedstawiać swoje dokumenty, byłby naprawdę zdumiony. Fakt, że tego nie zrobił, nie wzbudziły w nim podejrzeń, chociaż mogły. Znał swoją pracę i wiedział z czym łączyła się, gdy na swojej drodze spotykał normalnych ludzi. W tym przypadku możliwe że ta normalność była względna.
- Floreanie Fortescue jesteś podejrzany o rozprowadzanie trucizny na terenie swojego sklepu jak również i uprawianie czarnej magii. Załatwmy to na spokojnie i bez budzenia mieszkańców tej ulicy. Jak mówiłem jest pan podejrzany, dlatego lepiej żeby nie chodziło panu po głowie nic głupiego jak na przykład ucieczka lub napad na funkcjonariusza - mruknął, wiedząc, że człowiek czuje się bezpieczniej z różdżką w dłoni i pewnie teraz Florean chętnie skosiłby go jakimś zaklęciem, gdyby trzeba było. Raiden umilkł, wpatrując się w mężczyznę przed sobą. - Mogę zatem prosić dokumenty? - powtórzył, nie poruszając się z miejsca. Podejrzani zawsze mogli coś odwalić w tym momencie zatrzymania. Nawet ci niewinni, a to komplikowało sprawę i to dość poważnie. Miał nadzieję, że pan z lodziarni będzie mądrzejszy i oszczędzi mu pościgu.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 12:35

Florean zamarł. Spojrzał na funkcjonariusza z rosnącym zdziwieniem, przez moment nawet nie wiedząc jak zareagować. Trucizna, czarna magia te słowa odbijały się w jego głowie jak echo. Jakim cudem ktoś mógłby go o coś takiego posądzić? Czy kiedykolwiek dał im jakikolwiek powód, przez który mogliby dojść do takiego oskarżenia? Zaczął intensywnie myśleć, ale nic nie przyszło mu do głowy. - O rozprowadzanie trucizny? - Odezwał się w końcu. - I uprawianie czarnej magii? - Powtórzył z niesłabnącym zdziwieniem. Serce zaczęło mu bić jak oszalałe; zaczął się zastanawiać czy ten funkcjonariusz Czarodziejskiej Policji faktycznie jest funkcjonariuszem Czarodziejskiej Policji. Rozejrzał się po ciemnej uliczce, ale nie było tutaj nikogo oprócz nich. Jeżeli mężczyzna ma wobec niego złe zamiary... Cóż, sytuacja nie przedstawiała się najlepiej. Florean wolałby nie dopuścić do walki jeden na jednego, bez różnicy na osobę stojącą naprzeciwko. - Ja i... Skąd te podejrzenia? - Zapytał z nutą rozpaczy w głosie. Kto na zdrowych zmysłach wziąłby go za czarnoksiężnika? To było tak niedorzeczne, że aż podejrzane. Przecież na pierwszy rzut oka było widać, że żaden z niego morderca. Nie za wysoki, chudy, nawet jego twarz była daleka od kanonu złoczyńcy. Dlatego wciąż trzymał ręce w kieszeniach, nie luzując uścisku z różdżki. Przyglądał się mężczyźnie z zaciekawieniem, w końcu wyjmując dokumenty i niepewnie mu je podając. Wciąż nie dałby sobie uciąć dłoni za autentyczność jego tożsamości, ale z drugiej strony trochę naiwnie chciał wierzyć w dobro tego świata, a więc i prawdomówność słów mężczyzny.




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 13:47

- Tak - odpowiedział jedynie na powtórzenie swoich słów wypowiedzianych przez zaskoczonego mężczyznę. Raidenowi wydawała się naprawdę szczera ta reakcja, ale wiedział, że na świecie było wielu wspaniałych aktorów, którzy tylko czekali, aż ich mimika wykaraska ich z potrzasku. Prawdę powiedziawszy Carter chętnie biegałby po opuszczonych chatach, łapiąc czarnoksiężników właśnie w takich miejscach, a nie w centrum Londynu. I to w dodatku właściciela lodziarni. Możliwe jednak że był niebezpiecznym człowiekiem i tego pracownik magicznej policji nie mógł zignorować. - Dostaliśmy informację i cóż... - odpowiedział nad wyraz spokojnie. - Na tym polega moja praca. Sprawdzam każde możliwe źródło zagrożenia i staram się je zwalczać - dodał, przejmując dokumenty Floreana. Może i był pokojowo nastawiony, jednak nie tracił czujności. Spokój mógł pozwolić na zaufanie ludziom niewinnym, a usypiać podejrzenia winnych. Tego ich uczono, a Carter nie miał z tym problemów. Najczęściej... Bo niekiedy zatrzymani, aż prosili się o potraktowanie ich kajdankami. - Florean Fortescue urodzony 18 czerwca 29 roku... - mruczał pod nosem, przeglądając papiery. - Imię matki? - spytał mężczyznę, po czym zaraz dodał:
- Adres zamieszkania?
Oczywiście że miał to wszystko przed sobą, ale mało kto z tych, którzy podszywali się pod innych znało dokładnie wszystkie dane na temat osoby, której tożsamość kradli. Standardowa procedura. Po dostaniu odpowiedzi oddał dokumenty Floreanowi i rzucił:
- Miałby pan coś przeciwko, gdybyśmy zajrzeli wspólnie do pańskiej lodziarni?
To nie była prośba, ale powiadomienie o niezapowiedzianej kontroli.
- Spokojnie - dodał. - Jeśli jest pan niewinny, nie ma się czego obawiać.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 27.08.16 11:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 15:07

Florean pomału się uspokajał. Jego mózg zaczynał działać logiczniej niż wcześniej i teraz nie rozumiał, dlaczego od razu podejrzewał funkcjonariusza o fałszerstwo. Jeżeli będzie każdą nowo napotkaną osobę osądzał o kłamstwo, długo nie uda mu się żyć w spokoju ducha. - Tak, oczywiście, rozumiem - powiedział szybko, poprawiając czapkę, która opadała mu już na oczy. Dalej poddenerwowany obserwował jak mężczyzna sprawdza jego papiery. Ta nerwowość była nie do opanowania! Mógł sobie wmówić, że nie dzieje się nic złego, a i tak cały czas miał wrażenie, że coś okaże się nie tak. Że może jednak złamał prawo, że może jednak dokumenty będą fałszywe - mimo, że dobrze wiedział, że to niemożliwe. - Helena - odpowiedział, podchodząc bliżej mężczyzny. - Pokątna 5/2 - dodał i odebrał dokumenty, chowając je z powrotem do kieszeni płaszcza. Spojrzał na niego i znowu zrobił to z zaskoczeniem, gdyż nie spodziewał się jeszcze kontroli. - Nie, nie, oczywiście - powiedział i zawrócił się na pięcie, kierując swe kroku ku zamkniętej lodziarni. Znowu zaczął się zastanawiać czy aby na pewno nie trzymał tam nic podejrzanego. Ta cisza pomiędzy nimi była krępująca, przynajmniej Florean odebrał ją w ten sposób, bo zazwyczaj podczas konwersacji starał się do niej w ogóle nie dopuścić. Teraz jakoś nie miał na to ochoty, w końcu szedł obok pracownika Czarodziejskiej Policji. Miał zacząć z nim rozmawiać o pogodzie? - Proszę - wpuścił go przodem, zamykając za nimi drzwi. Wyciągnął różdżkę i zapalił nią wszystkie światła. Wewnątrz lodziarni poczuł się o wiele pewniej. Nic dziwnego, w końcu czuł się tu niemalże jak w domu. Uśmiechnął się lekko. - Oto moja lodziarnia - powiedział, rozpościerając ręce. - Gwarantuję, że nie ma tu żadnych trucizn ani czarnomagicznych artefaktów - dodał spokojnie, ściągając czapkę i rękawiczki. Rzucił je na jeden ze stolików i rozejrzał się po lokalu, tym razem patrząc na niego oczami innej osoby. Cóż, było tutaj... Kolorowo, miło i czysto. Nie spodziewałby się w tym miejscu kryjówki groźnego czarnoksiężnika, ale kto wie? Może właśnie tacy oni byli? Działali pod takimi niecodziennymi przykrywkami? Może jego sąsiad ze sklepu obok był uciekinierem z Azkabanu? Eh, akurat ta ostatnia myśl go rozbawiła, ale starał się tego nie okazać na zewnątrz. Nie chciał obrazić pana Cartera. - Często dostaje pan takie informacje? Jak ta o mnie?




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 15:51

Raiden był wdzięczny w duchu mężczyźnie za niesprawianie problemów podczas tej kontroli. Co prawda nie była to taka zwyczajna kontrola, ale mimo wszystko sytuacja szła właściwymi torami. Sytuacje, w których nie musiał sięgać po różdżkę lub ukryty za paskiem rewolwer były dobrymi sytuacjami. Bez zbędnej paniki i szaleństw. Carter uśmiechnąłby się na to, bo w końcu kiedy ostatnio tak spokojnie pracował? Udał, że nie zwrócił uwagi na lekko roztargnione poprawienie czapki przez Floreana. Nie odezwał się w chwili, w której przekazywał dokumenty właścicielowi… Lub też i nie jemu. Na razie wszystko wyglądało na autentyczne, ale chciał się przekonać w stu procentach. Na tym to wszystko polegało. Najwyżej narazi cywila na kilka chwil stresu. W takim samym milczeniu skierował swoje kroki w stronę lodziarni w ślad za jej właścicielem. Lub co poprawnie powinno brzmieć – współwłaścicielem. Spokojnie, ale zdecydowanie szedł kilka kroków za mężczyzną, a później dość szybko zrównał się z nim i szli ramię w ramię. Nie krępowała go ta cisza, a wręcz dziękował za to, że Fortescue nie podjął nerwowej rozmowy. On by się nie uspokoił dzięki temu, a Carter odpowiadałby jedynie monosylabami. Podziękował za otwarcie drzwi skinieniem głowy i po chwili znowu znajdował się w tak doskonale znanym pomieszczeniu. Wszystko wyglądało dokładnie tak samo jak niecałe czterdzieści minut wcześniej. Florean od razu poczuł się swobodniej, co było kolejnym sygnałem, że może wcale nie był tym, którego szukał Carter. Nie zdejmując kapelusza, przeszedł za ladę i zaczął przeglądać przeróżne przedmioty na zewnętrznych półkach.
- Mogę? – spytał, wskazując na zamknięte szafki. Nie odpowiedział na stwierdzenie właściciela o artefaktach. Nie spodziewał się tego, bo tylko głupiec zostawiłby po sobie tak wyraźne ślady. – Donosów jest cała gromada – odpowiedział, odwracając się, jednak nie dalej widział podejrzanego w odbiciu srebrnego pojemnika. – Jedna zajmują się tym najczęściej osoby niższe rangą, jednak gdy w grę wchodzi czarna magia…
Nie dokończył, bo jego spojrzenie padło na szafkę, gdzie wcześniej stała niepodpisana buteleczka. Przekręcił głowę i zmarszczył brwi.
- Co się stało z tą fiolką? – spytał, przenoszą spojrzenie na Floreana.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 17:18

- Tak, oczywiście - odpowiedział i zachęcił go dłonią do przeglądania zawartości szafek. Zaraz potem uświadomił sobie, że zdecydowanie za często używa słowa oczywiście, a przecież słownictwo zawsze miał bogate. To przez ten stres! Mimo wszystko wciąż był zbyt zdenerwowany, by spokojnie usiąść, więc stał pośrodku lodziarni i przyglądał się poczynaniom mężczyzny. Uniósł nieco brwi, gdy usłyszał jego słowa. A więc stał przed nim ktoś wyższy rangą. Sprawa wydawała im się na tyle poważna, że wysłali do niego doświadczonego pracownika Czarodziejskiej Policji. Dalej nie mógł uwierzyć kto, dlaczego i po co składałby im takie donosy. Chyba tylko dla żartu, ale to też było zastanawiające, bo przecież Florean nie miał żadnych wrogów. Przynajmniej nie żadnych poważnych. On i czarna magia? Przecież on był w Zakonie (przyp. tłum. w lutym już jest), on walczył przeciwko niej. - Rozumiem.. I często któryś z takich donosów okazuje się prawdziwy? - Zapytał, nagle sobie uświadamiając, ile zła jest dookoła niego, a on tego nawet nie zauważa. Skoro mieli tyle donosów, skoro nawet jego podejrzewają o kontakt z czarną magią... Musieli mieć ręce pełne roboty. Z tego zamyślenia wyrwało go zaskakujące pytanie. Spojrzał na wskazaną szafkę, a zaraz potem na mężczyznę. - Jaką fiolką? - Zapytał zbity z tropu. - Skąd pan... - o niej wie chciał zapytać, choć wciąż nie był pewny o co mu chodziło, jednak nagle zapaliły mu się wszystkie możliwe lampki w głowie. To było oczywiste, ale człowiek w takich momentach nie myśli o oczywistościach. - Ja byłem obserwowany? Jak długo? Czy tu jest jakiś podsłuch?! - W tym momencie poczuł się jak prawdziwy kryminalista. Od razu próbował sobie przypomnieć co ostatnio robił, z kim rozmawiał i o czym mówił. Czy było to coś zawstydzającego, intymnego albo tajnego. Ministerstwo naprawdę musiało być przeczulone skoro zmarnowali na jego osobę tyle cennego czasu! - Nie jestem kryminalistą. Jak mam to panu udowodnić? - Zapytał zdesperowany, bo podejrzewał, że sama czystość lodziarni może go nie przekonać do tego, że Florean jednak nie jest tym, kogo szuka.




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 17:38

Czuć było, że mężczyzna się denerwował, ale spokój byłby podejrzany. Zabawne. Ale wszystko w tej chwili obojętnie na okoliczności było podejrzane. Można było to nazwać paradoksem, ale po raz kolejny było to związane z jego pracą. Patrz na wszystko, każdy element ma znaczenie, nawet najmniejszy detal może być przeważający. To było jak mantra. Wysłuchał tego jako dzieciak podczas szkolenia na brygadzistę i później, gdy dołączał do policji. Sprawdził całą lodziarnie, była czysta - brakowało jedynie fiolki.
- Zdziwiłby się pan jak wiele – odpowiedział, po czym z uniesionymi brwiami patrzył i słuchał pytań zestresowanego już poważniej niż wcześniej właściciela lodziarni. Owszem. Fakt, że wspomniał o fiolce, która wzbudziła zaskoczenie Floreana go zainteresował. Reakcja mężczyzny przykuła jego uwagę, a spojrzenie dosłownie wwiercało się już tylko w podejrzanego. – Niepodpisaną buteleczkę, która stała dokładnie o tutaj – dodał spokojnie, chociaż w środku był gotowy do zatrzymania człowieka. Miał w głowie wiele scenariuszy, jednak wolałby, żeby Fortescue nie okazał się tym czarnoksiężnikiem. Sam nie wiedział dlaczego, ale wizja aresztowania pana z lodziarni, który był sławny w okręgu kilkunastu mil nie wydawał mu się zaszczytny. No, chyba że naprawdę czarodziej wypił eliksir wieloskokowy i sprzedawał desery… Życie potrafiło zaskakiwać. – Obserwowałem pana przez cały dzisiejszy i dzień i nie potrzebowałem podsłuchu, by zobaczyć tę fiolkę. Której teraz tutaj nie ma – dodał dosadnie. – Nie mnie jest osądzać kim pan jest. Muszę mieć niezbite dowody o pańskiej niewinności lub winie. Bez nich nie odejdę. Dlatego pytam ponownie – gdzie jest ta buteleczka?
Naprawdę chciał by ta sytuacja się rozwiązała.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 27.08.16 11:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 19:38

Tajemnicza buteleczka musiała być czymś niesłychanie ważnym. Florean zauważył jak mina mężczyzny tężeje, a jego spojrzenie wręcz wwiercało się w jego osobę. Nie było to przyjemne, więc odwrócił od niego wzrok i ponownie się skupił na pustej szafce. Tam na pewno stało trochę buteleczek, ale były potrzebne do przyrządzenia sosów czy posypek. Z pewnością nie były śmiertelną trucizną! Florean nie mógł też sobie przypomnieć, która z nich była na tyle charakterystyczna, by aż tak głęboko zapaść w pamięć. To chyba nic dziwnego, że zaczynał mieć dość tych pytań. Nie zrobił nic złego, a to dziwne spotkanie ciągnęło się i ciągnęło. Carter musiał być profesjonalistą skoro dalej szukał niezbitego dowodu na jego niewinność (a może na winność i dlatego tyle to trwało?) zamiast po prostu machnąć ręką i dać sobie spokój. Nie miał ważniejszych śledztw na głowie? - Dlaczego ta fiolka jest taka ważna? -  Zapytał. Może faktycznie stało tam coś z niebezpieczną zawartością, może postawił to któryś z klientów, chcąc go tym samym w coś wrobić? Jeżeli właśnie tak było to najwyraźniej plan się powiódł. - Na tej szafce stoją jedynie buteleczki potrzebne do... - zaczął, jednak przerwał i spojrzał na drugą szafkę. To właśnie na niej stały wspomniane buteleczki, a na tamtej... Florean chyba już wiedział o co mu chodziło, a przynajmniej miał taką nadzieję, bo chciał jak najszybciej skończyć to spotkanie. Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej dokumenty oraz pęk kluczy, a na koniec niewielką buteleczkę. - O to chodzi? - Zapytał, unosząc ją nieco wyżej. Miał nadzieję, że tak, choć z drugiej strony nie pocieszał go fakt, że tak niewielki przedmiot wywołał tyle zamieszania. Szczególnie, że nie było to nic groźnego. No... Właściwie w odpowiednich ilościach mogło stanowić truciznę, ale z pewnością żaden czarnoksiężnik nie zniżałby się do takiego poziomu. A nawet jeżeli to klienci z pewnością by ją wyczuli i nie umarli, a co najwyżej cierpieli przez parę dni na dolegliwości żołądkowe.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 20:01

Wszystko co pojawiało się i znikało należało sprawdzić i poddać kontroli. Wiedział, że mężczyzna zaczyna się irytować, ale nie odpuszczał. Możliwe że to właśnie był najlepszy sposób jak i chwila do zamknięcia i rozwiązania sprawy. Obojgu na tym zależało, a Carter chciał spełnić obowiązek, który dostał z góry. 
- Może pan zechciałby mi odpowiedzieć na to pytanie? – odpowiedział pytaniem na pytanie. Wydawało się, że w połowie zdania Floreanowi przypomniało się co stało się z tą tajemniczą i ważną buteleczką, bo po chwili zaczął wyjmować wszystko ze swoich kieszeni w poszukiwaniu wspomnianego już kilka razy przedmiotu. Carter skinął głową i przejął fiolkę od właściciela lodziarni, by ją dokładnie obejrzeć. Otworzył i powąchał. Skrzywił się momentalnie. Wiedział już, co się w niej znajdowało i była to faktycznie trucizna. Dla kogoś kto nie miał problemów z zaparciami. Tego smrodu nie dało się nie poznać i pomylić z niczym innym. – Mimo wszystko pozwoli pan, że ją zatrzymam – powiedział, starając się powstrzymać odruch wymiotny i równocześnie rozbawienie. W tej samej chwili do sklepu zajrzał ktoś, kto był również ubrany w długi płaszcz i kapelusz. Wpatrywał się w Raidena z niecierpliwością.
- Carter?
- Co ty tu robisz, McKenna? 
Raiden odwrócił się w stronę głosu, patrząc z zaskoczeniem na współpracownika.
- Złapaliśmy odpowiedzialnego za to całe zamieszanie. Jakiś ćpun dosypał do lodów w pracy sporą dawkę swojego towaru. Mamy wszystko na miejscu. Lepiej chodź – rzucił agent i po chwili zniknął w drzwiach tak szybko jak się pojawił. Carter odwrócił się do Fortescue’a i pokręcił głową. Czuł ulgę.  
- Przepraszam za zamieszanie, ale mam nadzieję, że doceni pan fakt, że mimo wszystko staramy się chronić swoich obywateli. Nawet za cenę zamieszania i nieprzyjemności - powiedział, dotykając ronda kapelusza i lekko kiwając głową. - Dziękuję za współpracę i jeszcze raz przepraszam za kłopot. Miłej nocy - dodał, pozwalając sobie na lekki uśmiech, po czym odwrócił się, by wyjść z lodziarni i skierować się śladem McKenny.
 - Wszystko w porządku? – spytał towarzysz, gdy Raiden zrównał się z nim krokiem.
- Tak. Nie było tam czarnoksiężnika truciciela, ale zdobyłem coś, co pomoże ci skończyć w łazience.


|zt




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   04.08.16 20:36

Bahanocyd. Tyle zamieszania z powodu małej buteleczki z trucizną na te niewielkie stworzonka. Florean kupił ją z samego rana i postawił na widoku, żeby potem nie zapomnieć o zabraniu jej do domu. Chodził poddenerwowany przez cały dzień, bo a) było naprawdę wielu klientów i b) bał się, że przez przypadek sięgnie po nią i dosypie zawartość do deseru. Z pewnością okryłoby to hańbą cały lokal i następnego dnia już nie byłoby takiego ruchu. Ani jeszcze następnego i jeszcze i jeszcze... Tego by nie zniósł. Razem z Florence włożył zbyt dużo serca w to miejsce, by przez taką głupotę przestało funkcjonować. - Bahanocyd - odparł, nie potrafiąc powstrzymać rozbawienia pokazującego się na jego twarzy. Na krwiożercze bahanki chciał dodać, ale odpuścił. Lepiej nie zadzierać z Wiedźmią Strażą! Zerknął w stronę kolejnego funkcjonariusza i słuchał z zainteresowaniem jego słów. Ale akcja! Kto mu uwierzy, że wzięli go za czarnoksiężnika? Chyba nikt! - Ooo... - czywiście? Nie, Floreanie, pomyśl nad innym słowem. - Naturalnie - powiedział i również skinął głową. - Żaden kłopot. Dobranoc - dodał, a kiedy tylko oboje zniknęli, odetchnął z ulgą. Co się właśnie wydarzyło? Pokręcił głową z niedowierzaniem. Zamknął lokal i tym razem ruszył prosto do domu. A jutro będzie musiał jeszcze raz zajść do sklepu.

zt




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Cece Sykes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes http://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca http://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste http://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 http://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
22
Czysta
Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
4
10
2
13
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Horizont Alley   27.09.16 21:16

|20 lutego

Padał śnieg czy to tylko złudne wrażenie? Cece nie mogła tego określić zza szyby w swoim mieszkaniu, mimo że przykleiła do niej nos. Potarła zaspane oczy, rzucając niespokojne spojrzenia na zaczarowany budzik stojący na szafce nocnej. Wciąż nie mogła pogodzić się z myślą, że wcale nie zaspała. Wolne dni po niebywałym, typowo świątecznym nawale pracy czasami naprawdę wytrącały ją z równowagi. Nie inaczej było dzisiejszego poranka. Obudziła się sama, na długo przed godziną odpowiadającą odsypianiu nocnego dyżuru, ale nie mogła już zasnąć. Wstała z łóżka i tak oto gapiła się przez szybę, jakby nie wiadomo co miało ją tam zaskoczyć. Może cały Londyn spłonął, gdy zmógł ją sen? Ach, tego jeszcze jej brakowało - więcej rannych do opatrywania! Skrzywiła się, komentując w ten bezgłośny sposób swoje myśli i udała się do łazienki. Godzinę później była już gotowa do wyjścia. Zamierzała wybrać się na szybkie zakupy spożywcze. Miała ochotę na coś świeżego, może jakieś owoce, ale zupełnie nic nie przygotowała. Pamiętając o śniegu, włożyła na siebie długą, sięgającą do połowy łydki ołówkową, chodź dość luźną spódnicę i jasną bluzkę, które i tak ukryła pod płaszczem. Otuliwszy się nim szczelniej, niemalże się rozczarowała, gdy okazało się, że ze śniegu nici. Śnieżnobiałe płatki roztapiały się jeszcze w powietrzu, dzięki czemu ulica była uroczo mokra i nieprzyjazna. Cece momentalnie straciła względną pogodę ducha. Przechadzając się Horizont Alley, zamierzała skierować się wprost na mugolskie targowisko, kiedy coś ją powstrzymało. Grupka czarodziejów zebrała się wokół czegoś lub kogoś, a wśród zgromadzonych raz po raz rozlegały się komentarze lub odgłosy zachwytu. Ciemnowłosa zawsze była ciekawa nowości, więc czy jest coś dziwnego w tym, że podeszła bliżej? Starała się zajrzeć ponad ramionami innych, ale nie szło jej to najlepiej. Nie była zbyt wysoka, nawet w obcasach, jakie przecież teraz także miała na nogach, więc chwilę zajęło jej dowiedzenie się któż wzbudza takie zainteresowanie. Okazało się, że przyczyną zamieszania była rudowłosa, młoda dziewczyna. Co takiego zrobiła, że wstrzymała ruch na ulicy? Sykes miała zamiar się o tym przekonać.




DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Powrót do góry Go down
 

Horizont Alley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17