Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sypialnia Bertiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Sypialnia Bertiego   03.08.16 1:42

First topic message reminder :

Królestwo Bertiego

Pokój nie jest duży, ale całkiem wygodny. Duże łóżko w drewnianej ramie, drewniana podłoga, mały dywanik. Zaraz pod łóżkiem znajduje się klatka z najpiękniejszym królikiem świata (Rogerem), choć sam tuptuś zazwyczaj kica sobie swobodnie po podłodze między gratami swojego przyjaciela (Bertieg), który nie koniecznie ma tendencję do odkładania wszystkiego na miejsce.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 13.11.16 13:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Bertiego   19.02.17 18:43

The member 'Bertie Bott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 60


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Bertiego   02.09.17 13:19

|02.05.1956, wczesny ranek

Pierwszym, co do niego dotarło, było charakterystyczne tupanie. Bum-bum-bum. Niewielki ciężar uderzający o drewnianą podłogę. Dźwięk, który budził go prawie co rano. Otworzył powoli oczy gotów był uwierzyć, że to wszystko było tylko snem. Zobaczył ściany w kolorze, który w lutym wybrała Polly, zobaczył znajome meble. Był w swoim pokoju. W Ruderze.
Uniósł się powoli, wydawało mu się to tak naturalne, że aż zaczął się zastanawiać, czy nie zaspał do pracy. Dopiero widok poniszczonych ubrań sprawił, że jego mina zrzedła. To była prawda.
Skóra nadal lekko piekła, jednak był już niemal wyleczony. Najpewniej do wieczora nie będzie śladu. Spojrzał na rękę, jednak ta była opatrzona.
Znów zaczęło mu się mieszać w głowie. To, że znajduje się w Ruderze przestało być naturalne. Chciał się podnieść, jednak w tej chwili zauważył, że nie jest w pokoju sam. Sue. Tak po prostu siedziała na dywanie z królikiem, który przeskakiwał przez jej nogi. Bum-bum-bum. I czasem szukał w jej rękach czegoś, co możnaby zjeść.
- Próbujesz tresować mojego przyjaciela?
Jego głos był lekko zachrypnięty. Wspomnienia powoli docierały, choć nadal mieszało mu się w głowie.
- Jesteś w stanie wyjaśnić mi cokolwiek? - dodał już poważniej. Ona mogła wiedzieć. Ilekolwiek wiedziała, raczej i tak było to więcej niż wiedział on. - Jaka jest dzisiaj data?
Zacznijmy od najprostszego. Ile to wszystko trwało?
- Co tam się właściwie działo?
Był cholernie głodny, spragniony, zmęczony.
- Masz jakieś informacje o Josie i Lexie? Benowi się udało?
Docierał powoli do najistotniejszych pytań. Nie wiedział nic. Ale może choć trochę zaraz się dowie. Był bezpieczny. Jakimś cudem znalazł się poza celą, nie miał pojęcia kim był człowiek na którego trafił, co robiła tam Suzie, nie wiedział o tym, że nie tylko on przeżył tej nocy coś dziwnego, choć kiedy wspominał tłum w Mungu i zamieszanie w Ruderze, rozumiał że coś musiało być na rzeczy. Czekał jednak na odpowiedź, spojrzeniem błądząc za biało-rudym stworzeniem, które od (jakiego czasu?) żyło tu samo.
- Ty go karmiłaś?
A może nie minęło aż tyle czasu?





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood http://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
23
Półkrwi
Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
10
0
5
0
20
0
9
0
Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Sypialnia Bertiego   02.09.17 22:38

Nie mogła zasnąć. Cały dzień był dziwny, tak samo odległy i obcy, jak ta upiorna noc - choć z pewnością mniej zatrważający. Unikała używania różdżki, ale przewracała ją w dłoniach co jakiś czas, zastanawiając się, jak to wszystko było możliwe - jak cała magia mogła rozregulować się w ciągu jednej nocy. Wnioski nie były zbyt konkretne - wiedziała zaledwie tyle, że musiał być powód, coś musiało zaburzyć ich świat, coś wielkiego, gwałtownego, skoro z takim rozpędem rozrzuciło czarodziejów po kraju, zadając poważne obrażenia, ściągając solidne zmartwienia. Po powrocie na krok nie opuszczała brata, tylko przy nim czując się pewnie - wystawiona na panikę i świadomość, że mogła dziać mu się krzywda, potrzebowała chwili by dojść do siebie. Cudem uniknął okropieństw, jakie spotkały innych.
Smutek nie mijał, lecz łzy również nie płynęły, nawet gdy pierwszy szok miała za sobą. Stres schodził powoli, wprawiając ciało w drżenie. Nie liczyła, ile razy przez myśl przeszło jej, że mieli tylko szczęście - i ona, i Bertie. Chciała wiedzieć, więcej i dokładniej, ale niespecjalnie liczyła na to, że Bott posiadał więcej informacji niż ona sama. Mógł jej opowiedzieć o odsieczy, o własnych przeżyciach, lecz w kwestii pierwszomajowych wydarzeń był tak samo skołowany, co ona. Nie zmrużyła oka, snując przypuszczenia, układając różne wersje, próbując złożyć tą potworną układankę w całość, ale elementy były wystrzępione, nienadające się do ujmowania w ramę spójnego obrazu. Ciemnoszara sukienka z długim rękawem podkreślała barwę cieni pod oczami, a jasne tęczówki podążały tropem niesfornego królika, którego kiedyś chciała nauczyć paru sztuczek. Póki co był dosyć oporny, ale za to bardzo sprawnie podążał za smakołykami - jak każdy pupil, z którym miała do czynienia. Susanne bez oporów prześlizgnęła się do sypialni Bertiego, podejrzewając, że niedługo eliksiry pozwolą mu na powrót do względnie normalnej świadomości. Deszcz szumiał za oknem prawie niesłyszalnie, gdy stawiała talerz ze śniadaniem na komódce, pamiętając też o szklance soku marchewkowego. Kilka chwil wcześniej ryzykowała wychyleniem nosa z domu, by zatroszczyć się o coś do jedzenia.
Drzwi skrzypnęły cicho, gdy zamykała je, lecz Bott nie obudził się na ten krótki dźwięk. Rozsiadła się więc na dywanie, rozpoczynając śniadaniowy rytuał z Rogerem, z którym chrupała pokrojone warzywa, próbując wpoić między te długie uszy, że nie musi za każdym razem skakać, by dostać swój plasterek. Uniosła głowę, słysząc zachrypnięty głos, królik zaś zatrzymał się, wpatrując w swojego właściciela i lekko poruszając noskiem. Wąsy zafalowały. Jasnowłosa uśmiechnęła się lekko, lecz uśmiech przychodził jej niesamowicie ciężko. Martwiła się. Chciała znów czuć się pewnie, ale na gruncie nowego świata wszyscy chybotali się na boki, jakby ziemia trzęsła się nieustannie. Kiwnęła głową w odpowiedzi, jakoś nie mogąc wydusić z siebie głosu. Zaraz jednak nadeszły trudniejsze pytania. Nie wiedziała, czy pragnienie wiedzy było silniejsze od chęci uniknięcia ciężkich tematów. Spuściła wzrok na pupila, w milczeniu słuchając Bertiego. Na ostatnie pytanie kiwnęła głową, decydując się odpowiedzieć właśnie na nie. Resztę układała sobie w głowie. To nie było proste, dla nikogo z nich.
- Był nieswój, kiedy cię nie było, ale musiał jeść - odrzekła krótko, gładząc go po miękkiej sierści. Podniosła się zaraz, by podać przyjacielowi sok i talerz z kanapkami. Wczoraj był w stanie tylko spać, nie wiedziała, co działo się z nim w poprzednich dniach, ale dostał całą górę kanapek, by móc je nadrobić. - Drugi maja - odrzekła cicho, delikatnie, śpiewnie - jakby nic nie szarpało nerwów, ale wciąż inaczej, odlegle - smutno. Wciąż próbowała szukać w sobie wesołych nut, ale ktoś wygłuszał je z premedytacją. - Ben wrócił, ale wiem niewiele. Nic o Josie i Lexim. Nikt nie wie, co się dzieje, Bertie, ale... coś się stało - i wszystko jasne! Powinna dostać medal za niezawodne opisywanie sytuacji. - W nocy, z kwietnia na maj, działy się dziwne rzeczy. Mnóstwo ludzi teleportowało się nagle w różne miejsca, w Mungu był tłum, poparzeni i zakrwawieni czarodzieje, jakiś koszmar - wyznała słabo, nie mając pojęcia, ile pamięta po eliksirach. - Miałam szczęście, że na ciebie trafiłam. Albo ty miałeś. Albo mieliśmy oboje - kontynuowała swoją niespólną opowieść, powoli próbując ułożyć to w jakimś logicznym porządku, lecz było to trudne. - Widzisz, miałam wyrzuty sumienia, że nie było mnie na odsieczy, że nie pomagałam wam, a ty i Eileen nie wróciliście do domu, nie wiedziałam co robić, wiedziałam tak mało, aż w końcu postanowiłam iść na spacer - wieczorem, do strzeżonego ogrodu magizoologicznego, bo dlaczego nie? Była Sue, nikogo nie powinno to dziwić, nieraz zdarzały jej się podobne wyjścia, pozornie niepodparte logiką. Miała własną logikę. Która wtedy potrzebowała zwierząt wokół. - do zoo. Trochę się tam zasiedziałam, a potem, w środku nocy, pojawiłeś się ty i... i on, pamiętasz, Bertie? Kto to był? Rzucił na ciebie klątwę - mówiła, zastanawiając się wciąż, czy ten człowiek należał do zwolenników Grindelwalda. Chyba potrzebowali chwili na wypracowanie wspólnej, względnej logiki tego wszystkiego.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Bertiego   03.09.17 15:08

Uśmiechnął się nieznacznie. Patrzył na królika. Taką zwyczajną część swojej codzienności. Jego skakanie nie raz budziło go z rana, szczególnie kiedy coś go zainteresowało. Bertie lubił zwierzęta. Lubił ich towarzystwo, nieme ale sympatyczne, wałęsające się kiedy on zajmował się czymkolwiek w domu, zwykle skaczące i szukające marchewek kiedy gotował u góry.
- Pewnie obmyślał plan szukania mnie. - żartował Głupio, raczej nieśmiesznie, chyba potrzebował odreagować. Teraz spojrzał na Sue, która od połowy miesiąca także była częścią codzienności. Bardziej smutną, raczej potrzebującą pomocy. Posłał jej słaby, łagodny uśmiech, widocznie wciąż zagubiony. We wszystkim.
Zaraz jednak wstał i podszedł do szafki nocnej. Wyjął z niej pióro i kawałek pergaminu. Słuchał Suzie, przede wszystkim jednak musiał się dowiedzieć, czy inni też przeżyli, czy z nimi w porządku. Listy nie były krótkie. Jedno, najważniejsze pytanie. Zaraz podszedł do klatki Jerry'ego, kolejnego hałasotwórczego stworzenia w swoim pokoju, który najwidoczniej także nie głodował dzięki pannie Lovegood. Wypuścił go, skrzywił się na dziobnięcie w dłoń. Pewnie dawno nie był wypuszczony na noc.
- Polatasz staruszku, spokojnie. - mruknął, by zaraz przyczepić listy do jego nóżki. I puścić go w lot przy otwartych drzwiach. Oby okno w kuchni było otwarte. Zwykle było. Spojrzał na Sue zaraz i skinął głową. Pamiętał szpital, choć były to mętne, mgliste wspomnienia. Eliksir jaki dostał musiał być bardzo silny.
- Pamiętam. Myślałem, że jest jednym ze strażników. Może był? Nie wiem. Wtedy by raczej nie odszedł. - nie, to mało prawdopodobne. Pierwsze wrażenie było mylne, jednocześnie pchnęło go do reakcji którą rozzłościł jakiegoś psychopatę. Choć fakt, że owy psychopata znał czarną magię i tak go niepokoił. Nie było to jednak istotne na ten moment. Znów siadł na łóżku. Nic nie mógł zrobić. Czuł się dziwnie. Czuł, że pierwsze zadanie, jakie dostał w Zakonie było jego porażką. I czuł się w tym egoistycznie, jednak mimo wszystko po prostu cieszył się, że przeżył. Zrobili co mogli. A skoro Ben przeżył, mógł mieć nadzieję, że udało mu się wyprowadzić chociaż tych, których ze sobą zabrał kiedy ostatni raz go widział.
- Nie rozumiem. - przyznał. Nadal był w szoku. Nic dziwnego z resztą. Natłok dziwnych informacji i zdarzeń. Czuł się otępiały, jednak chyba tym razem przez wszystkie emocje które wreszcie opadły i próbę układania faktów. Chyba głównie tego, o czym mówiła: nie rozumiał, jakie to teleportacje, nigdy nie słyszał o czymś takim jednak to co go uratowało, dla wielu innych musiało stanowić koszmar. Pokręcił jednak głową. - Pewnie czas wyjaśni część rzeczy.
Dodał, bo i skoro Suzie, która miała dostęp do reszty świata nie potrafiła mu więcej wyjaśnić, najpewniej podobnie będzie gdziekolwiek indziej. Zastanawiał się, co jeszcze powinien zrobić. Gdzie pójść. Trochę był zwyczajnie zagubiony w tym wszystkim.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Bertiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Sypialnia Bertiego
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Miodowe Królestwo

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: West Country, Dolina Godryka 24-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17