Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sala numer jeden

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sala numer jeden   30.03.15 23:57

Sala numer jeden

Niedawna wojna zrobiła z Mungiem swoje - znaczna większość pomieszczeń potrzebuje remontu; pociemniała biała farba na sufitach, którą bardziej określić można jako szaro-żółtą lub zwyczajnie szarą, w zależności od oświetlenia, parapety pomalowane paskudną olejną farbą, wszelkiego rodzaju rysy, obdrapania, ślady po stuknięciach... Chybotliwe łóżka, pod których nogi częstokroć podstawiane są drewniane klocki lub kawałki gazet, by jakoś je ustabilizować, z lekka nieszczelne okna, na które niby rzucane są wszelkiego rodzaju zaklęcia, lecz raczej z dosyć marnym skutkiem... Długo by wymieniać wszelkie mankamenty.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   04.11.15 21:19

Była jeszcze noc, a niewiele brakowało do brzasku, kiedy to Carrow stał nad łóżkiem Skamandera. Uzupełniał kartę pacjenta, wypisując na niej uwagi dotyczące leczenia. Od przyjęcia aurora minęło już bowiem co najmniej 5-6 godzin. Uzdrowiciel nastawił co się dało i się nie dało, załatał niezałatalne i zaserwował na koniec pierwszą porcję zaklęcia Fonsio. Samuel bowiem posiadał liczne złamania. Zapewne terapię zaklęciową trzeba będzie podeprzeć eliksirową. Jednak to w swoim czasie. Sam poszkodowany leżał teraz usztywniony tam gdzie to tego wymagało. Czysty, w szpitalnych ubraniach. Jego rzeczy zaś leżały na nocnej półce obok, czekając aż właściciel się ocknie. Przypominał on w tym momencie mumię z masy papierowej. Taką mizerną mumię z masy papierowej, która miała zapewne za sobą jeszcze cięższą noc niż on sam. W końcu Adrienowi udało się wyratować Samuela, a on sam stracił towarzysza na misji. Ratownicy nie omieszkali wszak wspomnieć o tym fakcie uzdrowicielowi, który cicho westchnął dopisując dawkę Szkiele-Wzro, tak by pielęgniarka z rana mogła wmusić w niego odpowiednią dawkę. Do tego przydałoby się coś przeciw bólowego...Adrien zadumał się, wertując w myślach dostępne w magazynach mieszanki.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   09.11.15 22:06

Kto by pomyślał, że ciemność potrafi być tak irytująca. I nie chodziło o żaden lęk przed ogarniającą czernią, czy koszmarami, które szarpały jego myśli, wciągając co chwilę w odmęty niekontrolowanych obrazów. I choć były to tylko pozostałości po zaklęci szaleństwa, jakie zostało na Samuela rzucone, wciąż odczuwał jego skutki, jak maleńkie odłamki pękniętego lustra - niewidoczne, ale równie piekące. Ciemność była nieznośna jeszcze z innego powodu, bezczasowość. tam - nie wiedział, w którym momencie się skończy atakująca go mara i czy w ogóle się skończy. Sen jednak trzymał mocno, otulając jego ramiona, pozwalając tylko na niespokojne drgnienia ciała.
Zbudził się...a właściwie otworzył oczy, przez pierwsze sekundy będąc przekonanym, że wciąż śni. Niewyraźna sylwetka, która przy nim stała, przypominała w swej blado-szarej bieli - jedną z nawiedzających go zjaw. Zmieniło się jednak to, że owa mara - nie atakowała Samuela.
Skamander próbował się poruszyć, ale niewidzialne (jeszcze) pęta, ciężko oplatały jego ręce, nie pozwalając mu na poruszenie. Skrzywił się, czując ból, ale...skrawki pamięci sugerowały, że coś się zmieniło. Nie czuł niebezpieczeństwa, które go oblepiało mackami.
Przeszła chwila, nim w pochylonej postaci rozpoznał - Adriena, uzdrowiciela z Mungu i...towarzysza, który już wielokrotnie doprowadzał do porządku niepokornego aurora. Wspomnienia zalały go niekontrolowaną falą i coś zdusiło go w płucach, czując nagły ból.
- Mogę zapalić? - wychrypiał, kiedy głos w końcu wydostał się z jego ust. Musiał brzmieć śmiesznie i groteskowo, szczególnie, że był w szpitalnym wdzianku, owinięty bandażami i unieruchomiony. A mimo tak głupiego pytania, w głowie kołatały mu się trzy obrazy - upadającej rudowłosej dziewczyny, zgniłej zieleni, przeszywającej ciało Wooda i nienawistne spojrzenie kobiecych oczu. na prawdę potrzebował zaciągnąć się drażniącym dymem, by wyrzucić z głowy szaleńczo migające wspomnienia.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   11.11.15 20:33

Notowanie na karcie przerwał m szmer, a potem dźwięk. Uzdrowiciel wyjrzał więc zza niej posyłając szeroki uśmiech przyjacielowi.
- Wiesz to zależy...Oficjalnie nie pochwalam. Teoretycznie jesteś jedynym połamańcem w tej sali więc jeśli ja nikomu nic nie powiem to nikt nie będzie o niczym wiedział... - Dopisał coś do karty, którą zawiesił na odpowiednim miejscu, po czym wolnym krokiem podszedł do leżącego Sama. Postukał delikatnie o sztywną skorupę gipsu na jednej z usztywnionych dłoni -...a praktycznie to trochę minie nim będziesz w stanie się chociażby podrapać po nosie, a co dopiero trzymać papierosa. Nie ma rączek nie ma więc palenia. - Złośliwie podsumował w przyjacielski sposób. By zaraz jednak schować długopis w fartuchu, przycupnąć na krawędzi łóżka i sięgnąć po paczkę papierosów Sama lezącą na półce nocnej.
- Mógłbyś czasem dla urozmaicenia odwiedzić mnie w domu, a nie na oddziale, wiesz? - Zagadną, podsuwając zaraz potem papierosa pod usta przyjaciela. Przecież nie mógł mu odmówić w takiej sytuacji.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   12.11.15 13:05

Głos Adriena, niemal natychmiastowo przywracał mu łączność z teraźniejszością. I uśmiech, który krył więcej żywotności, niż w niejednym młodzieńcu.
- Ja, z ręką na sercu, obiecuje się się stąd nie ruszać i nie skarżyć nikomu o tym fakcie - wykrzywił gorzko usta, przyglądając się jednym okiem, jak uzdrowiciel, nieśpiesznie zagląda do karty w ręku. Ciekawe co mu tam nawypisywali...na razie tylko wiedział, że ręce całkowicie odmawiały mu posłuszeństwa, a próby podniesienie, skazywały go na ból.
- ...to jednak spróbuję wstać, może znajdę jakąś dobra duszę, która użyczy mi rąk - dopiero teraz posłał przyjacielowi uśmiech, odrobinę kwadratowy, ale chyba nikt nie miałby mu tego za złe. Poprawił się, gdy śledząc wzrokiem ruchy Adriena, zatrzymał spojrzenie na tytoniowej paczce, które znalazły się gdzieś na półce, by niemal z ulgą przyjąć oferowany papieros. Zaczekał, aż maleńka iskierka zabłyśnie i zaciągnął się potężnym haustem. Wstrzymał przez chwilę w płucach dym, który wydzielał swoje zbawienne działanie. Chyba.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie..pozostali..pozostali uczestnicy misji? - odezwał się, wpatrując w oderwany od ust, wciąż dymiący papieros. Głupia nadzieja głosiła, że większość tego co widział - była tylko jego wymysłem, że umierający Wood - wcale nie umarł i teraz czeka gdzieś na korytarzu, żeby go wyzwać od jełopów, za taka porażkę. I Lyra, co się z nią działo?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   15.11.15 3:35

- No, no. - pogroził palcem. - Bo jeśli wyściubisz nos na tym wydziale w takim stanie to zaraz zaczną napływać na recepcję skargi i pisma o cudownych uzdrowieniach. - Tutaj trafiali wszyscy ci, którzy różdżką potrafią najprostszym zaklęciem zrobić sobie krzywdę niźli dopomóc. Jeśli więc jakiś czarodziej zlustrowałby usztywnionego w każdy możliwy sposób Skamandera zapewne bałby się siedzieć z takim człowiekiem pod jednym dachem, bo kto wie...Może zechce mu się otworzyć okno magią i wysadzi pół oddziału? - Wypadków przedmiotowe. - Zdradził ostatecznie, podpalając różdżką samowego papiosa.
Pytanie które wypowiedział auoror zawisło w powietrzu. Uzdrowiciel cmoknął ustami. Beztroska jakby tylko czekając na ten sygnał zniknęła z twarzy uzdrowiciela, zabierając ze sobą niepokorny błysk. W jednej chwili ten żartobliwy Adrien odsunął się w cień, pozwalając temu poważnemu i obrośniętego w doświadczenie przejąć stary.
- Ty żyjesz. Cywil jest cały. Nikt inny nie trafił na dyżurkę. - Podsumował chłodno, a oznaczało to tyle, że trzeci towarzysz choć znalazł się w Mungu to jedynie zasilił chłodnie.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   15.11.15 23:02

Gdyby mógł, zapewne złapałby w palce, ten karzący gest, ale tylko zmrużył oczy. Adrien był starszy, bardziej doświadczony, ale Samuel zawsze odrobinę się irytował, gdy traktowano go jak małego chłopca - którym już dawno nie był.
- Będziesz miał wtedy renomę cudotwórcy - żachnął się, ale wcześniejsza emocja szybko się wypaliła. Równie szybko, co znikający dym w jego płucach.
Przez chwilę, nim usłyszał wiadomość od uzdrowiciela, tylko bezmyślnie wpatrywał się w przestrzeń przed sobą. Zapomniał nawet o papierosie, który wisiał w dłoniach starszego mężczyzny, w jakiejś karykaturze jego myśli. Adrien mógł widzieć, jak niemal czarne źrenice aurora, stają się najpierw puste, by zaraz potem zalać je iskrami gniewnego ognia. Zacisnął zęby, na tyle mocno, że linia jego szczęki rysowała się nawet pod ciemną brodą. Coś gorącego pulsowało mu we krwi, ale nie znajdując ujścia - rozlewało się cała paletą walczących ze sobą emocji.
- To moja wina - wydyszał tylko, by unieść usztywnioną ręką i łupnąć nią o ścianę obok. Oczywiście była to idiotyczna reakcja, bo fala bólu była tak duża, że pojawiły mu się mroczki przed oczami - grożąc, że po raz kolejny odpłynie w - nie tak stęsknione - ramiona ciemności. A może tego akurat chciał? zamienić się z Woodem? Nie zdążył o tym powiedzieć przyjacielowi, gdy nieprzytomnie odezwał się raz jeszcze - przepraszam - wypuścił ze świstem powietrze i spojrzał na zmaltretowaną właśnie rękę. na prawdę był czasem idiotą, ale...ledwie się opanował, by nie zrobić czegoś więcej. Ból przynajmniej był rzeczywisty, nawet w swej groteskowej formie - otrzeźwiający.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 20.11.15 14:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   20.11.15 11:51

Uzdrowiciel wiedział, że drażni przyjaciela. Robił to świadomie i pewną dozą przyjacielskiej złośliwości. W końcu kto niepołamanemu i nieprzyklejonemu do łóżka zabroni, prawda? jednak, gdy atmosfera stała się gęstsza to Adrien spoważniał. Kiedy bowiem było miejsce na śmiech - należało się śmiać, a tam gdzie wkradał się żal i smutek - należało oddać się chwili refleksji. Carrow nawet nie musiał się ku temu wysilać. Pustka w ślepiach przyjaciela przeszyła chłodno duszę Adriena, który doskonale rozumiał w tym momencie uczucia targające aurorem. Bez słowa podszedł wiec do okna znajdującego się nieopodal łóżka. Stanął przed nim w lekkim rozkroku i splótł ręce za plecami. Spoglądał gdzieś za nie. Poczuł pewne ukłucie, gdy usłyszał jak Skamander się obwinia, wyładowuje frustrację, a potem rzuca w przestrzeń słowa, jakby oczekując odzewu, który już nie nastąpi. Nieprzyjemna codzienność, co?
- Nie ma co przepraszać Sam. Kiedy przyjdzie nasz czas to i po nas się zgłosi. Do tego czasu pozostaje nam jedynie brnąc do przodu. - Rzekł spokojnie, zaciskając nieco mocniej swe dłonie, jakby sam był nie zadowolony z prawdy, którą wygłosił. Śmierć bowiem nie wybiera. Niestety.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   21.11.15 0:05

Miał dziwne wrażenie, że ich rozmowa się powtarza..przynajmniej - jeśli chodziło o sytuacje, gdy przyszło Adrienowi, kolejny raz składać młodego aurora. Słyszał już kilka razy, że Samuel - tak bezmyślnie czasem - pchał się w kłopoty, a uzdrowiciel, musiał doprowadzać do porządku nie tylko połamane ciało Skamandera. Carrow miał - niespotykaną wręcz, szczególnie wśród szlachciców - umiejętność trafiania w sedno sprawy. Może chodziło o widoczną w jego oczach żywotność, a może była to mądrość, która tak wiele osób w sobie zatraciła?
To, co szarpało duchem aurora, nie trudno było wyłapać, pomiędzy kolejnymi - na zmianę - to pustych, to gniewnych ogników źrenic. Doskwierał mu ból - nie tylko potraktowanej ścianą ręki, której falowe drgania - były nawet pomocne w odzyskiwaniu świadomości. Może dlatego, wysłuchał przyjaciela, który - przeszedł pod okno, przysłaniając sączący się - nocy blask księżyca.
- Wiem - gdyby mógł, sam zacisnąłby dłonie - ...tylko z chęcią wpieprzyłbym temu, kto tak folguje niektórym..odejściom - prawie wysyczał, choć gniew nie był skierowany do mężczyzny przed nim. Czy Adrien się z nim zgadzał? Rozumiejące iskry w jego źrenicach i zaciśnięte pięści - potwierdzały jego przypuszczenia.
- Powiedz mi, masz córkę, tak?- gdybyś miał wybór, wolałbyś poświęcić siebie zamiast niej.. - raczej stwierdził, niż zapytał. Samuel w tym względzie był podobny. Jeśli mógłby - zamieniłby się..przynajmniej z jedną osobą, na miejsca. Ale lista się powiększała.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   24.11.15 12:47

- Żyjesz więc wierzę, że będziesz miał jeszcze ku temu okazję. - Spojrzał na swego przyjaciela i pacjenta, a w jego ślepiach z podobną silą iskrzyła się solidarność. Usta wygięły się za w uśmiech zwiastujący obietnicę. Nie bał się z taką pewnością rzucać słów na wiatr. Skamander należał do tego typu osób co mimo przeciwności mknęła do przodu. Wszystkie bowiem w ostatecznym rozrachunku mogły uczynić go tylko silniejszym, bardziej zdeterminowanym. Co prawda teraz cierpiał katusze, lecz Adrien wiedział, że to przeminie. W końcu bardzo dobrze znal takich ludzi. Sam wszak do nich należał.
- Przestań. - Przerwał twardo, wiedząc co przyjaciel chce za insynuować. Pusta myśl o stracie Inary sprawiała, że jego serce skuwało się lodem. Nie chciał więc nawet słyszeć niczego więcej. - Bez wahania. - Rzekł równie twardo w środku ciągle konfrontując się z samym sobą. - Przeraża mnie jednak to, że los nie zawsze daje wybór. Ni chcę go więc kusić dywagując nad życiem córki. - Co jeśli Inara będzie w potrzebie, a jedyne co mu przyjdzie to bezradnie przyglądać się jej krzywdzie? Wziął głęboki oddech. - Postaraj nie zaprzątać sobie zbytnio myśli, przyjacielu. Potrzebujesz snu by móc się zregenerować i wyjść ze mną do baru. - Zszedł z tonu.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   24.11.15 21:12

- Trzymam za słowo - w głosie pobrzmiewała rzeczywista nadzieja, że - kiedyś, trafi na delikwenta, który odpowie za to wszystko, a Samuel z wielką satysfakcją, zaserwuje mu siarczystego sierpowego. W głupi sposób wierzy, że jeśli nadarzy się taka okazja, Adrien będzie stał u jego boku z tym samym płomieniem w oczach i..jeszcze większym uśmiechem.
Powinien od początku zaufać uzdrowicielowi, ale naturalna chęć zdziałania tu i teraz czegokolwiek, była silniejsza. Tak, Samuel był narwany, a nacisk padał tym mocniej na wydarzenia i osoby, które miały związek z aurorem, przede wszystkim, z jego poczuciem sprawiedliwości i przekonaniem, że da się naprawiać zło. Najlepiej porządnie przepierdalając różdżką. Choć inne sposoby także się sprawdzały.
- Wybacz - odpowiedział krótko. Był idiotą, wyciągając taki temat - chyba za mocno dostałem po głowie, albo podałeś mi dziwne proszki - rzucił lekko, byleby nie wracać już do dręczących i jego i Adriena, wątpliwości.
- Na to wyjście, to my się umawiamy za każdym razem jak tu ląduję - uśmiechnął się krzywo - może zapobiegawczo, przynieś tu następnym razem butelkę? I tak pewnie za jakiś czas tu trafię - czuł, jakby słowa przyjaciela, rzeczywiście nakierowały go na ścieżkę snu. Po gorącej fali adrenaliny i bólu, jaką zaserwował sobie, przyszło jakieś znużenie, albo zmęczenie, pochłaniające powoli jego siły. Odwrócił się, by złapać w czarne ślepia, choć kilka promieni, by - jeśli zaśnie, choć te rozjaśniały dręczące go koszmary.

zt






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   25.11.15 23:08

- Nie przejmuj się. - Machną ręką niedbale. - Obaj mieliśmy dziś dzieżki wieczór. Ty trochę gorszy. - Zauważył z przekąsem. Potem odwrócił się do przyjaciela uśmiechając się doń lekko. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Sam w chwili obecnej był kłębkiem nerwów i jego słowa nie były zamierzone. Adrien nie mógł go winić i tego nie robił. Choć rzeczywiście, prawda była taka, że przerażała go wizja straty córki. Była dla niego całym światem. Gdyby tylko wiedział, że za kilka tygodni opuści jego dom, że za kilka tygodni zmuszony będzie patrzeć, jak jej dłoń jest trzyma przez obcego mężczyznę.
- Oby nie. - Zaśmiał się zbliżając do wyjścia. - Wypoczywaj, jutro podeślę ci jakąś piękną pielęgniarekę z twoim ulubionym eliksirem. - Puścił mu oczko, po czym zniknął za drzwiami. Kolejny tydzień dla Skamandera okazał się być wyjątkowo monotonny i wypełniony obrzydliwym smakiem eliksiru wspomagającego zrost kości.

z/t


Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine http://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 http://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 http://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze http://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   12.12.15 1:48

/z zaułka/
Chciał protestować, odmówić, powiedzieć, że za nic w świecie nie ma ochoty na bawienie się w papierologię i wizytę w Mungu, która może się niepotrzebnie przeciągnąć, bo będą się z nim zbytnio cackali, sprawdzając, czy aby na pewno każda chrząstka jest już na swoim miejscu, co dla niecierpliwego Tremaine'a byłoby równoznaczne z odwlekaniem powrotu do normalności w nieskończoność. A przecież spokojnie doszedłby do siebie w poddaszowym zaciszu; wylizywał się już z gorszych ran.
Zresztą przytłaczały go szpitalne pomieszczenia, kliniczne warunki, sterylne myśli wylęgające się w takich miejscach. Nienawidził bezczynności, chłodu ścian o stężeniu bieli przekraczającej dopuszczalne przez niego normy, czasu przeciekającego przez palce niemal namacalnie i tej samotności – pustego krzesła stojącego obok łóżka, szyderczo przypominającego Ci, że nikt nie przyjdzie potrzymać Cię za rękę w żałośnie uroczym geście ludzkiej solidarności i wsparcia. Orpheus był jedyną stałą w jego życiu, tylko że ten constans nie miał nic wspólnego z opiekuńczością i rządził się swoimi prawami.  
Chciał protestować, odmówić, ale… Harriett zadziałała szybko. Przywołała Błędnego Rycerza, który zmaterializował się w ciemnościach Nokturnu. A potem kolejna nieznajoma para rąk uchwyciła go mocno, decydując za niego, przemieszczając go, przenosząc jak bezwładną marionetkę – ostatecznie umieścili Felixa we wnętrzu autobusu. Czuł na sobie ciężar zniesmaczonych spojrzeń reszty pasażerów. Stojący obok kobiety w pelerynie oraz Tremaine’a starszy jegomość rzucił jakąś uwagę o tym, że ta przybłęda pewnie zaraz zwróci całą zawartość swojego żołądka, co Felix skwitował wymownym spojrzeniem i postanowieniem, że jeśli tylko zbierze mu się na wymioty, będzie celował prosto w tego pana.
Zawiesił wzrok na suficie, wypatrując w jego monotonii harmonii dla oczu, wreszcie ukojonych brakiem nadmiaru kolorystycznych bodźców. Starał się nie myśleć o przeszywającym go bólu, rozpraszając się nieistotnymi przemyśleniami. Zastanawiał się przez chwilę, czy delikatną wonią róży i jaśminu pachnie jego wybawicielka, czy może na skutek dyfuzji w niewietrzonej przestrzeni jego receptory węchu zaczęły wariować, niepoprawnie umiejscawiając źródło zapachu.
Chcąc nieco rozruszać skostniałe palce, zginął po kolei każdy z nich, odliczając przystanki Rycerza.
A potem zajęły się nim kolejne nieznajome pary rąk. Zdążył jedynie wyszeptać ciche dziękuję - skierowane do kobiety, której twarz udało mu się zapamiętać – nim położono go w obcej pościeli. Przybrał beznamiętny wyraz twarzy, gdy pozwał się dotykać, uleczać, naprawiać, wprawiać trybiki  swojego ciała w ruch. Skrzywił się tylko raz, kiedy ktoś wlał w niego gęstą ciecz, przeżerającą jego gardło. Zaniósł się kaszlem, mając ochotę wypluć z siebie ten ogień, lecz mężczyzna w uzdrowicielskim kitlu zakleszczył jego szczękę w silnym uścisku.
Na końcu biel zabarwiła się na czarno, gdy organizm Felixa był już na skraju wyczerpania – powieki opadły, odgradzając go chwilo od szpitalnej rzeczywistości.
/zt/




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Harriett Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1388-harriett-lovegood#11320 http://www.morsmordre.net/t1508-alfons#13822 http://www.morsmordre.net/t1428-veni-vidi-amavi#12332 http://www.morsmordre.net/f170-canterbury-honey-hill http://www.morsmordre.net/t1818-harriett-lovegood#23281
spadająca gwiazda, ponurak
27
Czysta
Wdowa
stars kiss my palms and whisper ‘take care my love,
all bright things must burn
0
18
12
5
0
0
10
0
Półwila
the show must go wrong

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   12.12.15 22:59

Nie chciałam słuchać żadnych protestów, te zresztą i tak nie miałyby większego sensu, bo przecież nie uwierzyłabym w to, że Felix bywał już w gorszym stanie - ile razy tracił już większość swojego uzębienia i jakimi niesamowicie skutecznymi metodami chałupniczymi zyskiwał komplet zębów ponownie w szczęce? Niezbędna była pomoc wykwalifikowanego uzdrowiciela, a ci dyżurowali w szpitalu o każdej porze dnia i nocy, oczywistym więc było to, że wycieczka do Munga jest jedynym dobrym rozwiązaniem.
Kierowca Błędnego Rycerza nawet nie mrugnął, gdy w pełnej krasie unaocznił mu się pozostawiający wiele do życzenia nowy pasażer, za to podróżujący autobusem nadrobili normę. Z nawiązką. Prawdziwie oburzona rejestrowałam każde zniesmaczone spojrzenie i odpowiadałam na nie hardo, tocząc prawdziwą niewerbalną bitwę o to, kto powinien czuć się bardziej zawstydzony: ja, bo mój towarzysz słaniał się na nogach, był o krok od ponownej utraty świadomości i pomimo tego podróżował ze mną publicznym środkiem transportu, czy cała reszta, która z absurdalną ignorancją oceniała nas bez żadnych podstaw, pomijając fakt, że Felix został napadnięty i jest niezdolny do bezpiecznego teleportowania się do szpitala. Gdy jednak siwowłosy osobnik rzucił niewybrednym komentarzem, nie ograniczałam się już tylko do pogardliwego spojrzenia i nie przebierając w słowach, odpowiedziałam mężczyźnie równie uprzejmie, zasznurowując tym samym jego plugawe usta milczeniem. Jedna z kobiet siedzących na miejscach przed nami odwróciła się w moim kierunku, by po paru sekundach z wyjątkowym ożywieniem szeptać coś swojej koleżance na ucho. Czy zostałam już rozpoznana i w najnowszym wydaniu Czarownicy zostanie mi przypięta łatka żony roku, która zamiast opłakiwać w zaciszu domowym niepochowanego jeszcze męża, błądzi nocą po mieście z poobijanym jegomościem? Skrzywiłam się nieznacznie i momentalnie naciągnęłam kaptur, by zacienił moją twarz i ukrył ją przed wścibskimi spojrzeniami. Co z tego, że nie znałam zupełnie bruneta znalezionego w ciemnym zaułku. Wzięłam go pod swoje skrzydła i byłam zdeterminowana dociągnąć sprawę do końca. Bo przecież półśrodki nigdy nie leżały nawet na peryferiach moich zainteresowań.
Ludzie w kitlach ruszyli nam z pomocą, będąc miłą odmianą od pasażerów Rycerza i nie bagatelizując obrażeń Tremaine'a. Odprowadziłam małych rozmiarów ekipę ratunkową do jednej z sal, chcąc upewnić się, że teraz już na pewno wszytko będzie dobrze, jednak po chwili w moim kierunku wystrzeliła cała seria pytań o to, co się stało i kim właściwie jestem dla mężczyzny, którego przyprowadziłam. Przepchnęłam się pomiędzy dwójką uzdrowicieli do Felixa, by pochylić się nad nim szybko i powiedzieć, że zostawiam go w dobrych rękach, by dokonać wszelkich formalności w recepcji, po czym mając nadzieję, że zarejestrował przynajmniej połowę moich słów, opuściłam salę, by przez kolejne pół godziny wyjaśniać wypełniającej papiery kobiecie o dobrotliwym uśmiechu, że zupełnie przypadkiem natknęłam się na nieznajomego w ciężkim stanie, że nie, nie widziałam w okolicy absolutnie nikogo, że nie, nie mam zielonego pojęcia, co mogło się stać, że nie, nie znam nawet imienia osobnika, którego zostawiałam pod ich opieką. Z lekkim ociąganiem podpisałam niezbędne dokumenty, zastanawiając się jak długo ową nokturnowo-szpitalną przygodę uda mi się zatrzymać w tajemnicy. Wygięłam usta w delikatnym uśmiechu, by pożegnać recepcjonistkę i powrócić do domu, w którym czekał mnie dylemat odnośnie tego, który odcień czerni przywdziać kolejnego dnia.

| zt




I'm just gonna keep callin' your name
until you come back home

Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Sala numer jeden   21.02.16 0:55

To wszystko działo się tak szybko. Colin na całe szczęście zachował się odpowiednio, od razu wzywając magomedyków. Nie rozumiałam dlaczego sam nas nie przeteleportował, ale nie to było teraz ważne. O wielkich trudach zostałam przeniesiona do magicznej karetki, która nawet nie wiem kiedy, pojawiła się pod Mungiem.
Cały czas nie mogłam złapać oddechu. Miałam wrażenie, że tam zaraz zemdleję, że zmęczenia, zdenerwowania, braku tlenu. I tak miałam wrażenie, że długo wytrzymuję. Wprowadzili mnie do środka, otoczyła mnie garść ludzi, eskortująca mnie wprost na pierwsze piętro. A ja, gdzieś pomiędzy walką o życie i próbą zaciągnięcia oddechu, który da mi trochę tlenu, myślałam o tym, czy Colin idzie gdzieś za mną.
Na pewno bardzo był zdziwiony faktem tego, co się właśnie wydarzyło. Może trzeba było powiedzieć mu wcześniej o tym, że jestem chora? Może by się tak nie zdziwił, zareagował mniej panicznie. Nawet nie byłam sobie w stanie przypomnieć tego co do mnie mówił, kiedy ja już czułam, że zbliżał się mój atak. Kompletnie się wyłączyłam, strach mnie opanował.
W sali czekał już na mnie medyk. Jak się okazało, przysłali do mnie moją siostrę. Prawdopodobnie, gdybym była w stanie odetchnąć, to właśnie odetchnęłabym z ulgą. Prawdę mówiąc, ucieszyłam się z jej widoku. Wiedziałam, że mi pomoże, że dobrze się mną zajmie. W końcu miałam do niej zaufanie. Wiedziałam też jednak, że skoro zajmuje się mną Liliana, to i pewnie informacja o tym incydencie dotrze do mojego ojca, oraz to, w jakim towarzystwie przyjechałam. Chociaż, może uda mi się z nią jakoś dogadać?
- Li...liana… - wycharczałam.
Ciekawe, czy byłam już sina na twarzy. A może zielona ze strachu? A może jedno i drugie? Oczy miałam mokre od łez i zapewne przekrwione, policzki całe czerwone, było mi strasznie gorąco, a serce waliło mi tak mocno, jakby miało zaraz wyskoczyć z mojej piersi.
Chyba pierwszy raz byłam pacjentką mojej siostry. Nigdy wcześniej nie widziałam jej w lekarskim stroju, na korytarzach, a tym bardziej podczas pracy. Rzadko w końcu bywałam w Świętym Mungu, a jak już, to ze ściśle określonym zamiarem i szłam zawsze do z góry wyznaczonego miejsca. Ewentualnie to magomedycy przybywali do mnie. Chociaż, nie tym razem.
Utkwiłam błagalne spojrzenie w siostrze, by potem przerzucić wzrok na Colina i ponownie na Lilianę. Miałam wrażenie, że zaraz odpłynę, dobrze, że siedziałam na łóżku.
- Li...li… - powiedziałam bezgłośnie, mdlejąc chyba.





Odnaleziona w życiu, zrodzona w królestwie marzeń – kobieta jest
jak ów kwiat mistyczny
lilia przeczystej bieli
Powrót do góry Go down
 

Sala numer jeden

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 9Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Sala numer jeden
» Sala numer jeden
» Cieplarnia numer jeden
» Sala numer dwa
» Sala numer dwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Szpital Świętego Munga :: Parter: Wypadki Przedmiotowe-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18