Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ukryta Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ukryta Komnata   07.08.16 19:33

First topic message reminder :

Ukryta Komnata

O ukrytej komnacie w całej Wywernie wie tylko jedna osoba - właściciel przybytku i jego skrzat, który sekretu musi pilnować pod groźbą śmierci, jeśli piśnie choćby słowo niepowołanej osobie. Oprócz nich o pomieszczeniu wie Tom Riddle i ci z jego popleczników, którym zdecyduje się o nim powiedzieć. Pomieszczenie obłożone potężnymi zaklęciami nienanoszalnymi i wyciszającymi oddzielone od korytarze jest obrazem, który przedstawia atakującego węża. Strażnik otwiera przejście jedynie na hasło. Brzmi ono Morsmordre.
Komnata jest spora, wysoka, szczególnie jak na fakt, że znajduje się pod ziemią. Bogato zdobionych ścian i wygodnych krzeseł nie powstydziłaby się żadna szlachecka rezydencja. Na środku znajduje się masywny stół, który oświetlają ustawione w niewielkich odległościach świeczniki. U jego szczytu stoi duże drewniane krzesło obite skórą, znacznie większe niż inne, podobne ustawione przy dłuższych bokach. Świetna akustyka pomieszczenia pozwala usłyszeć nawet najcichszy szept. Jedynym źródłem światła w komnacie są świece ustawione na stole i duży żyrandol zwieszający się z sufitu. Sprawia to, że jasno jest jedynie w okolicach stołu, ściany, a już w szczególności kąty giną w mroku.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Czarny Pan
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/f303-piwnica http://www.morsmordre.net/f303-piwnica
Czarnoksiężnik
30
Półkrwi
Kawaler
Ja, który zaszedłem dalej niż ktokolwiek inny na drodze do nieśmiertelności...
99
99
99
99
99
99
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   24.03.17 16:54

Czarny Pan był zły - i złość ta odbijała się w ciemnym, chłodnym spojrzeniu. Na moment znowu zapadła przeszywająca na wskroś cisza, która zdawała odzywać się echem, aż w końcu Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać przeniósł wzrok na Vitalija. Mężczyzna mógł poczuć paraliżujący ból rozrywający jego umysł na drobne kawałki; jego wszelka prywatność została druzgocząco przełamana, gdy Czarny Pan wyczytywał kolejne wspomnienia niczym z otwartej księgi. Choć w widoczny sposób doszukiwał się kłamstw, oszustw i niewypowiedzianych wiadomości o Craigu Burke, Vitalij odczuł, które myśli zostały odczytane przez przywódcę Rycerzy - znów płonął dom rodzinny Potterów, na cmentarzu jawił się nagrobek naznaczony nazwiskiem jego syna, zgrzytał metal rozrywkowej kolejki górskiej. Czarny Pan świadomie zadawał mu cierpienie - doszukiwał się jednak informacji. Po chwili, która zdawała się trwać wieki, ból przeminął, a Vitalij odzyskał władzę nad własnym umysłem. Był wycieńczony. Gniew w spojrzeniu Czarnego Pana osłabł, ale wciąż czaiło się w nim coś, co mroziło niewysłowionym lękiem.
- W rzeczy samej - nie wiecie. Nie zainteresowaliście się losem jednego z was - odezwał się powoli, w każdym wypowiedzianym słowie pobrzmiewała wielka moc. - Taka sytuacja już nigdy nie będzie miała miejsca. - Nie pytał, nie prosił - stwierdził fakt beznamiętnym tonem. A potem znów zamilknął. - Nie dołączę do spotkania z Rycerzami w sali głównej - odrzekł Czarny Pan po dłuższym czasie. - W moim imieniu przekażecie im polecenia i poruszycie kwestie, które wymagają omówienia. - Przerwał, by zaraz spoglądać przeszywająco po kolei na wszystkich tych, do których bezpośrednio się zwracał. - Tristanie, zadbaj o to, by Rycerze pamiętali o swoich... niezapowiedzianych odwiedzinach. Morgocie, porusz temat zdrajców i tego, jaki powinien spotkać ich los. Deirdre, Perseusie, upewnijcie się, czy Craig jest bezpieczny i przekażcie mu, aby ukarał Crispina Russella. Niech na niebie zabłyśnie Mroczny Znak. Choć nie raczyliście się o tym dowiedzieć, to Russell jest przyczyną nieobecności Craiga. Zdradził nas. Sprzymierzył się z wrogiem i spotka go za to kara. -  Po wypowiedzeniu tych słów Czarny Pan w milczeniu oczekiwał na znak, że Śmierciożercy zrozumieli każde z jego słów.

| Vitalij, ze względu na ból spowodowany legilimencją otrzymujesz dodatkową karę równą 5 do wszystkich rzutów kością. Kara ta maleje o 1 co kolejkę.

Na odpis macie 72h.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
16
18
11 (15)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   24.03.17 20:45

Z chwilą w której Czarny Pan badał wspomnienia Karkarowa, Morgoth mógł praktycznie poczuć to paskudne uczucie w swojej głowie. Tego nie dało się zwyczajnie zapomnieć. Taki rodzaj bólu przypominał wkładanie rozgrzanego do czerwoności pręta w głąb czaszki. Mimo że od ostatniego razu minęło trochę czasu... Praktycznie niezauważalnie zmarszczył brwi, ale nie odrywał spojrzenia od najstarszego wśród nich mężczyzny. Czego on tam szukał? Pytanie jednak było zbędne, bo to wszystko bardziej miało uzmysłowić zebranym Śmierciożercom, że prócz działania jednostkowego mieli stanowić grupę. O wiele jednak łatwiej byłoby, gdyby towarzyszący Craigowi w misji Rycerze powiadomili kogokolwiek o tym co się wydarzyło. Najwidoczniej powiadomili jak się miał za krótką chwilę przekonać. Wpierw jednak rozniósł się głos Voldemorta po cichej komnacie, trafiając do każdego z nich. Tak po prawdzie nie interesował się losem Burke'a tu musiał się zgodzić. Nie obchodziło go to, co się z nim działo. Musiał jednak to zmienić i to nie tylko ze względu na Craiga - chodziło o to, by nikt nie wydał sprawy i Rycerzy Walpurgii. Był to jedyny powód, dla którego mógł się na to zgodzić. Morgoth nie poczuł się zaskoczony również następnymi słowami Czarnego Pana. Skoro oni mogli to zrobić za niego, dlaczego miałby się spotykać z ludźmi zebranymi w sali ponad ich głowami? Wiedział, że teraz miał przyjść czas następnych poleceń. Najpierw słowa zostały skierowane do Tristana. Czując na sobie spojrzenie Riddle'a, Yaxley podniósł na niego wzrok i skinął głową, słysząc odpowiedni rozkaz. Zaraz po nim odpowiednie zadania zostały przydzielone do reszty Śmierciożerców. Gdy usłyszał o zdradzie, na chwilę zesztywniał, ale tylko na moment. Russell. Pamiętał go, chociaż niezbyt szczególnie. Widzieli się na spotkaniach. Czy ktokolwiek mógłby przypuszczać, że tak to się skończy? Ktokolwiek? Nie odezwał się, jednak wcześniejsze wyraźne zasygnalizowanie przyjętego rozkazu usprawiedliwiało jego milczenie. Czekał na dalsze słowa.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Panna

she tastes like every dark
thought I've ever had

13
10
0
0
0
37
2
0
Czarownica
and she bend it over like she got no back bone

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   24.03.17 20:47

Milczenie narastało niewidzialną chmurą, pęczniało głuchym echem, roznoszącym się po tyle głowy lepkim strachem. Ściągnięcie na siebie gniewu Czarnego Pana oznaczało marny koniec, wszyscy byli tego świadkami całkiem niedawno, gdy ten sam stół spływał gęstą krwią a pomieszczenie, obecnie wygłuszone szczelniej niż zaklęciem, pulsowało od wrzasków bólu. Zawiedli, nie okazując troskliwości i solidarności, lecz skąd mogli wiedzieć? Towarzysząca Burke'owi psina nie poinformowała nikogo o porażce i zdradzie Crispina. Nie było to co prawda żadnym wytłumaczeniem i Deirdre z pokorą przyjmowała lodowate, groźne stwierdzenie faktu. To już się więcej nie powtórzy. Było to więcej niż oczywiste i mimo że niezadowolenie Czarnego Pana na chwilę zamroziło powietrze w jej piersiach, po chwili oddychała już spokojniej, myślami krążąc wokół Russella. Zdrajcy. Jakże śmiał. Wiedział przecież, co czeka go za tak ohydny występek, narażający całą ideę a dosłownie: jednego ze Śmierciożerców. Głupota takiego działania nie mieściła się jej w głowie; czuła pogardę i złość, osiadającą gorzkim nalotem na języku.
W milczeniu wpatrywała się w ciemny blat stołu, podnosząc wzrok dopiero w momencie, w którym Czarny Pan przerwał następną chwilę ciszy, wydając konkretne rozkazy i wymawiając jej imię. Na sekundę spojrzała prosto w czarne, lodowate oczy, kiwając z szacunkiem głową. - Oczywiście, panie - odparła pewnie, choć nieco ochryple, przenosząc wzrok na Perseusa. Nie wiedzieli zbyt wiele o tym, czego powinni się spodziewać, ale jeśli Samantha nie uciekła z podkulonym ogonem, z pewnością udzieli im kilku informacji. Gdzie mógł przebywać teraz Craig? Skoro nie pojawił się w Wywernie, coś go zatrzymało? Ktoś? Wątpliwości i niewiadome mnożyły się niezwykle szybko, ale Deirdre starała się na razie odsunąć je gdzieś głębiej; teraz pozostawała czujna i uważna, gotowa wysłuchać następnych wytycznych, padających z ust Czarnego Pana.





clearly out of body experience interferes and dreams of flying i fit nearly surrounds me though i get lonely interia creepsmoving up slowly
x




Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber http://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 http://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 http://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 http://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
1
16
0
0
0
28
1
1
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   25.03.17 0:16

Miałem rację nie chcąc się wychylać, nie chcąc skupić na sobie gniewu Czarnego Pana. Jednak to i tak na mnie spoczęły błyszczące od złości oczy. I zanim zrozumiałem, co mnie czeka, mogłem poczuć, jak umysł rozpada się na tysiące drobnych kawałków rozerwanych jedną myślą. Cały świat ograniczył się do bólu rozsadzającego czaszkę. Widziałem przepełnioną gniewem twarz Czarnego Pana, czułem jego obecność w głowie, pełną złości, którą wyładowywał wydzierając wspomnienia z ostatnich miesięcy mojego życia, zabierając resztki prywatności. Nie mogłem kontrolować tego, co przeglądał. Widział twarz Cassandry jedzącą watę cukrową, którą jej kupiłem. Zaraz po niej, a może przed? Nie potrafiłem tego stwierdzić, gdy mój własny umysł przestał być mi posłuszny, przed oczami po raz kolejny jawił mi się grób Grahama. Smutna, kamienna płyta ze znajomym nazwiskiem. Moim nazwiskiem. Obraz rozmył się szybko przywołując kolejne wspomnienie. I kolejne. Ale jedyne, w którym istniał Craig Burke dotyczyło poprzedniego spotkania. Nie wiedziałem, że zaginął, nie wiedziałem, gdzie jest. Chociaż chciałem pomóc. Nie odważyłbym się jednak skłamać. Czarny Pan przetrząsnąć mógł każdą moją myśl, która powstała w ciągu całego mojego życia, mógł przyjrzeć się wszystkiemu, co kiedykolwiek robiłem, co powiedziałem. Nie znalazłby niczego. Nigdy go nie okłamałem i nie zamierzałem tego zmieniać. Nawet teraz, kiedy na siłę wdzierał się do mojej głowy szukając czegoś, czego w niej nie było. Zdawało mi się, że przeszukiwanie wspomnień trwa całą wieczność. Ból jednak w pewnym momencie ustąpił, a złość w oczach Czarnego Pana zelżała. Wyprostowałem się rozluźniając zaciśnięte szczęki. Pod wpływem legilimencji, przygarbiłem się, moje dłonie wpiły się w stół, gdy moje ciało pozbawione kontroli starało się uciec od nagłego bólu. Słyszałem słowa Czarnego Pana coraz lepiej, gdy mgła przed moimi oczami przecierała się. Coraz lepiej docierały do mnie jego słowa. Polecenie, kolejne padające imiona. Niezadowolenie związane z niezainteresowaniem się losem jednego z nas. Nie popełnię drugi raz tego błędu. Jego skutków doświadczyłem najdotkliwiej ze wszystkich zgromadzonych i doskonale pojąłem lekcję.
Russel był zdrajcą. Nie pojmowałem, jak temu głupcowi udało się tak długo ukrywać swoje zamiary przed potęgą Czarnego Pana. Sam się dzisiaj przekonałem, jak bezradnym się jest, gdy On przetrząsa myśli, wspomnienia. Przypomniałem sobie twarz młodego mężczyzny. Burke ma się nim zająć. Szkoda, prawdziwa szkoda. Miałem tylko nadzieję, że pokaże temu zdrajcy, gdzie jego miejsce. Czarny Pan nie był kimś, kogo można bezkarnie zdradzić. I ci, którzy nie pojęli tej lekcji dostatecznie szybko, będą ją musieli przyswoić później. I znacznie boleśniej.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   25.03.17 7:32

Oczekiwanie na gniew Czarnego Pana tym ściślej oblepiało Avery'ego nieprzyjemnym strachem, im bardziej milczenie się wydłużało. Żaden z nich nie zabrał głosu, wszyscy wyciszeni, pokorni, zawstydzeni, że pozwolili swemu panu odczuć niezadowolenie. Napięcie zdawało się pulsować jeszcze mocniej niż podczas ostatniego wiecu, kiedy to jego ciało drgało spazmatycznie zawieszone nad stołem, a on zalewał się krwią i wrzeszczał z bólu - złość była ukierunkowana, znajdowała swe ujście, cierpiał sam. Teraz... nie mieli żadnej pewności, co się wydarzy, czy Czarny Pan ponownie okaże im swoją łaskę, czy wręcz przeciwnie i z ogromną klasą zademonstruje nie tylko swą siłę, ale i skutki lekceważenia. Jednoczyli się w obliczu idei; podejrzewał, że znakomita większość obecnych splunęłaby mu w twarz (z czym zresztą nie pozostałby dłużny), acz te żałosne prywaty traciły na znaczeniu. Nic nie mogło usprawiedliwić tej opieszałości, a Avery czuł już tylko wdzięczność. To już nigdy się nie powtórzy. Jego uwadze nie umknął legilimencki atak przypuszczony na Vitalija, chociaż oblicze Czarnego Pana pozostało nieporuszone, niezmienione. Zadziwiająca maska kontroli podczas tej penetracji zawsze napawała Samaela (znającego tę sztukę z autopsji) podziwem, tak jak i fakt umiejętności tego bolesnego rozdzierania wspomnień i docierania do pożądanych myśli. Mulciber przyjął karę za nich, karę za zdradę - Avery nasrożył się, gwałtownie poruszając się przy stole na dźwięk padającego nazwiska, czemu natychmiast zaczął towarzyszyć tępy ból lewego ramienia. Podły sprzedawczyk, który nigdy nie był jednym z nich, zasługiwał tylko na śmierć. Prawie żałował, że miał on przypaść w udziale Burke'owi, chociaż to właśnie on bezsprzecznie rościł sobie największe prawa do wymierzenia mu sprawiedliwości. Spojrzał na siedzącego u szczytu stołu mężczyznę i skinął głową, dając znak, iż zrozumiał polecenia. Wydłużył nieco kiwnięcie do krótkiego ukłonu, prócz drażniącego płuca niepokoju czując również dumę, że uczestniczy w tym wszystkim razem z Nim. Rycerze mogli obejść się smakiem; Avery wyprostował się lekko na krześle, powracając ze skupieniem, by nie uronić ani jednego rozkazu.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   25.03.17 17:27

Milczeli — wszyscy jak jeden mąż, jakby była w tym jakaś ukryta solidarność, a nie niewiedza. Ale tak naprawdę, kiedy wszyscy patrzeli po sobie szybko dało się wyczuć, że żadne z nich naprawdę nie wie, co spotkało Burke'a podczas jego misji. Żadne z nich nie zainterweniowało, bo nikt nie zainteresował się jego losem, nie raczył nawet rozeznać w sytuacji. Skupieni na swoich misjach nie brali pod uwagę wsparcia reszty. Widocznie to było podstawową różnicą pomiędzy nimi a Zakonem Feniksa. Tu każdy lojalny pozostawał wyłącznie względem Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, nie samych siebie. Lecz choć byli bandą indywidualistów-zbrodniarzy, Czarny Pan miał rację. Nie chodziło tu wcale o uczucia, a powinność i obowiązek. To oni winni podjąć interwencję i sprowadzić brakującego śmierciożercę przed oblicze pana. Nie musiał im tego wcale kazać, mieli to wiedzieć od samego początku. Ale wewnątrz niego zapłonęła gniewna myśl o tym, że to właśnie Samantha, która miała Burke'owi towarzyszyć nie poinformowała żadnego z nich o zaistniałej sytuacji. Gdyby raczyła zwrócić się o pomoc dzisiejszy wieczór z pewnością wyglądałby inaczej.
Zawiedli, a jego gniew dało się wyczuć już w panującej na samym początku ciszy. Mroziła krew w żyłach, paraliżowała, utrudniała oddychanie. Spuszczony na blat wzrok nie mógł w żaden sposób ocalić ich przed jego skutkami. Przyjął do wiadomości i zaakceptował wypowiedziane między wierszami polecenie. I nawet jeśli to miało mu przyjść z trudem, zmienić jego tok myślenia, priorytety, nawet nie brał pod uwagę ewentualnej porażki. Zrobi to, co trzeba, aby zadowolić Czarnego Pana.
Zdrada Russella go nie zaskoczyła, lecz mimo to, wypuścił całe powietrze z ust. Już podczas misji w Salisbury widział jego brak pewności w powzięciu odpowiednich kroków, kiedy ich grupa rozpadała się przez niesnaski Avery'ego i Lestrange'a. Mógł temu wszystkiemu zapobiec, zatrzymać żałosną spiralę nienawiści i zmusić ich do pójścia dalej. Był aurorem, tak jak Graham, głupcem, który musiał nieustannie wahać się pomiędzy tym, co sprawiało, że tkwił pomiędzy nimi i walczyć z ludźmi ich pokroju. Dokonał wyboru, zupełnie bezmyślnego. Teraz stał się niebezpieczny, mając w kieszeni wiele informacji o poplecznikach Czarnego Pana i tym, jak rósł w siłę. Crispin musiał umrzeć i to jak najszybciej. Takie szkodniki należało eliminować.
Wysłuchał w ciszy wszystkich poleceń, tkwiąc nieruchomo na krześle, nie pozwalając aby najcichszy szelest wydobywający się z jego płuc zaburzył ciszę pomiędzy słowami Czarnego Pana. Uniósł na niego wzrok, zrozumiawszy wszystko, co powiedział, cierpliwie oczekując na polecenia względem samego siebie.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   26.03.17 19:31

Pełne napięcia chwile ciągnęły się w nieskończoność, zaginając całkowicie czasoprzestrzeń. Jak długo trwali w grobowym milczeniu, wyczekując dotkliwych efektów złości, jaką wzbudzili? Sekundy? Minuty? Serce dudniło głucho w piersi Avery’ego, lecz nie czuł już nic oprócz paraliżującego odrętwienia rozlewającego się w każdej, nawet najdrobniejszej tkance. Podobnej niewiedzy nie spodziewało się chyba żadne z nich, w przeciwnym wszak razie drążyliby temat przed spotkaniem, by w obliczu Czarnego Pana dysponować już pełnym wachlarzem informacji - których głodu nie czuli, choć powinni. Taka zdawała się być naturalna kolej rzeczy, nigdy nie stanowili zżytego zespołu, a jedynie grupę silnie zmotywowanych jednostek okazjonalnie wykazujących umiejętności współpracy w granicach rozsądku; triumfy święcili samotnie, pozwalając horrorowi najświeższych zbrodni w nieograniczony sposób wypływać na światło dzienne i krzyczeć głośniej niż słowa, porażkami również nie mieli w zwyczaju się dzielić, zamiast tego wszelkie tłumaczenia i usprawiedliwienia pozostawiając tylko dla uszu Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. To był przełomowy moment, nieodwołalnie piętnujący niepoprawność ich działań, upośledzenie zdolności komunikacji i bezlitośnie obnażający błąd, na który nie powinni sobie pozwalać.
Skinął głową ponownie, przyjmując najnowsze polecenia bez szemrania. Odnalazł spojrzeniem twarz Deirdre i przez parę chwil wpatrywał się w jej ciemne tęczówki, nie pozwalając sobie na żaden inny sposób nawiązania kontaktu. Jak powinni wyegzekwować wolę Czarnego Pana, jeśli Craig, o ile wciąż żywy, z pewnością znajdował się pod czujnym okiem Zakonu, a zatem i pod mocą zaklęć ochronnych, których nie potrafili przełamać? Tak samo zresztą Russell, źródło niczym nieograniczonych informacji o Rycerzach - protekcja Zakonu z pewnością obejmowała jego postać, tak jak i każdego innego plugawego ścierwa. Zdrajca. Najprawdopodobniej nie powinni się temu dziwić, krwi się nie oszuka, a brud płynący w jego żyłach musiał dojść do głosu; na domiar złego bawił się w bycie aurorem, a wszyscy już wiedzieli, jak wątpliwa była to grupa zawodowa. Zdrajca. Ale czy był aż tak głupi, by nie zauważyć, że w momencie, w którym odwrócił się do nich plecami, podpisał na sobie wyrok śmierci? Mroczny Znak zabłyśnie ponownie - oby jak najszybciej, nim zbyt boleśnie odczują skutki zdrady tego, który w ich szeregach nigdy nie powinien był znaleźć miejsca. Pochylając się nieco nad blatem stołu, wsłuchiwał się uważnie w słowa Czarnego Pana, wyczekując kolejnych poleceń.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   27.03.17 14:09

Legilimencja jawiła się przed nim jako najpotężniejsza broń Czarnego Pana; rozbudzała się w nim mroczna fascynacja tą tajemną, złowieszczą sztuką, dającą mu właściwie całkowitą, absolutną władzę nad każdym z nich. Nikt nie mógł mieć przed Czarnym Panem sekretów, nikt nie mógł go okłamać, nikt nie mógł przed nim niczego ukryć. Ten brak wolności był przerażający, a w połączeniu z bólem, jakiego doświadczano w trakcie padnięci ofiarą owej trudnej sztuki, była równie mocno uwłaczająca. W jego sercu błysnęła iskra ulgi, kiedy okazało się, że to nie on padł ofiarą, nie miał jednak odwagi unieść wzroku na Vitalija. Milczał, wpatrując się w twardy blat stołu, nie widząc nic ani nikogo dookoła niego. Crispin Russell zdradził. Był albo głupcem albo samobójcą - ale samobójcy rzadko wybierają drogę przez mękę, by ukrócić swoje ziemskie cierpienia. A Russell będzie umierał długo i ciężko, wiedział o tym każdy zebrany w tej sali, śmiercią przerażającą, budzącą trwogę, śmiercią straszliwą. Przez jego myśli przemknęła ta najbardziej ponura - Russell zjawił się u niego z odnalezionym na swojej wyprawie jajem, w którym rozpoznał potężnego węża. Czy ta piękna bestia przepadła? Jaka wielka szkoda, jaka okrutna szkoda. Może uda się je odzyskać?
- Tak, panie - odparł krótko, nie unosząc ku niemu spojrzenia; nie śmiał powiedzieć nic więcej. Polecenie było jasne, choć trudne; kto za nich odpowie, jeśli mimo przypomnienia nie dokonają tego, do czego zostali zobowiązani? Zapewne - on. Ale niewątpliwie Czarny Pan miał swoją rację, a  w jego postępowaniu tkwiła słuszność, po zdradzie Russella musieli uważać na każdy swój krok. Jego wyczyn zachwiał bowiem zaufaniem, nie tylko ich samych do siebie nawzajem, ale przede wszystkim - Czarnego Pana do nich. Wierzył, że nadejdą zmiany i nie będą to zmiany dobre dla nich. Jeśli chcieli odzyskać jego zaufanie - musieli na to zapracować. I nie miał wątpliwości do tego, że zdołają to uczynić.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Czarny Pan
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/f303-piwnica http://www.morsmordre.net/f303-piwnica
Czarnoksiężnik
30
Półkrwi
Kawaler
Ja, który zaszedłem dalej niż ktokolwiek inny na drodze do nieśmiertelności...
99
99
99
99
99
99
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   28.03.17 16:24

Czarnemu Panu odpowiedziała w głównej mierze cisza - podtrzymał ją, by dopiero po długich sekundach przerwać milczenie.
- Od dzisiaj będziecie systematycznie przekazywać Rycerzom wieści i następnie dostarczać mi informacje, które zdobyli - zaczął, splatając dłonie na blacie długiego stołu. Nie dzierżył różdżki, jednak jego Śmierciożercy mogli się domyślać, że nie potrzebował jej, by obrócić wroga w pył. - Każdego miesiąca w moim imieniu przeprowadzicie spotkanie Rycerzy Walpurgii. Przyglądajcie się sojusznikom, poszukujcie potencjału, eliminujcie tych, którzy mogą nam wyłącznie... zaszkodzić. W następnym miesiącu uczynią to Ramsey i Samael - powiedział, wędrując spojrzeniem ku mężczyznom. - O sprawach ważnych informujcie mnie listownie, a osobiście - wyłącznie o tych najwyższej wagi. Perseusie, Deirdre, wieści o Craigu posiadać będzie Samantha Weasley. Jest psem, odmieńcem, zwyrodnialcem, ale zna swoje miejsce. Wie, kiedy nie należy szczekać. Nie jest przyjacielem, lecz pozostaje sojusznikiem. - Urwał na chwilę, by spojrzeniem odnaleźć Śmierciożerców, do których się zwracał - zgromadzeni przy stole przez chwilę mogli mieć wrażenie, że oczy ich pana są martwe. - Nie katujcie jej. - Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać zamilknął, dając swoim sługom czas na przyswojenie padających słów. - To wszystko. - Znów rozbrzmiał chłodny, potężny głos Czarnego Pana. Nie spoglądając na swoich Śmierciożerców, podniósł się z obitego skórą krzesła, ale w tym samym momencie zza zamkniętych drzwi dobiegł ich dźwięk - zdawało się, że ktoś się zbliżał.

| Na odpis macie 48h. Ramsey, Samael - szczegóły odnośnie spotkania otrzymacie wkrótce.

Kary do kości: Ramsey: -14 (-15), Samael: -15, Vitalij: -9 (-19)




Dokonywał wielkich rzeczy strasznych, to prawda, ale wielkich

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   28.03.17 19:10

Zaszczyt spotkań z Czarnym Panem spotkał właśnie ich, najwierniejszych jego popleczników, czarnoksiężników, którzy byli gotowi stawiać się na każde jego wezwanie, niezależnie od pory dnia i stanu, co udowadniała obecność trójki mężczyzn ledwie trzymających się na krzesłach. Ale oni wszyscy zakładali, że potęga Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, będzie się rosła, ilość Rycerzy Walpurgii się zwiększy, a ich zadaniem będzie zapanowanie nad chaosem dla niego. Wyszukanie wśród wszystkich sojuszników najbardziej lojalnych i gotowych na wszystko, usunięcie kłamców i głupców, którzy tak jak Russel, zapomną w czyje szeregi wstępują. Nad Wyspami gromadziły się coraz ciemniejsze chmury, to był właściwy moment, aby jednać ze sobą wszystkich zwolenników czystości krwi.
Skierował swój wzrok na Czarnego Pana i skinął posłusznie głową.
— Tak, panie. — Zrobi co tylko zechce i uczyni to najlepiej jak będzie mógł, dając z siebie wszystko. Przekaże jego wolę innym, uczuli ich na powinność i przestrzeże przed błędami, które mogliby popełnić, powtórzy każde słowo Czarnego Pana i wyegzekwuje posłuszeństwo względem niego, z prawdziwą przyjemnością.
Kiedy Pan zakończył spotkanie i podniósł się z wielkiego siedziska, Ramsey spojrzał na blat długiego stołu, czekając cierpliwie i w całkowitej ciszy, aż opuści pomieszczenie. Lecz to nie nastąpiło. Ku jego zaskoczeniu — ich wszystkich pewnie, zza drzwi doszły ich dźwięki, których nie spodziewali się słyszeć. Nikt nie powinien im przeszkadzać podczas posiedzenia, barman był ostrzeżony wagą tych spotkań, a jednak... ktoś się zbliżał. Zwrócił twarz w tamtą stronę, mimochodem dłoń wsuwając pod poły płaszcza, pod którym miał swoją różdżkę. Pozornie, zapobiegawczo, chcąc jedynie poczuć pod palcami przyjemną gładkość drewna, z którego była wykonana, ale jej bliskość nie usunęła rosnącego niepokoju.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey

Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Panna

she tastes like every dark
thought I've ever had

13
10
0
0
0
37
2
0
Czarownica
and she bend it over like she got no back bone

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   28.03.17 20:43

Białe dłonie o długich, nieco pajęczych palcach, odcinały się od ciemnego blatu stołu - Deirdre nie śmiała spojrzeć wyżej, wystarczyło, że podniosła głowę w momencie, w którym Czarny Pan ponownie wypowiedział jej imię, napotykając lodowaty, pełen mocy wzrok, przeszywający ją na wskroś, napełniający dumą i niepokojem. Coraz rzadziej wątpiła w swoje siły, ostatnimi poczynaniami upewniając się w swojej pozycji, wyjątkowej, wypracowanej; oddała mu wszystko i była gotowa oddać jeszcze więcej, wypełniając jego rozkazy. Jednocześnie będące oznaką zaufania jak i niosące ze sobą widmo przerażającej porażki. Zostali wybrani jako najbliżsi, najbardziej zaangażowani, lecz teraz ich władza - a raczej kompetencje służby - miały się rozszerzyć.
Słuchała dalszych wytycznych Czarnego Pana z uwagą, na sekundę przenosząc spojrzenie na Ramseya, mającego poprowadzić kolejne spotkanie. Czyżby to chyliło się już ku końcowi? Niezauważalnie drgnęła, gdy ponownie poruszono kwestie Craiga. Samantha Weasley, informacje, łagodność w obejściu z tym stworzeniem. Kiwnęła jedynie głową, przyjmując dalsze informacje. Czy kobieta przybyła na spotkanie i oczekiwała ich w głównej sali? Powinni porozmawiać z nią jak najszybciej; skoro Craig znajdywał się - a wiele na to wskazywało - w trudnej sytuacji, z jakichś powodów powstrzymany od pojawienia się w Białej Wywernie, należało natychmiast zebrać jakiekolwiek wiadomości, mogące doprowadzić ich do jego obecnego miejsca pobytu. Miała nadzieję, że Samantha udzieli ich chociaż w części, ale nie miała czasu zbytnio się nad tym zastanowić, bowiem wyraźnie usłyszała, że do komnaty ktoś się zbliżał. Czyjeś kroki roznosiły się echem po schodach prowadzących do piwnicy i chociaż Deirdre siedziała tyłem do drzwi i wiedziała, że nie mógł być to ktoś niepowołany - czy na pewno? - odruchowo mocniej zacisnęła palce na trzymanej w kieszeni różdżce, w napięciu czekając na rozwój wydarzeń.





clearly out of body experience interferes and dreams of flying i fit nearly surrounds me though i get lonely interia creepsmoving up slowly
x




Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   29.03.17 18:42

Czuł, że Czarny Pan rośnie w siłę, jakby z każdym miesiącem jego potęga była namacalnie większa. Pełniejsza, bardziej widoczna, mimo że nie eksponował jej nachalnie, a nią emanował. Krótkie, podstawowe stwierdzenie, równe z przyznaniem Lordowi Voldemortowi insygniów władzy. Nie musiał się nimi afiszować, wystarczyło wyłącznie przeszywające na wskroś spojrzenie (pamiętał jeszcze inny jego wymiar, ten pusty, z ł y), spokojny, acz groźny ton, a oni wszyscy, zgromadzeni tutaj, już wiedzieli. Zaskakująca była ta metamorfoza, ale Avery'emu już praktycznie wytarły się wspomnienia Toma Riddle'a, zastąpione obrazami teraźniejszymi, w których dostrzegał potomka samego Slytherina. I on przemawiał bezpośrednio do niego; Samaela rozpierała duma, że słyszy swe imię z jego ust, że może się mu przysłużyć, spełnić rozkaz i zadowolić go chętnym wypełnieniem woli. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wystarczy się postarać: o nie, należało zrobić wszystko i jeszcze więcej, by sprostać powierzonym zadaniom. Porażka równałaby się... cóż, śmierci, a przynajmniej dotkliwej karze. Oddanie życia dla idei - czyż to nie romantyczne? - nie mierziło Avery'ego, ale jednak nie chciałby ginąć z powodu żałosnej niekompetencji.
-Będzie, jak sobie życzysz, mój panie - przytaknął, skinąwszy głową, po czym zerknął przeciągle na Ramsey'a, z którym ponownie przyszło mu współpracować. Czy Czarny Pan chciał, żeby się zaprzyjaźnili? Może prościej byłoby wpakować ich do jednego kojca?
Zacisnął palce na różdżce - nowej, poprzednią (związana z nim niedługo) odłożył do grobowca Marcolfa, skoro pierwotnie do niego właśnie miała należeć - gorączkowo myśląc nad eliminacją wrogów. Już tylko tak mógł się wykazać, związany przez przysięgę wieczystą. W ten sposób i... naturalnie oddaną służbą. Wzmogła się czujność Avery'ego, kiedy tylko Czarny Pan podniósł się ze swego tronu, zaś za zamkniętych drzwi dobiegły nikłe odgłosy. Kroki? Głosy? Czyżby zbliżał się ktoś nieproszony? Wyjątkowo durny i nieostrożny Rycerz, czy może wręcz przeciwnie? Mocniej pochwycił różdżkę, na wypadek pojawienia się rzeczywistego intruza, mając głęboką nadzieję, że nieco sztywny bark nie przekreśli całkiem jego refleksu.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   29.03.17 21:27

Pomimo rozczarowania, jakiego byli źródłem, nieustające oddanie spotykało się z nagrodą - nie kto inny, a właśnie oni, Śmierciożercy, garstka najwierniejszych, garstka wybranych, dostąpią zaszczytu spotykania się z Czarnym Panem, który dystansował się od reszty swoich popleczników. Zrozumiałe; był zbyt ważny, by tracić czas na tych, którzy wciąż jeszcze nie wykazali się wystarczająco, którym daleko było do zasłużenia na siedzenie twarzą w twarz z ucieleśnieniem nowych czasów. Lecz czy oni sami, o ramionach naznaczonych Mrocznym Znakiem, byli godni pośredniczenia i decydowania w pełnomocnictwie Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać? Spojrzenie Perseusa przesunęło się w kierunku pobłyskujących bielą dłoni zasiadającego u szczytu stołu czarnoksiężnika, wsłuchując się w jego słowa i odnotowując kolejne polecenia w pamięci. Dalsze instrukcje w kwestii powierzonego jemu i Deirdre zadania - był za nie wdzięczny, doskonale wiedząc, że każda wskazówka Czarnego Pana może przyczynić się znacząco do ich skuteczności i zminimalizować ryzyko popełnienia błędu. Samantha Weasley o porażce płynącej w żyłach (cóż innego mogła odziedziczyć poza przechodzącej z pokolenia rodziców hańby wydziedziczenia?), a jednak to właśnie zawszony kundel okazał się być lojalniejszy od Russella; jakkolwiek Avery pogardzał daleką krewną, której linia została trwale wymazana z annałów, nie był aż tak zaślepiony, by nie dostrzec tego przebłysku.
- Wedle życzenia, panie - potwierdził pokornie przyjęcie do wiadomości wszelkich zaleceń. To wszystko. Kiedy spotkają się następnym razem? Cóż poczynał Czarny Pan, gdy słuch o nim ginął na wiele długich dni? Nim wypływające z czystej ciekawości pytania na dobre pojawiły się w głowie Avery’ego, jego uszu dobiegły dźwięki dobiegające zza zamkniętych drzwi komnaty, miejsca, do którego nikt nieproszony pod żadnym pozorem nie powinien się zbliżać. Ktokolwiek zatem to nie był, miał raczej status persona non grata, a w ślad za tym statusem podążał zdrowy odruch zaciśnięcia palców na różdżce schowanej w rękawie szaty.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
16
18
11 (15)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   29.03.17 22:18

Nie odezwał się wtedy i nie zamierzał się odzywać i teraz. Rozumiał doskonale co się działo. Domyślał się następnych słów już od chwili, w której pojawili się sami na spotkaniu, podczas gdy Rycerze Walpurgii zostali w zupełnie oddzielnym pomieszczeniu. Nie mieli dostępu nawet do powiadomienia ich o spotkaniu bezpośrednio od Riddle'a. To on powiadomił ósemkę swoich najwierniejszych popleczników, a oni mieli przekazać informację niższym rangą. Ósemkę... Najwidoczniej została ich siódemka... Ciekawe jak długo Burke był przetrzymywany. Czy w ogóle był przetrzymywany, ale nie nasuwało mu się inne wytłumaczenie tej sytuacji. Przy okazji na pewno nie zginął. Skoro tak powiedział im ich przywódca musiała to być prawda. I zamierzał ją przyjąć. Słuchał w skupieniu kolejnych słów, które padały w ciszy komnaty i podobnie jak reszta nie zamierzał o nic pytać. Rozumiał wszystko, nie było sensu się dopominać. Zresztą jeśli ktoś bardzo by chciał zostać skrócony o jakąś część ciała mógł ryzykować. Jemu się nie spieszyło. Nie miał też powodu, by wychodzić przed szereg. Czekał oparty o swoje krzesło na koniec spotkania, który nadchodził. Najwidoczniej miał się on wydarzyć już teraz, gdy Riddle zaczął wstawać. Ale pewne dźwięki dobiegające zza drzwi przerwały mu tę czynność. Morgoth szybko zorientował się, że wszyscy się spięli. Najwidoczniej nikt na nikogo nie czekał. Podniósł się, instynktownie zaciskając dłoń na znajomym drewnie, które nie odstępowało go nigdy.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
39
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   30.03.17 12:40

W milczeniu wysłuchał rozkazów, które nie były kierowane do niego; nadchodziły zmiany: Czarny Pan nie chciał już okazywać łaski wszystkim - nic  w tym dziwnego, okazał ją przecież samemu Russellowi, który odwdzięczył się samobójczą zdradą. Wciąż nie mógł uwierzyć w jego głupotę - zmiotą go w pył zanim zdąży otworzyć usta i wytłumaczyć, że to nie do końca było tak, jak wszyscy myślą. Jego potędze nie należy się sprzeciwiać i każdego, kto to uczyni, czekać miała odpowiednia kara. A oni - uzyskiwali coś na kształt nobilitacji, zostając tymi, którzy nieśli jego słowo, siedmiu apostołów tego, którego imienia już nikt nie ośmielał się wymawiać. Chaos nadejdzie wkrótce. Dla niego był w stanie tolerować nawet obecność wilkołaka, który wszak pozostawał jego największym wrogiem: Samantha Weasley więcej niż raz pokazała, że potrafi być użyteczna - na szczęście i tym razem to nie on musiał z nią pomówić.
Powoli obrócił głowę ku drzwiom i choć trzymał różdżkę nieprzerwanie na podorędziu, nie sięgnął po nią. Przez myśl mu nie przeszło, że ktokolwiek śmiałby przerywać spotkanie Czarnego Pana z wrogimi zamiarami; ostatnim razem spotkanie przerwał Percival, by znaleźć się w gronie obdarzonych jego protekcją. Być może - znów - był to ktoś oczekiwany? Craig? Dało się wyczuć gęstniejącą atmosferę, spięte mięśnie, jastrzębi wzrok wbijający się w drzwi. Milczał bez ruchu, on wiedział więcej.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
 

Ukryta Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Ukryta Komnata
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Biała Wywerna :: Piwnica-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17