Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ukryta Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ukryta Komnata   07.08.16 19:33

First topic message reminder :

Ukryta Komnata

O ukrytej komnacie w całej Wywernie wie tylko jedna osoba - właściciel przybytku i jego skrzat, który sekretu musi pilnować pod groźbą śmierci, jeśli piśnie choćby słowo niepowołanej osobie. Oprócz nich o pomieszczeniu wie Tom Riddle i ci z jego popleczników, którym zdecyduje się o nim powiedzieć. Pomieszczenie obłożone potężnymi zaklęciami nienanoszalnymi i wyciszającymi oddzielone od korytarze jest obrazem, który przedstawia atakującego węża. Strażnik otwiera przejście jedynie na hasło. Brzmi ono Morsmordre.
Komnata jest spora, wysoka, szczególnie jak na fakt, że znajduje się pod ziemią. Bogato zdobionych ścian i wygodnych krzeseł nie powstydziłaby się żadna szlachecka rezydencja. Na środku znajduje się masywny stół, który oświetlają ustawione w niewielkich odległościach świeczniki. U jego szczytu stoi duże drewniane krzesło obite skórą, znacznie większe niż inne, podobne ustawione przy dłuższych bokach. Świetna akustyka pomieszczenia pozwala usłyszeć nawet najcichszy szept. Jedynym źródłem światła w komnacie są świece ustawione na stole i duży żyrandol zwieszający się z sufitu. Sprawia to, że jasno jest jedynie w okolicach stołu, ściany, a już w szczególności kąty giną w mroku.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber http://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 http://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 http://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 http://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
1
16
0
0
0
28
1
1
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   30.03.17 21:07

Słuchałem w milczeniu ciągle czując widmo legilimencji w moim umyśle. Zwalczałem ból wpatrując się w stół przede mną, starając się skupić myśli na słowach Czarnego Pana. Walczyłem ze sobą przedzierając się przez nieprzyjemne pozostałości czytania myśli. Nikt, kto nie padł Jego ofiarą nie miał pojęcia, jak okropne jest to uczucie. Utrata kontroli, pełna bezradność, mimowolne odkrywanie największych sekretów i ból. A potem świadomość, że nie ma się przed tym jak obronić. Ale żyłem. To też swojego rodzaju sukces.
Nie odzywałem się, gdy padały kolejne rozkazy. To my będziemy kontaktować się od dziś z Rycerzami, którzy nie mieli na ramionach mrocznego znaku. To było mądre, szczególnie, gdy Czarnemu Panu zależało na zachowaniu anonimowości. Mieliśmy prawo czuć się dumni, dopuszczeni do tajemnicy, stanowiący trzon Jego planu. Narażeni też na jego gniew znacznie bardziej, o czym boleśnie się przekonałem. Miałem nadzieję, że niewymienienie mnie w kolejnych instrukcjach nie było związane z tym, co wyczytał w moich myślach, tym, ze był na mnie zły, że zawiodłem zaufanie. Konsekwencje wtedy będą nieco mniej przyjemne niż to, co stało się dzisiaj.
Podniosłem wzrok dopiero, gdy Czarny Pan wstał z krzesła dając jasny sygnał, że kończy spotkanie. Wtedy jednak do uszu moich jak i wszystkich zgromadzonych dobiegły odgłosy zza drzwi. Odgłosy, których nie powinno tu być. Odwróciłem się w ich kierunku czekając na to, czy niebawem poznamy ich źródło. A potem spojrzałem na Czarnego Pana wyczekując instrukcji.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Samantha Weasley
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t1176-samantha-weasley#8370 http://www.morsmordre.net/t1933-poczta-samanthy#27277 http://www.morsmordre.net/t1191-waz-lis-wilkolak http://www.morsmordre.net/f144-smiertelny-nokturn-16a http://www.morsmordre.net/t1568-samantha-weasley#15344
pomocnica Borgina i Burke'a
24
Zdrajca
Panna
prawdziwy lis
7
6
3
0
0
9
0 (50)
3 (53)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   31.03.17 0:53

Obraz rozsunął się, przejście zostało otwarte i wkrótce obie znalazły się w komnacie. Pamiętała ostatnie spotkanie. Siedziała tak blisko. Słyszała bezpośrednio Jego słowa, była naocznym świadkiem Jego potęgi i... Coś ukłuło ją w rękę... Pamiętała karę, jakiej uległ Samael. Przysięgę wieczystą. A teraz stała przed nimi wszystkimi. Musiała wyglądać tak żałośnie. Jej przybycie, przerywające spotkanie, mogło przynieść Weasleyównie cierpienie.
Widziała Go. Stał przy stole. Emanował czarną magią, dało się wręcz wyczuć Jego aurę. Stworzony był do największych czynów, do zaprowadzenia ogromnych zmian. A oni, wszyscy ci siedzący wzdłuż stołu, którzy tak jak i Samantha, pragnęli mu służyć jak najlepiej – teraz w zaniepokojeniu spoglądający w jej stronę, mając różdżki w gotowości – byli jedynie tłem dla Jego wielkości.
Zaschło jej w gardle. Ale przecież po wtargnięciu do komnaty, nie mogła jedynie stać, nie podać żadnego powodu. Nie powinna odzywać się bez Jego polecenia. Ale nie powinna także znaleźć się w tym miejscu bez zaproszenia. Nie pamiętała już nawet, że Giovanna była tuż obok niej. Wszystko zniknęło, była tylko ona, On i informacja do przekazania.
Pokornie pochyliła głowę, a jej dzikie, rude włosy zasłoniły jej twarz. Cokolwiek miało się stać po tym, będzie tylko ratunkiem od tej przeraźliwie stresującej sytuacji.
- Błagam o wybaczenie, Czarny Panie. – wydusiła w końcu – Grozi nam niebezpieczeństwo. Zostaliśmy zaatakowani, ktoś przełamał zaklęcia ochronne i wtargnął do Białej Wywerny. Barman zniknął bez śladu. Ktoś musiał dowiedzieć się o naszym spotkaniu. Byłyśmy jedynymi, które znały drogę do tej komnaty i... Reszta zmaga się z intruzem w sali głównej. Udałyśmy się tutaj, gdy tylko była szansa. Uznałyśmy za obowiązek poinformować Lorda o ataku. – wypuszczała z ust słowa, nie wiedząc już za jakie przyjdzie jej odpokutować.
Oblała się potem. Jej dłonie zrobiły się lodowate. Nie patrzyła na Niego, bała się. Ale przekazała informację.
Teraz dowie się czy uczyniły mądrze przychodząc tu.


Powrót do góry Go down
Giovanna Borgia
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t2539-giovanna-maddalena-borgia http://www.morsmordre.net/t2576-poczta-giovanny http://www.morsmordre.net/t2567-sono-italiano-parlo-italiano http://www.morsmordre.net/f252-pokatna-37-2
Pianistka, kobieta biznesu
28
Czysta
Panna
Come due uccelli da ammazzare,
piuttosto che tornare giù.
5
20
0
0
0
10
1
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   01.04.17 0:01

Morsmordre. Słowo wyślizgnęło się z ust rudowłosej towarzyszki Borgii, gdy Włoszka obejrzała się jeszcze raz na znajdujące się za ich plecami schody. Cokolwiek działo się na górze - czas uciekał. Spojrzała znów na wprost, czekoladowymi tęczówkami przeskakując po zgromadzonych sylwetkach, nie zatrzymując się jednak ani na Ramseyu, ani na Tristanie, ani na Deirdre. Gdy przyszło jej dojść do Niego szybko skłoniła się z pokorą, czując przyspieszający rytm serca. Teraz zważy się ich los.
- Czarny Panie - powiedziała z czcią w głosie naznaczonym włoskim akcentem, nie odważywszy się podnieść wzroku. Nie dała rady jednak powiedzieć nic więcej, gdyż Samantha podjęła monolog. Giovanna stała ze wzrokiem spuszczonym, z pochyloną głową niczym rzymska rzeźba pokutującej za swe grzechy przed Jowiszem, czekająca na werdykt. Chwile dłużyły się nieznośnie, ich obecność tutaj wżynająca się w świadomość Borgii niczym idealnie ostry sztylet w ciało. Giovanna była w stanie skupić się tylko na swoim oddechu i jedynym dźwięku wypełniającym komnatę - głosie Weasleyówny. Gdy ta skończyła Borgia zebrała się w sobie by również przemówić.
- Wcześniej pod drzwiami pojawiła się również Daphne Rowle, powołując się na Tristana - zaczęła. - Chwilę później sala skąpała się w mroku, a nas zaczęła ogarniać dziwne niemoc. Po jej przełamaniu ruszyłam z Samanthą żeby nie zostawiać jej bezbronnej, Panie - dodała swoje uzupełnienie do historii, czekając teraz na to, co nastąpi, nadal skupiona na miarowym oddychaniu.
Iustitia kładła już ciężar ich czynów na szalę, a tylko Czarny Pan znał werdykt: co przyniesie im wtargnięcie do ukrytej komnaty?


Powrót do góry Go down
Czarny Pan
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/f303-piwnica http://www.morsmordre.net/f303-piwnica
Czarnoksiężnik
30
Półkrwi
Kawaler
Ja, który zaszedłem dalej niż ktokolwiek inny na drodze do nieśmiertelności...
99
99
99
99
99
99
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   02.04.17 2:27

W momencie, w którym wejście do ukrytej komnaty otworzyło się, dobiegły do niej przytłumione wciąż odgłosy odbywającej się wyżej walki. Czarny Pan nawet nie drgnął, gdy do wnętrza wsunęły się dwie kobiety; zastygł, stojąc przed krzesłem, z którego podniósł się przed sekundami. Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać z uwagą wyłapywał padające słowa, lokując lodowate spojrzenie na mówiącej Samancie. Następnie wysłuchał Giovanny - gdy ta przywołała imię jednego ze Śmierciożerców, powiódł chłodnym, przeszywającym wzrokiem ku Tristanowi. Zanim się odezwał, znów zapadło milczenie - zdawało się trwać wieki i uwydatniać wszystkie słowa, które zdążyły paść. Ciszę przerywały jedynie niewyraźne dźwięki walki - trzaski, stukoty, inkantacje - dobiegające z góry.
- Bezbronna - powtórzył po Giovannie, znów taksując Samanthę przenikliwym spojrzeniem. - Bezbronna niczym nasi Rycerze Walpurgii niepotrafiący stawić oporu. - Podążał oczami dalej, zatrzymując je na twarzach wszystkich zgromadzonych; władczość skryta w źrenicach wyraźnie wymuszała na nich opuszczenie głów. - Jak sądzisz, Ramseyu, czy potrzebni są nam bojaźliwi słudzy niezdolni do walki? - Jego głos pozostawał zimny, potężny, śmiertelnie poważny, naznaczony nawet piętnem gniewu. - Tacy, który decydują się wtargnąć na obrady, na które nie mają wstępu, i zakłócić ich przebieg? - Raz jeszcze urwał, by spojrzeć ostro na stojące przy obrazie Samanthę i Giovannę.  - Czy do nielojalnych zdrajców dołączyć ma grono nieudaczników i charłaków? - Przedłużająca się przerwa zdawała się druzgotać zmysły, wypierać z płuc powietrze. Długo nie zabierał głosu - a gdy znów to uczynił, zwracał się bezpośrednio do kolejnych Śmierciożerców. - Deirdre, Vitaliju, co byście teraz uczynili? - Jego spojrzenie wyczekiwało odpowiedzi.

| Kość: link. Kary do rzutów: Ramsey: -14 (-15), Samael: -15, Vitalij: -8 (-18). Na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler

Sit tibi terra levis

10
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   02.04.17 3:28

Któż mógł ośmielić się przerwać to spotkanie? Komu życie było niemiłe, kto posiadał w sobie tyle zuchwałości i lekkomyślności, by zjawiać się w ukrytej za obrazem komnacie, gdzie Czarny Pan przemawiał do swych Śmierciożerców? Z pewnością nie spodziewał się ujrzeć Giovanny i Samanthy. Utkwił w nich wzrok, nie ośmielając się spojrzeć na Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, by ujrzeć jego gniew. Zaskoczyły go również przyniesione przez kobiety wiadomości. Daphne Rowle, która przygnała za sobą kłopoty, powołująca się na Tristana nie mogła przynieść mu chluby i powodu do dumy. Zostaliśmy zaatakowani nie brzmiało wcale groźnie. Te słowa rozbrzmiewały w jego uszach jak kiepski dowcip, spalony żart, z którego nikt się nie śmieje, i o którym każdy od razu pragnie zapomnieć. Byli czarnoksiężnikami, nie bandą pierwszoroczniaków, którzy cichcem spotykają się w karczmie, by po kryjomu wypić kilka łyków kremowego piwa. Byli bezwzględni, okrutni i zdolni, co udowodniły ich próby. Tymczasem piętro wyżej prawdopodobnie odbywała się właśnie jakaś krwawa masakra z udziałem innych popleczników Czarnego Pana. Byli słabsi? Głupsi? Bardziej niedołężni, nie potrafiąc poradzić sobie z intruzem lub nawet całą armią nieproszonych gości? Czy naprawdę mieli z tym problem tak wielki, że obie zdecydowały się przerwać Czarnemu Panu? Ktokolwiek wkroczył do Wywerny tej nocy znalazł się tu w niewłaściwym momencie. Gdy tylko Giovanna skończyła mówić na kilka sekund przymknął oczy, by po chwili spojrzeć na Tristana. Chodziły pogłoski, że miał niebywały talent do tępienia szkodników. Być może będzie miał okazję ich czegoś nauczyć.
Kiedy zimny, mrożący krew w żyłach głos Czarnego Pana wypowiedział jego imię, wbił wzrok w blat przed sobą, pochylając nisko głowę.
— Nie, mój panie — odpowiedział krótko i bez wahania. Nie było innej odpowiedzi. Nie byli potrzebni bojaźliwi i niezdolni do walki. Bezużyteczni, słabi i bezbronni. Wypuścił cicho powietrze z płuc, nie myśląc o tym, co spotka Samanthę i Giovannę lada moment.




The moon is my sun. The night is my day.
Blood is my life and you are my prey
Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Panna

my ashes
become
steel


9
10
0
0
0
37
2
0
Czarownica
and i am in love with being queen

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   02.04.17 11:37

Nie miała pojęcia, kto odważyłby się wkroczyć do Ukrytej Komnaty, dlatego też nie poczuła zdziwienia, gdy w pomieszczeniu znalazły się dwie kobiety. Giovanna i Samantha, wyraźnie przestraszone i...wykazujące się skrajną głupotą. Przerwanie Czarnemu Panu w spotkaniu, przynosząc wiadomość o żałosnym poczynaniu reszty Rycerzy - czego się spodziewały? Troskliwego przyjęcia? Deirdre aż wzdrygnęła się wewnętrznie, słuchając pokornej relacji z wydarzeń, rozgrywających się piętro wyżej. Zostali zaatakowani. Przez kogo, nokturnowych mętów, używające plugawych i niecelnych zaklęć? Magiczną policję, która raczej nie zapędzała się w te londyńskie zaułki? Z trudem wyobrażała sobie grono czarnoksiężników, w większości doświadczonych mężczyzn, nie potrafiących stawić czoła przeciwnikowi. Sprowadzonemu tutaj, przypadkowo bądź nie, przez...znajomą Tristana? Nie zerknęła na Rosiera, będąc zbyt spiętą, by obdarzyć go zdziwionym spojrzeniem. Nie miała jednak czasu ani chęci zastanawiać się nad tym, kogo obejmuje swoją protekcją, bowiem mrożąca krew w żyłach cisza została ponownie przerwana przez Czarnego Pana. Nie poruszał się z miejsca, stał w pół kroku, blada dłoń zaciskała się na oparciu wysokiego fotela i Tsagairt nie ważąc się podnieść wzroku wyżej, skupiona jedynie na pohamowaniu strachu, utrudniającego skupienie się na czymś więcej poza  cichym, lodowatym tonem, wróżącym coś gorszego od niezadowolenia, i własnym, głośno bijącym sercu.
Gdy usłyszała swoje imię, wzięła długi, cichy oddech, przesuwając spojrzenie jeszcze niżej; nie śmiała spojrzeć mu w oczy nawet wywołana do odpowiedzi. Nie odpowiedziała od razu, przez nieznośnie długie sekundy próbując zebrać myśli, w czym nie pomagały stukoty i odgłosy toczonej ponad nimi walki. Starcia z tajemniczymi przeciwnikami, z którymi Rycerze widocznie nie potrafili sobie poradzić. Nic dziwnego; Samantha pojawiła się w Wywernie bezbronna, może i inni uznali, że to urocze, przyjacielskie spotkanie przy ognistej? Nie wiedziała, co dokładnie działo się w głównej sali, ale skoro Rycerze nie radzili sobie z wyparciem przeciwników, czy należało im pomagać? Co jednak z solidarnością, przez której brak zostali przed chwilą skarceni, i co ważniejsze: co z nieudacznikami, posiadającymi informację i mogącymi zaszkodzić sprawie?
- Tchórze i nieprzydatni, żałośni słudzy powinni ponieść zasłużoną i surową karę, panie- odpowiedziała cicho, ale pewnie, nie pozwalając niepokojowi zapanować nad swoim głosem, jeszcze pozbawionym drżenia. - Zwłaszcza ci, którzy nieudolnie stają do walki lub jej unikają - dodała, ciągle wpatrzona w ciemny blat stołu. Czy dziś także spłynie czyjąś krwią? Krwią Giovanny? W innej sytuacji ta wizja przyniosłaby jej wiele radości, ale obecnie czuła tylko strach.- Pozostawienie reszty samym sobie może wiązać się z ryzykiem, skoro nie potrafią wprawnie się obronić, mogą też zapomnieć o milczeniu i całkowitym poświęceniu dla naszej sprawy, panie - zakończyła pokornie, odnosząc się jeszcze do Rycerzy, walczących ponad nimi. Dlaczego nie wymordowali atakujących ich nieznanych osobników? Z kim mieli do czynienia? Wiedziała, że jej zdanie nie ma większego znaczenia i chociaż z pogardą myślała o dających się zaskoczyć Rycerzach, to pomoc im wydawała się jej najrozsądniejszym wyjściem, którego jednak nie śmiała otwarcie sugerować. Pochyliła głowę jeszcze niżej, z pokorą i w milczeniu czekając na sugestię Vitalija, mającą przerwać morderczą ciszę.





clearly out of body experience interferes and dreams of flying i fit nearly surrounds me though i get lonely interia creepsmoving up slowly
x




Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
14
18
11 (11)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   02.04.17 17:45

Nikt nie zareagował gwałtownie na hałasy. Wszyscy jedynie czekali, wpatrując się uważnie we wspomniane wcześniej miejsce, gotowi na każdą możliwość. Morgoth wiedział, że nikt nie zaznajomiony z sekretem obrazu nie mógł tu wejść, ale czy istniało przejście, którego nie dało się sforsować? Chyba wszyscy znali odpowiedź na to pytanie. Zaraz jednak okazało się, że to nie był żaden intruz. A przynajmniej nie we wrogim sensie. Yaxley póki co stał dalej, obserwując całe zajście. Zmarszczył brwi, widząc odpowiedzialnych za przerwanie im zebrania. Weasley? Nie zwracał na nią wcześniej uwagi, ale słowa Czarnego Pana jedynie upewniły go w jego podejściu do wilkołaka. Gdy zaczęły mówić razem z Giovanną, słyszał jedynie dużo słów, a informacje na samym końcu. Powoli z powrotem zajął swoje miejsce, wbijając spojrzenie w nieistniejący punkt, słuchając każdego zdania, które padło w komnacie. Kto mógł ich zaatakować? I czym był naprawdę tak groźnym przeciwnikiem, na jakiego kreowała go rudowłosa? Tak szybko oceniły jego siłę? Zastanawiał się nad tym czy Riddle zamierzał jakkolwiek zareagować, jeśli chodziło o ostrzeżenia dwóch kobiet z szeregów Rycerzy. Czy nie były one w tej chwili bardziej niepokojące niż kara za wtargnięcie na ich zebranie? Milczał jednak ufając, że mężczyzna stojący przy szczycie stołu wiedział najlepiej co robić. Może pokazanie braku zaparcia i stanięcia w obliczu niebezpieczeństwa, o którym wspominały nie było aktualnie wcale drugorzędną sprawą? Może ich umknięcie z pomieszczenia, gdzie znajdowali się inni poplecznicy Voldemorta, miało sprowadzić na Śmierciożerców coś poważniejszego niż wszyscy podejrzewali? Na razie mógł jedynie przysłuchiwać się rozlegającym się głosom, ale równocześnie nie przestawał nasłuchiwać odgłosów dochodzących ze strony, z której przybyły obie kobiety.




Thus he came alone to Angband’s gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat.
And Morgoth came

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
35
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   03.04.17 1:39

Wpierw zamarł, kiedy usłyszał swoje imię w podobnym kontekście, później przeniósł wzrok na Giovannę, całkowicie ignorując Samanthę, by w końcowym rozrachunku poczuć na sobie lodowaty wzrok Czarnego Pana - ukorzył się przed nim w milczeniu, chcąc przekazać, że niewiele z tego pojmuje. Zawiadomił Daphne Rowle o tym spotkaniu, nieobecność w Anglii wyłączyła ją z aktywności wśród rycerzy, lecz wiedział, że pozostawała wierna sprawie - i to nie ona wypuściła informację, był o tym przekonany. Nie spodziewał się jednak, że z jej przybyciem pojawią się podobne cyrki, ani - tym bardziej - że z ich okazji komukolwiek przyjdzie do głowy się na niego powoływać. Niebezpieczeństwo, intruz, nie docierały do niego żadne słowa; jego lewa dłoń powędrowała do skroni, którą mocno przetarł kciukiem, wspierając o nią głowę w geście załamania. Na krótko, kiedy tylko w pomieszczeniu rozległ się głos tego, którego imienia nie miał odwagi wymówić, wyprostował się, w milczeniu ściągając wzrok w dół.
Nie, bojaźliwi poplecznicy nie byli Czarnemu Panu potrzebni. A lady Rowle nie była bezbronna - przecież ją znał. Nikt z nich nie był, posiadali najpotężniejszy z oręży: czarną magię. Na krótko uchwycił spojrzenie Ramseya, rozumiejąc jego spokój - i wierząc, że nikt nie jest w stanie im tutaj zagrozić, byli zbyt silni. W każdym razie nic z zewnątrz  - bo on wciąż mógł zrobić wszystko i tylko uśmiech fortuny mógł uchronić ich przed jego gniewem; ten rodzaj lęku wciąż złowieszczo wyglądał przez jego ramię. Nie, ci, którzy nie byli tutaj proszeni, nie powinni się tutaj zjawiać. A one proszone nie były. Podobnie zresztą jak ów śmieszny intruz - kornie czekał na znak, wierząc, że ten się pojawi. W odpowiednim czasie.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   03.04.17 12:23

Odgłosy walki wciąż pozostawały słyszalne - dźwięk wręcz narastał, jakby bijatyka przybierała na intensywności, a zgromadzeni w Wywernie Rycerze nie szczędzili intruzom przykrych zaklęć. Przynajmniej taką żywił nadzieję; rozwianą w nieprzyjemny (acz nie do końca zaskakujący) sposób przez żałosne tłumaczenie Samanthy. Również nieproszonej, choć zjawiła się przed obliczem Czarnego Pana z raczej niezbyt przydatnymi i w dodatku skąpymi informacjami, oczekując... pochwały? Avery powstrzymał się przed prychnięciem i pozostał cichy, wiedząc, że niemądrze jest skupiać na sobie uwagę Lorda Voldemorta, zwłaszcza, jeśli jest on niezadowolony. Jego gniew, dobrze wyczuwalny, wibrujący w niskim, złowróżbnym tonie głosu zwiastował duże nieprzyjemności. Dla nich. Jego słudzy okazali się żałośnie słabi, nieudolnie, bezużyteczni. Równie dobrze mogliby być więc martwi, przynieśliby wówczas tyle samo pożytku. Uważnie wysłuchał monologu psiny, wzbogaconego o uroczą włoską opowiastkę z ust Giovanny. A sądził, że wykazuje ona więcej rozsądku ponad proste kobiety; najwyraźniej się mylił, a Borgia uznała za wyśmienity plan zakłócenia spotkania Śmierciożerców, chociaż bezpośredni kontakt z Czarnym Panem (zazdrościła?) przeznaczony był wyłącznie dla najwierniejszych. Takich jak... kurewka z Wenus, o zaskakująco rozsądnym umyśle, właściwie werbalizując wszystkie myśli Avery'ego. Samael jednak nie zabrał głosu, pozostając nieporuszony na swym krześle, z napięciem oczekując na werdykt Czarnego Pana, jakby miał dotyczyć i jego. Kto wie, może szczęście się do niego uśmiechnie i kiedy już posprzątają po Rycerzach, dostaną pozwolenie na odrobinę zabawy. Umocnienie morali i solidarności wśród najlepszych oraz krótka pokazowa lekcja dla nieposłusznych. Czyżby zapomnieli już, z jaką lekkością Lord Voldemort rozdzielał kary, nawet wśród tych, którzy mu się przysłużyli? Był tego najdoskonalszym przykładem, chociaż usilnie starał się zerwać ze swoim niedopuszczalnym zachowaniem i o nim zapomnieć. Odkupił swoje winy, odpokutował (nie ranami i krwią, a wzorową służbą), by znowu znaleźć się w łasce Czarnego Pana. Obecnie... ulatniającej się w zastraszająco szybkim tempie: z aury Riddle'a emanował wyłącznie gniew oraz zawód, niebezpieczny dla nich, niebezpieczny dla każdego, kto w tej chwili przebywał blisko niego.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   03.04.17 21:48

Intruzi prosili się o tragedię, niezależnie od tego, jak ambitnie wbijali spojrzenie w posadzkę i jak pokornie tłumaczyli swoje wtargnięcie na spotkanie za zamkniętymi drzwiami. Może w lepszym oświetleniu dałoby się dojrzeć to, że brwi Avery’ego drgnęły nieznacznie ku górze w dość powściągliwym wyrazie zdumienia (ile jeszcze niespodzianek szykował dla niego ten wieczór? może już powinien uznać limit zdziwienia za wyczerpany i przyjmować wszystko z całkowitym zobojętnieniem?), gdy rozpoznał wchodzące do komnaty kobiety - i gdy usłyszał ich słowa. Piękne, wielkie, nakazujące zastanowić się nad tym, czy dramatyzm wypowiedzi był domeną kobiecą, czy poziom wyżej faktycznie rozgrywały się sceny dantejskie, bezlitośnie objawiające nieudolność tych, którzy pragną oczyścić świat ze skaz, a nie są w stanie nawet obronić zawszonego baru - pomimo całego arsenału znanych im wymyślnych klątw, tylko czekających na użycie. Słyszał dobiegające z góry odgłosy walki, lecz wciąż nie mógł tego zrozumieć - wdarcie się do miejsca spotkań wzrastającej w siłę grupy czarnoksiężników w momencie trwania takiegoż winno się przecież skończyć szybko i boleśnie dla nieszczęśnika, który uznał zwiedzanie Wywerny za dobry pomysł. Ktoś wpadł w gniazdo żmij, jakim więc cudem wciąż był w stanie zaczerpnąć kolejny oddech? Do całej układanki dochodziła jeszcze marnotrawna Daphne, ciągnąca za sobą same problemy - czego więcej spodziewać się po Rowle? Nim zdążył w myślach po raz setny przyznać swoim przodkom rację co do negatywnych stosunków z lordami Cheshire, Czarny Pan zabrał głos, skupiając na sobie całą jego uwagę. Słuchał uważnie, nie potrafiąc się nie zgodzić i wyczekując rozwoju wypadków. Lodowaty głos i wibrujące gniewem słowa; mógłby przysiąc, że temperatura w pomieszczeniu spadła o parę stopni w zaledwie kilka sekund, nie miał jednak złudzeń: to, że Czarny Pan pytał o zdanie kolejnych Śmierciożerców, nie zmieni losu Weasley i Borgii - decyzja została już podjęta, a pytania skierowane w ich stronę - kolejnym testem. Oby poszedł im lepiej niż poprzedni.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Samantha Weasley
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t1176-samantha-weasley#8370 http://www.morsmordre.net/t1933-poczta-samanthy#27277 http://www.morsmordre.net/t1191-waz-lis-wilkolak http://www.morsmordre.net/f144-smiertelny-nokturn-16a http://www.morsmordre.net/t1568-samantha-weasley#15344
pomocnica Borgina i Burke'a
24
Zdrajca
Panna
prawdziwy lis
7
6
3
0
0
9
0 (50)
3 (53)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   04.04.17 0:55

Co się stało, to się nie odstanie. Praca dla Czarnego Pana polegała zawsze na ryzyku, podejmowaniu ciężkich decyzji o ogromnych skutkach. Samantha Weasley nie słynęła ze szczęścia i dobrych wyborów.
Jakie były szanse na to, że gdyby została w głównym pomieszczeniu i nie poinformowała Czarnego Pana o zajściu, ten nie ukarałby Rycerzy za nie przekazanie informacji o zagrożeniu. Skąd miała wiedzieć kiedy skończy się spotkanie, jak silny jest przeciwnik, ilu ich jest. Czy mogła zaryzykować pozostanie w centrum bitwy, by pobrać większą ilość informacji? Skąd mogła wiedzieć czy intruzi nie wzywają posiłków? Dlaczego także Rycerze nie mogli w takim razie ich wezwać?
Musiała postawić wszystko na jedną kartę. Nie istnieją półśrodki. A Czarny Pan był nieprzenikniony. Nie można było przewidzieć czy wpadnie w furię dowiadując się, że dwie Rycerki przerwały spotkanie, by poinformować o ataku na miejsce zgrupowania, czy wpadnie w nią, dowiadując się wszystkiego po fakcie. Pewne było tylko to: wszyscy się z Nim zgadzali, nienawidzili tych, których nienawidził On, a Jego furia była straszliwym, jednak pięknym pokazem Jego ogromnej potęgi.
Stała teraz, jak zbity pies, chociaż jeszcze nie doświadczyła kary. Obok stała Giovanna. Obie użyły chyba niewłaściwych słów. Błędy zostały popełnione, a ich, nie tak dobre (przynajmniej w przypadku Weasley) imiona splamione. Samantha czekała na lincz. Wiedziała dobrze, że kara jej nie ominie. Widziała... Pamiętała, co stało się Samaelowi. I w tym momencie nie była pewna czy wolała zwyczajnie umrzeć z ręki swojego pana, czy podlec okrutnej karze. Czymże jest wprawdzie śmierć. Jeżeli nie była przydatna swemu panu, nie miała tak naprawdę powodu do życia. To tylko od Niego zależało, On decydował, czy będzie mu jeszcze kiedykolwiek potrzebna.
Wrócił stan apatii. Acedii... Wszystko zależało od Czarnego Pana. Chciała mu służyć, zawsze robiła wszystko, by go nie zawieść, jednak po tym paśmie porażek, złych wyborów uświadomiła sobie, że chyba nie jest zbyt pomocna.
Przepraszam... Błagam o wybaczenie... Czarny Panie...
Tylko myślała. Zrobiła się cała blada, a jej lodowate ręce lekko drżały. Pot ściekał z czoła. Zupełnie jakby momentalnie dostała śmiertelnej gorączki. Głowę wciąż miała schyloną, więc nie było widać jej oczu, obserwujących teraz posadzkę komnaty. Były jakby puste, płytkie. Suche. Nie wydawała żadnego dźwięku, już i tak za dużo powiedziała.
To nic nowego.
Zawsze wszystko zależało od Niego.


Powrót do góry Go down
Giovanna Borgia
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t2539-giovanna-maddalena-borgia http://www.morsmordre.net/t2576-poczta-giovanny http://www.morsmordre.net/t2567-sono-italiano-parlo-italiano http://www.morsmordre.net/f252-pokatna-37-2
Pianistka, kobieta biznesu
28
Czysta
Panna
Come due uccelli da ammazzare,
piuttosto che tornare giù.
5
20
0
0
0
10
1
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   04.04.17 22:16

Przeczuwała, że właśnie tak będzie. Nie ważne jaki krok zostanie podjęty, ostatnie słowo oceny należy zawsze do Niego. Borgia już miała pewność, ze nie powinna była tu przychodzić. Jej w miarę szlachetne pobudki, które popchnęły ją sprowadzenia pomocy, ściągnęły na jej głowę tylko i wyłącznie gniew Czarnego Pana. A z gniewem tym szła zguba. Mimo wszystko była tutaj, powiedziona nagłym impulsem, by nie zostawiać Samanthy samej. Siedziały w tym razem i razem z tego wyjdą... nie ważne w jakim stanie. Nie garbiła się - stała prosto, spojrzenie wbijając w posadzkę, a ta postura zabierała całą energię na jakiekolwiek akcje, które mogłaby teraz podjąć. Oddychała powoli, zmrożona padającymi słowami i oczekiwaniem na to, co się stanie, gdy wszystkie już zostaną wypowiedziane. Gdy usłyszała głos Ramseya nawet nie drgnęła, nadal przypominając zatrzymaną w czasie figurę. Nie ruszyła się też choćby o cal, gdy przemówiła Deirdre. Borgia czuła pustkę. Było jej już wszystko jedno. Dzisiaj zawiodła, co będzie po jej zapewnieniach, że jutro będzie lepiej? Nikt nie wiedział, co było jutro. Odgłosy walki dobiegające z góry dobitnie świadczyły o tym, że ktoś może nie dojrzeć wschodu słońca. Borgia, jakkolwiek oddana sprawie, nie wypierała ze swojej świadomości tego, że jako marny pył którym byli, popełniali błędy. Mogli za chwilę też popełnić je ci, którzy miotali w siebie zaklęciami piętro wyżej. Czas upływał, a ona była zdolna tylko nieruchomo stać i czekać, spokojna tylko z wierzchu. Serce biło jej w piersi szybko sprawiając, że zaczynało robić się jej gorąco. Czas się dłużył, sekunda po sekundzie - nieubłaganie jednak mknął do przodu.


Powrót do góry Go down
Czarny Pan
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry http://www.morsmordre.net/t3051-r-tom-riddle#50095 http://www.morsmordre.net/f303-piwnica http://www.morsmordre.net/f303-piwnica
Czarnoksiężnik
30
Półkrwi
Kawaler
Ja, który zaszedłem dalej niż ktokolwiek inny na drodze do nieśmiertelności...
99
99
99
99
99
99
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   05.04.17 23:47

Czarny Pan znów powiódł spojrzeniem po zgromadzonych przy stole Śmierciożercach, w uwadze słuchając ich słów. Swoją mimiką ani gestykulacją nie zdradzał żadnych emocji; pokręcił powoli, w nieznacznym stopniu głową, ale jego intencje pozostawały nieodgadnione. Przeszył wzrokiem Samanthę i Giovannę, jakby ważąc ich losy na niewidzialnej szali; popatrzył jeszcze na Vitalija, który nie zabrał głosu i Tristana, w którym Giovanna dostrzegała źródło nieszczęścia, jakim okazał się niespodziewany atak.
- To koniec spotkania - odezwał się w końcu chłodno, niespiesznym ruchem wyciągając różdżkę i w milczeniu przyglądając się jej ciemnemu drewnu. Stojąc tak, emanował potęgą - a potem przeniósł spojrzenie na swoich popleczników. - Odejdźcie stąd, Śmierciożercy, dzisiaj Biała Wywerna spłynie krwią tych, którzy śmieli zakłócić nasz spokój. - A mówiąc to, wyszedł zza obitego skórą krzesła i począł wolno kroczyć w kierunku wyjścia z pomieszczenia - w stronę Samanthy i Giovanny. - Nie radziłbym pozostawać wam w Wywernie - dodał jeszcze w stronę swoich najbliższych sług noszących Mroczny Znak, po czym zatrzymał spojrzenie przeszywających oczu najpierw na Samancie, a potem na Giovannie. - Wam również. - I powiedziawszy to, wykonał szybki gest dłonią dzierżącą różdżkę. Rozległ się świst towarzyszący teleportacji; kobiety poczuły mocne szarpnięcie w okolicy żołądka, a potem zniknęły - nie miały pojęcia, dokąd trafią. Wokół Czarnego Pana zaczął kłębić się czarny dym - ten sam dym, który towarzyszył umiejętności, jaką Rycerze posiedli dzięki swojemu Panu. Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać również zniknął, pozostawiając Śmierciożerców w samotni.

| Samantha, Giovanna, wkrótce otrzymacie prywatną wiadomość związaną z waszą teleportacją.

Kary do rzutów: Ramsey: -14 (-15), Samael: -15, Vitalij: -7 (-17).


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#41807
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
20
30
0
0
0
35
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   06.04.17 0:03

Nie powiedział nic więcej. Nie szedł za myślą Giovanny, choć Tristan poczuł na sobie jego lodowaty wzrok; korzył się wciąż - nie unosząc głowy, nie rzucając wyzwania, nie broniąc czegoś, czego nie miał zamiaru dokonać. Brak emocji na jego twarzy budziły jedynie obawy; nie potrafił odgadnąć jego myśli - ani co gorsza zamiarów. Wizja, jakoby miał zostać obarczony odpowiedzialnością, była absurdalna - ale napawała go przerażeniem, które nieprzyjaznym chłodem otulało całe jego ciało. Ani Samantha ani Giovanna nie podniosły już głosu, oni wszyscy - oczekiwali na jego decyzję.
Uniósł lekko wzrok, kiedy Czarny Pan zarządził koniec spotkania; jego postać, jego wzrok, jego różdżka nawet, budziły szacunek, jakiego jeszcze nigdy dotąd nie wzbudził w nim nikt. I nakazał im odejść - pozostawiając jedynie przedsmak tego, co miało się dopiero narodzić. Chciał walczyć. Chciał pójść za nim i w jego imię przelać krew domniemanych intruzów - ale jego rozkaz pozostawał rozkazem. Cenił ich: więc ich ostrzegł. Cenił ich, więc kazał im stąd wyjść. Natychmiast. Nie mógł mieć wątpliwości co do tego, jak wiele Czarny Pan potrafi - i jak wiele mógł dokonać. Giovanna i Samantha zniknęły, on również; Tristan pochylił głowę - jak słudze przystaje - nim dobył czarnoksięskich mocy, z pragnieniem rozmycia się w smolistej mgle - najprostszej drodze ucieczki z tego miejsca. Najszybszej zarazem - gdziekolwiek był w tym momencie Czarny Pan, realizował już swoje plany. Nieprzerwanie towarzyszył mu lęk, lęk zmieszany z żalem i fascynacją: że nie będzie świadkiem narodzin jego prawdziwej potęgi - prawdziwej, bo wreszcie okazanej światu.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryta Komnata   06.04.17 0:03

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : rzut kością


'k100' : 26


Powrót do góry Go down
 

Ukryta Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Ukryta Komnata
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Biała Wywerna :: Piwnica-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17