Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sypialnia Raidena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Sypialnia Raidena   07.08.16 21:21

First topic message reminder :

Sypialnia

Miejsce w stu procentach należące do pierworodnego syna byłych właścicieli domu. Centrum pokoju stanowi staroangielskie łóżko stylem nawiązujące do epoki wiktoriańskiej. Zaraz obok stoi ciężkie krzesło z mahonia obite zielonym materiałem. Zagracone w sposób przyjemny dla oka, oddaje charakter zamieszkującego pomieszczenie. Kraciasta pościel przypomina o słabości do szkockiej kultury. Pokój posiada dwa większe okna, a jedynym nienaturalnym źródłem światła jest lampka nocna.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 31.08.16 15:50, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   31.08.16 2:01

The member 'Mistrz gry' has done the following action : rzut kością


'k100' : 54


Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   31.08.16 3:07

Obudziła się, o dziwo, na łóżku, otulona miękką pościelą. Wyczuwała obok siebie ciepły bok Cartera, który nadal smacznie spał. Westchnęła cicho wiedząc, że to wszystko dobiega końca. Oczywiście, że nadal mieli czuć to przyciąganie do siebie, po prostu nie powinni mu więcej ulegać. Nie powinni nigdy mu ulegać, ale widać było jak im poszło.
Przeciągnęła się i przyjrzała swojej skórze, na której widniało kilka dodatkowych siniaków oraz bladych śladów ugryzień. Uśmiechnęła się do siebie leniwie, wiedząc, że plecy Raidena zdecydowanie mają się gorzej. Była pod wrażeniem tego, jak łatwo zburzył jej mury i wszedł do jej życia z butami, ale nie mogła ukrywać, że sama tego chciała. To była wspólna decyzja, nawet jeśli nie mieli wspólnej przyszłości. Wiedziała, że niedługo znów wskoczy w swoje buty i zamknie się za tą maską obojętności przywdziewaną każdego ranka. Nie zamierzała nawet budzić Cartera. Napisała mu krótko notkę z podziękowaniami, na pewno zbyt sztywną jak na jego gust i zebrała kawałki swojego ubrania rozrzucone po domu. Starała się poruszać jak najciszej i mieć nadzieję, że Sophia nie wróciła do domu, nie mówiła jej nigdy o tym, że miała przyjemność poznać jej brata, ale usprawiedliwiała ją krótkość tej znajomości. Zapiąwszy swój pokrowiec na różdżkę rozejrzała się jeszcze raz po jadalni, w której to wszystko się zaczęło i wiedziona jakimś dziwnym impulsem pozbierała też rzeczy Raiden, które później poskładała. W pewien sposób było to zamknięciem tej przygody, usunięcie wszelkich śladów jej obecności. Poprawiła pelerynę i westchnęła cicho. Później opuściła budynek i teleportowała się do rodzinnego domu.
|zt x2


Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   07.01.17 22:38

Nie mogła zrobić nic więcej, jak podreptać za nim posłusznie. Nawet nie uniosła brwi widząc ile jedzenia Carter zabrał ze sobą, znała go na tyle by wiedzieć, że był w stanie pochłonąć nawet więcej. W jego obecności jedzenie znikało, na szczęście miał wystarczająco sumienia by też gotować. Artis wciąż była w tym nowa, upichcenie czegoś poza podstawowymi, prostymi daniami oznaczało ryzyko dla zjadającego. O dziwo Raiden nie migał się od zostawania testerem, dzięki temu powolutku zaczynała pojmować zasady gotowania. Wiedziała już, ile mniej więcej przyprawiać, żeby nikomu nie wypaliło twarzy. Potrafiła zrobić nawet niezłe omlety i kilka zup. Nawet jej eksperymenty stawały się mniej ekstremalne, kiedy zrozumiała co się soli, co słodzi, a czego nigdy przenigdy nie podaje, bo ktoś tego nie znosi. Świat, w którym była w pełni zależna od siebie, w którym musiała pilnować stanu konta i zaglądać przez ramię, gdy robiła coś, co mogło zdradzić jej stan, stawał się znajomy.
Zatrzymała się na moment przed wejściem do jego sypialni, z jakiegoś powodu zestresowana. Wiedziała, że to nielogiczne, dlatego za chwilę kontynuowała wędrówkę śladami Cartera, ale nadal nie czuła się super pewnie. Poza jedną okazją, nie wchodziła do tego pomieszczenia, nie zastanawiała się nawet nad tym. Ustalili granice, a ona się do nich stosowała, omijanie miejsca, w którym bądź co bądź począł się sprawca zamieszania, było raczej naturalne.
Sama siebie zadziwiła tym, jak dobrze pamiętała wygląd pokoju. Tym, co ją zdziwiło, był fakt jak bardzo wystrój oddawał charakter właściciela. Usiadła na krześle stojącym obok łóżka, automatycznie kuląc pod siebie nogi i spojrzała na Raidena wyczekująco.
- O czym chciałeś mi powiedzieć? - zbyt ją zaciekawił i zmartwił zarazem, by łatwo odpuściła. Nie spuszcza się bomby żeby potem udawać, że to fajerwerki. Zastanawiała się nad powodem tym bardziej, że nie chciał rozmawiać w holu. Możliwe, że przesadzała z interpretacją, właściwie na pewno przesadzała. Spięta, patrzyła na jego sylwetkę i czekała, by dowiedzieć się o co chodzi.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   07.01.17 22:59

- Rozgość się - rzucił, wchodząc do pokoju i szybko przechodząc do łóżka. Czuł, że niektóre części jego prowiantu zamierzały upaść na ziemię, ale nic takiego się nie stało. Zdołał je wyratować. Może dlatego nie zauważył dziwnego spięcia Artis. W sumie bardzo zrozumiałego, ale on jednak miał inne rzeczy w swojej głosie na ten moment. Może dlatego że te wszystkie zachęcająco wyglądające produkty spożywcze po prostu odebrały mu chwilowo rozum. Gdy jedzenie bezpiecznie już leżało na pościeli, odwrócił się, by odnaleźć spojrzeniem blondynkę, a jeszcze zanim usiadła na krześle, zabrał stamtąd swoją koszulę. Trochę miał tutaj syfu, musiał to przyznać, ale nie planował wieczorku zwierzeń z matką małego łobuza. Albo małej paskudy. Jeszcze było zdecydowanie za wcześnie, by się o tym dowiedzieć i na razie miało tak zostać. A przynajmniej na ten moment. Gdy Artis zajęła swoje miejsce, które trochę go zdziwiło, bo sądził, że usiądzie koło niego na łóżku, powrzucał jeszcze parę rzeczy do szafy, by tylko zrobić jakąś przestrzeń. W końcu mogła się przyczepić, że nie posprzątał, ale teraz zasadniczo on się jedynie w tym pokoju przebierał i spał. Nic więcej. Nie pamiętał nawet kiedy ostatnio jadł tu cokolwiek. W końcu stanął i zaczął obserwować pokój czy nigdzie nie ma żadnego podejrzanie wyglądającego ubrania. Odetchnął i zerknął na Finnleigh, czując się coraz mniej pewnie. Był zdecydowany jej to powiedzieć, ale jej pytanie, jej spojrzenie były... Czuł jakby może powinien się wstrzymać... Ale zaraz przypomniała mu się chwila, w której Artis powiedziała mu o tym co się wydarzyło podczas wydziedziczenia. Miał zamiar odpłacić jej się tą samą szczerością. Bo przecież dobrze im to wychodziło... Bycie szczerym było podstawą jakiejkolwiek relacji.
Odetchnął, po czym usiadł na krańcu łóżka, opierając łokcie na kolanach i pochylając się w przód. Przez chwilę panowała cisza, w której analizował wszystkie za i przeciw, a także to jak ma jej to powiedzieć. Nie było to dla niej ważne i rozumiał to, ale było dla niego. A nie mógł jeszcze przyznać się do tego Sophii.
- Parę dni temu spotkałem swoje stryja - powiedział w końcu, podnosząc na nią spojrzenie. - Zniknął jak miałem parę miesięcy i teraz nagle się okazało, że był w Anglii długie lata. Nie wiem gdzie był i nie interesowało mnie to. Nie pojawił się na pogrzebie rodziców, a wtedy spotkaliśmy się zupełnie przypadkiem i nagle chciał wrócić do rodziny. Kazałem mu spadać, bo nie mogłem... - urwał na chwilę, czując, że zacisnął pięści. - Nie mogłem na niego patrzeć.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   09.01.17 18:29

Nie do końca wiedziała czego się spodziewać, taki obrót spraw nawet nie przyszedł jej do głowy. Chwilę zajęło jej zanim zdołała chociaż poskładać to w swojej głowie. Widziała, że nie jest mu lekko, zauważyła też, że jest zagubiony. W pierwszym odruchu chciała go objąć, ale że jej doświadczenie z ludźmi było bliskie zeru, powstrzymała się. Przysiadła po prostu na brzegu łóżka i spojrzała na niego czule.
- Raiden... - zaczęła niepewnie. Nie chciała by pomyślał, że go w jakikolwiek sposób poucza, ale nie potrafiła zignorować ewidentnej luki w jego rozumowaniu. Delikatnie chwyciła jego dłoń, rozluźniła ją i splotła ich palce.
- Nie spodoba Ci się to co powiem - uprzedziła - Nie znasz jego historii, powodów dla których zniknął wtedy. Nie wiesz, czemu nie zjawił się na pogrzebie. Co najważniejsze, nie masz pojęcia co skłoniło go do odnalezienia was teraz - jej głos był łagodny i delikatny, nie próbowała narzucać mu swojego zdania - Nie uważam, że powinniście zaufać mu od razu, albo w ogóle, jeśli nie okaże się tego godny, po prostu... - o dziwo, dla niej też nie było to łatwe. Utożsamiała się z sytuacją tego nieznajomego człowieka bardziej niż mogłaby się spodziewać - Wiem jak to jest, kiedy rodzina mijając cię na ulicy, udaje, że jesteś powietrzem - gładząc kciukiem ściskaną dłoń ostatecznie uspokajała nie jego, a siebie.
- Nie mam pojęcia jak ciężkie muszą być czyjeś przewinienia, by usprawiedliwić zrobienie komuś czegoś takiego, ale według mnie, jego takie nie są. Przynajmniej z tego, co słyszę od Ciebie - odetchnęła głęboko, ale jeszcze nie skończyła mówić - Rozumiem, że to dla Ciebie ciężkie, że patrzenie na kogoś tak podobnego do Twojego ojca jest bolesne. Tylko czy to jest powód żeby tracić kolejnego członka rodziny?
Mało kiedy wydawała się tak drobna i krucha, o dziwo jej oczy przedstawiały zgoła inny obraz. Patrzyła na Raidena czule, ale w tym wzroku kryła się siła i chęć wsparcia go, cokolwiek postanowi.
- Mogę się kompletnie mylić w tej sprawie, ale nie chcę, byś popełnił błąd, którego potem będziesz żałował.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   09.01.17 18:51

Sam nie zdawał sobie sprawy, że wstrzymał oddech. A przynajmniej ta chwila, w której to zrobił wydawała się okropnie długa. Zupełnie zapomniał o tym, że był głodny lub zmęczony. Praktycznie w krótkim momencie ze swojego zwyczajnego nastroju, uderzyło w niego wszystko co wydarzyło się na cmentarzu jeszcze parę dni temu. Klatka po klatce spotkanie z Johnem, identyczną kopią ojca, wszystkie słowa, które mu powiedział i których nie udało mu się powiedzieć. Raiden przynajmniej cieszył się z tego, że mężczyzna nie podszedł do niego, bo zapewne zareagowałby o wiele gwałtowniej niż powinien. A może właśnie taka była jego rola? Chronił swoją rodzinę, a ten człowiek nią nie był. Postanowił się z niej wykluczyć sam. Nikt go nie wyrzucił, sam to zrobił. On jeden. Gdy poczuł bliskość Artis obok siebie, nie mógł podnieść na nią spojrzenia. Coś jakby go zablokowało i wiedział, że gdyby to zrobił, złamałby się. Przetarł obie dłonie, patrząc na nie, ale blondynka wsunęła między nie swoją. Raiden delikatnie przejechał kciukiem po jej skórze, chociaż był to bardziej podświadomy gest. Słuchał jej i nie zamierzał przerywać, chociaż gdy urwała, odezwał się.
- Nie muszę go znać, Artis. I nie wiem nawet czy mnie to interesuje. On nie interesował się Sophią. Nawet nigdy jej nie widział, a teraz nagle pojawia się nie wiadomo skąd i chce wrócić do łask? Nawet gdybym mu pozwolił, gdybym chciał mieć z nim jakiś kontakt, skąd miałbym pewność, że po miesiącu nie zniknie i znowu zostaniemy sami. Co powiem Sofi w takiej chwili? Że wszyscy których kiedykolwiek kochaliśmy, odeszli? Bo tak już jest? Nie, Artis.
Wiem jak to jest, kiedy rodzina mijając cię na ulicy, udaje, że jesteś powietrzem.
Carter spojrzał na dziewczynę pierwszy raz od ich rozmowy i zmieszał się. Nie wziął pod uwagę tego, że ona też się tak czuła, a on jej to narzucał. Dlaczego więcej gadał niż myślał?! Zaklął w myślach, przeklinając swoją głupotę.
- Artis. Ja nie chciałem, żeby... - zaczął, ale blondynka kontynuowała swoją wypowiedź. Gdy lekko złagodniał, wydawać by się mogło, że był bardziej otwarty. Ale nie potrafił być. - Po prostu Sophia miała szansę na pożegnanie się z rodzicami. Ja nie miałem przez własną głupotę - zaczął, ciągle nie pozbywając się negatywnych uczuć związanych z postacią starszego Cartera. Może by łatwiej byłoby mu wybaczyć, gdyby nie wyglądał jak ich ojciec. - Jego twarz, jego głos.... Wszystko w nim przypomina mi tatę. Jak mogę patrzeć na niego i nie czuć się winnym za to co się stało? Jak mam widzieć w nim kogoś innego? Zawsze będzie tam tylko mój ojciec. Gdybym nie wyjechał, może udałoby mi się ich jakoś powstrzymać. Nie wiem. Ale na pewno widziałbym ich żywych teraz, a nie ponad dekadę temu, gdy jak totalny idiota wyjechałem sobie do Ameryki!
Wstał, wyplątując dłoń z jej uścisku. Był zły, ale tym razem na siebie. Gdy chodziło o bliskich, zawsze tak reagował. Ale po prostu... Nie potrafił inaczej.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   09.01.17 19:37

Starała się jak mogła, ale nie było jej łatwo zrozumieć jego nastawienie. Nie czuła się skrzywdzona przez Raidena w żaden sposób, ale z jakiegoś powodu nie potrafiła przyznać mu racji w odcinaniu się od człowieka, który kiedyś, nawet jeśli bardzo dawno, był członkiem ich rodziny.
- Wiesz chociaż dlaczego nagle postanowił nawiązać kontakt? - jako osoba postronna zauważała jak bardzo jednokierunkowo on myśli, jak z własnego uporu ogranicza sobie pole działania. To, co zauważyła, choć nie odważyła się powiedzieć, pokazywało też jak wbrew wszystkiemu, jego działania były niegdyś podobne do stryja. Również odszedł, a jego powrót nastąpił dopiero w obliczu tragedii. Może ten tajemniczy członek rodziny miał równie silny impuls każący mu odnowić więzy?
- Sophia jest dorosła - nie udało jej się ukryć odrobiny oburzenia. Były w tym samym wieku, ale z jakiegoś powodu w przypadku Artis nie było problemem, by traktować ją jak kogoś, kto sam o sobie decyduje. Wiedziała, że to z troski i miłości do siostry, ale Raiden wciąż traktował rudzielca jak dziecko. Rzuciwszy mu stalowe spojrzenie sięgnęła po broń nieco cięższego kalibru, ale nie po to by go zranić, starała się raczej coś mu uświadomić.
- Ona wie, co to strata, radzi sobie z nią każdego dnia - bardzo starała się nie być zbyt emocjonalna. Nie chciała, by zamieniło się to w kłótnię - Nawet jeśli sam nie zamierzasz mieć z nim kontaktu, może nie powinieneś jej zniechęcać - jedyne co mogła, to usiłować mu doradzić. O zgrozo, była chyba najmniej wykwalifikowaną do tego kandydatką. Zamknęła na chwilę oczy słysząc koniec wypowiedzi. Już od dawna wiedziała, że Carter wini się o śmierć rodziców, ale choć widziała jak nielogiczne jest to podejście, wciąż nie czuła się wystarczająco silna by choć usiłować mu to uświadomić.
Niepewnie wstała z łóżka i zbliżyła się do niego, zatrzymując się w odległości kroku. Patrzyła na niego ze zmartwioną miną, ale nie ruszyła się już dalej.
- Dobrze wiesz, że równie dobrze mogłeś być tuż obok a i tak nie być w stanie nic zrobić. Mogłeś sam zginąć razem z nimi. Jaki sens ma winienie siebie za coś, na co nie miałeś żadnego wpływu? Jaki sens ma winienie jego, za podobieństwo? I dlaczego wciąż się karzesz?


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   09.01.17 19:58

Nie potrafił zrozumieć jej postrzegania. Nie potrafił i podświadomie nie chciał. W tym momencie, bo może gdyby jemu przyszło przeprowadzać taką rozmowę, patrzyłby na to zgoła inaczej. Ale przez złość i ból, które zasłaniały mu obiektywny obraz, który towarzyszył mu zawsze w pracy, nie był w stanie stanąć i spojrzeć na to inaczej. Może w obwinianiu stryja widział pewną ucieczkę i wytłumaczenie dla samego siebie? Tak. On też wyjechał. Też zostawił swoją rodzinę i to na bardzo długi czas. Nie chciał tego dostrzec, nie chciał być postrzegany tak samo jak tamten mężczyzna. Czy naprawdę był taki jak on? Czy kiedykolwiek później ktoś miał obwiniać go o to samo, co on właśnie myślał o Johnie?
- Nie miał nic na swoją obronę - odparł, chociaż równie dobrze można by to nazwać warknięciem. Zdawał sobie sprawę z podobieństw, ale nie chciał tego do siebie dopuszczać. Brak tłumaczenie się ze strony tamtego przyjął w pewnym sensie z ukrytym szacunkiem, że stary nie próbował się jakoś wywinąć głupimi wymówkami, ale równocześnie nie mógł na niego zrzucić winy. Nie mógł przyznać, że to wszystko cholernie bolało. Na słowa Artis spojrzał na nią z mieszanymi uczuciami. - Sophia jest moją siostrą. I zawsze nią będzie - odpowiedział twardo jakby fakt, że był jej bratem sprawiał, że mógł za nią decydować. Wiedział, że nie mógł. Nigdy by nie narzucił jej swojej woli, ale bał się o nią. Bał się, że rudowłosa będzie właśnie czuć tylko stratę. Stratę brata, stratę ukochanego, stratę rodziców, a teraz pojawił się ktoś bliski, którego pobyt w ich rodzinie był wątpliwy. W dodatku ona go nie znała. - Nie chcę, żeby ciągle ją przeżywała od nowa.
Słuchał jej. Nie zamierzał się z nią kłócić, bo nie był zły na nią, ale na siebie. Na to że nie potrafił się w tym odnaleźć, że widok stryja wywołał w nim poczucie winy, które udawało mu się ukryć pod tym uśmiechem łobuza, ciągłym paplaniem i pracą na co dzień. Mogło się wydawać, że wiedział, czego chciał, ale gdy chodziło o dobro najbliższych zawsze wariował. Teraz nie była to normalna sytuacja i brak kontroli jak i napływ emocji, utrudniały mu osąd. Gdy padło ostatnie pytanie, podszedł do niej bliżej i spojrzał na Artis, badając spojrzeniem jej twarz.
- Nie chcę go w swoim domu. Nie chcę go w swoim życiu. Nie rozumiesz, że po prostu nie mogę sobie wybaczyć, że nie potrafiłem uchronić swojej rodziny i boję się, że znowu zawiodę i nie ochronię też ciebie?!




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   09.01.17 20:21

Westchnęła cicho i zacisnęła lekko usta przestając mieć pojęcie co właściwie może jeszcze powiedzieć. Jedną z najbardziej irytujących cech Cartera był jego upór i to, że nie znosił zmieniać swojego postrzegania świata. Wciąż nie wiedziała co sprawiło, że nigdy nie traktował jej jak głupiej szlachcianki, otwarcie szydząc z całej reszty. Usiłowała nie czuć się urażona kiedy to robił, ale nie dało się ukryć, że miała to samo wychowanie. Co sprawiało, że ona była inna? Zapewne nic.
- Zabraniając jej kogokolwiek pokochać wcale temu nie zapobiegasz - powiedziała cicho - Przyjdzie czas, że ona w końcu zrobi coś, co tobie nie będzie się podobało. I nawet jeśli znów kogoś straci, to jest część życia. Nie da się temu zapobiec - czuła jak bezsensu jest ta dyskusja, skoro Raiden i tak nie zamierzał słuchać. Uznała, że jeśli Sophia rzeczywiście postanowi ruszyć dalej, to po prostu to zrobi. Może nawet jej powie. Nie miała jednak możliwości i chyba nawet nie powinna jej w tym pomagać.
Nie trzeba było nawet na nią patrzeć, by zauważyć, że tym razem przegiął. Cisza, która przez moment zapadła w pokoju była tak gęsta, że niemal dało się ją pokroić. Oczy Finnleigh niemal strzelały iskrami, a ona stała sztywno patrząc na Raidena w lekkim szoku.
- Kto powiedział, że musisz mnie chronić? - nawet nie zauważyła, kiedy podeszła ten krok bliżej. Prawie stykali się nosami - Kto Ci powiedział, że tego potrzebuję? Kto powiedział, że to twój obowiązek? - każde słowo wymawiała jakby oddzielnie, niemal cedząc słowa.
- Nie wykonujesz zawodu zbawca świata - powiedziała, a jej ton był mroźny jak styczniowa noc - Oczekuję od Ciebie bycia dobrym ojcem, opiekunem naszego dziecka. Nigdy nie prosiłam Cię o chronienie mnie. Jestem zdolna zrobić to sama - mało brakowało, by dźgała do palcem w pierś dla podkreślenia swoich słów. Gdzieś w głębi swojej głowy zaczęła się zastanawiać, czy to dlatego jego decyzja o jej zamieszkaniu z nimi była taka szybka, nie podobała jej się ta myśl. Przez chwilę mierzyła go wściekłym wzrokiem, kiedy uświadomiła sobie jak blisko stoi. Cofnęła się jak oparzona, a powietrze między nimi nadal wydawało się naładowane elektrycznością.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia Raidena   09.01.17 22:02

Jakim cudem to wszystko zaczynało zmieniać kierunek? Mieli przecież jedynie porozmawiać, a nie pouczać się w życiowych poradach. Raiden nigdy nie podejrzewałby, że Artis może w ten sposób zareagować na jego słowa. W jego mniemaniu nie powiedział niczego, o co mogłaby się złościć. To że się o nią martwił sprawiło, że tak się rozeźliła czy to znowu te jej wahania nastrojów? To było tak poplątane, że sam ledwo się w tym łapał. A przecież zaczęło się tak... Inaczej. I w kilka sekund po prostu wybuchło. Może gdyby nie wspomniał o Johnie, nigdy temat nie zszedłby na tak daleki i odległy. nie o tym mieli rozmawiać, a wyszło zupełnie inaczej. Jak zwykle między nimi nie można było ustalić żadnych reakcji. Po prostu działali instynktownie i impulsywnie. Gdyby nie to, nigdy by przecież nie podjęliby ten decyzji o spędzenia razem nocy. Artis się myliła. Nie traktował jej inaczej. Traktował ją tak jak ona traktowała jego, a to że cała reszta szlachty, z którą się spotykał była wrogo do niego nastawiona... Nie można było mu zarzucać, że sam nie potrafił uśmiechać się jak oszust. Oszukiwałby nie tylko ich, ale i głównie siebie. A to nie było łączne z jego sumieniem.
Gdy podeszła do niego, zdecydowanie rozzłoszczona nie cofnął się. Nie mógł. Znowu było to samo. Znowu albo było dobrze, albo cali się gotowali z emocji.
- To nie obowiązek, Artis - odpowiedział na jej oskarżenia zupełnie wyssane z palca. A potem jeszcze doszło to, czego od niego oczekiwała. I zabolało. Było to tak okrutne, tak pozbawione jakichkolwiek głębszych pobudek, że Raiden nie wiedział, co na to odpowiedzieć. Nie mógł jednak trwać tak wieczność. Gdy odskoczyła, po prostu musiał zareagować. I to zrobił. - Tego chcesz? Tego właśnie chcesz? To świetnie! - warknął, nie czekając nawet na odpowiedź, bo wiedział, że raczej się jej nie doczeka. Wyminął ją, by dojść do fotela, na którym wcześniej siedziała i ściągnąć z niego jednym, szybkim ruchem marynarkę. Nie patrząc już na nią po prostu wyszedł z pokoju. Nie mógł się z nią kłócić, nie chciał, żeby tak na niego patrzyła. To wszystko zupełnie nie miało tak wyglądać. Nie chciał, żeby wybuchała. To dlatego, że nie mógł trzymać języka za zębami. Kolejny raz. Musiał wyjść. Obojętnie gdzie. Chciał wyjść z domu i pójść się napić.

|zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Raidena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Beckenham, Overbury Avenue 13-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17