Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sala numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sala numer dwa   30.03.15 23:58

First topic message reminder :

Sala numer dwa

Niedawna wojna zrobiła z Mungiem swoje - znaczna większość pomieszczeń potrzebuje remontu; pociemniała biała farba na sufitach, którą bardziej określić można jako szaro-żółtą lub zwyczajnie szarą, w zależności od oświetlenia, parapety pomalowane paskudną olejną farbą, wszelkiego rodzaju rysy, obdrapania, ślady po stuknięciach... Chybotliwe łóżka, pod których nogi częstokroć podstawiane są drewniane klocki lub kawałki gazet, by jakoś je ustabilizować, z lekka nieszczelne okna, na które niby rzucane są wszelkiego rodzaju zaklęcia, lecz raczej z dosyć marnym skutkiem... Długo by wymieniać wszelkie mankamenty.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott http://www.morsmordre.net/t1542-tatsu http://www.morsmordre.net/t1531-percy http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

5
25
0
0
0
10
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sala numer dwa   05.09.17 14:17

Jego myśli biegły nieznośnie wolno, przytłumione silnymi objęciami rozpływającego się snu i (najprawdopodobniej) co najmniej kilkoma eliksirami, lepkie, ociężałe, nieposłuszne; miał problemy ze składaniem faktów w całość, pamięć to wracała, to rozmywała się ponownie, wymykając mu się jak wypływająca z zaciśniętych dłoni woda. Jedynym pewnym i stabilnym elementem rzeczywistości wydawała się Inara – jej dłoń, realna i ciepła, przywoływała go z powrotem, gdy świadomość rozrywała się na lekkie, przypominające watę strzępy; nie wiedział, czy chciał pozostać w tej otrzeźwiającej jasności umysłu, perspektywa dryfowania w nicości nadal brzmiała wyjątkowo kusząco, ale jednego był pewien: nie mógł znów jej zostawić. Budził się więc, żegnając bezbolesną niewiedzę i pozwalając, by ponownie ogarnął go chłód kwietniowej nocy, przeszywając rwące bólem ślady po szklanych odłamkach. Niepiekące ani odrobinę tak dotkliwie, jak widok mokrych śladów na kobiecych policzkach; dostrzegł je dopiero po chwili, dwie lśniące w słabym świetle smugi, odbijające blask magicznej kuli, gdy Inara podniosła się, żeby przysiąść na krawędzi łóżka. Realizacja, że płakała przez niego była jak ostry policzek wymierzony z alchemiczną precyzją; głos na kilka długich sekund zamarł mu w gardle, wstrzymany zalewającą pogardą skierowaną do samego siebie. Wiedział, że ją zawiódł; miał być jej wsparciem, opoką, zaledwie kilka tygodni wcześniej obiecywał przecież chronić ją przed wszelkim złem tego świata. Tymczasem okazywał się jedynie ciężarem – bał się domyślać, jak długo siedziała przy nim, martwiąc się, że podzieli los Juliusa, skazując ją na przywdzianie żałobnej czerni, choć z jej ramion dopiero co opadła ślubna biel. Gdyby tylko mógł, zapewne padłby na kolana, błagając ją o wybaczenie – ale ból w klatce piersiowej nadal przyciskał go do szpitalnego łóżka zbyt mocno, żeby był w stanie choćby podnieść się do pozycji siedzącej. Miał ochotę zapytać, co się stało – poprosić o uporządkowanie faktów, o pomoc w wyłuskaniu sensu z mrocznego chaosu – jednak póki co całą jego uwagę pochłaniały te spływające z ciemnych oczu krople, których w żaden sposób nie potrafił zatrzymać.
Nachylił się do niej odruchowo, gdy palcami dotknęła jego policzka, wtulając twarz w drobną dłoń. – Wyszedłem tylko na chwilę – odpowiedział cicho, głosem zachrypniętym i szorstkim jak papier ścierny; czy to od emocji, czy sennej ciężkości; nie próbował szukać sobie wymówek, ale miał wrażenie, że wśród sylab i tak zadźwięczały słabe nuty usprawiedliwienia, chociaż starał się nadać wypowiedzi lekki, żartobliwy ton. Wyszło średnio; milczał przez chwilę, zanim odezwał się ponownie. – Wybacz mi – dodał prawie błagalnie, porzucając próby obrócenia sytuacji w żart, jednocześnie wiedząc doskonale, że na wybaczenie nie zasługiwał. Uchwycił wzrokiem jej spojrzenie, żywe, ciemne, doskonale znajome, niepewny, czy bardziej bał się ujrzeć tam żal, czy tę krystalicznie czystą czułość, do której obecności powoli zaczynał już przywykać.
Uniósł wolną rękę z trudem, mając wrażenie, że warzyła kilkakrotnie więcej niż zazwyczaj, ignorując igiełki przytępionego bólu, które przeszyły jego łopatkę; jego dłoń dosięgnęła jej twarzy, wierzchem delikatnie ocierając wilgoć najpierw z jednego, a później z drugiego policzka. Dopiero później opadła z powrotem na pościel, dziwnie ciężka i niesprawna – nienawidził czuć się tak słaby i bezsilny, nienawidził bezradności; skazanie na łaskę i niełaskę leczniczych eliksirów zbyt mocno kojarzyło mu się z dawnymi ranami, fizycznie już dawno zabliźnionymi, ale nadal od czasu do czasu jątrzącymi niechciane wspomnienia.




love, I have wounds
only you can mend


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
24
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Sala numer dwa   20.10.17 1:26

Dryfowała. Zawieszona pomiędzy dziwnie bladą, pachnącą sterylnością - rzeczywistością, a lękiem, który ciął, jak niewidzialna, skrytobójcza brzytwa. Cięciem nawarstwiającym się, jak ciężkie, lodowe bryły. I chłód był podobny, przenikający daleko poza zamglone łzą spojrzenie. Była cichym chaosem, wtrąconą w wibracje struną, która napisała się i drgała pod naporem strachu. I gorzkiej świadomości, że nie mogła zrobić nic, by przywrócić rzeczywistość do znajomej lekkości, z jaką nań patrzyła. Znajome, rozlewające się zawsze ciepło, chociaż trwało nieustannie na posterunku, otulał nieprzenikniony całun chłodu. Znała go. Pojawiał się zawsze tam, gdzie pozwoliła odsłonić ukryte zakamarki serca. tego samego, które oddała jemu. Tego samego, które kiedyś otuliła nieprzeniknionym murem.
Strach w końcu rozpraszał się, bladł, ale wił jak robak na smukłej łodyżce kwiatu, którego dostrzegł spostrzegawczy zielarz. Odrywał się niechętnie, ciężko, porywając się na ostatnie, rozpaczliwie wizje. Które nie nadchodziły. Nie?
Mogłaby przysiąc, że pergaminowo blade oblicze Łowcy, nie napawało nadzieją. Chłód zaciskanych w dłoni, szorstkich palców, nie przeganiał lęku. A jednak mgła, która toczyła parę, wciąż nieprzytomnych źrenic, powoli nabierały znajomej barwy. Jaśniejszej, chociaż wciąż dziwnie matowej, jak przygaszony płomyk kaganka za szklaną ścianą. Cichy morderca, który do tej pory, zdradliwie szarpał bólem w piersi, w końcu odpuszczał. Może wystarczył świszczący oddech i uchylające się powieki mężczyzny. A może do głosy dopuściła w końcu światło, które odzyskiwało panowanie nad jej ciałem i umysłem. Powoli, jak budząca się ze snu nimfa.
Odetchnęła cicho, powoli wypuszczając powietrze przez usta, gdy otuliła dłonią chłodny policzek Percivala. Na krótko przymknęła powieki, w końcu czując, jak ciepło, ciche ślady żywotności w końcu, powoli wkradając się na zmęczone oblicze - Długa ta chwila - i bolesna - dodała już w myślach i słowami, które zamarły szeptem w pierwszych wyrazach. Nie podnosiła głosu nawet o ton, czując, że głos odmówiłby posłuszeństwa, hałas inny niż stłumione odgłosy oddechów i szumów za ścianą, mógłby rozerwać budząca się do życia scenę. Jak sen, który umyka, gdy ktoś trąca w ramię. Milczała, milczeniem spokoju. Nie chciała osądzać, wytykać błędów i bólu. Nie umiała go karać za własny strach, za tęsknotę i przerażenie, że zostanie sama. Bez niego. Nie mogła trzymać go zawsze blisko, jak dzikiego ptaka w klatce. Czy nie to przyrzekali nawzajem?
Nie zaprzeczyła sztucznie, gdy ciche przeprosiny przecięły dzielącą ich przestrzeń - Po prostu do mnie wracaj. Zawsze. Niezależnie jak daleko pójdziesz - tym razem to w jej głos wkradła się prośba, niewymowne błaganie, z którym nie potrafiła się mierzyć sama. Usta poruszyły się, kąciki drgnęły nieznacznie do gry, próbując zasłonić słabość z jaką się odkryła. Ale uniesiona dłoń wtrąciła pomysł. Lekki dotyk, muśnięcie, które przecięło ścieżkę, którą łzy do tej pory utworzyły. Nie zatrzymała czułego gestu chociaż serce wytrąciła kilka, nierównych uderzeń. Nie poruszyła się też, nieruchomo wędrując wzrokiem za opadającą dłonią, którą chwyciła - Nie powinieneś. Odpoczywaj - zduszony, naznaczony nieumiejętnie skrywana ulgą ton zawitał na ustach i zniknął, gdy Inara nachyliła się, rezygnując z dystansu, który do tej pory ich dzielił, by finalnie lekko oprzeć głowę gdzieś na zgięciu szyi Percivala. Unoszący się w powietrzu zapach krwi, leków i ziół mieszał się z czymś więcej. Lekka, ledwie wyczuwalna woń bzu i jego skóry, działał kojąco, wypierając czarne, tłoczące się jeszcze przed momentem wizje - Bałam się - ledwie poruszyła wargami, znacząc oddechem odsłonięta skórę szyi. I dopóki sam nie planował jej odsunąć, chciała być blisko.





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
 

Sala numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Sala numer jeden
» Sala numer jeden
» Sala numer dwa
» Sala numer dwa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Szpital Świętego Munga :: Parter: Wypadki Przedmiotowe-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18