Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Jadalnia   09.08.16 0:51

Jadalnia

Ulokowana na parterze jadalnia jest średnich rozmiarów otwartym pomieszczeniem. Beżowe ściany współgrają z ciemnymi obiciami krzeseł jak i kanapy, a także miękkim drewnem, z którego zbudowane są znajdujące się w środku meble. Centru stanowi okrągły stół z czwórką krzeseł ustawionych dookoła. Na jego środku zawsze stoi dzban z bukietem róż, które kochała pani Carter. Duże okno wychodzi na mały pas zieleni przed domem, a także spokojną ulicę  Beckenham.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna
you're the water to quench my throat
and if i never let you go
will you keep me young?
12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Jadalnia   09.08.16 23:43

Zanim wyszła z sypialni, zdążyła przeprosić jeszcze raz mężczyznę za to, że ta drętwo zareagowała na jego prośby. Powinna zejść na dół od razu, a tymczasem potraktowała jego słowa z takim otępieniem, o który sama w życiu by się nie podejrzewała! Winę zrzuciła na zranione udo, przez który kulała, schodząc powoli ze schodów na parter. Zastanowiła się, czy nie powinna czasami grzecznie wyjść przez drzwi frontowe, ale potem przypomniała sobie o zaproponowanej herbacie. Mętlik, jaki miała w głowie, przypominał teraz rozerwany na strzępy kłębek wełny, którym dosłownie przed chwilą bawiły się koty. Koty.
Gdy zeszła płynnie z ostatniego stopnia, zaczęła z nieco większą dozą ostrożności kosztować kształtów, które się przed nią rysowały. Elegancja spokojnie trwała tuż obok domowego ciepła, przestronność zachęcała do długich przesiadywań przy filiżance gorącego napoju i kawałku słodkiego, wykwintnego ciasta. Otoczenie prezentowało się wyjątkowo przyjemnie, ale największą uwagę Eileen zwrócił jednak dzban z różami, który stał na samym środku stołu. Podeszła bliżej niego, ukrywając między kącikami ust skrzywienie wywołane krótkim bólem w nodze, i sięgnęła w kierunku kwiatów, by dłonią przyciągnąć delikatnie jeden z nich i powąchać.
Na pewno mieszka z nim kobieta. Nikt nie dba o kwiaty lepiej niż kobiety, pomyślała, z zamkniętymi oczami delektując się słodkim aromatem wydobywającym się spomiędzy barwnych płatków.
Niemal podskoczyła w górę, kiedy usłyszała ciężkie, męskie kroki w korytarzu. Szybko chwyciła za wazon, bo z tego wszystkiego lekko go trąciła i całe naczynie zachybotało się na stole. Puściła go, gdy mężczyzna stanął w wejściu do jadalni. Uśmiechnęła się, jakby zupełnie nic się nie stało.
- Nic nie ruszałam, słowo zielarki! - uniosła do góry prawą dłoń, rozwijając z niej dwa palce i tworząc z nich coś, co miało go zapewniać o wiarygodności jej słów.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   10.08.16 12:05

Po wyjściu nieznajomej z sypialni Raiden jeszcze raz odetchnął po tych dziwacznych wydarzeniach i zrzucił brudną koszulę, by zamienić ją na nową. Nie takiej trzydziestej pierwszej rocznicy swoich narodzin się spodziewał, ale nie mógł powiedzieć, że go nie zaskoczyła. Nie sądził, żeby jeszcze jakiekolwiek jeszcze urodziny miały się odbyć z takim… Hukiem. Podszedł jeszcze do krzesła, gdzie odwiesił wcześniej krawat i złapał go w chwili, w której już wychodził z pokoju. Narzucił go sobie za szyję, zamknął drzwi i mocując się z wiązaniem, zbiegł po schodach do jadalni, gdzie powinna znajdować się już jego niespodziewana towarzyszka. Stopnie zaskrzypiały pod jego ciężarem, gdy sprawnie zmierzał na parter. Zanim wszedł do pomieszczenia, zatrzymał się na korytarzu, by zobaczyć jak wyszło mu wiązanie krawatu i gdy stwierdził, że idzie mu całkiem dobrze, skierował kroki w stronę jadalni. Ostatni węzeł i stał już naprzeciwko kobiety, która wyprostowała się jak struna na jego widok i zaczęła pleść głupoty, zupełnie jakby była nastolatką. Uśmiechnął się szeroko, po czym pokręcił głową i przeszedł w głąb pokoju, by uchylić na chwilę okno. Zrobiło się tutaj zdecydowanie za duszno. A zawsze przyda się świeże powietrze. Chociaż przez moment. Nastawił też małe radio, z którego zaczął płynąć dość żywiołowy jazz.
- A nie gajowej przypadkiem? – spytał, odwracając się w jej stronę i posyłając jej wesołe spojrzenie. – Ale może zrobimy coś w końcu porządnego – dodał, po czym podszedł do niej i zatrzymał się niecały metr. Kobieta była zdecydowanie wyższa niż wszystkie małe pokurcze, które spotykał na swojej drodze i dziwnie mu się to spodobało. – Raiden Carter.
Wyciągnął w jej stronę dłoń. Gdy należycie już się przywitali, włożył obie dłonie w kieszenie spodni i mruknął:
- Zaproponowałbym ci wino, ale chyba herbata będzie bardziej odpowiednia. Więc… - odwrócił się, by zniknąć na chwilę z jadalni i przejść do kuchni. – Jaką pijesz? – krzyknął przez korytarz. - Cholera, więcej tego nie było... - mruknął do siebie, otwierając szafkę i zdając sobie sprawę, że Sophia schowała w niej cały świat.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna
you're the water to quench my throat
and if i never let you go
will you keep me young?
12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Jadalnia   13.08.16 16:47

Wcześniej, mimo okazji, nie zwróciła na mężczyznę szczególnej uwagi. Nie miała czasu pomyśleć o nim jak o osobie, na której można zawiesić wzrok, zbyt zaabsorbowana zamieszaniem, które sama stworzyła. Dopiero teraz jej, gdy jej wzrok ogarnął skromnie jego sylwetkę, postawę, którą przyjął, ruchy dłoni przy kręceniu ostatniego węzła w krawacie. Wyglądał tak... prosto, ale przy tym pociągająco. Na krótką chwilę zapomniała o bólu w nodze i przykrych następstwach animagii, jakich ten człowiek mógł doświadczyć na własnej skórze.
Z zamyślenia wyrwało ją jego pytanie. Uśmiechnęła się szeroko i pokiwała głową.
- Byłam kiedyś profesor zielarstwa, stąd to... wiesz, słowo zielarki - odparła, obserwując jak podchodzi bliżej, jak jego rysy wyostrzają się, ale wciąż noszą w sobie ślady miękkości i ciepłego usposobienia. Niesamowite jak wiele może powiedzieć o człowieku jego uśmiech. Uścisnęła jego dłoń, nie panując nad kącikami ust, które uniosły się nieco wyżej, zakreślając na policzkach charakterystyczne, małe zakola. - Eileen Wilde.
Kiedy wymienili ze sobą ten grzecznościowy gest, gajowa panna nie miała co zrobić z dłońmi, więc schowała je za siebie i splotła ze sobą palce. Wzroku z jego twarzy spuścić jednak nie mogła.
- Herbata będzie w porządku - odparła, decydując się jednak ruszyć tuż za nim. To była idealna okazja, by móc przyjrzeć się temu mieszkaniu z bliska. Opuszkami palców musnęła ciemnego drewna, z jakiego zbudowana była mała komódka w korytarzu, z przyjemnością stwierdzając, że nie był to mebel wyprodukowany z byle jakiego materiału. - Czarną. Albo... jakąkolwiek, nie jestem wybredna.
Zatrzymała się w progu i zachichotała pod nosem. Nie widziała całego wnętrza szafki, ale te kilka kolorowych puszek i opakowań wystarczyło, by domyśliła się, o co chodzi.
- Mieszkasz z kimś, kto jest wielbicielem herbat?




handmade
love


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   13.08.16 18:21

Dziewczyna pewnie podała mu dłoń, co przyjął z wyraźnym zadowoleniem. Gdy ostatnio przedstawiał się jednej z kobiet, ta nie wiedziała, co znaczy wyciągnięta ręka. Cóż. Szlachta najwidoczniej działała na wyraźnie innych zasad. I to takich o których dalej nie wiedział. A myślał, że zna większość dziwactw u nich panujących… Miała pewny uścisk, ale w kobiecej dozie delikatny. To zadziwiające spotkanie zaczynało pasować mu coraz bardziej i już przestał żałować, że wypruwał sobie żyły przez ostatni czas, by wziąć dziś dzień wolnego. Gdy oczy Eileen zamienił się w dwa półksiężyce, stwierdził, że był to jeden z piękniejszych uśmiechów jakie widział. W ogóle nie pomyślałby o niej jak o gajowej. Za jego czasów w domku panował pewien ponury pan, którego lepiej było unikać. Najwidoczniej Szkoła Magii i Czarodziejstwa się zmieniła i to nie tylko od strony dyrektora. 
- Przynajmniej macie coś rozjaśniającego w tym posępnym Hogwarcie – dodał, patrząc na nią znacząco. Kiwnął jedynie głową, gdy zgodziła się z jego zdaniem a propos napoju i zaraz zaczął szukać wspomnianej czarnej herbaty. Zignorował fakt, że dodała jeszcze jakąkolwiek. Znając kobiety, nigdy by się nie zdecydowała, a jako członek magicznej policji uznał pierwszą odpowiedź za najwłaściwszą. Raiden nie musiał się odwracać, by wyczuć jej obecność. To że poszła za nim, było miłe. Odzwyczaił się od zdystansowanej bliskości kobiety. Sophia po prostu tam mieszkała, ale nie spędzali razem czasu. Carterowi przyjemność sprawiał też zapach perfum Wilde, który wyczuł już wcześniej. Z zaskoczeniem stwierdził, że podobnie pachniała jego matka. 
Sięgnął po pojemnik z herbatą, po czym zamknął szafkę z krzyczącymi na niego ziołami. Wszystkie chciały trafić do kubków Eileen i jego, ale odebrał im tę przyjemność. Słysząc pytanie gościa, zerknął na nią z pewnym, chwilowym smutkiem. Jednak ten zaraz minął, a na jego twarzy znów pojawił się uśmiech.
- Nie widzę Sophii zbyt często, więc czuję się jakbym mieszkał sam - odparł, wzruszając ramionami i nastawiając czajnik. - Ciche dni trwające od ponad miesiąca - zażartował, po czym oparł się dłońmi o blat stołu i obserwował Eileen. - Jak noga?
[bylobrzydkobedzieladnie]




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 03.02.17 14:59, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna
you're the water to quench my throat
and if i never let you go
will you keep me young?
12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Jadalnia   16.08.16 23:50

Do szlachty było jej daleko, chociaż miała ojca, któremu nieobca była szlachecka etykieta. Rodzice, ale w głównej mierze matka, wychowywali ją raczej w duchu prostoty i równości, przyzwyczajając do tego, że uścisk dłoni nieodwołalnie dotyczy każdego, nieważne, czy był to mężczyzna czy kobieta, urzędnik czy projektantka mody, brygadzista czy gajowa. Raiden najwyraźniej praktykował takie same zasady jak ona, dlatego uśmiech nie schodził jej z twarzy jeszcze przez kilka długich chwil. Dobrze się na niego patrzyło. Na jego pewne kroki i wyważone ruchy. Nie robił nic szczególnego, a jednak Eileen poczuła się przy nim tak, jak w... domu.
- Przemiły komplement, dziękuję - odparła, rozjaśniając swoje spojrzenie w ramach podziękowania za jego słowa. - Za to w twoim miejscu pracy można uświadczyć odrobiny opanowania i dobroduszności.
Eileen za to odzwyczaiła się od tej strony siebie, która mogła być nagradzana przez mężczyzn w ten czy inny sposób. Do tej pory doświadczała samych miłosnych zawodów, więc zachowanie Raidena, a raczej jego brak sprzeciwu wobec jej osoby, naprawdę podniosły jej morale.
Wykonała jeszcze kilka kroków w jego stronę, z ulgą stwierdzając, że gdy chodzi wolniej, noga zwyczajnie nie boli. Zawinęła za ucho kosmyk włosów, który opadł jej na skroń. Jej pytanie nie spotkało się z pozytywnym przyjęciem. Trauma? Złe wspomnienia?
- To twoja żona? - spytała zgodnie z przypuszczeniami, na które naprowadził ją sam Raiden. Ciche dni i imię kobiety znaczyły dla niej jedno. - Już w porządku. Dziękuję za opatrzenie mi jej. Zagoiłaby się bez problemu, ale bandaż na pewno pomoże.
Pozwoliła sobie oprzeć się dłońmi z tyłu o blat. Nie spuściła z niego wzroku.
- Nieczęsto zdarza ci się mieć takiego nieoczekiwanego gościa w domu, prawda?
Pytanie zadała z czystej ciekawości i przedłużenia rozmowy z Carterem, bo wydawał się być niezwykle przyjemnym w obyciu jegomościem.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   21.08.16 9:49

Nie lubił przebywać wśród szlachciców. Uważał ich za zdecydowanie oderwanych od rzeczywistości i nieprzystosowanych, nieumiejących przystosować się do prawdziwego społeczeństwa. Stanowili mniejszość, a dalej sądzili, że są mocą narodu wybranego. Nie. Nie potrafił ich zrozumieć. Lubił swoje życie. Mimo że bardzo go ostatnio dobiło, nie zamieniłby się na żadne inne. Wspomnienia związane z domem były nie do zastąpienia. Wspomnienia związane z tym właśnie domem. Dało się czuć ciepłą aurę, która okalała ich jak niewidzialna mgiełka. 
- A ja dziękuję, że potrafiłaś go przyjąć bez kręcenia nosem i mówienia, że nie wypada – odpowiedział, uśmiechając się do niej szeroko. Miał wystarczająco po dziurki w nosie kobiet, które odgrywały pewne siebie, by zaraz ganić go za to, że potraktował je komplementem. Od tego był, od tego Bóg stworzył mężczyzn, by chwalili swoje drugie połówki. Błysk w jej oczach stanowił wystarczającą nagrodę, a słowa jedynie podniosły miły wizerunek Eileen. Nie odpowiedział na jej dalsze słowa. Nie lubił rozmawiać o pracy. Nie lubił i nie mógł. Wiedźmia Straż była tajemnicą i lepiej, żeby tak została. Nawet jej pracownicy wiedzieli o sobie nawzajem bardzo mało. A co dopiero inni…
Nie miała się czego wstydzić. Często piękno szło z głupotą, dumą lub obojętnością na innych. Po pierwszym spotkaniu z panną Wilde Raiden wiedział, że tutaj natura spisała się lepiej niż dobrze. Gdyby wiedział, że gajowa pani królik posiada jakieś wątpliwości, zaraz wyprowadziłby ją z błędu. Nie odrywał spojrzenia, gdy skierowała się w jego stronę. Gdy odgarniała włosy za ucho. Gdy kolejny kosmyk wysunął się jej i niesfornie opadł na obojczyk. 
- Uważaj, czego sobie życzysz – zaśmiał się na jej przypuszczenia. Faktycznie. Dla niego było to oczywiste, jednak dla kogoś obcego już nie. Pokręcił głową i skrzyżował dłonie na piersiach, opierając się tyłem o blat kuchenny. – Nie. Sophia jest moją siostrą, chociaż chyba o tym zapomniała – dodał, rzucając szatynce jedno ze swoich dość wyzywających spojrzeń. Dystans między nimi powoli się skracał, jednak najwyraźniej żadne z nich się tym nie krępowało. 
- Mówisz o króliczych uciekinierach, których wystarczy obandażować i zamieniają się w księżniczki? – odpowiedział pytaniem na pytanie, nie przestając wędrować spojrzeniem po jej twarzy, zawsze kończąc na ciekawskich oczach. – Nie, nie często goszczę je w swoim pałacu. - Zaśmiał się, po czym sięgnął po kubek z herbatą. Poczuł ciepło bijące od wrzątku i zaraz było mu lepiej.

przepraszam za obsuwę つ ◕_◕ ༽つ




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Eileen Wilde
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1515-eileen-wilde http://www.morsmordre.net/t1553-krolicza-poczta#14938 http://www.morsmordre.net/t1549-to-nie-jest-kania-ktorej-szukasz#14846 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t1578-eileen-wilde#15736
gajowa w Hogwarcie
29
Półkrwi
Panna
you're the water to quench my throat
and if i never let you go
will you keep me young?
12
4
8
3
16
0
1 (32)
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Jadalnia   25.08.16 22:56

Kiedy powiedział, że kobietą, która zapełniła szafkę pachnącymi paczuszkami z herbatami, nie jest jego żona, a siostra, zamrugała kilkakrotnie. Rossa nie lubiła herbat, wolała kawy, bo po podróżach po całym świecie odkryła, że ziarna smakują różnie w różnych miejscach. Wzięła głęboki wdech, chcąc przywołać się do porządku. Żałoba minęła, czarna suknia, którą Eileen miała na sobie na pogrzebie siostry, dawno wisiała już w kornwalijskiej szafie, dawne zdjęcia leżały głęboko na strychu, w czarnym pudle z pamiątkami. Nie powinna przypominać sobie o tym w towarzystwie mężczyzn o tak miłej aparycji i chęci do rozmowy.
Skup się na chwili, Eileen, skup się na chwili.
- Księżniczki? Znasz mnie zaledwie kilka chwil i już przyklejasz mi etykietę księżniczki? - zachichotała pod nosem i wyciągnęła dłoń w kierunku kubka z herbatą. Uniosła go do nosa, by móc najpierw posmakować zapach napoju. Przyjemna, ciepła woń rozeszła się po jej skórze, musnęła wargi. - Takim księżniczkom raczej nie zdarza się kuleć. Ani wpraszać się na niezapowiedzianą wizytę w domu mężczyzny, którego poznaje się podczas ucieczki przed kotami.
Spuściła wzrok na rozedrganą powierzchnię herbaty, następnie znów spojrzała na Raidena. Może do tej pory nie doceniała aż tak swojej siostry. Może musiała ją stracić, żeby nagle zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo ważna dla niej była.
- Zaczynam zazdrościć twojej siostrze takiego brata - kącik jej ust uniósł się delikatnie ku górze, znacząc jej twarz łagodnym, nostalgicznym uśmiechem.




handmade
love


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   29.08.16 10:19

Uśmiechnął się na jej uwagę. Chwilę wcześniej zauważył, że przez jej twarz przemknął pewien cień smutku? Może przypomniała sobie coś szczególnego, ale postanowił to zignorować lub udawać, że tego nie zauważył. Każdy miał swoje sekrety - większe lub mniejsze. On miał ich całkiem sporo i zastanawiał się czy Eileen również należała do tej grupy ludzi, którzy pomimo nadzwyczajnej zwyczajności kryli w sobie o wiele więcej niż można było to dostrzec gołym okiem.
- Rozumiem, że to że nie zgadzasz się z moim porównaniem, świadczy o braku męskiej atencji - zaśmiał się bez podtekstu. Gdyby znała jego zdanie na swój temat, zapewne podchodziłaby do tego inaczej. - Nie powinno tak być.
Zapadła chwila ciszy, którą przerywały jedynie odgłosy ulicy zza okna.
- Uważaj, czego sobie życzysz - dodał z pewną tajemniczością w głosie i znowu umilkł. Napoje powoli wystygały, a dno kubków było coraz bliżej. Znaczyło też że niezapowiedziana wizyta dobiegała końca. Niespodziewana, ale w żaden sposób nie była dla niego nieprzyjemna.
Posłał jej ciepły uśmiech, po czym dopili herbatę.

zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   30.08.16 1:54

Wciąż lekko oszołomiona nagłym atakiem podejrzanego pozwoliła się po prostu wyprowadzić Raidenowi. Nawet nie spytała gdzie ją zabiera, po prostu dała się zabrać do bezpieczeństwa. Ufność jaką w nim pokładała, mimo wyraźnych zastrzeżeń Milesa, była przerażająca i zupełnie do niej niepodobna. Tylko raz zaufała w podobnym stopniu mężczyźnie, choć tu układ był inny i raczej prosty. I ona była dużo młodsza i bardziej naiwna.
Pozwoliła się wprowadzić do nieznanego pomieszczenia, gdzie Carter posadził ją na krześle i podał kawałek szmatki, by przyłożyła ją sobie do zadrapania na policzku, które krwawiło bardziej niż powinno. Choć pod nim na pewno miał pojawić się siniak. Czuła, że brodę też ma obitą, choć w mniejszym stopniu. Poza tym raczej nie ucierpiała, ale a pewno nie spodziewała się, że płaczliwy ćpun nagle zacznie ją atakować. Wzbudzała dzisiaj w mężczyznach silne reakcje, nie dało się ukryć.
Lekko nieprzytomnym wzrokiem przebiegła po pomieszczeniu uparcie przykładając szmatkę obok rzeczywistego rozcięcia. Uśmiechnęła się i rzuciła swojemu towarzyszowi zdziwione spojrzenie.
- To twój dom? - był to najbardziej logiczny wniosek, ale również jedna z wielu rzeczy których nie wypadało jej robić. Przeklęty Carter najwyraźniej znalazł nowe hobby w łamaniu jej zasad, całkiem dobrze mu to szło.
- Ładnie - mruknęła trochę zdziwiona, choć uznała, że wyjaśnienie nikomu nie zaszkodzi - Spodziewałam się jaskini kawalera - rzuciła mu przy tym niewinny i równocześnie rozbawiony uśmiech. Uznała, że raczej nie zezłości się na prawdę, ale zdradziła tym samym, że gdzieś tam jakaś część jej myśli zastanawiała się nad tym jak on mieszka. Zrzuciła to na karb przyzwyczajeń zawodowych, to wyjaśnienie na ogół działało.
Zdjęła swój pokrowiec na różdżkę zbudowany z paska wokół bioder i drugiego wokół uda. Położyła go razem z zawartością na stole, był to wyjątkowo przydatny, ale niekoniecznie wygodny element ubioru. Zdecydowanie jednak przewyższał pokrowiec, który dostała od matki na bale. Ten był mocowany do pasa do pończoch i lubił się zsuwać podczas tańca. Myślenie o pończochach zdecydowanie wskazywało na to, że jest w lekkim szoku. Może ma wstrząs mózgu. Ważne, że nie straciła zębów ani nie złamało jej to nosa. Chociaż może wyglądałaby dzięki temu na twardzielkę, a matka dałaby jej spokój.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   30.08.16 8:26

Nie musiał jej tam zabierać, jednak było to miejsce, gdzie chciał być. Gdzie mogli usiąść i odetchnąć od tego oszołoma, nie czując smrodu więzienia. Nie słysząc krzyków wariata i odciąć się zupełnie od ponurej scenerii. Gdy wyszli z kominka w salonie, posadził Artis na jedno z krzeseł i poszedł do kuchni po szmatkę i wodę. Musiała jakoś sobie przetrzeć te ranki, które zadał jej mężczyzna. Jak on to w ogóle zrobił? Raiden wolał sobie nie przypominać. Szczególnie że to przez niego wszystko się stało. Gdyby się nie odwrócił, nie stracił czujności, Macmillan dalej cieszyłaby się swoją piękną twarzą. Chociaż musiał przyznać, że na tym idealnym ciele brakowało paru znamion walki. W końcu była aurorem. Powinna nosić takie rzeczy z dumą i przypominać historię każdej blizny. Sam popełnił kilka błędów, które nosił wszędzie i miało się tak dziać do końca życia, jednak taki mieli zawód. Kilka z nich przypominało mu jeszcze o pracy w brygadzie. Przypomniał sobie jeszcze nie tak dawno list od starego przełożonego, rozumiejąc, że trochę tęsknił za byciem brygadzistą. W policji również się spełniał, jednak brakowało mu poważniejszych działań. Może kiedyś...
Wrócił z kuchni i podał mokrą szmatkę Artis, po czym usiadł niedaleko niej, przypatrując się jej uważnie. Z tego co wiedział jego siostra szalała gdzieś po mieście. Dalej się nie odzywała, a jak już były to monosylaby. Tęsknił za nią, jednak teraz jego uwagę przykuły słowa Macmillan.
- Mówisz o tym pałacu? - odpowiedział pytaniem na pytanie, pozwalając sobie na kolejny uśmiech. Czego? Ulgi? Może... To był już jakiś sukces, jeśli blondynka nie rzuciła w niego szmatką i nie wróciła do domu. Patrzył jak wodziła ciekawa wzrokiem po jadalni. - Dużo się spodziewałaś, co? - dodał, po czym podszedł do jednej z szafek i wyciągnął eliksir na odkażenia. Sprawdził zawartość i z zadowoleniem stwierdził, że fiolka była pełna. Słyszał za plecami jakieś odgłosy, jednak nie wiedział czego konkretnie. Gdy się odwrócił, zobaczył jak Artis zdejmuje swoje oporządzenie i to zupełnie inne niż się spodziewał. Uniósł brew, a gdy skończyła, mruknął:
- Sama zakładasz ten pas cnoty?
Pokręcił głowa i podszedł do niej, przyglądając się równocześnie eleganckiej kaburze. Praktyczna i posiadająca pewną interesującą symbolikę. Co jeszcze za tajemnice kryła pani auror? Raiden przykucnął przed nią, po czym wziął szmatkę z jej twarzy, by nasączyć małą końcówkę eliksirem. Podniósł podbródek kobiety delikatnie, by zacząć ją opatrywać. - Będzie trochę szczypać - oznajmił, gdy ich twarze znalazły się na tym samym poziomie. Z miną profesjonalisty rozprowadzał specyfik po wszystkich zadrapaniach. - Przepraszam cię... - mówił, nie przerywając. - Nie powinienem był się odwracać. Cholerny ćpun...




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   30.08.16 10:36

Często zapominała, że mało kto korzystał z takich akcesoriów, choć nie rozumiała ludzi, którzy woleli trzymać różdżki w miejscach mało praktycznych. W ten sposób miała pewność że szybko wyjmie różdżkę w razie potrzeby, ale rzeczywiście mogło to przypominać pas cnoty. Może przydawałoby się i do tego, gdyby tą cnotę jeszcze miała.
- Wymaga to trochę praktyki - puściła mu oczko i rzuciła uśmiech, nie chciałby widzieć jej kiedy uczyła się zakładać tą uprząż. Zresztą zadziwiająco wiele damskich ubrań, a w szczególności bielizny, powinno mieć załączoną instrukcję obsługi dla laików.
Posłusznie ustawiła się w jak najwygodniejszej dla Cartera pozycji pozwalając się opatrzyć i wytrzymałaby całą procedurę bez drgnięcia, bo co to małe pieczenie, gdyby nie to, że drgnęła od dotyku jego dłoni. Nie była jakąś młódką, by zarumienić się na taki kontakt, spokojnie więc dawała dalej rozprowadzać sobie eliksir po twarzy, pozwoliła sobie tylko na długie spojrzenie na jego skupioną minę.
- Też straciłam czujność, kto by pomyślał, żeby skrępowany facet zdołał jeszcze rzucić we mnie krzesłem - uśmiechnęła się do niego łagodnie - Przynajmniej zdołałam odbić je trochę na jedną stronę i w ten sposób nadal mam jeden ładny profil - roześmiała się - Moja matka ma jeszcze szansę wydać mnie za mąż
Widziała drobne zaczątki zmarszczek mimicznych na jego twarzy, prawie mogła policzyć rzęsy. Widziała, że rzeczywiście się wini, ale ona nie czuła się bardzo skrzywdzona, choć kiedy siniaki wyjdą na wierzch zapewne będzie tak wyglądać.
- Nie wiń się. To nie moje pierwsze blizny i nie ostatnie. Dodadzą mi charakteru - dodała znów przechodząc w luźniejszy ton. Dowiedział się przy tym tego, o czym wiedziało tylko kilka osób w jej życiu, choć jeszcze nie był tego świadomy. Blizny na jej przedramionach były skrzętnie ukrywane przez rękawy, a te miejsca gdzie weszły na dłonie, przez eliksiry i zaklęcia. I to nawet nie dlatego, że szpeciły. W trosce o samopoczucie matki, Artis dostała nakaz by jak najmniej przypominać jej o śmierci bliźniaków. Starała się, choć nie poprawiało to jej własnej samooceny.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   30.08.16 11:01

Obrócił jej twarz, trzymając w lewej dłoni podbródek Artis, by lepiej oczyścić zadrapania. Nie były poważne, ale to na policzku nie wyglądało ładnie. Nie, żeby psuło efekt. Jednak gdy myślał, że pozwolił uderzyć kobietę, aż w nim się gotowało. Wolał nie myśleć, co by się stało jeszcze później. Miał nadzieję, że Macmillan nie będzie miała mu tego za złe, chociaż ona pewnie szybciej mu wybaczy niż on sam sobie...
- Moje są zdecydowanie mniej skomplikowane - odparł, myśląc o zwykłej kaburze zakładanej przez plecy. Nie nosił przecież jedynie różdżki. Uwielbiał broń palną, a lata w Chicago pozwoliły mu się poczuć z nią równie bezpiecznie i pewnie jak z drewnem czarodziejów. - Jednak to była moje odpowiedzialność i powinienem to przewidzieć - szedł zaparte dalej się obwiniając. To on był tam odpowiedzialny za bezpieczeństwo, które powinien był jej zapewnić. Zamiast tego rozłożył się po całości i pozwolił ją skrzywdzić. Widział uśmiech Artis, ale to go nie uspokoiło. Dobre wychowanie zabraniało jej się przyznać, jednak nie zamierzał jej tego wypominać. W końcu to ona była ofiarą tego nieszczęsnego wypadku. Z jego własnej głupoty. - Nie wierć się - mruknął niemal z ojcowskim tonem, gdy drgnęła. Wiedział, że rana na policzku bolała, ale będzie bolała jeszcze bardziej, jeśli jej nie odkazi. - Wolę ten profil, gdzie masz znamiona walki - dodał jednak po chwili z lekkim uśmiechem. Nie mógł przecież zostawić tych słów samych sobie. I w dodatku nie miał zamiaru być jak naburmuszone dziecko. Po prostu tak na niego podziałała, chociaż dalej miał sobie za złe tę całą sytuację. Odgarnął niesforne kosmyki blond włosów, które uciekły spod spinki i założył je jej za ucho. Nie odpowiedział na jej uwagę o małżeństwie. Dalej go to zaskakiwało, ale nie chciał sobie niszczyć wieczoru jeszcze kolejnym niezręcznym tematem. Zamiast tego poczuł kolejną falę jej zapachu, gdy po raz kolejny pochylił się nad jej twarzą.
- Nie wydaje ci się, że ta sytuacja powinna wyglądać inaczej? - spytał też luźnym, charakterystycznym dla siebie tonem. - Ja leżę z ranami otwartymi, a ty się mną zajmujesz? - mruknął, łapiąc jej spojrzenie i uśmiechając się jeszcze szerzej. Carter zastanawiał się, co oznaczały blizny Artis. W końcu nie widział na jej ciele nic charakterystycznego, ale przecież nie widział jej całej. Pociągnął nosem, odchylając się trochę i jeszcze raz sprawdzając całą twarz blondynki. Z uwaga przyglądał się swojej pracy, aż stwierdził, że wykonał dobrą robotę. - Jeszcze ci to obłożymy czymś łagodzącym - mruknął, wstając i przy okazji zbliżając się do niej jeszcze bliżej. Poem odwrócił się i wyjął kolejną maść z szuflady. - Powinienem zostać niańką, a nie gliną, co nie? - rzucił, wracając do Artis.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   30.08.16 12:12

Słysząc zdecydowany ton opanowała trochę swoje kręcenie się. Usiłowała też zachować poważną minę, ale słysząc jego kolejne słowa nie mogła się nie uśmiechnąć i rzucić spojrzenie, które trudno było odczytać. Ale uśmiechał się, a to uznała za sukces i przypisała go sobie. I mimo że lubiła kiedy zgrywał twardziela, to nowe oblicze, kiedy się nią opiekował, było równie atrakcyjne. Zresztą z każdym spotkaniem poznawali swoje nowe oblicza, to był jeden z elementów, który napędzał dynamikę tej znajomości, a ta i tak była zadziwiająco duża.
Bardzo starała się nie ruszać, ale mimowolnie lekko przychylała się do jego dłoni. Może nie było tego widać i sama sobie z tego nie zdawała sprawy, ale brakowało jej kontaktu i czułości, dlatego też nie przerywała mu pracy ciesząc się z tego co otrzymywała. Wielu czarodziejom wydawało się, że w rodach szlacheckich dzieci są wychuchane i wykochane. W rzeczywistości są wychowane tak, by nie oczekiwać uczuć. Przynajmniej wiele z nich. Macmillan należała do tej grupy.
- Twój los byłby kiepski, gdybym to ja opatrywała twoje otwarte rany - roześmiała się - Poza podstawowym kursem pierwszej pomocy i kilkoma zaklęciami, nic więcej nie umiem. Ale na pewno wiem jak wezwać uzdrowicieli, więc można uznać że uratowałabym Ci życie. Albo umarłbyś w doborowym towarzystwie.
Zamilkła, gdy oceniał efekty swojej pracy. Ona również go obserwowała, bo mówiąc szczerze, zasłaniał jej cały świat. Ale nie był to nieprzyjemny aspekt tej sytuacji. Szczególnie mówiła o tym reakcja jej ciała, kiedy zbliżył się do niej, a ona mogła poczuć jego zapach.
- To zależy, czy lubisz dzieci - odpowiedziała troszkę ochrypniętym głosem. Odchrząknęła cicho i kontynuowała - I czy wszystkimi opiekujesz się tak dobrze jak mną.
Maść którą trzymał w ręce nie wyglądała zachęcająco, ale Artis rozpoznała ją. Często stosowano ją w jej domu, gdzie prawie każdy członek rodu to gracz quidditcha. Nie trudno było u nich o urazy. Poprawiła się na krześle i wystawiła twarz w jego kierunku gotowa na ciąg dalszy kuracji. Obserwowała swojego 'medyka' w skupieniu i z delikatnym uśmiechem, który trudno było jednoznacznie odczytać.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia   30.08.16 13:01

Raiden rzadko pokazywał innym ludzie swoje bardziej spokojne oblicze, może dlatego że w jego pracy nie było częstych okazji. Szybkie tempo życia Amerykanów wciągnęło go przez tę dekadę poza krajem ojczystym i zostawiło pewien ślad. W końcu tak odpowiadała mu tamta mentalność, swoboda, nowatorskość... Ale tęsknił za Anglią. Za rodzicami, Sophią, a teraz został sam. I chociaż ta druga wciąż żyła, zachowywała się jakby nigdy nie miała brata. Pocieszające w chwili, w której powinni trzymać się razem. Dlatego w jakimś stopniu ucieszył się, że Artis wciąż znajdowała się w jego domu. Nie chciał, by ten stał pusty i pozbawiony życia. Carterowie od zawsze byli żywiołową rodziną słynącą z otwartości, szczerości i swoich ideałów. Matka zawsze powtarzała, że gdy zabraknie życia w jej domu, ona umrze wraz z nim. Wiedział, że było to tylko głupie gadanie, ale coś nie pozwalało mu zapomnieć o tych słowach. Dlatego nie tylko z powodu wyciągnięcia Artis i nawiązania z nią ponownej nici porozumienia, cieszył się z jej obecności. W przeciwieństwie do niej Raiden dostał i czułość i wielką miłość podczas dorastania. Dlatego też łatwiej przychodziło mu je okazywać. Mimo pozorów był naprawdę troskliwym człowiekiem. Wystarczyło poznać go od odpowiedniej strony. Szkoda że Artis musiała się o tym przekonać po zaatakowaniu przez więzionego ćpuna... Pozwalała mu się sobą zajmować, co mu się podobało. Nie protestowała i nie zgrywała samowystarczalnej rewolucjonistki. Podobało mu się to. Słysząc jej śmiech, opuścił na chwilę wzrok i pokręcił głową.
- W perspektywie umierania to ta opcja wcale nie byłaby taka najgorsza - mruknął, posyłając jej wymowne spojrzenie, w którym było więcej zadziorności niż żartu. Przez chwilę milczeli, gdy zaczął odkręcać tubkę. Słuchał przez chwilę jej słów, pomrukując pod nosem piosenkę Sam and Dave. Lubił tę dwójkę muzyków i z całą pewnością zamierzał kupować więcej tego rodzaju płyt gramofonowych. - Bo dzieci są super - odpowiedział w końcu, zgodnie z prawdą. Może i nie wyglądał, ale miał z nimi dobry kontakt. Jedynymi z jego ulubionych wspomnień z ostatniego czasu było zajmowanie się małym Alastorem. - Nie zostawiam ich sam na sam z niebezpiecznym ćpunem, więc jak to świadczy o moim dobrym zajmowaniu się tobą? - spytał retorycznie, podstawiając sobie krzesło naprzeciwko Artis i siadając na nim. Odetchnął, po czym zajął się smarowaniem oczyszczonych zadrapań. Pod koniec przejechał dłonią po jej podbródku, by dokładnie nałożyć warstwę kremu na obicia. Zatrzymał spojrzenie na jej ustach, po czym uśmiechnął się delikatnie. - Wiesz, że musisz mi oddać pieniądze za te specyfiki? - mruknął, przenosząc wzrok na jej oczy.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Jadalnia
» [P2] Jadalnia - Zebranie Kolczatki
» Jadalnia w zamku Bestii
» Jadalnia
» Jadalnia [Parter]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Beckenham, Overbury Avenue 13-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17