Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Matthew Bott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 http://www.morsmordre.net/t3632-klopot http://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 http://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
2
0
0
0
1
15 (17)
22 (24)
Wilkołak

PisanieTemat: Matthew Bott   15.08.16 17:40


Matthew Bott

Data urodzenia: 13 Maj 1930
Nazwisko matki: Flume
Miejsce zamieszkania: Nokturn
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: Nieoficjalny przewodnik po świecie mugoli i Nokturnie, wolny strzelec
Wzrost: 178 cm
Waga: 85 kg
Kolor włosów: brunet
Kolor oczu: szare
Znaki szczególne: Tatuaże na prawym ramieniu i na lewej łopatce. Blizny po mniejszych i większych bójkach głównie na korpusie i ramionach. Mięśniak z prowokującym spojrzeniem. Widać, że nos już był nie raz łamany. Na lewym przedramieniu świeża, rozległa blizna po poważnej ranie szarpanej


Każda rodzina posiada kogoś o kim nie mówi się głośno. W rodzinie Bottów był to między innymi Timothy. Jeszcze przed tym, jak udał się do Hogwartu jego potrzeba empirycznych doznań niepokoiła. I słusznie. W czwartej klasie jego zapał w poszukiwaniu nowych horyzontów przerodził się w chorą fascynację, a wszystko za sprawą Seliny.
Była pozornie zwykłą dziewczyną o mugolskich korzeniach, jednak posiadającą prócz licznych sekretów wiedzę z dziedziny magii, której posiadać nie powinna - czarnoksięstwa. Wyniosła ją z rodzinnego domu w którym to praktykowało się ją na co dzień z powodu posiadanego przez jej rodzinę nieoficjalnego interesu - usługodastwa z zakresu rzucania klątw i trucicielstwa na terenie Śmiertelnego Nokturnu. Ona sama była bardzo zafascynowana tą dziedziną magii, zainteresowanie to jak nie trudno się domyślić przeniosło się i  na Timothiego. Prócz uczucia połączyło ich zatem również pragnienie wiedzy, naukowa pasja, chęć zgłębiania zakazanego. Nazywali siebie odważnymi pionierami, łamaczami tabu wychodzącymi na przeciw potrzeb przyszłości. Rodzina widząc niepokojące zmiany zachodzące w Timie próbowała reagować, lecz wpływ Seliny był zbyt silny. Wraz z ukończeniem szkoły Tim i Selina pobrali się. Timothy skłócił się z tego powodu z rodziną zrywając z nią tym samym kontakt. W zamian zaangażował się w życie Flumów w tym również i ich interes na Nokturnie..

Matthew był ich pierwszym dzieckiem, a przez to, że Selina po ciąży podupadła nieco na zdrowiu - również i ostatnim. Otoczyli je więc przesadną opieką wierząc, że na pewno będzie godnym następcą ich spuścizny. No...niestety, nie do końca tak było, a takim nastawieniem go nieświadomie rozwydrzyli. Sama dzielnica w jakiej się wychowywał (portowa Londynu) sprawiała, że obracał się w podobnie sobie towarzystwie. Ciężko im było więc nad nim zapanować, zwłaszcza gdy udawali się z obowiązkami na Nokturn. Jeszcze nim podjął naukę często uciekał z domu i biegał ze swoją hałastrą chuliganów znikając momentami na całe dnie i noce. Prawie zawsze nie kończyło się to dobrze. Matt był jednak szczęściarzem i znajdował się w tej połowie paczki która zdołała dożyć swoich 10 urodzin. Taka postawa miała swoje wady, lecz również plusy - mógł liczyć na tych którzy przeżyli.

Czas w którym dorastał był też okresem trwania konfliktów nie tylko magicznych, lecz również mugolskich. Informacje związane z tym drugim interesowały go bardziej od momentu kiedy to podczas trwania jednej ze swoich wycieczek w świat mugoli w towarzystwie swojej ferajny widział na niebie przelatujący nisko klucz myśliwców. To była dla niego magiczna chwila, choć tak właściwie nic wspólnego z magią nie miała i to właśnie go zafascynowało i wzbudziło iskrę zainteresowania światem niemagicznym. Nie miała jednak ona okazji by przerodzić ją w płomień tym bardziej, że zaraz przybyła do niego sowa z listem z Hogwartu.

Gdy tylko znalazł się w szkole magii jego rodzice mieli nadzieję, że placówka nie zdemoralizuje ich synka choć z drugiej strony istniała szansa, że to właśnie w niej nabierze jakiejkolwiek ogłady. I cóż...nadzieje mieć mogli, lecz słabo się to zapowiadało. Mimo wszystko próbowali mu jednak wpajać tajniki czarnej magii, lecz różnie im to wychodziło co mimo wszystko nie powinno nikogo dziwić, skoro Matt trafił zgodnie z wolą Tiary do Griffindoru. Pasował tam. Był odważny, lojalny, brawurowy, jak i nieokrzesany. Trudno jednak określić go w pełni jako osobę dobrą, posiadał bowiem również szereg cech klasyfikujących go jako prostaka, uparciucha, choleryka czy też bezwzględną szuję. Ciężko było też z nim się do gadać, jeżeli nie znało się jego “instrukcji obsługi”. Aniołem więc nie był, zwłaszcza gdy miał przy swoim boku za towarzysza Skamandera - najlepszego przyjaciela i jedynego człowieka z który potrafił znaleźć nić porozumienia. Oboje jak nie razem to na zmianę pakowali się w kłopoty by zaraz potem się z nich wyciągać nie szczędząc sobie przy tym sobie nawzajem kreatywnych przytyków. Przy nim Matt zyskał nieco pokory (zaczął rozumieć że nie zawsze ma rację, choć do tej pory nawet jeśli to wie to nie powie tego głośno) i złagodniał (nim komuś przywali zaczął zwracać uwagę czy w okolicy nie znajduje się ktoś kogo w ferworze walki nie chce skrzywdzić). Sam Griffindor wyciągnął z niego poczucie odpowiedzialności wobec słabszych (którą realizuje na swój autorski sposób) i nieco pokracznej empatii. Cechy te wciąż z niego anioła nie czynią, lecz dzięki nim jest już mu do niego bliżej niż dalej - liczy się postęp. Ponadto przez lata nauki zdołał przeżyć wiele przygód, poznać wielu ludzi, narobić sobie jeszcze większej ilości wrogów, zakochać się, poczuć nieprzyjemny smak zazdrości i niepokoju serwowanego mu przez kuzyna - Bertiego, którego ojciec był bratem ojca Matta. Co prawda chłopcy nie mieli ze sobą przez lata stałego kontaktu. Ten ograniczał się przeważnie do spotkań w czasie świąt i większych wydarzeń rodzinnych i to też nie zawsze. Dopiero gdy Matt dorósł sam zaczął wychodzić z inicjatywą kontaktu z rodziną Bottów. Tym bardziej, że ojciec Bertiego był dobrym człowiekiem i nieustannie próbował dotrzeć do swojego brata - Tima. Różny to miało skutek. Czasem lepszy, częściej gorszy kończący się kłótniami oraz scenami. Problem rozwiązał się w ‘46 kiedy to pod koniec roku Timothy Bott zmarł stając się ofiarą magicznej wojny. Być może w tym momencie Matthew okazał się draniem, lecz nie odczuł nijak tej straty. Ojciec zawsze był nieobecny, zapatrzony w czarną magię, tak samo jak matka, która od tego momentu delikatnie rzecz ujmując postradała zmysły.

Po ukończeniu nauki nie bardzo wiedział co ze sobą zrobić. Nie miał pomysłu na siebie. Oceny z egzaminów miał słabe nie licząc tego dotyczącego OPCM i to tylko dlatego, że przykładał się do tego przedmiotu by grać rodzicom na nerwach. Teraz nie miało to większego znaczenia. Z braku laku wrócił więc do domu za namową babki coby pomóc w rodzinnym interesie bo z czegoś żyć trzeba było. Co prawda Matt jak postanowił sobie, że w ślady rodziców nie pójdzie tak trzymał się swego, jednak to nie oznaczało, że nie miał zamiaru ulżyć staruszce w opiece nad niepoczytalną córką, a swoją matką, która miała problemy z podstawowym funkcjonowaniem. Prócz tego zajmował się również sprawunkami które trzeba było wypełniać poza domem, bawił się w dostarczyciela zamówionych wcześniej mikstur oraz robił za ochroniarza gdyby tak babce trafił się krnąbrniejszy klient. Wielokrotnie zdarzały się mniejsze lub większe incydenty, które wyryły się na jego ciele mniej lub bardziej pokaźnymi bliznami, jednak radził sobie. Nie narzekał. Mimo wszystko to była jego rodzina. Może nie była typowo “dobra”, może wielu ludzi za ich sprawą straciła życie, lecz była jego.

Tak uważał. Przynajmniej do momentu w którym babka nie postanowiła otruć swej córki, a jego matki.Co prawda, Matt wiedział, że kobieta ta jest wyrafinowaną osobą - posłała męża do piachu, a jedno ze swoich dzieci zagłodziła na śmierć bo uznała je za brzydkie - jednak gdy się dowiedział o całym zajściu w pierwszej chwili nie wiedział co myśleć... Śmierć Seliny motywowała poczuciem wstydu i hańby jaką przynosiła nazwisku (nazwisku, które przede wszystkim ona nosiła!). Od straty męża wpadła w jakiś marazm, stan apatii, zdarzało jej się krzyczeć po nocach budząc domowników, zaniedbywała siebie, ludzie o niej mówili, a to przecież jeszcze by wpłynęło niekorzystnie na interesy! Decyzja podjęta przez babkę była jej zdaniem słuszna i prawidłowa, a wręcz niepodważalna. Nie rozumiała więc oburzenia Matta, który w danej chwili czuł jedyne względem niej obrzydzenie. Nie chciał zemsty, nie był pogrążony w smutku, sama strata znaczyła dla niego tyle co ojca - nic. Była to tylko pusta informacja, a jednak świadomość jej okoliczności sprawiała, że krew się w nim gotowała. Selina była, jaka była, lecz...Tego dnia po raz ostatni postawił nogę w tym przybytku.

Przez kilka kolejnych tygodni ciągle odreagowywał tę sytuację w typowy dla siebie sposób - szukając kłopotów. Większość (głównie rodzina) w tym czasie uważała, że ciężko przeżywa stratę matki. Część z tej większości próbowała jawnie proponować mu “mentalne wsparcie” co tylko bardziej go drażniło. W końcu był typem człowieka co sam wmuszał swoją pomoc bliskim, lecz jeśli robiono to samo pod jego adresem - potrafił się przed tym dość gwałtownie wzbraniać. Jedną z nielicznych osób, które w tym momencie potrafiły go podejść była Lily. Zaproponowała by pojechał z nią w rodzinne strony, bo to akurat ten czas, gdzie jej ojciec potrzebuje pomocy przy pracy. Nie była to do końca prawda, jednak wiedziała, że Matt nie odmówi, jeśli tak przedstawi sprawę. I faktycznie zaprzestał się (i innych) rozbijać i wyruszył do domu MacDonalów, gdzie przez kolejne dwa miesiące pomagał przy wyrobie mebli i innych cudów. Mugolskie wytwórstwo było czymś co go odprężało dlatego też jego zainteresowania z konkretnej dziedziny przeobraziły się z czasem w coś bardzo ogólnego związanego z szeroko pojętnym majsterkowaniem. Było to swojego rodzaju zbieranie kawałków układanki, a następnie scalanie ich przy pomocy mniej lub bardziej wymyślnych narzędzi. Pośpiech był niewskazany, wszystko należało robić powoli i w sposób świadomy, odpowiednio studiując wcześniej konstrukcję rzecz którą się naprawiało coby jej przypadkiem jeszcze bardziej nie zniszczyć - tak przynajmniej za każdym razem mówił ojciec Lily, a czarodziej po prostu brał to do serca. Bo Matt pomagał mu już nie pierwszy raz. Wszystko zaczęło się od wakacji w czwartej klasie - wówczas po raz pierwszy dał się wyciągnąć Lily do siebie i tam też poznał jej ojca. Zawsze z uwagą słuchał każdej jego wojskowej historii, nawet gdy te były zapętlane, podejmował dyskusję po przeczytaniu jakiejś książki czy artykuł; z przejęciem godnym dziecka, któremu podarowano cukierka, obcował z pokazywanymi przez niego gadżetami. Szczególnie w zachwyt wprawiała go jego strzelba, z której mógł strzelać w butelki w pobliskim lesie.

Świat mugoli stanowił dla niego coraz mniejszą tajemnicę, a wszystko to działo się za sprawą Lily, jej rodziny, znajomych oraz rodziny ze strony ojca - Bottów, z którą coraz częściej łapał kontakt, a której część żyła jak mugole. To sprawiło, że po tym, jak się nieco wyciszył pod skrzydłami MacDonalów, postanowił żyć w niemagicznym świecie. Imał się głównie prac fizycznych, w których to zyskiwał umiejętności manualne związane z budownictwem czy też mechaniką. Bardzo lubił naprawiać i pilnować porządku w "układankach" różnych przedmiotów. Z czasem nawet zwykłe przywracanie rzeczy do ich pierwotnej funkcji czy też wyglądu przestało mu wystarczać. Podejmował próby ich udoskonalania, czy też tworzenia ich lepszych zamienników. Stare, niepotrzebne rzeczy w jego dłoniach zyskiwały drugie życie. Było to dla niego cholernie satysfakcjonujące tym bardziej, że jego umiejętności znajdowały uznanie u samych mugoli. Z przyjemnością oddawał się więc temu zajęciu przez kolejne lata. Obijał się więc o różne stancje i miasta, będąc gnanym, przez los tam gdzie w danym momencie była praca. Problemy też na siebie ściągał, bo taki też był jego urok, choć nie wydawał się być z tego tytułu niezadowolony. Świat pozbawiony magii wydawał mu się bardziej satysfakcjonujący i wartościowszy, lecz brakowało mu oddechu niebezpieczeństwa na karku, jakie oferował mu Nokturn. Pewnie dlatego podświadomie nie odmawiał towarzystwa podejrzanych typów, którzy pomogli mu posmakować niebezpiecznego mugolskiego życia na granicy prawa. Z tych znajomości prócz zainteresowania do tatuaż wyniósł również nowo narodzone zamiłowanie do motoryzacji. Mieli na niego taki wpływ, że był taki moment, iż postanowił przez dwa miesiące obijać się z nimi na motorach po Anglii. Było warto, nawet jeżeli wcześniej był zmuszony poddać się testom cierpliwości nim uzyskał mugolskie prawo jazdy. Dobrze, że robi się je tylko raz w życiu, prawda...?

Kilka miesięcy po tym, jak Lily z powodu tego całego Tukana Duncana, jak ta ostatnia głupia marchew wyjechała do Francji by o nim zapomnieć, Matta zebrało na porządną refleksję tej całej chorej relacji go z nią łączącej. Nie żeby ciągle liczył na to, że go dostrzeże - nie. Wiedział, że kompletnie do niej nie pasuje i jej nie uszczęśliwi. Jej serce należało do innego barana. Już to zaczął akceptować lata temu, tłumiąc przesadną zazdrość niemal do cna, jednak nie mógł nie odnieść wrażenia, że jakiś sentyment szczenięcej miłostki odzywał się za każdym razem, gdy ją widział oraz nóż otwierał mu się w kieszeni, gdy Tukan Duncan wykazywał się względem niej tą swoją firmową tępotą. Był to już raczej objaw przesadnej troski, którą Matt wykazywał się względem bliskich. Mimo wszystko Lily była przede wszystkim przyjaciółką, której wiele zawdzięczał. Tak było, nawet jeśli ona sama nie zdawała sobie z tego sprawy. Chciał więc po prostu w zamian dla niej jak najlepiej - i tego zamierzał się trzymać, samemu dając sobie ostatecznie mentalne zezwolenie na to by sobie ją w końcu odpuścić.

Od tego momentu Matt nieco się rozbestwił - częściej pakował się w kłopoty, częściej w jego życiu zaczęły pojawiać się mniej lub bardziej przelotne romanse oraz częściej zaczął zaglądać na stare, nokturnowe śmiecie w poszukiwaniu mocniejszych wrażeń. Nie trzeba było długo czekać by wybuch mniejszej lub większej afery zaczęto kojarzyć z jego osobą. Gdzie w ogniu jednej z nich stracił swój latający motor, ledwo samemu uchodząc z życiem. Żeby było mniej zabawniej - tydzień wcześniej pękał z dumy, kiedy to po dwóch miesiącach udręki, niezliczonej ilości prób i błędów udało mu się sprawić, by jednoślad ten wzbił się w powietrze. I cóż...Przez kolejne dwa miesiące po tym wypadku zmuszony był słuchać złośliwych przytyków o tym jak z łoskotem runął na ziemię (które stawały się powodem do kolejnych awantur!). Łapał wiec nowych sprzymierzeńców, jak i wrogów. Ciągle jednak żył i funkcjonował co tylko sprawiało, że ci drudzy osiem razy zastanawiali się, jak i zastanowią nim staną mu na drodze lub zagrożą jego rodzinie (kilku takich odważnych po wygłoszeniu takich deklaracji przepadło jeszcze tego samego dnia). Tak więc, choć mugolskie życie było jego zdaniem bardziej wartościowsze, mniej skomplikowane to jednak tylko przebywając na Nokturnie czuł, że to jest miejsce do którego pasuje i które mógł nazwać domem. Prowadził więc swoje awanturnicze życie rozstrzelone pomiędzy światem mugoli, a Nokturnem, znajdując w tym wszystkim również szanse na zarobek. Bo przecież zawsze znajdzie się jakiś ciekawski czarodziej, chcący odwiedzić jeden z tych światów, lecz nie będący na tyle odważny by uczynić to samemu, prawda? Pewna przerwa w jego działalności pojawiła się w momencie, w którym trafił na rok do więzienia za napaść na czarodzieja, a wszystko dlatego, że pewna jego kochanka posiadała również pewnego męża, który pojawił się nagle w nieodpowiednim miejscu i czasie. Potem sprawa się pokomplikowała, bo Matt z konfrontacji wyszedł bez szwanku, a ów małżonek już nie więc...tak. Jednak nie ma tego złego, bo właśnie w Tower czarodziej spotkał Skamandera i odnowił z nim kontakt. Po wyjściu na wolność, Matt nie wyciągnął wielu wniosków - wrócił do swojej codziennej monotonii upamiętniając pobyt w więzieniu kolejnym już fikuśnym tatuażem. Od zeszłego roku podjął się dodatkowej pracy w sklepie Borgina & Burkesa, po tym, jak doszła go wieść, że jego beztroski kuzyn (Bertie) zakupił ruderę marzeń. Pracuje tam do dziś w charakterze mięśniaka do wszystkiego. Jak na razie. Matta zainspirowała bowiem praca Edgara, sprawiając, że sam z siebie zaczął się interesować zawodem łamacza klątw i im dużej się przygląda, z czym to się je, tym bardziej go to fascynuje... jednak jak na razie pracuje nad tematem we własnym zakresie.

Matthew jest ignorantem jeśli chodzi o wszelakie kwestie polityczne. Nie interesuje go kto, co i po co krzyczy czy wojuje - niech sobie to robi. Tak długo jak nie wpływa to wyraźnie na życie jego i mu bliskich zwisa mu to i powiewa. A sprawa wygląda tak, że do tej pory żaden z nich na nic się nie uskarżał (być może dlatego, że prawdziwych przyjaciół ma niewielu albo dlatego, że na Nokturnie zmiany nie były specjalnie odczuwalne). Matt nie miał więc do tej pory powodów do weryfikowania swojego światopoglądu i mieszania się w coś upierdliwego. Żyje więc w przekonaniu, że to go nie dotyczy, a całe zamieszani jest zwykłym gadaniem na pokaz.
Patronus: Bielik - Matt przywołuje go wspomnieniem przelatujących mu nad głową mogolskich myśliwców 


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 15 +5 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 2 Brak
Czarna Magia: 1 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność:22Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Zręczne ręceII10
Zastraszanie II10
Ukrywanie się I2
Spostrzegawczość  I2
Kłamstwo I2
Historia magiiI 2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
MugozloznastwoII20
Jasny umysłI2
Silna wolaII5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I 0,5
Majsterkowanie magiczneI 1
Majsterkowanie niemagiczneI 0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII 7
Taniec współczesnyII 7
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Wilkołak-2 (+4)
Reszta: 10


Wyposażenie

Różdżka (100), Płaszcz kameleona (100), Magiczny kompas (150), mugolskie prawo jazdy (25), 8pkt statystyk (480)



[bylobrzydkobedzieladnie]




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?



Ostatnio zmieniony przez Matthew Bott dnia 28.08.16 15:07, w całości zmieniany 57 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Matthew Bott   04.09.17 18:25

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Awanturnik z Nokturnu, drań ze skłonnościami do przemocy - czy to nie przed takimi jak Matthew ojcowie przestrzegają swoje córki? Bott pod maską pozorów i stereotypów skrywa jednak złote serce; choć jego rodzice od zawsze zajmowali się brudnymi interesami, Matt długo pragnął wyłamać się i nie podążyć ich śladami. Za czasów szkolnych szlifował w sobie odwagę, honor, doceniał wartość przyjaźni - do dziś dla najbliższych rzuciłby się w ogień, choć do swojej lojalności nigdy nie przyznaje się na głos. Mimo wszystko los nie pozwolił Mattowi uwolnić się od nokturnowego piętna; to właśnie tam powrócił po latach, by balansować na pograniczu świata mugoli oraz magii i ocierać się o nielegalne biznesy. Jednak czy serce Gryfona nie zbuntuje się i nie rozkaże mu zboczyć na ścieżkę sprawiedliwości?

OSIĄGNIĘCIA
Drań o złotym sercu
Do wyboru, do koloru
Księżniczka na wieży
Weteran
Ślepy Los
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Likantropia (od kwietnia 56')
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Garrett Weasley


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Matthew Bott   04.09.17 18:26

WYPOSAŻENIE
Różdżka, płaszcz kameleona, magiczny kompas, mugolskie prawo jazdy, ghul, nóż, oko ślepego, piersiówka "Bezdna"

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCI[26.12.16] Wsiąkiewka +1 PB do reszty
[14.01.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[09.06.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[15.06.17] Zakup: +2PB
[30.07.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[23.09.17] Rozwój: I poziom Majsterkowanie, 1PB Lykanotropia
[02.11.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)
[12.11.17] Rozwój Postaci: +5PB do reszty

HISTORIA ROZWOJU[28.08.16] Karta postaci -855 pkt
[28.08.16] Czara Ognia +10 pkt
[06.11.16] Mecz Quidditcha - Trybuny +5
[26.12.16] Wsiąkiewka - styczeń/luty: +30 pkt, +1 pkt biegłości
[14.01.17] Wsiąkiewka (marzec): +90 PD, +2 pkt biegłości
[26.03.17] Za zasłoną cienia - udział w evencie; +120 PD
[10.04.17] Organizacja wydarzenia; +60 PD
[14.04.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień), +50 PD
[15.04.17] Zaklęcia ochronne (Cave Inimicum, Muffliato), ghul, nóż, oko ślepego, talia kart: -300 PD
[15.04.17] Zdobycie osiągnięć (Do wyboru, do koloru; Księżniczka na wieży), +60 PD
[02.06.17] +5 punktów do statystyk
[09.06.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +90 PD, +2 PB
[15.06.17] 2PB: -100PD
[16.06.17] Aktualizacja postaci: +5 opcm, +2Z, -320pd
[17.07.17] Zakupy (piersiówka "Bezdna"), -10 PD
[30.07.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +90 PD, +2 PB
[23.09.17] Zdobycie osiągnięcia; Weteran +100PD;
[01.10.17] Zdobycie osiągnięcia: Ślepy Los; +30PD;
[02.11.17] Wsiąkiewka (maj), +90 PD, +2 PB
[12.11.17] Rozwój Postaci: +5PB; - 250PD;


Powrót do góry Go down
 

Matthew Bott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Matthew Montgomery
» Matthew Finnigan
» Matthew Osborne
» Pandora Rouse & Matthew Turner

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17