Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Gabinet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Gabinet   26.08.16 14:45

Gabinet

Gabinet na parterze posiadłości, służący do załatwiania spraw związanych z pracą w Peak District.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   26.08.16 16:29

Początek stycznia

Czas gnał do przodu. Wyjątkowo nie rozpieszczał czarodziei, a Greengrassowie nie stanowili wyjątku. Ledwie minęły straszliwe wydarzenia toczące się na Sabacie, będącym ciosem w samo serce arystokracji, a nowy rok przyniósł kolejne przeszkody. Cały budynek przy Peak District musiał koniecznie zostać odnowiony z powodu wykrycia poważnych uszczerbków instalacyjnych. Kontrola, która została zarządzona, wykazała kilka nieprawidłowości w strukturze nieruchomości. Tiberius chodził wściekły, ponieważ miało to oznaczać poważne wydatki, opuszczenie godzin pracy przez pracowników oraz poważne opóźnienia w pracy papierkowej. Jak na złość, mężczyzna przyjął wstępnie parę osób do pracy po rozmowach kwalifikacyjnych. Tylko jak podpisywać umowy kiedy biuro zostało zamknięte na siedem spustów? Sytuacja nie wyglądała za dobrze.
Travis żył w przekonaniu, że dalej będzie prowadzić pracę w terenie. Odmienne zdanie miał jego ojciec, który zarządził, że to właśnie on ma przejąć papierkową robotę. Wszyscy zainteresowani zatrudnieniem w rezerwacie mieli być odsyłani do Derbyshire, na Meadow Lane 2. Tam jego syn miał reprezentować swój ród, kajać się przed nimi za niewygody spowodowane tymczasowymi przenosinami oraz uczyć się trudnej sztuki zarządzania. Łowca nie przyjął tego pomysłu z entuzjazmem, ba, wydał mu się on karą za… nie wiedział dokładnie za co. Czuł rozgoryczenie, ale kornie przyjął swoją dolę starając się ją wypełnić najlepiej jak potrafił.
Siedział właśnie za biurkiem studiując kolejne papiery. Trochę już go mdliło od tych wszystkich pergaminów, a słowa zlewały się w jedno. Kiedy lord Bulstrode zjawił się na dworku, został przyprowadzony przez skrzata pod drzwi gabinetu. Po zapukaniu w ciężkie, drewniane drzwi Travis zaprosił go do środka.
- Witam, lord Bulstrode, mam rację? - spytał od progu Greengrass. Wstał z fotela, wyminął biurko oraz podszedł do mężczyzny. Cały czas towarzyszył mu przyjazny uśmiech. - Travis Greengrass, zajmę się dopełnieniem formalności związanymi z pana przeniesieniem - zaczął ścisnąwszy jego dłoń w geście powitalnym. - Proszę usiąść - zaprosił go ruchem ręki do spoczęcia na fotelu tuż przed blatem. Sam natomiast ponownie okrążył mebel i zasiadł na swoim miejscu. - Bardzo przepraszamy za te niedogodności z biurem, ale wypadki losowe mają to do siebie, że… dzieją się niespodziewanie - wyjaśnił - być może - nurtującą mężczyznę kwestię. Sam chłopak zawiesił dłużej spojrzenie na sylwetce Lorne. Mimowolnie przypomniały mu się sylwestrowe wydarzenia, podczas których zamordowani zostali członkowie rodu Bulstrode. W pierwszej chwili chciał spytać o kondycję rodziny, może nawet złożyć kondolencje, lecz powstrzymał się. Pogłębił tylko uśmiech, a wzrok skierował na dokumenty. - Gdzieś tu miałem lorda teczkę… - mruknął bardziej do siebie, niż do swojego prawie współpracownika, po czym zaczął przegrzebywać szuflady. - Co tam się dzieje w Kent? Smoków brakuje? - zagaił żartobliwie, żeby skrócić czas oczekiwania na znalezienie odpowiednich papierzysk.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Lorne Bulstrode
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t2048-lorne-bulstrode#30733 http://www.morsmordre.net/t2072-salvador-lorne http://www.morsmordre.net/t2071-lorne-bulstrode http://www.morsmordre.net/f212-manor-road-1 http://www.morsmordre.net/t3058-lorne-bulstrode#50155
łowca smoków i opiekun w rezerwacie Kent
27
Szlachetna
Kawaler
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
1
10
0
0
11
6
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   27.08.16 22:29

We wsiąkiewce napisałem, że to 3 stycznia.

Lord Bulstrode przybył na spotkanie nieco wcześnie, by przypadkiem nie dopuścić do sytuacji spóźnienia, która na pewno nie wpłynęłaby dobrze na jego kandydaturę. Co prawda niebo i ziemia mówiły wyraźnie, że nie ma żadnych przeciwwskazań do zmiany rezerwatu, ale chciał pokazać się z najlepszej strony. Tym bardziej, że Bulstrodowie i ród Travisa od lat działali na przyjacielskiej stopie. Przywitał się z uprzejmym uśmiechem i mocno ścisnął dłoń młodego Greengrassa.
- Tak jest, we własnej osobie. - odpowiedział dziarsko, żartobliwie poprawiając swoją marynarkę. - Bardzo miło mi poznać. Naprawdę nie ma za co przepraszać, tym bardziej, że ze smakiem się pan tutaj urządził. Nie przeczę, że zmieniam miejsce swej pracy, by działać na otwartej przestrzeni, ale, jak to się mówi, pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
Był wyspany i w naprawdę dobrym nastroju. Nie miał sińców pod oczami i zachrypniętego głosu, które towarzyszyły mu jeszcze parę dni wcześniej. Stanął na wysokości zadania, by nowy rok, mimo koszmarnego początku, trwał w jasności i satysfakcji. Biła od niego pewność siebie, ale w żadnym razie butność. Profesja, którą wykonywali tego wymagała. Usiadł wyprostowany i swobodny, obserwując ruchy Travisa, poszukującego jego dokumentów. Gdy ten na niego zerkał, uśmiechał się uspokajająco.
Dobrze, że Greengrass nie wspomniał o tragicznych sylwestrowych wydarzeniach. Przy natłoku przeżyć, które dotknęły lorda Bulstroda, pewnikiem prysnąłby uprzejmy, oficjalny czar tegoż spotkania. Nie miał jeszcze siły, by gawędzić o podobnych sprawach.
Lorne widział od początku, że dobrze będzie się dogadywał z Travisem, czy to w sprawach papierkowej roboty, czy też w praktyce. Oczywiście, nieco denerwował się przed przekroczeniem progu - nie wiedział dokładnie, jakiego osobnika napotka po drugiej stronie stołu.
- W Kent wszystko jak najbardziej w porządku, smoki dają się we znaki, jak nigdy. To pozytywny znak, ponieważ wcześniej jeden z osobników miał zapaść i byliśmy pewni, że będziemy musieli się z nim pożegnać. Ale kryzys zażegnany! Moja aplikacja nie jest związana więc z nimi, a bardziej z ludźmi i chęcią poznania innych ras. Nie jestem już najmłodszy, dwadzieścia siedem lat na karku, a chciałbym dalej się kształcić. Marazm źle na mnie wpływa. Trzeba się całe życie uczyć, by nie zostać wygryzionym przez młodszych od nas.


Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   30.08.16 16:19

To była tylko formalność i Travis doskonale o tym wiedział. Lorne zrobił bardzo dobre wrażenie na swoim rekruterze, nie istniały powody, dla których nie miałby pracować w Peak District. Nie został wywalony z poprzedniego miejsca pracy, nie był też uczestnikiem żadnego ze skandali. Miał doświadczenie, był pewny siebie oraz posiadał odpowiednią wiedzę. Na pewno pozytywne stosunki między Greengrassami a Bulstrode'ami też nie były bez znaczenia. Dobrze, że to oni zajmowali się rezerwatem, a nie na przykład Abbottowie. Fanatyczny dziadek chłopaka zaraz prześwietliłby całego kandydata od stóp do głów nie patrząc w ogóle na jego pochodzenie czy relacje między rodami. Był czepliwym człowiekiem i gdyby tylko chciał wynaleźć powód, dla którego zatrudnienie Lorne byłoby niewłaściwe, z pewnością by je znalazł bez względu na wszystko. Potomkowie Alesgoodów mieli bardziej liberalne poglądy, stanowili też przyjazną, otwartą rodzinę, która na wiele rzeczy przymykała oko nie ufając przeszłości - wyrabiali sobie swoją własną opinię podług tego, co nakazywał im rozum.
Travis także nie był do nikogo wrogo nastawiony - a na pewno nie na początku, znalazłby się bowiem taki jeden jegomość, który zalazł mu za skórę, a jego nazwisko zaczynało się na Ro… a kończyło na …sier - wręcz przeciwnie, podchodził do innych z dużą dozą optymizmu oraz wiary przyznając ogromny kredyt zaufania. Być może, gdyby dowiedział się o stosunkach łączących Lorne z Tristanem, nie byłby taki zadowolony z tego spotkania. Póki co nic nie stało na przeszkodzie budowania pozytywnych stosunków między panami. To sprawiało, że Greengrass przez cały czas uśmiechał się uprzejmie, a nawet pozwolił sobie na drobny żart w kierunku swojego petenta.
- A dziękuję - odpowiedział, odruchowo rozglądając się po pomieszczeniu. Rzeczywiście, na cześć reprezentatywną, w której bywali inni przedstawiciele szlachetnych rodów, wydawano więcej pieniędzy niż na inne pomieszczenia. - Niestety, przepisy to przepisy. Formalności nikogo nie ominą. Też wolałbym być teraz w rezerwacie, ale czasem trzeba dopasować się do niespodziewanych sytuacji. - Wyjawił w przypływie szczerości spowodowanej miłą atmosferą. Utwierdził się w przekonaniu, że nie warto jej psuć przypominając sylwestrowe wydarzenia. Dlatego zajął się bardziej szukaniem odpowiedniej teczki, a w międzyczasie słuchaniem wypowiedzi przyszłego pracownika rezerwatu. Od czasu do czasu kiwał głową na znak zrozumienia.
- To prawda. Nie ma sensu tkwić w marazmie, jeżeli jest szansa go zwalczyć. Bardzo podoba mi się pańska chęć zdobywania wiedzy lordzie Bulstrode - odparł z uznaniem. Trochę męczyły go tytuły względem kogoś, z kim przyjdzie mu pracować, lecz jako ten młodszy - ledwie o rok, ale zawsze - nie powinien proponować takiej poufałości. Wszystko nadejdzie z czasem, tak jak w przypadku innych współpracowników. Wspólne tkwienie w obliczu zagrożenia działa bardzo pozytywnie na tworzące się więzi. - O, jest - powiedział zauważywszy pożądany przezeń dokument. Otworzył go szybkim ruchem ręki, z równie szybką prędkością wertując zapisane na pergaminie słowa. Sięgnął po papier leżący pod nim, obracając go w kierunku mężczyzny. Na biurku obok niego stał kałamarz z piórem. - Żeby formalności stało się zadość, musi lord przeczytać niniejszą umowę. Obejmuje ona środki ostrożności, jakie należy zachować w Peak District, jego zasady, a także kwotę wynagrodzenia za pracę. Jeśli będzie mieć pan jakieś pytania sir, to proszę się nie krępować, a jak nie, to złożyć podpis na dole strony - wyjaśnił niezbędne kwestie spoglądając na niego.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Gabinet   02.11.16 18:54

Smoki. Tego jej oczy jeszcze nie widziały! Albo widziały, ale jedynie na pocztówkach lub w książkach dla dzieci, które jako mała dziewczynka namiętnie czytała. A teraz tutaj pracowała i też niespecjalnie przecież zapatrywała się na doglądanie tych... Monstrów. Nie, żeby nie próbowała się im przyglądać. Raz czy dwa umawiała się przecież z tym... No, jak on miał? Fred? Ted? A może Greg? Nieważne. Jakimś pracownikiem rezerwatu w Peak District, który obiecywał jej gruszki na wierzbie, byle tylko wyszła z nim na spacer. A ona zwyczajnie się nad nim litowała. I nad sobą, żeby w końcu dał jej spokój! Głupi rudzielec. Powinna go pozwać do przełożonego za to nagabywanie. Może lord Greengrass przesunąłby go do innej sekcji, gdyby poprosiła? Ah, lord Greengrass. Nawet nie zauważyła, że wpatrywała się w drzwi jego gabinetu jak cielę na malowane wrota. Z nogą na nogę siedziała za swoim biurkiem jak zawsze posłuszna i czekająca na każde jego zawołanie. Czasem jak przesiadywał cały dzień u siebie, zostawiał otwarte drzwi i Tessa mogła wodzić za nim spojrzeniem i udawać, że przegląda te niezwykle zajmujące papiery pod jej nosem.
Ale wracając do smoków i tego całego George'a. Znaczy Grega. Znaczy Freda. A zresztą... Ale czy takie podchody można było uznać za dosłowne i pełne podziwianie smoków? Tessa raczej w to wątpiła. Nie była na tyle tchórzliwa, by uciekać za każdym razem gdy je widziała, ale wizja możliwej ucieczki na szpilkach przed tymi magicznymi stworzeniami nie miała szczęśliwego zakończenia. Dlatego z zasady wolała trzymać się od nich z daleka. I pracowała już tutaj, a nie w samym rezerwacie. Dzięki Bogu...
- Sprawa do syna szefa - burknął nagle jakiś paskudny głos, wyrywając dziewczynę z niezwykle ważnego amoku przyglądania się drzwiom lorda Travisa. Drgnęła, gdy jakaś paczka uderzyła o jej biurko, a brzydki posłaniec patrzył na nią intensywnie.
- Proszę ją zostawić - odpowiedziała z przekąsem. Jakby już tego nie zrobił oczywiście...
- Masz ją zanieść teraz. Takie polecenie od szefa - warknął smrodliwy typ, przy którym latały już muchy.
- Chwileczkę - rzuciła, krzywiąc twarz i wstając szybko, by znaleźć się jak najdalej od tego delikwenta. Delikatnie zapukała do drzwi. Usłyszała cichą zgodę i wsunęła się do środka. - Przepraszam, że przeszkadzam. Może mi lord poświęcić chwilę?
Obrzuciła siedzącego naprzeciwko lorda Greengrassa mężczyznę ciekawym spojrzeniem, chociaż po chwili stwierdziła, że nie był zbytnio zajmujący i lepiej było przenieść uwagę na swojego pracodawcę. Dokładnie w tej samej chwili nieznajomy odwrócił twarz w jej stronę jakby czytał w jej myślach, a kobieta przewróciła oczami i czekała na dalsze instrukcje od Travisa. Bo to od niego zależało czy w ogóle mogła dalej tam stać.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   09.11.16 15:57

Travisowi przyjemnie rozmawiało się z lordem Bulstrode. Okazał się on bowiem nie być - co aż zastanawiające - takim nadętym arystokratą jakich w większości spotykał. Mieli mnóstwo wspólnych tematów, a kiedy tylko mężczyzna podpisał umowę, czas upływał im zgoła na czymś innym niż pracy. Wymiana poglądów oraz doświadczeń z dwóch różnych rezerwatów było naprawdę ciekawym doświadczeniem. Greengrass pochylił się bardziej na biurku, składając na nim swoje łokcie, natomiast palce obu rąk splótł ze sobą tworząc coś na kształt pięści. Uśmiechał się uprzejmie w kierunku swojego gościa - czy teraz raczej już pełnoprawnego pracownika rezerwatu - wsłuchując się w jego słowa. Nie, nie był zainteresowany sprawami technicznymi. Z prostej przyczyny - nie zamierzał robić z Lorne szpiega. Od nieczystej zagrywki preferował uczciwą konkurencję. Zdrową rywalizację ze względu na wiedzę oraz posiadane przez pracowników umiejętności. Ostatnimi czasy zainteresował się żywo innymi gatunkami smoków, a o Albionach Czarnookich nie wiedział niemalże nic. Wynikało to oczywiście z niemożności wstępu do rezerwatu Kent, nad czym niekiedy ubolewał. Niestety sprawa miała się tak, a nie inaczej, a młody łowca musiał posiłkować się jedynie wiedzą teoretyczną zapisaną w książkach. Usłyszenie chociażby szczątek informacji od kogoś, kto zajmował się daną rasą tyle czasu, jawiło mu się jako nadzwyczaj szczęśliwe zrządzenie losu. Swoistą szansę, którą zamierzał wykorzystać - nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił.
W tak udanym towarzystwie czas upływał ponadprzeciętnie szybko. Można rzec nawet - zbyt prędko. Zasiedzieli się, bez wątpienia. Pomimo tego, że Travis właśnie zerknął na zegarek - faktycznie zdając sobie sprawę z ucieczki długich minut zamieniających się w godziny - nie wykazał zadowolenia nagłym przerwaniem spotkania. Ciche pukanie zakłóciło żywą dyskusję, a Grengrass ściągnął brwi nieukontentowany zaistniałym przebiegiem sytuacji. Machinalnie skręcił głowę w kierunku drzwi, z żalem zezwalając osobie stojącej po ich drugiej stronie na wkroczenie do gabinetu. Zobaczywszy swoją asystentkę rozpogodził się na krótką chwilę, lecz jedynie nieznacznie. Lord wpatrywał się w nią przez kilka sekund, aż nie wytrzymał i westchnął z irytacji.
- O co chodzi? - spytał całkiem neutralnie, rozluźniając splot swoich palców. Dłonie ułożył na chłodnym drewnie biurka, zabierając oba łokcie z jego świecącej powierzchni. Jednocześnie obrócił się bardziej w kierunku drzwi, czyli bokiem do świeżo nabytego pracownika. Ukradkowo sięgnął też po pergamin z umową zakleszczając go w swoich rękach. Oczekiwał wyjaśnień, nie chciał bowiem przerywać tej inspirującej rozmowy.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Gabinet   09.11.16 16:14

Oczywiście, że nie chciała przeszkadzać w tak ważnej rozmowie. Szczególnie że mężczyzna siedzący naprzeciwko jej szefa był zapewne jakimś lordem. W końcu tylko tacy lądowali na tym fotelu. Próbowała sobie przypomnieć czy kiedyś był tam ktoś równie godny lorda Travisa. I w sumie wyszukała jednego lub dwóch młodzieńców, od których spojrzeń miękły jej nogi i gdyby nie siedziała, byłaby w poważnych tarapatach. Gdzieś tam kręcili się po rezerwacie, zajmując się smokami i niestety odbierając jej tę przyjemność podziwiania ich młodzieńczych zalet. Tylko ten nowo przybyły mężczyzna sprawiał dziwne wrażenie... Tessa nie potrafiła nazwać tego odczucia, ale było to coś pomiędzy podejrzliwością, a strachem. Nie podobało jej się sposób w jaki na nią patrzył. Nie podobała jej się ta broda i te małe oczy. Nie podobało jej się też to, że miał zacząć pracować w Peak District. Nie, żeby życzyła źle swojemu szefowi! W życiu! Po prostu coś jej nie pasowało.
- Przyszła paczka od twojego ojca, sir - zaczęła, prostując się i zapominając na chwilę o tym paskudnym rudzielcu, który zapewne niedługo miał znowu przyjść do biura. Aż sama nie wiedziała kto był lepszy - ten śmierdziel na korytarzu czy Fred, Greg czy jak mu tam było. - To podobno coś niecierpiącego zwłoki - dodała szybko, zagryzając na chwilę dolną wargę, mając nadzieję, że to nie zezłości jej młodego szefa. Jeszcze tego by brakowało, żeby zepsuć jej dzień!




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   23.11.16 14:22

Poruszył się niespokojnie na krześle, a jego środkowy trzon pisnął mało subtelnie pod wpływem nagłego skrętu w stronę drzwi. Travis nie był z natury nerwowym człowiekiem - chociaż gorącej krwi odmówić mu nie sposób, Greengrassowie wychowywali swoje potomstwo z większą pobłażliwością niż niektóre rody - teraz był jednak nieco zdenerwowany. Naprawdę czerpał przyjemność z wymiany informacji na temat smoków dwojga gatunków. Niestety łowca nigdy nie zostałby dopuszczony do poznania Albionów w rezerwacie Kent, a jak każdy pasjonat smoków interesowały go wszystkie ich rodzaje, nie tylko Trójogony. To sprawiało, że lord Bulstrode był jedynym jego źródłem informacji niebędącym jednocześnie suchym faktem z książki. Mężczyzna westchnął więc z rozczarowaniem oraz skrytym rozrzewnieniem - wszak był przekonany, że podobna okazja może się szybko nie powtórzyć kiedy każdy z nich będzie zajęty swoją pracą w Peak District - nie winiąc swej asystentki za podobny rozwój wydarzeń. Raczej to jego ojciec miał kiepskie wyczucie czasu; a na dodatek zupełnie nie rozumiał tego oficjalnego sposobu załatwiania spraw. Uniósł brwi z powodu niezadowolenia, lecz na koniec pokiwał głową z udawanym zrozumieniem.
- Proszę ją wnieść - powiedział spokojnie, machając dłonią i w ten sposób ponaglając biedną kobietę. Przeszły go ciarki na wzmiankę o zwłokach, dlatego wolał to załatwić od razu, tak jak ojciec zresztą tego sobie życzył. - Dziękuję lordzie Bulstrode za tę rozmowę - była ona inspirująca. Niestety sam widzisz sir, że mam nawał roboty. Przepraszam zatem i mam nadzieję do rychłego zobaczenia - odezwał się tym razem do Lorne, obdarzając go serdecznym uśmiechem. Panowie uścisnęli sobie dłonie, a Travis schował kopię umowy o pracę do odpowiedniej teczki, która wylądowała w szufladzie biurka.
- Kto ją tu w ogóle przyniósł? - spytał kobiety, kiedy zostali już sami.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Gabinet   23.11.16 21:25

Wyprostowała się jak na rozkaz, po czym wyszła na korytarz, by odebrać paczkę od mężczyzny i jego nieznośnych much wciąż uparcie latających dookoła jego twarzy. Kobieta skrzywiła się na ten widok, dodatkowo drgnęła, gdy jej dłoń została smagnięta przez rękę tamtego. Szybko przycisnęła do siebie paczkę jak ważne zawiniątko, chroniąc je przed smrodem posłańca. Jeszcze lord Travis by przeszedł tym odorem, a tego nigdy by sobie nie wybaczyła! Pewnie i tak krzywo na nią spojrzy, gdy poczuje zalatujące zapachy. A przecież to nie była jej wina! Wróciła do gabinetu Greengrassa i czekała dzielnie, aż lord Bulstrode opuści pomieszczenie. Pokłoniła się lekko, chociaż z wielką paczką musiało to wyglądać doprawdy groteskowo. Dotąd nieznany gość przeszedł obok niej, rzucając jej krótkie spojrzenie, a Tessa zarumieniła się. Jednak z powodu wiedzy jak głupio musiała wyglądać w tej chwili.
- Jakiś... - menel cisnęło się jej na usta, ale z oczywistych względów zagryzła jedynie dolną wargę i spojrzała na swojego pracodawcę. Bardzo przystojnego pracodawcę. Gdyby miała czas, westchnęłaby. - Jakiś posłaniec. Nie znam go. Wygląda dość podejrzanie - wytłumaczyła, wiedząc, że szef nie chciał znać wszystkich szczegółów. Przejechała ostatni raz spojrzeniem po Travisie, postawiła paczkę na jego stole i wycofała się. Na pewno chciał otworzyć to sam. - Będę na zewnątrz w razie czego - mruknęła, wiedząc, że wcale jej nie poprosi znowu do siebie. A szkoda...

|zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet   29.11.16 13:56

Travis cieszył się, że ma kompetentnych współpracowników, nawet w biurze. W którym wbrew pozorom przebywał sporadycznie - do tej pory jedynie podczas końca miesiąca, kiedy należało wypełnić niezbędne raporty dotyczące pracy w Peak District. W tym miesiącu sytuacja była wyjątkowa, a wszystko to przez piekielne kontrole oraz remonty, które podobno nie mogły czekać. Greengrass wolał nie poświęcać się myślom dotyczącym rzeczywistości, niechybnie podniosłoby mu się ciśnienie. Nie chciał przypadkiem wyładować frustracji na asystentce, która nie była niczemu winna. Cenił jej profesjonalizm oraz brak narzekania, co w dzisiejszych czasach zdarzało się raczej rzadko.
Kiedy lord Bulstrode opuścił gabinet, łowca westchnął spoglądając na biurko pełne papierów. Dopiero po paru dłuższych chwilach zorientował się, że powinien pomóc Tessie. Dlatego zerwał się szybko z krzesła doskakując do paczki, lecz było już za późno. Przeklął bezdźwięcznie pod nosem obchodząc wielkie pudło oraz uśmiechając się do pracownicy.
- Dziękuję. Odezwę się - odparł spokojnie, a kiedy drzwi za kobietą zamknęły się, długo krążył wokół pakunku zastanawiając się cóż to takiego może być. I skoro posłaniec był podejrzany to czy roztropnym było otwieranie tego bez nadzoru kogoś asekurującego, względnie bardziej doświadczonego w tej materii? To wcale nie musiała być przesyłka od ojca. Zasiadł więc zrezygnowany za biurkiem wirując na starym krześle. Potarł w zamyśleniu brodę raz drugi i trzeci, aż wziął różdżkę w dłoń i podjął ryzykowną decyzję.
Zawartość paczki zdziwiła go, lecz… ostatecznie przeżył. I wykonał zadanie przydzielone mu od ojca.

zt




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
 

Gabinet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17