Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sophia Carter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Sophia Carter   28.08.16 18:08


Sophia Marlene Carter

Data urodzenia: 21 lipca 1932
Nazwisko matki: Skamander
Miejsce zamieszkania: aktualnie okolice Londynu
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożna
Zawód: auror
Wzrost: 166 cm
Waga: 61 kg
Kolor włosów: rude
Kolor oczu: złotawe
Znaki szczególne: dokładnie dziesięć piegów na nosie, leworęczność



Lipcowy wieczór. W pewnym domu na przedmieściach Londynu słychać głośny krzyk, a chwilę później, w asyście zaprzyjaźnionej z rodziną uzdrowicielki wezwanej naprędce do nagłego porodu Marlene Carter, na świat przychodzi mała dziewczynka niczym nie różniąca się od innych nowo narodzonych dzieci. Nie jest pierwszym dzieckiem dwójki czarodziejów, ale jej pojawienie się zostało powitane z radością i entuzjazmem. Oboje rodzice dbają o nowego członka swojej niedużej, ale zgranej i kochającej się rodziny. Mała Sophia szybko okazuje się bardzo energicznym i ruchliwym dzieckiem. Ledwie opanowuje sztukę chodzenia, już trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo w kilka chwil potrafi wspiąć się na meble i udawać, że do latania wcale nie potrzebuje dziecięcej miotełki (która również jest w częstym użyciu). Któregoś razu matce nie udaje się w porę jej złapać i dwuletnia wówczas Sophia rozcina sobie skórę na czole. Ślad szybko znika i do późniejszych lat zostaje jedynie maleńka kreska tuż przy linii włosów. Przez swoją niesforność często chodzi posiniaczona, ale mimo zatroskanych spojrzeń rodzicielki wydaje się tym nie przejmować. Poznawanie świata jest w końcu zbyt absorbujące, by tracić czas na roztkliwianie się nad kolejnymi siniakami. Musi być przecież taka jak jej starszy brat, który potrafi już robić tyle ciekawych rzeczy!



Słyszy głośny harmider i otwiera oczy, siadając szybko na łóżku. Jest dopiero poranek, kiedy w słabo domykającą się okiennicę uderza ogromna sowa (Sophia wszystko wtedy wydaje się ogromne, w końcu ma dopiero pięć lat) i wlatuje do jej pokoju. Jej krzyk przywołuje starszego brata, który próbuje uratować ją przed zakusami przerażającego ptaszyska (tak naprawdę była to tylko zwyczajna sowa pocztowa, ale Sophia przez długi czas lubi podkolorowywać to wspomnienie, by podkreślać bohaterstwo swojego brata). Jak się okazuje, Raiden otrzymał list z Hogwartu! Sophia może i jest dzieckiem, ale wie, co to Hogwart i marzy o tym, by pewnego dnia się tam znaleźć, więc bardzo zazdrości bratu. Wie, że to nastąpi, bo parę miesięcy wcześniej, gdy śmigała na swojej miotełce po salonie i zbyt raptownie pomknęła w kierunku okna, zamiast odbić się od szyby sprawiła, że jedna z okiennic otworzyła się i wyfrunęła przez nią na zewnątrz. Szczęśliwie był to wieczór, a podwórze było ogrodzone wysokim żywopłotem, bo w innym przypadku tata musiałby gęsto tłumaczyć się mugolskim sąsiadom.
Rodzice wydają się zachwyceni listem z Hogwartu Raidena i zabierają dzieciaki na ulicę Pokątną. Sophia na długo zapamiętuje tę wyprawę; fantastyczne magiczne przedmioty i równie fantastyczne słodycze, sklep z pełnowymiarowymi miotłami (Nie, Sophio, jesteś jeszcze za mała, by taką mieć, mówi ojciec, pocieszająco głaszcząc ją po głowie), różdżki (nie pozwolono jej wziąć żadnej do ręki, ale patrzyła tęsknie, jak brat testuje kilka z nich, zanim udaje mu się wybrać tę właściwą) i wiele innych fascynujących rzeczy. We wrześniu jednak Raiden rozpoczyna naukę, a dla dziewczynki rozpoczyna się etap oczekiwania na każdy list z opowieściami o magicznej szkole oraz na wakacje, podczas których znowu zobaczy brata i będzie mogła się z nim bawić.



- Stójcie! – krzyczy Sophia, zatrzymując się w bramie. Ścigające ją umorusane, obdarte dzieciaki z nadrzecznych baraków przystają kilka metrów dalej. Ma siedem lat i przebywa akurat w domku swoich dziadków, dokąd zapracowani rodzice często ją posyłają, by nie siedziała samotnie w domu. Często bawi się z okolicznymi mugolskimi dziećmi, tak jak dziś, i często razem z nimi toczy „walki” z biednymi dziećmi znad rzeki, podczas których obrzucają się kulami z błota (lub zimą ze śniegu) i próbują przejąć władanie nad starym domkiem na drzewie znajdującym się w okolicy. Obie grupy dzieciaków chcą zagarnąć to miejsce zabaw dla siebie, ale tak naprawdę między obiema grupami nie ma prawdziwych zwad. To tylko niewinne zabawy, tak jak ta dzisiejsza, podczas której Sophia zabiera z domku na drzewie starą czerwoną koszulkę imitującą flagę nadrzecznych dzieci i biegnie z nią do swoich znajomych. Droga do miejsca spotkań prowadzi na skróty przez bramę, w pobliżu znajduje się także domek dziadków dziewczynki.
Chwilę po swoim okrzyku Sophii obserwuje brudne, ale zawzięte buzie kilkorga dzieci. Wszyscy są w zbliżonym wieku i bardzo chcą odzyskać ściskaną przez nią czerwoną koszulkę. Ale Sophia ma już pewien plan, więc uśmiecha się zaczepnie, spoglądając na najwyższego spośród chłopców, który kilka dni temu podczas bójki niechcący nabił jej siniaka na policzku, za co później ją przepraszał, ale przecież „spór” między dwoma grupami musiał toczyć się nadal i toczy się nawet gdy Sophia mieszka z rodzicami.
Właśnie ten chłopiec jako pierwszy występuje naprzód.
- Oddaj to – mówi.
- Oddam, jeśli najpierw przymierzysz kapelusz mojej babci – zaczyna, wciąż opierając się o słupek przy starej, pordzewiałej furtce. Kawałek za nią stoi trzech jej sprzymierzeńców, wszyscy wpatrują się uważnie w sylwetkę rudej dziewczynki. Dzieci znad rzeki śmieją się i unoszą brwi, ale dziewczynka ciągnie dalej jak gdyby nigdy nic. – Wiecie, ona jest czarownicą, a jej kapelusz zmienia niegrzeczne dzieci w żaby! Kiedyś ukarała w ten sposób mojego brata, gdy podjadał ciasteczka z szafki. Do północy skakał po kuchni w postaci żaby. Chcesz tak?
Babcia Sophii naprawdę jest czarownicą, ale żadne z mugolskich dzieci w to nie wierzy. W domku na drzewie nie raz padają rozmaite fantastyczne opowieści, większość z nich całkowicie zmyślona i nikt nie domyśla się, że te pochodzące od Sophii jednak kryją w sobie ziarnko prawdy. Wszyscy uważają ją za dziecko o wyjątkowo bujnej wyobraźni.
- Bredzisz! – krzyczy chłopiec, ale chyba nie jest tego taki pewny, bo zerka z ukosa na swojego największego pomagiera.
- Założymy się? – pyta znowu Sophia, zadziornie unosząc podbródek. – Przymierzysz ten kapelusz, jeśli go przyniosę? Jeśli to zrobisz i nie zostaniesz żabą, oddam wam tę koszulkę.
Chłopak zgadza się, a Sophia ze swoimi przyjaciółmi uciekają, zanosząc się śmiechem.
- Twoja babcia naprawdę jest czarownicą? – pyta najmłodszy chłopiec w grupie, pulchny i na oko pięcioletni mugol z sąsiedztwa.
- Oczywiście, że nie – kłamie zręcznie Sophia. – A jej kapelusz nikogo nie zmienia w żabę. Ale jestem pewna, że żaden z nich i tak go nie włoży.
Umowa zostaje zawarta, jednak gdy kilka godzin później dzieciaki pojawiają się przy bramie ze starym kapeluszem babci Sophii, nikogo z ich konkurentów nie widać. Tę potyczkę można uznać za wygraną.



Nie mija wiele czasu od tych wszystkich niewinnych zabaw z okolicznymi dzieciakami, toczonymi gdy Raiden znajdował się w Hogwarcie. Zarówno w świecie mugoli, jak i czarodziejów wybucha wojna, a dziewczynka znowu zostaje wysłana do dziadków do małego miasteczka, tym razem na dłużej. I choć nadal spędza dużo czasu z dzieciakami, coś się jednak zmienia, atmosfera nie jest tak beztroska, jak kiedyś, i choć wszyscy wciąż są dziećmi, także im udziela się strach odczuwany przez dorosłych, a dawne dziecięce spory odchodzą w niepamięć. Wszyscy zgodnie boją się o bliskich i chcą, by wojenna zawierucha nie rozgościła się w ich kraju. Sophia stara się nie myśleć o strachu. Chce nadal być po prostu dzieckiem. Wałęsa się po okolicy (nigdy jednak nie odchodząc daleko, nie była aż tak nieostrożna, zwłaszcza teraz), wspina po drzewach lub brodzi w niewielkim jeziorku. W niektóre dni można zupełnie zapomnieć, że poza tą sielankową enklawą dzieje się coś złego.
Chociaż Sophia jest czarodziejką, od dziecka funkcjonuje na pograniczu dwóch światów. Odkąd sięga pamięcią, jej rodzina mieszkała wśród mugoli, a wśród przyjaciół były dzieci magiczne i mugolskie. Ojciec, czarodziej półkrwi, gorąco wierzy w równość bez względu na status krwi i podobne poglądy od zawsze wpajał własnym dzieciom. Te właśnie postępowe poglądy nie przysparzają mu sympatii w Departamencie Przestrzegania Prawa, gdzie pracuje i gdzie wielu czarodziejów wciąż myśli w bardzo konserwatywny sposób, ale mała Sophia wierzy w słuszność prawd głoszonych przez ojca.
Jest rok 1943, gdy dziewczynka otrzymuje własny list z Hogwartu i podobnie jak niegdyś Raiden, zostaje zabrana na ulicę Pokątną. Mimo przygnębiającej atmosfery panującej wówczas w Londynie, magiczna dzielnica wydaje się równie niesamowita, jak zawsze, choć i tu czuć grozę wyzierającą z kątów. Rodzice kupują dziewczynce potrzebne książki, przybory i oczywiście różdżkę, przedmiot jej marzeń od bardzo dawna. U Ollivanderów ma wrażenie, jakby wypróbowała prawie połowę różdżek w sklepie zanim znalazła swoją (tak naprawdę nie było ich aż tak dużo), ale to nieważne, bo od teraz wreszcie może poczuć się prawdziwą czarownicą i czekać na pierwszego września, by pojechać do magicznej szkoły.



Hogwart jest niesamowity. Choć już w pociągu Sophia słyszy przerażające historie o dziewczynce, która zginęła rok temu wskutek otwarcia jakiejś Komnaty Tajemnic, chyba nic nie jest w stanie jej zniechęcić, ale historię zapamiętuje, chociaż wydaje jej się naprawdę makabryczna nawet mimo faktu, że spędzała dzieciństwo, opowiadając dzieciakom wiele dziwacznych i niekiedy strasznych historyjek na pograniczu (magicznej) rzeczywistości i wyobraźni. Może dlatego, że ta zdarzyła się naprawdę? Ale przecież to Hogwart, na który czekała i o którym tyle słyszała od swojego brata. Razem z innymi pierwszorocznymi przepływa łódkami przez jezioro (wyobrażając sobie, jakie niesamowite stworzenia pływają w głębinach, później dowiaduje się, że wcale nie pomyliła się wiele w swoich wyobrażeniach) i zostaje poprowadzona do Wielkiej Sali, gdzie wkrótce potem na jej rude włosy opada Tiara Przydziału.
Choć stary kapelusz zastanawia się między Hufflepuffem i Gryffindorem (dokąd trafił Raiden), Sophia ostatecznie zasila szeregi Puchonów. Choć początkowo jest zawiedziona, że nie mogła pójść w ślady brata (wciąż będącego dla niej wzorem), po pewnym czasie zdała sobie sprawę z tego, jak dobrze czuje się wśród innych Puchonów. Ich przyjazne, szczere i obiektywne spojrzenie na świat bardzo jej odpowiada, podobnie jak nienachalna ambicja wcale nie zakładająca dążenia do celu po trupach. Podczas swojego pierwszego roku wdaje się w konflikty ze Ślizgonami wyśmiewającymi się, że jej krew nie jest czysta, że jest mieszańcem i córką promugolskiego zdrajcy, którym tak gardzą ich ojcowie zajmujący ciepłe posadki w ministerstwie. Któregoś dnia Sophia w odpowiedzi na takie zaczepki wdaje się w bójkę ze Ślizgonką, co skutkuje wylądowaniem na dywaniku u opiekuna domu i szlabanem. Jak na Puchonkę Sophia wciąż przejawia dość krewki, energiczny temperament, tak charakterystyczny dla niej, gdy była dzieckiem. Z biegiem czasu wyrasta jednak z etapu dziecinnych bójek i uczy się, jak w bardziej odpowiedni sposób radzić sobie z ludźmi, którzy gardzili nią i innymi osobami krwi mieszanej lub mugolskiej. Jest jednak przyjaźnie nastawioną do świata i tolerancyjną osóbką, gotową polubić każdego, kto tylko okaże choć odrobinę dobrej woli.
Także w Hogwarcie Sophia lubi snuć opowieści. Tym razem, odwrotnie niż kiedyś, często dotyczą one świata mugoli i tamtejszych wynalazków, nieznanych sporej części jej kolegów i koleżanek. Wśród Puchonów nie brakuje ludzi, którzy chcą jej wysłuchać, dowiedzieć się czegoś o tym świecie. Sophia lubi podkolorowywać niektóre szczegóły, by nabierać czystokrwistych, którzy z racji swojej niewiedzy nie potrafili odróżnić prawdy od fikcji.
W którymś momencie jej dorosły już brat wyjeżdża za granicę, daleko od domu, od niej. Sophii pozostają tylko listy; pisze je często, cieszy się z każdej opowieści o życiu Raidena w odległej Ameryce. Obiecuje, że pewnego dnia, kiedy będzie dorosła, odwiedzi go tam, jednak póki co nadal czeka ją jeszcze kilka lat nauki w Hogwarcie.
Na trzecim roku Sophii udaje dostać się do drużyny Hufflepuffu na stanowisko ścigającej. Z tej okazji otrzymuje od swoich rodziców prawdziwą miotłę, co niezwykle ją cieszy, bo jej dawne zamiłowanie do latania wciąż pozostaje żywe. Uczęszcza także do Klubu Pojedynków, które zjednują jej sympatię równie szybko, jak quidditch. Sophia lubi dreszcz rywalizacji, lubi używać swojej różdżki i wreszcie może to robić, nie narażając się na szlaban. Szczególnie lubi ścierać pogardliwe uśmieszki z twarzy Ślizgonów, nie przyjmujących do wiadomości, że ruda Puchonka mieszanej krwi wcale nie ustępuje im umiejętnościami. Jak przystało na Puchonkę, jest również pracowita i ambitna – to właśnie dzięki temu udaje jej się pogodzić naukę z tymi dodatkowymi obowiązkami, nawet jeśli czasem musi zarywać noce, żeby się uczyć.



Ale w końcu nadchodzi rok sumów, moment, kiedy warto zastanowić się nad przyszłością. Sophia intensywnie rozmyśla szczególnie nad kilkoma zawodami, ale chyba najmocniej nad aurorstwem, które wydaje jej się szczególnie fascynujące. Brzmi oklepanie, bo przynajmniej połowa dzieciaków chce zostać aurorami, uzdrowicielami bądź piastować ciepłe posadki w ministerstwie. Sophia marzy o zajęciu gwarantującym interesujące wrażenia, a jej wyniki w nauce szczęśliwie okazują się wystarczające na kurs aurorski, nawet z nieszczęsnych eliksirów, które zawsze szły jej beznadziejnie, jakimś cudem udaje jej się dostać „Powyżej Oczekiwań”. Chociaż przed sumami poświęca mnóstwo czasu na naukę do egzaminów i zarywa niejedną noc, ślęcząc nad podręcznikami, jest całkowicie pewna, że to ten przedmiot przekreśli jej śmiałe marzenia (gdy patrzy na swój list z wynikami, na chwilę aż uchyla usta ze zdumienia, póki do rzeczywistości nie przywraca jej głos mamy, dopytującej, jak jej poszło). Przez bardzo krótki czas myśli także nad profesjonalną grą w quidditcha, jednak ostatecznie porzuca te plany, mając świadomość, że to trwałoby zaledwie kilka, może kilkanaście lat, a co później? Zdecydowanie woli podjąć się bardziej konkretnego zawodu, z którego nie tylko ona miałaby pożytek. Wciąż w końcu pobrzmiewają w jej głowie ideały głoszone przez ojca, jego chęci uczynienia tego skostniałego, pełnego uprzedzeń świata lepszym miejscem.
Ostatecznie po ukończeniu Hogwartu wraca do domu tylko na krótko, by następnie wyjechać do brata do Ameryki. Życie w Chicago, gdzie Raiden już ułożył sobie życie, różni się od tego, które znała z Anglii, ludzie są tam inni, także czarodzieje są bardziej bezpośredni, mniej ograniczani przestarzałymi zwyczajami i poglądami. Początkowo ma to być jedynie krótka, kilkutygodniowa wizyta, chęć poznania nowego życia brata, o którym ten tyle pisał jej w listach, ale te kilka tygodni w końcu zmienia się w prawie dwa lata. Życie w Stanach wciąga ją, urzeka ją ten nowy, wspaniały świat wielkich możliwości, są momenty, gdy niemal zapomina o tym, co pozostało w Anglii. Nawet staż aurorski, o którym marzyła w szkole, schodzi chwilowo na dalszy plan, przecież wie, że co się odwlecze, to nie uciecze, jak to mówią. Zanim pochłonie ją wyczerpujący kurs, chce się wyszaleć, sporo podróżuje po kraju, poznaje nowe miejsca i dowiaduje się wielu nowych rzeczy. Listy pisane do rodziny i znajomych stają się coraz rzadsze, zwłaszcza, kiedy w jej życiu pojawia się on – James Westwood, młody, obiecujący uzdrowiciel, którego poznaje przypadkiem w okolicznym parku i z którym zaczyna się przyjaźnić, a później nawet spotykać. Jego niezwykła pasja do zawodu, ciepło i wrażliwość niezwykle jej imponują, do tego stopnia, że ma ochotę zrezygnować z dawnych planów związanych z aurorstwem i aplikować na staż uzdrowicielski. Ale, chociaż spędza dobrych kilka miesięcy, przy pomocy Jamesa szlifując swoje zaledwie raczkujące umiejętności magii leczniczej i poprawiając swoje braki w eliksirach, nie udaje jej się dostać na kurs. Może rzeczywiście nie nadaje się na uzdrowicielkę, może już wtedy jest to znak, że to nie miała być jej przyszłość, że niepotrzebnie zboczyła z niegdyś obranej drogi? Mimo to nie zraża się, wciąż jest pozytywnie nastawiona do świata, i razem z Jamesem myślą także coraz poważniej o swoim związku, ale wtedy na ich drodze staje przewrotny los w postaci kilku opryszków, którzy napadają mężczyznę jej życia nocą w tym samym parku, w którym kiedyś się poznali. Poraniony klątwami i zbyt późno odnaleziony mężczyzna umiera, a Sophia nagle zostaje sama, nie mogąc uwierzyć, że tak wspaniałego i troskliwego człowieka spotkał tak podły los. Nie rozumie dlaczego, czy komuś się naraził, a może po prostu to zwykły przypadek, nieszczęśliwy zbieg okoliczności? Kilka tygodni po tej sytuacji oraz po kłótni z bratem decyduje się na powrót do Anglii, gdzie powracają wspomnienia i stare marzenia, o których nie tak łatwo było zapomnieć. Postanawia wstąpić na kurs aurorski, tym razem udaje jej się przejść egzaminy wstępne. Tęskni za Raidenem, za Jamesem, za życiem w Ameryce i jego luźniejszą atmosferą, ale czuje, że powinna być właśnie tutaj. Szkolenie na aurora okazuje się bardzo wyczerpujące, ale tego jej teraz potrzeba. Wiele jej umiejętności, w tym podstawy magii leczniczej, okazują się bardzo przydatne, innych musi się dopiero nauczyć. Musi, jeśli chce nie tylko ukończyć ten kurs i zostać aurorem, ale przede wszystkim, przeżyć w warunkach prawdziwego zagrożenia. Po swoim życiu w Stanach już wie, jak bezwzględnym przeciwnikiem jest czarna magia i czarodzieje, którzy nią władają.



W powietrzu śmigają zielone (i nie tylko) promienie, ziemia jest grząska, a wokół rozbrzmiewają krzyki. Sophia wie, że to tylko symulacja, jeden z ostatnich testów, ale wkłada w niego maksimum wysiłku. Jej dłoń zaciska się na różdżce, a bystre, miodowe oczy wypatrują zagrożenia. Przeciwnik (w postaci specjalnie zaczarowanej kukły) pojawia się przed nią nagle, z jego różdżki tryska imitacja zaklęcia (ale Sophia i tak wie, że musi unikać trafień, przez cały czas jest obserwowana). Uchyla się zręcznie i rzuca własne zaklęcie, przeciwnik leci do tyłu i uderza w ziemię, jednak zanim to robi, dziewczyna już powala na ziemię kolejnego. Trzy lata wyczerpującego kursu wyrobiły w niej dobry refleks i umiejętność skupienia się na swoich działaniach nawet w trudnych warunkach. Dzięki temu schyla się w porę, gdy nad jej głową znowu przelatuje zaklęcie, a niedługo później, gdy wszyscy przeciwnicy są pokonani i młodzi kursanci mogą wreszcie odetchnąć, dowiaduje się, że ten egzamin został zdany, chociaż we wcześniejszych latach kursu nie zawsze było tak idealnie. Sophia kilka swoich testów musiała poprawiać, z kilku wróciła pokiereszowana, i jak wszyscy inni młodzi adepci nie raz i nie dwa zebrała reprymendy od przełożonych, ale to jest już nieważne w obliczu tego, że przetrwała te trzy lata, nauczyła się tylu nowych rzeczy i teraz znajduje się tak blisko stania się prawdziwym aurorem. Kilka innych testów później jej kurs aurorski dobiega końca, a ona jest gotowa, by podjąć pełnoprawną pracę w Biurze Aurorów. Początkowo jest kolejnym żółtodziobem wykorzystywanym przede wszystkim do papierkowej roboty. To nudne, ale wie, że musi po prostu przetrwać. Później zostaje jednak przydzielona do starszego, już doświadczonego partnera i zaczyna uczestniczyć w pierwszych prawdziwych akcjach, musząc radzić sobie z prawdziwym zagrożeniem. Kilka akcji było szczególnie niebezpiecznych, ale satysfakcja spowodowana schwytaniem kolejnego opryszka i uratowaniem niewinnych istnień była bardzo budująca, czuje, że jest to winna dawnemu ukochanemu. Wciąż za nim tęskni, ale dzięki kursowi aurorskiemu w pewnym sensie udaje jej się przepracować traumę, wie, że życie toczy się dalej, że ma do spełnienia własną misję bez względu na to, co się wydarzyło, a może między innymi dlatego. Czuje, że znajduje się w dobrym miejscu, tam, gdzie powinna teraz być.



Nadchodzi koniec 1955 roku. Sophia od kilku miesięcy jest aurorem, w rodzinnym domu pojawia się głównie po to, by coś zjeść i się przespać, a i to nie zawsze się udaje. Tak skupiona na wdrażaniu się w nową pracę nie zauważa, że w rodzinie może dziać się coś złego, nie zdaje sobie sprawy, że zbliża się coś, co znowu odmieni jej życie. Tamtego dnia szczęśliwie jest w pracy; gdyby nie kolejna aurorska misja, być może również byłaby martwa, jak William i Marlene Carterowie, którzy zostają znalezieni poza miastem w kałuży krwi, poranieni w bestialski sposób, jak jej powiedziano – przez wilkołaka. A jej tam nie ma, nie może uratować swoich najbliższych, chociaż przecież po to została aurorem – by odpowiednio wcześnie zapobiegać tragicznym wydarzeniom. Przypomina jej się znowu tamten dzień, kiedy powiedziano jej o śmierci Jamesa, czuje, że znowu zawiodła. I jak łatwo można się spodziewać, to wydarzenie zmienia Sophię, nie może przejść bez echa dla jej upartej, ale tak naprawdę wrażliwej osoby. Pisze list do brata, jego także nie było w kraju, także nie mógł niczemu zapobiec, ale ona nie potrafi pozbyć się poczucia, że nie powinno zabraknąć go w tak istotnym momencie. Obwinia go? Może. Podczas pogrzebu rodziców jej miodowe oczy bezbłędnie odnajdują w tłumie Raidena, który przyjechał tutaj specjalnie ze Stanów po jej wiadomości. Oboje wiedzą, że już nic nie będzie takie samo, że to nie jest zwykły przypadek, że William Carter, powszechnie znany ze swoich postępowych, promugolskich poglądów, zginął wraz ze swoją żoną. Jeszcze mocniej rzuca się w wir pracy; dzięki temu łatwiej nie myśleć o tragedii, łatwiej odciąć się od wszystkiego, co złe. Sophia widzi, że coś się dzieje, coś w ich świecie się zmienia i wie, że musi znaleźć w sobie odwagę i upór, by się z tym zmierzyć i dowiedzieć się, kto zabił jej rodziców, i jak się to ma do obecnych wydarzeń w magicznym świecie.



Patronus: Patronus Sophii, odkąd uzyskał cielesną postać, zawsze był wiewiórką – małą, psotną i energiczną jak jego właścicielka. Kojarzy się jej z beztroskimi czasami, kiedy była dzieckiem i do ogrodu na tyłach domu często przychodziły wiewiórki, a ona lubiła obserwować, jak zwinnie przemykały po drzewach. Żeby wyczarować patronusa, skupia się na swoich najszczęśliwszych wspomnieniach, jak właśnie dzieciństwo z rodzicami i bratem, czy czas spędzony w Hogwarcie.



Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 27 +1 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 20 +4 (różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 1 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Historia magiiI2
KłamstwoI2
ONMSI2
RetorykaI2
SpostrzegawczośćIII25
Ukrywanie sięII10
ZielarstwoI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Jasny umysłI2
Silna wolaIV20
MugoloznawstwoI5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa 00
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Brak00
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka - brak00
Reszta: 0

Wyposażenie

różdżka, 12 punktów statystyk, teleportacja

[bylobrzydkobedzieladnie]





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.


Ostatnio zmieniony przez Sophia Carter dnia 31.08.16 0:14, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sophia Carter   20.09.17 22:10

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Dzieciństwo Sophii było właściwie jak z magicznej powieści - sielankowe i pełne zabaw, naznaczone śladowymi ilościami typowej dla młodszych członków rodzeństwa zazdrości względem starszego brata. Sama Sophia była jak żywe srebro, gdziekolwiek się nie pojawiła zasiewała ziarno chaosu (w pozytywnym tego słowa znaczeniu, naturalnie). Nawet gdy czasy zaczęły stawać się coraz mroczniejsze, blask w jej oczach nie gasł. Musiała w swoim życiu stawić czoła wielkim smutkom i trudnym wyzwaniom, jednak to, że im podołała podkreśla jedynie, że nadal nie powiedziała ostatniego słowa.

OSIĄGNIĘCIA
siano we włosach
Do wyboru do koloru, Złoty Myśliciel, Ślepy los, Weteran, Nieugięty
Rodzinny portret, Mały pędzibimber
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Alexander Selwyn
[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sophia Carter   20.09.17 22:11

WYPOSAŻENIE
Różdżka

ELIKSIRY- Maść żywokostowa (1 porcja, stat 0)

INGREDIENCJEposiadane: bezoar, sierść gryfa, płatki ciemiernika, skrzeloziele

[31.03.17] Ingrediencje (kwiecień)
[12.10.17] Ingrediencje (maj)
[21.10.17] [G] Zakup ślazu
[23.10.17] [G] Zakup ślazu
[23.10.17] Zużycie ślazu x2, uwarzenie maści żywokostowej (1 porcja)

BIEGŁOŚCI[18.10.16] Wsiąkiewka +2 PB
[12.12.16] Wsiąkiewka +2 PB
[03.04.17] Wsiąkiewka +2 PB
[10.06.17] Wsiąkiewka +2 PB
[17.10.17] Wsiąkiewka +2 PB
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)
[12.11.17] Rozwój postaci +3PB;
[12.11.17] Podniesienie biegłości: Lot na miotle I->II

HISTORIA ROZWOJU[31.08.16] Karta Postaci -870 pkt
[04.10.16] Czara Ognia +10
[08.10.16] Klub Pojedynków - marzec: +10 pkt
[18.10.16] Wsiąkiewka (styczeń/luty) +90 pkt; 2 pkt biegłości
[02.10.16]Wykonywanie zawodu: +50 pkt
[23.10.16] Osiągnięcie: do wyboru do koloru +30pkt
[06.11.16] +15pkt ; mecz Quidditcha
[07.11.16] Rozwój: +2 zaklęcia, +1 opcm; -360 pkt
[04.12.16] Konkurs (lokacje) +60 pd
[12.12.16] Wsiąkiewka: marzec +90 PD, +2 pkt biegłości
[01.01.17] Klub pojedynków (kwiecień) +20PD
[05.01.17] Wykonywanie zawodu (marzec) +50 pkt
[09.01.17] Lusterko +10PD
[09.01.17] Osiągnięcie: Hep! +30 PD
[14.01.17] Zakupy: +3 pkt zaklęć -360 PD
[28.01.17] Zwrot PD; +20PD, 1pkt OPCM
[15.02.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień) +50 PD;
[09.03.17] Lusterko; +5PD
26.03.17 Za zasłoną cienia - udział w evencie; +120 PD
[02.04.17] Zwrot PD (teleportacja); +1pkt OPCM, +120 PD zwrotu za statystyki
[03.04.17] Wsiąkiewka (kwiecień) +90 PD, +2 punkty biegłości
[08.05.17] Ain Eingarp, +5 pkt
[18.05.17] 5 pkt OPCM: -500 PD
[27.05.17] +5 punktów do statystyk
[10.06.17] Wsiąkiewka (kwiecień (2)) +90 PD, +2 punkty biegłości
[13.06.17] Aktualizacja postaci: +1 punkt zaklęć, -40 PD
[23.07.17] Lusterko, +3 PD
[01.08.17] Zdobycie osiągnięcia: Złoty myśliciel; +30PD;
[05.08.17] Zakupy: +1 pkt zaklęć, -100 PD
[08.08.17] Zakup zaklęć ochronnych: Cave inimicum, Tenuistis vivere
[19.08.17] Zdobycie osiągnięcia (Ślepy los), +30 PD
[28.08.17] Zdobycie osiągnięcia: Weteran; +100PD;
[28.08.17] Karta zmiany, -200 PD;
[31.08.17] Wykonywanie pracy (majoczerwiec), +50 PD
[08.10.17] Zdobycie osiągnięcia: Nieugięty; +30PD
[17.10.17] Wsiąkiewka (maj) +90PD
[19.10.17] Spotkanie Zakonu Feniksa, +10 PD
[23.10.17] Osiągnięcia: Rodzinny portret, Mały pędzibimber; +60 PD
[23.10.17]Rozwój Postaci: +2 Sprawność, +1 OPCM; -300PD
[11.11.17] Zwrot za statystyki, +300 PD
[12.11.17] Rozwó Postaci: +2OPCM, +3PB, -310PD


Powrót do góry Go down
 

Sophia Carter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sharon Carter
» Rory Carter i Jack Caulfield
» St. Clement's Hospital
» Sophia Córka Cienia
» Raiden Carter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17