Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ukryte stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ukryte stoliki   06.09.16 22:29

Ukryte stoliki

Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora, i smak waszych ust, hiszpańskie dziewczyny, w noc ciemną i złą nam będzie się śnił... Zabłysną nam bielą skał zęby pod Dover i znów noc w kubryku wśród legend i bajd...  W tawernie już od wejścia czuć przejmujący swąd nade wszystko męskiego potu, a w drugiej kolejności - męskiego moczu. Silny zapach alkoholi drażniąco przesyca powietrze, skądinąd wyczuć można również nuty aromatów zgniłych ryb. Huk pijackich przyśpiewek dominuje nad wszechobecnym gwarem - prawie nie słychać przechwalającego się przy szynku mężczyzny, który opowiada o swojej ostatniej batalii, w której rzekomo wypatroszył morskiego smoka, mało kto zwraca uwagę na marynarzy tłukących się po mordach po przeciwległej ścianie. Zrezygnowany barman dekadencko przeciera brudną szklankę brudną szmatą, spode łba łypiąc na drzwi, które właśnie otworzyłeś...
Możliwość gry w czarodziejskie oczko, darta, kościanego pokera


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber http://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 http://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 http://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 http://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
1
16
0
0
0
28
1
1
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Ukryte stoliki   29.10.16 22:41

Nigdy nie zastanawiałem się nad obdarowaniem moich synów własnym nazwiskiem. Paradoksalnie, oni nosili moje, to ja nie nosiłem swojego. To ja ukrywałem się przed światem pod fałszywym mianem, ukrywałem się przed własnymi dziećmi. I wpadałem z moją przykrywką przy pierwszej sposobności wobec człowieka, którego nawet nie znałem. Nie czas był jednak myśleć o Ramseyu, musiałem skupić się na problemach Douga. Podobała mi się możliwość bycia dla niego kimś w rodzaju autorytetu, przyjmowaniem jego problemów, szukaniem rozwiązań. Ceniłem naszą więź, była najbardziej ojcowską, jaką udało mi się zbudować po wyjściu z więzienia. Pozbawiona wyrzutów sumienia i żalu po niepowrotnie straconych chwilach, w których powinienem być w życiu moich dzieci. Czy odmówiłbym im mojego nazwiska? Nie miałem do tego prawa po tym jak zniknąłem z ich życia. A nawet gdybym miał, nie skorzystałbym z niego. Tylko że Doug nie był mną i jego spojrzenie na kwestię ojcostwa było zupełnie inne niż moje. Szczególnie, że on po kontaktach z kobietami nie oczekiwał żadnego potomka, a ja wręcz odwrotnie, była to jedyna rzecz, jaką chciałem od mojej żony.
- Nie musi - przyznałem mu rację. Nie chciałem, żeby myślał, że zacznę go zaraz zmuszać do uznania kogoś, na kim w ogóle mu nie zależało. Chociaż chciałem poznać jego córkę. Czyniło mnie to trochę dziadkiem. Zgodnie z archetypem dziadziusia powinienem nosić ją na rekach, rozpieszczać i częstować słodyczami. Obawiałem się jednak, że do tej roli pasowałem jeszcze mniej niż Doug do swojej. Brakowało mi dobrotliwego uśmiechu, brzucha i bujnej brody, którą można targać. Miałem nadzieję, że nigdy nie będę tak wyglądać. Jeśli kiedyś zacznę, rozterki Douga odnośnie ojcostwa będą niczym w porównaniu z moimi. Doceniałem jednak, że nie usłyszałem jeszcze słowa o pozbyciu się dziewczynki.
- Jeśli dobrze rozumiem, przyjąłeś ją i nie zdecydowałeś się wyrzucić jej za próg - bardziej stwierdziłem niż pytałem uśmiechając się lekko. - Dziedzictwo czy nie, musisz znaleźć dla niej miejsce w swoim życiu. Nie mówię, że masz ją pokochać, ale im mniej na siłę będziesz ją upychał, tym wygodniej będzie się odnaleźć tobie - upiłem wreszcie łyka poddając się cichemu wołaniu alkoholu. - Jeśli masz się tym gryźć, znajdź jej niańkę. Stać cię chyba, żeby zapłacić komuś kilka galeonów za własny spokój? - Nie byłem pewien, ile zarabia gwiazda Quidditcha, ale z pewnością więcej niż ja w obecnej chwili. Powinien sobie z tym raczej poradzić. A opiekunka wyszłaby na dobre nie tylko jemu, ale dzieciakowi pewnie też. Nie żebym jakoś specjalnie się nim przejmował.
- Jeśli potrzebujesz pomocy wystarczy, że mi o tym powiesz - nie oczekiwałem prośby, to było chyba poniżej godności Douga. Ale sam też nie zamierzałem ingerować mając jedynie niejasne przesłanki i przypuszczenia, że Jones może czegoś ode mnie potrzebować. Był mężczyzną, jeśli chciał mojej pomocy w jakikolwiek sposób, musiał to zaznaczyć wystarczająco wyraźnie, razem z zakresem, w jakim jestem mile widziany. Szczególnie, że sam zamierzałem przewrócić jego życie jeszcze bardziej do góry nogami. Jako że już stało na głowie, to liczyłem na to, że tym razem się ustabilizuje.
- Tak czy inaczej, chcę cię komuś przedstawić - nachyliłem się w jego kierunku. - Do kogoś, kto może nauczyć cię więcej, jeśli chodzi o magię - może nie tylko o to. - Myślę, że ci się spodoba, ale nie będę cię tam ciągał za uszy. Więc musisz mi powiedzieć czy zaufasz mi i pójdziesz ze mną na następne spotkanie z nim, czy wolisz skupić się na córce?
Nie mogłem powstrzymać się od lekkiego żartu na sam koniec, lekkiej kpiny. Ale musiałem go lekko podpuścić.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Douglas Jones
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t2023-douglas-jones http://www.morsmordre.net/t2037-poczta-douga http://www.morsmordre.net/t2035-douglas http://www.morsmordre.net/f206-horizont-alley-18-5 http://www.morsmordre.net/t2187-douglas-jones#33292
szukający Os z Wimbourne
25
Półkrwi
Kawaler
sił mi brak i już nie chcę
nic wiedzieć, mam mętlik
w mojej małej głowie
0
0
0
0
10
5
26
25
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ukryte stoliki   23.12.16 1:47

To wszystko zakrawało o abstrakcję.
Im dłużej o tym myślał, im dłużej o tym mówił, tym bardziej wątpił, tracił na rezonie - przecież nie nadawał się do tego, bycie ojcem stanowiło ostatnią rzecz, jakiej by pragnął. Ojcem małej, kruchej dziewczynki. Istoty, której nigdy nie rozumiał i zrozumieć by nie zdołał. Bo nie chciał. Nie potrafił.
Przecież potrzebował tylko jednego - żeby jego życie nie uległo zmianie.
Jeszcze - to słowo dziwnie kusiło, łaskotało po końcu języka, drażniło; jeszcze nie chciał wyrzucić jej za próg, choć póki co nie przeszło mu to nawet przez myśl. Nie dlatego, że czuł się odpowiedzialny, nie dlatego, że nie pozwoliłby na to, żeby młodej stało się coś złego - nie chciał jedynie zawieść Abigail, złamać impulsywnie danego jej słowa. Wciąż wierzył, że to wszystko było wyłącznie tymczasowe. Nawet jeżeli mijały dni, tygodnie, miesiące, a on wciąż nie usłyszał od niej nawet krótkiego półsłówka.
Oczekuj mnie wkrótce, Douglasie. Przybędę. Zabiorę ten mały koszmar. Będziesz mógł wrócić do dawnego życia, do ciągłych treningów, do picia bez umiaru, do otumaniania się wszystkim, co znajdziesz pod ręką, do uwodzenia młodych fanek i zachłystania się sławą.
- Jej matka zabierze ją z powrotem - powiedział nagle, niepewien, komu się tłumaczy, z czego i z jakiego powodu; być może rozgrzeszał się przed samym sobą, próbował zrozumieć, dlaczego nie pozbył się jeszcze małego, jasnowłosego problemu. - Mówiła, że obie znikną, gdy sytuacja wróci do normy. Że to potrwa tylko chwilę - ciągnął, starając się w to wierzyć. Uświadomienie sobie prawdy skomplikowałoby wszystko, dlatego odsuwał ją od siebie, mamił się, oszukiwał. Tak było łatwiej. Tak czuł się o wiele mniej przytłoczony.
Nie potrzebował niańki - miał kuzynkę, naiwną sąsiadeczkę będącą na każde jego zawołanie, która wyłącznie przez przypadek mieszkała drzwi obok; nie odczuwał wyrzutów sumienia (czego? lubił myśleć, że nie posiadał żadnego), gdy znów zostawiał u niej córkę na noc, a sam wracał dopiero rano - pijany, zmęczony, zraniony, zły.
- Nie potrzebuję. - Oczywiście, że potrzebował; błaganie o pomoc nie przeszłoby mu jednak przez gardło, nie przyznałby się do porażki, nie uznał za słabego, nieudolnego, bezradnego. Nie był taki. Nie był. Prawda?
Wziął kolejny łyk - znów odczuł przyjemne palenie gardła, dzięki któremu rozluźniał się, przestał zaciskać pięści tak mocno, że aż bielały mu knykcie. Przedstawić? Na usta cisnęły mu się niezliczone pytania, ale nie zadał żadnego z nich - jeszcze nie, pozwalał Vitalijowi mówić, czekał. Niecierpliwił się.
- Kim on jest? - odparł wreszcie cicho, spokojnie, wpatrując się w mężczyznę z nieukrywanym wyczekiwaniem. Chciał wiedzieć - może nie kusiło go poznanie arkanów trudnej magii, może nie dążył do czarodziejskiego samodoskonalenia, ale wyczuwał w głosie Karkarowa coś na kształt szacunku, poważania. Jeżeli Vitalij jest w stanie kogoś szanować - szanować będzie go też on. Kim był? Autorytetem? Niepozorną osobą skrywającą olbrzymią wiedzę, przerażającą moc? - Powiedz mi więcej - powiedz więcej ten jeden raz, kiedy Douglas dociekał prawdy, a nie odrzucał ją, skrywając się za tarczą czystej ignorancji.




and I don't give a damn
about my bad reputation

Powrót do góry Go down
 

Ukryte stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace
» Stoliki
» Głos Otchłani, część 2: Ukryte Skarby
» Statystyki, a natura pokemonów!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Parszywy Pasażer-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17