Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Odette Baudelaire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Odette Baudelaire   08.09.16 11:24


Odette Irène Baudelaire

Data urodzenia: 18 sierpnia 1934 roku
Nazwisko matki: brak
Miejsce zamieszkania: obrzeża Londynu - tymczasowo posiadłość Baudelaire’ów
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: śpiewaczka operowa
Wzrost: 1,65 m
Waga: 53 kg
Kolor włosów: jasny blond
Kolor oczu: jasnoniebieski
Znaki szczególne: brak


Odette Irène Baudelaire, jedno z trojga dzieci Bastiena i Evangeline Baudelaire, przyszła na świat osiemnastego sierpnia 1934 roku w ich posiadłości we Francji. W wyścigu po ich miłość przegrała ze starszą siostrą, wepchnęła się natomiast przed młodszego brata, tak długo oczekiwanego przez swojego ojca. Mężczyźnie (i trudno mu się dziwić) zależało na tym, żeby swoje nazwisko przekazać kolejnym pokoleniom. Naturalnie wiedział o tym, że posiadając za żonę wilę może się z tym srodze przeliczyć, ale nie ustępował w swoich staraniach - dopiął swego, spłodził syna będącego jego oczkiem w głowie od chwili narodzin. Matka zdecydowanie przychylniej spoglądała na swoje córy widząc w nich przedłużenie magii jej przodkiń, która jej zdaniem winna rozprzestrzenić się na całym kontynencie. Bez względu na to jak mocno jej mąż rozpieszczał ich syna, ona wiernie trwała u boku swoich ślicznych, utalentowanych córek.
Małżeństwo dwójki zdolnych, wziętych uzdrowicieli zapewniało swoim pociechom wszystko, czego tylko zapragnęły. Zatrudniali guwernantki, nauczycieli wszelakiej maści, spełniali ich kaprysy w każdej dziedzinie: jeżeli wyrażały chęć grać na skrzypcach - kupowali im je; gdy zapragnęły jeździć konno - opłacali im lekcje w szkole niedaleko ich dworku. Baczyli przy tym na ich obycie i wykształcenie, żeby nigdy nie przyniosły wstydu rodowemu nazwisku. Nie jest to żadną tajemnicą, że najbardziej koncentrowali się na wpajaniu im umiejętności mogących przydać się w przyszłym zawodzie magomedyków. Pilnowali ich nauki pod kątem znajomości roślin, podstaw anatomii czy magicznych chorób. Odette nigdy nie lubiła tych zajęć - uważała je za zbędne oraz nudne, niewarte jej uwagi. Rodzice uważali inaczej co sprawiało, że nie miała wyjścia i musiała im się podporządkować. Wielokrotnie się o to z nimi kłóciła wymachując rękoma czy tupiąc nogami, jednak oni pozostawali nieugięci. Od zawsze mieli jasno określone plany dla swoich dzieci. Nawet nie mieściło im się w głowie, że ich spuścizna może zostać zaprzepaszczona. Ich zdaniem zawód uzdrowiciela był szlachetny oraz bardzo intratny. Lata poświęcone pracy w magicznych szpitalach nie mogły zostać zaprzepaszczone przez krnąbrność maluchów. Właśnie, ich córka nadal pozostawała małą dziewczyną - byli przekonani, że z czasem zmieni zdanie i pokocha lecznictwo tak jak kiedyś oni je pokochali. W tym samym czasie Odette marzyła o wielkiej karierze śpiewaczki nie wiedząc, że nigdy nie przekona rodziców do swoich pragnień.
Ukończywszy magiczną liczbę dziesięciu lat, otrzymała list z Akademii Magii Beauxbatons. Po zrobieniu najpotrzebniejszych zakupów udały się z guwernantką na miejsce, skąd miano ją zabrać do szkoły. Tereny przyległe, oraz sam budynek, zrobiły na niej piorunujące wrażenie. I ta atmosfera! Przyjazna, przesiąknięta magią. Latające powozy ciągnięte przez abraksany… Naprawdę zapragnęła spędzić tu najbliższe osiem lat swojego życia. Nie bez znaczenia był fakt, że nareszcie pozbyła się swoich przynudzających rodziców stawiających sobie za cel rozeźlenie jej swoimi pomysłami o uzdrawianiu. Jej radość nie trwała długo - zaledwie po dwóch tygodniach przyszedł pierwszy list (od matki) upominający ją o niezaniechaniu nauki, ze szczególnym uwzględnieniem zielarstwa, eliksirów i transmutacji. Sowa dostarczała też paczki, w których Odette znajdowała grube podręczniki z medycyny - oczywiście do przeczytania i zapamiętania, gdyż po powrocie do domu miała im zreferować cały materiał. Nie mogła przeboleć takiej chorej kontroli z ich strony. Była Gryfem, sensem jej życia był śpiew, muzyka, taniec. Nie zaś usychające rośliny, sekcje zwłok czy wybuchające mikstury. Przedmioty, z których polecono się starać najmocniej, nie szły jej najlepiej - delikatnie mówiąc. Była do nich z marszu negatywnie nastawiona, więc gdy tylko popełniała błąd, zrzucała winę za niego na brak talentu w tej dziedzinie. Z typowo magicznych zajęć przypadły jej do gustu zaklęcia i obrona przed czarną magią - pozostałe lekcje stanowiły dla niej często przeszkodę nie do przejścia.
To właśnie wtedy zainteresowała się swoim darem. Wpadłszy na pomysł omamiania nim biednych chłopców, nakłaniała ich do pisania za nią trudnych czy nudnych referatów z dziedzin, którymi skrycie gardziła. Nie zawsze jej się to udawało (była młodą dziewczyną, której samo przyszło poznawać swój dar), ale część prac domowych rzeczywiście odpadła jej z harmonogramu. Bardzo spodobały jej się wrodzone umiejętności, których zaczęła używać prawie w każdej dziedzinie życia. Oprócz esejów, uwodziła publiczność podczas występów. Odpowiednio modyfikowała głos, poruszała ciałem, ozdabiała twarz najpiękniejszym z uśmiechów. Wszystko to składało się w jedno wielkie przedstawienie, grę, do której zapraszała widzów. Nie tylko podczas prób czy lekcji, także w czasie występów na uroczystościach przed całą szkołą, w chórze oraz grupie tanecznej, do których należała prawie odkąd przekroczyła te magiczne mury. Była w swoim żywiole - podziwiana, zachwalana, doceniana. Wiedziała, że to jest tym, co chce robić w życiu. Zaskarbiać serca innych, przesiąkać ich uwagą, pełnym zachwytu wzrokiem. Trochę na pewno była próżna, kapryśna i egocentryczna, trochę też kochała otaczać się ludźmi - bez względu na status krwi czy stan majątkowy. Byli jej dobrymi duszami, dla których się starała. Bez publiki byłaby nikim, a ona od zawsze chciała być kimś. Kimś więcej niż jakiś magomedyk w zatęchłym szpitalu. Pragnęła poklasku, spijania swojego imienia z ust innych. Taki stan rzeczy wydawał jej się być jak najbardziej naturalnym. To nie to, że nie potrafiła nawiązywać znajomości, wręcz przeciwnie. Jej lojalność nie miała sobie równych, prawdą było natomiast to, że rzadko skrywała w sobie altruistyczne podłoże. W zamian łaknęła pochwał, których ona przecież innym wcale nie szczędziła sprawiając wrażenie przyjaznej, dobrej duszyczki. Coś za coś, tu zawsze rozchodziło się właśnie o ten handel, wymianę najlepszymi produktami. Nie rozumiała tych o osób odmiennym niż ona zdaniu. To tak, jakby pracować za darmo, a to już na pewno nie mieściło jej się w tej ślicznej główce. To prawda, że świat wtedy, w tamtym okresie, wydawał się być nieskomplikowany, wręcz przyjemny. Wszystko zmieniło się dopiero z czasem.
Wielu chłopców zaczęło się za nią oglądać. Nic w tym dziwnego, skoro posiadała tak urokliwe geny. Odette nie była zainteresowana swoimi rówieśnikami - wydawało jej się, że mieli pstro w głowie. Każdego zalotnika bezdusznie odtrącała, nie patrząc na trud, jaki włożył w zbieraniu dla niej kwiatów. Dla niej liczył się śpiew, adoracja jej talentu - nie urody. Los miał z niej okrutnie zakpić, kiedy wracała ze spaceru tuż przed godziną policyjną, a jeden z jej kolegów postanowił wziąć od niej siłą to, co jego zdaniem mu się należało. Gdyby nie interwencja pewnego nieznanego jej dotąd chłopaka, cała ta historia miałaby tragiczny finał. Widocznie wiatry sprzyjały młodej półwili - z nieszczęścia szybko przeszła do szczęścia. Nowopoznany chłopak był ujmujący, miał w sobie coś, czego nie mieli inni. Spędzali ze sobą dość dużo czasu - na tyle dużo, żeby to wreszcie ją ktoś zauroczył. Niestety był on starszym od niej uczniem, a kiedy opuścił mury Beauxbatons, nigdy więcej się do niej nie odezwał. Wtedy chyba po raz pierwszy Baudelaire poznała gorycz porażki i ból złamanego serca. Od tamtej pory stała się jeszcze mniej przystępna, jeszcze bardziej zawzięta i bezwzględna. Mamiła na pokuszenie, a potem odprawiała z kwitkiem. Uspokoiła się dopiero dwa lata później, kiedy pierwsza złość zdążyła rozmyć się we wspomnieniach, a ona ukończyła szkołę.
Wróciwszy do domu nie zastała w nim zrozumienia. Kilka tygodni kłóciła się z rodzicami na temat jej przyszłości. Niestety, byli nieugięci w swoich postanowieniach. Zrezygnowana, bez perspektyw w przypadku buntu, zgodziła się na ten głupi kurs uzdrowicielski. Na którym poznała szanowanego, dojrzałego ordynatora. Nie przeszkadzało jej to, że był żonaty, że miał dzieci. Znalazła po prostu lukę w systemie węsząc korzyść, ale też odskocznię od nudnego stażu. Flirtowała z nim, uwodziła, nie pozwalając na nic śmielszego. Dla niej to była przecież tylko gra, niewinna igraszka, dziecięca nawet. Niestety on oszalał na jej punkcie, a kiedy wyznał jej miłość - odtrąciła go. Jak niegdyś kolegów w szkole. Nie spodziewała się, że kiedyś jej beztroska, bezmyślność wręcz załatwi ją rykoszetem. Następnego dnia cały szpital huczał od plotek o ordynatorze, który popełnił samobójstwo osieracając dzieci. To był zimny kubeł na gorącą głowę Odette - zamknęła się w sobie, straciła sens swojego istnienia. Dusiła się w niepasującym do niej kitlu, w sterylnych murach szpitalnych. Trawiona wyrzutami sumienia i beznadzieją, pewnej nocy po prostu spakowała swoje rzeczy i wyjechała. Jak najdalej. Dotarła do Wielkiej Brytanii.
Nie interesowały ją wydarzenia toczące się we Francji. Śmierć wuja, rozpacz rodziców. Znów, skupiona wyłącznie na sobie, zapukała do drzwi posiadłości angielskich krewnych. Baudelaire’ów, Spodziewała się, że nie zostanie tam ciepło przyjęta przez Rodericka, na szczęście miała swoją Clemmie. Która jak anioł stróż przekonała ojca do udzielenia pomocy dziewczynie. Sama dzielnie uczyła ją angielskiego, a kiedy tylko Odette nauczyła się podstawowej komunikacji z Brytyjczykami, ruszyła na podbój rynku pracy. Niedawno zahaczyła się w Teatrze Opery Morskiej Szept im. Ligie Charpentier, gdzie rozpoczyna swoją karierę. Jak dotąd oferuje się je niewielkie rólki w spekraklach, ale półwila ma nadzieję, że już niedługo jej talent oraz charyzma obronią się same, a wtedy cały świat padnie do jej stóp. I zapomni o tej głupiej Belle. Ma tym większe szanse, że niedawno zaręczyła się z Lestrange'm - wpływowym mężczyzną, którego pieniądze i sława z pewnością przydadzą się początkującej artystce. Pytanie tylko, czy rzeczywiście dążenie do celu po trupach jest tym, czego tak naprawdę pragnie?



Patronus: Słowik jest jak kobieta, jak kobieta zaklęta w ciele potomkini wili. Jest marzeniem, słodyczą, nieskończonym bogactwem. To dwuznaczna dusza potępiona, żałoba po utraconej cząstce siebie. To pieśń miłości oraz miłość do pieśni, jak cała Odette. Szukająca nowej drogi. I pięknego wspomnienia pozwalającego na wyczarowanie słowiczego patronusa. Wtedy tak jak on śpiewa - dla siebie i innych. W Beauxbatons, z wypełnioną po brzegi salą teatralną. Na scenie jest tylko ona, a wszyscy skupieni są właśnie na niej. I pięknym trelu słowika.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 +1 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 10 +3 (różdżka)
Czarna Magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 5 +1 (różdżka)
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: francuski II0
Język obcy: angielskiI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
KłamstwoII10
RetorykaI2
Historia magiiI2
SpostrzegawczośćI2
AnatomiaI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
SzczęścieI5
Szlachecka EtykietaI15
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak - 0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Muzyka (śpiew)III10
Muzyka (wiedza)I0,5
Malarstwo (tworzenie) I0,5
Malarstwo (wiedza)I0,5
Literatura (wiedza)I0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec klasyczny (balet) I1
Taniec BalowyII7
GenetykaWartośćWydane punkty
półwila-25 (+50)
Reszta: 1

Wyposażenie

różdżka, 5 punktów biegłości, 10 punktów statystyk, teleportacja

[bylobrzydkobedzieladnie]




Powrócę ja - patrz, Furia zła,
Przyjdę jak
płomień gorący.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Odette Baudelaire   04.09.17 19:10

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Półwila piękność nie miała łatwego życia, od zawsze usiłując sprostać oczekiwaniom rodziców, sprzecznymi z własnymi pragnieniami. Od zawsze wiedziała, że uzdrowicielski kitel, jaki pragnęli na nią narzucić, nie był dla niej - chciała błyszczeć, pragnęła uwagi, podziwu - nic dziwnego, że zawróciła w głowie mężczyźnie, którego nie potrafiła pokochać. Po tragicznych wydarzeniach uciekła do Anglii - przed sobą, przed przeszłością? A może - w pogoni za wciąż żywymi marzeniami?

OSIĄGNIĘCIA
chcę blasku i chcę oklasków,
chcę w tłumie klejnotem pierwszym być.
Obieżyświat, Do wyboru, do koloru
Genealog
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Tristan Rosier


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Odette Baudelaire   04.09.17 19:11

WYPOSAŻENIE
Różdżka, pantofle do tańca

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCI[16.12.16] Wsiąkiewka +1 PB do reszty
[19.02.17] Zakupy: +9 PB
[04.05.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[21.09.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[05.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[08.09.16] KP -900 pkt
[03.10.16] Wykonywanie zawodu (styczeń/luty) +50 pkt
[02.12.16] Wykonywanie zawodu (marzec) +50 pkt
[16.12.16] Wsiąkiewka (styczeń/luty) +30 pkt; 1 PB
[31.01.17] Zwrot PD; +20 PD, +1 pkt sprawności
[19.02.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień) +50pkt
[19.02.17] Zakupy: +9 PB, -300 PD (3 PB ze zwrotu)
[04.03.17] Fantastyczne baśnie i jak je znaleźć +80 PD
[04.04.17] Zwrot PD: +50 PD
[04.05.17]Wsiąkiewka: marzec +60 PD, +2PB
[03.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+4 opcm, +1 zaklęcia)
[15.06.17] Osiągnięcia: Obieżyświat, Genealog, Do wyboru, do koloru, +120 PD
[15.06.17] Limit genetyki: -300PD
16.06.2017 Aktualizacja postaci: +1 opcm, -3E, +2pb (I lvl baletu i 1 do genetyki półwili), -70pd
[21.09.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +60 PD, +2 PB


Powrót do góry Go down
 

Odette Baudelaire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17