Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Hol

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Hol   17.09.16 10:25

First topic message reminder :

Hol

Hol domu państwa Carter nie wyróżnia się niczym specjalnym od reszty angielskich wejść. Zaraz po prawej stronie od drzwi znajduje się wieszak na ubrania, ale również i klucze. Do tego obowiązkowy stojak na parasole stoi na lewo od wejścia. W połowie holu po obu stronach znajdują się otwarte wejścia do salonu, kuchni i biblioteki. Oddalone schody na końcu zamykają korytarz.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Hol   07.01.17 20:53

- A więc o to chodzi - odezwał się, pozwalając, żeby kolejny uśmiech tym razem ulgi wpłynął na jego twarz. Odchylił się lekko, by powieść spojrzeniem po przedpokoju, a dopiero na sam koniec wrócić do niej. - Jesteś zazdrosna, że kopię tyłki a ty musisz siedzieć, co nie? - spytał z coraz większym uśmiechem. Mógł się domyśleć, chociaż w sumie wiedział, że nie było jej ciężko przejść w stan spoczynku. Najchętniej to pewnie stwierdziłaby, że skoro ona nie może ruszać się w teren to on tez nie powinien ze względu na szerze perspektywy i temu podobne. Ale dlaczego miałby to robić? Przecież kto nie chciałby mieć takie genialnego ojca? A żeby takim być potrzebna była praca. No i Carter nie mógłby siedzieć na tyłku. Zwyczajnie nie wchodziło to w grę! To byłaby dla niego istna tortura. Mimo wszystko dalej nie mógł powstrzymać tego uśmiechu, widząc jak bardzo Artis postanowiła się otworzyć. Wcześniej było inaczej, ale głównie dlatego że ich alternatywą było łóżko. Tudzież wanna. Albo podłoga... W każdym razie było inaczej, a teraz musieli się nauczyć żyć koło siebie i chyba szło im całkiem nieźle. Dodatkowo od jakiegoś czasu po głowie Raiden pałętał się pewien pomysł. Pewien odważny pomysł, ale nie zamierzał go zdradzać blondynce przed wszystkim. Dowie się w tym aktualnym momencie.
Gdy rzuciła o byciu grubym, odsunął się znowu, otwierając szeroko oczy i patrząc na nią w ciężkim szoku. Przez chwilę po prostu się na nią gapił, nie wiedząc co powiedzieć.
- Niby w którym miejscu? - spytał, nie rozumiejąc o czym ona gadała. Wiedział, że kobiety miały zawsze problemy na punkcie swojej wagi, ale... On nie widział różnicy. Przecież wyglądała dokładnie tak samo jak w dniu, w którym się poznali. Gdzie... Jak... Jaka gruba? Aż musiał ją objechać ponownie spojrzeniem od góry do dołu, dziwiąc się, że może czegoś nie zauważył. Ale nic się nie zmieniła. Więc co było grane? Ona mówiła o tyciu, a on wędrował spojrzeniem po jej twarzy równocześnie zataczając małe koła głową jakby ciągle potwierdzał to co mówiła. Prawda była jednak taka, że w ogóle jej nie rozumiał. Nie wiedział o jakim tyciu mówiła, bo... Sam był głodny. - Nie chcesz czegoś przekąsić? - spytał zupełnie nagle, po czym uznał, że jednak musi coś dodać, bo wyjdzie, że jej nie słuchał. - Skąd ta paranoja? Przecież jesteś tak samo potworna jak wcześniej.
Odetchnął, gdy zabrała rękę, chociaż akurat jej nerwowy tik był wyraźnie widoczny. Chyba sobie przypomniała o ich niepisanej umowie, by zwolnili. Drastycznie. A on miał jeszcze swoją, której zamierzał się trzymać.
- Chciałbym ci o czymś powiedzieć - rzucił po chwili ciszy, patrząc na podłogę przed nimi zupełnie jakby się wstydził tego o czym myślał. Ale musiał o tym komuś powiedzieć. Chciał powiedzieć to jej.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Hol   07.01.17 21:20

Miał trochę racji. Finnleigh tęskniła za odrobiną emocji w życiu, czymś ciekawym do zrobienia w pracy. Lubiła adrenalinę, nie bez powodu wybrała swój zawód. Miała jeszcze kilka spraw do rozwiązania, co ją cieszyło, ale wiedziała, że już wkrótce przestanie zajmować się czymkolwiek ważnym. Czuła się trochę bezużyteczna. Zarówno dla Biura Aurorów jak i dla Zakonu Feniksa. Starała się zachować sprawność, oczywiście na przekór poradnikom, wiedziała o wszystkim co działo się w biurze, nie chcąc okazać się nieświadoma czegoś ważnego. Usiłowała zatrzymać proces bycia nieużyteczną jak najdłużej mogła, ale nieubłaganie z każdym tygodniem mogła robić coraz mniej. Na szczęście Carter skierował jej myśli na inne tory, nie czekając nawet na zaprzeczenie lub potwierdzenie, choć właściwie domyślił się prawidłowo.
Patrzyła na niego nie wiedząc czy być oburzona, zakłopotana czy rozbawiona. Po pierwsze, jak można spytać o jedzenie chwilę po tym jak ktoś narzeka na wagę? Po drugie, troszkę połechtał jej próżność nie zauważając zmian. Po trzecie jednak, nie uszło jej uwagi nazwanie jej potworną.
- Cholernik - uderzyła go lekko w ramię ze zmrużonymi lekko oczami, widać było jednak, że ją to bawi. Nieczęsto zdarzało jej się martwić swoim wyglądem, a przynajmniej tak było dawniej. Ostatnio zaczęła zauważać wszystko co jej się nie podobało, chyba z nudów.
Spoważniała niemal natychmiast, gdy padły jedne z tych słów, od których zaczynają się wszystkie trudne rozmowy. Nie miała pojęcia czego mogła dotyczyć ta konkretna, tym bardziej się zaniepokoiła.
- Co się stało? - spytała patrząc na niego uważnie, choć ten uciekał wzrokiem najwyraźniej zawstydzony. Była dobra w odczytywaniu ludzi, a choć i Cartera przejrzała bez problemu, nadal nie przychodziło jej do głowy nic, co mogło być powodem tego zachowania. Skonfundowało ją to tylko bardziej. W głowie robiła rachunek, zastanawiając się o co może chodzić, oczywiście bezowocnie.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Hol   07.01.17 21:33

Co miał poradzić, że potrafił ją przejrzeć? Można było to zaliczyć do cudów lub po prostu nosa do takich spraw. Rozumiał akurat ją doskonale jeśli chodziło o pracę. Uwielbiał iść jako pierwszy, bo jeśli jego nie było stać na coś, dlaczego jego towarzysze mieliby to robić? Wymagał od siebie o wiele więcej, bo ta praca może i zjadała go żywcem, ale widział efekty. Zamkniętych przestępców, uratowane życia, oszczędzone rodziny, a czasem zwyczajne wyjaśnienie przedawnionych spraw. To go kształtowało. Bez tej roboty byłby nikim i czułby się zagubiony, gdyby ktoś go jej pozbawił. Artis mogła być zirytowana takim stanem rzeczy, ale wiadomo, że nie robiła tego dla siebie. Robiła to dla dziecka i jego bezpieczeństwa. To wymagało poświęceń i mógł jedynie sobie wyobrazić jak bardzo potrafiła być przez to na siebie zła. Może żałowała. Ale akurat nie miała tutaj nic do gadania. Raiden nie zamierzał jej jeszcze bardziej dociskać do ziemi i mówić, że dobrze, że siedzi za biurkiem. Wystarczyło, że oboje to wiedzieli. Nie potrzebowali dalszych spięć.
Wiedział, że nie będzie się złościć. Zagra oburzoną, a potem się roześmieje. Uwielbiał ją drażnić, a przy tym zawsze wychodził na swoje. Po prostu... Trzeba było przyznać, że poznawanie siebie szło im coraz lepiej. Zachichotał przekręcając się w jej stronę bokiem jakby chciał chronić swoje biedne lewe ramię przed silnymi uderzeniami pani auror. Dla niego takie zagrania były najlepszym rozkojarzeniem pochłoniętej przez myśli kobiety. W tym przypadku Artis. Dalej uważał, że była bardzo urocza, gdy tak reagowała. Jednak gdy w końcu się uspokoili i spytała, co się działo, wyminął ją i poszedł do kuchni, by złapać tyle jedzenia ile tylko mógł. Chciał z nią porozmawiać, ale jednocześnie był potwornie głodny. Jeśli myślała, że pójdzie spać na głodniaka... Zresztą ona na pewno też była głodna, ale o tym nie mówiła.
- Możemy pójść do mnie? - spytał, gdy wrócił wypchany jedzeniem, ale widząc jej podejrzliwe spojrzenie, przewrócił oczami. - Jak chcesz stać tutaj na zimnie to proszę cię bardzo - dodał, zabierając jedzenie i idąc w stronę schodów. Zabawne. Wcześniej gdy wchodzili po nich razem, Raiden zawsze wnosił Artis. Uśmiechnął się do siebie pod nosem.

|zt x2?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Hol   04.03.17 2:52

|Hmm...gdzieś pierwsza połowa kwietnia? :I

Pomimo iż miałam dziś wolne to z przyzwyczajenia wstałam z rana - jeszcze trochę przed szóstą! Wychodząc jednak na przekór pracowniczej rutynie z ciepłego łóżka nie wyszłam tak od razu. Zapaliłam lampę, pogłaskałam gniotącego moje nogi Tajfuna (wcale mi to nie przeszkadzało. W sumie to trochę jak symbioza - on mi robił za kołdrę, ja mu za poduszkę) i sięgnęłam po książkę poświęconą zarządzaniu. Podręcznik magicznego prawa hodowlanego dla opornych skończyłam trzy dni temu. Właściwie dość zabawnym było to, że potrafiłam w tych książkach znaleźć coś kojącego. Może to dlatego, że moje marzenie zaczynało nabierać na wyrazistości? Uśmiechnęłam się na myśl mojego spotkania z panem Skamanderem. Wszystko zaczynało się układać. Czy aby na pewno...?
Wychyliłam się z nad lektury w momencie przechodzenia do kolejnego rozdziału by zobaczyć ten podejrzany list z MM. Leżał niewinnie na nocnej półce, a przełamana przeze mnie pieczęć zdawała się przypatrywać mi złowróżbnie.
Tajfun zamruczał nosowo szturchając moje ramie, jakby wyczuwając, że zaczynam posępnieć w duchu.
- To co, idziemy na spacer? - jak za dotknięciem magicznej różdżki postawił uszy, a ogon zaczął wybijać o materac entuzjastyczne rytmy aprobaty. Rozkoszne.
Kilka chwil później zdobiła mnie prosta spódnica w barwie wyblakłego kremu (kiedyś była karmelowa!) z wzorem blado-różowych, drobnych kwiatków. Do tego prosta biała koszula ze zdobionym kołnierzykiem (babcia mi go wydziergała na moje 20 urodziny). Włosy upięłam w schludny koczek. Potem już płaszcz, szal, w jedną rękę koszyk, a w drugą smycz z Tajfunem i już mnie w domu nie było.
Mój czworonożny przyjaciel zyskał ostatnio trochę ogłady, lecz wciąż miał momentami typowo szczenięce odruchy pomimo iż miał już około trzech lat. Chyba to był po prostu jego urok. Nie przeszkadzało mi to wcale, a wcale skoro umiał się już zachować w tłumie ludzi i innych stworzeń. Razem więc szwendaliśmy się po targach, straganach, czekał na mnie gdy ja zaglądałam do sklepików, odwiedzaliśmy parki, uliczki....kochałam spacery. Nie wiedzieć kiedy było już koło południa, gdy zorientowałam się, że jestem w tej okolicy. Od razu rozpoznałam bowiem dom Sophie. Nie wiem co mnie ruszyło, lecz postanowiłam zobaczyć, czy jest w domu. Być może wspomnienie tego listu? Właściwie nie spodziewałam się jej zastać, właściwie było mi trochę głupio, że robiłam taki najazd z zaskoczenia...W razie gafy spojrzałam na zawartość koszyka,którymi mogłabym ugłaskać przyjaciółkę. Było dobrze. Zapukałam.
- Och, przepraszam...zastałam może Sophie?


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Hol   04.03.17 17:52

9 kwietnia?
To był dobry dzień, a przynajmniej na razie. Dzień wcześniej zaczął ponownie normalnie rozmawiać z Artis, dziewczyna, której szukał, odnalazła się, chociaż nie było to takie proste. No i poszedł w końcu zakupić tego psiaka! Cóż... Zamówić, bo nie było odpowiedniego w miejscu, w którym szukał. Zamierzał jednak nie sprawiać zawodu pracującej tam dziewczynce, dlatego też złożył owo zamówienie na małego buldoga, który już niedługo miał biegać mu pod nogami. Będzie musiał uważać, żeby w niego i w coś nie wdepnąć... Ta wizja była niezwykle zabawna, chociaż domyślał się, że często będzie przeklinać dzień, w którym się na to zabrał. Aktualnie nie zamierzał jednak się nad tym zastanawiać. Miał cały dom dla siebie, co ostatnio nie zdarzało się to często zważywszy na to, że już nie mieszkał jedynie z zapracowaną Sophią. Artis nie można było odmówić zaangażowania, ale przez to że źle się czuła, wracała na kilka godzin do swojej norki i w pewnym sensie ograbiała go z samotności. Nie, żeby narzekał. Po prostu potrzebował tego oddechu. Mógł robić co chciał, tak głośno jak chciał i tak często lub nie jak chciał. W końcu sprzątanie było dla niego katorgą, więc postanowił, że po robieniu sobie porządnego obiad, nie posprząta! Mógł machnąć różdżką, ale to było wyjątkowo męczące. Był facetem, prawda? Nie do niego należały podobne obowiązki, dlatego gdy tylko wszedł do domu, poszedł nastawić wysłużone radio na odpowiednią stację i zaczął brać się do roboty. Zrzucił płaszcz, marynarkę i kamizelkę. Podciągnął rękawy i przewiesił przez głowę fartuszek. Ale nie jakiś babski - porządny, granatowy należący kiedyś do pana domu, a teraz był jego. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem na tę myśl, że ostatnią osobą biegającą w nim był jego ojciec. Słońce pięknie świeciło i wpadało do kuchni, wprawiając go w wyśmienity humor. Żadne ciężarne panny auror ani nieciężarne nie patrzyły mu przez ramię, nie kazały ściszyć muzyki, nie przeszkadzały - mógł robić wszystko. Wpadł w trans i nawet nie wiedział, ile czasu minęło nim przez dźwięki dochodzące z radia, usłyszał pukanie. Początkowo wydawało mu się , że to rytm piosenki, ale nie był odpowiednio rytmiczny. Przyciszył tony i z łyżką, na której znajdował się jeszcze sos, ruszył w stronę drzwi. Włożył ją sobie do ust, by złapać za klamkę i zobaczyć winnego.
- Nie ma - odparł, patrząc na dziewczynę. Wydawała się znajoma, ale nie miał pojęcia skąd u licha miałby ją niby znać? - Praca czy towarzyskie spotkanko? - spytał, opierając się ramieniem o framugę drzwi i czekając na odpowiedź. - Nie wiem, kiedy wróci. A która godzina? - dodał. W sumie jeśli niedługo Sophia miała wracać, panna mogła na nią poczekać.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Hol   07.03.17 16:12

- Och, rozumiem... - wydusiłam z siebie, jednocześnie jakoś tak spuszczając wzrok na podłogę gdy tak sobie przypomniałam w jakiej sytuacji ostatnio widziałam brata Sophie. Nie mogłam również nic zrobić, że przypomniałam sobie o tym jak w czasie ostatnich ploteczek dowiedziałam się o lokatorce, a właściwie dodatkowych lokatorach z którym przyszło mojej przyjaciółce dzielić metraż. Niby nic takiego strasznego, a jednak mój prosty, wiejski umysł miał wrażenie, że to coś nieodpowiedniego - oczekiwać nieślubnego dziecięcia. Nic dziwnego, że na szybkie przypomnienie sobie tego wszystkiego speszyłam się i zarumieniłam.
- Nie, nie, nie, nic z tych rzeczy - ocknęłam się nagle, przyciągając Tajfuna bliżej swojej łydki - trzymałam go bardzo krótko wiedząc, ze może wykazać skłonności do przeciśnięcia się do wnętrza mieszkania - Tak sobie po prostu spacerowałam, byłam w okolicy i pomyślałam, że może odwiedzę bo w sumie chyba mam do niej sprawę, lecz to nic nie cierpiącego zwłoki. Prawie dwa tygodnie czasu mam jeszcze to tam...Tajfun, ja cie proszę... - szarpnęłam upominająco to niepokorne bydle przypominające długowłosego owczarka niemieckiego ważącego prawie tyle co ja by stało przy mnie i nie cudowało. Poprawiłam przy tym koszyk trzymany w drugiej ręce i się wygięłam by w lekkim zakłopotaniu zaczesać kosmyk za ucho i chrząknąć przepraszająco - Trochę głupio, powinnam była w sumie wysłać sowę czy coś - to nie tak, że nie przewidywałam takiej opcji, lecz co innego być jej świadomym, co innego uczestniczyć, gdy dzieje się na prawdę! - Ach, która...już chyba po trzynastej? - strzeliłam, bo szczęśliwi czasu nie liczą.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Hol   07.03.17 22:28

Raiden oczywiście że nie pamiętał tego spotkania. Był zbyt zaspany i zbyt pochłonięty myślą o dalszym śnie, by cokolwiek rejestrować. Stało się i tyle. Nawet jeśli Sally wspomniałaby o tym, że już się poznali, stwierdziłby, że może kiedyś gdzieś... Zabawne, ale tak właśnie by powiedział. Nawet nie podejrzewał, że wydarzyło się to u nich w domu. Dosłownie kilka metrów za jego plecami. Nie speszyłby się tak jak Moore w tym momencie, ale zresztą... Gdyby wiedział o tym efektownym poznaniu się, zapewne też jedynie co to by wzruszył ramionami lub nie zareagował. Czy to takie dziwne chodzić w bokserkach po domu? Zaśmiałby się też, gdyby odczytał myśli dziewczyny a propos ciężarnej, która zajmowała jeden z pokoi domu Carterów. No, właśnie. Dziwne, przedpotopowe myślenie o tym, że była to skaza na całe życie była dla niego tak nie do uwierzenia, że brakowało mu na to słów. Pewnie za jakiś czas miał się spotykać z tym o wiele częściej niż w tym momencie. Teraz wychodziło to jedynie w prywatnych rozmowach między Sophią lub z Artis. To nieślubne dziecko było po prostu dzieckiem. Jego pięknym mini Carterem, które za kilka miesięcy miało stać się jego całym światem, chociaż już teraz Raiden chodził jak po zażyciu śnieżki z myślami blisko małego człowieka. Zerknął na podekscytowanego nowym miejscem psa i uśmiechnął się.
- Możesz go puścić do ogrodu - zaczął, a pies jakby na potwierdzenie jego słów, trącił go pyskiem w kolano. - Aj, daj spokój! - machnął ręką na jej słowa o sowie. Jeszcze czego... To nie średniowiecze by się anonsować. - Skoro tak to wchodź! Właśnie zrobiłem obiad i będziesz moją testerką. Sophia powinna się pojawić za jakiś czas - dodał, po czym otworzył szerzej drzwi i czekał na decyzję dziewczyny. Lub właściwie na to aż wejdzie do środka, bo odmowy raczej się nie spodziewał. Do tego jej pies wydawał się naprawdę czytać mu w myślach i na wizję biegania po ogrodzie, szarpnął jeszcze mocniej.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Hol   28.03.17 11:07

- Dziękuję - Tylko tyle wydusiłam, uśmiechając się nieco ze skrępowaniem przed tym, jak mimo wszystko postanowiłam przekroczyć próg mieszkania. Jakby nie było to dopiero drugi raz obcowałam z bratem Sophie i do tego tym razem będąc z nim sam na sam. Właściwie to tak bardzo by mi nie przeszkadzało, gdyby nie to, że ten pierwszy raz był taki...niefortunny? Tak, zdecydowanie...
Pies znalazł się na podwórku, a ja chcąc nie chcąc, będąc w tym momencie w holu mieszkania nie mogłam sobie wręcz ze z dwojoną siłą nie przypomnieć wszystkiego.
- Będę zaszczycona - zaczęłam po tym, jak zdjęłam trzewiki, chcąc myślami uciec w innym, wygodniejszym kierunku - Tak właściwie to będzie drugi raz, jak przyjdzie mi smakować męskiej kuchni bo cała piątka moich braci to tak właściwie zgodnie postuluje, że ich miejsce w kuchni to jest przy stole i tak właściwie to się z nimi zgadzam. Raz jak próbowali coś przyrządzić to pomylili proszek fiu z mąką...Rety, co to było...Na każdym festynie ojciec od tego momentu musiał słuchać żartów na temat tego czym popala w kaflu - takim piecu, a mama przez tydzień chodziła na palcach zastanawiając się czy do jej drzwi zapuka magiczna policja - mówiłam, a w moim glosie pobrzmiewało rozbawienie na wspomnienie całej sytuacji i chłopaków, którzy zmienili się w potulne baranki. W trakcie całej opowieści podążałam za Raidenem, a potem przysiadłam we wskazanym miejscu stawiając sobie swój koszyczek na blacie jakiegoś stoliczka. Odkryłam haftowaną serwetką słodkie bułeczki z kruszonką. Jednocześnie trochę się zasępiłam, bo właśnie...magiczna policja, mugolska...- Raiden, um...tak właściwie, to przyszłam tu tak też nie do końca tylko na babskie ploteczki, bo, um...jakiś czas temu, dostałam z Ministerstwa list w którym wzywają mnie na przesłuchanie. Trochę mnie to zaskoczyło, tym bardziej, że niestawiennictwo grozi aresztem w Tower - Przygryzłam nerwowo wargę, nie podnosząc wzroku z nad koszyka, który nagle stał się dziwnie interesującym obiektem do obserwacji. Na pewno wychodziła ze mnie lekka nerwowość - Myślisz...myślisz, że mam się czym niepokoić? Bo wiesz, teraz gdy....ta cała antymugolska policja...mój tata jest mugolem.

|zt x2 -> kuchnia


Powrót do góry Go down
 

Hol

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Beckenham, Overbury Avenue 13-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17