Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Kuchnia   25.09.16 15:24

First topic message reminder :

Kuchnia

Bardzo przytulna francuska kuchnia nawiązująca do wiejskiego klimatu wygląda bardzo naturalnie. Wszystko ma swoje miejsce w pozornym nieładzie. Gdzieniegdzie przebijają się staroświeckie elementy, nie brak drewna i poskręcanych sosnowych umocnień. Kolorystyka nawiązuje do uroczej i bogatej natury prowincji. Na przykład, można zobaczyć następujące kolory: fioletowy kolor jak pola lawendy, żółty i zielony jak letnie słońca. W kuchni znajduje się też wiele innych elementów dekoracyjnych i atrybutów związanych z wiejskim życiem.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   12.01.17 21:26

Raiden próbował jakoś się uspokoić. Jakoś nie przywoływać wspomnień ze spotkania na cmentarzu, gdzie dosłownie musiał się uspokajać, by nie zrobić niczego głupiego. Czy uderzenie mężczyzny coś by dało? Może wyładowałby swoją złość, ale czy pomogłoby to w jakikolwiek ich rodzinie? Nie, na pewno nie. Carter jedynie wiedziałby, że pokazał swoją pogardę i złość na samą myśl o przywróceniu tego sukinsyna z powrotem, lub właściwie po raz pierwszy, do ich relacji. Nie chciał, by ktokolwiek stawał między nią a Sophią, a podobieństwo do ojca mogło sprawić, że John mógł stać się kimś niezwykle ważnym dla jego siostry. I tego właśnie się obawiał. Że tęsknota za rodzicem zostanie obrócona przeciwko niej. Że stary Carter to wykorzysta i znowu zostawi ich z bolesną pustką po utracie najbliższych. Dlatego nawet nie dopuszczał myśli do siebie, by zmienić nastawienie do tego człowieka. Był to obcy facet, który wyglądał jak ich ojciec. To wszystko. Nie był nikim więcej. A to że przypadkowo był ich stryjem, niczego nie zmieniało. Dla niego po prostu porzucił swoją rodzinę i tak. Był tchórzem, gdy nie potrafił nawet pojawić się na pogrzebie brata. Przyznał się do tego i jak ostatni nic nie warty śmieć oznajmił, że szukał go w jego domu. W jego własnym domu!
- Nie chcę o nim rozmawiać - odparł twardo, krojąc dalej warzywa w jakimś opętańczym szale. - Mógł to zrobić wiele lat temu, Sofi - dodał już nieco łagodniej, chociaż i tak niczego to nie zmieniało. Nie chciał jedynie naskakiwać na siostrę. W końcu wciąż był poruszony po ostatniej kłótni z Artis i nie zamierzał tego powtarzać. Zwolnił, by spojrzeć na siostrę. - Gdyby wyglądał inaczej niż nasz ojciec, przejęłabyś się? - spytał retorycznie. - Nie chcę, żeby tu przychodził. Nie zabronię też ci się z nim spotykać, ale lepiej się zastanów - zakończył. On już postanowił jak będą wyglądały jego relacje z tym facetem.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   12.01.17 22:22

Sophia nigdy wcześniej nie spotkała Johna. Pamiętała mgliście, że ojciec kiedyś wspominał o posiadaniu brata, i to wszystko. Mogła tylko podejrzewać, że mieli kiepskie relacje, skoro mówił o nim tak rzadko i niechętnie, i że ów mężczyzna za jej życia nigdy się u nich nie pojawił. Co takiego wydarzyło się w przeszłości, że bracia Carter zerwali ze sobą kontakt? Sophia chciała się tego dowiedzieć, a wiedziała już, że ojca nigdy o to nie zapyta. Nigdy już nie zapyta go o nic, bo był martwy.
Sylwetka Cartera może też dlatego tak ją zaintrygowała. Był nie tylko kopią ojca, ale też tajemnicą z przeszłości, tajemnicą, którą jej dociekliwy umysł chciał poznać, nawet, jeśli ostatecznie nie przyniosłoby jej to ukojenia, którego pragnęła. Była jednak ostrożna. Raiden nie musiał wcale jej ostrzegać, ona sama również panicznie bała się kolejnej straty. Nie chciała się przywiązywać ani robić sobie wielkich nadziei. John Carter mógł zniknąć z ich życia równie nagle, jak się w nim pojawił, dlatego nie oczekiwała, że skoro pojawił się na progu ich domu, to już w ich życiu pozostanie.
- Mógł. Chcę poznać powód, dla którego tego nie zrobił. Dlaczego odwrócił się od taty i nawet nie chciał nas poznać przez tyle lat – powiedziała cicho. – I wiem, że to nie jest tata, nawet jeśli wygląda tak jak on. – Pozostawało jednak faktem, że sam jego wygląd podziałał na nią wyjątkowo mocno, kiedy otworzyła drzwi i zobaczyła podobiznę zmarłego ojca. Nie mogła tego zignorować, ale głos rozsądku mówił jej, że to tylko podobieństwo, nic więcej. Przynajmniej z wyglądu, bo kto wie, jak wyglądała sprawa z charakterem? Wątpiła jednak, żeby bracia byli podobni pod tym względem, bo gdyby tak było, John Carter nie zniknąłby z życia rodziny.
- Obiecuję, że będę uważała. Nie zamierzam robić sobie nadziei. Nie jestem tak naiwna, że wierzyć, że wszystko będzie dobrze ot tak, jak za jednym dotknięciem różdżki.
Świat tak nie działał. Już się o tym przekonała. Chciała jednak poznać Johna, dowiedzieć się czegoś o nim i jego przeszłości. Nawet jeśli ostatecznie i tak nie stanie się członkiem ich rodziny w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie powiedziała jednak tego na głos, nie chcąc wszczynać żadnej kłótni z bratem, który na samą wzmiankę o Johnie reagował tak nerwowo. Mogła tylko podejrzewać, że spotkali się i spotkanie to przebiegło w konfliktowej atmosferze. Wolała więc zamilknąć i zająć się sprzątaniem ze stołu talerzyków po kanapkach, żeby zająć czymś ręce, a potem, kiedy już zjedli, udała się do siebie.

| zt. x 2


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.03.17 11:35

|z holu

Raiden nie zastanawiał się nad tym, dlaczego dziewczyna zdecydowała się podbić do jego siostry. Po prostu był zadowolony, że Sophia zupełnie nie odcięła się od ludzi. Miała przyjaciół, chociaż nie wiedział czy akurat to było takie trafne z jego strony, żeby ich poznawać. Uśmiechnął się pod nosem, odwracając się do Sally plecami i pokręcił głową. No, cóż. Zdarzało się najlepszym, ale nie mógł powiedzieć, że źle na tym wyszedł. Absolutnie. Lubił swoje życie takie jakie było teraz, chociaż niczego takiego nie planował. Ciekawe czy miał się stać zatroskanym tatusiem, bo wcześniej ani trochę nie widział się w tej roli. Artis jednak dość wymownie dawała mu do zrozumienia, że jeśli za kilka miesięcy będzie ją nawet wnosił po schodach w obawie przed jej stanem zdrowia, gorzko tego pożałuje. Dobrze że już się pogodzili... Te kilkanaście dni wcale nie były takie proste jak się wydawały. Napięcie w domu Carterów było czymś zupełnie obcym i w pewien sposób nawet uwłaczającym. Przejechał dłonią po karku, gdy poczuł w tym miejscu dyskomfort. Słyszał za plecami głos dziewczyny, która najwidoczniej poczuła się już nieco swobodniej. I dobrze. Chociaż na jej słowa o zaszczycie, roześmiał się lekko.
- To dobrze, rycerzyku. Chodź - mruknął, odwracając się w jej stronę i widząc jak zdejmuje buty, pokręcił głową. - U nas w domu chodzi się w butach, więc... - nie dokończył do Moore już chciała iść dalej i opowiadała coś o kuchni w wykonaniu swoich braci. Ich liczba była niezwykła, chociaż Raiden zasmakował w pewnym sensie o wiele większej ilości dzieci. Dziesiątka Sproutów z którymi regularnie się spotykali Carterowie jak na rodzinę przystało była hałaśliwa, tak zmienna i tak inna, że gliniarz był przekonany, że była tam setka latających bachorów. Ale dobrze się bawili z kuzynostwem. Aspen był jego najlepszym przyjacielem, Pomona stała się towarzyszką jedzenia, a Peony... No, tak. Peony była po prostu sobą - wredną dziewuchą, która wszędzie chciała wtykać swój dziewczęcy nosek. - Nie martw się. W tym domu jedynym człowiekiem, który jest wpuszczany do kuchni jestem ja. Niezwykle przystojny kucharz. Kłaniam się - odparł, uśmiechając się szeroko, gdy skończyła swoją opowieść. Każda familia miała podobne perypetie i miło było słuchać, gdy inni o niej wspominali. Weszli do kuchni, a Raiden rzucił, żeby się rozgościła. Każde miejsce było dobre do przyjmowania gości. A kuchnia już w szczególności. Gdy usiadła, podrzucił jej talerz i sztućce, nie kryjąc się z tym, że dość łakomie zaglądał do wnętrza jej koszyka. - Teraz to spróbujesz tego - mruknął, po czym nałożył jej dość sporą ilość obiadu. Zresztą wychodziła jak wygłodzona surykatka. Potrzebowała jedzenia! Zrzucił z głowy fartuch i odwiesił go na miejsce, by zabrać się za swoją porcję. Tym razem jednak stał z talerzem, obserwując Moore. Gdy zaczęła mówić o prawdziwym powodzie tej wizyty, na chwilę zesztywniał, a widelec zatrzymał się w połowie drogi do ust. - Cholerne bojówki - zaklął pod nosem, poważniejąc. Spojrzał ponownie na Sally, zastanawiając się jak bardzo niewiadomą okazał się temat, który poruszyła. Z chęcią by ją zapewnił, że nie ma się czym martwić, ale nie był kłamcą. Do tego... Nie dostał żadnego wezwania, ale bał się tych przesłuchań i tego co za sobą mogły nieść. Przez moment panowała cisza, którą postanowił przerwać. - Masz ten list ze sobą? Jeśli pochodzi z tych pieprzonych antymugolskich to chyba wiem, o jakie przesłuchania chodzi. Po referendum niczego już nie jestem pewny, ale... Uwierz mi... Lepiej żebyś nie trafiła do Tower, bo nie wszyscy są tam tacy mili jak ja.
Posłał jej blady uśmiech. Nie powiedział za wiele, ale jeszcze czekał. Może treść listu powie mu coś więcej niż słowa dziewczyny?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.03.17 12:51

Na pewno jedną z moich mocnych stron było odwracanie własnej uwagi. Czując niewygodę łatwym było mi najzwyklej w świecie zmienić po prostu galop mych myśli, tym bardziej, że Raiden nijak nie krępował mojej swobody w tej materii. W końcu jedyną osobą, która myślała o moim zażenowaniu w tym momencie byłam ja sama więc - puf! Należało to zmienić.
- Oj tam, jak już chodzę po płaskim to lubię to czuć - co prawda jakbym wyszła na miasto bez trzewików to by było dziwne, lecz jeśli już bywałam w miejscu w którym mogłam sobie pozwolić na komfortową dla siebie swobodę to sobie jej nie lubiłam odmawiać. Kiedy jeszcze byłam szkrabem to od wiosny do jesieni potrafiłam przebiegać na boska te wszystkie miesiące. Naturalnie nie raz kończyło się to płaczem, tak samo jak próba wmuszenia we mnie sandałków. Do tej pory mi to zostało - ta potrzeba czucia stopą gruntu bez konieczności oddzielania mnie od niego materiałem podeszwy. To mnie uspokajało, a ja bardzo tego ostatnio potrzebowałam.
- Przy tym niezwykle skromny - dodałam figlarnie, czując się trochę jakbym przekomarzała się z jednym z własnych braci. Taki urok bycia przysłowiowym rodzynkiem w rodzinie, prawda?
Podsunęłam do siebie talerz, wlepiając w niego ślepia. Pachniało bardzo dobrze, żołądek jednak jak na złość zdał mi się skurczyć na myśl o tych wszystkich przesłuchaniach, a przecież tak rzadko miewałam okazję zjedzenia czegoś nie przygotowanego przez samą siebie, że było to trochę przykre. Uśmiechnęłam się blado słuchając jego słów.
- Poczekaj chwilkę...- odłożyłam sztućca, by sięgnąć po różdżkę i w skazać nią na koszyk. No bo ten...on gdzieś tam był...gdzieś - Accio list - wyinkantowałam prostą formułę, a wiklinowy twór zaczął się kołysać, potem coś stuknęło (prawdopodobnie korespondencja przeciskała się przez słoiczki z konfiturami) i ostatecznie już po chwili można było podziwiać zwitek pergaminu. Ujęłam go w rękę i naprostowałam na kolanie by następnie podać go Raidenowi.
- Najbardziej martwię się o chłopaków. Mam dwóch starszych braci, są aurorami...Ja wiem, że teoretycznie powinnam się ich może pytać, lecz z drugiej strony może to tylko jakaś błaha sprawa w stylu, no wiesz, może czegoś brakuje w mojej dokumentacji o ile jakąkolwiek posiadam. Nigdy nie miałam styczności z MM. Po Hogwardzie to na trochę wycofałam się z magicznego świata. Może nie ma się czym niepokoić, a i jeszcze nie chcę by się martwili lub mieli w pracy jakieś kłopoty z mojego powodu. Wiesz, to Tower. - mówiłam szczerze wszystko o czym myślałam przez ostatnie dni. Oczywiście do głowy mi nie przyszło, że oni również mogli dostać podobne zawiadomienia. Zwłaszcza ta dwójka - w końcu byli aurorami


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   29.03.17 10:09

- Co poradzę? Takie są fakty - odpowiedział dziewczynie, zerkając na nią i posyłając jej oczko. Najwyraźniej nie była już aż tak bardzo spięta jak przy wejściu, więc o tyle dobrze, że mogli swobodnie rozmawiać i wymieniać się uwagami. Raiden nigdy nie miał z tym problemu, a jego otwartość mogła budzić sprzeczne uczucia. Na szczęście panna Moore nie odebrała tego jako coś ograniczającego i poddała się temu torowi myślenia jak i zachowania, co bardzo zadowoliło pana domu. Zaraz jednak zaczęły się bardziej poważne tematy, a gliniarz wrócił myślami do ostatniej rozmowy tutaj z Sophią. Też rozmawiali o referendum... Wyłożył jej dość długie kazanie na ten temat, ale było mu to potrzebne. Było jej potrzebne, żeby w końcu otwarcie o tym pomówić bez ograniczeń. Jak wiele niespodziewanych skutków wywołało to głupie postanowienie Minister Magii, ile ludzi straciło pracę, ile kolejnych jeszcze straci, o życiu nawet nie wspominając. To że wyniki były ustawione wiedział już chyba każdy kto miał odrobinę oleju w głowie. Raiden nie dość, że musiał walczyć z zasługującymi na więzienie to jeszcze musiał prowadzić bitwę na drugim froncie z innymi pracownikami Ministerstwa. Na przykład z bojówkami, o których wspominała Sally. Policja antymugolska... No, pewnie. Co jeszcze? Nie mieli prawa nazywać się policją, uwłaczało to magicznej policji i jej funkcjonariuszom. Ci zasłużyli sobie na to miano, ci pierwsi nie. Nie musieli przechodzić kursów, nie byli wykwalifikowani, szli jedynie za pieniędzmi. Wyrwał się z tej spirali myśli dopiero gdy Moore podała mu list. Wziął go i zaczął czytać. Na mocy dekretu z dnia 6.04.56 r. nr 55 i 56 o kontaktach czarodziejów z mugolami wezwana Sally Moore ma obowiązek stawić się na przesłuchanie w Ministerstwie Magii, na piętrze trzecim, w Departamencie Kontroli Magicznej, w sali 104, dnia dwudziestego piątego kwietnia. Niestawiennictwo będzie skutkowało karą pozbawienia wolności na okres miesiąca. Z wyrazami szacunku, Albert Dippet. Raiden zmarszczył nos, czytając coś co chyba chciało być notką oficjalną, a wyszło... I kim do cholery był ten cały Dippet?
- Skoro są aurorami nie powinnaś się zbytnio martwić - odpowiedział jej, na chwilę odrywając spojrzenie od listu. - Młot na czarownice jest potrzebny. A szczególnie jeśli są dobrymi pracownikami - dodał na uspokojenie, ale równocześnie był pewny swoich słów. Nie zamierzał wciskać jej kitu, żeby się nie denerwowała. W takich sprawach nie mogło się kłamać, zresztą Carter nigdy nie kłamał, żeby kogoś uspokoić. To się mijało z celem - prawda i tak w końcu wyjdzie na jaw. - A co do listu... Nie masz wyjścia. Stawisz się i dowiesz się, co będzie dalej, ale obiecuję ci. Spytam się w kilku miejscach, może ktoś będzie wiedział coś więcej na ten temat.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore http://www.morsmordre.net/t3806-sroka http://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore http://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 http://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
6
17
0
0
0
0
26
13
Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   16.04.17 20:01

List niczym talizman i klątwa zarazem towarzyszył mi wszędzie. Prześladował moje myśli i sny w których naprzemiennie sprowadzał to katastrofę, to okazywał się powodować błahe zamieszanie rozchodzące się po kościach. Pergamin na którym go nakreślono był więc sfatygowany, przypominał już bardziej kawałek sukna, niż sztywny i szorstki pergamin - jednak ministralne pismo wciąż straszyło ostrymi, czytelnymi krawędziami, zupełnie nic sobie nie robiąc z prób jakim je poddawałam.
- O to się właśnie martwię. Może trochę przesadzam, niby są starsi i na pewno potrafią, muszą chociażby przez wzgląd na zawód myśleć... - chociaż ja ich zawsze postrzegała raczej jako nierozgarniętych żartownisiów, wybiegających myślami w przód dopiero kiedy już coś spsocili. Tak ich zapamiętałam i taki ich obraz utarłam w głowie już chyba na stałe - to jednak nie jestem taka pewna, czy byliby takimi dobrymi pracownikami, gdybym dała im powód do zmartwień. Sam zresztą pewnie wiesz o co chodzi - byli starszymi braćmi, a ja nie mogłam powiedzieć, że nie odczuwałam ich protekcji. Gdyby wiedzieli, że mam kłopoty zapewne poszliby już teraz z marszu w stronę ministerstwa żądając wyjaśnień - z drugiej strony nie wiem, może już za długo o tym myślę i popadam w jakąś paranoję -
westchnęłam, a moje ciało z rozluźnieniem zaczeło wygodniej zagnieżdżać się w siedzisku. Zupełnie jakbym była dmuchaną piłką z której uszło powietrze. Wbiłam jednocześnie sztuciec w danie mieszając w nim leniwie - Czułabym się lepiej, gdyby ten list przyszedł do mnie na trzy dni przed terminem, a nie z początkiem miesiąca. Źle radzę sobie ze stresem. Odbija mi. Nie tak dosłownie, lecz to...znasz pewnie ten stan dłużącego wyczekiwania? Człowiek łapie się wówczas każdego zajęcia w nadziei, że czas szybciej zleci. Mój współlokator ma powoli dość mojej nad-produktywności... - poskarżyłam się, pożaliłam, gadałam...bo tak, gadanie takie bezsensowne było również jedną z licznych przykładów mojej linii obrony. Włożyłam w usta porcję. Chciałam do pracy...Może wezmę nadgodziny?
- Dziękuję - Naprawdę byłam mu wdzięczna za tą drobną wzmiankę o wybadanie sprawy.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   18.04.17 8:15

- Są dorosłymi facetami, prawda? - spytał tylko Raiden, chociaż zostawiał swoją wypowiedź jako pytanie retoryczne. Wiadomo, że kobiety bardziej się zamartwiały, ale on nie zamierzał się przejmować tym czy to, co zrobi Sophia wpłynie na jego pracę lub jakość. To że przełożeni traktowali go po tych kilku miesiącach z powagą było tylko i wyłącznie jego zasługą. Każdy dobry pracownik musiał walczyć o swoje stanowisko, ale na pewno nie zabiegać o względy pracodawców. A przynajmniej takie podejście miał właśnie najstarszy i jedyny syn państwa Carter. Gdyby jednak ktokolwiek zakwestionował jego oddanie pracy lub podważył umiejętności Sofi, odszedłby. Nie miał zamiaru udowadniać innym na siłę i się im przypodobać. To nie był on i nigdy nie miał zamiaru tego robić. Nie znał jednak braci tej dziewczyny, w sumie to mało aurorów znał. Pracował w angielskim Ministerstwie Magii przecież dopiero od połowy stycznia. Zadziwiające, że potrafił się wszędzie wpasować, chociaż on nie widział w tym nic wielkiego. Praca jak każda inna, sprawy podobne, chociaż Raiden cieszył się w jakimś stopniu z tego, że mógł się rozwijać jako jeden z pracowników czarodziejskiej policji. Pytanie zasadnicze, które kręciło się po jego głowie od dłuższego czasu - czy wciąż pracował dla tych dobrych? Ale póki mógł rozwiązywać sprawy i pomagać obywatelom każdego stanu krwi zamierzał jeszcze dłużej nad tym nie siedzieć. Wiedział, że Minister Magii była osobą, która podlegała komuś innemu i nie działała dla dobra obywateli. Była to większa sprawa, której jeszcze chyba nie pojmował. Miał dużo roboty i to na tych morderstwach, porwaniach zamierzał się skupić. - Sypiasz w ogóle? - kolejne pytanie, ale bardzo ważne. Jeśli Sally nie sypiała za dobrze, wiadomym było, że jej stres i paranoja miały jedynie wzrosnąć. - Słuchaj... Możesz poczekać na Sofi, jeść, rób co chcesz. Ja muszę trochę się przekimać, więc... - urwał, patrząc na dziewczynę. - Trzymaj się i dam ci znać - dodał, przechodząc obok i uśmiechając się pokrzepiająco. Nie uspokoił jej, bo oboje zdawali sobie sprawę, że to coś poważnego. Raiden jednak wiedział nieco więcej i ta wiedza go przerażała.

|zt x2




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Beckenham, Overbury Avenue 13-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17