Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Bodmin Moor

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Bodmin Moor   07.10.16 22:37

First topic message reminder :

Bodmin Moor

Bodmin Moor to jedna z najbardziej znanych części Kornwalii z licznymi skalnymi pagórkami, które otaczane są przez dziesiątki kilometrów dzikich wrzosowisk. Zwykle tereny te służą mugolom jako pastwiska, lecz czarodzieje bardziej kojarzą je z przedostatnimi Mistrzostwami Świata w Quidditchu, gdzie u podnóża najwyższego szczytu Kornwalii Anglia rozgromiła albańską drużynę. Tereny te podlegają rodowi Macmillanów, którzy chętnie po dziś dzień przeprowadzają tu mniejsze jak i większe rozgrywki. Efektem sportowych rywalizacji jest niewielki stadion, którego granice wyznacza koryto biegnącej rzeki.


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 10.10.16 17:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 13:23

The member 'Tamuna Moody' has done the following action : rzut kością


'k100' : 65


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 13:58

Nigdy nie sądziła, że Wright kiedykolwiek okaże się być tak atencyjny i tak zacięcie będzie zabiegał o jej uwagę. Właściwie to miała wrażenie, że będą udawać, iż wcale nie widzą siebie nawzajem na tym meczu. I może by się zaśmiała, bo do głowy wcisnęły się od nowa wspomnienia tego, jak kiedyś wyglądała ich rywalizacja, kiedy wszystko było inaczej, gdy był z Harriett, a po wzięciu prysznica spotykali się w tej samej, zapyziałej knajpie - oczywiście kompletnym przypadkiem, ale nie tym razem. Pieprzyć sentyment. Pieprzyć ciebie, Benjamin.
Przeklęła soczyście. Tłuczek trafił w jej dłoń, kiedy wyciągała rękę po kafla, próbując do przechwycić. Twarz skrzywiła jej się brzydko, niezdolna do zaciśnięcia palców czy operowaniem nadgarstkiem. Szlag by to. Ta sama ręka. Szlag, szlag, szlag. Oparła ją na trzonie miotły, próbując znaleźć wygodną pozycję. Z satysfakcją zauważyła, że pałkarze robią podobne szkody po obu stronach, kiedy akcja ścigającej została przerwana przez uderzenie. Parsknęła śmiechem, odchylając głowę do tyłu, by pozwolić deszczu oblać jej twarz i wlecieć kilku kroplom do ust.
Frederick ponownie ruszał do ataku. Marcel nieszczęśliwie został kolejną ofiarą, co zauważyła kątem oka. Z jej wolnych kalkulacji pozostała jedyną osobą, która mogła poprowadzić akcję. Ruszyła w dół, gnając miotłę za Lisem, by wkrótce go dogonić. Ledwo cokolwiek było widać w tej ciemności, kiedy oczy mrużyły się pod strugami wody. Kiedy nagle obok niej pojawił się Douglas, niczym jakiś boski, zdeterminowany Adonis, kiedy ukazał jej swój zamyślony, lewy profil, przez moment szukała błysku złotej piłeczki, dopiero w ostatniej chwili orientując się, że nie taka była rola w tej rozgrywce. Tylko głuchy stukot pałki kazał jej się skupić i zauważyć co nadchodzi w jej stronę. Poderwała miotłę do góry, mając zamiar uniknąć uderzenia.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 13:58

The member 'Selina Lovegood' has done the following action : rzut kością


'k100' : 60


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
24
20
0
1
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 14:28

Skupiona na próbie rzucenia kaflem do bramki, nie zauważyła mknącego w jej stronę tłuczka, a więc nie mogła w żaden sposób zareagować i obronić się przed uderzeniem. Po chwili jednak poczuła silny ból rozchodzący się wzdłuż żeber. Rozproszyło ją to, na moment niemal straciła dech i musiała mocniej przytrzymać się miotły. Przez deszcz nie widziała zbyt dokładnie sylwetek innych zawodników, więc mogła tylko podejrzewać, kto posłał w jej stronę tłuczka. Po chwili oderwała jedną z dłoni od trzonka miotły i ostrożnie dotknęła nią swojego obolałego, nadwrażliwego boku. Żebra mogły być pęknięte lub nawet złamane, ale mimo to nie zamierzała wycofywać się z gry. Była aurorem, podczas szkoleń i akcji nie raz znosiła ból. Skoro nie była umierająca, nie było to dostateczną wymówką, żeby się poddać i zrezygnować, nawet jeśli to był tylko amatorski mecz. Dodatkowym powodem, dla którego nie zamierzała się wycofać, byli jej bliscy obserwujący ją z trybun, nie chciała ich zawieść ani zmartwić, więc musiała udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i uderzenie wcale nie było tak groźne, na jakie wyglądało.
Dlatego, zaciskając zęby i starając się nie myśleć o bólu, zimnie ani coraz bardziej przemoczonych ubraniach, pomknęła w stronę Freda, który przejął kafla. Nawet znacznie większemu i silniejszemu od niej Glaucusowi nie udało się go odzyskać, więc Sophia nie robiła sobie większych nadziei, że jej się to uda, ale mimo wszystko podleciała do niego z boku, próbując wyszarpnąć piłkę z jego uścisku.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 14:28

The member 'Sophia Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 70


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
19
11
0
15
1
0
8
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 16:03

Poderwałam miotłę zła. Zła, bo poczułam już pod palcami skrzydełka znicza, ale nie byłam pewna, czy uda mi się go złapać nie rozbijając się przy tym o murawę boiska. Więc złapałam za trzon dwoma dłońmi i poderwałam miotłę ostro ku górze.
Znicz zniknął mi z oczu. Mruknęłam coś pod nosem zła. Wzleciałam znów w górę, przy okazji rozglądając się za zniczem. Co jakiś czas zawiesiłam wzrok na kaflu, by potem znów oderwać go od niego i przeszukać ciemności w poszukiwaniu złotej kulki. Zauważyłam ją w końcu, ale nie tylko ja. Tamuna już mknęła w tamtą stronę. Wychyliłam sie na moście i przyśpieszyłam, mając nadzieję z tym razem szczęści mi dopisze i złapię znicz.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 16:03

The member 'Justine Tonks' has done the following action : rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Marcel Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3606-marcel-parkinson http://www.morsmordre.net/t3826-eros http://www.morsmordre.net/t3641-i-m-so-cool-and-totally-awesome http://www.morsmordre.net/f107-egerton-crescent-44 http://www.morsmordre.net/t3988-pan-ladny
Doradca wizerunkowy "he he"
27
Szlachetna
Kawaler
Dziewczyny tkwiły w tej układance
układ ze smukłą dupą uwypukla bycie samcem
10
0
0
0
19
0
29
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 16:26

Kafel tego wieczoru wyjątkowo kapryśnie tańczył na krawędzi obręczy trolli i mimo że Marcel zaliczył kilka udanych asyst, nie starczyło to do nasycenia jego wilczego apetytu. W momencie, gdy Frederick pochwycił piłkę, Parkinson natychmiast podleciał w jego kierunku, aby szybko ją przejąć i strzelić widowiskowego gola - niestety plan spalił na panewce, bo kątem oka zauważył szybującego juz niemu tłuczka. Nie zamierzał zaś ryzykować swego wyglądu dla dziesięciu punktów, więc wykonał szalony wiraż, modląc się, by zdołał zgubić tłuczka. Lub by ich szukająca złapała znicza, nim piłka połamie jego niesamowicie męską szczękę.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 16:26

The member 'Marcel Parkinson' has done the following action : rzut kością


'k100' : 83


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   06.11.16 23:37

Justine i Tamuna pomknęły do złotego znicza - maleńka skrzydlata kulka bez trudu wywinęła się z próby uchwycenia jej przez Tamunę i wpadła prosto do ręki Tonks; czarownica złapała znicz bez najmniejszego problemu - zupełnie jakby sam się o to prosił. Rozległ się gwizdek sędziego, złapanie znicza oznacza koniec meczu. Gnomy wygrały wynikiem 110:20. Kafle wróciły na murawę, a sędzie dał wyraźny znak zawodnikom na odwrót, w przestworza wylecieli czarodzieje, których zadaniem było uchwycenie tłuczków. W samą porę  - zaczęło być niebezpiecznie, wiatr wciąż dął, a deszcz ciął coraz mocniej, sędzia, zasłaniając głowę spiczastą tiarą, pomknął pod zadaszenie.

Gracze otrzymują 15 pkt za udział w meczu, a widzowie, którzy oglądali mecz, 5 pkt. Justine, możesz zachować złoty znicz.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
19
11
0
15
1
0
8
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   07.11.16 0:22

Deszcz zacinał coraz mocniej. Ciężkie krople atakowały całe moje ciało ciężko spływając po twarzy i ramionach, dodając ciężaru memu ciału. Wiatr wcale nie był przyjemniejszy. Dął mocno i ostro przeszkadzając w prowadzeniu miotły. Już prawie miałam znicza, wystarczyło tylko zacisnąć dłoń, ale groziło to rozbiciem się o murawę. Podciągnęłam miotłę w górę gubiąc złotą kulkę. Dostrzegłam ją znów chyba w tym samym momencie co Tamuna. Ruszyłyśmy obie. Wychyliłam się na miotle i wyciągnęłam dłoń kątem oka dostrzegając obok ścigającą trolli. Mocniej pochyliłam się na miotle. Milimetry dzieliły mnie od kulki. Ale to Tamuny dłoń zdała się bliżej i to ona jako pierwsza zaczęła zaciskać się wokół znicza, który uniknął jej palców i wleciał wprost w moje. Nie zastanawiałam się. Właściwie automatycznie zacisnęła na nim dłoń. Czując go w palcach zwolniłam miotłę. Zawisłam w powietrzy z szczerym zaskoczeniem wpatrując się w swoją dłoń. Aż w końcu, gdy salwa radości i oklasków z trybun dotarła do mnie z mojego gardła wydobyło się długie „yuuuuuuuuuuuuuhu”. Dłoń zaś uniosłam do góry w zwycięskim geście. Potem skierowałam miotłę ku murawie nadal lekko zaskoczona. Złapałam znicz. Wygraliśmy.
Stanęłam na ziemi i wzrokiem odszukałam Samuela, to oczywiste że w jego stronę najpierw skierowałam swoje kroki. Naturalne wręcz. Trochę kuśtykałam bowiem biodro które oberwało Benowym tłuczkiem dawało o sobie znać. Stanęłam przed nim zadowolona. Mokra, brudna, ale tak szczęśliwa jak dawno już nie. Podniosłam dłoń i chwytając w dwa palce znicz zamachałam mu nim przed nosem – dokładnie tak jak miałam nadzieję że uda mi się zrobić jeśli wygram. Pokazałam mu język, z potem podskoczyłam z radości kilka razy, wyglądało to jak nieudana próba zrobienia skipu a, ale nie obchodziło mnie to. Ruszyłam dalej, prosto do Bena, po drodze zgarniając dobre słowa i klepnięcia po ramionach. Uśmiech nie schodził mi z twarzy choć czułam, że przegranych może on tylko drażnić. Nie potrafiłam jednak zetrzeć go z buzi, za mocno się cieszyłam.
Dokuśtykałam w końcu do niego. Włosy po części były związane, inna ich część zaś wymknęła się spod gumki i teraz zmoczona całkiem okalała moją – nie mniej mokrą – twarz. Deszcz nadal siekał nieprzyjemnie sprawiając, że krople spływały mi wpadając co jakiś czas do oczu, czy zatrzymując się na wargach, by z nich kapnąć na pierś. Uniosłam dłoń by odlepić włosy od czoła. Wyglądałam jak zmokła kura. Inaczej chyba nie dało mi się opisać.
-Chyba nici z gratulowania Ci zwycięstwa. – odezwałam się unosząc lekko ku górze podbródek by spojrzeć mu prosto w oczy. Byłam mała, wręcz karłowata przy jego wzroście. W oczach tańczyły mi wesołe ogniki. Wygraliśmy. – Mam nadzieję, że kolejne nasze spotkanie będzie dla mnie niezapomnianym przeżyciem. – dodaje jeszcze odnosząc się do naszej rozmowy przed meczem, podczas której stwierdziłam że w wypadku wygranej należy mi się randka z prawdziwego zdarzenia. Zadrżałam lekko gdy mocny zimny wiatr przypomniał o warunkach w których nadal staliśmy. Wzroku jednak nie spuściłam.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   08.11.16 21:46

Wiatr chłostał jej twarz, wraz z kolejnymi salwami deszczu. Warunki były typowo angielskie, nie powinna na nie tak psioczyć, ale kiedy wszystko szło źle, naturalnym było to, że to wszystko inne było temu winne. I ta przeklęta pogoda też, a może raczej: przede wszystkim. I ci piekielni amatorzy, z którymi każdy mecz był katorgą. Nigdy nie miała takich kiepskich pałkarzy, by tłuczki żyły tak bardzo własnym życiem, a kafle, rzucone nawet najbardziej niedbale, tak po prostu były przerzucane przez obręcze. Świat się walił. Na szczęście została wybawiona przez szczęście, bo prawdopodobnie któraś z szukających musiała przez przypadek otworzyć usta i złoty znicz wpadł jej do środka. Jak się okazało, fortuna im sprzyjała, bo okazało się, że to ta dziewczyna od demonów, która trafiła do jej drużyny.
Złość wolno była wypierana przez to głupie poczucie dumy i ekscytacji związane ze zwycięstwem. Okrążyła jeszcze boisko, obserwując jak gracze wolno zlatują na ziemię, a tłuczki są wyłapywane przez ekipę. Sokolim wzrokiem wypatrzyła Wrighta, któremu zapewne wypaliła dziury w tyle głowy. W końcu jednak jej podeszwy także zetknęły się z murawą. Ominęła wszystkich, idąc pewnym, szybkim krokiem w stronę kapitana Trolli. Miała zdeterminowaną, zaciętą minę, a skapujące krople z jej nosa zapewne nie pomagały w budowaniu przyjemniejszego image'u. Wystrzeliła ze sprawną dłonią w jego kierunku, mrużąc lekko oczy.
-To nie była taka tragedia jak można było się spodziewać, Travers.-wydała z siebie, prawdopodobnie sprawiając, że ludzie mdleli wrażenia nad jej łaskawym gestem. Jeśli uścisnęli sobie ręce, odsunęła się momentalnie, nie mając zamiaru przeciągać tej niezręcznej chwili. Skinęła głową Samuelowi, przeciągając spojrzenie, kiedy palcem rysowała poziomą linię własnej szyi, by na koniec uśmiechnąć się uroczo i wrócić na połowę swojej drużyny, która się zdołała już rozpierzchnąć. Frederick się znalazł przy niej jakoś tak instynktownie. Wcale go nie szukała.
-Właśnie mu składałam kondolencje, bo pewnie jego duma musi być zdruzgotana.-wytłumaczyła pospiesznie Lisowi, oczywiście całkiem zwinnie przeinaczając prawdę. W życiu by się nie przyznała, że powiedziała Glaucusowi słowa pełne uznania!






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers http://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 http://www.morsmordre.net/t1237-ahoj http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
żeglarz
31
Szlachetna
Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
12
8
0
5
10
0
35
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   10.11.16 14:32

Niestety próba przejęcia od Freda kafla okazała się zupełnym fiaskiem. Nie byłem zdziwiony, napływająca do oczu woda była trudnym przeciwnikiem. Tak samo jak zresztą pozostałe warunki pogodowe. Wyhamowałem widząc jak przez mgłę, że jeszcze Sophia próbuje wywalczyć dla nas przewagę, ale to niestety nie miało już żadnego znaczenia: rozległ się gwizdek, a ja obróciłem się tam, gdzie prawdopodobnie znajdował się sędzia. Nie rozumiałem o co tym razem chodzi (znowu ktoś zrobił coś nie tak?). Dopiero po dłuższej chwili dotarło do mnie, że znicz został złapany. Ułamek sekundy nadziei, że to zasługa naszej szukającej, a potem już tylko lekki zawód, że jest jednak inaczej. Mimo to uśmiechnąłem się; nie wiem czy bardziej z powodu zadowolenia z rychłego końca meczu czy zatuszowania niedosytu spowodowanego przegraną. Nieistotne. Obniżyłem znacząco tor lotu, aż w końcu postawiłem nogi na ziemi.
Nim zdążyłem cokolwiek zrobić (oprócz wzięcia miotły do ręki), a już zobaczyłem pędzącą w moim kierunku panią kapitan przeciwnej drużyny. Nie wiedzieć dlaczego z góry założyłem, że nie czekają mnie żadne miłe słowa. Trudno więc wyobrazić sobie moje zdziwienie na dźwięk zasłyszanej przeze mnie wypowiedzi. Nadal uśmiechałem się nieznacznie.
- Dzięki Lovegood – odparłem. – Gratuluję wygranej – dodałem ściskając jej dłoń. Bezsensownym było komplementowanie gry zawodowej zawodniczki, dlatego nawet nie próbowałem. Odprowadziłem ją za to wzrokiem, którym zaraz powędrowałem w kierunku trybun. Zanim postanowiłem wypatrzeć interesujących mnie kibiców, podszedłem do każdego zawodnika Gnomów żeby uścisnąć mu dłoń oraz pogratulować zwycięskiego meczu. Następnie podziękowałem każdemu grającemu dla Trolli za zaangażowanie w rozgrywkę. W tym samym czasie pożegnałem się ze wszystkimi na boisku, bo nie zamierzałem tu długo zostawać. Zaraz zresztą napotkałem biegnące w moim kierunku fanki wraz z nieznanym mi chłopcem. Jak się zaraz okazało, był to sławetny Titus, z którym się przywitałem.
- No, młodzieży, zbierajmy się, zimno jak diabli – zawołałem wciąż pełen energii. Faktycznie czułem się trochę niezręcznie w tak młodym towarzystwie, ale kto wie, może mnie ono odmłodzi.

/zt





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
24
20
0
1
0
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   10.11.16 18:51

Sophia nie spodziewała się, że mecz zakończy się tak szybko. Była pewna, że potrwa jeszcze kilka godzin przy takich warunkach, drastycznie ograniczających nawet poprawne rozpoznawanie członków swojej drużyny, nie mówiąc o zobaczeniu maleńkiego znicza. Póki co starała się zignorować bolące żebra i zastanowić się, jak odzyskać kafla i przedrzeć się z nim do pętli przeciwników. Zanim jednak zdążyła go przechwycić i spróbować podać go do ścigających ze swojej drużyny, usłyszała sygnał gwizdka, mówiący o tym, że znicz został złapany. Niestety, to nie Tamuna go złapała, chociaż Sophia gorąco w nią wierzyła. Znicza schwytała ścigająca przeciwnej drużyny, której dopisało więcej szczęścia podczas próby pościgu za nim, co oznaczało porażkę Trolli. Chętnie jeszcze trochę by pograła (nie bacząc na warunki ani na ból pozostały po uderzeniu tłuczkiem), ale nadszedł koniec. Chociaż z drugiej strony, może to i lepiej, bo przy takiej pogodzie naprawdę mogliby się pouszkadzać.
Wylądowała na boisku ze stłumionym plaśnięciem, jakie wydały jej buty w kontakcie z rozmokłą trawą. Strugi deszczu nadal lały się z nieba i coraz bardziej zaczęła marzyć o powrocie do ciepłego, suchego domu. Gdzieś w oddali zobaczyła Raidena wraz z Artis i Peony, ale zanim wraz z nimi opuściła boisko, pożegnała się z zawodnikami swojej drużyny, dziękując im za dobrą grę. Mimo wszystko bardzo dobrze się dzisiaj bawiła i mecz dostarczył jej sporo wrażeń.

| zt.


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
30
10
0
5
0
1
28
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bodmin Moor   12.11.16 13:58

Deszcz zacinał coraz mocniej, na wyścigi z wiatrem pragnąc uczynić tę noc jeszcze gorszą, zwłaszcza dla tych nieszczęśników, którzy unosili się w lodowatym powietrzu na miotłach. Wright przemarzł do szpiku kości, lecz słodka temperaturowa obojętność wydawała się być w jego stanie zbawieniem. Mógł skoncentrować się wyłącznie na grze, na kolejnym mierzeniu tłuczkami w przeciwników, na ignorowaniu Percivala, ignorowaniu Harriett, ignorowaniu mistrzowskich uników Seliny i generalnie ignorowaniu rzeczywistości - a przynajmniej tych aspektów, które mu nie pasowały.
Niestety, dziecinne zamykanie oczu w czasie gry chowanego z losem nie działało w przypadku bolesnych oczywistości, a do takich z pewnością należało złapanie znicza przez Tonks. Wright obserwował jej pikowanie w dół dokładnie, nie mógł więc ani wylewać frustracji na sędziego kalosza Merlina ani też brnąć w zaparte. Justine złapała piłeczkę, wygrywając przy tym mecz dla Gnomów. Cudownie.
Zazwyczaj po przegranym meczu Wright zamieniał się w napompowanego czystym wkurwieniem szesnastolatka, wydzierającego mordeczkę, łypiącego spod byka i używającego swej pałki w kontuzjogennych celach, ale...przecież z tego wyrósł. Albo był zbyt zmęczony. Albo po prostu nieoficjalny mecz nie niósł ze sobą tak wielkiego ładunku emocjonalnego, by mógł wypchnąć Benjamina z depresyjnej katatonii. Wylądował więc na rozmokłym boisku, wykazując się niespotykanym stoicyzmem. Miotła nie została pieprznięta o podłoże i żadne nokturnowe przekleństwo nie pomknęło w kierunku Lovegood. Ben poklepał po ramieniu Glaucusa i Alexandra, kiwnął głową reszcie drużyny i już miał oddalić się, by śpiesznie niknąc w ulewnym mroku, gdy zobaczył idącą ku niemu Tonks. Zatrzymał się w pół kroku, spoglądając na Justine zarówno krytycznie jak i prowokująco. Nie lubił przegrywać. Zwłaszcza z kobietami.
- Miałaś po prostu szczęście - odparł, wzruszając ramionami, nawet nie zająkując się o jakiejś gratulacji. Obcinał ją jednak uważnym wzrokiem, tylko przelotnie zastanawiając się nad tym, dlaczego miotlarskie szaty nie przemakają tak łatwo i nie może ujrzeć Just w wersji miss mokrego podkoszulka. Odkaszlnął lekko i nagle pochylił się nad drżącą od chłodu dziewczyną, by następne słowa wyszeptać już wyłącznie do jej ucha. - Z pewnością go nie zapomnisz. Spodziewaj się niedługo mojej sowy - rzucił kurtuazyjnym tonem, po czym wyprostował się i pozwolił sobie jedynie na odgarnięcie mokrych włosów z czoła jasnowłosej. Uśmiechnął się do niej lekko, trochę krzywo, po czym odwrócił się na pięcie i zniknął w topniejącym tłumie i coraz silniejszej wichurze.

zt




i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
 

Bodmin Moor

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia :: Puddlemere-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17